Fanatyczka Tatusia

19.10.04, 15:03
Moja dwuletnia coreczka jest juz od kilku miesiecy fanatyczka Taty, ze mna
spedza (ilosciowo) duzo wiecej czasu, ale kiedy Tata jest w domu to On ma
monopol na wszystko: ubieranie, przebieranie itp. A obydwoje z mezem kochamy
przeciez nasza coreczke, z tym ze On ma wiecej sily fizycznej potrzebnej do
szalonych zabaw...
Troche mi smutno, ze jestem na drugim miejscu...
    • twoj_aniol_stroz Re: Fanatyczka Tatusia 19.10.04, 19:31
      A może raczej ciesz się, że w naturalny sposób masz więcej czasu dla siebie.
      To normalne u dzieci i nie jest to jakaś złośliwość córeczki. Tak po prostu
      jest.
      • anyaa Re: Fanatyczka Tatusia 19.10.04, 21:30
        Moj synek też tak miałsmile Tata był guru, wszystko z tatą, "mama nie, mama be"
        (ku mojej rozpaczy, a radości teściowej, która stwierdzila: "od razu widać,
        kogo Michal bardziej kocha...")!
        Trwało to około roku, teraz mały ma 3 lata i z kolei zrobił się z niego
        straszny "synek mamusi" - tylko mama moze przebierać, kapać, prowadzić na
        siusiu itp. Uwierz, czasem tęsknie za starymi czasami.
        Tak więc, jak radziła moja poprzedniczka, zrelaksuj się i oszczedzaj siły na
        przyszlośćsmile A w ogóle to fantastyczne, ze Twoja córka ma dobry kontakt z tatą,
        ciesz sie tym!
        Pozdrawiam,
        Ania mama Michałka i Weroniki
    • matkapolkai Re: Fanatyczka Tatusia 20.10.04, 08:46
      Mika,
      Wiem, że to strasznie boli, ale wytrwaj, zresztą nie masz innego wyjścia. Moja
      2-letnia córeczka też tylko "kocha" swojego Tatusia. Do tego stopnia, że jak
      jest tata w domu to do mnie mówi "idź stąd, a sio!". Przykro jest, na początku
      myślałam, że robię coś nie tak. Przecież to mama myje zęby (nawet gdy dziecko
      się broni), myje włosy (przy akompaniamencie wrzasku), ubiera w to, czego
      dziecko nie chce itd. Myślałam, że mnie nie lubi, bo to ja wykonuję te "złe"
      czynności, a nie tata. Tata się tylko z maluchem bawi ... . Ale to chyba nie o
      to chodzi. Tak to już po prostu jest. Okresy ukochania sobie jednej osoby się
      zmieniają, tylko czekać jak twoja córeczka będzie uwielbiała tylko ciebie ....
      Niełatwo być rodzicem ... Będzie dobrze ....
    • sierhart Re: Fanatyczka Tatusia 20.10.04, 09:11
      Witam,
      Po części Ci zazdroszczę wink
      Mój synek jakby mógł wszystko robiłby z mamą. Tylko ja mogę ubierać, pójść z
      nim do toalety, nalać soczku, itp, itd. Nie mam chwili odpoczynku.
      Zaczęliśmy z tym trochę walczyć (to może za dużo powiedziane). Po prostu
      staramy się mu pokazać, że z tatą też może robić te wszystkie rzeczy, że tacie
      jest smutno, że kiedy nie może zajmować się swoim synkiem. Czasem, kiedy
      Marcinek czegoś się ode mnie domaga, a ja jestem zajęta, to mu mówię, że albo
      zrobi to tata, albo będzie musiał poczekać. Protesty bywają przy tym straszne,
      ale powoli daje się przekonać.
    • monikaklika Re: Fanatyczka Tatusia 20.10.04, 20:22
      No to moze ja Cie pociesze:
      Nasza Mala juz od pierwszych chwil swojego zycia bardziej wolala tatusia. U
      mnie nie potrafila zasnac, czesto nawet spokojnie zjesc.... to byly sceny!
      Treaz ma juz 15 miesiecy i nieraz potrafi dac w kosc - ja ja utulam do snu...15
      minut...ona nadal wyje. Jak tylko maz wezmie ja na rece, spi niemal odrazu!
      Ledwo otworzy oczy - ta-ta i ta-ta... nawet jak przed chwila sprawdzalam, czy
      jest przykryta, to sie przebudzila i juz z tym swoim ta-ta...ehhh... taki los!
      Nie spedza mi to (juz) snu z powiek, bo oboje tak samo mocno ja kochamy i
      poswiecamy jej mniej wiecej jednakowa ilosc czasu; rowniez oboje ja ubieramy,
      karmimy, przewijamy i bawimy sie. Widac ten typ tak ma, a z tego co pisza inne
      forumowiczki, moze to sie zmienic nawet o 180 stopni!
      Badz w tej kwestii wyrozumiala i cierpliwa, bo maluch nie robi tego
      zlosliwie ... sama nie wiem czym sie kieruje, ale tak samo jedne zabawki sa
      ulubione (nie zawsze to te piekne) a inne ida w kat...heh - porownanie!
      Tak czy inaczej ciesz sie macierzynstwem, bo przeciez dziecko Cie kocha i
      napewno z czasem Ci to okaze, tylko moze w inny sposob.
    • mamausi Re: Fanatyczka Tatusia 21.10.04, 22:12
      U nas to samo,tatus,tatulek,tatusiek,ostatnio nawt gdy mieliśmy z męzem małą
      wymianę zdań,nasz dwulatek podszedł do mnie i powiedział"nie krzycz na mojego
      tatulka,to jest mój tatusiek ukochany",a jak np.myję jej włosy(czego ona
      strasznie nie lubi) to woła 'tatusiu ratuj mnie" i dzielny tatuś biegnie na
      ratunek i udaje że ja ratuje,no i bąz tu tą dobrą!!
      • maksimum Re: Fanatyczka Tatusia 21.10.04, 23:24
        A moja corka pierwsze slowo jakie wymowila,to "dada" i przez dlugi czas
        powtarzala wlasnie to,jakby nie chciala powiedziec mama.Wreszcie kiedys
        powiedziala "mama" i panika sie w domu zrobila.
    • mama_kasia Re: Fanatyczka Tatusia 22.10.04, 11:35
      Mika, nie denerwuj się, to minie. Przeżyłam to już z dwójką,
      a teraz najmłodsza wchodzi w fazę "tatusiowania" smile Mała
      ma 20 m-cy.
    • aga11 Re: Fanatyczka Tatusia 22.10.04, 11:46
      Chciałam właśnie założyć podobny wątek. Też czuję się troszkę "poszkodowana",
      synek chodzi do przedszkola, na ogół to ja go odbieram, po drodze do domku
      zakupy, w domu wiadomo mały: "mamusiu pobaw się ze mną, patrz jak maluję,
      zbudujmy razem coś z klocków, pościgajmy się autami" itd itp, a ja : "za
      chwilkę synku, tylko obiorę ziemniaczki, zrobię kotlecika, pozmywam talerze,
      wstawię pranie, rozwieszę pranie" itd, itp. W przerwach pomiędzy tym wszystkim
      staram się poświęcić synkowi tyle czasu, ile się da, ale wiadomo, jak to w
      praktyce wygląda. Wieczorem wchodzi tata i ma wtedy czas dla dziecka, jak tylko
      zje obiad. Tata jest cały dla dziecka, a ja mam jeszcze robotę w domu. No i
      tata jest ten najlepszy. Nie wiem, może mam złą organizację pracy, ale wychodzę
      do pracy rano, wracajaąc odbieram malego z przedszkola, więc pozostaje niewiele
      czasu na odwalenie całej domowej roboty, i człowiek jest po prostu zmęczony.
      Mąż pracuje więcej, więc nie mam sumienia ganiać go do garów, gdy wraca po 12 -
      13 godzinach. Ech, życie... I tak dobrze, że zajmuje się synkiem po powrocie,
      ale zazdroszczę mu, że nie ma w tym czasie stu innych rzeczy do zrobienia.
Pełna wersja