amamutek
19.11.04, 17:13
Zastanawiam się jak sobie z tym radzić. Mój 4l. coś musi się nie podoba/coś
by chciał a tego nie da się itp uderza w rozpacz. Ja staram się tłumaczyć, że
np nie może obejrzeć jakiejś bajki bo jej poprostu nie mamy i może inne
obejrzeć, ale zamiast uspokojenia dziecko wpada w coraz to większą rozpacz.
Czasem zastanawiam się czy nie lepiej go zostawić niż próbować tłumaczyć, bo
zazwyczaj tylko powoduje to skutek odwrotny. Mam wogóle wrażenie, że moje
rozmowy z dzieckiem to jak rzucanie grochu o ściane i tak zrobi swoje. Np.
rozmawiamy o tym, że jak się spotyka kogoś to się mówi "dzień dobry" w teorii
i w rozmowie z pluszakami i owszem, ale w naturalnych warunkach: w
przedszkolu czy kiedy idzie do babci - nie ma szans. I tak mi się rozwidlił
wątek ... Nie wiem czy ja coś robię nie tak ? Poradźcie jak postępować.