naja71
06.09.04, 12:58
Bardzo proszę wszystkie doświadczone emamy o radę. Sprawa dotyczy mojej
córeczki, Paulinki, która od 1 września poszła do przedszkola. Paulina przed
przeszkolem wychowywała się sama (jest jedynaczką) w niewielkim tylko stopniu
mając kontakt z dziećmi, zawsze też bardzo się wstydziła i bała dzieci.
Posłałam ją do przedszkola aby nauczyła się i miała kontakt z rówieśnikami,
mając nadzieję, że ta ogromna nieśmiałość w stosunku do dzieci minie.
Niestety, dzisiaj wracając z zakupów, podejrzałam, co moje dziecko robi w
przedszkolu, gdyż akurat wszystkie maluchy bawiły się na dworze. Oczywiście,
moje dziecko siedziało na ławce, obserwując, co robią pozostali, a za chwilę,
kiedy do ławki podszedł chłopiec z jej grupy, Paulina oczywiście odwróciła
się i zawstydziła, nie chciała z nim rozmawiać. Kiedy odbieram ją po południu
sprawa wygląda podobnie, tzn. moje dziecko albo trzyma panią za rękę, albo
siedzi samo, nie bawiąc się z innymi. Kiedy pytam nauczycielki jak sprawuje
się moje dziecko, odpowiadają mi,że wszystko jest w porządku. Nie wiem sama
co o tym wszystkim myśleć, czy dać Paulinie jeszcze czas na oswojenie się z
grupą? naprawdę poważnie myślę o tym aby pójść z nią do psychologa, wydaje mi
się, że ona wcale nie próbuje nawet integrować się z grupą. Jestem
rozczarowanna postawą nauczycielek, które jak zauważyłam, idą na łatwiznę,
tzn. jeśli Paulina nie chce uczestniczyć w zabawach z dziećmi, to po prostu
nie namawiają ją do tego i moje dziecko stoi z boku. Miałam nadzieję, że
panie będą ją aktywizowały, tak aby bawiła się z rówieśnikami. Cała ta
sytuacja wytrąca mnie z równowagi, nie wiem co robić? Poradźcie drogie mamy,
czy miałyście podobną sytuację, jak sobie poradziłyście?
Ps. dodam, że moje dziecko chodzi chętnie do przedszkola, nie płacze i nie
mówi, że mu się w nim nie podoba,
pozdrawiam