Dodaj do ulubionych

Kolonie obóz bez ekranów ?

25.05.18, 23:08
Czy słyszeliście o takich? Mój syn jedzie na obóz karate bez telefonu. Jestem z tego bardzo zadowolona. Szukam czegoś podobnego dla córki i nie mogę znaleźć. I w ogóle - boimy się ja posłać z obca grupą, nieznana firma, wychowawcami. Czy polecicie coś? Córka 12 lat. Najlepiej sportowy, rolkarski, teatralny. Warszawa.
Pozdrawiam,
Dagmara
Obserwuj wątek
    • verdana Re: Kolonie obóz bez ekranów ? 26.05.18, 21:14
      Byłam za czasów przedkomórkowych na obozach, także jako wychowawczyni. Moje dzieci jeździły na obozy w czasach, gdy komórek jeszcze nie było, albo nie były powszechne. NIGDY nie posłałabym dziecka na obóz, gdzie założeniem jest brak swobodnego kontaktu dziecka z rodzicem.
    • el_elefante Re: Kolonie obóz bez ekranów ? 28.05.18, 14:48
      Szczerze mówiąc, to śmieszy mnie to popadanie w skrajności, rozumiem że to taki sposób na reklamę w dzisiejszych czasach. Co jest złego w tym, że dzieci dostaną swoje telefony na godzinę po obiedzie, żeby mogły zadzwonić do domu, wysłać jakiegoś mms-a, czy choćby i chwilę pograć?


      --
      Nie o to chodzi, o co idzie, ale o to, żeby dobrze szło.
      • verdana Re: Kolonie obóz bez ekranów ? 28.05.18, 20:19
        Ja mam zawsze podejrzenia, ze chodzi o to, aby dzieci nie mogły swobodnie kontaktować sie z domem. Też uwazam, ze komórka na godzinę dziennie byłaby dobrym rozwiązaniem ale organizator, który zakłada, ze dziecko w dzisiejszych czasach nie moze bez nadzoru skontaktować się z rodzicem, choćby raz na dwa dni albo ma zapędy dyktatorskie, albo coś do ukrycia.
        • gajmal Re: Kolonie obóz bez ekranów ? 29.05.18, 09:58
          Ja bym na taki wyjazd dziecka nie wysłała. To nie jest obóz koncentracyjny tylko wakacyjny, miły wyjazd. Nawet dorośli jak jadą na urlop to mają potrzebę czasami dowiedzieć się co słychać u mamy, albo podzielić się wrażeniami. A może organizator nie chce, żeby dzieci opowiadały co tam się naprawdę dzieje....
          • hanusinamama Re: Kolonie obóz bez ekranów ? 07.06.18, 22:44
            No jezeli dla dziecka nie uzywanie komórki przez tydzien czy dwa to obóz koncentracyjny....to wspołczuje dzieci. Znam takie obozy. Moja kuzynka była kilka razy.w godzinach 19-21 mozna korzystac z telefonu stacjonarnego. raz zadzwoiła do rodziców powiedziec ze jest ok, poza tym dostali od niej staroswiecką kartkę. Mysle ze tu chodzi o to zeby dzieci odpoczeły od elektroniki, nie grały ale tez zeby kontaktowały sie ze soba na zywo...nie przez komórkę. Ostatnio sąsiadki córka zaprosiła kolezanki i one...gadały ze soba przez FB.
          • camel_3d Re: Kolonie obóz bez ekranów ? 21.06.18, 10:01
            >Nawet dorośli jak jadą na urlop to mają potrzebę czas
            > ami dowiedzieć się co słychać u mamy, albo podzielić się wrażeniami.

            i lezec na plazy i pitolic w ten telefn, jak to piasek grzeje, albo jacy to durni ludzie.

            Nie.. zdecydowanie popieram pomysl obozu i koloni bez komorek. Nie chce zeby dziecko do mnie dzwonilo, nie chce tez do dziecka dzwonic. Jak cis sie bedzie dzialo to zadzwoni opiekun, albo ja do opiekuna.




            --
            Dziecko w podrozy. Grupa na Facebooku.
            ___________________________________________

            www.facebook.com/groups/129829233757830
      • camel_3d a po co? 21.06.18, 09:59
        maja dwzinic codziennie do domu?

        Moje maly jezdzilo z przedszkola na 3-4 dni i nie dzwinilo, nikt nie dzwonil...

        Ja bym najchetiej wlasnie poslal dzeicko dokladnie na taki oboz bez telefonow. Telefon ma opiekun.
    • sabciasal Re: Kolonie obóz bez ekranów ? 29.05.18, 11:05
      dziwne, na obozach harcerskich w namiotach brak kontaktu wynika głównie z tego, że tej komórki nie ma gdzie naładować. i zasięg nie ten.
      ale swiadomie pozbawiac kontaktu? rozumiem wprowadzic jakieś zasady, ograniczenia - zeby dzieci czasu wolnego nie spędzały na grach itd.
      mnie sie nie podoba, szczególnie w przypadku nieznanej firmy i ludzi.
    • kanna Re: Kolonie obóz bez ekranów ? 29.05.18, 23:09
      Moje dzieci jeżdżą z Chrisem. Początkowo komórki były bez ograniczeń - koszmar - potem poszli po rozum do głowy. Komórki dwa razy w tygodniu, po obiedzie.
      Ja w każdej chwili mogę zadzwonić, oczywiście.


      --
      Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
      Pół wieku poezji
      • kanna Re: Kolonie obóz bez ekranów ? 30.05.18, 11:07
        Oczywiście, dzieci obchodzą zakaz - kolega syn miał 3 telefony, jeden do oddania, drugi do znalezienia przez wychowawców a trzeci do kontaktu za światem (czytaj: dziewczyną i kolegami).

        --
        Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
        Pół wieku poezji
    • ivonna49 Re: Kolonie obóz bez ekranów ? 08.06.18, 09:21
      Zdecydowanie dobry pomysł. Nareszcie odkleją się dzieci od telefonów, od ciągłych kontroli rodziców. Za to poznają inny świat a raczej zauważą, że wokół jest piękna natura,że są różne grupowe zabawy, że są inne formy kontaktu między ludźmi. A kontakt, niezbędny, z rodzicami na pewno jest zapewniony. Brawo organizatorzy!
    • sweetangelina Re: Kolonie obóz bez ekranów ? 08.06.18, 15:40
      hej, sprawdz fime CHRIS. Osobiscie bardzo polecam, wysylam z nimi moje dzieci kolejny raz. Dostep do swoich komorek maja 2 razy w tygodniu, w wyznaczone dni, o okreslnej godzinie. Przekroj obozow ogromny, na pewno znajdziesz cos, co zainteresuje corke.
      Pozdrawiam
    • ewabass Re: Kolonie obóz bez ekranów ? 09.06.18, 06:46
      Dla mnie żadna nowość. Od kilku lat moje dzieci jeżdżą na kolonie gdzie telefony są przechowywane u wychowawców i dzieci dostają je na 1-2 godziny dziennie. Bawią się świetnie, nigdy nie mieliśmy problemów z kontaktem z nimi. Nigdy nie przyszłoby mi do głowy że jest to spowodowane chęcią ukrycia czegoś przez organizatora. Jak czytam tego typu komentarze to zastanawiam się, czy ktoś nie cierpi na jakąś paranoję...A dziecko, które na kolonie zabiera trzy telefony...To już dla mnie objaw uzależnienia.
    • kornelius-waw Re: Kolonie obóz bez ekranów ? 11.06.18, 20:06
      Kochana, ja rozważam dla swojej córki ten obóz akademiamajkijezowskiej.com/zaczarowane-wakacje/ . Może i Twojej by się spodobało smile Moja nigdy nie była, ale ten obóz zapowiada się fajnie. Będą zajęcia muzyczne, taneczne, teatralne, widziałam tez jakieś elementy zajęć "motywacyjnych" itp. No i sygnuje je Majka Jeżowska, moja dziecięca idolka smile Myślę, że warto rozważyć smile Obóz jest w Poroninie, więc poza warsztatami będzie co podziwiać. Jeśli się zdecydujesz, to może poznamy się lepiej i nasze córki też smile Są w podobnym wieku! Pozdrawiam!
    • camel_3d straszne nie...? 21.06.18, 09:57
      nie bedzie mozna do jasia co godzine zadzwonic i dopytac czy nei boli go brzuszek..smile)

      jak cis sie bedzie dzialo to opiekunowie maja telefony, moga zadzwonic i ty do nich tez mozesz zadzwonic.

      • verdana Re: straszne nie...? 21.06.18, 16:34
        Nigdy nie interesowało mnie dzwonienie do dziecka. Natomiast uwazam, że dziecko powinno móc skontaktować sie z rodzicami bez nadzoru wychowawcy. Wystarczy, aby komórki były dawane raz dziennie czy raz na dwa dni.
        Naprawdę, moja własna córka była na obozie harcerskim, na którym fatalnie sie działo, a na wszelkie skargi prowadzacy odpowiadali, ze rodzice po to wysłali dzieci na obóz, aby nie marudziły i wykonywały rozkazy i ze rodzice chcieli dzieci zdyscyplinować, wiec mają siedzieć cicho - a jak nie, to da sie znać rodzicom, ze się do niczego nie nadają. Gdybym o tym wiedziała, mogłabym zapewnić córkę, ze nie po to wysyłam ją na wakacje i ma prawo zgłaszać uzasadnione skargi.
        Byłam też świadkiem, jako wychowawczyni, znęcania sie kierownika kolonii nad dzieckiem, które rozcięło sobie głowę, bo "bahor sam sobie winny, niech ma".
        Moje dzieci były też na prywatnej kolonii, gdzie opieka była zerowa.
        Nic z tego nie miałoby miejsca, gdyby prowadzący kolonie wiedzieli,że dzieci mają kontakt z rodzicami, choćby raz na kilka dni, nienadzorowany i nie w obecności wychowawcy.
        Telefon do opiekuna tu kompletnie nie załatwia sprawy.
        • camel_3d Re: straszne nie...? 21.06.18, 18:27
          > Nigdy nie interesowało mnie dzwonienie do dziecka. Natomiast uwazam, że dziecko
          > powinno móc skontaktować sie z rodzicami bez nadzoru wychowawcy.

          a po co?

          >Wystarczy, ab
          > y komórki były dawane raz dziennie czy raz na dwa dni.

          albo wogole.. smile jak dzeicko ma potrzebe idzei do wychowawcy, prosi o telefon i dzwoni..


          > Naprawdę, moja własna córka była na obozie harcerskim, na którym fatalnie sie d
          > ziało, a na wszelkie skargi prowadzacy odpowiadali, ze rodzice po to wysłali dz
          > ieci na obóz, aby nie marudziły i wykonywały rozkazy i ze rodzice chcieli dziec
          > i zdyscyplinować, wiec mają siedzieć cicho

          i pewnie.. bo rodzice powywylali takie pusie fotelowe, ktore nie wiedza co to oboz harcerski. Ja bylem na kulku, dzialo sie roznie.. od obrzydliwego jedzenia, bo obowiazkowe wykopanie sobie toalet smile I nocne straze, gdzie dzieciaki chcac nie chcac, musialy wstac w nocy i stac na strazy. Zmiany co 2 godziny. 12 latki musialy same obchodzic oboz w nocy ..np od 2 do 4 smile I bylo fajnie.


          >. Gdybym o tym wiedziała, mogłabym zapewnić córkę
          > , ze nie po to wysyłam ją na wakacje i ma prawo zgłaszać uzasadnione skargi.

          Ale nie ma tak, ze wszytskim sie wszytsko podba... rodzice to neistety takie cos czego nie da siw zadowolic. Moje chrzesnica byla na kolonii, kilkoro dzieco poskaryzlo sie, ze nie ma duzego wyboru na sniadanie.. bo one by chcialy bufet smile)) Rodzice pysali petycje, grozili..bo ich dzieci nie lubily sniadan..

          > Byłam też świadkiem, jako wychowawczyni, znęcania sie kierownika kolonii nad dz
          > ieckiem, które rozcięło sobie głowę, bo "bahor sam sobie winny, niech ma".

          No.. pytanie kto byl winny. Moze nie nazywalbym dzeicka baranem..ale wiesz.. zalezy co zrobil...Zreszta niektore dzieci to faktyzcnei barany... i edbile do tego smile U mnei na kolonii jeden przypal zabral ze stoloki noz.. a potem rzucil ni, w innego dzieciaka. Na szczescie nie trafil, noz wbil sie w szafke. No i co moze opiekun zrobic ? nic...

          > Moje dzieci były też na prywatnej kolonii, gdzie opieka była zerowa.

          to znaczy, ze bylo fajnie.. nikt si enie wpindalal smile) chyba, ze dzieci musza miec non stop organizowaney czas.

          > Nic z tego nie miałoby miejsca, gdyby prowadzący kolonie wiedzieli,że dzieci ma
          > ją kontakt z rodzicami, choćby raz na kilka dni, nienadzorowany i nie w obecnoś
          > ci wychowawcy.

          Ta..i przy byly okazji dzwonia na skarge.. o byle co.. daj spokoj, to jakis koszmar naszych czasow. Jak kttos ma takie pusiowate dziecko, to niech w domu siedzi. Jak nei umie sobie czasu zrganizowac. Serio..nie pamietam, zeby nam czas na koloniach organizowane. A kolonie trwaly 3 tygodnie. Byly jakies tam zawody, wycieczka co jakis czas..itd.. ale ogoleni.. dzieci samopas po terenie osrodka biegaly.


          > Telefon do opiekuna tu kompletnie nie załatwia sprawy.


          zalatwia... bo jak jasio pociagnie kasie za warkocz to niekonuecznei trezba zaraz na barykade i jasia do karceru pakowac smile



          --
          Dziecko w podrozy. Grupa na Facebooku.
          ___________________________________________

          www.facebook.com/groups/129829233757830
          • verdana Re: straszne nie...? 22.06.18, 23:00
            Camel, naprawdę wiesz, jak było na obozie mojego dziecka? Naprawdę uważasz, że codzienne warty 11-latków, nocne, parogodzinne, pozwalają na korzystanie w dzień z obozowych atrakcji? Naprawdę byłeś świadkiem znęcania się nad dzieckiem - któremu kierownik ogolił pół głowy, bo "jak bachor skacze po łóżkach, to niech wygląda jak kretyn, należy mu sie"? Naprawde uważasz, ze zmuszanie nastolatka, niewierzącego do pójscia do kościoła, albo danie mu karnej pracy w tym czasie jest OK? Naprawdę uważasz, że zabawa dzieci na zamarzniętym jeziorze z wyrąbanymi przeręblami jest całkiem w porządku? Bo ja jednak nie, a to wszystko widziałam na własne oczy, albo widziały to moje dzieci.
            Rozumiem, ze jedynym Twoim marzeniem jest pozbyć sie na pewien czas dziecka i nie wiedzieć, czy dobrze się bawi, czy źle - byle by go nie było w domu i nie zawracano Ci głowy.
            Te kolonie, o których ja pisze to nie są "współczesne kolonie" - to kolonie sprzed 20 lat, a jedna nawet sprzed 40. Można było swobodnie nie dbać o dzieci, bo wiadomo było, że rodzice sie nie dowiedzą. Na kolonii, na której byłam wychowawczynią dziewczyna wylądowała w szpitalu, bo zeżarła wszystkie leki, jakie miała na cały czas. Rozumiem, ze o taką opiekę nalezy zabiegać.
            I wiesz co? Jak wysyłam dziecko na wakacje, to po to, aby tam mu było fajnie. Ty wysyłasz, aby się go pozbyć - i to jest różnica.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka