Problemy z nastolatką

12.09.04, 17:54
Mam problem z 14- letnią córką. Rozumiem doskonale, że wiek dojrzewania to
stres dla wielu rodziców, ale moje dziecko w ciągu ostatniego roku staje się
nie do poznania. Zawsze miałyśmy ze sobą dobry kontakt, często rozmawiałyśmy
na różne tematy, nie buntowała się przeciw wpajanym jej zasadom. Chciałam, by
miała ugruntowany system wartości, starałam się wyjaśniać zawsze, dlaczego
powinna postąpić tak, a nie inaczej (np. dlaczego po zmroku nie powinna sama
przebywać poza domem). Szanowałam jej zdanie, jeśli jej argumenty były
słuszne, dawałam się przekonać, że ma rację. Nie miałam kłopotów, z którymi
borykały się moje koleżanki, wychowujące dzieci w podobnym wieku. Osiągała
sukcesy w szkole, nie miała problemów z nawiązaniem przyjaźni, słowem-
wszystko było w porządku , słyszałam same pochwały na temat swojego dziecka.
Teraz wszystko się wali, nie wiem , co robić. Córka uważa mnie za wroga, gdyż
np. kategorycznie sprzeciwiam się jej wyjściu na dyskotekę, która zaczyna się
o...21.30 lub domagam się założenia bluzki zakrywającej brzuch przed pójściem
do szkoły lub do kościoła. Teraz n i g d y nie mam racji, ciągle jestem
przeciw niej, robię wszystko, żeby uprzykrzyć jej życie- takie słowa kieruje
do mnie moje dziecko. Ironia, pretensje, często złośliwości – słuchamy z
mężem tego co dnia. Co robić? Błagam o dobre, rzeczowe rady...Nie mamy już
sił... Pomóżcie!
    • verdana Re: Problemy z nastolatką 12.09.04, 18:44
      Proponuję zacząć od ograniczenia zakazów do najbardziej niezbednych. Ja też
      jestem przeciw krótkim bluzkom do szkoły - ale uwazam, ze to nie moja sprawa.
      Najwyżej dostanie uwagę - jesli nie, to widocznie wie co robi. Jeśli chodzi o
      dyskotekę, to co to za dyskoteka? Jesli dla mlodzieży w jej wieku, przyzwoita
      i kolezanki idą - niech idzie. Tylko ktoś musi po nią przyjść. Jeśli to impreza
      dla dorosłej mlodziezy - to co innego. Awantury zostawiałam zawsze na sytuacje
      ekstremalne, niedopuszczalne, a nie kwestie mody czy powrotów do domu.
      Uważam, że w tym wieku człowiek musi już część odpowiedzialnosci przejąć na
      siebie, a nawet sparzyć się parę razy (byle nie dotkliwie) - to lepsze niż
      kazania i pouczania rodziców.
      Żeby radzić cokolwiek wiecej - nie mam danych. Nie wiem, o co jeszcze córka ma
      do Ciebie pretensję, a o co Ty do córki.
      • mamaemi Re: Problemy z nastolatką 12.09.04, 19:46
        Dziekuję, że odpowiedziałaś. Dodaję: z powodu "nieodpowiedniego" ubrania córki
        byłam wzywana w zeszłym roku do szkoły-wychowawczyni zapytała, czy wiem, w czym
        moje dziecko zjawia się na lekcjach. Faktycznie, nie wiedziałam. Uzbierała
        sobie pieniądze (od babci, kieszonkowe), kupiła coś takiego, co kojarzy się z
        modą "tirówkową", a ubierała się już po naszym wyjściu do pracy. Do tego
        widoczny makijaż robiony u koleżanki...i nagminne spóźnienia do szkoły, nawet
        opuszczanie lekcji: "Bo to przecież był tylko głupi w-f! Powinnaś mnie sama
        zwolnić, inne mamy tak robią". Konsekwentnie nie usprawiedliwiałam takich
        opuszczonych godzin. Efekt- sprawowanie poprawne na pierwszy semestr, rozmowy,
        rozmowy, rozmowy...i to samo postępowanie w drugim semestrze. Ręce opadają (w
        podstawówce przyzwyczaiła mnie do wzorowego i braku problemów).W ogóle "inne"
        mamy są wspaniałe- pozwalają jej koleżankom na powroty o 4 nad ranem
        (naprawdę!), nie pytają, gdzie i z kim będzie córka, nie wymagają kompletnie
        nic. Jeśli chodzi nawet minimum typu "po użyciu powieś ręcznik, a nie rzucaj go
        na kosz” czy „zaściel swoje łóżko”, „włóż majtki do szafy, nie mogą leżeć na
        biurku”cryingautentyczne) słyszę, „O co ci chodzi? Mnie nie przeszkadza, znowu się
        czepiasz”. Drażni ją młodsza siostra (4 lata), którą do tej pory uwielbiała,i
        króra za nią tęskni, przestała odwiedzać babcię, nazywaną wcześniej „moja
        kochana babciunia”. Początkowo wymagałam od niej odwiedzin babci choć raz w
        tygodniu, później (nie wiem, czy słusznie) stwierdziłam, że powinna sama
        decydować, czy ma ochotę na nasze wspólne wyjścia do mojej mamy. No i nie ma
        ochoty, woli towarzystwo koleżanek, chociaż nadal jest ukochaną wnuczką.Wiesz,
        najgorsze dla mnie jest to, że naprawdę nie wiem, dlaczego to wszystko tak się
        dzieje...i czy to się kiedyś skończy?Jak do niej dotrzeć?
        • kasia64 Re: Problemy z nastolatką 12.09.04, 21:08
          No cóż!jak bym swoją 3 lata temu słyszała.Serio-łacznie z wątkiem majtki,babcia.
          Rozmawiaj rozmawiaj i jeszcze raz rozmawiaj.Nie trać kontaktu z nią.Nie raz
          miałam ochotę maznąć w ten rybi łeb na kaczych łapach aż miło ale się
          powstrzymałam.Co do ciuchów to odpuśc.Moja do tego wszystkiego ubierała się i
          ubiera w dalszym ciągu na czarno.Kościól-jesień i zima rozwiązują problem -
          przynajmniej na razie.pokój zamknij-czego oko nie widzi sercu nie żal.Jak się
          jej skończą czyste majtki sama przyniesie do prania.całe gimnazjum się tak
          męczyłam, a szkoła bynajmniej mi nie pomagała oj nie.Wagary,poprawka z
          historii, niezdana zresztą i warukowe uczęszczanie do 3-ciej gimnazjum.o
          zeszyciku frekfencji nie wspomnę.Dziś jest wliceum-jest dużo lepiej i z nauką i
          frekfencją.Z majtkami róznie.To chyba trzeba przeczekać.Wiem,że trudno.
          Ustal razem na spokojnie godziny powrotów i w dzię powszedni,weekend,wakacje-
          spróbój może porozmawiać jak będzie miała lepszy humor-wiem to idiotycznie
          brzmi ale daje efekty.Co do wyjsc na dyskotekę to niestety z Werdaną się nie
          zgadzam.14 lat to za mało aby chodzić do klubu, bo tak z postu zrozumiałam-
          takie dyskoteki kończa się ok.4 rano.ja pozwalałam na takie wyjscia
          b.sporadycznie-jak dotąd 2 x i tylko w zorganizowanej gruie rówieśniczej-znanej
          mi prawie osobiście-po uk.16 lat.Co innego prywatka u koleżanki lub Sylwester.
          Powodzenia życzę-jak posiwiejesz polecam pasemka lub balejaż.
          mama 17-latki.
          • verdana Re: Problemy z nastolatką 12.09.04, 21:38
            Zgadzam się z Kasią. Na wyjscie bym pozwoliła o ile jest to impreza u szkolnej
            koleżanki ew. dyskoteka szkolna (nie w klubie, pisałam, ze nie impreza dla
            dorosłych). Majtki, ręczniki, oraz w ogóle całkowity wyglad pokoju odpuszczam
            totalnie. Do pokoju nie wchodzę, mimo ze mieszkanie jest małe (nie byłam tam
            chyba od roku, szkoda moich nerwów). Jeśli chodzi o ubrania - to niech sama
            tłumaczy się w szkole (zrewsztą ma rację - tak dziewczyny teraz się ubierają, a
            szkoła z uporem lepszej sprawy walczy z tym, tak jak za moich czasów ze
            spodniami dziecząt, kolorowymi rajstopami i mini).
            Czy gorsze zachowanie nie zbiegło sie czasem z momentem, gdy młodsza przestała
            być słodkim niemowlęciem, a stała się osobowoscią - i to z natury zabawniejsza
            niż 14-latka? Ja co pewien czas starałabym się zasięgnąć porady wychowawczej u
            starszej (ona nie chce jeść/ je za dużo - masz jakiś pomysł co z tym robić?) -
            stawiajac ją w pozycji blizszej rodzica - a więc Was, niż dziecka, które ma
            słuchać.
            U mnie to akurat działało rewelacyjnie. Moja 15-latka powiedziała mi kiedyś -
            Moje kolezanki denerwują się, że rodzice stale się o nich trzesą i nie
            pozwalaja wychodzić. Ale ja nie. Bo wiem, że kiedy Maciek (6 lat) idzie do
            sklepu, ja czekam w nerwach przy oknie. Więc rozumiem, co czujecie.
            • kasia64 Re: Problemy z nastolatką 12.09.04, 22:04
              B.dobry pomysł.Ja jestem teraz w 35 tc i strasznie ta moja córcia
              wydoroślała.radzę się jej w wyborze imienia i inych sprawach.Martwi się o moje
              samopoczucie-jak trzymam się za brzuch to pyta czy aby nie boli.Ostatnio wyszła
              po południu i miała wrócic wieczorem.Przyjechał mąż-pracuje poza wroclawiem-
              poszliśmy na obiad.Córa wróciła wcześniej-i telefon do taty -gdzie mama!Miłe
              było.
Pełna wersja