Gdy dorosłość uderza do głowy

09.02.05, 21:16
Mam problem z córka 18 latką.Corka poznała chłopaka,którego całkowicie nie
akceptujemy ani pod wzgledem wewnetrznym ani zewnetrznym.Ona twierdzi ze sie
kochaja chociaż ja w to nie wierze.Uwazam ze jest zaślepiona i nie widzi jego
wad.Ona uwaza ze wtracamy sie w jej zycie jest dorosła i nic nam do tego
kogo sobie wybrała.Znajac wczesniejsze jego
zachowanie/nieodpowiedzialnośc,kłamliwość,niesłowność,niepunktualnośc co
powodowało ciagły jej płacz i zdenerwowanie/zabroniłam jej spotykania sie z
nim przynajmniej do zdania matury i póki jest na naszym utrzymaniu.Nie chcemy
żeby znów przezywała i płakała przez niego tymbardziej ze ma teraz
mature.Przekresliła cała rodzine prawie odchodzac do niego ale niestety jej
nie przyjął pod swój dach.Zyjemy w wielkim konfliktcie-ona obrazona na cały
świat,wszystko traktuje na nie.Jak uwazacie czy lepiej nie ingerowac wiedząć
ze pójdzie na "straty" czy ciagle rozmawaiac że żle ulokowała swoje uczucie
bo gdy oddali sie od rodziny przekreśli dalsza nauke i przyszłośc.Rozmowy nic
nie momagaja.Mówi ze bedzie sama i już w nikim sie nie zakocha.Jest to dla
mnie bardzo przykre bo zawsze poświecałam jej dużo czasu na rozmowy a ona
teraz tak mi sie odpłaciła.Dotąd miała za dobrze ,dlatego nie potrafi tego
docenić.A jaka jest jej miłośc?-spotyka sie jednoczesnie z innym
chłopakiem,dobrym,porzadnym,kochajacym-ale ona go nie kocha,bo kocha
tamtego.Mam pretensje do niej,potepiam ja ze tak postępuje podle,bawiac sie
jego uczuciami.Działa na dwa fronty oszukując obu.Jestem załamana jej
zachowaniem.Czy na tym ma polegać dorosłość?Wstyd mi przynosi.Co robic zeby
poprawic sytuację?Jak jej pomóc wyjść z tego błednego koła skoro ona nie chce
mnie słuchać,nie rozumie ze robi żle tak postępując.Pozdrawiam
    • archi_joa Re: Gdy dorosłość uderza do głowy 09.02.05, 23:00
      najwidoczniej dorosła emocjonalnie jeszcze nie jest... widocznie tamten chłopak
      imponuje jej swoim zachowaniem, może niezależnością, pewnie ona chce lepszego
      życia, czuje, że ten chłopak wprowadzi ją w ciekawszy świat
      co radzę? najlepsza zawsze jest szczera rozmowa! I to taka poważna-o życiu, ale
      nie na zasadzie - "robisz źle, marnujesz sobie życie", ale raczej zwyczajnych
      pytań rzucanych przy okazji, uświadomienia jej sensu dorosłości, okazania
      szczerego zainteresowania, a nie krytyki...wiem, co mówię- mam 19 lat...ale etap
      ostrego sprzeciwu i konfliktu z rodzicami minął już dawno...ze 4 lata temu
      a tak na marginesie- może ona jest dorosła, ale podświadomie potrzebuje
      wsparcia, duchowej bliskości-teraz właśnie musi dokonać ważnych wyborów i nie
      powinna zostać z tym sama.
    • archi_joa Re: Gdy dorosłość uderza do głowy 09.02.05, 23:08
      i jeszcze jedno- nie zabraniać!!!to nic nie da- będzie spotykać się z nim
      ukradkiem, zaczną się kłamstwa, a ona poczuje się podle, że musi oszukiwać matkę
      nie zabraniać,bo to zawsze rodzi bunt! raczej nakierowywać, sugerować...i przede
      wszystkim zrozumieć jej uczucia, które w tym wieku są naprawdę baaardzo silne,
      stawianie wyboru-"albo nasza akceptacja, miłość...itd. albo on-Twoja Wielka
      Miłość"(przynajmnie ona to pewnie tak odczytuje..) stawia ją w sytuacji bez
      wyjścia i tylko potęguje problemy!
      pozdrawiam smile
      kiedyś dorośnie....
    • liberata Re: Gdy dorosłość uderza do głowy 10.02.05, 00:20
      Wiem jedno - zakochana dziewczyna nie słucha nikogo, nawet - tym bardziej
      matki. Na razie nic nie rób, niech zda tą maturę w spokoju, jeśli jest z nim
      szczęśliwa, to twoje zachowanie tylko jej przeszkadza w nauce, bo musi wciąż z
      tobą walczyć. W tej chwili jedyną rzeczą, która może jej odciągnąć od tego
      chłopaka jest zakochanie się w innym. Trudno. Nic innego nie wymyślisz. Po
      czasie, ale nie w tej chwili, może sama zrozumie że to nie ten. Miejmy
      nadzieję, że nie będzie za późno. Ten drugi chłopak, o którym piszesz też nic
      tu nie wskóra, bo ona go nie kocha i koniec. Może być nawet supermanem, a inne
      dziewczyny mogą mu się rzucać do stóp - nie ma nadziei. Jeśli ci go żal, a masz
      z nim kontakt, to możesz z nim porozmawiać jaka jest sytuacja, żeby nie był
      oszukiwany.
    • burza4 Re: Gdy dorosłość uderza do głowy 10.02.05, 12:47
      Podobny post mogła parę lat temu napisać moja mama... i to w zasadzie
      dwukrotnie, bo i ja i moja siostra "wiedziałyśmy lepiej" i nie przyjmowałyśmy
      do wiadomości, że wybranek nie jest tym właściwym. Smutna prawda jest taka, że
      jakiekolwiek działania rodziców nie przynoszą żadnych efektów, trzeba się było
      sparzyć samemu, żeby dotarło... na szczęście obie nie zeszłyśmy na psy, tyle,
      że spaprałyśmy sobie skutecznie młode lata, i obie się rozwiodłysmy.

      I w zasadzie rady na to zadnej nie ma - zabraniać nie ma sensu, bo tylko
      eskaluje się konflikt w domu, nie krytykuj, skoro nie widzi wad ukochanego,
      rozmawiaj ogólnie o tym co w zyciu i w miłości jest najważniejsze - o szacunku,
      odpowiedzialności itp - ale bez personalnych wycieczek. I o antykoncepcji...

      No a przede wszystkim - sorry - ale teksty pt "wstyd mi przynosi, tak się
      odpłaca" - są nieporozumieniem, i jesli padają w rozmowie z córką - to nie
      dziwię się w domu są konflikty.
    • anek.anek Re: Gdy dorosłość uderza do głowy 10.02.05, 12:57
      nie krytykować wyborów, nie zabraniać! co najwyżej rozmawiać o uczuciach. Ich
      nie wolno nigdy komentować negatywnie, emocje i hormony to są sprawy nad
      którymi nie da sięw tym wieku zapanować! Nie napisałaś dlaczego tego chłopaka
      nie akeptujecie?
    • default Re: Gdy dorosłość uderza do głowy 11.02.05, 12:18
      ewax100 napisała:

      > Mam problem z córka 18 latką.Corka poznała chłopaka,którego całkowicie nie
      > akceptujemy ani pod wzgledem wewnetrznym ani zewnetrznym.

      To akurat nie ma żadnego znaczenia, bo to ona z nim jest, a nie Wy, Chłopak to
      nie sukienka, co do której możesz doradzić, że jej w niej nie do twarzy.

      >Ona twierdzi ze sie kochaja chociaż ja w to nie wierze.Uwazam ze jest
      zaślepiona i nie widzi jego wad.
      No i to właśnie dowód na to że się kochają, miłość niejedno ma imię i to co
      czuje Twoja córka nie musi ściśle odopwiadać Twojemu spojrzeniu (spojrzeniu
      dorosłej, dojrzałej kobiety) na miłość. No i skąd możesz coś takiego wiedzieć
      na pewno, nie siedzisz w głowie Twojej córki.

      >Ona uwaza ze wtracamy sie w jej zycie jest dorosła i nic nam do tego
      > kogo sobie wybrała.Znajac wczesniejsze jego
      zachowanie/nieodpowiedzialnośc,kłamliwość,niesłowność,niepunktualnośc co
      > powodowało ciagły jej płacz i zdenerwowanie/zabroniłam jej spotykania sie z
      > nim przynajmniej do zdania matury i póki jest na naszym utrzymaniu.

      Niestety, ale zabraniając jej spotykania się z nim nie uchronisz jej przed
      płaczem i cierpieniem, może nawet pogorszysz jej stan.

      >Nie chcemy żeby znów przezywała i płakała przez niego tymbardziej ze ma teraz
      > mature.
      Co do matury, to po prostu uświadom córce jej znaczenie i zażądaj, aby
      rozsądnie zagospodarowała swój czas, dzieląc go pomiędzy naukę i ukochanego.
      Zabraniając jej spotkań, doprowadzasz do tego, że tylko o tym myśli, a nie o
      nauce. Moja miała podobnego fioła, w spokojnej rzeczowej rozmowie (zero moich
      komentarzy na temat faceta, a nie podobał mi się wcale) ustaliłyśmy, że cały
      tydzień jest nauka, natomiast w piątek i sobotę ma "wychodne" na dowolnie długi
      czas. Niedziela po południu - znowu do nauki. System się sprawdził. Kiedy
      miała perspektywę pewnego, legalnego i długiego spotkania w weekend, w tygodniu
      chętnie skupiała się na nauce.

      >Przekresliła cała rodzine prawie odchodzac do niego ale niestety jej
      > nie przyjął pod swój dach.Zyjemy w wielkim konfliktcie-ona obrazona na cały
      > świat,wszystko traktuje na nie.
      Nic dziwnego, skoro wy przekreśliliście jej uczucia, z góry osądziliście
      negatywnie - ona poczuła się jakbyście odrzucili ją samą.

      >Jak uwazacie czy lepiej nie ingerowac wiedząć > ze pójdzie na "straty" czy
      ciagle rozmawaiac że żle ulokowała swoje uczucie > bo gdy oddali sie od rodziny
      przekreśli dalsza nauke i przyszłośc.Rozmowy nic nie momagaja.

      Oczywiście, że nie ingerować, tzn. tylko jeśli chodzi o naukę, ale nie
      komentować, nie wtrącać się, a już na pewno nie używać tekstu typu "źle
      ulokowałaś uczucia", bo to WASZA ocena, jej się wydaje zupełnie co innego, do
      takich wniosków trzeba dojść z czasem samemu, nikt tego nie wyperswaduje.

      >Mówi ze bedzie sama i już w nikim sie nie zakocha.

      Każda tak mówi wink

      Jest to dla > mnie bardzo przykre bo zawsze poświecałam jej dużo czasu na
      rozmowy a ona > teraz tak mi sie odpłaciła.Dotąd miała za dobrze ,dlatego nie
      potrafi tego > docenić.

      Oczekiwanie na godne "odpłacenie" dziecka za nasz trud wychowawczy to totalne
      nieporozumienie. Przede wszystkim należy sobie uświadomić, że niezależnie jak
      bardzo zachowanie córki Cię rani - ona nie robi tego z premedytacją, nastolatek
      postrzega świat wyłącznie ze swojego punktu widzenia i nie powstanie mu w
      głowie myśl "ojej, robię przykrość mamusi". Podobnie niebezpieczne jest
      myślenie "bo miała za dobrze". Miała tak, jak jak jej zorganizowałaś,
      zapewniłaś, żałujesz teraz tego?

      A jaka jest jej miłośc?-spotyka sie jednoczesnie z innym
      > chłopakiem,dobrym,porzadnym,kochajacym-ale ona go nie kocha,bo kocha
      > tamtego.Mam pretensje do niej,potepiam ja ze tak postępuje podle,bawiac sie
      > jego uczuciami.Działa na dwa fronty oszukując obu.

      A to już sprawa pomiędzy nią i tamtym chłopakiem, może jemu to odpowiada, może
      to po prostu przyjaźń, można się zapytać, ale raczej w formie zainteresowania
      towarzyską ploteczką niż wydawania jedynie słusznych moralnych osądów.

      Jestem załamana jej > zachowaniem.Czy na tym ma polegać dorosłość?Wstyd mi
      przynosi.

      Dlaczego? 90% nastolatek przechodzi w mniejszym lub większym natężeniu
      dramatyzmu takie historie.

      Co robic zeby > poprawic sytuację?Jak jej pomóc wyjść z tego błednego koła
      skoro ona nie chce
      > mnie słuchać,nie rozumie ze robi żle tak postępując.

      Mądrze czuwać, nie wtrącać się, nie dramatyzować (bo to ją jeszcze bardziej
      nakręca) ona musi sama zrozumieć i sama się sparzyć, nie ma innego wyjścia.
      Postaw tylko pewne warunki, związane z nauką, jak pisałam wyżej.
      Pozdrawiam

      Też pozdrawiam - mama 21-latki, obecnie pilnej studentki II roku, która przed
      maturą planowała z ukochanym ucieczkę "w cały świat" wink))
Pełna wersja