dorota1005
05.11.04, 22:41
Mieszkam w kamienicy na II piętrze. Sąsiadce z dołu przeszkadza jak moja
córka biega po pokojach.W budynku są drewniane stropy i zdaję sobie sprawę że
jest głośniej niż przy betonowych stropach, nad nami jest dwoje dzieci. Jest
to jednak taki głuchy dźwięk, nic strasznego, nigdy nie przyszłoby mi do
głowy aby z tego powodu nachodzić sąsiadów. Kilka miesiecy temu sąsiadka była
u nas z pretensjami, ale mąż dał jej do zrozumienia że nie ma po co
przychodzić już więcej, a ona na odchodnym powiedziała że w takim razie
zwróci sie do administracji. Kilka dni temu odwiedziły mnie panie właśnie z
administracji: sąsiadka złożyła skargę( do późnych godzin dziecko lata, biega
za długo i za głośno...). Musze powiedzieć że po godzinie 22.00 już jest w
łóżku, staramy sie nie pozwalać jej na dłuższe bieganie, ale czasem nie
sposób jej przetłumaczyc, ma dopiero w końcu 3 latka( 9.11.2001). Jesteśmy
spokojną rodziną, nie urządzamy burd, hałasów itp. rzeczy. Dlaczego
administracja w ogóle zareagowałana taką skargę - na dziecko?? Jestem zła,
chyba za łagodnie potraktowałam te panie... Zawsze po czasie przychodzą mi
lepsze pomysły do głowy..ale cóż...Może ktoś z was miał podobne przejścia
pozdrawiam