13-latek i telefon

26.12.04, 20:36
Od dłuższego czasu mamy problem z dzwonieniem naszego 13-latka. Dziecko ma
komórkę, ale karta wystarcza mu zaledwie na kilka dni, zresztą synal ogólnie
do oszczędnych nie należy. Chodzi mi o telefon stacjonarny. Potrafi wykonać w
miesiącu ok 80 połączeń lokalnych i kilkanaście na komórki, co oczywiscie
skutkuje wysokim rachunkiem. Mielismy juz telefon zamykany na klucz
(rozbrojony śrubokrętem po kilku miesiącach), teraz mamy dodatkową opcje w
telefonie- telefon na kod. Jakimś cudem dziecko kod poznalo. Na razie czekam
na biling. Wielokrotnie tłumaczyliśmy i prosilismy o rozsądek w dzwonieniu.
Bez skutku. Nie chcę w domu wprowadzać zakazów na wszystko, nie chciałam
równiez na telefon, tyle że nie bardzo wiedzialam i dotąd nie wiem co robić.
Nie mam już sily. A tak przy okazji- jakie obowiązki mają Wasi nastoletni
synowie? Pozdrawiam
    • alfa36 do roman.gawron 26.12.04, 21:09
      Tak przy okazji przejrzałam wątek, w którym poruszany był problem telefonu, i w
      ktorym ja też się wypowiedzialam chwaląc telefon na kod.
      Oto fragment wypowiedzi roman.gawron: "Dziecko przez długi czas jawnie robi
      rodziców w trąbę, a oni pozwalają sobie na to, pozwalają sobie grać na nosie,
      pozwalają sobie kłamać w żywe oczy, pozwalają dziecku być nieodpowiedzialnym
      oszustem.
      Są sytuacje, kiedy dziecko musi dostać lanie. Gdy nie wchodzi przez głowę,
      trzeba przemówić od drugiej strony. "Czcij ojca swego i matkę swoją" -
      kłamstwo, oszustwo, okradanie rodzinnej kasy - o nie, młodzieńcze, za bardzo
      cię kocham, żeby ci na coś takiego pozwalać!
      > Nasze dziecko natomiast wyda każdą ilość na różne, najczęściej niepotrzebne
      > rzeczy...
      ...a wy nie robicie z tym nic. Pozwalacie, aby to nie był jego problem, lecz
      wasz problem.
      Kod do telefonu w moim własnym domu - niedoczekanie jego!" Przytoczyłam
      wypowiedź i pytam o radę.
      Napisaleś, że takiemu synalowi należy się lanie, że oszukuje i my na to mu
      pozwalamy. No cóż. Zdarzyło mu sie dostać lanie. Dokładnie jednak tak bylo, że
      nie poskutkowało (skąd inąd jednak wyznaję zasadę, ze nie należy bić i może
      popełniam błąd, ale kiedy ojciec chce go bić mówię żeby przestał). Wielkorotnie
      tłumaczyliśmy. Kiedyś po takim tłumaczeniu usłyszałam jak mówi do siebie w
      łazience "szkoda, że nie jestem głuchy...". Pieniądze- dostaje je głównie od
      dziadków, więc trudno byłoby mu je zabierać, a co można zrobić, zeby nie
      wydawal ich na niepotrzebne rzeczy?. Problem telefonu istnial i jak widać
      istnieje. Dziecko sie do ostatniego rachunku nie przyznaje (przecież nie miał
      dostępu), ale to kwestia czasu, bo biling w końcu sprawę rozwiąże. I dokładnie
      to jest tak, że synal kłamie i oszukuje (rownież w sprawach stopni), tylko co
      zrobic, żeby tak nie było? Bo bicie w tym przypadku w grę nie wchodzi. Z
      doświadczenia wiem, ze nie zadziała.
      • aka10 Re: do roman.gawron 26.12.04, 21:44
        Rzeczywiscie masz problem i przykre to,ze rozmowy nie skutkuja.W zadne bicie
        nie wierze,bo to nie metoda wychowawcza.Moze porozmawiac jeszcze raz,nie dawac
        zadnych pieniedzy i porozmawiac rowniez z dziadkami na ten temat.Niech po
        prostu powiedza,ze dopoki rachunki telefoniczne beda tak wysokie,to on zadnego
        kieszonkowego od nich nie dostanie.Pozdrawiam.
        • allija Re: do roman.gawron 27.12.04, 08:59
          U mnie w domu nie ma problemu z telefonami, rachunki w normie. Moi
          nastolatkowie, z tego co widzę, dużo korzystają z internetu. Jest gadu-gadu i e-
          maile a przy grach rozmawiają bezpośrednio przez mikrofon, umawiają się na
          internet telefonicznie ale taka rozmowa trwa chwilę.
          Takie internetowe kontakty są w ramach stałej opłaty i mogą gadać cały dzień
          bez finansowych konsekwencji. Może byłoby to jakieś rozwiązanie dla syna?
          Rozejrzyj się też w różnych propozycjach abonamentowych TPsy. My mielismy np.
          przez jakiś czas darmowe rozmowy przez cały weekend /niezależnie od ich ilości/
          ale u nas to nie zdało egzaminu bo mało rozmawiamy. Może mają jeszcze ciekawsze
          propozycje akurat dla ciebie?
          Co nie zmienia faktu, że syn powinien jakoś bardziej czuć się odpowiedzialny za
          domowy budżet.
          • alfa36 Re: do roman.gawron 27.12.04, 12:01
            W zasadzie problem nie w tym co zrobić, żeby nie dzwonił wcale. On po prostu w
            momencie, kiedy dorwie sie do telefonu (np. przez zlamanie kodu), wykorzystuje
            to na maksa. Dla mnie zalażenie kodu było wybawieniem. W sytuacji, kiedy synal
            wykonywalby np. 15 telefonow w miesiacu, nie byłoby problemu, bo uznalabym to
            za rozsądne. Tak niestety nie jest i nie było. Pytanie, co zrobić, żeby byl
            choć trochę rozsądny? Dziecko często zostaje samo w domu (chodzi do szkoły na
            popoludniu, my pracujemy rano), wiec nie jestesmy w stanie kontrolować jego
            telefonow (przy okazji nauki też). Jednakże nigdy nie zabranialiśmy mu dzwonic
            przy nas (korzystal z tego b. rzadko). Pozdrawiam.
            • burza4 Re: telefon 27.12.04, 12:46
              cóz - ja bym szukała raczej mozliwości "odpracowania" rachunku - na początek -
              ma wyasygnowć na to własne oszczędności, oddać kieszonkowe od dziadków, może
              niech np. wyprowadza psa sąsiadki, myje wasz samochód itp. (chodzi o czynności,
              które nie są jego obowiązkami). Musi odczuć, że nic nie spada z nieba. Skoro
              olewa wasze prośby - to może pomoże ostrzejsza akcja np. "nie jedziesz na
              wymarzoną wycieczkę, bo wydzwoniłeś jej równowartość".

              Nawiasem mówiąc - TPSA jest dziwną instytucją - żeby np. załozyć blokadę
              połączeń wystarczyło podać nr telefonu, adres i nr płatnika z faktury i
              zamówić/anulowac usługę. Mógł to zrobić KAŻDY, kto miał dostęp do tych danych.
      • roman.gawron Re: do roman.gawron 02.01.05, 22:29
        alfa36 napisała:

        > Napisaleś, że takiemu synalowi należy się lanie, że oszukuje i my na to mu
        > pozwalamy. No cóż. Zdarzyło mu sie dostać lanie. Dokładnie jednak tak bylo,
        > że nie poskutkowało

        Każdą metodę trzeba stosować refleksyjnie. Jak nie działa, nie brnąć dalej.

        > (skądinąd jednak wyznaję zasadę, ze nie należy bić i może
        > popełniam błąd, ale kiedy ojciec chce go bić mówię żeby przestał).

        Czy tylko o bicie chodzi, czy może w ogóle macie trudności z wypracowaniem
        sobie wspólnego frontu wychowawczego? Może syn nagminnie wygrywa na swoją
        korzyść różnice zdań między wami?

        > Wielkorotnie tłumaczyliśmy. Kiedyś po takim tłumaczeniu usłyszałam jak mówi
        > do siebie w łazience "szkoda, że nie jestem głuchy...".

        Skoro tłumaczenie nie skutkuje, zaprzestać.

        - Przejmij inicjatywę - radzą w takich wypadkach w książce "Jak mówić, żeby
        dzieci nas słuchały..." Czyli działaj - zabierz zabawki, które rozrzuca,
        zamknij rower w piwnicy na klucz itp. Chciałaś dobrze, zakodowałaś telefon. Syn
        odkodował, a więc złamał zakaz, pora na konsekwencje. Kto ma miękkie serce, ten
        ma twardą d...

        > Pieniądze - dostaje je głównie od dziadków, więc trudno byłoby mu je zabierać

        A czemu?
        Można skonfiskować czasowo, wpłacać na książeczkę na przykład. Jak jego
        zachowanie wróci do normy, albo jak osiągnie pełnoletniość i będzie się
        wyprowadzał z domu, oddać z procentem.

        > to jest tak, że synal kłamie i oszukuje (rownież w sprawach stopni), tylko co
        > zrobic, żeby tak nie było? Bo bicie w tym przypadku w grę nie wchodzi. Z
        > doświadczenia wiem, ze nie zadziała.

        Musi z domu wychodzić? Nie musi. Gdybym się uparł, to do szkoły i ze szkoły bym
        prowadzał i na krok by się z domu nie ruszył. Szkoła, jedzenie, lekcje i spanie.
        nie wierzę w rodzicielską bezradność wobec trzynastolatka.
        Oczywiście zakładam, że dom jest normalny, a dziecko do tej pory otrzymywało w
        życiu od rodziców tyle czasu, miłości (mądrej) i akceptacji, że mu tego nie
        brakuje. Tylko wtedy kary odnoszą zaplanowany skutek.
        • alfa36 Re: do roman.gawron 08.01.05, 18:10
          Witaj! ...z tym wychodzeniem z domu. Nie musiałby wychodzić. Naprawdę.
          Probowaliśmy. Potrafi siedzieć w pokoju całe dnie, bez telewizji, bez kompa.
          Tylko szkoła, jedzenie, spanie. Tyle, że odbija sobie to kiedy nas w domu nie
          ma, bo ma to szczęście, że chodzi do szkołu po poludniu, a my pracujemy przed
          południem. Tego jednak nie zmienimy. Poddaję się- też mi się wydaje, że
          problemem jest moje niedogadanie sie z ojcem synala. Nie jestem biologiczną
          matką dziecka i nie mam do niego tak emocjonalnego stosunku, jak ojciec. Też
          wydaje mi sie, że można poradzić sobie z krnąbrnym nastolatkiem, a przynajmniej
          naucvzyc go pewnych zasad. Ale to mnie sie tak wydaje. Mam kochających ale
          surowych rodzicow i kiedy kilka lat temu zostawałam przybraną matką wówczas 10
          latka, myślałam, że wprowadzę takie same zasady, jakich byłam nauczona w moim
          rodzinnym domu. Nie udalo mi sie to. Mój m twierdz, że jestem zbyt surowa. A
          ja, ze brakuje mu konsekwencji. Z drugiej jednak strony, do czego mogą
          doprowadzić zakazy? Na dzień dzisiejszy synal ma tyle wybryków, że musiałby do
          końca roku z domu nie wychodzić. Nie kupujmy mu nowych ubrań... haha- rośnie
          tak szybko, że rzeczywiście nie mialby sie wkrotce w co ubrać. Ale z tym
          zabraniem kasy- całkiem niezły pomysł- dziecko mogłoby poszaleć finansowo np. w
          wakacje, a kara by była. Tylko obawiam sie, że moj m powie: "ciekawe, czy
          swojemu dziecku byś zabrała". I na pewno nie uwierzy, jeśli powiem, za bym
          zabrala. (a sprawdzic tego póki co się nie da). I chyba przestanę tlumaczyć,
          chociaż pani psycholog, z którą się kontaktowaliśmy mowiła, że zawsze coś tam w
          głowie nastolatka zostaje. Pozdrawiam.
    • roxy Re: 13-latek i telefon 27.12.04, 14:55
      Witajcie, ja mam taki sam problem, chociaż mój syn ma już prawie 16 lat...Też
      nic nie skutkuje, rachunki są coraz wyższe miesięcznie, chociaż założyłam stałe
      łącze, by mógł sobie z kolegami gadać na GG, lub pisać maile...Potrafi
      wydzwonić na lokalne połączenia za 100 zł miesięcznie, a jak zostawię
      przypadkiem swoją komórkę, to też mu się zdarza skorzystać...Ja ograniczam
      koszty bo jestem sama i mam na utrzymaniu 2 dzieci / alimenty to 800 zł/, a on
      nie rozumie, że mnie jest ciężko...Ojciec jest bogaty, ma to z głowy, o
      problemach z nim nie chce słyszeć, a też i płacić za jego wybryki. Zablokowałam
      kodem połączenia na "O" i komórki, ale nie mogę tego zrobić na wszystkie
      połączenia. Jedynym wyjściem będzie chyba zamknięcie go na klucz, bo niedługo
      nie stać mnie będzie na opłacenie / mam rachunki powyżej 300 zł mieszięcznie sad/
      • verdana Re: 13-latek i telefon 27.12.04, 15:33
        Dla mnie problem nie lezy wcale w telefonowaniu. Problemem jest to, ze wasi
        synowie nie rozumieją konsekwencji swojego zachowania (jak wydzwonię pareset
        złotych to rodzice nie beda mieli pieniędzy na utrzymanie), albo co gorsza
        widzą i mają to gdzieś. Wydaje się, ze problem z telefonem jest tylko
        wierzchołkiem góry lodowej. Prawdziwim problemem jest totalne lekceważenie
        rodziców i przyjęcie załozenia, ze dochody rodziców są dochodami dzieci - które
        te mogą sobie dowolnie wydawać.
        I tu gdzieś lezy błąd wychowawczy, popełniony chyba wiele lat wcześniej.
        Ja bym wyliczyła koszt rozmowy telefonicznej w minutach mojej pracy i kazała
        synom przez tyle samo czasu zastąpić mnie w zajęciach domowych. Albo odliczyła
        koszty rachunku od zakupów - np. beda chodzić w starych spodniach i
        wyrośnietych bluzach, bo nie ma nowych za co kupić.
        • roxy Re: 13-latek i telefon 27.12.04, 22:58
          Wiesz, Verdano, w moim przypadku to raczej niemożliwe...Tu "kontra" jest tatuś,
          który zawsze ma zdanie przeciwne do mojego i nie powstrzymuje się w krytyce
          mojego postępowania nawet przy naszym synu...Zrobiłam wszystko, co mogłam
          polubownie w tej sprawie, zostaje tylko sąd rodzinny i ja, jako ta "zła"
          matka...Ojciec zawsze przy synu twierdzi, że on ma prawo do wszystkiego - do
          dzwonienia, niekontrolowanych zakupów na allegro, pizzy co wieczór / bo
          normalnych posiłków, jak jego siostra nie chce jeść sad / BO PRZECIEŻ DAJE NA
          JEGO UTRZYMANIE ! 800 zł alimentów, z których prawie połowa to rachunek
          telefoniczny...Próbowałam ograniczeń, przymuszania do prac domowych
          wzamian...Młody śmieje mi się w twarz, ma 180 cm wzrostu, jest najlepszy w
          swojej sekcji karate / tatuś opłaca /, mam go zbić?
          Podbierał też mi i dziadkowi pieniądze, i to dużo...Ja mało zarabiam, dziadek
          ma emeryturę, a tatuś? po spotkaniu ze mną w tej sprawie powiedział, że "mam
          przywidzenia"...
          • verdana Re: 13-latek i telefon 27.12.04, 23:14
            A dlaczego Ty nie jesteś dla syna autorytetem? Jakos nie bardzo wierzę, zeby
            pieniadze to było wszystko, co trzynastolatek ceni i szanuje, ani nawet aby był
            zawsze skłonny trzymać strone tego rodzica, który na wszystko pozwala.
            Wydaje mi się, że psycholog bardzo by sie przydał i Twojemu dziecku i Tobie.
            I miałam jednak rację - to nie telefonowanie jest tutaj głównym problemem.
            Problemem są zaburzone relacje rodzice - dziecko.
            • roxy Re: 13-latek i telefon 27.12.04, 23:27
              Ja sądzę, że syn mnie obwinia za rozwód, chociaż to nie ja odeszłam... Od
              urodzenia syna teściowa uważała,że to ONA ma we wszystkim rację, wtrącała się a
              i dziecko było "ustawiane" przez lata...Jak jego ojciec odszedł usłyszałam od-
              wtedy 6-letniego dziecka-że "to moja wina! Nawet psycholog rodzinny wtedy mi
              powiedział, że dziecko było "ustawiane", tylko ja tego nie widziałam...Ojciec
              był zawsze O.K., nie karał, nie zwracał na nic uwagi...Można i tak sad
              Córkę wychowuję tylko ja, chociaż jej ojciec miał z nią kontakt, ale on, mimo
              że nie byliśmy już razem po urodzeniu córki nigdy ni był "przeciw", a zawsze
              popierał moje zdanie, a jak się różniliśmy w opinii, to zawsze była dyskusja na
              boku, dziecko nie słyszało. U córki mam autorytet / chociaż liczyła się bardzo
              z ojcem /, jest innym dzieckiem, wszystko je, mało choruje...Jest bardziej
              serdeczna do innych, czego nie powiem o synu / może i to się kiedyś zmieni.../
            • roxy Re: 13-latek i telefon 27.12.04, 23:35
              A tak na marginesie dodam, że jak urodziła się mała /w niedzielę/, syn był dla
              niej jak ojciec - kąpał ją, ubierał/nie wiem, skąd miał tak fachowe informacje
              i jak powinno sie trzymać tak małe dziecko/, do czasu, gdy w tym samym
              tygodniu, w sobotę pojechał do ojca ... wieczorem już nie chciał w niczym brać
              udziału, do tej pory tak jest sad A tak się cieszyłam...
              Jak byłam w szpitalu / 2 dni/ ojciec bez porozumienia się ze mną zabrał syna do
              siebie, wyłączył telefon...Dziecko miało opiekę na ten czas, było z najbliższą
              rodziną...
              Nie wydaje Ci się, Verdano, że chociaż minęło już kilka lat od rozwodu, ktoś
              stale włazi z butami w moje życie i próbuje je kontrolować?
            • burza4 Re: 13-latek i telefon 28.12.04, 11:47
              Verdano - moze to i racja, że gdzies kiedyś coś się zrobiło nie tak i teraz
              skutki. Tylko co nam da taka wiedza? to jak płacz nad rozlanym mlekiem.

              Pytanie co z tym dalej zrobić? bo nie wierzę, że psycholog cokolwiek tu pomoże -
              nastolatkowi wygodniej jest iśc po najmniejszej linii oporu, dlaczegóż miałby
              się zmieniać, skoro wymaga to wysiłku? szczególnie w sytuacji, kiedy drugi
              rodzic przyklaskuje takiemu zachowaniu? psycholog nic nie zdziała bez checi
              współpracy, a po cóz młody miałby się wysilać/ jemu jest dobrze...

              Ja w takiej sytuacji prawdopodobnie zasugerowałabym, że skoro tatuś taki
              troskliwy, to może by się sam zajął na co dzień wychowaniem syna, który w dużej
              mierze dzięki niemu jest taki a nie inny? bo póki co, ojca nie dotykają skutki
              uboczne takiego stylu wychowania, ba - mam wrazenie, że wręcz cieszą go te
              problemy, bo dzięki nim moze dokopać byłej żonie.

              Ale podejrzewam, że w takim podejściu byłabym odosobniona, i nie jest to
              rozwiazanie, które Roxy byłaby w stanie zaakceptować...
    • roxy Re: 13-latek i telefon 28.12.04, 13:08
      Witaj, burzo, ja już i tę możliwość brałam pod uwagę, była nawet podobna sprawa
      w sądzie /przy okazji rozszerzenia kontaktów dla ojca/, którą ja sama
      zaproponowałam po wielu "za i przeciw"...Stwierdziłam, że dla dobra dziecka,
      skoro ja sobie sama nie radzę z młodym, to "autorytet" czyli ojciec mógłby
      zamienić się ze mną rolą...
      I co się stało? NIE CHCE !!!
      Nie chce też syn / bo jak mi powiedział kiedyś - żle się tam czuje / i nie chce
      też nowa "mamusia"...Powiedziała mi w oczy, że nie ma zamiaru zajmować się
      cudzym...bo ma swoje /córka z pierwszego małżeństwa, starsza o rok od mojego/
      Mój ex jest teraz tatusiem dla JEJ córki / bo musi.../a swoje dziecko ma za
      nic...
      SYTUACJA JEST PATOWA...To chory człowiek, który sam nie chce i żadnemu facetowi
      nie pozwoli być ojcem "przyszywanym" dla syna...Buntuje go, przez co ja nie
      mogę ułożyć sobie życia na nowo /nawet się boję/, a ja patrzę, jak wysiłek
      mojego życia, by wychować dziecko na porządnego człowieka ucieka jak dym przez
      palce...On ma prawa rodzicielskie, kasę, i co z tego, że miał chorobę umysłową?
      Jak sam nie chce się leczyć, nikt go nie zmusi sad
      • burza4 Re: 13-latek i telefon 28.12.04, 13:38
        współczujęsad bo nie dziwię się, ze ręce opadają. A jak dogadujesz się z synem
        tak w ogole? na innych płaszczyznach tez jest źle? czy on w ogóle okazuje
        jakies wyrzuty symienia, czy też obnosi się z arogancją?

        on jest już w takim wieku, ze powinien mieć własne zdanie (nawet jesli mu ktoś
        podsuwa głupawe pomysły). Rozmawiałaś z nim na serio? traktując go jak
        partnera, tzn. czy on ma pełną świadomość waszej sytuacji materialnej, bo do
        dziecka nie trafia ogólny tekst "nie wystarcza" szczególnie jesli ktoś inny mu
        wmawia, że mu się należy. Może raczej usiąść i zrobić razem rozliczenie
        wydatków? sama tez miałam w tym wieku nie najlepsze relacje z rodzicami i
        pamiętam jak mój ojciec w przypływie desperacji chyba rozpłakał się i
        powiedział jak bardzo go boli fakt, że nie mozemy się dogadać. Mocno to mną
        wstrząsnęło - uświadomiłam sobie że moje zachowanie też go rani (a skoro rani
        to znaczy, że nie jestem mu obojętna), po drugie - pierwszy raz ktoś mnie
        potraktował jak partnera w rozmowie, w której UCZESTNICZYŁAM a nie tylko miałam
        słuchać.

        Myślę, że na współpracę młodego u psychologa nie ma większych szans (po co - we
        własnym mniemaniu jest z niego debeściak), ale może powinnas wybrac się sama,
        żeby przygotował cię do rozmowy tak, żeby cos do młodego trafiło? wbrew pozorom
        często nie potrafimy dotrzeć do własnych dzieci i przekazać im tego, co chcemy
        powiedzieć. Bardzo trudne to wszystko...
        • roxy Re: 13-latek i telefon 29.12.04, 01:25
          Witaj, burzo4...
          Syn jest arogancki, zwłaszcza przed i po przyjeżdzie od ojca...Zastanawiałam
          się, dlaczego tak jest, i biorąc pod uwagę jego wcześniejszą kiedyś
          wypowiedż /jak wrócił z wakacji z ojcem - byli sami, bez "rodziny" i płakał w
          domu, jak ojciec odjeżdżał sad /że on tam się żle czuje, więc taka jest jego
          reakcja na stres...
          Rozmowa z ojcem nic nie dała, stwierdził jedynie, że to jakaś histeria i że syn
          już się przyzwyczaił do nowej sytuacji /ciekawe, skąd on wie, co czuje
          dzieciak?sad /
          - zawsze wszystko wiedział lepiej - sad
          Dwa lata przeciągałam rozwód, bo dziecko mnie o to prosiło, zapłaciłam za to
          chorobą.
          Widzę, że czuje się opuszczony, jak mogę,nie zabraniam
          kontaktów "pozasądowych", ale coś tam jest nie tak w tych relacjach, bo na
          każdą próbę rozmowy , co go trapi reaguje "załatwiajcie to sobie sami..."
          Ja mam drugie dziecko, ale nigdy nie robiłam między nimi wyróżnień, staram się
          traktować jednakowo i być sprawiedliwa w osądach. Ale nie mogę pozwolić, by on
          bił siostrę za byle co, bo to ostatnio się zdarza, zwłaszcza jak myśli, że nie
          widzę sad
          Zawsze mówiłam, że go kocham / ojcec tego nie robi, ale jest "cool", bo się nie
          wtrąca /, i czasem coś do niego trafia, ale to są chwile...
          • burza4 Re: 13-latek i telefon 29.12.04, 11:55
            Roxy - współczuję, bo sytuacja jest mocno niewesoła... polecałabym jednak
            wizytę u psychologa - idź sama po poradę jak i co mówić żeby do niego dotrzeć,
            naprawdę warto.
            Jakbyś chciała pogadać, pisz na priv
            pozdrawiam
            • eagle0 Re: 13-latek i telefon 10.01.05, 23:38
              ŁóŁ, nieźle. Sam mam 14 lat i zużywam jakieś 15zł/miech w TakTaku, taryfa Happy.
              (no doobra, trochę naciągnąłem)
Pełna wersja