Córeczka mojej ciotecznej bratowej

16.11.04, 15:04
Mój brat cioteczny niedawno ożenił się z dziewczyną, która ma ośmioletnią
córkę. Brat nie jest biologicznym ojcem tego dziecka, ale bardzo je pokochał
i traktuje jak swoje.

Zaraz po ślubie państwo młodzi wyjechali za granicę do pracy. Mała chodzi już
do szkoły, więc została w kraju po opieką swojej prababci.

Jak się wkrótce miało okazać owa prababcia ma chyba już ze 100 lat, jest
częściowo ubezwłasnowolniona i sama wymaga opieki.

Pomoc w opiece nad dziewczynką zadeklarowała ciotka ode mnie z rodziny, która
własne dzieci już odchowała i może dziewczynką się zająć i to czyni w miarę
swoich możliwości.

Ostatnio córeczka bratowej przyszła do nas pobawić się z moją figlarką. Mąż
zabrał dziewczynky do teatrzyku kukiełkowego, potem wspólnie zjedliśmy obiad
i w ogóle można powiedzieć, że miło spędziliśmy czas.

Są jednak 2 sprawy, które nie dają mi spokoju:

1. Po powrocie z teatrzyku, mąż konfidencyjnie pokazał mi, w co dziewczynka
była ubrana: miała na sobie ewidentnie za krótkie spodnie, które odsłaniały
gołe nogi i letnie buciki zupełnie nie na tę porę roku.

2. W czasie obiadu dziewczynka nagle posmutniała. Powiedziała, że tęskni za
mamą i tatą. Wtedy zadałam pytanie, które już od dawna chodziło mi po głowie:
to oni nie dzwonią do ciebie?? Odpowiedź mną wstrząsnęła, ale dla dobra
dziecka nie dałam tego po sobie poznać. Mała usprawiedliwiła ich: "oni
wracają bardzo zmęczeni po pracy". Dodam tylko, że była niedziela.

Nie mam pojęcia, jak powinnam się zachować w takiej sytuacji sad

Najbardziej miałabym ochotę zabrać to dziecko do sklepu i porządnie je
odziać, żeby nie marzła. Nie będzie to dla mnie żaden wysiłek, lecz obawiam
się, że brat i bratowa mogą potraktować moje szczere intencje jako zamach na
ich prawo do decydowania o dziecku. Z chęcią porozmawiałabym o ewentualnych
zakupach odzieżowych z moją ciotką, która zajmuje się dziewczynką w weekendy,
ale i tu pojawia się mały problem. Ciotka nie jest dobrze sytuowana i choć na
pewno zauważyła, że dziecko potrzebuje nowych spodenek i bucików, to o tym
nie wspomina, bo zwyczajnie jej wstyd, że nie może sobie pozwolić na taki
wydatek. A zresztą, może też nie chce ingerować w sprawy, które powinny być
załatwione przez prawnych opiekunów dziecka?

Jestem gotowa również płacić za rozmowy telefoniczne, żeby dziewczynka mogła
porozmawiać z rodzicami. Tyle że wcale nie mam pewności, czy ci rodzice chcą,
żeby mała dzwoniła do nich na czyjś koszt. Przecież gdyby tak było, to
zostawiliby chociaż numer telefonu, a ja go nie znam. Ciotka też chyba nie ...

Wiem, że cały ten układ jest chory. Nie jestem w stanie go zmienić.
Chciałabym tylko pomóc tej dziewczynce (przecież to przyrodnia cioteczna
siostra mojej córki!) przetrwać ten nieprzyjemny okres, ale nie chcę
zadrażniać stosunków rodzinnych. Zwłaszcza, że nikt mnie o pomoc nie
prosił...

    • milka_milka Re: Córeczka mojej ciotecznej bratowej 16.11.04, 16:52
      Wydaje mi się, że powinnaś (dla dobra dziecka) szczerze porozmawiać z bratem
      (może z bratową jeszcze nie – to zależy od Twoich układów z nią). Dziecko
      cierpi, tęskni a poza tym jest zaniedbane, a to teraz poniekąd Twoja rodzina i
      rodzice małej powinni być Ci wdzięczni, że się nią zajmujesz i przejmujesz.
      • miriam_b Re: Córeczka mojej ciotecznej bratowej 29.11.04, 20:40
        wiesz co??syn mojego męża(z pierwszego małżeństwa)jest w tej chwili wychowywany
        przez babcię historia długa ale rzecz nie w tym że my go nie chcieliśmy tylko
        matka nie pozwoliła zabrać a wiadomo jakie są sądy...w każdym razie jak go
        zobaczyłam pierwszy raz to wcale nie omieszkałam mężowi powiedzieć że powinien
        to dziecko zabrać do sklepu z ciuhcami albo poprostu raz na jakiś czas kupić mu
        coś modnego..choćby raz w miesiącu bluze,spodnie...bo chłopak wyglądał koło nas
        tragicznie.....wcale się nie bałam ..myślę że jakbyś porozmawiała z tym kto
        teraz opiekuje się dziewczynką że poprostu może trzeba by z nią iść do sklepu
        po ciuchy to się nie obrazi i może wreszcie poczuje jakiś obowiązek???
    • majenkir Re: Córeczka mojej ciotecznej bratowej 16.11.04, 17:47
      Cos okropnego! tak pozbyc sie dziecka ?! Jak matka mogla zostawic dziewczynke z
      niepelnosprawna staruszka?! I jeszcze to ubranie! Na Twoim miejscu zajelabym
      sie dzieckiem tak, jakby to bylo moje. Nie musisz sie martwic, co matka sobie
      pomysli - przeciez jej nie zalezy na malej, to chyba jasne. Zadzwon do nich,
      porozmawiaj i powiedz SZCZERZE, co o tym myslisz.
      • regata7 Re: Córeczka mojej ciotecznej bratowej 17.11.04, 11:06
        majenkir napisała:

        Na Twoim miejscu zajelabym
        > sie dzieckiem tak, jakby to bylo moje. Nie musisz sie martwic, co matka sobie
        > pomysli - przeciez jej nie zalezy na malej, to chyba jasne. Zadzwon do nich,
        > porozmawiaj i powiedz SZCZERZE, co o tym myslisz.


        podpisuję się. Być może, jeśli Ty tego nie zrobisz, to może się zdarzyć, że
        ktoś obcy, np. szkoła, zgłosi do odpowiednich urzędów istnienie zaniedbanego
        dziecka, i wtedy dziewczynka może trafić do domu dziecka.
        Przeciez w tej sprawie nie jest ważne, co sobie pomyśli (o ile w ogóle myśli)
        cioteczna bratowa - tu najważniesze jest dziecko, choćby i obce.
    • anek.anek Re: Córeczka mojej ciotecznej bratowej 16.11.04, 19:37
      jeśli Cię stać, to funduj dziecku i ubrania i rozmowy i wszystko czego dziecku
      potrzeba. I nie przejmuj się co sobie pomyślą Twój brat i bratowa. Mogą sobie
      nie życzyć? To dziecko może sobie nie życzyć takiego traktowania, a jak
      wiadomo "wszystkie dzieci są nasze" i masz pełne prawo dać mu namiastę
      normalności!.
    • kokolores Re: Córeczka mojej ciotecznej bratowej 17.11.04, 01:08
      Czy bralas pod uwage mozliwosc ,ze twoj brat i bratowa juz nie wroca???
      Powinnas z nimi o malej porozmawiac!!!Jakie to dziecko ma perspektywy na
      przyszlosc.Ona chyba nawet nie wie, czy ,i kiedy jej rodzice do niej przajada.
      Napisalas ,ze Twoj brat pokochal dziewczynke i traktuje jak swoja. Wiec mam
      pytanie: potraktowalabys tak swoje dziecko ????
      Ja nie!!
      Ciesze sie ,ze przynajmiej Ty poczuwasz sie do obowiazku!!
      Napisz prosze co z tego wszystkiego wyniklo!!
      Pozdrawiam.
    • aleksandrynka Re: Córeczka mojej ciotecznej bratowej 18.11.04, 22:38
      przychylam się do dziewczyn. Nie rozumiem, dlaczego Ci ludzie zostawili małą
      praktycznie bez opieki. Dla mnie to wyglada tak, jakby układali sobie zycie bez
      niej, albo tez o niej zapomnieli lub chcieli zapomnieć. Tak nie może być.
      Porozmawiaj koniecznie z bratem, i to jak najszybciej. Być może on nie zdaje
      sobie sprawy z krzywdy, jaką oboje małej wyrządzają. Hmm, dla mnie to mało
      prawdopodobne, ale nawet jeśli, to jest jeszcze jej matka - tak po prostu
      wyjechała? Wyjaśnij tą kwestię, dziecko bardzo cierpi! Równocześnie pójdź na
      zakupy i zaopatrz tą małą we wszystko, co jej potrzebne. Jesli rodzice się
      oburzą zawsze mogą zwrócic pieniądze, priorytetem jest tu to, żeby mała miała
      się w co ubrać. To oni ją zaniedbują, jeśli więc mieliby jeszcze cos przeciwko
      takiej pomocy, to juz na prawde nie świadczy o nich zbyt dobrze. Uważnie
      obserwuj ta rodzinę i bądxź przy tej małej, wspieraj ją i nakłoń jej rodziców
      do jakiejś konkretnej deklaracji, co zamierzają z tym zrobić. Bo pewne jest, że
      dziewczynka nie ma u staruszki odpowiedniej opieki i należy to szybko zmienić...
      • kag1 Re: Córeczka mojej ciotecznej bratowej 23.11.04, 09:37
        Wstrząsająca historia. Teraz kiedy już wiesz niemożesz niereagować, dziecko
        jest naważniejsze a jej rodzice przeciez i tak się nią nie interesują.
        • paulinapaulinapaulina Re: Córeczka mojej ciotecznej bratowej 26.11.04, 10:25
          Bardzo Wam dziękuję za odpowiedzi.

          Sytuacja jest rzeczywiście niełatwa i stymuluje do zadawania pytań zasadniczych:

          Co to znaczy, że powinnam coś zrobić "dla dobra dziecka"? Czy rzeczywiście mój
          sposób widzenia świata, mój system wartości, hierarchia priorytetów upoważnia
          mnie do tego, by oceniać, czy ktoś postępuje dobrze, czy źle? I tak jakby na
          wszelki wypadek działać wbrew temu, co inni uznali za stosowne?

          Czy nie wpadam w pułapkę polegającą na przekonaniu, że oto posiadłam
          uniwersalną ideę sprawiedliwości, dobroci czy odpowiedzialności, ze szczególnym
          naciskiem na odpowiedzialne rodzicielstwo?

          A jeżeli taka idea nie istnieje (a że nie istnieje jest prawie pewnym, bo i kto
          miałby ją ustanowić i w oparciu o jakie kryteria), to dlaczego mam mieć
          pewność, że akurat moje, a nie czyjeś inne poglądy są właściwe?

          Pojawić się może agrument, że człowiek czyni źle, jeżeli drugiemu sprawia
          przykrość tak wielką, że ten czuje się przez to działanie nieszczęśliwy. Ale
          jak można uznać to za prawdę, skoro przykrość odcięcia ręki zadana przez
          chirurga służy uratowaniu życia nieszczęśnika? Czy więc istnieje obiektywna
          definicja dobrego postępowania, kórą można przyłożyć jak szablon do każdej
          sytuacji?

          Czy spotykacie się z życzliwymi paniami, które zaczepiają matki na ulicy
          najczęściej na ulicy) mówiąc, że: wasze dziecko jest za cienko/za grubo ubrane?
          dziecko koniecznie trzeba dokarmiać/dopajać, gdy jest karmione wyłącznie
          piersią? waszemu dziecku byłoby lepiej, gdyby nie chodziło w pampersach? byłoby
          zdrowsze, gdyby nie było tak często wyprowadzane na spacer?

          A teraz wyobraźcie sobie, że przygodnie poznana pani zdobywa cudem wasz numer
          telefonu i dzwoni do was, żeby przedstawić swój punkt widzenia a jednocześnie
          połajać was za metody wychowawcze, które wy uznajecie za właściwe.

          Jak zareagujecie? Zastosujecie się do tych rad? Czy raczej odpowiecie irytacją?
          Nikt nie lubi być pouczanym. Zwłaszcza przez osoby, które nie zostały
          poproszone o radę, a tym bardziej o pomoc i w żadnym wypadku nie mogą uchodzić
          za autorytet.

          Problem, jak dla mnie, nie zawęża się tylko do prostej w sumie czynności
          zakupienia dziecku spodenek czy butów...

          • pocahontass Re: Córeczka mojej ciotecznej bratowej 26.11.04, 10:57
            Na Boga! co Ty pleciesz?????????

            > połajać was za metody wychowawcze, które wy uznajecie za właściwe.

            Jakie metody wychowawcze? Czy jej mama i Twój brat mają JAKIEKOLWIEK metody
            wychowawcze??

            > mnie do tego, by oceniać, czy ktoś postępuje dobrze, czy źle?

            Tu trzeba długo oceniać, to widać gołym okiem!

            > Czy spotykacie się z życzliwymi paniami, które zaczepiają matki na ulicy
            > najczęściej na ulicy) mówiąc, że: wasze dziecko jest za cienko/za grubo
            ubrane?

            wyjątkowo nieudane porównanie

            > Nikt nie lubi być pouczanym. Zwłaszcza przez osoby, które nie zostały
            > poproszone o radę, a tym bardziej o pomoc i w żadnym wypadku nie mogą
            uchodzić
            > za autorytet.

            Kobieto! Po co w takim razie pytasz o nasze zdanie na forum? Sprawa jest jasna
            jak słońce - nikt się tu nie pyta o radę - temu dziecku TRZEBA pomóc. Ma 8 lat,
            jej rodzice ją po prostu ZOSTAWILI, nawet do niej nie zadzwonią! A Ty się
            jeszcze zastanawiasz? I te bzdury o chirurgu, błagam..

            • pocahontass Re: Córeczka mojej ciotecznej bratowej 26.11.04, 11:00
              >Tu trzeba długo oceniać, to widać gołym okiem!

              przepraszam, chciałam napisać: "Tu nie trzeba długo oceniać, to widać gołym
              okiem"

              pc
          • bojana Re: Córeczka mojej ciotecznej bratowej 26.11.04, 11:40
            Wiesz, ja Ciebie też nie rozumiem. Minęło 10 dni od pojawienia się postu, który
            napisałaś. Pisałaś, że dziecko nie ma właściwych butów, za któtkie spodnie... W
            międzyczasie pogoda zmieniła się dramatycznie, a Ty snujesz dywagacje natury:
            "Co to znaczy, że powinnam coś zrobić "dla dobra dziecka"? Czy rzeczywiście mój
            sposób widzenia świata, mój system wartości, hierarchia priorytetów upoważnia
            mnie do tego, by oceniać, czy ktoś postępuje dobrze, czy źle? I tak jakby na
            wszelki wypadek działać wbrew temu, co inni uznali za stosowne?"
            Jak mała odmrozi sobie stopy (wiem, że to może być przesadzone, ale nie musi
            być), wtedy dopiero zareagujesz?
            Przecież ona napewno, napewno, bardzo się wstydzi przed koleżankami. Choćby
            dlatego, żeby dzieciństwo nie kojarzyło jej się tak upokarzająco, powinnaś jej
            pomóc, skoro jest tak jak piszesz?
            Tak łatwo jest komuś pomóc. Gdybym, bedąc na Twoim miejscu, miała takie
            dylematy to wolałabym skłamać przed ciocią czy rodzicami dziewczynki, że np.
            dostaję ciuszki czy buty od bogatej koleżanki, która nie miała co z nimi
            zrobić, no i ja, nie widząc komu to oddać, oddałam właśnie tej dziewczynce.
            Nie rozumiem Cię, tym bardziej, ze jesteś jej rodziną, a ta mała potrzebuje
            pomocy, nie tylko materialnej rzecz jasna. Po coś się tą rodzinę przecież ma...
            Pozdrawiam
          • aleksandrynka Re: Córeczka mojej ciotecznej bratowej 26.11.04, 12:03
            Rozumiem, że zadałaś sobie te pytania zasadnicze. Jak na nie odpowiedziałaś?
            Bo my tych odpowiedzi za Ciebie nie udzielimy. Mam wrażenie, że starasz się
            wycofać, zdroworozsądkowo wytłumaczyć samej sobie, że nie powinnaś się wtrącać,
            szukasz dla siebie usprawiedliwienia, bo pomoc mogłaby się wiązać z kłopotami
            dla Ciebie. Skoro uznałaś, że niechęć i dezaprobata ze strony rodziców (co z
            gry zakładasz) jest na tyle dla Ciebie dotkliwa, że nie ma sensu, żebyś się
            wychylała i narażała, to nie rób nic. Ale nie odwracaj kota ogonem - dziecku
            dzieje się krzywda i nie ma co się zagłębiać w folozofię i teorie. Tu potrzebna
            jest konkretna, szybka i skuteczna pomoc. Chyba jest to ponad Twoje siły,
            trudno. Żeby pomóc trzeba chcieć. A Ty nie jesteś do tego przekonana. Napisano
            tu już kilka słów na ten temat, nie podjęłaś decyzji, w zasadzie wycofałaś się,
            sprawa więc chyba zamnknięta.
          • a_gawronska Re: Córeczka mojej ciotecznej bratowej 29.11.04, 11:30
            Hej, co ty gadasz kobito. Ty nie jesteś przygodnie spotkaną panią.
            Sam fakt zostawienia dziecka pod opieką 100 -letniej babci świadczy o
            niedojrzałości rodziców. A pluć w brodędziesz sobie dopiero jak coś się stanie.
            Nie jestem święta, ale jestem oburzona zachowaniem twojego brata i jego żony.
            Tak! Ja ich oceniam! Oceniam bardzo źle!
    • rosemary4 Re: Córeczka mojej ciotecznej bratowej 26.11.04, 16:23
      Musisz jej POMÓC i to ZARAZ.
      Nie patrz na to, że to córka przyrodnia brata, jesteś jej ciocią.

      Może nie wiesz, czy wypada kupić jej ubrania. Opowiem na własnym przykładzie.
      Gaba nie miała jeszcze roczku, było nam ciężko i nie wyobrażałam sobie prosić o
      pomoc ciocię Gaby. Ona sama razem z mężem powiedzieli nam, że chcą zrobić
      prezent dla Gabrysi i kupić jej kilka ubrań. Było to przed zimą i byłam im
      bardzo wdzięczna.

      Inna sprawa to postawa twego brata, już pomijam matkę dziewczynki. Myślę, że
      jako ciotka musisz im "przemówić do rozumu". Spokojnie, rzeczowo. Ja do córki
      dzwonię z pracy prawie codziennie i pytam czy wszystko było w porządku w
      przedszkolu, itd.

      Pomóż jej i okazuj wiele serca, widać , że ona tego potrzebuje.

      Pozdrawiam Ula
    • rufusowa Re: Córeczka mojej ciotecznej bratowej 26.11.04, 17:27
      Kup zwyczajnie te spodenki i buty i co jeszcze uwazasz za potrzebne,zapakuj
      ladnie zapros malą do was i powiedz ze św Mikolaj był wczesniej i zostawil dla
      niej prezent. A zastanawiac sie bedziesz poźniej
    • majenkir Re: Córeczka mojej ciotecznej bratowej 27.11.04, 13:59
      Normalnie plakac mi sie chce, jak pomysle o tej malej. Wyobraz sobie paulino,
      ze to Twoi rodzice Cie tak zostawili sad. Nie filozofuj wiec teraz, tylko jazda
      na zakupy wink.
      • hania261 Re: Córeczka mojej ciotecznej bratowej 28.11.04, 12:45
        Popieram pomysl ze Sw.Mikolajem nikogo nie urazi a wszystkich zadowoli.Pzdr.
Pełna wersja