baska11111
29.01.05, 00:24
Witam. Pewnie mój problem jest banalny, ale spróbuję. Moja córcia jest
wesołym, pogodnym dzieckiem. Miesiąc temu skończyła 2 latka. Jak większość
dzieci w tym wieku przechodzi bunt, ale ja sobie z tym jakoś radzę. Ona
bardzo dużo rozumie, więc najczęściej wystarczy dotykając jej ramienia i
parząc jej w oczy powiedzieć powoli "nie wolno". Staram się też być
konsekwentna.
Sorry za bardzo odchodzę od tematu.
Chodzi o to, że mała ma opiekunkę i pani ta najczęściej jest niezadowolona z
jej zachowania. Chodzi o różne rzeczy: problemy z zasypianiem w dzień (mała
nie chce spać); niszczenie zabawek; udawanie, że boli rączka (okazało się, że
miała prawo boleć).Pani proponowała, abym z problemem zasypiania udała się po
poradę do psychiatry dziecięcego. Ostatnio największy problem pani opiekunka
ma z tym, że Ola nie pozwala jej dotykać swoich rzeczy. Cokolwiek mała bierze
do ręki od razu mówi; "Ola nie da tego Basi".Nie powala pani usiąść na swoim
łóżku,zrobić sobie herbaty itp. Qszystko według niej należy do mamy i taty.
Ręce mi opadły, bo pani stwierdziła, że takie zachowania nie pojawiają się u
dziecka samoistnie i widocznie my ją tego uczymy. Pani tłumaczy Oli, że:jest
niegrzeczna, jest chytruskiem, tak nie wolno, że się obrazi i nie będzie
przychodzić, że wcale tego nie chce, a ostatnio się popłakała. Ja też
tłumaczę Oli (bezskutecznie), że trzeba się dzielić, ale raczej na
przykładach i bez przyklejania etykietek typu "niegrzeczna". Bardzo rzadko
Ola zachowuje się tak także wobec innych osób , upodobała sobie panią
opiekunkę. Poza tym ona lubi tą panią, bo rano nie może doczekać się, aż
przyjdzie i popołudniu wylewnie się z nią żegna. W dzień oprócz strofowania
często słychać śmiech małej.
Moja koleżanka powiedziała, że Ola ma poprostu głęboko zakorzenione poczucie
własności. Czy wasze dzieci też tak mają. Jak sobie z tym radzicie?