nie chce wyjść z przedszkola :(

05.11.04, 21:59
Najpierw miałam odwrotny problem - nie chciał pójść do przedszkola i był
płacz przy rozstaniu, a teraz... sad jak mnie widzi to wcale nie chce wyjść.
Najpierw bawi się długo na sali, mimo że widzi że ja stoję w progu i czekam,
a gdy wreszcie wyjdzie do szatni to zaczyna szaleć: biega, skacze po
ławkach... Zupełnie nie mogę nad nim zapanować. Inne dzieci grzecznie się
ubierają, a moje wariuje...
Próbowałam z nim rozmawiać, tłumaczę, że jutro przecież przyjdzie do
przedszkola i znów będzie się bawił, ale to nie skutkuje. Mały dostaje
małpiego rozumu. Łapanie go mocno za ręce, schylanie się do jego poziomu i
mówienie poważnym tonem, że wcale mnie to nie bawi nic nie daje. Jak tylko go
puszczę, wszystko zaczyna się od nowa.
Co robić? Czuję się bardzo niezręcznie w tej sytuacji... Nie potrafię
zapanować nad swoim dzieckiem! sad
Poradźcie mi coś!
    • grzalka Re: nie chce wyjść z przedszkola :( 07.11.04, 15:25
      Moje dziecko tez się tak zachowuje w szatni. A nie możżesz po prostu dać mu się
      w tej szatni wyszaleć (trzylatki juz tak mają, że im bardziej Ci zalezy, żeby
      coś zrobiły, tym większy opór stawiają) i jak mu się znudzi wyjść?
      Niech sobie w tej szatni pobiega, poskacze itp- moja córka biega i skacze,
      potem jej sie nudzi i daje się namówić na wyjście.
      • modalna Re: nie chce wyjść z przedszkola :( 08.11.04, 08:58
        Pewnie to jest jakieś rozwiązanie, tylko, że Kuba podczas tych szaleństw
        strasznie się poci. Jest cały mokry! I jak tu potem z takim dzieckiem wyjść na
        dwór, kiedy pogoda coraz chłodniejsza?
    • marzena21 Re: nie chce wyjść z przedszkola :( 08.11.04, 10:55
      Myślę, że nie możesz nic zrobić. Zrób wszystko żeby po prostu jak najszybciej z
      nim wyjść. Niech on biega i skacze a Ty go w tym czasie co jakiś czas
      unieruchamiaj i kładź: sweterek, potem, jeden bucik, drugi bucik, szybko narzuć
      kurtkę i wypchnij go na dwór. Im mniej pobiega i szybciej wyjdzie tym mniej się
      spoci nie? Dzieci po prostu odreagowuja przedszkole w ten sposób własnie. Inne
      dostają ataku szału i brykanie w domu dopiero. Ogólnie wszystko minie z czasem.
      Myślę też żebyś na niegio nie czekała długo pod salą. Umów się z nim: że np.
      jak dokończy rysunek albo jak skończy budować zamek albo za pięć minut po
      prostu wychodzicie i żeby się wił jak piskorz to go wynosisz z sali i ubierasz.
      Naturalnie, że z uśmiechem - tzn bez syczenia: "przessssstań!!! usssssspokój
      się! jak ty się zzzzzachchchowujeszzszszsz...!" Że biega i Ci głupio? No to
      co... każdy z rodziców ma swoje problemy z dzieckiem- Ty masz swoje i niech
      nikt na Ciebie żle nie patrzy. A jego bieganie musisz po prostu zaakceptować a
      przynajmniej zagryźć wargi i przetwać.
    • slawek73 Re: nie chce wyjść z przedszkola :( 08.11.04, 12:02
      Och, daj spokój.. Dzieciak zwyczajnie cieszy się, że cie widzi... Dlatego tak
      szaleje.
      Lepiej bys się czuła odbierajac apatycznego, milczącego osobnika? Wątpię.
      Ale co tam, niektóre mamuśki muszą jęczeć... Ech, życie....
    • iwona281 Re: nie chce wyjść z przedszkola :( 10.11.04, 21:00
      Hej! Nie zrozumie ten kto tego nie doświadczy. Jak przeczytałam Twoją wypowiedź
      to miałam wrażenie jakbym sama to napisała o swoim dziecku. Ja też już nie mam
      siły. Mój synek ucieszy się, że mnie widzi, ale wcale nie zamierza iść do domu.
      I nie ma zanczenia o której go odbieram. Proszenie żeby się ubrał ma gdzieś, na
      groźby że wyjdę bez niego, reaguje płaczem po czym znowu wraca do zabawy. Jest
      mi poprostu wstyd, że nie radzę sobie z własnym dzieckiem. Szaleństwa w szatni
      nie mają końca, próbowałam wziąź go na przetrzymanie, ale nie ma opcji że się
      znudzi. Jak go zostawię i wyjdę to płacze, poteam znowu ucieka, rzuca się na
      ziemię - cały spocony. Niestety siły użyć nie mogę bo jestem w zagrożonej ciąży
      i muszę pamiętać, że mam drugie dziecko - to nie narodzone jeszcze. Czasami mam
      ochotę poprostu wyjść. Czaseem dostaje w tyłek, ale to nie pomaga. Po płaczu i
      wymęczeniu w końcu wychodzimy do domu a ja czuję się podle: jak matka, która ma
      dość swojego dziecka, a raczej jak ktoś kto na matkę się nie nadaje. A przecież
      zawsze okazujemy mu dużo miłości, ale nigdy nie rozpieszczamy, zawsze podstawą
      w wychowaniu była konsekwencja. Teraz nic nie pomaga. Nie mam już sił. Jak ktoś
      ma pomysła na poskromienie mojego dzicka to padam do nóg z wdzięczności.
      Pozdrawiam - Iwona.
    • saraanna Re: nie chce wyjść z przedszkola :( 11.11.04, 22:01
      Ja mialam podobnie ale juz znalazlam sposob na moja 3,5 letnia
      coreczke.Poprostu odwracam jej uwage ,mowie choc kochanie bo musimy isc do
      sklepu na zakupy i bedziesz mogla wybrac sobie np.lizaka (oczywiscie idziemy do
      sklepu),albo chodz bo jest ladna pogoda to pojdziemy na hustawki (idziemy na
      pare minut po drodze do domu).Mysle ze wystarczy dziecku co zaproponowac co go
      zainteresuje (i oczywiscie to wykonac) i problem sie skonczy,a propozycji jest
      wiele.Ostatnio "lapie sie" na gre komputerowa ktora wlaczam po przyjsciu do
      domu-oczywiscie tylko na okolo 10 minut.
    • thistle1 Re: nie chce wyjść z przedszkola :( 15.11.04, 13:15
      ''podstawa w wychowaniu jest konsekwencja''-święte słowa,byle nie były tylko
      deklaratywne.powiem skrycie,ze ciesze się,jak dziecko nie chce wyjść z
      przedszkola,znaczy,ze jest mu w nim dobrze,że ma fajnych kolegów,których nie
      chce opuścić.często zdarza się ,że rodzice przychodza po dziecko,a ono ze
      skwaszona miną''o nieee!musiałas tak wczesnie przyjść?''-nie zdiwiłoby mnie
      to ,gdyby dzieci tak mówiły ok 14-stej tuz po obiedzie,ale znam dziecko,które
      jęczy,ze nie chce iśc do domu o godz.17-stej,gdy zamykane jest
      przedszkole,wtedy trzeba by sie zastanowić,co w domu jest nie tak,może coś z
      rodzicami?
      • thistle1 Re: nie chce wyjść z przedszkola :( 15.11.04, 13:20
        na dzieci szalejące po szatni napatrzyłam się oj napatrzyłam.nie jest to mile
        widziane przez nauczycielki,zawsze są uwagi pod adresem rodziców:co to za
        rodzice,ktorzy pozwalają szaleć dziecku w szatni,żadnego posłuchu,że dzieci ich
        wykorzystują,ale te uwagi wymieniamy między sobą,a do rodzica szczerzymy
        zęby,bo zadna z nauczycielek nie śmie zwrócić mu uwagi,czasami któraś nie
        wytrzymuje i ''ustawia'' dziecko,widać wtedy wyraźna ulge na twarzy rodzica,sa
        rodzice,którzy wzywają w takich sytuacjach nauczycielkę na pomoc,bo tylko jej
        dziecko słucha.wg mnie to rodzice stwarzają problem,nie dziecko.najwazniejsze
        jest ustalenie zasady wspólnie z dzieckiem i konsekwentne jej przestrzeganie...
        • thistle1 Re: nie chce wyjść z przedszkola :( 15.11.04, 13:26
          np.umawiamy się z dzieckiem,że czekamy,aż samo się ubierze,jeśli nie będzie
          przestrzegało umowy,wychodzimy z przedszkola i wracamy i zabieramy na koniec
          dnia,konsekwentnie realizujemy to ,co postanowiliśmy,nie straszymy dziecka,jak
          się nie ubierzesz za 5 minut wychodzę,bo dziecko po kilku takich niespełnionych
          groźbach ma rodzica gdzieś,tylko naprawdę wychodzimy.komiczne wydaje mi się
          krzyczenie na dziecko i gonienie go po szatni albo wynoszenie dziecka wijącego
          się jak węgorz,nie dopuszcajmy do takich sytuacji,one są niewychowawcze i
          nieskuteczne.jeszce raz powtarzam-KONSEKWENCJA
Pełna wersja