tintin
29.09.04, 12:46
Nasz synek bije swoją roczną siostrzyczkę. Co najmniej kilka razy dziennie
dochodzi do pobicia. Czasem uderzy ją samochodzikiem w głowę z całej siły.
Czasem mocno popchnie i mała ląduje na głowie z guzem. A zdarzyło się że
uderzył ją głową w twarz. Nie mamy pojęcia co z tym fantem robić. Po każdym
takim zdarzeniu długo z nim rozmawiamy i tłumaczymy że siostrzyczkę boli.
Potem przychodzi i ją przeprasza, ale po godzinie to samo. Odsyłamy go wtedy
do jego pokoju, żeby przemyślał sprawę i znowu tłumaczymy. Na początku to
działało. Ale teraz po prostu bawi się w swoim pokoju i nawet nie chce
stamtad wychodzić.
W dodatku on ma obnizony próg bólu i za nic nie potrafimy wytłumaczyć że jak
się kogoś uderzy w głowę to go boli. Jego nie boli - kiedy się wywróci to się
smieje.
Oczywiście wiemy skąd to się bierze. jest zazdrosny o siostrę. Staramy się
żeby nie siedział sam i nie czuł że my bawimy się z siostrą a jego
zostawiamy. Ale on jest zadowolony tylko wtedy jeśli i mama i tata bawią się
z nim - jeśli jedno bawi sie z siostra to leje. A przecież nie zamkniemy jej
w komorce dla jego satysfakcji.
Aha, na codzień on bardzo siostrę kocha. Wozi ją wózeczkiem, czestuje ją
cukierkami (które dysjkretnie zabieramy), gładzi po główce i nie pozwala
nikomu spoza rodziny nawet jej dotknąc.
Tak jest do czasu kiedy bawi sie w domu i robi sie zazdrosny. Nie pomaga to
ze caly czas jestemy tuz obok. Potrafi sie kwadrans ładnie bawić z
siostrzyczką, a nagle nie spodoba mu się że przesunela samochodzik i uderza
ja z calej sily tym co ma w ręku.
Mieliście takie przejścia z waszymi dziećmi?