Juz nie wiem co robic :(

05.10.04, 10:02
Potrzebuje pomocy psychologa dla mojego syna.Od 1 wrzesnia chodzi do 1 klasy i
tu sie zaczely problemy.Zawsze byl dzieckiem ruchliwym ale karnym wczesniej w
przedszkolu jesli byl niegrzeczny to byl posluszny jesli dostawal
kare,natomiast teraz ............rece mi opadaja.Najpierw zaczela skarzyc sie
pani ze swietlicy,ze syn jest nieposluszny,nie slucha co sie do niego mowi(co
prawda Pani nie radzi sobie z duza grupa-ale to inna bajka),jest
konfliktowy.Rozmawialam z synem pare razy,potem byly
prosby,grozby,kary ,nagrody i nic nie skutkuje na dluzsza mete.sad
jesli pare dni jest dobrze to potem spada jak lawina.
Dodatkowo Pani psycholog szkolan obserwowala klase i stwierdzila ,ze syn
wylacza sie na lekcjach-zyje w swoim swiecie,jest nie obecny myslami-wyrwany
do odpiwedzi nie wie o co chodzi.Prace wszystkie wykonuje poprawnie i szybko-
ciagle chce byc pierwszy.
Chce mu pomoc,ale juz sama nie wiem jak?!
To zaczyna byc ponad moje sily
Gosia
    • gugusiaczek Re: Juz nie wiem co robic :( 05.10.04, 14:02
    • 1jagienka Re: Juz nie wiem co robic :( 05.10.04, 14:22
      gugusiaczek, może jest jeszcze za wcześnie na załamywanie rąk. To dopiero
      miesiąc.Nowe otoczenie, nowe dzieci,itp. Może mały szuka swojego miejsca. O ile
      pani psycholog jest do rzeczy, to pogadaj z nią, niech poobserwuje synka, poda
      jakieś porady. Uczę w gimnazjum i z tego co widzę, nawet te starsze dzieciaki
      już z "doświadczeniem" potrzebują czasu. A stwierdzenie "nie słucha" jest
      wybitnie ogólnikowe.Wiadomo, że łatwiej prowadzić pokorne owieczki, a rogate
      duszyczki od razu pchać do poradni.
      Poczytaj sama jakąś literaturę, ja sama chętnie sięgam po"jak mówić, żeby
      dzieci nas słuchały ...", może dojdziecie do ładu sami, bez stresowania małego
      białymi kitlami. A jeśli to nie da rady, to dopiero idźcie do specjalisty, ale
      jakiegoś z polecenia.
      pozdrawiam
      • ma.pi Re: Juz nie wiem co robic :( 05.10.04, 14:30
        A czy nie jest tak, ze synek umie juz czytac, pisac i liczyc. Czyli to czego
        sie teraz ucza? I poprostu mu sie nudzi na lekcjach i dlatego sie wylacza i
        mysli o czyms innym, bo temat jest dla niego nudny.

        A w swietlicy jezeli pani nie radzi sobie z grupa to ja bym syna nie winila. A
        czy ta pani organizuje jakies zajecia dla dzieci, cos ciekawego. Czy ona to
        tylko siedzi i patrzy kto rozrabia.

        Pozdr.
      • agatka_s Re: Juz nie wiem co robic :( 05.10.04, 14:41
        Głowa do góry, bo wszystko może jeszcze łatwo wrócić do normy.

        Ja podobne zjawisko przeżywałam rok temu, kiedy po wakacjacj mój syn poszedł do
        2-iej klasy. W pierwszej był idealny, a początek drugiej to był jakiś horror.
        Rozrabiał, codziennie zapominał czegoś (w jednym tygodniu zgubił 3 czapki,
        zegarek, strój na WF i kurtkę), wychowawczyni która zawsze go chwaliła,
        poskarżyła mi się że jest nieznośny. Pisał jak kura pazurem i robił jakieś
        takie błędy rozkojarzeniowe (zjadał literki, przestawiał-coś co nawet w
        pierwszej klasie się nie zdarzało).

        Strasznie się martwiłam no i denerwowałam, ale postanowiłam trochę nad tym
        popracować. Dużo z nim spędzałam czasu, rozmawialiśmy, robiliśmy rózne
        wyciszające rzeczy np czytanie, ćwiczyliśmy wspólnie pisanie (dyktanda), były
        nagrody jak udało mu się nic nie zgubić, no i powoli dziecko się uspokoiło i
        wszystko wróciło tak mniej więcej po miesiącu do normy. Do dziś nie wiem co to
        było (aczkolwiek mam teorię o której poniżej), w tym roku też bałam się że po
        wakacjach może to się powtórzyć, ale nie wszystko jest w jak największym
        porządku.

        Ja nie jestem specjalistą ale na mój babski rozum, dziecko ma pewnie za dużo
        jak na niego bodźców: i nowa szkoła i koledzy itp, i tak trochę "wariuje",
        pewnie trzeba mu teraz poświęcić więcej uwagi, tak aby trochę się wyciszył i
        uspokił. Niestety świetlica to jest fatalne miejsce, i ja mam taką teorię że
        to wariowanie u mojego syna było wywołane właśnie świetlicą, bo dzieci tam się
        wzajemnie "nakręcają", szaleją a nadzór jest żaden. Panie w świetlicy nie
        panują nad towarzystwem, a dzieciom potem bardzo trudno jest z tych emocji
        ochłonąć i stąd te problemy i zzachowaniem i ze skupieniem.

        Ja zabrałam dziecko ze świetlicy w połowie roku i była to najlepsza decyzja,
        jaką mogłam podjąć. Wiem ze czasem to trudne, ale moze masz takie możliwości.

        Pozdrawiam i życzę żeby wszystko szybko sie uspokoiło.
        • allija Re: Juz nie wiem co robic :( 05.10.04, 22:06
          Czy dziecko chodziło do "0" w tej szkole, czy w przedszkolu? Jeśli ta szkoła
          jest dla niego czymś nowym to w ogóle na razie się nie przejmuj. Przecież to
          dopiero miesiąc, a wrzesień wg "moich" wychowawczyń to najgorszy miesiąc jeśli
          chodzi o dyscyplinę szkolną.
          Na psychologa na pewno masz jeszcze czas.
    • joannaku Re: Juz nie wiem co robic :( 06.10.04, 09:12
      U mnie we wrzesniu było to samo. Sytuacja o tyle wyjątkowaze do szkoły poszła
      cała grupa przedszkolna a nauczycielka to mama jednej z dziewczynek ( tez z
      przedszkola) Efekt???...Szkoda słow.... Przeniosłam syna od 1 października do
      innej szkoły i problemu jak na razie nie ma. Oby tak dalej.
      • gugusiaczek Re: Juz nie wiem co robic :( 06.10.04, 12:25
        Dziewczyny super sie do mnie odezwalyscie i dodalyscie mi otuchy.Choc mysle ,ze
        wszystko przede mna.Rozmowa z Pania psycholog moze nie zaszkodziwink
        Dlugo z nim ostatnio rozmawiam na temat szkoly.I wydaje mi sie ze syn probuje
        tez byc w srodku uwagi innych-chce zwracac na siebie uwage(niestety w
        przedszkolu byl na uboczu grupy,bo Pani zawsze 'robila " z niego dziecko
        stwarzajace problemy i wyglaszala to na forum publicznym Grupy)Nawet jak byl
        grzeczny a inne dziecko cos mu zrobilo i zwalilo na niego Pani mu nie
        wierzyla,a czasem nawet nie sluchala jego wyjasnien tylko sadzala go za kare na
        lawce czy kacie.Dlugo z tym walczylam(z Paniami,oparlo sie o Dyr.placowki)i
        wywalczylam.Nie twierdze oczywiscie ze moj syn jest idealny(bardzo bym chciala
        miec idealne ,bezproblemowe ale tak sie nie da)i tylko inni sa zli.Ale uwazam
        ze i jemu trzeba dac szanse.Kiedy syn sie bardzo zdenerwuje "zacina sie" w
        sobie i wtedy ciezko cos z niego wydusic.On nie raz mowi ,ze stara sie ale
        jakos to jest od niego silniejsze.Moze on rywalizuje !!?
        czasem mi mowi ze rzeczywiscie z kim sie szarpal czy pobil,ale wersje nie
        zawsze sa zgodne i dziecmi.On w koncu sie przyznaje ,ze narozrabial ale nie
        zawsze pierszy zaczyna,tyle ze nie wierza mu w to.Dlatego mu tlumacze ,ze jesli
        czesto jest niegrzeczny to niektorzy juz z gory przypisuja mu wine-niestety.
        Ostatnio pewna dziewczynka z klasy kopala jego tornister,Kuba mowil jej zeby
        tego nie robila,w koncu na nia nakrzyczal ona dalej kopala az butelka z jego
        piciem pekla i wylalo sie troche,wiec on ja odepchnal-uderzyl.Kiedy Pani
        probowala z nimi to wyjasnic dziewczynka powiedziala ze przeciez ona go nie
        uderzyla(ale nie przyznala sie do kopania)i syn mial kare za uderzenie
        dziecka.Innym razem oplul kolege(feeeeeeee) za to ze tamten powiedzial o
        mnie"Kuba twoja mama to stara baba" i wtedy zaczeli sie przepychac i kiedy
        tamtem sciskal Syna a on nie mogl oswobodzic z uscisku kolega ugryzl go w
        okolicy szczeki.I na koniec syn go oplul-niestety.
        Ale wczoraj zamiast byc w swietlicy z rownolatkami poszedl do swietlicy dla
        starszych dzieci i byl bardzo grzeczny.Bawil sie ze starszymi chlopcami bez
        problemow.Z obserwacji moich ,wiem ze Kuba zawsze mial lepszy kontakt ze
        starszymi dziecmi.No ale o ile problem swietlicy moglabym tak rozwiazac to
        kontakt z rozwnolatkami bedzie codzienny w klasie-nie ma mozliwosci innych
        Pozdrawiam Gosia
        • agatka_s Re: Juz nie wiem co robic :( 06.10.04, 12:46
          Dobrze że widzisz że problem istnieje.

          Opowiem o identycznej sytuacji ale z drugiej strony. W klasie mojego syna jest
          chłopiec, który z opisu jest bratem bliźniakiem Twojego dziecka. Pisałam
          zresztą już kiedyś o tym chłopcu na tym forum. Chłopiec, chyba też z chęci
          zwrócenia na siebie uwagę dokuczał innym dzieciom, i spirala się nakręcała, bo
          jak dokuczał to nikt go nie lubił, a jak nikt go nie lubił to on więcej
          dokuczał.

          My wylądowaliśmy w szpitalu, po pchnięciu mojego syna na lód (rozcięty
          policzek), inne dzieci też były poszkodowane.

          Na zebraniu w końcu okazało się że z chłopcem wszystkie dzieci mają jakieś
          problemy (wsadza dzieciom "gile" do kanapek, popycha itp) , i rodzice usiłowali
          uświadomić ojcu,że chłopiec ma ewidentny problem i należy mu pomóc
          (psycholog,terapia). Niestety ojciec się zaciął, odrzucał wszystkie argumenty,
          twierdząć że to nie jego syn zaczyna i napewno to inne dzieci są winne. W
          końcu wyszedł z zebrania trzaskając drzwiami. Okazało się że wielu rodziców
          już wcześniej z tatą się kontaktowało, ale zawsze była jedna i ta sama
          reakcja "mój syn jest OK, to inni".

          No i co jest po kilku miesiącach: chłopiec nadal rozrabia, choć fakt że trochę
          mniej, nadal jest nielubiany, i w sumie skazany na "ostracyzm" klasowy. Tata
          natomiast jest pewnie zadowolony, bo nikt go do niczego nie zmusił i chyba w
          jego mniemaniu "wygrał", choć moim zdaniem przegrał dzieciństwo syna i pewnie
          jego przyszłe relacje z ludźmi. Dzieci wiedzą że dla własnego bezpieczeństwa
          mają tego chłopca unikać, i to jest jedyny rezultat tak "nieprzemakalnej"
          postawy taty.

          Pozdrawiam i życzę spokojnej (bo to nie musi być od razu tak dramatycznie) ale
          uważnej (wyważonej) postawy w ocenie gdzie tkwi problem.
Pełna wersja