Czy "gonić" za dzieckiem po całym domu gdy nie je?

01.12.04, 13:24
Moja córeczka ma roczek i nie chce jeść...robi to tylko wtedy gdy latam za
nia po całym domu. Od początku byłam temu przeciwna i chciałam kupić jej
stolik z krzesełkiem, żeby siedziała w jednym miejscu. Moja mam jednak
powiedziała, że to nie potrzebne, że kiedyś się nauczy...ale zaczynam się
denerwować i nie wiem co z tym problemem zrobić...??? Czy teraz jest szansa,
że nauczy się jeść w jednym miejscu? I jak sprawić żeby tak było? Proszę o
pomoc!
    • anek.anek Re: Czy "gonić" za dzieckiem po całym domu gdy ni 01.12.04, 13:31
      absolutnie nie.Ja tak kiedyś próbowałam, bo mały nagle odmówił jedzenia.
      Za radą p. doktor zmieniłam zwyczaje.
      1. siadam razem z dzieckiem do stołu, każde ma swój talerz i sztućce (roczniak
      swobodnie może sie nauczyć posługiwać łyżką, a nawet jak narozlwa naokoło, to
      się nie przejmuj)
      2. jeśli dziecko nie chce jeść, to po kilku próbach namowy, po prostu zabieram
      jego talerz i dziękuję.
      Próbuję za godzinę.
      Im wcześniej się nauczy normalnych zachowań przy stole, tym lepiej.Później
      będzie trudno...
      Musisz tylko być konsekwentna: jedzenie wyłacznie przy stole, żadnych odstępstw
      od reguł. To znaczy, że cała rodzina musi się do tego stosować. Oczywiście
      możesz wprowadzić modyfikacje: jabłko można zjeść na fotelu, ale podstawowe
      posiłki przy stole.
      • marlena_jessica Re: Czy "gonić" za dzieckiem po całym domu gdy ni 01.12.04, 13:40
        Dokładnie tak zrobiłam przed godziną, nie chciała jeść przy stole.Teraz śpi.
        Jak wstanie to spróbuje jeszcze raz...tylko, że moja mama strasznie się na mnie
        zezłościła, mówi, że źle zrobiłam, bo najważniejsze żeby dziecko zjadło...wiesz
        jak jest, ona wie najlepiejsmile ale jak będę ustępować to nigdy się niczego nie
        nauczy. Dziękuje za odpowiedź, w takim razie będę próbować aż do skutku.
        Pozdrawiam.
        • 1jagienka Re: Czy "gonić" za dzieckiem po całym domu gdy ni 01.12.04, 14:19
          hej, co to znaczy: mama się zezłościła!!! To Twoje dziecko i ona może co
          najwyżej doradzić, a Ty możesz, ale nie musisz się do niej zastosować. Ona
          miała swój czas, dzieci ale teraz ma dużą córkę, która też ma córkę i chce dla
          niej jak najlepiej!Nie pozwól, żeby mama przejęła pałeczkę w wychowaniu Twojego
          dziecka.
          Odkąd przestałam wmuszać na siłę swojemu synkowi (też niejadek), to zaczął
          ślicznie jeść. Teraz ma ponad 3 latka, a cyrki z jedzeniem zaczęły się po
          urodzeniu i trwały prawie 3 lata!!! To była mordęga dla mnie i dla niego. I ja
          się poddałam, a teraz aż miło patrzeć jak je, mimo że jest chudzaczek.
          Rób tak, jak CI serce podpowiada.
    • iwles Re: Czy "gonić" za dzieckiem po całym domu gdy ni 01.12.04, 14:12
      Mój syn 14 - miesięcy też od pewnego czasu grymasi, szczególnie przy obiedzie.
      Moja mama - podobna reakcja do Twojej mamy.
      A ja dziecko "leciutko przegłodziłam" - to znaczy pozwoliłam zasnąć na głodnego.
      Kiedy się obudził - zjadł i obiad i deserek - niemalże jedno po drugim.
      Teraz też bywa różnie - ma swoje ulubione potrawy. Ale ja czasami odpuszczam -
      zje ulubiony serek waniliowy albo jogurt zamiast obiadu, a na drugi dzień: zupę
      i jeszcze drugie danie.........

      Nie wiem, czy dobrze robię, ale Paweł wagę ma odpowiednią, więc chyba go nie
      głodzę smile

      Najgorzej było mi dojśc do porozumienia w tej sprawie z mamą, która opiekuje
      się synkiem, kiedy jestem w pracy smile
    • alkra Re: Czy "gonić" za dzieckiem po całym domu gdy ni 01.12.04, 14:23
      Na początku na pewno nie bedzie chciała jeść przy stole, ale się nie poddawaj
      tylko bądż konsekwentna. chyba najbardziej musisz "ćwiczyć" puszczanie mimo uszu
      uwag mamy, ktora nie odpuści. roczne dziecko po prostu nie ma czasu na siedzenie
      i jedzenie, jest tyle innych fascynujących spraw. więc pokaż jej że jeść też
      można ciekawie kup np dwa talerzyki z rożnymi rysuneczkami na dnie i spróbujcie
      je odkrywać zjadając kaszkę (jak wpadniesz w pułapkę typu samolocik i jedzie
      pociąg to też nie dobrze) Rozłóż na podłogę ceratę, daj jej łyżkę i niech je jak
      potrafi (na początku Ty musisz mieć drugą zeby rzeczywiście coś zjadła) Sądzę,
      że w ciągu dwóch miesięcy powinna sie nauczyć przynajmniej tego ze przy je sie
      przy stole (tylko nie dawaj jej do jedzenia czegoś co nie lubi)
      mam koleżankę kilka lat młodszą i pamiętam jak jej mama wszędzie chodziła z
      kanapeczkami i jedzonkiem, żeby Kasi niepostrzeżenie wetknąć w buzię, bo ona
      jeść nie chciała, a chodziła już do przedszkola smile)
      Były niedawno wątki od kiedy dzieci same jedzą, poszukaj. Na poczatek wystarczy
      że nauczy się siedzieć przy posiłku.
      I nie daj sie mamie ktora wie swoje. Powiedz jej np że biegając z jedzeniem
      łatwo się zakrztusić a to się może bardzo źle skończyć Powodzenia
    • ese1 Re: Czy "gonić" za dzieckiem po całym domu gdy ni 01.12.04, 15:00
      NIE - to zdanie naszego pediatry, z ktorym sie calkowicie zgadzam. Moja mala ma
      15 m-cy, a je glownie wtedy gdy:
      - je z nami
      - je sama z nasza pomoca (wszystko jest dookola brudne i stado kur by sie
      jeszcze wykarmilo, ale zawsze to nauka i jakas atrakcja dla niej)
      Czasami je wiecej, czasami mniej, ale nigdy nie zmuszamy jej do tego.
      Ewa
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=9521152&a=18110203
    • marhab13 Re: Czy "gonić" za dzieckiem po całym domu gdy ni 01.12.04, 16:24
      Moje dziecko ma juz 2,8 i je na prawde super i przy stliku, ale ile mnie to
      kosztowało...... Tak około 1.4 odstawiłam od piersi, bo niejadł i wtedy się
      zaczeło ganianie. Moja pani doktor, zresztą bardzo mądra kobieta powiedziała,że
      na maniery i jedzenie przy stole jeszcze przyjdzie czas, a na razie dziecko ma
      jeść i moja w tm głowa jak. Więc zabawiałam.... śpiewałam, opowieadałam
      historyjki, wierszyki, czytałam książeczki. A on jadł. Przyzwyczaiłąm go też do
      stałych pór posiłku i w międzyczasie nie dawałam zbyt dużo soków raczej wode,
      bo jak pił dużo soków przecierowych np: Karotki, to o obiedzie
      mogłamzapomnieć.. oczywiście zadnych słodyczy i przekąsek, prócz jabłuszka i
      jak najmniej słodzenia. czasami dostawałam szału od tego zabawiania, ale to
      mija, na prawde, moj mały je teraz obiadu tyle ile ja. Więc nie jest źle, co???
      Pozdrawiam i życze cierpliwości, jeśli zdecydujesz się zabawiać przy jedzeniu.
      bo jest jeszcze szkoła : jak zgłodnieje, to zje, ale ja w nią nie wierze u tak
      małych dzieci. Zresztą sama jak jem mniej, to moj żołądek kurczy się i mniej
      jestem głodna.
    • marhab13 Re: Czy "gonić" za dzieckiem po całym domu gdy ni 01.12.04, 16:36
      Właściwie jak przeczytałam swoją odpowiedz, to zdałam sobie sprawę, ze Ty
      pytasz o "ganianie" za dzieckiem, a ja ci pisze o zabawianiu. Bo faktycznie my
      zawsze siedzieliśmy w kszesełku do karmienia, tylko książeczki i zabawki się
      zmieniały. Hmmm... chyba by mi się nie chciało za nim biegać. Owszem biegałam
      gdy byliśmy na podwórku i jedliśmy 2 śniadanko, albo wołałam go do siebie.
      Jeszcze raz życzę powodzenia, cierpliwości i pewności siebie cokolwiek
      zdecydujesz. Zgadzam się z dziewczynami, że to Twoje dziecko i Ty decydujesz, a
      rodzina musi się dostosować.... tylko trudno jest wychowywać własną mamę...
    • jola_ep Re: Czy "gonić" za dzieckiem po całym domu gdy ni 01.12.04, 16:50
      To zależy, z jakiego powodu ganiasz.
      Nie powinno się dziecka zabawiać przy jedzeniu i wpychać mu zupek podstępem w
      czasie zabawy.
      Z drugiej strony twoje maleństwo niedawno nauczyło się chodzić i może nie lubi
      siedzieć? Mój synek odkąd nauczył się stać, postawił stanowcze veto krzesełku.
      Miał je po starszej siostrze, która lubiła w nim siedzieć i "jeść" samodzielnie.
      Ale on wolał stać, więc z krzesełka musiałam zrezygnować. Jadał chodząc: przy
      ławie, przy stoliku. Nigdy nie zabawiałam, nie wmuszałam. Jadł naprawdę
      niewiele, ale wcale nie chciał siedzieć i jeść z nami. To znaczy lubił wspólne
      posiłki: chodził od mamy do taty i domagał się jedzenia wink Byle nie
      siedzieć smile) Pozwalałam mu na to, choć trochę się martwiłam. Ale w wieku 2 lat
      już siedział przy swoim stoliku i samodzielnie jadł. Tylko obiad długo jeszcze
      lubił jadać "ratami": parę gryzów, pobiegać i znów do stolika. Teraz chodzi do
      przedszkola, uwielbia jeść i ma dobre maniery smile

      Pozdrawiam
      Jola
    • michatka Re: Czy "gonić" za dzieckiem po całym domu gdy ni 01.12.04, 19:32
      za starszym nigdy nie biegałam i mysle ze w duzej mierze dzieki temu jedzenie
      nie stanowiło problemu
      czasem jadł duzo czasem mało, ale rosł i dalekj rosnie zdrowo
      za młodsza biegac jeszcze nie musze wink ale tez nie karmie na siłe
      • marlena_jessica Re: Czy "gonić" za dzieckiem po całym domu gdy ni 01.12.04, 20:39
        Dziękuje za Wasze wypowiedzi...dla sprostowania dodam tylko, że maleństwo
        całkiem ładnie zajada...ale tylko wtedy gdy dosłownie chodze za nią z łyżką.
        Próbowałam przez cały dziesiejszy dzień sprawić by usiadła przy stole ale
        wzięła 2 łyżki a później był płacz bo ona konicznie musiała już iść. Tak więc
        dzisiaj nie zjadła prawie nic...szkoda mi jej ale jeśli ulegne to zawsze będzie
        wymuszać na mnie różne rzeczy. Nie chce jej wmuszać na siłe i nie robie tego,
        szkoda mi jej jak płacze bo chcę żeby usiadła w jednym miejscu podczas posiłku
        ale mam też wyrzuty sumienia, bo przeze mnie nie je...pozostaje "gonitwa" po
        całym mieszkaniu? Do jutra musze to przemyśleć, bo nie można zmieniać co chwila
        zasad...dziecko nie będzie wiedziało o co tak naprawde mi chodzi...Dziękuje
        jeszcze raz za miłe chęci i dobre radysmile))
        • aleksandrynka Re: Czy "gonić" za dzieckiem po całym domu gdy ni 01.12.04, 21:30
          trzymaj się swojego postanowienia. Dziecko powinno być świadome jedzenia, jest
          czas na obiad i czas na zabawę. Jesli lata się z łyżką i podstępem karmi, to
          dziecko nie utrwala sobie nawyku wspólnego biesiadowania, a co ważniejsze, nie
          ma poczucia, że je. Trochę to dziwnie brzmi, ale nie mogę się dziś wysłowić.
          Chodzi mi o to, że taki maluch sam dobrze wie, czy jest głodny, czy nie,
          powinien umieć rozpoznawać sygnały płynące z ciała. Kiedy się go
          niepostrzeżenie zapycha taki instynkt trochę zanika i dziecko na przykład wbrew
          swojej woli zje więcej, niż potrzebuje, a to nie jest dobre.
          Medycyna nie zna przypadku, zeby małe dziecko się zagłodziło, najpierw córa
          będzie trochę głodna ale potem załapie, w czym rzecz i będzie "normalnie"
          jadła. Nie ma co też przy tym robić chec, jedzenie w ogóle nie powinno być
          głównym "tematem dnia", powodem do obaw i specjalnych zabiegów. Kiedy mała by
          zobaczyła, że mamie BARDZO zależy, żeby coś zjadła mogłaby to zacząć
          wykorzystywać dla swoich celów, a to chyba najgorsze, co może być. Chcesz,
          proszę, obiadek czeka. Nie? Przyjdź jak zgłodniejesz (i nie licz na słodycze w
          międzyczasie).
          Racja, nie można co chwilę zmieniac zasad, proponuję wytrwać w dzisiejszym
          postanowieniu, powinno się udać.
    • aluc Re: Czy "gonić" za dzieckiem po całym domu gdy ni 01.12.04, 22:56
      zdecydowanie NIE
      a najlepiej to byłoby się jeszcze wyluzować w temacie "jedzenie" i dawać wręcz
      ostentacyjnie do zrozumienia, że "jak nie chcesz jeść, to nie" (ale to już
      niestety wyższa szkoła jazdy)

      w przeciwieńswtie do twojej mamy uważam, że to, żeby roczne dziecko zjadło,
      akurat nie jest najważniejsze, daleko bardziej ważne jest wyedukowanie go w
      kwestii jedzenia po ludzku - to znaczy przy stole, bez dodatkowych atrakcji,
      najlepiej konsekwentnie przestrzegać wspólnego siadania do stołu - nawet jeśli
      ma się to skończyć jedzeniem zimnych obiadów przez najbliższe dwa lata

      przyznaję, że do kwestii "stołowych" mam stosunek graniczący z obsesją wink ale
      jak na razie się sprawdza
      • wieczna-gosia Re: Czy "gonić" za dzieckiem po całym domu gdy ni 01.12.04, 23:39
        > przyznaję, że do kwestii "stołowych" mam stosunek graniczący z obsesją wink ale
        > jak na razie się sprawdza

        Uwazaj aluc, bo w kwestii stalowosci charakteru doszlam do takiej sytuacji ze
        nawet gdy moje dzieci jesc zasadniczo nie maja ochoty, to i tak obsesyjnie
        trzymaja talerze (pelne) ktore im zabieram (bo nie jedza...)

        U babci oczywiscie po staremy czyli tescuiowa lata za nimi z lyzeczka
        a moze kanapeczke
        a moze mandaryneczke
        a moze winogronko
        a moze danonka
        a moze kanapeczke

        a final?

        Małgosiu one prawie nic nie zjadly na obiad wink)))

        No kto by sie spodziewal wink)
        • aluc Re: Czy "gonić" za dzieckiem po całym domu gdy ni 01.12.04, 23:56
          he, a moje dziecię się nauczyło kwestii "jak nie to nie" smile)))
          • marhab13 Re: Czy "gonić" za dzieckiem po całym domu gdy ni 02.12.04, 17:11
            czytam posty dziewczyn, kt piszą, ze trzymają się zasady: "jak nie chce niech
            nie je" i prawde mówiąc troche im zazdroszcze, a troche zastanawiam się jak to
            się udaje.Może jestem przewrażliwiona, ale jak moj mały z miesiąca na miesiąc
            miał większą niedowagę, chorował a wkońcu wylądowaliśmy w szpitalu, to ja
            wymiękłam i skończyły się twarde zasady. A zaczęło zabawianie,żeby zjadł
            cokolwiek.
            • aluc Re: Czy "gonić" za dzieckiem po całym domu gdy ni 02.12.04, 23:48
              ano mój od niejedzenia nie chorował
              • wieczna-gosia Re: Czy "gonić" za dzieckiem po całym domu gdy ni 03.12.04, 11:01
                moj tez nie.
    • lafemka absolutnie nie gonic!!!! 03.12.04, 02:46
      rany, probowac roznych opcji ale przy stole, i nie sluchac mamy ! coz to za potworek zlosliwy wyrosnie jesli sie bedzie gonic za dzieckiem..!!!!
      a wracajac do tematu:
      moj mały brzdąc tez był niejadkiem. strasznym niejadkiem. ma wysokie krzeselko. dostal widelec lub yzke do ręki i to mu sie spodobało. Nie musialam gonic ani zmuszac. TERAZ dzieki mojemu uporowi i cierpliwosci jednoczesnie moj syn JE! ma swoje ulubione dania ale je.
      ( moj maluch skonczyl poltora roku, niejadkiem byl w okresie roczku)
      • darwina Re: A ja goniłam... 03.12.04, 11:32
        Mój synek do 3 lat też nie mógł usiedzieć przy jedzeniu więc wciskałam mu
        jedzenie gdy się bawił lub gdy go zabawiałam. Jakoś szalenie frustrowała mnie
        świadomość, że nie zjadł. Właściwie to jak skończył 3 lata i zbliżał się debiut
        przedszkolny zaczęłam go musztrować, że siedzi się przy jedzeniu. Noi zaczęłam
        już ostro uczyć go samodzielnego jedzenia. W przedszkolu w ślad za innymi
        dziećmi mój synek nauczył się siedzieć przy jedzeniu i samemu jeść. Nauka
        zajęła mu 2 dni.Może i źle robiłam, trochę wygodnicko, ale jemu nic się nie
        stało, lubi jeść, nauczył się manier.
    • a_weasley Niech przemówią siły natury 03.12.04, 11:45
      Dziecko nie kot, nad pełną miską z głodu nie umrze. Nie je, znaczy nie głodny.
      • grzalka Re: Niech przemówią siły natury 05.12.04, 17:57
        Nieodmiennie zastanawia mnie robienie z kwestii jedzeniowej tematu numer jeden:
        -czy zjadło
        -ile zjadło
        -kiedy jadło
        -co teraz będzie jeść
        -dlaczego takie chude, za chude, trzeba cos zrobic
        -dlaczegoi takie grube, za grube, trzeba coś zrobić
        -itd, itp
        Ilość watków na ten temat, ilość rozmów w realu mnie przeraża..
        Nawet na zebraniu w przedszkolu jednym z poruszonych problemów było to, ze
        dzieci za mało jedzą. A na "pasowaniu na przedszkolaka" musiały obiecać
        chórkiem, ze beda "cały obiad pięknie zjadać"!
        • aluc Re: Niech przemówią siły natury 05.12.04, 18:56
          ooo nie, moja droga, kwestią numer jeden jest zdecydowanie korzystanie z
          nocnika jako kamień milowy w rozwoju dziecka oraz wyznacznik jego inteligencji
          (dziecka, nie nocnika) smile)))
          • katse Re: Niech przemówią siły natury 06.12.04, 00:05
            rany
            to moje kilometr pod kreską będzie
            bo jakoś mi ani do jednego ani do drugiego nie spieszno, znaczy nie mam zamiaru
            na sile jej uczycsmile))
          • grzalka Re: Niech przemówią siły natury 06.12.04, 09:22
            Aluc, z całym szacunkiem- kwestia nocnikowa zajmuje tylko matki i ewentualnie
            babki nieletnich, kwestia jedzeniowa natomiast całe społeczeństwo wink))
            • aluc Re: Niech przemówią siły natury 07.12.04, 10:53
              no co fakt to fakt

              z placu boju - jedzący dotąd jak złoto Gruby postanowił nie jadać obiadów, a
              przy pozostałych posiłkach żąda, aby go nakarmić, bo jest zmęczony. Wszelkie
              przejawy nieposłuszeństwa z naszej strony są kwitowane powłóczystym spojrzeniem
              i teatralną podkówką. Niemąż zaczyna nazywać go socjalistą, co ma swoje źródło
              w takiej oto rozmowie:

              Tata, jak się ta ulica nazywa?
              Kasprzaka.
              A kto to był Kasprzak?
              Taki socjalista. Znaczy buntował się. Jak ty się buntujesz przeciwko zasadom,
              które wyznaczyliśmy my rodzice, to też jesteś socjalistą.
        • wieczna-gosia Re: Niech przemówią siły natury 06.12.04, 07:57
          Pamietam jak pani w zerowce wezwala mnie mowiac ze moje dziecko odmawia
          jedzenia twierdzac ze jest na diecie. Pani chciala zebym wplynela na dziecko
          zeby jedlo. Wplynelam na dziecko. Powiedzialam- nie chcesz to nie jedz, ale nie
          wciskaj itu tylko powiedz ze sie najadlas, dziekujesz i wiecej juz nie chcesz.
          I ze mama ci pozwolila nie jesc. Nie bylam wiecej wzywana do przedszkola a moje
          dziecko bylo jedynym nieterroryzowanym dzieciem wink) Przy nastepnym dziecku
          nawet wzywana nie bylam wink
          Pani wstawila mi teksty w stylu- ja trzeba karmic lyzeczka co zszokowalo mnie o
          tyle ze mialam wtedy troje dzieci a lyzeczka karmilam ewentualnie najmlodsze-
          starsze jakos sobie radzily same od 2-3 lat wink a taka pani ma 20 dzieci.
          Pani wysunela kolejno argumenty ze:
          nie lubi wyrzucac (to jej problem odparlam, nie mojego dziecka, jak nie lubi
          wyrzucac niech doje)
          inne dzieci tez nie beda chcialy jesc (to tez raczej nie moj problem, widocznie
          dzieci nie sa glodne)
          Oczywiscie z pania rozmawialam nader kulturalnie wink))

          Moje tesciowa skad inad urocza kobieta dzieci dzieci na:
          grzeczne bo jedza obiad
          i niegrzeczne bo nie jedza obiadu
          w sobote przemek zostal kolejno nakarmiony:
          zupa
          marchewka z jablkiem
          ziemniaczkami z mieskiem
          jogurtem
          babcia zaproponowala jeszcze banana smile) ale jakos ja wychamowalam wink)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja