Metody zaklinaczki

12.12.04, 22:15
Witam!
Co sądzicie o metodach zaklinaczki? A może ktoś próbował? Chodzi mi głównie o
naukę zasypiania? Warto próbować czy nie? Mam 9 miesięcznego synka i żadnej
nocy nie przespanej. Codziennie padam ze zmęczenia i brak mi ochoty na mękę
przez 3 noce, jeśli skutku nie będzie.
    • eenia Re: Metody zaklinaczki 13.12.04, 13:04
      Polecam gorąco metody Zaklinaczki, nasz przypadek opisałam już na forum
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=572&w=18004158&a=18288150
      Warto też przeczytać " Język niemowląt" Tracy Hogg.

      EEnia
      • kluszek Re: Metody zaklinaczki 14.12.04, 03:36
        Juz drugi dzien stosuje metode " Usnij wreszcie" i nie moge patrzec jak mala
        sie meczy. Placze strasznie, ale tez i sa przerwy miedzy, tak jakby sprawdzala,
        czy ktos do niej przyjdzie. Sama nie wiem. Nie mam serca, zeby tak ja meczyc. A
        jak przyjde do niej na chwile, to chwyci moj palec tak, ze nie moge go
        wyciagnac. Tak mocno mnie trzyma. Tak wiec mysle, ze to nie metoda dla mnie a
        tym bardziej dla niej. Boje sie, ze ona mysli, ze ja odchodze i nie wroce. To
        pewnie dlatego tak chwyta mocno palec, ze nie mozna puscic. Maz dzisiaj w nocy
        wstal do niej i poglaskal a ona tak mocno go wziela, ze powiedzial mi, ze
        myslal, ze go wciagnie do lozeczka.
        Chyba dzisiaj byl ostatni dzien takiej meczarni. Moze lepiej zaczac z ta "
        Zaklinaczka" ale szczerze mowiac, nie wiem jak sie do tego zabrac. Wiem, ze jak
        dziecko placze to trzeba go wziac na rece, chwile potrzymac i polozyc znow do
        lozeczka i tak w kolko. Ale ja za bardzo nie moge nosic malej, bo mam problemy
        z kregoslupem.A meza w nocy nie ma, tak wiec sama musze sobie radzic. No i mam
        pytanko , czy ja musze brac ja na rece jak placze? Czy w zamian tego, moge ja
        poglaskac, podac reke.
        Jesli mozesz, opisz mi to dokladniej.
        Pozdrowienia!
        • eenia Re: Metody zaklinaczki 14.12.04, 10:45
          Oczywiście nie musisz co chwila podnosić dziecka, my podnosimy tylko kilka razy
          co jakiś czas, trzymamy za rączkę, głaszczemy po główce, całujemy w czółko,
          chodzi o to żeby dziecko czuło się bezpiecznie, nie opuszczone, żeby zrozumiało
          że zasypianie to nic strasznego. Po jakimś czasie stosowania takiego usypiania
          zaczęliśmy wychodzić z pokoju na minutkę i dziecko zrozumiało że jesteśmy obok
          i jest bezpieczne.
          Jednak w naszym przypadku nie zasypianie było problemem a budzenie się co
          godzina i teraz po chyba 3 tygodniach ( zresztą już od 2 tak jest) zasypia ok
          20-21 i budzi się dopiero o 6! Naprawdę polecam tę metodę.
          Jesli masz jakieś pytania to pisz na priva- eenia@gazeta.pl
          Moim zdaniem ta metoda jest dużo lepsza niż uśnij wreszcie bo nie zostawia
          przestraszonego dziecka samego.
          • anetazw Re: Metody zaklinaczki 14.12.04, 14:21
            witam, zaklinanie dzieci na prawdę działa!!! z tą różnicą że ja nazywam to po
            porstu bycie konsekwentną. Musieliśmy odstawić malucha od piersi - jak miał 14c
            miesięcy ( ze względu włąśnie na mój kręgosłup ) Zaczął do niego wstawać mąż.
            Antoś strasznie płakał ale ja wiedziałam że jest z nim tatuś że go tuli i nic
            mu złego się nie stanie. Od dwóch tygodni - Antoś zasypia z tatusiem i nie
            budzi się wnocy śpi od 21 do 6-7 rano.czasami jak ząbkuje to jest trochę
            gorzej ale i tak budzi się co najwyżej raz w nocy.

            Głowa do góry!!
    • malika5 Re: Metody zaklinaczki 23.12.04, 22:11
      Ja też zastosowałam się do porad zaklinaczki. Mam 8 m-cznego synka i miałam 2
      problemy:
      1. Zasypianie tylko przy cycu- co trwało czasem 45 min (no i nie można zostawić
      go z nikim wieczorem iwyjść)
      2. Budzenie się w nocy na karmienie.
      Z zasypianiem poradziłam sobie metodą szokową, po prostu nie dałam mu cyca i
      już. Ponieważ płakał non-stop, nie uspokajał się nawet na rękach, więc
      położyłam się obok niego w naszym łóżku, poklepywałam go po pleckach, mówiłam
      do uszka szszsz... i całowałam po buźce. Płakał 47 min. Do dzisiaj mnie serce
      boli jak to sobie przypomnę i nie wiem jak to wytrzymałam, ale cały czas
      powtarzałam sobie, że przecież nie robię mu krzywdy, że jest najedzony, ma
      czystą pieluszkę, ja go przytulam itd. i jakoś przetrwałam (lepiej by było
      gdyby go usypiał mąż, ale on niestety za szybko się poddaje). Na drugi dzień
      płakał 10 min, na trzeci zasypiał w ciągu 10 min bez płaczu z mężem. Tak jest
      do tej pory, mimo że wciąż karmię go piersią przed spaniem.
      Z drugim problemem poszło o dziwo dużo łatwiej- po prostu wysłałam męża, który
      uspokoił małego i położył do łóżeczka. Było troszkę płaczu, ale nie za dużo i
      już następnej nocy mój synek nie obudził się na karmienie.
      Też polecam Ci przeczytanie książki "Język niemowląt", chyba największym
      odkryciem było dla mnie dowiedzenie się, że płacz nie zawsze oznacza, że
      dziecko jest nieszczęśliwe, że cierpi itd. - czasem jest to sposób komunikacji
      i wystarczy się w niego wsłuchać, żeby zrozumieć co dziecko chce powiedzieć.
      Przestałam tak nerwowo reagować na płacz mojego synka i nie rzucam się
      histerycznie go uspokajać, tylko próbuję zrozumieć o co mu chodzi. I o dziwo:
      ON JEST DUŻO BARDZIEJ POGODNY ! Szkoda, że nie miałam tej książki wcześniej!
Pełna wersja