Dodaj do ulubionych

Wychowanie 2,5 latka a wtrącająca się Teściowa

15.08.21, 23:41
Moi Kochani. Mam na imię Grzesiek i mam 34 lata. Mieszkam w Katowicach z żoną i 2,5 letnim synkiem. Rodzice żony mieszkają 80 km od Katowic. Prosze o pomoc, jak wy to widzicie, a poniżej opis sytuacji sprzed 24 godzin.

Miałem zaplanowana robotę na weekend . Zona z góry o tym wiedziala i zawsze jak mam robotę na weekend jedzie do rodziców z naszym synkiem. Nie dziwie się zawsze raźniej i synek się cieszy bo lubi dziadków. Wyjechali we czwartek wieczor. Synek delikatnie smarkał noskiem. W piątek kontaktowałem się z żoną telefonicznie. Okazało się że infekcja postepuje ale tylko katarek i delikatny kaszelek. Przypominam że żoną jest u rodziców a nie sama. W piątek po pracy zacząłem dość ciezka wcześniej zaplanowana prace która wykonywałem piątek az do wieczorami, sobotę i niedzielę. W sobotę rano 2 x razy dzwoniłem do żony i pytałem jak synek i jak żoną się czuje. Zons odpowiedziala ze synek w miarę ok gorączki nie ma lecz meczy go kaszel. Przez caly dzień pracowałem a i tak telefonu nie słyszałem gdyż pracowałem w towarzystwie glosnej maszyny. I teraz się zaczyna SAJGON wraz z HIROSHIMĄ : SOBOTA 19.23 żoną dzwoniła 2 razy. Nie słyszałem rzecz ludzka nie odebrałem. Godzina 20.23 oddzwoniłem. Ku mojemu zaskoczeniu dostało mi się od żony ze mam w du... wszystko nie interesuje się dzieckiem mam to gdzieś. Tlumaczd jej ze oddzwaniam wtedy kiedy mogę nie słyszałem wcześniej. Zona w trakcie rozmowy mówiła że może być (zaznaczam słowo może być!) taka sytuacja ze będę musieć do nich przyjechać autem zostawię swoje auto u rodziców a ja z zona i synkiem wrócimy do Krakow we trójkę jednym autem. Konieczności jazdy we trójkę żoną motywowała faktem , iż kaszlace dziecko nie może jechać w foteliku samo i jak się zacznie dusić to ona wjedzie do rowu i dlatego ja jestem potrzebny. Od razu mówię, : nie odmówiłem pomocy ale zasugerowałem ze można przepiac fotelik z tyłu do przodu jeżeli tylko nasze auto ma ISOFIX na przednim siedzieniu. Nie chodziło żonie o Isofix bo i tak nie sprawdziła lecz uważała ze mam być i koniec. Zona bez słowa sien rozłączyła i potem już mnie rozłączała. Wieczorem dostałem krzywdzącego smsa o treści: " taki z Ciebie ojciec ze nawet po nas nie chcesz przyjechac". Koljeknego dnia (niedziela rano) napisałem dwa smsy i dzwoniłem tez dwa razy od 8 do 10.30 rano. Pomyślałem że się coś stało to stwierdziłem że dzwonie do jej matki (mojej teściowej). I tu hit: prawie jak ostrzał Talibow w Kandaharze : jesteś najgorszym ojcem , miejsce ojca jest przy chorym dziecku , wszyscy wiedzą ze du.. z Ciebie nie ojciec. Dokładnie te same teksty co moja żona. Jakby się zmówiły. Co lepsze tlumacze spokojnie mowie a tu patrze : gadam do ściany. "Kulturalna" teściowa bez dowidzenia się rozłączyła. To dzwonie raz jeszcze ale odbiera Teściu. Pytam ze chce z Tesciowa rozmawiać ( powiedziałem ze z malzonka ). Usłyszawszy ton jego głosu od razu stwierdziłem że lepiej nie gadać z nim bo Teściu przełączył się program pracy zatytulowany: ROBIC MOWIC MYSLEC TAK JAK Każe mi zona. Grzesiek (tj. Ja) zly, Grzesiek d... nie ojciec, Grzesiek ble. Dobra, dzwonie do żony, ale gdzie tam zachowuje się jak dziecko nie odebrała 12 polaczen.
Moi drodzy. Nie chce sobie schlebiać bo każdy ma wady, ja też. Ale przedstawię siebie trochę: nie pije w ogóle alkoholu nie pale papierosów, nie mam nałogów. Tylko ja pracuje bo zona zajmuje się wychowaniem dziecka. Dużo kasy schodzi na leczenie malucha wiec sila rzeczy czasem musze dłużej popracować. Nie rozglądam się za babami. Kocham moja zona nade wszytko i synka naszego. A teraz ... Maz w Katowicach. Zona pojechała z 2,5 letnim synkiem 80 km za KATOWICE do rodziców. Na miejscu dwojka dorosłych pełnych sil ludzi z autem tj. Jej rodzice plus ona dodatkowo tez z autem. Trojka w sumie ludzi przy dziecku które zaznaczam nie ma ataku padaczki, ani złamanej raczki ni tez wyrostka robaczkowego. Po prostu katarek kaszelek i zmniejszony apetyty. Czy na prawdę uważacie, że to ze sam nie zaproponowałem ze przyjadę rzuciwszy wcześniej zaplanowana prace by pomóc zonie z dzieckiem jest powodem do wyzywania mnie od najgorszych ojców na świecie, od d.... nie ojców i teraz hit: czy to jest powod aby zona się chciala wyprowadzać ode mnie z dzieckiem bo uwaga HIT: pokazałem ze mi na nich nie zależy???? Ludzie. Pomocy. Wiem ze 99% przypadków to kobiety które mają piekło w domu z powodu faceta który bije pije zdradza robi terror w domu nie szanuje. Ale ja przypomnę ze jest ten 1% gdzie to mężczyźni padają ofiara przemocy fizycznej. Ja nie potrafię normalnie funkcjonować gdyż psycha mi siada. Planuje wakacje dla naszej trójki. Kto zapłaci za wakacje? Dla mnie to naturalne ze ja bo ja zarabiam. Kto placi za jedzenie za mieszkanie za leki za badania płatne? Tez ja. Auto żonie naprawiłem dałem na woskowanie i mycie zalałem donpelna. Przed wyjazdem na weekend kupiłem leki żonie za 113 zł. Czy ona tego nie widzi mojego codziennego wysiłku? Zawsze jak jest problem to zamiast rozmawiać ze mną to ucieka do matki. Do czwartku i piątku było ok. Jak tylko TESCIOWA się wtrąciła i to z tekstem z grubej rury od razu atmosfera zgęstniała. Nawet zaproponowałem w niedziele ze przyjadę do nich na noc prześpie się z synkiem będę w nocy wstawać sprawdzac czy jest w porządku aby zona w drugim pokoju mogła odespać nieprzespane noce. Co usłyszałem od żony? Cytuje : " nic od Ciebie nie chce " Kochani. Doradźcie. Czy ja na prawdę jestem złym ojcem? Co zrobić? Co z ta tesciowa która nawet jakbym był książkowym ojcem i tak by się do mnie przyczepiła. Tak mi siada psychika ze szok. Parę razy w życiu odkąd jestem z zona w związku myślałem no wiecie o czym: the end, suicide i te sprawy ale mam dla kogo zyc. Ten nasz synek mnie potrzebuje , kocham go jak szalony. Co zrobić????
Obserwuj wątek

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka