agresja dziewczynek w I klasie

15.10.04, 22:23
Mam problem z córką która od trzech tygodni codziennie szczypie się,
szarpie,popycha itp. itd z koleżanką z klasy. Wychowawczyni jest przekonana,
że to moja córka zaczyna. Córka zaś twierdzi, że koleżanka zaczyna i ją
prowokuje tak że nie może wytrzymać (inni tego nie widzą). Dodam, że moja
córka jest bardzo żywiołowa ale w przedszkolu nigdy nikogo ni uderzyła (sama
zawsze obrywała), jest przy tym dość nieśmiała. Matka koleżanki zrobiła mi
potworną awanturę!!! Co robić???? Rozmawiałam wielokrotnie z córką żeby się
do niej nie zbliżała, nie zaczepiała, nie rozmawiała ale ciągle to samo...
    • allija Re: agresja dziewczynek w I klasie 16.10.04, 01:45
      Wg mnie trzeba porozmawiać z wychowawczynią. Rzecz dzieje się w szkole i to ona
      powinna tak kontrolowac sytuację żeby nic takiego się nie zdarzało. Przecież
      pierwszaki nawet w czasie przerwy są pod nadzorem, przynajmniej tak było u
      moich dwóch synów.
      Najlepiej dziewczynki posadzić z dala od siebie i obserwowac w czasie przerw.
      Przyznam, że nie rozumiem sytuacji, jak w ogóle może do niej dochodzić?
      Wychowawczyni nie rozmawiała z dziewcznkami? Wiedząc, że coś takiego ma miejsce
      powinna szczególnie zwrócic na to uwagę, zorientować o co chodzi. Przecież to
      dopiero pierwsz klasa i początek roku. To od czego ona tam jest?
      • dunska Re: agresja dziewczynek w I klasie 16.10.04, 11:19
        córka przesadzana była dwa razy, wychowawczyni wie o całej sprawie (córka
        została ukarana przy całej klasie), ale to nie zmienia faktu, że codziennie
        któraś jest dotkliwie poszkodowana. Oczywiście mama koleżanki zrobiła w klasie
        z córki potwora grożąc przy tym że doprowadzi do tego że moja córka zostanie
        przeniesiona. Mamuśka jest w bardzo zaawansowanym wieku i chyba jest kompletnie
        zaślepiona jedynaczką nie dociera do kobiety że do tanga trzeba dwojga. Ja ze
        swojej strony mogę przysiąc że non stop rozmawiam z córką żeby tamtej nie
        szczypała kopała itd, ale co jeszcze można zrobić?
        • allija Re: agresja dziewczynek w I klasie 16.10.04, 14:21
          Chciałam tylko powiedzieć, że wychowawczyni powinna przyłożyć się bardziej do
          rozwiązania problemu. Piętnowanie córki przy całej klasie pachnie latami 50-
          ymi, może tylko zwiekszyć niechęć do koleżanki /jako przyczyny jej ukarania i
          wstydu/.
          Nie wiem co można zrobić z punktu rodzica. Chyba tylko przenieść do innej klasy
          i liczyć na to, że tam nie będzie innej niemiłej koleżanki. Wcześniej
          dowiedziałabym się dokładnie jakie są inne wychowawczynie, i do której warto
          przenieść dziecko. I wytłumacz, że to nie jej wina i nie za karę.
          W 1-ej klasie, na początku roku szkolnego kiedy dzieci jeszcze się nie znają i
          są trochę zagubione to wyłącznie wychowawczyni ma wpływ na to, co tam się
          dzieje. Ciebie w tej szkole nie ma, nie widzisz co się dzieje, a ona jest tam
          cały czas.
    • berdebul Re: agresja dziewczynek w I klasie 16.10.04, 19:52
      niech odda tej dziewczynce tak ze juz jej nie ruszy...a to TY powinnaś
      porozmawiac z tamta mamusia o jej córeczce-i bronic SWOJEJ a nie z nią rozmwiac-
      niech pokaze tamtej ze jest silniejsza i moze ja udezyc tak zeby bolało a nie
      było widac-np. w plecy-moze to brutalne ale sie sprawdza..
    • dunska Re: agresja dziewczynek w I klasie 17.10.04, 10:59
      problem polega na tym, że rozmawialam z matką i nauczycielką (nauczycielka ma
      najlepszą opinię w szkole). Z matką nie ma rozmowy! Moja córa wg niej zaczepia,
      leje i konec. Mamuśka (ok. grubo ponad 40) jak już wspomnialam jest zaślepiona
      jedynaczką i mnie oskarża o wszystko. Nauczycielka długo była przekonana że to
      corka zaczyna. A my z mężem przyjeliśmy najpierw taktykę - oddawaj, ale było
      jeszcze gorzej bo tamta jest zawzięta. Teraz przechodzimy do opcji nie oddawaj
      tylko za każdym razem idź na skargę. Czy słusznie? Dodam że koleżanka w bardzo
      sprytny sposób zaczepiała, tak że nigdy nie było świadków. Za to córka oddawała
      wtedy kiedy wszyscy widzieli.
    • szymanka Re: agresja dziewczynek w I klasie 17.10.04, 12:14
      Myślę, że w tym wypadku, dobra droga postępowania to "nie oddawaj, idź na
      skargę" ale najlepiej, żeby szła na skargę w momencie kiedy są jakieś ślady
      albo któreś z dzieci widziało, że tamta zaczepia.
      W tym momencie, jeżeli prawdą jest to co piszesz, Twoja córka jest niewinną
      ofiarą i na dodatek napiętnowaną. Trzeba więc skupić się na tym, by otoczenie
      samo dostrzegło, kto tu naprawdę jest winny.
      Sytuację może rozwiązać jedynie nauczycielka i to ją trzeba przekonać, że Twoja
      córka jest niewinna.
      Ja na Twoim miejscu
      - porozmawiałabym z nauczycielką prosząc o pilną obserwację relacji dwóch
      dziewczynek w celu WYJAŚNIENIA SPRAWY, na zasadzie, że sytuacja jest waszym
      wspólnym problemem, nie chodzi o karanie tamtej a obronę córki, tylko
      podkreslamm, wyjaśnienie sytuacji
      - dała sobie spokój z kontaktami z matką tamtej dziewczynki, z tego co piszesz
      nie bardzo daje się z nią rozmawiać
      - porozmawiałabym z córką i wyjaśniła dlaczego nie może oddawać koleżance,
      dlaczego musi wytrzymać zaczepki
      - spróbowałabym zaprzyjaźnić córkę z jakąś dziewczynką z klasy, niech ma kogoś
      na swoją obronę smile

      Dunska, a jak to widzą inne dzieci w klasie? to mało prawdopodobne, żeby nikt
      nie zauważył, co się dzieje.


      --
      sygnaturka gdzieś się zgubiła, podobnie jak ja
      • dunska Re: agresja dziewczynek w I klasie 17.10.04, 17:24
        Dowodem były tylko ślady na skórze od ołówka i szczypania. Córka nie lubi za
        bardzo się skarżyć więc na pytanie cz ktoś widział jak koleżanka zaczyna
        odpowiada w kółko nie wiem. W środku nocy od kilku tygodni płacze więc chyba
        sytuacja jest naprawdę chora. A tak na marginesie tamtej mamuśce jest łatwiej
        bo zna dzieciaki bo są z jednego przedszkola. My jesteśmy zupełnie nowi.
    • carlafehr Re: agresja dziewczynek w I klasie 17.10.04, 20:12
      Sądzę, że musisz zdecydowanie zareagować w obronie swojej córki. Dzieci w tym
      wieku potrafia byc już b. przebiegłe, najwyraźniej koleżance Twojej córki
      spodobało się bezkarne dręczenie Twojego dziecka. To raczej tamtą należałoby
      napiętnować. Podobna sytuacja zdarzyła się mojemu synkowi i jeszcze jednemu
      dziecku podczas tegorocznego pobytu w sanatorium: dwie siostry w wieku zerówka
      i około 2 lub 3 klasa obrały sobie mojego Kubę i jeszcze innego chłopca
      (notabene dwulatka!!) na ofiarę. Zaczepiały i atakowały tylko wtedy, gdy nikt z
      dorosłych tego nie widział. Gdy dzieciaki oddawały, one krzyczały głośno, że
      sie je zaczepia.
      • dunska Re: agresja dziewczynek w I klasie 17.10.04, 21:25
        naświetliłam sprawę wychowawczyni, że owa koleżanka (notabene bardzo spokojna,
        nieśmiała, małomówna) robi to bardzo sprytnie. Corka kolejny raz została
        przesadzona ale dzieli ją z intruzką tylko jedna dziewczynka. Ponadto
        zaproponowano nam wizytę u szkolnego psychologa. Mam wrażenie że w szkole wciąż
        nikt nie rozumie że do tanga trzeba dwojga.
    • kokolores Re: agresja dziewczynek w I klasie 17.10.04, 23:59
      Po tym wszystkim co przeczytalam wspolczuje Wam!!
      Jedyna moja rada ,ktora moge jeszcze dorzucic to ,to ,zeby Wasza corka
      sprobowala ta "swietoszke" poprostu ignorowac i nie reagowac.Niech unika
      spotkan z nia ,a jak tamta bedzie ja prowokowac to zero reakcji.
      Moze "swietoszka" sie zniecheci i zajdzie sobie nowa "ofiare"!!
      Wtedy wychowawczyni moze zobaczy ,ze ta "swietoszka" wcale nie jest taka
      swieta!!To nie jest latwe ,ale moze przyniesc zamierzony efekt.
      A swoja droga poszlabym naprawde do psychologa ,zeby opowiedziec "wasza" wersje
      i wysluchac jaki jest jej sposob na zalatwienie sprawy!!
      Pozdrawiam.
    • agatka_s Re: agresja dziewczynek w I klasie 18.10.04, 10:41
      A ja myślę, że najlepiej by było, aby ktoś trzeci np pedagog szkolny (albo w
      ostateczności wychowawczyni), porozmawiał z OBIEMA dziewczynkami na spokojnie i
      życzliwie i postarał się im uświadomić że te ciągłe dokuczanie sobie nie jest
      dobre i sprawia wiele przykrości i do niczego Ok nie prowadzi. Mam wrażenie że
      cała energia dorosłych idzie na ustalanie kto jest winny, a w sumie rzecz nie w
      tym kto jest winny, tylko w tym aby do takich zadarzeń nie dochodziło. Nie
      chodzi o konfrontacje wersji zdarzeń, ale wspólne pogadanie z dziećmi czasem
      potrafi być bardzo pomocne. Okazuje się że czasem bez niepotrzebnego
      angazowania dorosłych dzieci mogą same pozałatwiać swoje konflikty.

      Teraz mam wrażenie że z błachego poszturchiwania się zrobiła się afera niczym z
      Romea i Julii, angażująca 2 mamy po dwóch stronach barykady, a niedługo może
      podzielić szkołę na my i ci co są za nami/oni i ich poplecznicy. Chyba w
      interesie wszystkich jest raczej pogodzić 2 dziewczynki niż rozdmuchiwać
      wszystko jeszcze bardziej...to tak moim skromnym zdaniem.

      Co innego jeżeli agresja zagraża bezpieczeństwu, wtedy trzeba interweniować
      bardziej stanowczo.
    • edmado Re: agresja dziewczynek w I klasie 27.10.04, 19:11
      A może spróbować z innej strony. Mieliśmy podobny problem w zerówce. Tylko, że
      tamta dziewczynka zaczepiała wiele dzieci. Naszej też się obrywało. Mówiliśmy
      naszej, że ma oddawać, mówić pani... Pewnego dnia nasza wzięła do szkoły na
      śniadanko pysznego wafelka i tatuś kazał podzielić się z "wrogiem". Od tamtej
      pory nasza nie jest zaczepiana. Pozdrawiam. Współczuję problemu i życzę
      powodzenia.
      • verdana Re: agresja dziewczynek w I klasie 27.10.04, 19:38
        A ja mam wrazenie, ze w sedno utrafiła Agatka. Zeczywiście, przydałby się ktoś
        niezaangazowany w sprawę. Bo tak, to mam wrażenie, ze "wszystko zaczęło się od
        tego, że on mi oddał".
        • dunska Re: agresja dziewczynek w I klasie 01.11.04, 17:08
          taak, calkowicie się zgadzam z wypowiedziami a w szczególności z agatką.
          Problemem jest mamuśka która nauczyła córeczkę zawziętości i obrażania się.
          Córka po pierwszych wydarzeniach zaniosła gumę i naklejki wrogowi. Wróg (przyp.
          ma 7 lat) oscentacyjnie wyrzucił to wszystko do kosza. I co wy na to? Wiem że
          to wina podstarzałej mamuśki. Ponadto mamuśka bardzo aktywnie buntuje inne
          znajome mamuśki koloryzując trochę. Na szczęście Pani wychowawczyni bardzo
          dobrze zaczęła z nami współpracować i od tygodnia cwaniaczek uspokoił się
          trochę i nie podszczypuje a nawet próbuje znowu się zaprzyjaźnić. Ale ja wiem,
          że to jest po to żeby odwrócić uwagę dorosłych. Za jakiś cas znowu będzie
          akcja. Aha, dodam że dziwczynka jest straszną zazdrośnicą. Córka ma nowe kredki-
          na drugi dzień tamta ma takie same, córka ma nowy piórnik - tamta zaraz też
          itd. itp...
          • grzalka Re: agresja dziewczynek w I klasie 01.11.04, 20:47
            Dunska, przeczytaj jeszcze raz spokojnie wszystko to, co napisałaś o tej
            dziewczynce i jej mamie. Myśle, ze Ty też masz swój udział w nakręcaniu całej
            sprawy.
    • magdooha Re: agresja dziewczynek w I klasie 01.11.04, 21:31
      Czy chodzi o I klasę podstawówki, gimnazjum czy liceum?

      Myślę, że taka anarchia jest możliwa głównie w podstawówce, konflikty
      wewnątrzdziewczęce w gimn. i lic. są w skrajnych przypadkach rozwiązywane
      siłowo przez władze bezpieczeństwa, a zazwyczaj rozładowywane przez akcje
      tworzonych przez dziewczęta organizacji zarówno jawnych (ZHP, ZHR, Frakcje
      Młodych partii politycznych, Liga KObiet), półjawnych (European Girls' Council,
      bardziej radykalny Girls' Liberation Front) czy wreszcie tajnych i
      zakonspirowanych, działających nielegalnie, ale często najbardziej skutecznie.
Pełna wersja