10- latka i makijaz

19.01.05, 13:31
Witajcie. Czy pozwolilibyscie malowac sie 10- letniej dziewczynce?
Odwiedzilam ostatnio kolezanke, mame wlasnie dziesieciolatki. Dziewczynka ma
wlasna pomadke, lakier do paznokci, tusz do rzes, jakies perfumki. To nie sa
kosmetyki "dla dzieci" (dziewczynka wyjasnila, ze np. w avonie czy w oriflame
mozna kupic kosmetyki "dla dzieci", np. bezbarwne pomadki czy cos w tym
stylu, ale ona uzywa "dla doroslych", bo juz dzieckiem nie jest wink). Nieco
mnie to rozbawilo, ale z drugiej strony zastanowilo- bo co prawda pomadka w
kolorze jasnym, ledwie widocznym, lakier tez nie zaden krwistoczerwony, no
ale tak czy inaczej chyba to za wczesnie na makijaze? Kolezanka stwierdzila,
ze w klasie jej dziecka prawie wszystkie dziewczynki sie maluja, niektore
maja farbowane wlosy. Obiecala swojej corce, ze na wakacje zrobi jej pasemka.
Poza tym lubi wspolne z dzieckiem wypady do sklepu i takie kosmetykowe
zakupy.
Hmm, ja juz chyba stara jestetm, swojej corce bym nie pozwolila (corcia ma
co prawda dopiero 5 miesiecy, ale pewnie kiedys tez stane przed
dylematem "pozwolic czy nie na kosmetyki" smile). Bardzo jestem ciekawa Waszej
opinii na ten temat.
    • agatka_s Re: 10- latka i makijaz 19.01.05, 14:01
      U mojego syna (10 lat) w klasie były 3 okazje ze dziewczynki sie malowały:

      -sztuka Pinokio (sama malowałam wąsy zaprzyjaźnionemu kotu(tce)...)
      -dyskoteka od 18.00-20.00
      -komunia- pojedyńcze przypadki

      poza ostatnim przypadkiem, gdzie było to mało ładne i odpowiednie (a wręcz
      karykaturalne), było OK.

      Nie, 10-letnie dziewczynki się nie malują (i nie powinny)
      • ebutkiewicz Re: 10- latka i makijaz 24.01.05, 16:43
        Ja też mam 10-letnią córkę i widzż, ze próbuje się malować kosmetykami, które
        są dołączane do pism dziecięcych.Ale nie pozwalam jej.To jakaś PARANOJA, żeby w
        tym wieku się malować.Na okazje w stylu bal karnawałowy, owszem.Ale widzę też,
        że dziecko jest w mniejszości.Niestety mało jest rodziców, którzy zabraniają
        tego swoim dzieciom.
    • aleksandrynka Re: 10- latka i makijaz 19.01.05, 14:49
      jestem przeciwna. Makijaż służy moim zdaniem podkreśleniu urody, po to, żeby
      się komuś podobać. Tak, sobie również, ale mowa przecież o dzieciach. A te
      robią to "bo mama", "bo koleżanka"... To nie jest dobry argument. Mama się
      maluje bo jest dorosłą kobietą, z tych też powodów chodzi na obcasach i pije
      winko smile Koleżanka - w to nie wnikam, może jej mama pozwoli, ale ja Tobie nie,
      takie moje rodzicielskie prawo. I nie dlatego, "bo nie", tylko dlatego, ze po
      cichu sobie myślę, ze nie dam dziecku robić z siebie lolity, bo makijaż może
      być przywilejem dla nastolatki odkrywającej swoją kobiecość i szukającej
      uznania u płci przeciwnej. Taki wiek. A dziesięć lat to mała dziewczynka i
      niech tak zostanie. Na bal karnawałowy, w domu przy zabawie w wielkie damy,
      czemu nie? Ot, wygłupy. Ale do szkoły? Bez przesady. Jeszcze zdążą, wszystko w
      swoim czasie. Dzieci są piękne takie, jakie są! Bezbarwna pomadka to nic złego
      (a najlepiej taka do ochrony ust przed mrozem), ale inne upiększacze
      zdecydowanie nie są dziecku potrzebne.
    • triss_merigold6 Re: 10- latka i makijaz 19.01.05, 15:06
      Matka by mnie równo wysmiała gdybym w wieku 10 lat zażyczyła sobie pasemek.DD
      Jestem przeciw chociaż nie upierałabym się ortodoksyjnie żeby nie wywołać
      odwrotnego efektu. Na bal maskowy, domowe przebieranki z koleżankami - ok. ale
      nie na co dzień. Pomadka owocowa ochronna - tak, szminka - nie. Perfumki
      dziecięce na jakąś okazję - tak, do szkoły - nie.
      Chociaż... mając 10 lat (czwarta klasa podstawówki) pomalowałam się cieniami z
      zestawu dla lalek (cienie prawdziwe, ostro zielone i niebieskie) i wyszłam tak
      z koleżanką na spacerek po osiedlu. Dorośli chyba chichrali na mój widok bo
      jakoś nie powtarzałam zabiegu przez dłuższy czas.:
    • jola_ep Re: 10- latka i makijaz 19.01.05, 17:50
      Moja córka jest miłośniczką makijażu od wielu lat smile
      Teraz ma 9,5l i pozwalam jej się malować. Oczywiście przez wiele lat
      tłumaczyłam jej sens makijażu, ale chyba nie dotarło. Pozwalam jej tak samo,
      jak kupiłam jej lalkę Barbie. Aby nie robić z niego pożądanego owocu zakazanego.
      Córka używa błyszczyk do ust, ma prawdziwe cienie (delikatny brąz - praktycznie
      niewidoczny) i kolekcję lakierów (za kieszonkowe, kolory delikatne). Mamy
      ustalone zasady np. nie ma mowy o makijażu w szkole. Teraz zaczęła ferie i
      oczywiście ma umalowane paznokcie wink
      Córka maluje się na wielkie okazje - np. na bal karnawałowy.
      Na komunii była bez makijażu.

      Pozdrawiam
      Jola
      • lilith18 Re: 10- latka i makijaz 21.01.05, 17:57
        A ja za kilka dni skończę 17 lat i nadal się nie maluję. Patologia? Chyba nie.
        Po prostu - nie lubię. I już.

        Nie muszę wyjasniac, że jestem wyjątkiem w swojej grupie wiekowej. Nie muszę
        wyjasniać, że nie lubię - przesadnego - makijazu na buziach.

        Kiedy ja miałam 10 lat - dziewczynki się CHYBA nie malowały. Z pewnością nie.
        Żadnych kolorowych paznokci, pasemek, cieni (zgroza). Ale czasy się zmieniają.

        I tak nie trawię dziewczynek < 10 r.ż. z wymalowanymi ustami, tuszem na rzęsach
        czy innych tego typu "upiekszeniach". Litości. Przecież takie dziecko wygląda
        potwornie. Stara malutka. Wiem, że chce, że się domaga. Ale nie wszystkie
        zachcianki mają rację bytu, niestety.

        gdybym była matką w dzisiejszych czasach - nie pozwoliłabym córce paradować w
        makijażu. Z gołym brzuchem. czy w zbyt frywolnych ciuszkach. na wszystko
        przyjdzie czas.
        • edytek1 Re: 10- latka i makijaz 21.01.05, 18:50
          Umiar przede wszystkim we wszystkim...
          Umalowana dorosłymi kosmetykami 10 latka zdecydowanie nie, ale bezbarwna(
          odzywka) na paznokciach która nada połysk czemu nie? Ustka na czerwono to
          rzeczywiście stara malutka, ale bezbarwna ochronna pomadka to już coś innego.
          Perfumki z serii kids też lepsze niż przepocone ciało nawet dziecka.
          Moja mała ma prawie 3 latka nie maluje jej oczu, włosów, paznokci, ale dbam o
          to, aby była czysta, miała ładne zdrowe ząbki, niespękane usta( niech żyje
          bepanten) a do jej kąpieli tez używam kosmetyków z serii dzieciecej( nivea
          baby). Czy balsam dla dziecka to już przesada?
          A ubranie powinno być stosowne do pory roku i sytuacji wiec o ile goły brzuch
          jest ok na plazy to np. na pogrzenie nie, tego chciałabym moją córkę nauczyć.
          • lilith18 Re: 10- latka i makijaz 21.01.05, 21:10
            Ale higiena a sztuczne upiększenia to dwie diametralnie różne sprawy.
            Przepocone ciało? Obgryzione pazurki? Przetłuszczone włosy? To trąca o brak
            estetyki.

            Kiedys widziałam jakis film dokumentalny...a może relację z jakiegoś
            dziecięcego konkursu piękności...a może przygotowania do dzieciecej
            eurowizji...anyway. małe miały okazałą tapetę, wyskubane brwi (!), stroje jak
            ulicznice. Koronki, gorsety, staniki (żenada). Solarium na porządku dziennym.
            A małe modelki?
            Wiem, że nie o tym dokładnie mowa. Ale tematy chyba - niestety - stosunkowo
            bliskie.
        • jola_ep Re: 10- latka i makijaz 22.01.05, 20:11
          > A ja za kilka dni skończę 17 lat i nadal się nie maluję. Patologia? Chyba
          nie.
          > Po prostu - nie lubię. I już.

          smile))
          Ja mam jeszcze dłuższy staż niemalowania smile
          Teraz też stosuję bardzo oszczędnie. Głównie puder wink

          > nie lubię - przesadnego - makijazu na buziach.

          Ja też smile

          > I tak nie trawię dziewczynek < 10 r.ż. z wymalowanymi ustami, tuszem na rzę
          > sach
          > czy innych tego typu "upiekszeniach". Litości. Przecież takie dziecko wygląda
          > potwornie. Stara malutka. Wiem, że chce, że się domaga.

          Ja też nie trawię. I nie chodzi o domaganie się. Raczej o umiar i
          niesprawdzanie makiajażu do roli czegoś bardzo ważnego i bardzo pożądanego.
          Jestem pewna, że nie poznałabyś, że moje dziecko jest umalowane. No - może po
          dokładnych oględzinach. Delikatny błyszczyk (albo bezbarwana pomadka zimą),
          niemalże niewidoczne cienie. Żadego tuszu, żadnych pomadek. Mam nadzieję, że
          dzięki temu moja cóka za parę lat nie będzie po wyjściu z domu wyciągać
          konspiracyjnie obrzydliwej pomadki do ust, aby się "upiększyć" jak mama nie
          widzi wink Tak przynajmniej mam nad nią kontrolę wink

          A pomalowane na feriach paznokcie to naroda za zaprzestanie ich obgryzania.

          > gdybym była matką w dzisiejszych czasach - nie pozwoliłabym córce paradować w
          > makijażu. Z gołym brzuchem. czy w zbyt frywolnych ciuszkach.

          He, he. Im większe jest moje dziecko, tym bardziej zdaję sobie sprawę, że
          zabarnianie nie jest jedyną taktyką wink A co gorsze coraz mniej skuteczną.
          Ważniejsze jest to, co wpoimy w nasze dzieci. Moja córka nie parduje z gołym
          brzuchem i w zbyt frywolnych ciuszkach. W zasadzie prawie zawsze nie ma
          makijażu i nigdy nie jest on widoczny. i oby tak zostało jak najdłużej smile)

          /* uff, ona ma bluzeczkę do połowy brzucha, w której latała latem po wiejskim
          podwórku - czy znowu podpadłam, że jej na to pozwoliłam? crying */

          Pozdrawiam
          Jola
    • saraanna Re: 10- latka i makijaz 22.01.05, 20:35
      Ja mieszkam w Holandii i tu wiele dziewczynek sie maluje i nikt nie uwaza tego
      za dziwne.Tu raczej nie zwraca sie uwagi kto jak wyglada tylko co soba
      reprezentuje.Tym bardziej ze jest tendecja ze im starsza dziewczyna tym mniej
      sie maluje,a 20 latki maja tak dyskretne makijaze ze prawie ich nie widac.
      Moja 3.5 letnia corcia tez ma swoje kosmetyki,oczywiscie dzieciece ,roznego
      rodzaju szminki,lakiery do paznokci czy perfumy a kupilam jej wtedy kiedy
      zauwazylam ze podbiera moje .Oczywiscie do przedszkola sie nie maluje ale na
      rozne imprezki np.urodziny jak najbardziej.Ciesze sie ze wyrabia sobie pewne
      nawyki i w przyszlosci bedzie zadbana kobietka bo ja osobiscie nie wyobrazam
      sobie wyjsc bez makijazu na ulice i juz moja w tym glowa zeby ja tak pokierowac
      zeby umiala sie dobrze i dyskretnie malowac .
    • judytak Re: 10- latka i makijaz 22.01.05, 22:15
      yellow1 napisała:

      > Dziewczynka ma
      > wlasna pomadke, lakier do paznokci, tusz do rzes, jakies perfumki.

      moja też ma :o)
      z wielkim zapałem się maluje - głównie w domu "na próbę", czasami na dyskotekę
      w szkole czy na obozie, na urodziny koleżanki, na zawody (akrobatyka sportowa,
      przyjęte jest używanie brokatu do włosów...)

      i potrafi się tak malować, żeby nie wyglądać na "wymalowaną"
      i ani jej w głowie wychodzić na dwór czy do szkoły z czymkolwiek na buzi czy na
      paznokciach
      i nie muszę nic zabraniać :o)

      pozdrawiam
      Judyta
    • sol_bianca Re: 10- latka i makijaz 23.01.05, 10:09
      yellow1 napisała:

      > Witajcie. Czy pozwolilibyscie malowac sie 10- letniej dziewczynce?

      NIE. Ale ja widać "niedzisiejsza" jestem, bo bulwersują mnie małe dziewczynki w
      pełnym makijażu, butach na obcasie itp. Przecież to jeszcze dzieci! A wyglądają
      (czasem) jak k...
      Rozumiem, że dziewczynka o której mówisz, ma makijaż delkatny itp., ale dobra,
      ma 10 lat, a za dwa lata będzie chciała malować się mocniej. I co to za
      argument, że ona już "nie jest dzieckiem"? Za rok będzie chciała iśc do łóżka z
      chłopakiem, skoro taka "dorosła"?
    • grrrrw Re: 10- latka i makijaz 23.01.05, 10:42
      Zdecydowanie jestem przeciw :

      - niewychowawcze (uczy kokieterii, potwierdzania własnej wartosci w urodzie,
      powodzeniu, wrazeniu jakie sie robi na mezczyznach)

      - niezdrowe ( kosmetyki dzieciece sa tanie,obliczone na kieszen nasolatki, a
      wiec na pewno marnej jakosci, łatwo o alergie,podraznienia, zmarnowanie cery
      na całe zycie)

      - niebezpieczne (wydaje mi sie niemozliwe, zeby tak mała dziewczynka umalowana,
      nie wygladała wyzywajaco, a za tym ida konkretne problemy, bedzie budzic
      zainteresowanie, bedzie zaczepiana, nie wiadomo czy bedzie umiała sobie z tym
      poradzic, niejedna dorosła kobieta ma kłopoty z mówieniem NiE).
    • sandvika a ja pozwalam 24.01.05, 16:53
      Moja mała ma prawie 6 lat i od dwóch lat ma własne kosmetyki, ułożone we łwsnej
      kosmetyczce.
      Długo się zastanawiałam, zanim je kupiłam ale doszłam do wniosku, że nie mam
      podstaw, żeby jej tego zabraniać.
      Bawi sie tak tylko w domu i to są takie przymiarki do kobiecości: przymierza
      moje byty na obcasach, sukienki, czasami wypycha sobie biustonosz. Zabawa na
      całego, zwłaszcza, jak przychdzą koleżanki.
      Myślę, że zabraniając jej uznałabym, że jest to coś złego, niewłaściwego,
      zdrożnego. A przecież tak nie jest. Maluję się codziennie (naprawdę delikatnie)
      i robię to nie poto żeby kokietować facetów, ale dla własnej przyjemności.
      Moja mama nie malowała się wcale, co więcej uznawała to za coś niewłąściwego i
      długo musiałam sobie "prostować" stosunek do własnego ciała, żeby uwierzyć, że
      dbanie o nie nie jest czymś zdrożnym.
      • evee1 Re: a ja pozwalam 25.01.05, 03:26
        sandvika napisała:
        > Myślę, że zabraniając jej uznałabym, że jest to coś złego, niewłaściwego,
        > zdrożnego. A przecież tak nie jest. Maluję się codziennie (naprawdę
        delikatnie)
        > i robię to nie poto żeby kokietować facetów, ale dla własnej przyjemności.
        > Moja mama nie malowała się wcale, co więcej uznawała to za coś niewłąściwego
        i
        > długo musiałam sobie "prostować" stosunek do własnego ciała, żeby uwierzyć,
        że
        > dbanie o nie nie jest czymś zdrożnym.
        To nie chodzi o dbanie o siebie (od tego jest woda, mydlo, dezodorant), tylko o
        upiekszanie, ktore moim zdaniem dzieciom nie jest potrzebne. Mloda i swieza
        buzia, czyste paznokcie maja wystarczajaco duzo uroku, i nie jest konieczne
        dodatkowe ich podkreslanie. Na to panny beda jeszcze mialy czas.
        Ja mojej corce (lat prawie 10) nie tyle zabraniam, ale raczej zniechecam
        do tego komplementujac ja w inny sposob (jej na przyklad bardzo zmienia sie
        kolor oczu w zaleznosci od tego co ma na sobie i ma bardzo geste i proste
        wlosy), zwracajac uwage raczej na naturalne zalety jej urody.
        Czasami dla wyglupu corka pomaluje sobie oczy albo paznokcie, ale traktuje to
        wlasnie jako zabawe, a nie cos co jest normalne w jej wieku.
        A! Ja sie nie maluje na codzien, bo zwyczajnie mi sie nie chce, chociaz duzo
        kosmetykow mam i malowac sie potrafie. Od wielkiego dzwonu robie sobie makijaz,
        wiec to nie tak, ze ja zuplenie tego nie toleruje. Tyle, ze plakac mi sie chce,
        jak widze mlode dziewczyny, ktore robia sie na stare pudla nakladajac na siebie
        wszystkie mozliwe rodzaje kosmetykow. Ani to ladne, ani zdrowe dla skory.
    • roseanne Re: 10- latka i makijaz 25.01.05, 04:18
      moja skoncz nie dlugo 10
      lakier do paznokci - tak, jasny rozowy lub bialy
      pomadka ochronna lub blyszczek - tak
      dezodorant - obowiazkowo
      woda toaletowa - ma, nie pryska sie za czesto


      cienie, tusze, szminki - tylko w mojej obecnosci w czasie "sleepover party",
      srednio ze 2-3 razy do roku
    • monika19782 Re: 10- latka i makijaz 25.01.05, 12:38
      Moje córka ma prawie 3 lata i nie wyobrażam sobie żeby w wieku 6 czy 9 lat
      miała własne kosmetyki w kosmwtyczce, dezodorant pomadka ochronna mając 10 lat
      ok ale tusz do rzęs czy perfumy, dziewczyny a potem się dziwimy że 13 latki
      uprawaija seks, makijaż jest w pewnym sensie symbolem dorosłośći a 10 latki to
      jeszcze dzieci, co z tego że w Avonie są kosmetylki dla dzieci, miejmy własny
      rozum, mam 26 lat, zaczęłam się malować trochę jak miałam 15 i naprawdę jestem
      osobą tolerancyjną ale uwazam że dzieci to są dzieci i czasami przez takie
      właśnie "rozumne" wyluzowane matki dziecko może sprowokować kogoś kto może je
      skrzywdzić wiemy co mam na mysli bo umalowana 10 latka może wyglądać jak 15 lub
      16 latka. Pozdrawiam
      • madmok Re: 10- latka i makijaz 25.01.05, 13:19
        Mam córkę w wieku lat11,5. Uwielbia się malować - czego ja nie toleruję. Były
        wojny, kłótnie. Jest kategoryczny zakaz używania czegoolwiek z moich
        kosmetyków. Agnieszka ma pecha bo natychmiast zauważam jaieś próby ruszenia
        moich rzeczy. Ma swój błyszczyk do ust - ostatnio zwykłą wazelinę, bo AZS, swój
        dezodorant i kremy do rąk i do twarzy. To wszystko. Tłumaczę, że zniszczy buzię
        i za 10 lat będzie wyglądać jak swoja babcia. Powoli zaczyna docierać. a
        zacząło się niewinnie jak była mała malowała się babci kosmetykami. Babcia
        pozwalała - bo co ja mam zrobić. Moim zdaniem to jest głupota gdy małolaty sie
        malują a matki na to pozwalają.
      • jagusia7 Re: 10- latka i makijaz 25.01.05, 16:34
        Myślę dokładnie tak samo. Akurat w tym względzie jestem staroświeckasmile
        Nie podoba mi się to, że jedenasto-dwunastolatki robią się na szesnastolatki
        albo lepiej(naprawdę nieraz trudno zgadnąć wiek dziecka). W tym wieku
        tolerowałabym bezbarwny lakier do paznokci, błyszczyk czy pomadkę ochronną i
        dezodorant. I kropka. Na szczęscie mam synasmile
    • kallas Re: 10- latka i makijaz 26.01.05, 14:52
      moja córka ma 11 lat i już od roku ma swoje kosmetyki, takie dla dzieci , ale i
      takie "dorosłe". Zna i stosuje ustalone zasady, wie że nie wolno jej się
      malować do szkoły, nie używa też tuszu do rzęs czy mocno kolorowych kosmetyków.
      często też prosi o rady podczas makijażu i uważam , że jest ok. Nie przesadza,
      a że lubi dbać o siebie to tylko mnie cieszy, w końcu jest małą damą smile
    • archi_joa Re: 10- latka i makijaz 05.02.05, 02:09
      moze jestem z tamtej epoki( a mam 19 lat...) ale makijaz u 10-latki?
      absolutnie nie!!!!12-13lat-jakis dezodorant, błyszczyk, delikatne cienie, moze
      lakier, na wyjatkowe okazje oczywiscie, ale 10-latka...szkoda, że nie 4-latkasmile)))
      • beti262 Re: 10- latka i makijaz 06.02.05, 20:59
        Ja mam corki w wieku 5.5 lat i 8 lat.ze swoich kosmetykow maja tylko pomadke
        bezbarwna i dezodorant.Makijazu nie robia nawet na bal karnawalowy,czasami
        tylko sama im pomaluje paznokcie(w dni wolne od szkoly).Uwazam,ze 10 lat,to
        jest za wczesnie na makijaz.Ja bym sie zastanawiala,czy 16-stce pozwolic sie
        pomalowac,a co dopiero 10-letniemu dziecku.pozdrawiam
Pełna wersja