modalna
05.11.04, 21:59
Najpierw miałam odwrotny problem - nie chciał pójść do przedszkola i był
płacz przy rozstaniu, a teraz...

jak mnie widzi to wcale nie chce wyjść.
Najpierw bawi się długo na sali, mimo że widzi że ja stoję w progu i czekam,
a gdy wreszcie wyjdzie do szatni to zaczyna szaleć: biega, skacze po
ławkach... Zupełnie nie mogę nad nim zapanować. Inne dzieci grzecznie się
ubierają, a moje wariuje...
Próbowałam z nim rozmawiać, tłumaczę, że jutro przecież przyjdzie do
przedszkola i znów będzie się bawił, ale to nie skutkuje. Mały dostaje
małpiego rozumu. Łapanie go mocno za ręce, schylanie się do jego poziomu i
mówienie poważnym tonem, że wcale mnie to nie bawi nic nie daje. Jak tylko go
puszczę, wszystko zaczyna się od nowa.
Co robić? Czuję się bardzo niezręcznie w tej sytuacji... Nie potrafię
zapanować nad swoim dzieckiem!

Poradźcie mi coś!