ciezarowka
19.12.04, 23:33
Jestem mama dwoch chlopakow - 4 latka i 1.5 rocznego brzdaca. Jestem na
urlopie wychowawczym i siedze w domu z mlodszym synkiem. Starszy chodzi do
przedszkola. Niestety moj maz nie potrafi (nie twierdze, ze zawsze - ale
czesto) dogadac sie z naszym starszym synem. Badzo rzadko udaje im sie robic
cos razem. Maz jest leniwy i nie reaguje natychmiast na prosby syna. Synek
sie denerwuje (4-latek nie ma tyle cierpliwosci aby czekac 10 minut az tata
raczy sie podniesc i laskawie sie pobawic). Gdy maly sie zdenrwuje (np.
krzyczy, skacze po tatcie, zabiera mu gazete, mowi placzliwym glosem) tata
sie obraza, nic do niego nie dociera (ani prosby dziecka ani moje). Potrafi
byc obrazony na dziecko caly wieczor. Na dodatek zaczyna mu dokuczac - rzuca
kasliwe uwagi (np. w czasie bajki - dobrze mu tak, potwor go zaraz zje itp.)
Co robic???? Jak sprawic zeby sie dogadali? Moje prosby, uwagi, krzyki,
milczenie maz komentuje tylko pytaniem "ale o co ci chodzi?" i oczywiscie
uwaza, ze go rozpiescilam, ze jest niegrzeczny (bo np. skacze po tacie jak
tata nie chce sie rano podniesc w sobote z lozka o 9.00 rano). Ja uwazam, ze
nasz 4-latek jest naprawde grzeczny. Kiedy jestem z chlopcami sama w domu (do
przyjscia meza z pracy) naprawde dobrze sie bawimy, chlopcy sa grzeczni,
pomagaja mi, sa zdyscyplinowani. Zawsze znajdujemy jakies kompromisy jezeli
chodzi o sposob spedzania czasu(konieczne jezeli ma sie dzieci w roznym
wieku). Panie w przedszkolu zawsze powtarzaja, ze nie maja z synkiem
problemow, ze doskonale sobie radzi, szybko sie uczy, zarowno w samoobsludze
jak i zachowaniach spolecznych wyroznia sie w grupie.
Teoretycznie zgadzamy sie z mezem co do ogolnych zasad wychowania chlopcow -
nie bijemy ich, chcemy wychowywac ich metoda naturalnych konsekwencji - ale
chyba mojemu mezowi to nie wychodzi, a ja nie wiem jak im obu pomoc. Ratunku!
Mama Mikolaja i Kacpra