wieczna-gosia
08.12.04, 14:57
Dojrzewam chyba do zmiany przedszkola.
Jakies 3 tygodnie temu zostalam wezwana "bo Ola jest niegrzeczna" (oczywiscie
w koncu ma wredna matke).
Poszlam.
Czemu Ola jest niegrzeczna?
Bo NIE JE.
No wiem ze nie je chuda jest jak swiety panski, srednio mi to przeszkadza,
represje ograniczam do szantazu pt jak nie zjesz do konca
mieska/suruwki/czegostam- to prosze bardzo, ale slodyczy nie daje. Ola
czasami na slodycze ocghote ma, wiec zjada czasami nie ma wiec nie zjada. I
OK.
Pani zas robi Oli regularne awantury ze nie je.
No wiec ja naiwna mowie:
Niech nie je, sadzac ze zalatwia to sprawe

)
Pani:
????
prosze pani ja ja musze karmic lyzka!!!
ja:
ja tam jej nie karmie. Niech pani jej nie karmi.
Pani:
???
Ale ja musze bo inne dzieci tez nie beda chcialy jesc.
I tu zasadniczo moja natura kaze mi odpowiedziec:
to ma pani problem
to nie moje dzieci
moze tez nie sa glodne
moze dostaja za duze porcje
itd.
Nie odpowiedzialm jdnak tak tylko powiedzialam ze porozmawiam z corka

Porozmawialam i ustalilysmy ze Ola bedzie zjadac surowki bo lubi i dwa
kawalki mieska, bo mama prosi

) a reszty moze nie jesc
Ale impas trwa.
Dziecko z przedszkola odbieram z komentarzem- niegrzeczna bo nie zjadla lub
grzeczna bo zjadla. Pani dalej karmi ja lyzeczka.