Nastolatek i alkohol

18.01.05, 16:37
Mam 16,5-letniego syna i zdaję sobie sprawę, że niebawem przyjdzie ten
moment, że wróci z jakiejś imprezy, na której wypije piwo albo i co innego.
Jestem dzieckiem alkoholików i byłam żoną alkoholika, dlatego zdaję sobie
sprawę, że moje reakcje na alkohol są nienormalne. Jestem abstynentką,
trudność sprawia mi nawet wypicie lekarstwa na bazie alkoholu.
Panicznie boję się tej chwili u mojego syna, od razu wyjaśniam - dotąd nie
spróbował, choroba jego ojca była dla niego wielkim problemem, ale od naszego
rozstania minęły trzy lata i myślę, że syn pomału zapomina.
I moja prośba - jak zareagować wtedy, kiedy syn sięgnie po alkohol?
Czy któraś z Was "przerabiała" taką sytuację???
Jeśli tak, co zrobilyście???
Nie chcę zadawać tego pytania na forum dla uzależnionych i
współuzależnionych, bo tam są reakcje skrajne- takie jak ja bym zareagowała...
    • numak Re: Nastolatek i alkohol 19.01.05, 11:03
      Jeśli chłopak w tym wieku wypije jedno piwo, nie robiłabym problemu. Powtarzam:
      jedno i to od wielkiego dzwonu. Duży jest, a skoro ma tak bolesne doświadzenia
      z ojcem alkoholikiem, to raczej nie zapomni, co się wiąże z nadużywaniem
      alkoholu. Nie martw się na zapas. smile
      • verdana Re: Nastolatek i alkohol 19.01.05, 11:44
        To bardzo poważny problem.
        W zwykłych warunkach ja też nie robię problemu z alkoholu na imprezie. Syn i
        córka rzadko wprawdzie chadzali w tym wieku na imprezy, ale wiedziałam, ze pili
        tam - umiarkowanie. Nie robili z tego tajemnicy, a ja nie zabraniałam.
        W domu także czasem dostawali kiliszek wina, gdy np. było wino na stole w
        czasie świąt. Uwazam bowiem, że picia - picia kulturalnego - powinni nauczyć
        rodzice, tak jak wszystkiego innego. Nie można całkowicie zabraniać do lat 18,
        a potem puscić na żywioł, bo to jest naprawdę najlepsza droga, by młdy człowiek
        się upił.
        Ale u mnie nikt w rodzinie nie miał problemów z alkoholem. Wobec tego, że
        niestety, o ile wiem, te problemy sa dziedziczne - i to nie tylko przez
        wychowanie, ale i genetycznie - zupełnie nie wiem, jak postąpiłabym w tym
        przypadku. Chyba starałabym się syna uświadomić, czym jemu grozi picie
        (nadmierne! żeby nie sadził, że jak z kolegami wypije jedno piwo, to juz jest
        alkoholikiem). Z drugiej strony bałabym sie samospełniającego się proroctwa -
        ja mówię - nie pij, bo grozi Ci alkoholizm, dzieciak sądzi, ze jest na
        alkoholizm skazany i tak się zaczyna.
        W mojej rodzinie jest za to dziedziczne uczulenie na morfinę. Mój ojciec po
        zastrzyku na pogotowiu dostał zapaści, teściowa też. Córka musi wyjść z domu,
        gdy gotuję przed wigilią mak, bo jej się robi słabo. Dzieci wiedzą, że poza
        innymi względami, im nie wolno tknąć narkotyków. I to ich bardziej przekonuje,
        niż kampanie antynarkotyczne. Może i Twojego syna przekona, ze on nie powinien?
    • wieczna-gosia Re: Nastolatek i alkohol 19.01.05, 11:47
      a moze oswoic troche alkohol?

      Od razu dodam ze sugeruje to rozwiazanie jako kompletny laik- nigdy w zyciu z
      zadnym alkoholizmem nie mialam do czyneinia, mozesz mnie zrugac ze bzdury gadam wink))

      Ja swojej 12 letniej corce pozwalam umoczyc usta w winie w kazdym razie. Zeby
      znala smak dobrego alkoholu a nie "jabola" na imprezie i zeby wiedziala ze jej
      rodzice generalnie pija alkohol i to nie znaczy od razu ze sa pijusami wink)
      • verdana Re: Nastolatek i alkohol 19.01.05, 12:21
        No, ja też pozwalam.
        Ale znam rodzinę, gdzie ojciec i dziadek byli alkoholikami. Tam matka
        absolutnie nie pozwala, to zupełnie inna sytuacja, bo takie osoby znacznie
        łatwiej się uzalezniają.
    • alina66 Re: Nastolatek i alkohol 19.01.05, 14:59
      Dziękuję za Wasze wypowiedzi.
      Ja wiem, że nie każde piwo oznacza alkoholika, wiem w teorii, ale najgorszy
      jest ten moj strach.
      Już jako male dziecko słynęłam z tego, że na widok butelki na stole
      dostawałam "małpiego rozumu".
      Mój syn miał jako trzynastolatek myśli samobójcze, powodem była choroba
      alkoholowa jego ojca.
      Mój były mąż, jego całe rodzeństwo, jego ojciec (a dziadek mojego syna) oraz
      całe rodzeństwo dziadka mojego syna - wszyscy są chorzy na alkoholizm.
      Alkoholikami są oboje moi rodzice, aktualnie nie piją.
      rozmawiam z synem o tym, staram się być obiektywna, traktuję to w kategoriach
      choroby, no i właśnie nie wiem- po Waszych wypowiedziach skłaniam się ku temu,
      żeby probować "oswoić alkohol", chyba muszę przyjąć do wiadomości, że
      rówieśnicy mojego syna wypijają "od wielkiego dzwonu" piwo....

      dzięki i pozdrawiam
Pełna wersja