karmię 6-latkę!!!!!!!!

16.12.04, 14:07
Moja 6-letnia córka jest nałogowym niejadkiem, co zamienia codzienne życie w
koszmar. Nie dość, że nigdy nie jest głodna, to aby jej coś wcisnąć, trzeba
ją po prostu nakarmić (zwykle w trakcie oglądania bajki lub opowiadania
historyjki, tak aby odwrócić jej uwagę od samemj czynności jedzenia!).
Próbowałam już wiele sposobów (dania tylko te, co lubi najbardziej,
obiecanki=przekupstwo, choć wiem,że to złe metody. Wyczerpałam już moje
pomysły i jestem u kresu sił. Pomocy? Być może ktoś też ma lub miał taki
problem i coś mi poradzi?
    • aleksandrynka Re: karmię 6-latkę!!!!!!!! 16.12.04, 14:50
      ja nie miałam takiego problemu, ale moja mama owszem. Teraz brat ma 13 (!) lat
      i zdarza się, że mama go śledzi z talerzem pomidorków bo nie dojadł przy
      obiedzie. Jak Ci się to podoba? Bo mi wcale, tak jest od zawsze. Rok temu się
      wyprowadziłam, ale jeszcze wtedy bywałam świadkiem, jak mama KROIŁA KOTLECIKA,
      nabijała na widlec... Brr, dla mnie nie do pomyślenia. Paweł jest może
      niejadkiem, a może to tylko wymysł mojej mamy. Pewnie jadby sam, tyle, ile
      chce, czyli ILE MU POTRZEBA, gdyby koło tej prozaicznej FIZJOLOGICZNEJ
      czynności nie było od zawsze tyle zamieszania. Sama piszesz, ze "niejadkowość"
      córki zamienia codzienne życie w koszmar. Kurczę, przeciez to TYLKO obiad! Jak
      sądzisz, co by się stało, gdyby mała NIE ZJADŁA obiadu? Wiesz, podobno medycyna
      nie zna przypadku, zeby małe dziecko samo z siebie się zagłodziło. To, co się
      u Was dzieje to samonakręcająca się spirala - mała nie je - zwiększasz wysiłki -
      mała i tak nie je - załamka... Po co to wszystko? Po co fundować sobie i
      dziecku takie stresy? To jest tak, ze jak dziecko widzi, że rodzicom bardzo
      zależy na tym, zeby jadło, to robi sobie ono z tego kartę przetargową - widzi,
      ze może w taki sposób manipulować rodzicami, ma na nich haka. Pewnie to trudne,
      ale najlepiej by było, gdybyś dała córce do zrozumienia (i sama była o tym
      przekonana!), że kwestia jej jedzenia czy niejedzenia to nie sprawa zycia i
      śmierci, że NIE ZALEŻY Ci na tym tak bardzo. Daj jej trochę swobody i sama tez
      odetchniesz. Nie chcesz zupy? Dobra, zaraz drugie. Nie jesz drugiego? Nie ma
      sprawy. Następna jest kolacja i nie próbuj mnie prosic o słodycze czy inne
      przekąski. Jednak chcesz obiad? Proszę, tu jest talerz, tu łyżka, śmigaj.
      Dziękuję, do widzenia. Nie podkarmiać między posiłkami, słodycze pochować, nie
      wywierac presji, decyzję co do jedzenia pozostawić dziecku. Z głodu nie umrze,
      zapewniam, jak skuma, w czym rzecz to się cyrki skończą i wszyscy odetchniecie.
      Pozdrawiam, życzę duuuużo cierpliwości, wytrwałości i samozaparcia.
      • aszar.kari Re: karmię 6-latkę!!!!!!!! 16.12.04, 16:31
        Po prostu przestan Ja karmic. W ogole nie rozumiem jak mozna doprowadzic do
        takiej sytuacji. Przy posilkach, stawiasz na stole, to co przygotowalas - kazdy
        sobie naklada na talerz to, na co ma ochote i tyle, ile uwaza. Jesli Twoja
        corka nie naklada sobie nic, to Jej wybor ale potem do nastepnego posilku nie
        ma podjadania niczego itd. Na poprawe apetytu najlepiej wplywa ruch na swiezym
        powietrzu, basen, regularny sen przy otwartym oknie (niezaleznie od temperatury
        na zewnatrz!) i rutyna dnia. 6letnie dziecko nawet jak przez tydzien bedzie
        tylko pic i nic nie zje, krzywdy sobie nie zrobi - jedyne, co naprawde wazne to
        odpowiednia ilosc plynow. Mowiac szczerze, robisz Jej krzywde przywiazujac tak
        wielka wage do jedzenia. Strasznie mi zal tej Twojej dziewczynki, bo moge Ja
        sobie wyobrazic nad talerzem ze lzami w oczach, pelna buzia i powracajacym
        odruchem wymiotnym - ilez ja takich dzieci widzialam i czasem jeszcze widuje -
        czysta tortura! Zrob Jej prezent na swieta - odpusc karmnienie! smile
        Pozdrawiam,
        Aszar
        • verdana Re: karmię 6-latkę!!!!!!!! 16.12.04, 17:15
          A nie skojarzyło Ci się, ze moze własnie dlatego Twoja córka w przedszkolu jest
          grzeczna, ze tam jej nikt na siłę nie karmi, a w domu nieznosna, ponieważ wie,
          że za chwile rozpocznie sie wojna o jedzenie? Tylko sobie wyobraź kogoś dwa
          razy od Ciebie wiekszego, który W KAŻDEJ CHWILI moze zmusić Cię do zjedzenia
          czegoś, gdy nie jesteś głodna. Postaw się choć na chwile w sytuacji dziecka i
          pomyśl, jak bys ty się czuła, wiedzac, ze musisz zjeść - chcesz czy nie, jesteś
          głodna, czy nie - a jak nie zjesz, to ktoś silniejszy Cię do tego zmusi.
          Przecież wtedy dom przestaje być oaza spokoju, a zaczyna być miejscem, gdzie w
          kazdej chwili moze spotkać Cię przykrość, gdzie stale ktoś się na ciebie gniewa
          (bo nie jesz), albo wpycha ci coś na siłę. Trudno się dziwić, ze dziecko jest
          cały dzień zdenerwowane. Każdy by był.
          • silije.amj Re: karmię 6-latkę!!!!!!!! 16.12.04, 18:05
            Rację mają moje przedmówczynie, a żebyś nie podejrzewała, że mówią tak tylko
            dlatego, bo mają w domu dzieci z dobrym apetytem, to się dopiszę, jako mama
            niejadki. Moja Julka ma 5 lat, waży niecałe 16 kilo, jedzenie naprawdę jej nie
            interesuje, ale widocznie je tyle, ile trzeba do przeżycia, skoro żyje i ma się
            dobrze (wręcz tryska energią). Czy Twoja córka jest chora, apatyczna, słabsza
            niż inne dzieci, łatwo się męczy? Tylko w tym przypadku martwiłabym sie i
            zrobiła badania. Ponieważ sama byłam zmuszana do jedzenia, mojemu dziecku tego
            nie robię, do karmienia i zabawiania, do chodzenia po pokoju z talerzem i
            wtykania namawiają nas (i stosują) wyłącznie dziadkowie. Zauważyłam, że gdy
            Julka nie zje nic przez 2 posiłki, to wieczorem jakoś (powiedzmy) nadrobi.
            Słodycze ograniczam do minimum, bo to pułapka. W przedszkolu naśladując dzieci,
            je więcej niż w domu. Zupełnie się zatem nie przejmuję, daję tylko dodatkowo
            preparat witaminowy z żelazem.
            Jedyna moja rada dla Ciebie: przestać karmić, przestać robić niestworzone
            rzeczy, żeby przepchnąć posiłek, nakazać całej rodzinie milczenie w tej sprawie
            - i sprawdzić czy po miesiącu dziewczyna będzie słaniać się z wycieńczenia.
            Zapewne nie: ani nie schudnie ani nie utyje, ale spokój jaki zyskacie jest nie
            do przecenienia.
            • wieczna-gosia Re: karmię 6-latkę!!!!!!!! 16.12.04, 22:33
              NO wlasnie.
              Jesli dziecko jest slabe chore leczyc, szukac przyczyny.
              jesli nie- dac spokoj.
              Odstawic WSZYSTKIE slodycze, lakocie itp. I proponowac posilek w porze posilku.
              Posawic talerz. Nie je? Dziekuje zabieramy talerz. Mozesz zaproponowac
              przekaske, ale tylko zdrowa, jak nie- czekamy do pry nastepnego posilku.
              I juz.
              Ola tez jest niejadkiem, wazy 18 kilo, z racji tego glownie ze przez pierwsze
              dwa lata zjadala wszystko. A potemm przestala teraz potrafi sie najesc 1/4
              kromki na sniadanie.
              Stosuje umiarkowany terror jesli chodzi o slodycze- zeby je dostac jednak
              trzeba zjesc cala kromke. Ola bardzo czesto wybiera niejedzenie slodyczy i
              pozostaje przy swojej kanapeczce.
              I zyje wink
              • jagnak Re: karmię 6-latkę!!!!!!!! 16.12.04, 23:15
                ja też nie mam osobiście takiego problemu, ale zdarza się że maja mała nie je
                drugich dań a w efekcie mięska przez kilka dni ale jej pozwalam
                ale właśnie ja taka byłam niejadkowa, okropnie niejadkowa...
                pamiętam, że czasem po rodzinnym obiedzie "przenoszono" mnie do kuchni i tam
                miałam skończyć, sama siedziałam nawet godzinę i było "gorąco" potem- tylko po
                co??? niewiem do dziś, nienawidziłam potraw, które gotowała, moja mama,
                tłustych zup z posiekaną cebulą, mielonych itp. brrr..... niewiele jadłam
                nie ograniczali ma słodyczy ale i nawet tych nie lubiłam...było tak w zasadzie
                do momentu kiedy się wyprowadziałm z domu i zaczęłam sama gotować i decydować
                co jem
                powiem Ci, że jem bardzo zdrowo, interesuję się zdrowym odżywianiem, ważę 50 kg
                i 1,5 roku temu urodziłam prawie 4kg dziecko (10 pkt.)
                także nie martw się o to ile je skarb, ale o to w jakim klimacie i atmosferze,
                może to dla niej stresujące, może zabawne, może po prostu ma inne odczucie
                smaku i stąd brak apetytu, może nie smakuje lub za mało veny twórczej w
                kuchni...
                pomyśl o drugiej stronie jedzenia...
                • lilith18 Re: karmię 6-latkę!!!!!!!! 28.12.04, 14:28
                  Chyba wszystko zostało już powiedziane. Ja dodam jeszcze od siebie - dzieci, co
                  prawda, nie mam, ale zdobyłam - niestety - pwewne doświadczenie w "zywieniowym
                  temacie". Chodziłam do przedszkola w latach 90. jakie były to przedszkola -
                  wiadomo. Zwykła publiczna placówka, całośc na akord, dzieci w grupie -
                  maksymalna ilość, zero indywidualności czy kreatywności. Ot, typowy wytwór
                  tamtych czasów.
                  Dyrektotka była obrzydliwa. Odstraszająca z samego wyglądu zewnętrznego -
                  tłusty babol, skrzypiący głos, wybitnie fałszywy usmiech. Stara matrona. Na
                  opikunki nigdy nie narzekałam - młode, miłem, wesołe. Niestety. Raz na jakiś
                  czas odbywała sie tzw. wizytacja. Matrona przejmowała stery, wkraczała do sal
                  i "bawiła się" w wychowawczynię. Pół biedy podczas zajęć "edukacyjnych".
                  Koszmar zaczynał się podczas leżakowana i posiłków. Pominę pierwszy temat -
                  praktyk owej pani można się domyslić. Śpi każdy! Dziecko nie jest zmęczone? Nie
                  szkodi! Kłaść się! leżeć cicho! Nie ruszać się! Paranoja.
                  Obiady musiały być zjadane do końca. Dosłownie - do końca. A porcje były
                  naprawde słuszne. I nie tylko niejadki się buntowały. Kontradziałanie
                  matrony? "Pani Walu (sprzątaczka czy kucharka?), niech pani nie zabiera
                  talerzyka, Małgosia dokończy, jak wróci" (bo cała grupka poelciała do innej
                  sali na religię). I ta nieszczęsna małgosia wracała po dwudziestu minutach
                  i...faktycznie siedziała nad tym talerzem, nad zimnym mięsem, zapłakana i
                  przerażona. p a r a n o j a.
                  A teraz z autopsji. Nigdy nie lubiłam ryzu na mleku. A owe przedszkole dziwnym
                  trafem - podawało ryż na każdy podwieczorek. Ani razu nie wzięłam ryżu do ust.
                  I ani razu dyrektorka nie odpusćiła mi katuszy nad talerzem. Podwieczorek, jak
                  wiadomo, podaje się tuz przed odebranie dziecka przez rodzica. Często bywało
                  tak, że z korytarza dochodziły głosy: Ala, mama po ciebie przyszła! A matrona
                  słodkim głosikiem: nie, nie, mamusia poczeka az alunia zje ryż do końca.
                  mamusia nigdy nie czekała, wchodziła do sali i po prostu mnie zabierała. Co
                  oczywiście nie było wychowawcze - inne dzieci również pochylały sie nad
                  talerzami i - niewsparte pomocą mamy - musiały wcinać ten nieszczęsny ryż do
                  końca. Po jakimś czasie rodzice zaczęli mnie odbierać przed leżakowaniem.
                  Potem - po obiedzie. Nie doszlismy do stadium, w którym wracałam do domu tuz po
                  śniadaniu.
                  Uraz pozostał - do dziś twardo nie mówię matronie "dzień dobry" na ulicy. Nie
                  wiem, czy poślę własnego malucha do przedszkola. Niewątpliwie - jakies zadania
                  edukacyjne spełnia to przedszkole, poza tym - czaxy n a s z c z ę ś c i e
                  sie zmieniły i takich obozów już się pewnie nie spotyka.

                  Odradzam zmuszania dziecka do jedzenia. Pozdrawiam
    • aniaora Re: karmię 6-latkę!!!!!!!! 17.12.04, 08:36
      Magda była (jest) strasznym niejsdkiem, a będąc niemowlakiem miała fatalne
      wyniki mofrologii (była pacjentką kliniki hematologicznej), wiec jej
      niejedzenie spędzało mi sen z powiek. Ale gdy miała dobrze ponad rok, wyniki
      sie poprawiły, postanowiłam, że sensem mojego zycia nie moze być karmienie
      mojego dziecka. Starałam się robić to co lubiła, często przygotowywałyśmy
      jedzenie razem. Niewiele to pomagało, ale postanowiłam się nie przejmować. Daje
      jej w zimie preparaty witaminowe. Ona dalej je tylko to co lubi (a w kwietniu
      skończy 11 lat), ale to już jej problem. W szkole nie je obiadów (bo i tak by
      nie jadła), bo w zupie sa śmieci a w surówce cebula. Na koloni schudła 2 kilo
      bo jadła tylko chleb z dzemem i ziemniaki. W domu niestety muszę ingerować o
      tyle, że nakładam jej a talerz surówkę i mięso (jesli wiem, ze je "lubi"), bo
      sama napchałaby sie ziemniakami. Z talerza na ogół zje, ale sama sobie nie
      nałoży. Na kolację i śniadanie je "kanapki z samym masłem" jak je sama nazywa.
      Moje rady: nie karmić przy telewizji - mała musi wiedzieć że je. Jedzenie musi
      być dla niej przyjemnością (choć wiem że wydaje Ci sie to niemożliwe). Jeśli
      macie czas to bawcie sie w gotowanie (zawsze pytaj małą co ugotujecie i róbcie
      to razem), róbcie kolorowe kanapki z buźkami itp. Kup jej może talerzyk z
      przegródkami na ziemniaki, mięso i surówkę (u nas to było bardzo ważne), nie
      mieszają sie smaki. Magda dotad nie lubi różnych zmieszanych rzeczy, zapiekanek
      itp. bo twerdzi, że nie wie co tam jest. A przede wszystkim wyluzuj i pokaż
      córce, że nie jest to dla Ciebie problemem i nie Ty bedziesz głodna.
      • wieczna-gosia Re: karmię 6-latkę!!!!!!!! 17.12.04, 22:13
        Jeśli
        > macie czas to bawcie sie w gotowanie (zawsze pytaj małą co ugotujecie i
        róbcie
        > to razem), róbcie kolorowe kanapki z buźkami itp. Kup jej może talerzyk z
        > przegródkami na ziemniaki, mięso i surówkę (u nas to było bardzo ważne), nie
        > mieszają sie smaki. Magda dotad nie lubi różnych zmieszanych rzeczy,
        zapiekanek

        to bardzo dobra rada- ja chociaz jestem jadek NIENAWIDZE mieszania rzeczy. Nie
        lubie sosow, nawet salatki zalewam oliwa i octem winnym, a juz buraczki,
        ziemniaki puree i gulaszyk... o matko wink
    • praktycznyprzewodnik Re: karmię 6-latkę!!!!!!!! 18.12.04, 11:45
      U mnie problemy z niejedzeniem ciagneły sie do konca osmej klasy. Na zdjeciach
      z tego okresu wygladam jakby mnie nie było.
      Potem poszłam do internatu SS Niepokalanek i przytyłam do Bozego Narodzenia
      około dwadziescia kilo.
    • barbulka Re: karmię 6-latkę!!!!!!!! 19.12.04, 15:17
      Moja koleżanka ciągle mówi mi, że ma dzieci niejadki. Jak ją zaobserwowałam na
      spacerze, to miała ze sobą 2 kanapki dla każdego (1, 3 latki), owoc, i jeszcze
      dodatkowa porcja dla mojego (???!), bo też pewnie głodny. Pytam, czemu tyle w
      nich ładuje- bo mało jedzą, w domu tylko 1 kanapkę na śniadanie... Potem mówi,
      że na obiad zupa i drugie danie, gdy mój je tylko drugie i uważam, że nie mam
      żadnych problemów.
      Pytanie więc jest - ile ty karmisz? Jaka porcja jest dla ciebie właściwą?
      Ja swojemu maluchowi pozwalam w ogóle nie ruszyć obiadu, ale do wieczora nie
      dostaje wtedy nic - często nawet nie chce sam, czyli po prostu nie ma ochoty..
    • miriam_b Re: karmię 6-latkę!!!!!!!! 20.12.04, 22:18
      wiesz co???moja ma pięć latek ale wygląda to tak samosadsadsadsama zje tylko
      chlebek jak jej wcisnę w łapę..i obok nie ma stołu żeby to położyć...ale obiady
      w zyciu nie zje sama...wszystko dla niej jest fuj...nic nie smakuje a jak
      zasmakuje to tylko parę łyżek...moja mama jakoś w nią wciska ten obiad ale
      tylko przezd tv....sadinaczej nie ma radysad
    • miriam_b Re: karmię 6-latkę!!!!!!!! 20.12.04, 22:22
      ale jeszcze jedno...ze mną mieli też straszny problem rodzice ...z
      jedzieniem..i lekarka kazała nie dawać aż sama zachęsmileno i nie zachaiało mi się
      przez 4 dni!!!aż padłam w przedszkolu i rodziców wezwano że jestem
      zagłodzona...hihihihismilewiecie ile mama się wstydu najadła i płaczu???ale ja do
      dziś tak jemsmilesmileto chyba tak już z nami jest niejadkamIsmilesmile
    • odalie Re: karmię 6-latkę!!!!!!!! 20.12.04, 22:57
      Ja za punkt honoru postawiłam sobie - nie zmuszać młodej do jedzenia.

      Mnie nikt w dzieciństwie nie zmuszał, nie wiem, skąd to mam, że sama myśl o
      zmuszaniu czy choćby "pilnowaniu" mną wstrząsa smile

      Moja młoda jadła długo z cyca, ale od gdzieś tak 10-go miesiąca zaczęła się
      sama karmić warzywkami, kaszką na bebilonie pepti i jogurtami. Ile zjadała z
      nałożonej porcji, tyle jej. I tak zostało.

      Moja 5 i 3/4 letnia młoda waży około 22 kilo przy wzroście 134 cm, jest silna i
      gibka, morfologię ma ok. Dieta jarska z dodatkiem raz na jakiś czas mięsa. Rano
      i w południe młoda jada bardzo mało, np. na śniadanie pół kromki chleba, ale
      wieczorem i po południu potrafi nadrobić, o dziś np. dwa jajka z kiszonym
      ogórem i majonezem, potem jabłko i kilka plastrów pieczeni z polędwicy. Dlatego
      nawet jak widzę, że nic nie je, nie martwię się, zje jak będzie chciała.
      Czasami ma dziwne "smaki", np. chwyta za suchy chleb i pożera ze trzy kromki,
      ale nie da go niczym posmarować. A słodycze mamy w weekend. Z powodu diety i
      dla świętego spokoju daję jej witaminy z żelazem.

      Bardzo lubi gotować, to jest rzeczywiście dobry pomysł żeby pozwolić dziecku
      pomagać w kuchni. Pomaga też przy posiłku, lubi nakrywać do stołu, rozkłada
      serwetki, talerze i sztućce, odciąga tatę od komputera, żeby przyszedł do
      stołu smile))))

      Mam odwrotny problem z nakładaniem porcji w gościnie - muszę delikatnie
      pilnować, aby nakładała małe porcje (i żeby jej nie wtykano), które jest w
      stanie zjeść, bo lubi "zjadać oczami" i ściągać na talerz taaaakie ilości - a
      ode mnie potem się oczekuje smile))))))))) (pewna starsza osoba w rodzinie męża)
      że ja będę dojadać po młodej smile
      • miriam_b Re: karmię 6-latkę!!!!!!!! 21.12.04, 17:35
        jajku jak ja ci zazdroszczę...sadmoja pięciolatka waży jak dobry kurczak czyli
        16 kg...w ogóle drobnasadsadi jeść nie lubisad
        • odalie Re: karmię 6-latkę!!!!!!!! 21.12.04, 20:59
          Bywało mniej, np. mniej niż 18 kilo przy 125 cm - o ile pamiętam proporcje, ale
          chodzi o to, że młoda jest bardzo wysoka,(jak miała 5 lat), i wtedy nieznajomi
          lekarze potrafili się do nas przyczepiać.
    • lola211 Re: karmię 6-latkę!!!!!!!! 22.12.04, 14:37
      MAm tez taki problem z córka w tym wieku.Juz jej nie zmuszam, nie karmie, bo
      zauwazylam, ze jak chce to sama zje, a jak sie ze mna droczy to zada wrecz
      karmienia.Nie karmie i juz, wole zeby nic ni zjadla.Ale wówczas zero slodyczy i
      przekasek.
      Moje dziecko rzucilo sie wrecz na jedzenie po tygodniowej scislej diecie z
      powodu infekcji jelitowej.Po raz pierwszy od 5 lat zjadlo cos z apetytem, milo
      bylo popatrzyc.
      Generalnie staram sie jej gotowac to co lubi, nie wmuszam surowek, warzyw, bo
      tego nie tyka.
      Odpusc jej, nie karm, niech sie przeglodzi, sama Cie poprosi o jedzenie.
      Dodam, ze najwiecej problemu z jedzeniem robia inni, wówczas gdy spotykamy sie
      przy posilku, co ja sie musze naprosic, zeby nie nakladano dziecku buraczkow,
      ziemniaczkow, itepe.Przed nami wigilia, na ktorej córka zje tylko paluszki
      rybne, juz widze jak rodzina reaguje na brak zainteresowania pysznym
      barszczykiem czy pierozkami..
    • evee1 Re: karmię 6-latkę!!!!!!!! 23.12.04, 05:36
      A daj jej ktoregos dnia jesc tylko to co sama chce i kiedy chce (wylaczajac
      oczywiscie slodycze) i zobacz z dokladnoscia do jednego kesa chleba co zje.
      Moze wcale nie je tak malo jak Ci sie wydaje.
      Dzieci moich znajomych zyja praktycznie powietrzem, a mimo to sa zdrowe i
      pelne energii. Moj syn za to ciagnie na chlebie, ziemniakach, kluchach
      (wszystko na sucho) i miesie. I juz tak od 6 lat, czyli od czasu jak skonczyl 2
      lata. Dla witamin pije sob jablkowy. Ostatnio laskawie zaczal akceptowac
      zmiksowane na totalna pape zupy warzywne. A chlop z niego duzy i krzepki.
      Widocznie taka (jednolita) dieta mu sluzy smile).
    • emikar Re: karmię 6-latkę!!!!!!!! 26.12.04, 21:10
      Moja corka ma co prawda 4 lata, ale problem mam ten sam. Wciąż tylko mysle co
      mam Jej dac jeść, gdzie i kiedy. Jest bardzo szczupła /waży 12.5 kg przy 102 cm
      wzrostu/. Wszystkie wyniki ma ok. ma refluks układu moczowego co może mieć
      również wpływ na apetyt i Jej wygląd. Byłam u gastrologa i dietetyka.
      Przedstawiłam im 10-dniowy jadłospis i podobno jest ok jesli chodzi o ilość i
      jakość. Apetyt chyba kiedyś przyjdzie. ja też byłam niejadkiem. Martwi mnie Jej
      waga. Czy ktos też ma zdrowe tak szczupłe dziecko?
      • jcm72 7 letni niejadek 27.12.04, 19:12
        Mam syna totalnego niejadka. W wieku 7 lat ma 115 cm i wazy 18 kg. Jest bardzo
        szczuplutki i drobny. Jest taki własciwie od urodzenia, oscyluje gdzies na 3
        centylu. Jest najmniejszy w klasie. Dlatego brak apetytu lub zjadanie
        minimalnych porcji jedzenia spedza mi sen z powiek. Czasem problem ten zamienia
        moje zycie w koszmar...a czasem potrafie sie troche zdystansować. Kubus na
        sniadanie zjada tylko troche kulek z mlekiem. Na drugie sniadanie obgryzie
        troche kromki z maslem w szkole (albo czasem nie ale musze go sprawdzac). Je w
        szkole obiady a przynajmniej jest zapisany na nie. Zup nie je zwykle bo same
        smieci czasem cos dziubnie z drugiego. W domu zwykle cos zje obiadowego ale min
        porcje i cos na kolacje zwykle kaszka mleczna. Nie je miesa, surówek, wędlin,
        serów. Czesto zdarza mi sie go podkarmiać. Gdyby nie był taki malutki moze
        mniej bym sie zamartwiała. Kto ma jeszcze taki problem??
    • fnoll Re: karmię 6-latkę!!!!!!!! 31.12.04, 17:34
      a dałaś ty jej kiedykolwiek ZGŁODNIEĆ ?

      jęśli twoja córka od początku zna coś tak miłego jak żarcie tylko jako pole
      walki, to jej nie zazdroszczę ... weź sobie odpuść te "historyjki", "nagrody"
      i "bajki" - to jest chore
    • nisiabu Re: karmię 6-latkę!!!!!!!! 01.01.05, 23:24
      Podpisuję się przed poprzednimi wypowiedziami jeśli chodzi o nie zmusznie -
      trzeba dać dziecku zgłodnieć - sama na pewno wiesz o ile lepiej smakuje
      jedzenie jak się jest głodnym. Druga sprawa to co jej dajesz. Na pewno biały
      cukier pod każdą postacią zaburza apetyt (również ten w gotowych jogurtach
      owocowych), lepiej podawać ciemne pieczywo - białe również zaburza apetyt,
      jeśli gotujesz ziemniaki to skórkach na parze, a obierz je potem, na gorąco
      (łatwiejsze) i ziemniaki nie powinny być podstawą żywienia - zamiast nich kasza
      jaglana i gruba jęczmienna. Myślę, że łatwo jest polubić szczególnie jaglaną.
      To wszystko jest wynik studiów mojej mamy, która z żadnym z czworga dzieci nie
      miała problemów właśnie stosowaniu zdrowej diety (bardzo długo nie znałam smaku
      cukru, dostawałam tylko domowe ciasta bardzo mało słodkie i owoce). Ja byłam
      nazywana przez dziadków niejadkiem i zawsze byłam szczupła, ale mama nigdy we
      mnie nie wmuszała, więc w domu jadłam normalnie.
      A więc reasumując: nie wpychaj i poczytaj o tym jak można wzbogacić dietę, jak
      się żywić. Pozdrawiam. N.
    • alina66 Re: karmię 6-latkę!!!!!!!! 04.01.05, 10:57
      Wiesz co, napiszę trochę z innej pozycji. Jestem "ofiarą" karmienia na siłę.
      Plus jest taki, że do dzisiaj nie muszę dbać o linię smilebo nadal jem mało.
      Moja matka zmuszała mnie namiętnie do jedzenia i teraz sedno sprawy: kiedy mój
      syn był maly, przez jakiś czas opiekowała się nim moja matka. Dopóki nie dostał
      się pod jej skrzydła, jadł sporo, ale kiedy chcial i ile chciał. PO ok. 2-
      miesiącach opieki przez moją matkę zaczęłam słyszeć, że syn NIE JE. Jak go od
      niej zabrałam, zaczął jeść. I je do dzisiaj. Jest przypadkiem ekstremalnym -
      poza okresem, keidy opiekowała się nim moja matka, trzeba było go ...
      ograniczać z jedzeniem (dzisiaj ma lat 17 i pilnuje się sam, żeby za dużo nie
      zjeść). Powiem więcej - kiedy był już starszy (tak od 6 do 10 roku zycia- potem
      nauczył się sam pilnować) i szedł do babci np. na dwa dni zawsze wracał chory z
      przeżarcia, bo babcia wpychala mu wszystko bez ograniczeń i nigdy nie
      powiedziała nie jedz (pewnie rekompensując sobie "niejadkostwo pozostałych
      podopiecznych) . Jest to dla mnie oczywisty dowód, że - jeśli dziecko jest
      zdrowe- sami produkujemy niejadków. I coś jeszcze - moja matka do dzisiaj
      twierdzi, że powyższe jest bzdurą i że gdyby mnie nie zmuszała, tobym umarła z
      głodu smile co mnie najbardziej bawi....
      • silije.amj Re: karmię 6-latkę!!!!!!!! 06.01.05, 17:32
        Moi rodzice też twierdzą, że umarłabym z głodu, gdyby nie kombinowali, ale
        podpierają się tym, że miałam zespół złego wchłaniania i jeszcze trzeba było mi
        zakwaszać środowisko żołądka (po zakwaszaniu lepiej jadłam). Trudno mi więc z
        nimi dyskutować, że zdrowe dziecko by się nie zagłodziło.
        Miriam, moja 5-latka waży tyle samo, co Twoja, już pisałam jak do tego podchodzę.

        --
        A tu są moje dzieci:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=6254638&v=2&s=0
        • silije.amj Re: karmię 6-latkę!!!!!!!! 06.01.05, 17:35
          Odalie a Twoja córka naprawdę wysoka, modelką będzie smile, czy ja już ją
          widziałam na jakimś zdjęciu?
Pełna wersja