Jak nauczyć karności i dyscypliny u 5-latki?

27.10.04, 07:53
Czy macie jakieś sprawdzone sposoby? U mojej córki zawodzą wszystkie, które
znam. Nie słucha się, jest rozpuszczona (to błąd wychowawczy-wiem)są problemy
w przedszkolu. Tłumaczenia na nic się zdają. Proszę Was o poradę jak nauczyć
dziecko bycia karnym, jak Wy sobie radzicie z nieposłuszeństwem swoich
dzieci? Pozdrawiam
    • dagbe Re: Jak nauczyć karności i dyscypliny u 5-latki? 27.10.04, 11:31
      Nie pocieszę Cię... Pewnie będzie gorzej sad
      U mojego syna pomogła żelazna konsekwencja. Polecam książki: Roberta
      MacKenzie "Kiedy zabronić? Kiedy pozwolić?" i serię "Jak mówić, żeby dzieci
      słuchały? Jak słuchać, żeby dzieci mówiły?" Faber, Mazlish.

      Życzę dużo cierpliwości.

      Pozdrowienia,
      Dagmara
    • wwww_wwww Re: Jak nauczyć karności i dyscypliny u 5-latki? 10.11.04, 14:16
      tylko laniem i innymi karami!
    • marhab13 Re: Jak nauczyć karności i dyscypliny u 5-latki? 10.11.04, 16:19
      Ja mam też bardzo żywiołowe i jeśli mu na to pozwolić krnąbrne dziecko, no
      ale ..... nie pozwalamy. Zauważyłam, że jeśli mu tylko troche odpuszcze od razu
      próbuje mi wchodzić na głowę. Nie jestem przeciwniczką kar cielesnych, ale u
      mojego synka akurat odnoszą zły, niezadawalający skutek, natomiast żelazna
      konsekwencja owszem, bardzo skutkuje: a praktycznie wygląda to tak, że mamy
      umowę:"Jeśli coś wolno, to mama pozwala - jeśli nie, to nie pozwala." A kiedy
      już nie pozwoli to spazmy, krzyki nie pomogą. Może brzmi to banalnie, ale...u
      nas skutkuje. Staram się też zawsze porządnie przemyśleć zakaz, zeby potem nie
      ulec. Tłumaczę tez dlaczego czegoś nie wolno robić.
      Oczywiście nie zawsze słucha za pierwszym, drugim razem. Dlatego opracowałam
      stopniowe rozszerzanie sankcji: 1. Informuje co jest nie tak i mowie o zmianie
      (tak ze 2 razy) 2. Mówie groźnym tonem, mówie też o tym, że mnie to denerwuje.
      3. Przypominam, że jeśli nadal nic się nie zmieni będą konsekwencje- mówie
      jakie 4. Wykonuje konsekwencje. CZasami wystarczy groźny ton, czaęsto musze
      odwołać się do konsekwencji, dlatego zawsze wybieram takie, które mogę wykonać
      od razu; np. odebranie czegoś co dziecko ma w ręce, albo odesłanie do swojego
      pokoju, albo posadzenie na krześle.... i takie tam.
      Tych sposobów jest więcej, ale tak na prawdę to potrzebne jest Twoje własne
      przekonanie, że to Ty jesteś szefem i to Ty decydujesz.

      Pozdrawiam iżyczę powodzenia
      • anek.anek Re: Jak nauczyć karności i dyscypliny u 5-latki? 10.11.04, 22:10
        o matko. U mnie odesłanie do pokoju kończy się tym, że młody (dopiero 3 lata)
        za sekundę z niego wychodzi. Mamy zamek w drzwiach jego pokoju, ale zamknęłam
        go tylko raz. Po 5 minutach poleciała szyba (rzucił czymś ciężkim). Na
        szczęście nikt nie ucierpiał. Nie zamykam go więc na klucz, a on sobie wychodzi
        od razu kiedy go tam zaprowadzę. I co dalej? Zaprowadzam po raz drugi, i znowu
        to samo. Moja konsekwencja w takich sytuacjach nie ma racji bytu....
    • buddidas Re: Jak nauczyć karności i dyscypliny u 5-latki? 10.11.04, 17:57
      Jestem ojcem czterolatka. Mysle ze przede wszystkim zdrowy rozsądek i
      KONSEKWENCJA i jeszcze raz KONSEKWENCJA. Pozdrawiam
    • magdooha Re: Jak nauczyć karności i dyscypliny u 5-latki? 15.11.04, 02:04
      karnosc to byla w koncentraku i lagrach sowieckich. i ewentualnie w prl, kubie,
      korei polncnej. a teraz jest wolnosc i powinnas sie cieszyc sie z tego ze Twoja
      corka nie jest zahamowana, jak wieksza czesc sredniegi pokolenia polakow co
      sami myslec nawet nie potrafia i mamy to co mamy (postkomunistyczne bagno pod
      rzadami eseldupy zamiast normalknego kraju). samo slowo >>karnosc<< budzi we
      mnie OBRZYDZENIE!!!!!! dzieci trzeba wychowywac na [pewnych sieb ie jak w
      Amreryce a nie >>karnych>>/
      • marhab13 Re: Jak nauczyć karności i dyscypliny u 5-latki? 15.11.04, 16:07
        Zgadzam się do pewnego stopnia z magdoohą: faktycznie w dyscyplinowaniu,
        uczeniu karności (te słowa nie mają dla mnie negatywnego brzmienia) nie powinno
        chodzić o złamanie osobowości dziecka, ale raczej o nauczeniu go, że oprócz
        niego istnieją inni ludzie. Akurat moj synek kocha ludzi, naprawdę, dlatego
        jeśli będzie się zachowywał nieakceptowalnie, zaszkodzi przede wszystkim sam
        sobie: inni nie będą chcieli z nim być. Dlatego powiedzieałam, że zawsze staram
        się przemyśleć zakaz i konsekwencje, tak aby było warto o nie walczyć, bo nie
        ukrywajm,że uważam,że złe zachowanie dziecka bardzo często jest elementem walki
        o władzę w rodzienie.
        A jeśli chodzi o odsyłanie do pokoju: to moj syn tez zaraz wraca i wcale nie
        chodzi mi o to, zeby tam siedział. Odsyłając go zawsze mówię: Wróć jak się
        uspokoisz. On wraca i mówi, że już się uspokoił, oczywiście nie zawsze to jest
        prawda, czasem odsyłam go drugi, czy trzeci raz, a czasem zmieniam taktykę.Ale
        niegdy go w pokoju nie zamykam, myślę, że to zbyt okrutne. Nie wogole, ale
        akurat dla mojego egzemplarza, bo on to bardzo przeżywa i zacina się w sobie.

        No, ale się powymądrzałam. Na usprawiedliwienie dodam, że u mnie to po prostu
        działa, nie udaję wyroczni, bo może u kogoś innego lepszym sposobem byłoby :
        negocjacje, odwrócenie uwagi, albo zamiana sprawy w żart.

        Pozdrawiam
Inne wątki na temat:
Pełna wersja