Kłótnia przy dziecku? I to nerwowym :-(

05.02.05, 22:20
-----------------------------
    • ardzuna Re: Kłótnia przy dziecku? I to nerwowym :-( 05.02.05, 23:35
      Kochana, wygladasz po prostu na bardzo, bardzo przemęczoną. W wyniku starań
      twojego męża moze rzeczywiście nic nie brakuje rodzinie materialnie, ale Tobie
      brakuje - uczuć, wsparcia i zwykłego wspólnego działania. A co najważniejsze -
      odpowczynku od dzieci. Czytałam, ze kiedys Rexona robiła badania nad
      najbardziej stresujacymi zawodami, bo chciała do nich skierować kampanię
      reklamową. Zakładała, ze najbardziej stresującym zawodem będzie menedżer. Ale
      nie, przeliczyła się, bo jest nim _gospodyni_domowa_. Menedżer jest następny po
      gospodyni domowej.

      Mam wrażenie, ze najlepiej byłoby ściągnąć meża częściowo do domu, tak żebyś ty
      miała szansę odpocząć w pracy (tak tak, kiedy mój synek był mniejszy, do pracy
      chodziłam po to, zeby odpocząć), a jesli nie jest to mozliwe, to wdrożyc do
      takiej pomocy po pracy, jaka Tobie pasuje do koncepcji opieki nad dziećmi (np.
      czytanie zmiast wariowania), albo zatrudnić pomoc domową. Przede wszystkim
      powinnaś móc wychodzić sama bez dzieci przynajmniej raz w tygodniu i poświęcic
      ten czas na swój relaks, a nie na obowiązki. Odpocznij, dziewczyno, bo
      zameczysz się, a rodzina na tym mocno ucierpi!
    • hanonim Re: Kłótnia przy dziecku? I to nerwowym :-( 06.02.05, 07:26
      lucjja, ty wiesz, że nie jest dobrze kłócić się przy dzieciach i długo pewnie udało Ci się tego unikać, ale czasami człowiek nie wytrzymuje i cóż... Nie wiń się teraz za to, bo w jeszcze większy dołek się wpędzisz. Jesli to możliwe, spróbuj teraz przy dzieciach przytulić się do męża, czy dać mu całusa, choćby trochę na pokaz. Ja wiem, że to trudno. I do tego trzeba dwojga. Ale to dla dobra dzieci, wiec warto. Bo kłótnia to nie koniec świata, niech dzieci o tym tez wiedzą (choć przy takiej mega aferze to człowiek ma dokładnie wrażenie, że to jest koniec).

      I zdecydowanie, weź sobie raz w tygodniu 2-3 godz wychodne. Tylko nie oczekuj, ze w tym czasie bedzie posprzatane, dzieci cichutko, jeszcze obiad zrobiony, mąż przywita cię z romantyczną kolacją, itp. To byłby ideał, ale my nie żyjemy w idealnym świecie. Nie wszystko naraz, bo potem bedziesz zawiedziona, rozczarowana, i afera gotowa. .A to że dzieci na stole? No to co? Niech wiedzą, że z tatą jest inaczej, pozwala na wariactwa wlaśnie. Zakładam, że nie była to sytuacja zagrażająca ich życiu! Twój mąż ma inny pogląd na spędzanie czasu z dziecmi i te jego wariactwa też są im potrzebne. Zwłaszcza, że są to chłopaki. A że potem ich trudno do łóżek zapędzić... to problem, ale może warto, dla tych 2-3 godzin "wolnego"? Acha, i z doświadczenia wiem, że przy egzekwowaniu tego
      "wychodnego" ważna jest konsekwencja. U mnie w domu wiadomo, choć na początku nie bylo łatwo, że wtorki wieczorem mama idzie na basen. I wracam specjalnie pozno, po 22, zeby mała już spała, żeby mąż ją musiał położyć smile)

      Trzymam kciuki, warto powalczyć o swoje prawa. Wypoczęta mama to jest to!
      Pozdrawiam,

      Hanka
    • aleksandrynka Re: Kłótnia przy dziecku? I to nerwowym :-( 06.02.05, 11:58
      wiesz co, tej awantury nie da się już cofnąć i nie zadręczaj się tym. To nie
      za dobrze, że dzieci były świadkiem awantury, i to takiej fest, ale stało się.
      Najważniejsze, żeby im teraz wytłumaczyć, że to nie miało NIC wspólnego z nimi -
      bo tak było, żadne z Was nie miało pretensji do dzieci, tylko do siebie
      nawzajem. powiedz dzieciom, że mama i tata pokłócili się, ale oboje bardzo
      kochacie dzieci, że to sprawa między Wami i sami jakoś to rozwiążecie. To
      bardzo ważne, bo małe dzieci kiedy widzą, że dzieje się w rodzinie coś złego
      mają tendencję do obwiniania się o to, brania odpowiedzialnoci za taką
      sytuację. Nie można do tego dopuścić. A co do Ciebie i Twojego męża - wylewa
      się gromadzona gorycz, bezsilność, zawód i inne uczucia, które były pewnie
      tłumione przez dłuższy czas. Jeśli próbowaliście o tym rozmawiać ale niewiele
      to dało, proponowałabym konsultacje u terapeuty par. Taka osoba pomoże
      dokładniej przyjżeć się Waszemu związkowi i zrozumieć, co się dzieje i jak to
      ewentualne zmienić lub poprawić.
      Pozdrawiam
    • mama_madzi Re: Kłótnia przy dziecku? I to nerwowym :-( 07.02.05, 10:40
      Witaj, wydaje mi sie ze masz syndrom kobiety zmeczonej, ale wydaje mi sie ze
      wiem jak ci pomoc. Troche sie w tym wszystkim pogubilas, zwyczajnie nakrecasz
      sie ale nie w tym kierunku co trzeba. Moze jak zwroce ci uwage na plusy twojej
      sytuacji przyjrzysz sie temu wszystkiemu z innej strony. Z twojego postu wynika
      ze jestes w bardzo komfortowej sytuacji, masz meza ktory kocha ciebie i dzieci,
      ciezko pracuje, zeby dac wam godziwe zycie. To juz sa dwa plusy, baaaardzo
      wielkie i najwazniejsze. Masz tesciowa u ktorej mozesz od czasu do czasu
      zostawic dzieci i jeszcze mieszka bliziutenko, nie wtraca sie, bo gdy sie
      klociliscie wyszla bez slowa. To 3 plus. Jak zostawiasz meza z dziecmi to
      potrafi z nimi wariowac i bawic sie wspaniale, a to naprawde jest cudowne, bo
      one beda to na pewno milo wspominac, co z tego ze pojda pozniej spac, nie
      krytykuj go tylko usmiechnij sie, to bardziej uzdrowi twoja malzenska sytuacje,
      maz bedzie usmiechniety. Chyba za bardzo go krytykujesz, zostawiasz go z
      dziecmi, a jednoczesnie kazesz posprzatac, zrobic to i tamto. Ciezko mezczyznie
      pogodzic te wszystkie rzeczy na raz, a zreszta po co? Powiedz czy posprzatanie
      mieszkanie, kotow pod meblami, odkurzenie dywanu wazniejsze jest od spedzenia
      czasu z dziecmi? Chyba nie jest to tego warte. Najwazniejsze sa dzieci, a to
      czy posprzatasz 2 razy w tygodniu czy 1 na tydzien, czy to cos zmieni. Pisze ci
      to bo wydaje mi sie, ze cierpialam na natrectwa w sprzataniu i nie zauwazalam
      pewnych waznych spraw. Gdy przyszlam po pierwszym dziecku ze szpitala, zamiast
      zwrocic uwage na to ze lozeczko jest zrobione, wszystko przygotowane na nasze
      przyjscie, to zaczelam wrzeszczec, ze okruchy sa na stole i na ziemi, dzwonilam
      do niego z kazda bzdura, wrzeszczalam i po pewnym czasie zrozumialam, ze to ja
      glownie przyczyniam sie tego wszystkiego. Ze to we mnie tkwi problem, nie nie
      wybielam meza, tez musialam wiele, wiele rzeczy wywalczyc, a raczej mu
      uswiadomic, zostawialam w lazience gazete z artykulem, ktory chcialam zeby
      przeczytal. Podczas posiadowki czytal, bo samo wpadalo mu w rece, np
      z "dziecka". Na pewno musisz sie od czasu do czasu wyrwac, nawet sama wyjsc na
      pol godziny na spacer, to juz duzo, wrocisz bedziesz inna. Ale najwazniejsze
      zebys wiedziala, ze sprzatanie mieszkanie jest malo istotne. Zastanow sie , co
      jest lepsze porozmawiac i pobawic sie z dzieckiem, czy sprzatac i odganiac sie
      od dziecka jak od muchy i byc zdenerwowana. Musisz przewartosciowac swoje
      zycie. Pomysl niedlugo lato, gdy bede przechodzic na druga strone zeby nakarmic
      swoje dziecko o 4 nad ranem ptaszki beda spiewac, wyjade nad morze i bede sie
      cieszyc. Naucz sie cieszyc zyciem tym co masz, mezem ktory cie kocha i zdrowymi
      dziecmi. A klotnia nie przejmuj sie tak bardzo, tylko wyciagnij z niej wnioski,
      ze to byl drobiazg, o ktory nie warto kruszyc kopii, nawarstwilo sie w tobie
      wiele negatywnych emocji i musisz sobie pomoc, a mezczyzni sa inni...A dzieci
      tez musza wiedziec, ze rodzice tez sie kloca, tez maja inne zdanie, moze w
      bardziej pokojowej atmosferze. Pozdrawiam cie i sprobuj docenic to co masz, bo
      masz wiele...A tak na zakonczenie, to najwiekszy blad jaki kobiety popelniaja,
      to krytykowanie mezczyzn, tak naprawde to nikt tego nie lubi. Pozdrawiam cieplo
    • mal.go.sia Re: Kłótnia przy dziecku? I to nerwowym :-( 07.02.05, 14:27
      My tez juz raz walczylismy tak, ze chcialam go wywalic z mieszkania. Nie
      zapomne oczu naszego malutkiego synka - mial wtedy moze z 5 miesiecy - takie
      wielkie, zdziwione, przerazone... do tej pory mnie przesladuja.
      Dwie, moim zdaniem najwazniejsze rzeczy ju z zostaly powiedziane:
      - wprowadz regule "mama odpoczywa". Przynajmniej raz w tygodniu. Konsekwentnie,
      bo jak raz sobie odpuscisz, zaczna to wykorzystywac.
      - pogodz sie z tym, ze tatus bedzie u Was spelnial inna role niz Ty. Byc moze
      inna, niz bys chciala. U nas Tatus jest od zabawy, chichrania, czasami da jesc.
      Ale przygotowac jesc, o ile nie jest to po prostu mleko, musi mamusia. Nawet,
      jesli przygotowaniem jest wyjecie sloiczkow z szafki smile

      A moze raz w miesiacu zostawcie dzieci z tesciowa i sami idzcie gdzies - do
      kina, na kolacje, czy na spacer ? Tak, zebyscie mogli porozmawiac. Nawet,
      jezeli bedziecie rozmawiac o dzieciach. Tylko wtedy nie miejcie do siebie
      pretensji, docencie to, co juz macie (przede wszystkim zdrowe dzieci, wlasny
      dach nad glowa, i siebie nawzajem!!! ), posnujcie troche planow...
      Kazdy z nas ma swoj wozek, ktory musi ciagnac, nikt nie ma idealnie... Ale
      trzeba sie cieszyc tym, co sie ma na co dzien smile)

      Pozdrawiam, gos
Pełna wersja