Dodaj do ulubionych

Czy można wychować dziecko bez telewizora

22.02.05, 19:31
Oczywiscie ,ze mozna.Mozna tez wychowac dziecko bez komputera oraz
elektrycznosci.Tylko czy o to nam chodzi,zeby wracac do jaskini?
Obserwuj wątek
        • maksimum Re: Czy można wychować dziecko bez telewizora 23.02.05, 03:05
          ardzuna napisała:

          > Fakt, nigdy nie umiałam grać w piłkę i jakoś mi tego nie brakuje.

          Wyobraz sobie,ze na olimpiadzie za gre w pilke nozna daja kobietom medale,a
          zloty medal jest wart az pol miliona dolarow.
          Poza tym mozna grac w koszykowke,rowniez pilka i w szczypiorniaka troche
          mniejsza pilka,ze o tenisie nie wspomne.
          W ping-ponga tez sie gra pilka i mnie tego wszystkiego na codzien brak,wiec
          chodze do parku i gram w kosza i tenisa,a w weekendy w ping-ponga.
          • ardzuna Re: Czy można wychować dziecko bez telewizora 23.02.05, 16:44
            maksimum napisał:

            > ardzuna napisała:
            >
            > > Fakt, nigdy nie umiałam grać w piłkę i jakoś mi tego nie brakuje.
            >
            > Wyobraz sobie,ze na olimpiadzie za gre w pilke nozna daja kobietom medale,a
            > zloty medal jest wart az pol miliona dolarow.

            To pięknie, niemniej nie jest to umiejętność niezbędna.
    • mary_an Re: Czy można wychować dziecko bez telewizora 23.02.05, 10:34
      Pracowalam jako opiekunka do dzieci w rodzinie za granica, w domu w ogole nie
      bylo telewizora i jakos nie zauwazylam, zeby dzieci byly w jakikolwiek sposob
      zubozale. Za to bardzo duzo czytaly, ladnie razem sie bawily i naprawde zamiast
      marnowac czas tepo slepiac sie w bajki potrafily zajac sie czyms pozytecznym. W
      domu byl komputer i raz na jakis czas (na kilka dni) wypozyczalismy bajke na
      DVD, ktora mogly obejrzec na komputerze, czasami chodzilismy tez do kina -
      przeciez dzieci jednak przebywaja wsrod rowiesnikow i rodzicie nie chcieli,
      zeby za bardzo "odstawaly" od ogolu.
      Teraz tez piluje dzieci i znam wiecej opiekunek w okolicy, prawie wszedzie
      dzieciaki maja wyznaczone 15-20 minut dziennie przed TV, to wydaje mi sie ok.
      ALe znam tez takie przypadki, ze maluchy siedza od rana do wieczora i gapia sie
      na glupie bezsensowne pelne przemocy bajki - takie cos absolutnie potepiam. I
      te dzieci naprawde sa inne - bardziej agresywne, nie potrafia sie ladnie bawic -
      nie wiem w czym problem, moze jest jakis inny czynnik, moze te dzieci, ktore
      ogladaja tyle TV maja po prostu takich rodzicow, ktorzy nie potrafia sie nimi
      zajac i w tym tkwi ich problem - w kadym razie mam sporo doswiadczen z dziecmi
      i moge powiedziec, ze TV bardzo zle na nie wplywa.
      • maksimum Re: Czy można wychować dziecko bez telewizora 24.02.05, 18:43
        mary_an napisała:

        > Pracowalam jako opiekunka do dzieci w rodzinie za granica, w domu w ogole nie
        > bylo telewizora i jakos nie zauwazylam, zeby dzieci byly w jakikolwiek sposob
        > zubozale.

        Bo nie widzialas moich dzieci.

        > Za to bardzo duzo czytaly, ladnie razem sie bawily i naprawde zamiast
        > marnowac czas tepo slepiac sie w bajki potrafily zajac sie czyms pozytecznym.

        Domyslam sie,ze byla to dobra zydowska rodzina ortodoksyjna.

        > W domu byl komputer i raz na jakis czas (na kilka dni) wypozyczalismy bajke
        na DVD, ktora mogly obejrzec na komputerze, czasami chodzilismy tez do kina -
        > przeciez dzieci jednak przebywaja wsrod rowiesnikow i rodzicie nie chcieli,
        > zeby za bardzo "odstawaly" od ogolu.

        Ale mimo wszystko odstawaly.

        > Teraz tez piluje dzieci i znam wiecej opiekunek w okolicy, prawie wszedzie
        > dzieciaki maja wyznaczone 15-20 minut dziennie przed TV, to wydaje mi sie ok.
        > ALe znam tez takie przypadki, ze maluchy siedza od rana do wieczora i gapia
        >sie na glupie bezsensowne pelne przemocy bajki - takie cos absolutnie potepiam.

        A ja Ciebie potepiam.

        > I te dzieci naprawde sa inne - bardziej agresywne, nie potrafia sie ladnie
        bawic -
        > nie wiem w czym problem, moze jest jakis inny czynnik, moze te dzieci, ktore
        > ogladaja tyle TV maja po prostu takich rodzicow, ktorzy nie potrafia sie nimi
        > zajac i w tym tkwi ich problem - w kadym razie mam sporo doswiadczen z
        >dziecmi i moge powiedziec, ze TV bardzo zle na nie wplywa.

        A jak twoim dzieciom w szkole idzie?
          • maksimum Re: Czy można wychować dziecko bez telewizora 10.03.05, 23:23
            meggy5 napisała:

            > bezsensowny atak nie poparty niczym mądrym!!!

            Ja tez tak mysle,ze nie mozna bezsensownie napadac na programy edukacyjne w TV!!
            Widze,ze Ciebie tez ciekawi jak mary_an dzieciom w szkole idzie.
            --------------------------------------------------------------------------------
            maksimum napisał:

            > mary_an napisała:
            >
            > > zajac i w tym tkwi ich problem - w kadym razie mam sporo doswiadczen z
            > >dziecmi i moge powiedziec, ze TV bardzo zle na nie wplywa.
            >
            > A jak twoim dzieciom w szkole idzie?
            --------------------------------------------------------------------------------
        • carlafehr Re: Czy można wychować dziecko bez telewizora 30.08.05, 17:55
          maksimum napisał:

          > mary_an napisała:
          >
          > > Pracowalam jako opiekunka do dzieci w rodzinie za granica, w domu w ogole
          > nie
          > > bylo telewizora i jakos nie zauwazylam, zeby dzieci byly w jakikolwiek sp
          > osob
          > > zubozale.
          >
          > Bo nie widzialas moich dzieci.

          No to już o Tobie jako rodzicu świadczy, niestety.

          Nie jestem przeciwnikiem TV - byle z umiarem. Uważam jednak, że świetnym
          źródłem wiedzy szczególnie dla małych dzieci powinni byc rodzice, książki,
          wycieczki, ciekawe zajęcia. Na pewno dziecko wychowywane bez TV nie będzie w
          żaden sposób zubożałe.
          • maksimum Czy można wychować dziecko bez telewizora A TAK DO 30.08.05, 21:30
            carlafehr napisała:

            > > nie bylo telewizora i jakos nie zauwazylam, zeby dzieci byly w jakikolw
            > iek sposob zubozale.
            > >
            > > Bo nie widzialas moich dzieci.
            >
            > No to już o Tobie jako rodzicu świadczy, niestety.

            A tak dokladniej,to co swiadczy?

            > Nie jestem przeciwnikiem TV - byle z umiarem. Uważam jednak, że świetnym
            > źródłem wiedzy szczególnie dla małych dzieci powinni byc rodzice, książki,
            > wycieczki, ciekawe zajęcia. Na pewno dziecko wychowywane bez TV nie będzie w
            > żaden sposób zubożałe.

            To wszystko zalezy z kim bedziemy to dziecko porownywac.
            I zalezy jaka sie ma TV w domu,bo przy polskiej mozna zubozec.
            • marakuja1 Re: Czy można wychować dziecko bez telewizora A T 17.05.06, 12:44
              ciekawe czy twoje dzieci siedząc z nosem wlepionym w telewizję będą w stanie
              przeczytać całą książkę i zrozumieć co czytają
              większość "telewizyjnych" dzieci tego nie potrafi
              jeśli rodzice od czasu do czasu puszczają dziecku film na DVD i zabierają je do
              kina - jest to wystarczająca "rekompensata" za brak telewizora

              więc nie pisz głupot, tylko dlatego że jakaś decyzja ci nie "leży"
              • jacksparrow1 Re: Czy można wychować dziecko bez telewizora A T 19.11.06, 18:17
                Film na dvd czy wyjscie do kina moze zrekompensowac braki w ogladaniu
                codziennych glupawych czasami programow rzekomo przeznaczonych dla dzieci i
                mlodziezy.
                Natomiast wyjscie do kina czy dvd nie zrekompensuje ciekawych programow
                przyrodniczych - nie wszedzie mozesz zabrac dziecko , muzeum nie pokaze tego
                wszystkiego co np polgodzinny film o jakims malym, ale ciekawym zakatku swiata.
                Dvd i kino nie zastapi ci ciekawego programu o jakic kulturach - muzeum nie
                zawsze i nie natycvhmiast zmienia wystawe bo naukowcy odkryli to i owo i w tej
                chwili infprmacje na wystawie sa troche tego , nie aktualne.
                No i nie zastapi tez wyjscie do kina ciekawych programow technicznych.NA
                Discovery podawane sa w przystepny sposob.Np program How It's Made z
                zaciekawieniem oglada moja 9 letnia corka i towarzyszy jej 5letni brat.Ogladaja
                ten program juz od ponad roku.Zdaje sobie sprawe ze syn nie zapamieta zbyt
                wiele, ale jak dany odcinek ogladnie drugi czy trzeci raz to cos tam
                zostanie.Lepsze to nic kretynski SpongeBob i jego koledzy ociekajacy slina i
                pelni agresji.
                • maksimum Czy można wychować dziecko bez SpongeBob? 19.11.06, 20:57
                  jacksparrow1 napisała:

                  > Discovery podawane sa w przystepny sposob.Np program How It's Made z
                  > zaciekawieniem oglada moja 9 letnia corka i towarzyszy jej 5letni
                  brat.Ogladaja
                  > ten program juz od ponad roku.Zdaje sobie sprawe ze syn nie zapamieta zbyt
                  > wiele, ale jak dany odcinek ogladnie drugi czy trzeci raz to cos tam
                  > zostanie.Lepsze to nic kretynski SpongeBob i jego koledzy ociekajacy slina i
                  > pelni agresji.

                  No,tu juz grubo przesadzilas.
                  Ja bardzo lubie SpongeBob SquarePants i moje dzieciaki tez go ogladaly.
                  en.wikipedia.org/wiki/SpongeBob_SquarePants
                  Moja corka tez ma 9 lat,ale teraz juz doroslejsze filmy oglada.
                  • jacksparrow1 Re: Czy można wychować dziecko bez SpongeBob? 20.11.06, 04:50
                    Dlaczego uwazasz ze przesadzilam?Bo mi sie spongebob nie podoba, tak samo jak i
                    moim dzieciom?
                    Lubisz to sobie ogladaj ociekajacego slina jakiegos stwora i nienaturalnego
                    gamonia zoltego w jakis portkach.Twoj wybor.Ale nie oznacza to ze ja przesadzam
                    Znam takich co twierdza ze Simpsons to fantastyczny program przeznaczony dla
                    dzieci 5ciletnich.Ja jestem odmiennego zdania, mnie jakos ta kreskowka nie
                    bawi.Corka tez to gdzies ogladala i stwierdzila ze durne toto jest.
                    Cale szczescie ze masz 200 programow do wyboru i wybierasz co lubisz.I jest
                    gicio, tylko nie przekonuj innych ze to co ty robisz jest perfekcyjne i
                    najlepsze.
    • archi_joa Re: Czy można wychować dziecko bez telewizora 24.02.05, 19:32
      wszystko jest dla ludzi- TV też. Uważam, że najlepsza jest zasada złotego środka-
      owszem TV nie musi być, ale oprócz książek (co zresztą bardzo popieram) powinny
      być także inne formy rozrywki - np. bajki na kasetach, na dvd, kino (ale raczej
      dla starszych dzieci), zabawy ruchowe, klocki, spacery...itd...sama
      wiecie...trzeba pokazac dziecku ile możliwości oferuje ten swiat, nie zakazywac
      telewizji ale uswiadomic, że sa ciekawsze rzeczy- i swoim zachowaniem dawac temu
      dowód
    • ciotka_paszczaka Re: Czy można wychować dziecko bez telewizora 24.02.05, 20:35
      Mozna!
      Sama tak bylam wychowana, i tak wychowuje moje dzieci. Tyle ze one maja DVD - a ja mialam zoo...no;
      ale my mieszkamy...na wsi...gdzie latwiej o wille niz o kure czy kaczke!
      Do zoo jezdzimy do miasta!
      Brak telewizora nie wplynal jakos na braki w moim wyksztalceniu - calkiem wysokim- ani wiedzy
      ogolnej...
      Pozdrawiam,
      Anna
      O.C_P
      • maksimum Re: Czy można wychować dziecko bez telewizora 25.02.05, 02:40
        ciotka_paszczaka napisała:

        > Mozna!
        > Sama tak bylam wychowana, i tak wychowuje moje dzieci.

        Nie ma to jak byc odpornym na nowoczesnosc w domu i zagrodzie.

        > Tyle ze one maja DVD

        A po co im DVD???
        Jak zakaz ekranu,to na calosc!
        Nie rozumiesz chyba,ze DVD uwstecznia,bo nagrane bylo kiedys i ty odtwarzasz
        jakies starocie sprzed pol roku,a TV jest na zywo na biezaco.
        Czy czytasz gazety sprzed pol roku???????
        To po co otumaniasz dzieci starociami?

        > a ja mialam zoo...no;
        > ale my mieszkamy...na wsi...gdzie latwiej o wille niz o kure czy kaczke!
        > Do zoo jezdzimy do miasta!
        > Brak telewizora nie wplynal jakos na braki w moim wyksztalceniu - calkiem
        >wysokim- ani wiedzy ogolnej...

        To zalezy kto ocenia i z kim sie porownujesz.

        > Pozdrawiam,
        > Anna
        > O.C_P
        • a_weasley Re: Czy można wychować dziecko bez telewizora 25.02.05, 09:21
          Maksimum napisał, polemizując z tym, z czym mu wygodnie, a nie z tym, co
          napisane:

          > > Tyle ze one maja DVD

          > A po co im DVD???
          > Jak zakaz ekranu,to na calosc!

          A ktoś mówi o zakazie ekranu jako takiego? Przeczytaj dotychczasową dyskusję, a
          potem ewentualnie zabieraj głos.

          > Nie rozumiesz chyba,ze DVD uwstecznia,bo nagrane bylo kiedys i ty odtwarzasz
          > jakies starocie sprzed pol roku,a TV jest na zywo na biezaco.

          Z tego, co widzę, filmy wcześniej są dostępne na DVD (mówię tu o legalnej
          sprzedaży, nie o piratach, które pojawiają się równo z premierą kinową) niż w
          telewizji.
          WIadomości czy innych Informacji dziecku nikt przy zdrowych zmysłach dziecku
          oglądać nie pozwoli, a młodzież może przeczytać w prasie czy w necie.

          > Czy czytasz gazety sprzed pol roku???????
          > To po co otumaniasz dzieci starociami?

          Skoro dla Ciebie film sprzed pół roku jest wart tyle co gazeta sprzed pół roku,
          to doprawdy nie chce mi się z Tobą gadać.
          • ciotka_paszczaka Re: Czy można wychować dziecko bez telewizora 25.02.05, 10:45
            Moze powinnam jeszcze dodac, iz moje dzieci uwielbiaja starocie nie sprzed pol roku, ale sprzed 30 lat!! Ja
            tez je uwielbialam w swoim czasie: maja z Polski i Reksia, i Bolka i Lolka, Krecika, Pszczolke Maje i wiele
            wiele innych.
            Posuwajac argument o stopien wyzej - nie powinno sie czytac powiedzmy klasykow (greckich czy
            rzymskich) czy powiedzmy biblii wszak zostala spisana prawie 2 tys. lat temu...
            A wracajac do tematu:
            Mamy telewizje (ktorej nie ogladamy) w tzw. streaming media (niestety nie wiem, jak to sie nazywa po
            polsku, i czy jest w Polsce dostepne, sa to kanaly sieci telewizyjnych dostepne przez internet/satelite w
            czasie rzeczywistym).
            I to by bylo na tyle,
            serdeczne pozdrowienia dla a_weasley! Milo jest byc zrozumianym...

            smile))


            Anna
            O.C_P
          • maksimum Czy można wychować dziecko bez telewizora TAK,TAK 29.08.05, 21:48
            a_weasley napisał:

            > Skoro dla Ciebie film sprzed pół roku jest wart tyle co gazeta sprzed pół
            >roku, to doprawdy nie chce mi się z Tobą gadać.

            Wyobraz sobie,ze filmow kinowych produkuje sie w Stanach ok 500 rocznie.
            Dochodza do tego filmy telewizyjne oraz roznego rodzaju seriale.
            Musialbys ogladac co najmniej 2 filmy dziennie,zeby nadazyc z ogladanie filmow
            TYLKO amerykanskich.
            Co jest wg mnie zupelnie niemozliwe,bo sa jeszcze programy sportowe,US Open
            wlasnie teraz,programy edukacyjne dla dzieci i mlodziezy itd.
            Moje dzieci nie chca ogladac filmu,ktory ogladaly juz pol roku temu i mnie to
            tez dotyczy.
            Co innego jak mieszkasz na swiatowej prowincji i co by nie dotarlo tam z
            Ameryki to jest wydarzenie kulturalne,ktorego nie mozna przepuscic.
            • a_weasley Re: Czy można wychować dziecko bez telewizora TAK 30.08.05, 00:05
              Maksimum napisał:

              > Wyobraz sobie,ze filmow kinowych produkuje sie w Stanach ok 500 rocznie.

              Jestem pod wrażeniem. A wiesz, że w Indiach jeszcze więcej?

              > Musialbys ogladac co najmniej 2 filmy dziennie,zeby nadazyc
              > z ogladanie filmow TYLKO amerykanskich.

              A po co miałbym to robić?

              > Co jest wg mnie zupelnie niemozliwe,bo sa jeszcze programy sportowe,US Open
              > wlasnie teraz,programy edukacyjne dla dzieci i mlodziezy itd.

              Znakomicie. Ale co chcesz w ten sposób udowodnić? Że fizycznie nie da się
              oglądać wszystkiego, co się kręci dla telewizji? No i co z tego? Wszystkich
              gazet czytać też się nie da, że o książkach nie wspomnę.

              > Moje dzieci nie chca ogladac filmu,ktory ogladaly juz pol roku temu i mnie to
              > tez dotyczy.

              Wyrazy współczucia. Ale może byś oświecił nas żyjących

              > na swiatowej prowincji

              dlaczego film nakręcony rok temu jest z natury gorszy od filmu, który właśnie
              wchodzi na ekrany?
              I jakim sposobem jeszcze nie splajtowało TCM, które nadaje głównie filmy z
              epoki kina czarno-białego?
              Tak przy okazji - filmy, które są teraz w telewizji, są na pewno starsze niż
              rok. Film, który trafia do telewizji w ciągu roku od premiery kinowej, to jest
              film, który zrobił klapę i już nic się na nim w kinach nie zarobi.
              O czym zresztą doskonale wiesz.
              • maksimum Re: Czy można wychować dziecko bez telewizora TAK 30.08.05, 04:49
                a_weasley napisał:

                > dlaczego film nakręcony rok temu jest z natury gorszy od filmu, który właśnie
                > wchodzi na ekrany?

                Bo na swiecie nastepuje postep i wszystko co jest nowsze jest lepsze.
                Tego postepu nie widac w EU,bo EU jest w stagnacji,ale bardzo dobrze widac w
                Chinach ,ktore rozwijaja sie 9,5% rocznie czy w USA-rozwijajacych sie 4%
                rocznie.
                Swiadomosc ksztaltuje byt i jesli ma sie pomysl na rozwoj swiadomosci,to
                nastepuje tam rowniez wzrost dobrobytu materialnego.
                W wielu krajach ludzie cierpia na stagnacje umyslowa i tam nie rowniez wzrostu
                gospodarczego i to co bylo dobre rok czy dwa lata temu w dalszym ciagu jest
                dobre,bo nie ma pomyslow na cos lepszego.

                > I jakim sposobem jeszcze nie splajtowało TCM, które nadaje głównie filmy z
                > epoki kina czarno-białego?

                TMC nadaje glownie starocie ale B&W sa tam wyjatkami.

                > Tak przy okazji - filmy, które są teraz w telewizji, są na pewno starsze niż
                > rok. Film, który trafia do telewizji w ciągu roku od premiery kinowej, to
                jest film, który zrobił klapę i już nic się na nim w kinach nie zarobi.
                > O czym zresztą doskonale wiesz.

                I tu wlasnie widac,to opoznienie w nadazaniu za rzeczywistoscia amerykanska.
                Jeszcze kilka lat temu,filmy kinowe byly na kablowce juz po pol roku,a teraz sa
                po 6 tygodniach.
                Poza tym najciekawsze ostatnio sa filmy robione dla TV,jak "Deadwood"

                www.imdb.com/title/tt0348914/
                • mgla_jedwabna Re: Czy można wychować dziecko bez telewizora TAK 17.11.06, 15:37
                  nie myl poziomu rozwoju technicznego z kulturalnym. Skoro wspomniales o Chinach-
                  przecietny Chinczyk wyciera smarki w palce, a zeby spuscil wode w toalecie,
                  trzeba go osobno instruowac. Rozmowa po chinsku wyglada jak klotnia po polsku.
                  Nie przeczytalam o tym w gazecie, tylko widzialam na zywo. I nie byly to
                  wyjatkowe jednostki.

                  W wielu krajach ludzie cierpia na stagnacje umyslowa i tam nie rowniez wzrostu
                  > gospodarczego i to co bylo dobre rok czy dwa lata temu w dalszym ciagu jest
                  > dobre,bo nie ma pomyslow na cos lepszego.

                  hmm. bywaja rzeczy tak dobre, ze wystarczaja na dluzej niz rok czy dwa... Po to
                  kupuje np. porzadny sprzet sportowy, zeby go dluzej pouzywac, a nie wyrzucac jak
                  tylko pojawi sie cos lepszego

                  a co do szybkosci pojawiania sie filmow w telewizji- to sa cechy kultury
                  nadajacej sie jedynie na przemial. Do wartosciowych rzeczy warto nieraz wracac,
                  dobry film poznaje sie po tym wlasnie, ze mozna go ogladac kilka razy i sie nie
                  nudzic. Wspolczuje twoim dzieciom, ktore nigdy nie zaznaja tej jakze
                  wyrafinowanej przyjemnosci.
                  >
                • jacksparrow1 Re: Czy można wychować dziecko bez telewizora TAK 19.11.06, 20:21
                  maksimum napisal
                  wszystko co jest nowsze jest lepsze

                  No z tym to bym polemizowala.Pod wzgledem tresci to dosc spora czesc filmow
                  jest bardzo plytka.Nadrabiaja efektami specjalnymi, ale z czasem i te
                  fajerwerki na ekranie moga sie znudzic.
                  Film ktory niesie ze soba laduunek emocjonalny i chce przekazac jakas
                  ponadczasowa tresc nie potrzebuje az tylu efektownych wybuchow i nie musi byc
                  naszpikowany przerobkami komputerowymi.
                • jacksparrow1 Re: Czy można wychować dziecko bez telewizora TAK 19.11.06, 20:47
                  maksimum sie przechwala

                  I tu wlasnie widac,to opoznienie w nadazaniu za rzeczywistoscia amerykanska.
                  Jeszcze kilka lat temu,filmy kinowe byly na kablowce juz po pol roku,a teraz sa
                  po 6 tygodniach
                  Otoz jestes w bledzie.Po 6-8 tygodniach na kablowce czy satelicie( platne
                  kanaly) pojawiaja sie filmy ktore mialy juz swoja premiere na dvd i juz sie tak
                  dobrze nie wypozyczaja.Nikt przy zdrowych zmyslach nie zapoda filmu na kablowke
                  czy satelite przed wypuszczeniem do sprzedazy dvd.
        • marakuja1 Re: Czy można wychować dziecko bez telewizora 17.05.06, 12:47
          maksimum napisał:
          > Nie ma to jak byc odpornym na nowoczesnosc w domu i zagrodzie.

          na początku tylko się dziwiłam twoim poglądom - jak ktoś tak nietolerancyjny
          się uchował?
          teraz jest mi po prostu ciebie szkoda - musisz mieć smutne życie, ustawiając
          wszystkich dookoła tak jak ci wygodnie
          • maksimum Re: Czy można wychować dziecko bez telewizora 18.05.06, 22:35
            marakuja1 napisała:

            > maksimum napisał:
            > > Nie ma to jak byc odpornym na nowoczesnosc w domu i zagrodzie.
            >
            > na początku tylko się dziwiłam twoim poglądom - jak ktoś tak nietolerancyjny
            > się uchował?
            > teraz jest mi po prostu ciebie szkoda - musisz mieć smutne życie, ustawiając
            > wszystkich dookoła tak jak ci wygodnie

            Jesli sie wie,co sie robi,to ustawia sie cala kolejka ludzi przede mna i
            czekaja jak ich bede ustawial.
            Jedyne co mnie zabraklo jak juz wyroslem,to wlasnie to by ktos mnie
            podpowiedzial co robic.
            Niestety jak sie jest najlepszym w swoim srodowisku,to podpowiedzi moga byc
            tylko zle.
        • jacksparrow1 Re: Czy można wychować dziecko bez telewizora 19.11.06, 18:25
          Maksimum, atakujesz wszystko i wszystkich.
          Telewizja to nie tylko bajki z cartoon network.Ciekawe ze ludzie tak wlasnie
          odbieraja pytanie - telewizja = bajki.I owszem zamiast ogladania durowatych
          bajek nadawanych w tv mozna dziecku kupic ladna bajke na dvd.Wiele bajek
          Disney'a jest ponadczasowychNp Bambi.MA swoje lata, ale chetnie nawet i ja ja
          ogladne jak dzieciakom przyjdzie ochota na ogladniecie tego.
          Tak jak i inne klasyczne bajki zarowno w wykonaniu Disney'a jak i nasza polska
          produkcja.Czy nie wspomne o Koniku Garbusku.Ruskie stare, ale jare.
          Tak wiec nie potepialabym w czambul tv, ale tez nie nalezy przesadzac.
          No i kolejna sprawa.Jestes pewny ze jezeli twoje dzieci ogladaja tv - zarowno
          bajki czy programy edukacyjne , to sa gorsze od dzieci kogos innego co nie
          spedzaja godzin przed ekranem?
          Nie u kazdego u kogo brak tv w domu to jakas patologia i dzieci to
          tumany.Wiedze mozna tez czerpac z innych zrodel.Fakt telewizja ulatwia wszystko
          i wg mnie podaje to w ladniejszej oprawie, ale te same informacje mozna zdobyc
          gdzie indziej.Wiecej pracy to wymaga.
    • gpat Re: Czy można wychować dziecko bez telewizora 25.02.05, 11:04
      Cały dzień rysować, wycinać, czy lepić z plasteliny coś tam zwyczajnie się
      dziecku nudzi, zwłaszcza gdy jest zima. W lecie to co innego, atrakcją jest
      wtedy plac zabaw, zabawy z dziećmi itp. Kiedy moje 5-letnie dziecko ogląda
      telewizję, to wiem że z nudów nie będzie robiło innych głupstw jakie to w tym
      wieku dziecku mogą przyjść do głowy. I tak zadziwia mnie, że lubi i rozumie
      niektóre programy uważane dla widza dorosłego-filmy przyrodnicze, czy Klinika
      zdrowego człowieka bądz inne medyczne, czy z zakresu fizyki. Lubi też gdy w
      jakimś programie jest mowa o małych dzieciach. Nie muszą to być więc same bajki.
      Aby jednak nie uazależnić się całkiem od telewizora mamy tylko programy z
      pakietu mini i to wystarcza.
      Niestety, telewizja dostarcza mi mnóstwo przyjemnośći i abym wychowywała dziecko
      bez tv, musiałabym i ja przestać oglądać, bo przykład musi iść z góry.
      Jako dziecko sporo oglądałam tv, bardzo interesowały mnie olimpiady sportowe,
      choć żadnego sportu nie uprawiam, takich emocji nie dostarczała mi żadna
      lektura. Jako nastolatka pochłonęłam masę książek.
      Jeszcze jedna sprawa-moje dziecko nie jest w stanie non stop oglądać tv czy
      siedzieć przed kompem. Po jakimś czasie ma już dość i sama odchodzi. Tłumaczymy
      jej też o szkodliwości tv na oczy i kręgosłup. Dziś potrafi powiedzieć-mamo już
      nie będę grała(komp) bo mi się oczy zepsują.
      Ot i co, tv nie zostanie z domu wyrzucony-może tylko za jakiś czas przesiądę się
      na lepszy model.
        • maksimum Re: Czy można wychować dziecko bez telewizora 26.02.05, 02:35
          a_weasley napisał:

          > gpat napisała:
          >
          > > Cały dzień rysować, wycinać, czy lepić z plasteliny coś tam zwyczajnie się
          > > dziecku nudzi, zwłaszcza gdy jest zima.
          >
          > Powiedzmy inaczej: jak nie ma telewizora, trzeba zadbać o to, żeby dziecku
          >się nie nudzilo, co jest dość fatygujące.

          Jest nie tylko fatygujace,ale jakosc twojej pracy kolosalnie odbiega od jakosci
          programow telewizyjnych.Jesli ja mam 4 kanaly TV tylko dla dzieci,to one sobie
          tam zawsze wybiora cos ciekawszego niz moje wycinanki czy zabawy z plastelina.
          Poza tym te wycinanki i plasteline maja w szkole.
          • marakuja1 Re: Czy można wychować dziecko bez telewizora 17.05.06, 12:52
            maksimum napisał:
            > tam zawsze wybiora cos ciekawszego niz moje wycinanki czy zabawy z plastelina.
            > Poza tym te wycinanki i plasteline maja w szkole.

            jasne, w szkole jest też mama, która z nimi usiądzie i razem polepią z
            plasteliny, porobią ludziki z kasztanów itp.
            dziecko chce widzieć zainteresowanie mamy
            ale niektóre leniwce wolą posadzić dzieciaka przed kablówką z 4 kanałami i mają
            cały dzień z głowy. oczywiście leniwca nie obchodzi to, że telewizja dzieci
            ogłupia - najważniejszy jest spokój własnego domu i sumienia
    • dagmama Re: Czy można wychować dziecko bez telewizora 25.02.05, 12:50
      My nie mieliśmy telewizora przez osiem lat małżeństwa. Nie mieliśmy wtedy
      również komputera i DVD. Chodziliśmy do kina, czytaliśmy książki i dyskutowaliśmy.
      Jestem przeciwniczką telewizji. Mam wrażenie, że tak naprawdę, to żadna misja,
      liczą się tylko pieniądze. Programy, choćby najmądrzejsze schodzą z anteny,
      jeśli nie mają wymaganej oglądalności. I za dużo reklam. Jeśli telewizja jest
      prywatna, proszę bardzo, ale dlaczego zanim obejrzę "Na dobre i złe", według
      programu, o 16.00, muszę przeczekać bezwartościowe, jak dla mnie, reklamy, a
      serial zaczyna się o 16.10?
      Uważam, że z powodzeniem wychowam dziecko bez telewizji. Nie życzę sobie
      rozkładu zajęć uzależnionego od programu telewizyjnego, jak to obserwuję u
      znajomych. Oczywiście kontakt naszego dziecka z telewizją jest nieunikniony,
      dziadkowie mają po dwa telewizory. Ale to spokojnie, z dystansem, zobaczymy...
      • maksimum Re: Czy można wychować dziecko bez telewizora 26.02.05, 19:17
        Dzieciaki obudzily sie o 6:30 gdy ja jeszcze spalem.Wlaczyly sobie TV i ogladaly
        dopoki ja nie wstalem.Pozniej bawily sie komputerem przez okolo 1 godzine a
        teraz graja w szachy.Szachy sa przedmiotem obowiazkowym w szkole i maja szachy
        elektroniczne gdzie z jednej strony jest gracz a z drugiej maszyna.Poziomy
        sobie mozna roznie ustawiac w zaleznosci od umiejetnosci.
        Corka ma 8 lat a syn 10.
    • 30listopad Re: Czy można wychować dziecko bez telewizora 10.06.05, 13:33
      My nie mamy telewizora. Imój synek (2lat i 8 miesięcy) jak do tej pory tylko na tym zyskuje. Łatwiej posadzić dziecko przed telewizorem i mieć spokój. A my dużo czytamy, rozmawiamy, bawimy się, pół dnia spędzamy na dworze. Mały się rewelacyjnie rozwija. Zaczął mówić całymi zdaniami gdy miał rok i 7 miesięcy i ładniej wymawia poszczególne głoski niż nasze dwie małe sąsiadki (4,5 lat i 6 lat). Ma niesamowity zasób słów (to pewnie zasługa książeczek których mamy już ok. 200 i większość z nich synek zna na pamięć, często są to naprawdę długie historyjki). Maluch znał 10 podstawowych kolorów i potrafił wskazać i nazwać kształty (koło, trójkąt, kwadrat) gdy miał rok i 9 miesięcy. Znał też już liczebniki główne i porządkowe w zakresie 10 (nie pokazywałam mu cyfr tylko przeliczaliśmy konkretne przedmioty). Jego umiejętności mogłabym mnożyć... Mały ma dużą wiedzę jak na swój młodziutki wiek. Jestem pewna, że to m.in. dzięki temu że nie poszłam na łatwiznę i nie kupiłam dla niego telewizora. Wiem, że to wzbogaciło jego doświadczenia a nie je zubożyło.
      A bajki ogląda jak jest u babci. Nawet ma swoje ulubione. Ale w domu telewizora mu nie brakuje. I prędko go u nas w domu nie będzie.
      Ale komputer mamy. Synek nawet ma kilka programów edukacyjnych dla maluszków. Prawie codziennie włączamy je na jakieś 15 minut. Bardzo je lubi.
    • izabela_741 Re: Czy można wychować dziecko bez telewizora 10.06.05, 14:38
      Podobnie jak 30listopad nie mamy telewizora. Nie uważam tego jednak za
      ciemnogród. Po prostu telewizja nas nudzi!!! Nie umiem zachwycać się (może
      jeszcze niektórzy to potrafią) po raz 30 serialami z czasów komunizmu, "4
      pancernymi ...", "zmiennikami", itd. Wcale mnie to nie interesuje.
      Do minimum chcemy też ograniczyć sobie oglądanie gęb naszych polityków-
      aferzystów. Ani oni ładni ani mądrzy (chociaż widziałam już nieraz Twoje posty
      i pewnie uważasz ich za "zaradnuych życiowo")
      Nie pociągają nas "wiadomości", "wydarzenia" czy jak się to tam nazywa. Za dużo
      w nich epatowania naturalizmem, wręcz przerysowywania pewnych wydarzeń. Nie
      czuję potrzeby znać wszystkich reklam.
      Niemal wszyscy znajomi mają telewizory. Gdy tylko synek chce (może raz mu się
      zdarzyło) idziemy na dobranockę. "Nasz" telewizor (kupiony kiedyś przez
      rodziców w celu "cywilizowania ciemnogrodu") leży do dzisiaj u nich w piwnicy.
      Proszę o wytłumaczenie - oświeć mnie Max - dlaczego mam robić coś co mnie
      nudzi, męczy i zabija wiarę w resztki inteligencji ludzkości? Czy bez wiedzy
      kto gra kogo i co zdarzyło się w "szpitalu po paru feriach" moje życie jest do
      kitu? Taaa..? Nie wierzę!!
      I jeszcze coś. Mamy komputery, DVD, inne tam. Dziecko ma dostęp nie tylko do
      bajek z różnych krajów starszych i nowszych. Mamy też sporo filmów
      przyrodniczych, które sobie ogląda jeśli ma ochotę lub nie chce mu się kleić,
      malować, pomagać (uwielbia "pomagać"). Wiem, że nie hoduję sobie w domu
      kolejnego ciemnogrodu. I nie muszę płakać na forum, że "za mało się rusza, jak
      go zachęcić do sportu?"...
      A telewizor weźmiemy od rodziców za rok-dwa, żeby nie utrudnić małemu kontaktów
      z rówieśnikami. Bo dla mnie jedyny plus komputera to znajomość tego samego
      kodu "kulturowego" : seriali, reklam, filmów. Nam TVP nie ma mi nic do
      zaoferowania. Ale dla małego jak pójdzie do przedszkola i szkoły będzie to
      ważne aby mieć wspólny język z rówieśnikami. I tylko ten brak wspólnego kodu z
      rówieśnikami sprawiał, że za granicą czułam się czasami obco. Ale tylko wtedy,
      gdy na temat telewizji dyskusja zeszła a więc niezwykle rzadko.
      Pzdr
      • maksimum Re: Czy można wychować dziecko bez telewizora 10.06.05, 15:27
        izabela_741 napisała:

        > Podobnie jak 30listopad nie mamy telewizora. Nie uważam tego jednak za
        > ciemnogród. Po prostu telewizja nas nudzi!!! Nie umiem zachwycać się (może
        > jeszcze niektórzy to potrafią) po raz 30 serialami z czasów komunizmu, "4
        > pancernymi ...", "zmiennikami", itd.

        Bo ja mowie o calkiem innej telewizji.
        Ty mowisz o TV z czasow komuny,kiedy to bylo dwa programy i w drugim byly
        powtorki z pierwszego a ja mowie o telewizji kablowej w USA.
        Mam 140 kanalow,w tym co najmniej 4 dla dzieci wylacznie i tam sa wszystkie
        bajki i piosenki o jakich Ci sie nawet nie snilo.
        Wykonywane sa one rowniez przez profesjonalistow,ktorzy sa duzo lepsi niz
        domowi amatorzy i dlatego dzieciaki siedza przyklejone do telewizorow,by dac
        rodzicom czas na robienie czegos innego,jak np zmywanie garow czy pogadusza na
        kompie.

        > Wcale mnie to nie interesuje.

        To zaloz sobie kablowke,bo moja matka juz ja ma od kilkunastu lat i jak jade
        tam na wakacje,to ogladam programy angielskie i niemieckie.

        > Do minimum chcemy też ograniczyć sobie oglądanie gęb naszych polityków-
        > aferzystów. Ani oni ładni ani mądrzy (chociaż widziałam już nieraz Twoje
        >posty i pewnie uważasz ich za "zaradnuych życiowo")

        Wiekszosc z nich jest rzeczywiscie "zaradnych zyciowo" czyli cwaniacy i oszusci
        ale na zachodzie jest calkiem inny typ czlowieka i dlatego TV zagraniczna jest
        duzo lepsza od polskiej i dzieciak podczas twojego zmywania garow uczy sie
        angielskiego lub niemieckiego.

        > Nie pociągają nas "wiadomości", "wydarzenia" czy jak się to tam nazywa. Za
        dużo w nich epatowania naturalizmem, wręcz przerysowywania pewnych wydarzeń.
        >Nie czuję potrzeby znać wszystkich reklam.

        Ja tez tak kiedys mowilem,zanim nie zaczalem korzystac z tych reklam.

        > Niemal wszyscy znajomi mają telewizory. Gdy tylko synek chce (może raz mu się
        > zdarzyło) idziemy na dobranockę. "Nasz" telewizor (kupiony kiedyś przez
        > rodziców w celu "cywilizowania ciemnogrodu") leży do dzisiaj u nich w
        >piwnicy.
        > Proszę o wytłumaczenie - oświeć mnie Max - dlaczego mam robić coś co mnie
        > nudzi, męczy i zabija wiarę w resztki inteligencji ludzkości?

        Jesli wszyscy twoi znajomi maja telewizory a Ty nie,tzn ze wzorem don Kichota
        walczysz z wiatrakami i tlumaczysz sobie ,ze rozwoj intelektualny moze nastapic
        odrzycajac powszechnie stosowane srodki masowego przekazu.


        > Czy bez wiedzy
        > kto gra kogo i co zdarzyło się w "szpitalu po paru feriach" moje życie jest
        >do kitu? Taaa..? Nie wierzę!!

        Zalozmy,ze nie stac bylo Cie na wycieczke do Paryza by obejrzec French Open,a w
        TV mlodziez mogla sobie poogladac jak grac i po meczu sama sprobowac zagrac w
        tenisa.

        > I jeszcze coś. Mamy komputery, DVD, inne tam. Dziecko ma dostęp nie tylko do
        > bajek z różnych krajów starszych i nowszych.

        Ciekawe,ze nie odrzucasz komputera na ktorym ogladasz filmy te same ,ktore
        mozesz ogladac w TV ???


        > Mamy też sporo filmów
        > przyrodniczych, które sobie ogląda jeśli ma ochotę lub nie chce mu się kleić,
        > malować, pomagać (uwielbia "pomagać"). Wiem, że nie hoduję sobie w domu
        > kolejnego ciemnogrodu.

        Tylko tak sobie wmawiasz.


        > I nie muszę płakać na forum, że "za mało się rusza, jak
        > go zachęcić do sportu?"...
        > A telewizor weźmiemy od rodziców za rok-dwa, żeby nie utrudnić małemu
        kontaktów
        > z rówieśnikami. Bo dla mnie jedyny plus komputera to znajomość tego samego
        > kodu "kulturowego" : seriali, reklam, filmów. Nam TVP nie ma mi nic do
        > zaoferowania. Ale dla małego jak pójdzie do przedszkola i szkoły będzie to
        > ważne aby mieć wspólny język z rówieśnikami. I tylko ten brak wspólnego kodu
        >z rówieśnikami sprawiał, że za granicą czułam się czasami obco.

        Dlatego wlasnie potrzebna Ci jest kablowka z programami angielskimi i
        niemieckimi,bo watpie ze macie w EU tv amerykanska.


        > Ale tylko wtedy,
        > gdy na temat telewizji dyskusja zeszła a więc niezwykle rzadko.

        Ba jak obce dzieciaki zauwazyly,ze twoje nie kumaja NIC z tv,to juz do tematu
        nie wracaly przez grzecznosc.

        > Pzdr
        • izabela_741 Re: Czy można wychować dziecko bez telewizora 10.06.05, 16:08
          Wiem Max, że masz wysokie o sobie mniemanie ale czytać, co inni piszą ze
          zrozumieniem to Ty niestety nie umiesz. Jakiś kursik z analizy tekstu w TV by
          Ci się przydał!!!!
          Ja pisałam o TVP. "P" czyli polskiej. Jak chcesz pogadać o telewizji
          amerykańskiej to pewnie znajdziesz odpowiednie forum. Jeśli chcesz pogadać o
          telewizji na polskim forum to zakładaj, że mówimy o telewizji polskiej.
          Wiem, że wszystko co amerykańskie jest według Ciebie najlepsze na świeie. Nie
          zamierzam z tym polemizować.
          I mam zmywarkę więc nie muszę "dzieciaka" upychać przed telewizorem (który
          nawet mój tata, uzależniony od TV nazywa "klatką")!!
          Kablówki nie będę sobie zakładać. Z dawnych czasów mam dwie satelity na dachu,
          do wykorzystania w przyszłości. Aktualnie wolę pogadać ze znajomymi ze świata,
          poczytać newsy na internecie, kupić gazetę.
          Jesli wszyscy twoi znajomi maja telewizory a Ty nie,tzn ze wzorem don Kichota
          > walczysz z wiatrakami i tlumaczysz sobie ,ze rozwoj intelektualny moze
          nastapic
          > odrzycajac powszechnie stosowane srodki masowego przekazu.
          Maksiu nie wszyscy ale NIEMAL wszyscy.
          O mój rozwój intelektualny się nie martw. Prawdy się od Ciebie nie dowiem ale
          napewno jestem od Ciebie lepiej wykształcona i znam więcej języków. I nie
          powiedziałam jeszcze ostatniego słowa. Wybrałam już nawet studia na uniwersytet
          trzeciego wieku.;D
          Nie walczę z telewizją - zrezygnowałam z niej. Rozumiem, że ktoś jest jej
          fanem - nie potępiam tego i nie czuję w związku z moja rezygnacją swojej
          wyższości. Mam inne zainteresowania!!!
          Telewizja może rozwinąć zainteresowania np. tenisem. Ale bez telewizji też
          chodzimy na mecze a dzieci bawią się piłkami. I to dopiero jest frajda! I nie
          rozczulam się jak Ty czy moje dziecko dość się rusza.
          Komputer, w przeciwieństwie do telewizji, nie dyktuje mi, którą częśc dnia mam
          poświęcić na oglądnięcie filmu czy bajki. I nie muszę oglądać reklam poza
          festiwalem "reklamożerców" (od którego się nie odcinam, oj nie!!!- ale to jest
          inna reklama).
          Kodu kulturowego nie nadrobię kablówką angielską i niemiecką. Chodziło mi o
          filmy, dobranocki, programy, wydarzenia, w których nie uczestniczyłam i
          których "nie poprzeżywałam" zbiorowo. Tego się nie da nadrobić. I dyskusja o
          kodzie kulturowym dotyczyła mnie a nie kumania czy nie kumania czegoś-tam-z-
          telewizji przez moje dziecko. Mały rozumie 2 języki obce ale słowa w nich nie
          mówi.
          Ok. Dawaj Maksio! Nawrzucaj mi jeszcze (masz materiał)tongue_out
          • maksimum Re: Czy można wychować dziecko bez telewizora 12.06.05, 05:34
            izabela_741 napisała:

            > Wiem Max, że masz wysokie o sobie mniemanie ale czytać, co inni piszą ze
            > zrozumieniem to Ty niestety nie umiesz. Jakiś kursik z analizy tekstu w TV by
            > Ci się przydał!!!!
            > Ja pisałam o TVP. "P" czyli polskiej. Jak chcesz pogadać o telewizji
            > amerykańskiej to pewnie znajdziesz odpowiednie forum. Jeśli chcesz pogadać o
            > telewizji na polskim forum to zakładaj, że mówimy o telewizji polskiej.

            Wysuwasz argumenty jakbys byla ograniczona umyslowo.
            Juz malolaty w gimnazjach i liceach ogladaja tv angielska i niemiecka z
            polskich kablowek,bo wiadomo ze to co sie dzieje w Polsce,z tv wlacznie jest na
            niziutkim poziomie.

            > Wiem, że wszystko co amerykańskie jest według Ciebie najlepsze na świeie.

            Wg wszystkich jest najlepsze i dlatego Polakom potrzebne sa tu wizy.

            > Nie zamierzam z tym polemizować.
            > I mam zmywarkę więc nie muszę "dzieciaka" upychać przed telewizorem (który
            > nawet mój tata, uzależniony od TV nazywa "klatką")!!

            Domyslam sie ze tata oglada wylacznie programy polskie.

            > Kablówki nie będę sobie zakładać. Z dawnych czasów mam dwie satelity na
            dachu,
            > do wykorzystania w przyszłości. Aktualnie wolę pogadać ze znajomymi ze
            >świata, poczytać newsy na internecie, kupić gazetę.

            To jest twoja wolna wola,ale nie probuj przekonywac kogokolwiek,ze dostep do
            kablowej tv jest gorszy niz brak telewizora w domu.

            > Jesli wszyscy twoi znajomi maja telewizory a Ty nie,tzn ze wzorem don Kichota
            > > walczysz z wiatrakami i tlumaczysz sobie ,ze rozwoj intelektualny moze
            > nastapic
            > > odrzycajac powszechnie stosowane srodki masowego przekazu.
            > Maksiu nie wszyscy ale NIEMAL wszyscy.
            > O mój rozwój intelektualny się nie martw. Prawdy się od Ciebie nie dowiem ale
            > napewno jestem od Ciebie lepiej wykształcona i znam więcej języków.

            Wyksztalcenie jest srodkiem do zdobywania wiedzy a nie celem samym w sobie,a z
            uwag jakie tu poczynilas musze ze smutkiem stwierdzic,ze wyksztalcenie twoje
            jest niewiele warte.
            A jesli chodzi o znajomosc jezykow,to w Europie to sie moze jeszcze liczyc do
            czegos tam,bo zaden kraj nie ma tam 300 mln ludnosci jak USA i do Kanady na
            prawo jazdy jezdzimy i tam tez po naszemu gadaja.
            Jest jeden jezyk swiatowy i kilkaset regionalnych i to wlasnie tymi chcialabys
            sie popisac.

            > I nie powiedziałam jeszcze ostatniego słowa. Wybrałam już nawet studia na
            >uniwersytet trzeciego wieku.;D

            Bardzo mnie sie to podoba,ze chcesz sie uczyc na uczelni,ale zaniedbujesz nauke
            w domu,ktora jest duuuuuuuzo wazniejsza.

            > Nie walczę z telewizją - zrezygnowałam z niej. Rozumiem, że ktoś jest jej
            > fanem - nie potępiam tego i nie czuję w związku z moja rezygnacją swojej
            > wyższości. Mam inne zainteresowania!!!
            > Telewizja może rozwinąć zainteresowania np. tenisem. Ale bez telewizji też
            > chodzimy na mecze a dzieci bawią się piłkami. I to dopiero jest frajda! I nie
            > rozczulam się jak Ty czy moje dziecko dość się rusza.

            U mnie nie ma tego problemu,bo ja z dzieciakami CODZIENNIE gram w kosza o czas
            na komputerze jaki moga spedzic.
            Syn musi ze mna wygrac mecz do 11 zeby zyskac pol godziny komputerowej,a 8
            letnia corka musi rzucic co najmniej 3 razy pod rzad do kosza,zeby sie na czas
            komputerowy zalapala.

            > Komputer, w przeciwieństwie do telewizji, nie dyktuje mi, którą częśc dnia
            mam
            > poświęcić na oglądnięcie filmu czy bajki. I nie muszę oglądać reklam poza
            > festiwalem "reklamożerców" (od którego się nie odcinam, oj nie!!!- ale to
            jest inna reklama).
            > Kodu kulturowego nie nadrobię kablówką angielską i niemiecką. Chodziło mi o
            > filmy, dobranocki, programy, wydarzenia, w których nie uczestniczyłam i
            > których "nie poprzeżywałam" zbiorowo. Tego się nie da nadrobić. I dyskusja o
            > kodzie kulturowym dotyczyła mnie a nie kumania czy nie kumania czegoś-tam-z-
            > telewizji przez moje dziecko. Mały rozumie 2 języki obce ale słowa w nich nie
            > mówi.

            Widocznie za malo oglada programow tv w tych jezykach.

            > Ok. Dawaj Maksio! Nawrzucaj mi jeszcze (masz materiał)tongue_out

            Poczekaj pare lat i syn Ci nawrzuca.
            • izabela_741 Re: Czy można wychować dziecko bez telewizora 13.06.05, 10:01
              > Wysuwasz argumenty jakbys byla ograniczona umyslowo.
              Maksio to Ty jestes ogranbiczony umyslowo. tongue_out Zadowolony? Poziom dyskusji jak w
              przedszkolu!
              Kursów dobrego zachowania nie macie w tej telewizji?
              Chłopie, nie masz już pięciu ani piętnastu lat. Nie zachowuj się jak bałwan.
              Myśl co piszesz.
              Wiem, że małolaty oglądaja tv ang. i niem. i inne. I co z tego?
              >bo wiadomo ze to co sie dzieje w Polsce,z tv wlacznie jest na niziutkim
              poziomie.
              To dlaczego ciągle wracasz na polskie forum? Leczysz kompleksy wrzucając innym
              co tylko Ci leży na wątrobie?
              Ja nadal nie podważam, że co amerykańskie to złe ale myślę, że nie wszystko
              jest doskonałe. Co do wiz : mi to lata jak łopata. (chyba dobry poziom
              odpowiedzi wybrałam)tongue_out
              >
              > To jest twoja wolna wola,ale nie probuj przekonywac kogokolwiek,ze dostep do
              > kablowej tv jest gorszy niz brak telewizora w domu.
              Maksiu a tak po krótce - gdzie to napisałam? Poziom telewizji jest żenujący w
              większości krajów. Nie chce mi się wykupywać wszystkich dostępnych programów i
              montować kolejnych talerzy na dachu, żeby resztkami sił po pracy szukać trochę
              rozumu po kanałach telewizyjnych. Nie przeczę jednak, że dziecko powinno
              nałykać się i tych głupot, żeby sobie wyrobić zdanie samodzielnie i żeby mieć
              możliwość lepszej socjalizacji z dziećmi, które całymi dniami siedzą z nosami
              przyklejonymi do "pudła".
              > Wyksztalcenie jest srodkiem do zdobywania wiedzy a nie celem samym w sobie,a
              z
              > uwag jakie tu poczynilas musze ze smutkiem stwierdzic,ze wyksztalcenie twoje
              > jest niewiele warte.
              Zgadzam się, że wykształcenie jest bazą. Masz je? Wiem ile jest warte moje
              wykształcenie w Polsce i ile z granicami naszego kraju. Nie martwię się o
              chleb. Na jakiej konkretnie podstawie uważasz, że jest niewiele warte? Czym się
              zajmuję/zajmowałam w poszczególnych krajach? - Podejdźmy do tematu od strony
              finansowej bo ta jest Ci szczególnie bliska.
              > A jesli chodzi o znajomosc jezykow,to w Europie to sie moze jeszcze liczyc do
              > czegos tam,
              Liczy się głownie do kontaktów z ludźmi i do pracy z nimi. Nie do
              sfrustrowanego mailowania na forum w kraju, o którym chciałoby się zapomnieć i
              którego się człowiek wstydzi. Mnie jest dobrze w mojej skórze. Nie mam
              kompleksów. I znam kilka języków więc i z mniejszościami narodowymi w Stanach
              sobie mogę pogadać. To jest bardzo fajne, wiesz? Móc swobodnie pogadać z ludźmi
              o wszystkim bez konieczności dubbingu.
              Co do ilości sportu w Twoim życiu (również na podstawie wcześniej otwieranych
              wątkó): szału nie ma. Frytki w MacDo nawet raz na tydzień odpadają, bo inaczej
              licznik wagi niebezpiecznie się podniesie. Wolę się więcej poruszać i uprawiać
              kilka sportów na raz. Tak spotyka się nowych ludzi, pasjonatów innych dziedzin
              i można z nimi w trakcie i po wspólnym wysiłku też pogadać. To lepsze niż
              tokszoł.
              Mały rozumie 2 języki obce ale słowa w nich
              > nie
              > > mówi.
              >
              > Widocznie za malo oglada programow tv w tych jezykach.
              Zaraz, to warto, żeby mówił w innym języku niż angielski czy nie????tongue_out
              ALe mnie "skołowałeś na Maksa".
              Mały jest za mały aby mówić w 3 językach. Uczy się swojego ojczystego a po
              drodze wyrywają mu się słówka z obcych. Między innymi poznane na kablówce fuck
              off. Ma naprawdę dobry akcent!! Postaram się by coś bardziej "grzecznego" po
              angielsku też opanował. Bo jak nie to mi dopiero nawrzuca! I to po angielsku!
              (byle z dobrym akcentem bo jeśli kiedyś postanowi wyemigrować i będzie chciał
              udawać, że nie jest Polakiem akcent mógłby mu przeszkadzać...)
              Mimo wszystko pozdrawiam.
              PS. I chyba to ostatni Twój wątek, na którym się wypowiadam. Poziom Twoich
              odpowiedzi i niemal wyzwiska w stronę ludzi, którzy chcą się wypowiedzieć mnie
              poraża. Jeśli nie interesuje Cię co sądzą inni bo WIESZ, że Ty wiesz lepiej to
              pooglądaj sobie tv a nie psuj krwi. Przydałoby Ci się więcej bezpośrednich
              kontaktów międzyludzkich i rozwijanie umiejętności dyskusji "w realu".
              Trzymaj się.
            • jacksparrow1 Re: Czy można wychować dziecko bez telewizora 19.11.06, 21:07
              maksimum, szykuj sobie paszporcik jak jeszcze nie masz bo do Kanady juz tak
              latwo na prawko nie wjedziesz.Poogladaj w tv informacje na ten temat, skoro dla
              ciebie tv to zrodlo wszelkiego dobrodziejstwa.

              I do twojej informacji - nie wszyscy uwazaja ze co amerykanskie to
              najlepsze.Znam wielu takich co twierdza wrecz odwrotnie.I nie sa to tylko
              Polacy.
              No ale ty wiesz najlepiej - powiedzieli to w hamerykanskiej kablowce.
          • jacksparrow1 Re: Czy można wychować dziecko bez telewizora 19.11.06, 21:01
            lazabela, ja mysle ze maksimum( prosze nie profanuj Maksia z Seksmisji)zyje w
            swojej niszy i kazdy kto z wyboru nie oglada wszystkiego jak leci w tv, badz
            tymczasowo zrezygnowal z niej calkowicie, badz prawie calkowicie jest gorszy od
            niego.Twoje wyksztalcenie i chec kontynuowania edukacji sa niczym.Nie ogladasz
            tv, zabierasz dziecku dziecinstwo , to nalezy cie zmieszac z blotem.Jak sama
            stwierdzilas, on jest przekonany ze to co nowe jest lepsze, ze to co
            amerykanskie jest lepsze wiec chyba nalezy siedziec cicho, albo podjac walke z
            wietrakami , tyle ze koles ci nawtyka.A po co?
            U mnie telewizor i owszem jest , dzieciaki czasami nie zasiada przed ekranem
            przez 2-3 tygodnie, a jak juz zasiada, bo akuratnie trafilo sie ze wlaczylismy
            jak nadaja program ktory lubia to spedza przed tv pol godziny( najbardziej
            lubia HOW IT'S MADE - pokazuja jak rozne rzeczy sie robi)
            NIe powiem tv jest mi pomocny jak syn zachoruje czy nawet jak corka sie z
            jakims chorowaniem rozlozy - mam spokoj i moge porobic to czy owo.Dzieciaki jak
            sa chore sa marudne i ogladanie jednej czy dwoch bajek dlugometrazowych ich nie
            zabije.Tym bardziej ze wybieram bajki zeby nie byly durowate.
            To moj wybor, ale tak jak Ty nie potepiam innych ktorzy wybrali czy to
            posadzenie dzieciaka przed tv na 4-5 godzin dziennie( nawet po szkole, wtedy
            zastanawiam sie kiedy jest czas na odrabianie lekcji czy inne zajecia), albo
            tak jak Ty zrezygnowaliscie z tv( ijezeli o mnie chodzi to pomimo ze dosc dawno
            w Polsce nie bylam, to jednak mam pojecie co tam nadaja i jakos mialabym dosc
            sporo klopotow zeby wybrac cos ciekawego czy to dla siebie czy to dla dzieci)
            pozdrawiam
        • jacksparrow1 Re: Czy można wychować dziecko bez telewizora 19.11.06, 20:44
          maksimum, jezeli uwazasz ze tv amerykanska ma do zaoferowania dzieciakom tylko
          same dobre rzeczy to ci wspolczuje.
          Mam satelite i z owych programow przeznaczonych tylko dla dzieci moze bym
          wybrala 3-4 programy w ktorych nie ma ociekajacych slina potworkow, gdzie nikt
          nikogo nie pobije, gdzie nie bedzie wszechobecnej przemocy.Wiem , nie da sie
          dziecka calkowicie przed tym uchronic, ale skoro mozna to dlaczego nie.
          I moje dzieciaki ( corka 9, syn 5 lat) znajduja sobie ciekawsze programy z
          natury przeznaczone dla starszego odbiorcy jako interesujace dla nich.I o
          odziwo moje dziecko nie czuje sie zaklopotane jak kolezanki w klasie opowiadaja
          co tam bylo w kolejnym odcinku Kim Possible czy jak to tam leci czy
          jakiekolwiek inne badziewie wg mnie.potrafi z podniesiona glowa powiedziec ze
          ja to nie interesuje, ze szkoda jej na to czasu.Co nie znaczy ze jak pojdzie do
          kolezanki to tego z nia nie ogladnie, ale raczej na zasadzie babskiej
          ciekawosci.
          I przestan w koncu atakowac wszystko i wszystkich.Kazdy ma wybor co zrobic ze
          swoim wolnym czasem.Izabela postanowila ze poki co dziecko jej ne bedzie
          ogladac telewizji bo wedlug niej nie ma nic do zaoferowania.A czy kazdy musi
          miec kablowke czy satelite?
    • qlinek Re: Czy można wychować dziecko bez telewizora 12.06.05, 23:18
      Myślę, że dziecko należy uczyć od małego, że telewizji należy uzywać z umiarem.
      Kiedy bajka to bajka, kiedy koniec bajki to telewizor wyłączamy. U nas w domu
      tak jest: włączamy tv tylko wtedy kiedy oglądamy. Potem jest wyłączony. Dziecko
      na tym ograniczeniu na pewno korzysta, choćby sięgnie po książkę. I nie gapi
      się z rozdziawioną buzią na obrazy niezbyt dla niego przeznaczone.
      U moich znajomych tv gra calutki dzień, czy trzeba czy nie trzeba. Skutek
      oczywisty: dzieci ożywia głupia reklama z "cyckami" na wierzchu, kłopoty w
      nauce i brak możliwości koncentracji. Zwykłą dziecięcą grą już się nie cieszą sad
      • maksimum Re: Czy można wychować dziecko bez telewizora 13.06.05, 04:12
        qlinek napisała:

        > Myślę, że dziecko należy uczyć od małego, że telewizji należy uzywać z
        umiarem.
        > Kiedy bajka to bajka, kiedy koniec bajki to telewizor wyłączamy. U nas w domu
        > tak jest: włączamy tv tylko wtedy kiedy oglądamy. Potem jest wyłączony.

        To jest w pewnej mierze prawda,ale uzaleznione jest od tego ile masz programow
        telewizyjnych i w jakim wieku jest dziecko.
        Malym dzieciom nie polecalbym duzo czasu antenowego,ale moje sa w wieku 8 i 10,5
        i jak maja 4 programy tv tylko i wylacznie dla dzieci,to zawsze sie cos
        ciekawego tam znajdzie.
        Ostatnio duzo ciekawszy dla nich jest komputer,a poza tym ganiam ich czesto na
        dwor do gry w kosza,tenisa i pilke nozna.

        > Dziecko
        > na tym ograniczeniu na pewno korzysta, choćby sięgnie po książkę. I nie gapi
        > się z rozdziawioną buzią na obrazy niezbyt dla niego przeznaczone.
        > U moich znajomych tv gra calutki dzień, czy trzeba czy nie trzeba. Skutek
        > oczywisty: dzieci ożywia głupia reklama z "cyckami" na wierzchu,

        W Stanach tego nie ma.Widzialem te reklamy z cyckami w Polsce i to jest
        europejski pomysl.

        > kłopoty w
        > nauce i brak możliwości koncentracji. Zwykłą dziecięcą grą już się nie
        cieszą sad

        U mnie tez tv czesto gra,bo kazdy chce co innego ogladac i pomyslalem,zeby
        kupic drugi tv,ale wtedy bedzie jeszcze wiecej ogladania i zrezygnowalem z tego
        pomyslu.
        Wole ich ganiac po dworzu niz maja w domu siedziec przy kompie.
      • maksimum Re: PRYMITYWNA ERYSTYKA W WYKONANIU dslonce 13.06.05, 20:46
        dslonce napisała:

        > Jeszcze raz dziękismile Szczególnie za oświatęwink
        > dslonce

        You are welcome.

        Mam nadzieje ze zrozumialas,ze Twoja odpowiedz mogla sie odnosic do kazdego
        postu i nie zawiera ZADNYCH wartosci merytorycznych.
        A oto ona:
        "Dawno sie tak nie ubawiłam z tak bezsensownych argumentów jak Twoje Max!!!
        Miłego oglądnia TV."

        Wiec ja Ci na to odpisuje:
        Dawno sie tak nie ubawilem z tak bezsensownego postu jak Twoj dslonce!

        Zmieniasz adresata i wsadzasz ten post wszedzie i na kazde forum o kazdej
        tematyce.


    • tynia3 Hmmm... 13.06.05, 21:07
      ... można, tylko po co? Żeby udowodnić sobie i innym, że jest się lepszym od
      tej sąsiadki z dołu, co swoim dzieciom pozwala oglądać? Jeśli ktoś ma "kłopot z
      telewizorem", to może ma kłopot ze sobą wink.
      Nawet jeśli program telewizyjny, bajki, etc. pozostawiają wiele do życzenia,
      można nauczyć dziecko np., że CZĘSTO warto WYŁĄCZYĆ telewizor, zaś włączyć go
      CZASEM, gdy jest coś nas interesującego. I rzecz jasna mamy szansę świecić w
      tej materii przykładem.
      pzdr
      • maksimum Re: Hmmm... 14.06.05, 04:06
        tynia3 napisała:

        > ... można, tylko po co? Żeby udowodnić sobie i innym, że jest się lepszym od
        > tej sąsiadki z dołu, co swoim dzieciom pozwala oglądać? Jeśli ktoś ma "kłopot
        >z telewizorem", to może ma kłopot ze sobą wink.

        Tez prawda.
        Ja pozwalalem ogladac dzieciom tv w wieku przedszkolnym,zeby oswoily sie z
        jezykiem oraz dlatego ze ja im tak bajki nie przeczytam jak to pokaza
        profesjonalisci w tv.
        Jak zaczela sie szkola,programy byly coraz bardziej wybiorcze,bo dochodzila
        praca domowa,a jak juz zaczely jezdzic na rowerach,to niemal caly wolny czas
        spedzamy w parku.

        > Nawet jeśli program telewizyjny, bajki, etc. pozostawiają wiele do życzenia,
        > można nauczyć dziecko np., że CZĘSTO warto WYŁĄCZYĆ telewizor, zaś włączyć go
        > CZASEM, gdy jest coś nas interesującego.

        Moje dzieci sa w tym wieku,ze przerzucily sie z tv na komputer i syn po szkole
        codziennie chodzi do biblioteki,gdzie spotyka kumpli i siedza na komputerach.
        Czasami trzeba cos wydrukowac jako prace domowa,to w bibliotece licza 15 centow
        za strone.
        Mam oczywiscie drukarke w domu,ale oni lubia korzystac z bibliotecznej.

        > I rzecz jasna mamy szansę świecić w tej materii przykładem.

        Jak jest okazja obejrzec Shrek czy Harry Potter w tv to tez sobie nie odmowie.

        > pzdr
    • majaa Re: Czy można wychować dziecko bez telewizora 30.08.05, 12:11
      Zależy od wieku dziecka - np. maluszkom telewizor do niczego nie jest
      potrzebny. Świat jest dla nich wystarczająco fascynujący i bez tego. Ale proces
      wychowania nie kończy się przecież na 2, 3 latach. Trudno jednak w dzisiejszych
      czasach odizolować od telewizji np. ośmio- czy dwunastolatka. A zresztą po co
      to robić? Sztuka polega tylko na tym, żeby nie przeginać. Jeśli dziecko czasem
      obejrzy jakiś interesujący, przeznaczony dla niego program, to przecież chyba
      nic złego? Grunt, żeby NIE ZASTĘPOWAĆ telewizją rozmowy, kontaktu z drugim
      człowiekiem, sportu, książek itp.
      • maksimum Re: Czy można wychować dziecko bez telewizora 30.08.05, 17:17
        Trzeba przyznac,ze jest to tricky question,bo czy babcia czy tesciowa sa w
        stanie wychowac dziecko tak jak matka?
        Okazuje sie ,ze nie.
        Matka po prostu ma wieksze wymagania w stosunku do wychowania dziecka niz
        babcia czy tesciowa.
        W ciagu pokolenia wszystko zmienia sie tak radykalnie,ze to co bylo dobre 25-30
        lat temu,teraz w najlepszym wypadku jest przestarzale lub niemodne jesli nie
        szkodliwe.
        W Stanach dzieci zaczynaja szkole od 4 roku zycia,a gdy rodzice w domu
        rozmawiaja po polsku,to nie zostaje nic innego jak posadzic dzieciaka przed
        telewizorem i niech pokaze jaki zdolny jest.
        Nawet gdyby rodzice rozmawiali w domu po angielsku,to pozostaje kwestia akcentu
        oraz slownictwa.Dorosli uzywaja innego slownictwa niz dzieci.
    • gabi3333 Re: Czy można wychować dziecko bez telewizora 17.10.05, 19:16
      Moja córka skończyła 3 latka i od tego też czasu u nas w domu nie ma telewizora,
      z wyboru. Pozwala mi to na lepszy kontakt nie tylko z córką ale i z mężem,
      znacznie więcej czasu poświęcamy sobie nawzajem. Oczywiscie wymaga to więcej
      wysiłku w zajeciu dziecka czymś ciekawym, dużo spacerujemy,, czytamy, rysujemy,
      chodzimy w różne ciekawe miejsca.Czasami oglądamy bajki na dvd. Obserwując ją na
      tle rówieśników nie widzę aby w czymkolwiek odstawała, nie zna jedynie reklam i
      imion bohaterów seriali ale nad tym nie ubolewam. Oczywiscie nie jestem
      ortodoksem i nie wykluczam że kiedyś telewizor znowu do naszego domu trafi.
      • maksimum Re: Czy można wychować dziecko bez telewizora 30.10.05, 04:30
        gabi3333 napisała:

        > Moja córka skończyła 3 latka i od tego też czasu u nas w domu nie ma
        >telewizora, z wyboru.

        Usiasc i plakac!

        > Pozwala mi to na lepszy kontakt nie tylko z córką ale i z mężem,
        > znacznie więcej czasu poświęcamy sobie nawzajem.

        Wiecej to nie znaczy lepiej.Urozmaicenie jest konieczne.

        > Oczywiscie wymaga to więcej
        > wysiłku w zajeciu dziecka czymś ciekawym, dużo spacerujemy,, czytamy,
        rysujemy,
        > chodzimy w różne ciekawe miejsca.Czasami oglądamy bajki na dvd. Obserwując ją
        na tle rówieśników nie widzę aby w czymkolwiek odstawała, nie zna jedynie
        reklam i
        > imion bohaterów seriali ale nad tym nie ubolewam.

        A szkoda,bo dzieciaki w pszedszkolu juz o tym gadaja.

        > Oczywiscie nie jestem
        > ortodoksem i nie wykluczam że kiedyś telewizor znowu do naszego domu trafi.

        Zeby tylko chcieli zniesc oplaty za tv,bo to jest najwiekszy problem.
        • gabi3333 maksimum ,współczuję 30.10.05, 16:41
          Z zastanowieniem i współczuciem przeczytałam twoją zwrotkę do mnie. Mam
          nadzieję, że twój aktualny stosunek do ludzi inaczej myślących od ciebie nie
          bierze się z "siedzenia i płakania"przed telewizorem ,nad takimi biednymi
          dziećmi jak moje które tego siedzenia jest pozbawione. Rozumiem także ,że Twoje
          życie codzienne jest pozbawione "urozmaiceń", oraz że zależy ci na ocenie innych
          ludzi ,szczególnie jesli chodzi o znajomość imion serialowych bohaterów. No cóż
          ludzie są różni i przyjmuję, że taki jest twój sposób na życie.
          • maksimum maksimum ,współczuję SLYSZALAS O AMISH'ACH ? 30.10.05, 19:19
            gabi3333 napisała:

            > Z zastanowieniem i współczuciem przeczytałam twoją zwrotkę do mnie. Mam
            > nadzieję, że twój aktualny stosunek do ludzi inaczej myślących od ciebie nie
            > bierze się z "siedzenia i płakania"przed telewizorem ,nad takimi biednymi
            > dziećmi jak moje które tego siedzenia jest pozbawione. Rozumiem także ,że
            Twoje
            > życie codzienne jest pozbawione "urozmaiceń",

            O jakich urozmaiceniach piszesz?
            Bo w kosza i handball gram z dziecmi codziennie.Oczywiscie do parku jezdimy
            wszyscy na rowerach.

            > oraz że zależy ci na ocenie innych
            > ludzi ,szczególnie jesli chodzi o znajomość imion serialowych bohaterów.

            Znowu nie o mnie piszesz,bo seriali nie ogladam.
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=30&w=2448626
            > No cóż ludzie są różni i przyjmuję, że taki jest twój sposób na życie.

            Moj sposob na zycie,to nie odbierac dzieciom TV,tylko dlatego ze rodzice
            uwazaja to za sluszne.
            A w rodzinach ortodoksyjnych nawet ubieraja sie tak samo jak 2 tys lat temu.
            Slyszalas o Amish'ach ?
            www.800padutch.com/
    • jaskolka.dymowka Re: Czy można wychować dziecko bez telewizora 30.10.05, 16:12
      Jak widzę, wątek został założony po to, żeby Maksimum mógł uskutecznić
      niekulturalne ataki ad personam na wszystkich myślących inaczej, niż on. Ale
      temat ciekawy, więc niezależnie od tego, kto tu jeszcze ile błota na kogo
      wyleje, wypowiem się:
      Telewizora nie mam i nie mam ochoty mieć, moje dziewczyny oglądają czasem
      telewizję u babci albo u koleżanek. Nie demonizuję tego urządzenia, ale jest
      strasznym złodziejem czasu. A gdybyśmy mieli telewizor, prawdopodobnie...
      stałby nieużywany, więc po co nam?
      • maksimum Re: Czy można wychować dziecko bez telewizora 30.10.05, 19:26
        jaskolka.dymowka napisała:

        > Jak widzę, wątek został założony po to, żeby Maksimum mógł uskutecznić
        > niekulturalne ataki ad personam na wszystkich myślących inaczej, niż on.

        Moze zacznijmy od tego,ze rodzice w sposob "kulturalny" pozbawiaja swoje dzieci
        dostepu do nowoczesnej kultury,a pozniej nastepuje "niekulturalna" moja reakcja
        na "kulturalne" zacofanie niektorych.
        Przydaloby sie na poczatek wyjasnic,czy TV jest zdobycza kulturalna naszej
        ery,czy raczej prowadzi do wstecznictwa?
        Kiedys do czynnosci kulturalnych zaliczano czytanie ksiazek,chodzenie do
        teatru,ale juz ogladanie tego samego teatru w TV nie jest kulturalne,ze nie
        wspomne o filmie nakreconym na podstawie ksiazki.

        > Ale temat ciekawy, więc niezależnie od tego, kto tu jeszcze ile błota na kogo
        > wyleje,

        Bloto to wylewaja ci,ktorzy nie maja pojecia o tym,co kultura znaczy.

        > wypowiem się:
        > Telewizora nie mam i nie mam ochoty mieć, moje dziewczyny oglądają czasem
        > telewizję u babci albo u koleżanek. Nie demonizuję tego urządzenia, ale jest
        > strasznym złodziejem czasu. A gdybyśmy mieli telewizor, prawdopodobnie...
        > stałby nieużywany, więc po co nam?

        Mozna i tak.
        • jaskolka.dymowka Re: Czy można wychować dziecko bez telewizora 30.10.05, 22:34
          Wiesz, ile w dyskusji jest warty argument ad personam? Nic.
          A w kwestii "zacofania" - to wybacz, ale nie Twój interes, w jaki sposób
          wychowywywane są cudze dzieci, dopóki nikt im krzywdy nie robi. Nie chce mi się
          skądinąd wdawać w dyskusję na temat uczestnictwa w kulturze osób, które
          telewizję oglądają godzinami.
          Paniatno? smile
          • maksimum Re: Czy można wychować dziecko bez telewizora 31.10.05, 02:40
            jaskolka.dymowka napisała:

            > Wiesz, ile w dyskusji jest warty argument ad personam? Nic.
            > A w kwestii "zacofania" - to wybacz, ale nie Twój interes, w jaki sposób
            > wychowywywane są cudze dzieci, dopóki nikt im krzywdy nie robi.

            Wlasnie o to od poczatku chodzi,ze tacy Amish'e robia krzywde swoim dzieciom i
            dlatego coraz wiecej ludzi od nich ucieka.
            Nie mozna zamykac sie na nowinki cywilizacyjne,ktore dosc mocno ugruntowaly sie
            na calym swiecie od co najmniej 50 lat.

            > Nie chce mi się
            > skądinąd wdawać w dyskusję na temat uczestnictwa w kulturze osób, które
            > telewizję oglądają godzinami.

            Mecz hokeja potrafi trwac do 3 godzin z przerwami i wtedy lubie przypomniec
            sobie reklamy,bo czesc z nich wyleciala mnie z pamieci.

            > Paniatno? smile

            Nie do konca! [*_*]
            • jacksparrow1 Re: Czy można wychować dziecko bez telewizora 19.11.06, 21:38
              Tylko widzisz maksimum, Amishe siedza w swojej spolecznosci i nikogo nie
              namawiaja na postepowanie dokladnie tak jak oni. Powiem wiecej , wielu z nas
              korzystajacych z dobrodziejstw cywilizacji chetnie siega po produkty Amishow,
              bo praktycznie nie sa nasiakniete pestycydami i innym swinstwem.

              Wytlumacz po kigo zaczales ten watek?Kazdemu kto sie negatywnie wypowie na
              temat tv musisz naublizac.
              Moje dzieci nie przesiaduja przed tv godzinami, nie przesiaduja przed
              komputerem.I nie musza ze mna wygrywac meczy w kosza czy w jakikolwiek inny
              sposob.lubia wycieczki, lubia sport i nie trzeba ich zmuszac do uczestnictwa.
              A ograniczony dostep do TV i komputera tez dzieciaka nie zabije.Nauczy sie wyk.
              inne zrodla aby sie czegos nauczyc.
              Telewizja to nie panaceum na wszystko.
              Ni i ty masz takie podejscie, ktos inny inne.Dlaczego negujesz wszystko i
              wszystkich.
              Zrobmy za pare lat jakies testy - w jednej grupie umiescmy dzieci co
              przesiaduja przed tv bez ograniczen, w drugiej te co maja ograniczony dostep do
              tv i te ktore z wybory z tej telewizji zrezygnowaly bo rodzice pokazali im inna
              droge.Zobaczymy kto lepiej wypadnie.Jakos stawiam na tych bez tv i z jej
              ograniczeniem. Zakladam ze w kazdej z tych grup rodzice sa wyksztalceni i
              raczej dbaja o dzieci a nie pozostawiaja ich samym sobie na ulicy.
    • magdmaz Re: Czy można wychować dziecko bez telewizora 30.10.05, 20:00
      A ja mam telewizor. Dzieci oglądają w nim dobranockę codziennie i jedyneczkę
      albo budzika jak są chore, oraz teletubisie i ziarno w niedzielę. Oraz scooby-
      doo w sobotę o 9.50, bo akurat scooby -doo to miłość mojego syna, córce już
      przeszło z wiekiem.
      Czasem próbujemy oglądać o tych wulkanach i wielorybach, ale jeszcze je to
      nudzi. Nie temat, tylko forma - wytrzymują 10 minut.
      Innych rzeczy nie oglądamy, niestety nie czujemy potrzeby. Ewentualnie prognozę
      pogody.
      Ja czasem czuję potrzebę obejrzenia np. teatru telewizji, ale albo go wtedy nie
      ma, albo akurat dzieci wyciągają stos książek i jest "mama, cytaj",
      ewentualnie "opowiedz bajkę".
      Max, mimo szczerej niechęci i głębokiej odrazy do wymiany poglądów ze słupem
      betonowym zwrócę się do Ciebie - wiesz, naprawdę duuuużo zależy od wieku
      dzieci - i uwierz wielorakim autorytetom - naprawdę przedszkolakom zdrowiej
      jest malować i lepić z plasteliny albo ganiać po podwórku.
      PS: U moich Rodziców jest wszystko co chcieć - trzy kanały kreskówek, parę
      national geo, a dla mnie mezzo. Ale jest też duży ogród z drzewami, po których
      można się wspinać. Czasami z tych drzew dzieci dają się zgonić na dobranockę,
      ale nie zawsze.
      • maksimum Re: Czy można wychować dziecko bez telewizora 30.10.05, 20:55
        magdmaz napisała:

        > A ja mam telewizor. Dzieci oglądają w nim dobranockę codziennie i jedyneczkę
        > albo budzika jak są chore, oraz teletubisie i ziarno w niedzielę. Oraz scooby-
        > doo w sobotę o 9.50, bo akurat scooby -doo to miłość mojego syna, córce już
        > przeszło z wiekiem.

        Dzieci masz juz dosc duze,ale wybor kanalow dla dzieci ograniczony.

        > Czasem próbujemy oglądać o tych wulkanach i wielorybach, ale jeszcze je to
        > nudzi. Nie temat, tylko forma - wytrzymują 10 minut.

        Moje maja 4 programy dla dzieci i sie nie nudza.Kreskowki sa malo rozwojowe,bo
        dialogi przy nich slabe.

        > Innych rzeczy nie oglądamy, niestety nie czujemy potrzeby. Ewentualnie
        >prognozę pogody.
        > Ja czasem czuję potrzebę obejrzenia np. teatru telewizji, ale albo go wtedy
        >nie ma, albo akurat dzieci wyciągają stos książek i jest "mama, cytaj",
        > ewentualnie "opowiedz bajkę".
        > Max, mimo szczerej niechęci i głębokiej odrazy do wymiany poglądów ze słupem
        > betonowym zwrócę się do Ciebie - wiesz, naprawdę duuuużo zależy od wieku
        > dzieci - i uwierz wielorakim autorytetom - naprawdę przedszkolakom zdrowiej
        > jest malować i lepić z plasteliny albo ganiać po podwórku.

        Ja ganiam z nimi codziennie w parku.

        > PS: U moich Rodziców jest wszystko co chcieć - trzy kanały kreskówek, parę
        > national geo, a dla mnie mezzo. Ale jest też duży ogród z drzewami, po
        których
        > można się wspinać. Czasami z tych drzew dzieci dają się zgonić na dobranockę,
        > ale nie zawsze.

        Moje ogladaja programy o malolatach(13-16 lat).
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=30937985
        • magdmaz Re: Czy można wychować dziecko bez telewizora 31.10.05, 21:46
          Z tym się zgodzę. Kreskówki są w większości marne, na szczęście nie wszystkie.
          Dzieci uwielbiają "Magiczny autobus" i "Pytalskich", no i oczywiście "Było
          sobie życie". W tych filmach wiedza podana jest w formie odpowiedniej dla
          kilkulatka
          Ale faktem jest, że telewizor to duuuże wyzwanie dla rodziców. Gorzej, gdy
          zamiast narzędziem w procesie wychowania czy edukacji staje się zabawiaczem.
          Często głupawym.
    • magdmaz Re: Czy można wychować dziecko bez telewizora 31.10.05, 22:03
      A, i jeszcze jedno. Twoje argumenty, Maksiu, ze telewizor lepiej dzieciom
      opowie bajkę czy ulepi coś z plasteliny niż ty, są dla mnie przezabawne. Czy
      wiesz, czym się różni wyobraźnia wizualna od niewizualnej? Czy Twoje dzieci
      opowiadają bajki, czy scenariusze? Rozpoznałbyś? Ale ostatecznie przecież to
      tylko WYOBRAŹNIA o ona do KULTURY ma się przecież nijak...
      • maksimum Re: Czy można wychować dziecko bez telewizora 31.10.05, 23:10
        jakw napisała:

        > Można. Tylko dziecko pójdzie do przedszkola czy szkoły i nie będzie miało
        > pojęcia co to są pokemony, odlotowe agentki czy atomówki. A w pewnym wieku
        > nieznajomość takich rzeczy to obciach.

        Jescze gorzej jak nie bedzie znalo calego slownika dzieciecego,ktory jest
        uzywany w programach dla dzieci.ja tez sie czasami gubie.Dah!! jak to moja
        corka mowi.
        • maksimum A czy mozna wychowac dziecko bez komputera ? 02.11.05, 03:08
          Wiele matek pisze,ze bez telewizora sobie niezle radza,ale....ale korzystaja z
          komputera,zeby puszczac dzieciom filmy czy bajki na dobranoc.
          Moje dzieci nie to ze musza ogladac telewizje codziennie,ale maja swoje
          ulubione programy i znajdzie sie czas,to albo siedza przed tv albo na
          komputerze.
          Syna nie trzeba wypedzac na dwor,bo sam po przyjsciu ze szkoly i odrobieniu
          czesci lekcji leci do parku grac w handball,a czasami w kosza,zanim sie sciemni.

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=30937985&a=31292525
          Corka komunie brala rok wczesniej,czyli miala wtedy 7 lat.
        • a_weasley Re: Czy można wychować dziecko bez telewizora 04.11.05, 19:46
          maksimum napisał:

          jakw napisała:
          >
          > > Można. Tylko dziecko pójdzie do przedszkola czy szkoły i nie będzie mi
          > ało
          > > pojęcia co to są pokemony, odlotowe agentki czy atomówki. A w pewnym wiek
          > u
          > > nieznajomość takich rzeczy to obciach.

          No i tu dochodzimy do sprawy podstawowej - czy najistotniejszym elementem w
          aparacie pojęciowym dziecka ma być to, żeby być cool, trendy i nieobciachowym.
          Zwłaszcza, że idąc tą drogą nie bardzo wiadomo, gdzie się zatrzymać. Z
          podstawówki, pisałem to już kiedyś, pamiętam kolegów już nie tylko własnych,
          ale i brata, wówczas chyba dziewięcioletniego, z wypiekami komentującego
          erotykę i okrucieństwo w serialu "Ja, Klaudiusz". Czy to powód, żeby pozwalać
          jednocyfrowemu dziecku oglądać takie filmy?
          To prawda, jest większym wyzwaniem rozumnie ograniczyć korzystanie z
          telewizora. Ale mnie nie chodzi o ćwiczenie woli (i generowanie dodatkowych
          konfliktów w domu), tylko o efekt.

          Maksimum napisał:

          > Jescze gorzej jak nie bedzie znalo calego slownika dzieciecego,ktory jest
          > uzywany w programach dla dzieci.

          Łe tam. Dzieci się łatwo uczą. Zwłaszcza te, które nie myślą obrazkami (i np.
          żyjąc w USA potrafią poprawnie przepisać cudzy nick, będący popularnym
          nazwiskiem anglosaskim).
          • maksimum Re: Czy można wychować dziecko bez telewizora 07.11.05, 01:47
            > No i tu dochodzimy do sprawy podstawowej - czy najistotniejszym elementem w
            > aparacie pojęciowym dziecka ma być to, żeby być cool, trendy i nieobciachowym.

            Nie,to nie jest najistotniejsze,ale tv rozszerza wiedze i czym wiecej sie wie
            tym lepiej,na zasadzie zeby po prostu cwiczyc pamiec,bo komorki
            nieuzywane,zanikaja.

            > Zwłaszcza, że idąc tą drogą nie bardzo wiadomo, gdzie się zatrzymać.

            Do tego jest potrzebny dosc mocny kregoslup wyniesiony z domu i przytwierdzony
            do genow.

            > Z podstawówki, pisałem to już kiedyś, pamiętam kolegów już nie tylko
            własnych,
            > ale i brata, wówczas chyba dziewięcioletniego, z wypiekami komentującego
            > erotykę i okrucieństwo w serialu "Ja, Klaudiusz". Czy to powód, żeby pozwalać
            > jednocyfrowemu dziecku oglądać takie filmy?

            Przed filmami sa ogloszenia dla jakiej publiki sa skierowane i warto tego
            przestrzegac.Co innego jak ma sie do czynienia z dzieciaki ciekawskimi i malo
            zdyscyplinowanymi,to te cechy moga i na starosc zostac.

            > To prawda, jest większym wyzwaniem rozumnie ograniczyć korzystanie z
            > telewizora. Ale mnie nie chodzi o ćwiczenie woli (i generowanie dodatkowych
            > konfliktów w domu), tylko o efekt.
            >
            > np.
            > żyjąc w USA potrafią poprawnie przepisać cudzy nick, będący popularnym
            > nazwiskiem anglosaskim).

            Doesn't ring a bell.
            www.weasleynetwork.org/
    • push.sp hm.. 13.11.05, 10:23
      ze juz o oswajaniu lęku przy tak przreazajacych kreskowkach jak ScoobyDoo czy
      Chojrak nie wspomne - jakos moim dzieciom nie zaszkodzilo, wrecz przeciwnie
      • maksimum Re: hm.. 14.11.05, 04:48
        Ja jestem za tym,zeby sprawdzic,czy Stefan rzeczywiscie tv nie ma.
        Z wypowiedzi jasno wynika,ze abonamentu nigdy nie placil i zamiaru takiego nie
        ma.
        Troche jego wypowiedz przypomina mnie oswiadczenie majatkowe Cimoszewicza.
        • maksimum Najpierw trzeba miec porzadna TV 18.05.06, 22:41
          www.dishtv.com/programming_overview.jsp
          Czyli te 180 programow i kilka filmowych na dodatek,co sie zaokragla do 200.
          Oddzielny jest tenis kanal i tam niedawno lecial Rome Masters czyli po naszemu
          Italian Open ,a teraz leci turniej z Hamburga.Na kanale hokejowym leca NHL
          playoffs.No i dzieciaki maja 14 kanalow wylacznie dla nich przeznaczonych.
          • maksimum Ile godzin dziennie przed telewizorem? Jak to u mn 01.06.06, 06:45
            niepytana napisała:

            > W Ameryce przed tv wychowuja sie dzieci z marginesu spolecznego. To oni sa
            > wlasnie niekumaci, otyli i czesto chorzy. No ale wy taki wlasnie obrazek
            > Ameryki ogladacie. Nie moze wam sie to w waszych *$#@! glowach pomiescic ze w
            > Ameryce SREDNIO ZAMOZNA rodzina ma dostep do bardzo dobrych publicznych
            szkol,
            > ma wlasny dom, osiedlowe parki, plaze i baseny i nie je tylko w McDonalds ale
            w wielu restauracjach rownez i etnicznych gdzie rowniez mozna zamawiac roznego
            > rodzaju salatki i niskokaloryczne dania, dzieci prowadza sie na sporty i mimo
            > wszystko jest na tyle bezpiecznie ze dzieci w wieku szkolnym biegaja po
            > podworku i graja w soccer, baseball czy basketball.
            > Tym bardziej, ze nieciemnogordzkie, bo
            > > amerykańskie badania pokazują, ze tamtejszy nastolatek spędza przed ekran
            > em sześć godzin dziennie(!).
            >
            > Nie no jasne ze tak hehehehe. A nie pisali czasem jeszcze ze murzynuf
            bijom???
            > Zastanow sie logicznie. 100% nastolatkow uczeszczajacych do high school, a
            > uczeszcza ich prawie 100% spedza tam 7-8 godzin dziennie + dojazd, pozniej
            jest part time job zeby zarobic na gas do samochodu + zadanie domowe + bardzo
            >czesto

            Jak to u mnie wyglada?
            Ze szkoly dzieciaki przychodza o 4 czasami o 5 jak maja zajecia po szkole.
            Ida spac 9-10.
            Czyli jakbys nie liczyla,maja 5 godzin w domu
            1-na jedzenie,
            2-odrabianie lekcji
            3-gra w parku w kosza.codziennie 1-2 godziny)
            4-kumple
            5-komputer
            6-TV

            W takiej kolejnosci sie to odbywa.Punkty 1-6 sa wg hierarchii waznosci.
            W ciagu tygodnia ogladaja moze 1 godzine dziennie tv,mimo za maja ze 20
            programow niemal wylacznie dla nich,bo w sumie jest 200 kanalow.
            W weekend ogladaja troche wiecej i to tez zalezy od pogody.
            Aha i moje dzieciaki sa jeszcze za mlode na prace,bo gdy beda mialy po 15 lat,
            to beda rezygnowac poczawszy od 6 pkt w gore.
            To ze sie ma wiecej kanalow TV nie oznacza ze oglada sie wiecej TV,lecz oglada
            sie ciekawsze programy.
            Tak samo zreszta jak z jedzeniem.Jak masz wiecej pieniedzy,to nie jesz wiecej
            lecz lepiej,a ci naprawde bogaci i rozumni jedza mniej,bo przestrzegaja diety.
            Nie znam inteligentnych,bogatych ludzi,ktorzy byliby otyli.


            • maksimum Re: Ile godzin dziennie przed telewizorem? Jak to 10.11.06, 00:56
              wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,60935,3727801.html
              Teraz jestem zafascynowany wyborami w Polsce.
              Postulowalem,zeby minimum wyksztalcenia na wszystkie stanowiska powyzej soltysa
              byly studia dzienne z tyt. mgr. ale mojego wniosku nikt nie wzial powaznie pod
              uwage.I teraz Kononowicz zdobywa serca internautow i wyborcow w Bialymstoku.
              Pytanie:Czy K.Kononowicz wygra?
              • maksimum Ile godzin przed telewizorem? Boston czy Bialystok 10.11.06, 01:03
                Te reklame ogladam oczywiscie z dziecmi i one pytaja czy to na powaznie.
                Ja mowie,ze tak,bo teraz sa wybory w Polsce.
                One nagle zapalaly chcecia przyjechania do Polski i ogladania wyborow w
                Bialymstoku na zywo.
                Niby moglbym to zrobic,bo w tym samym czasie jest wycieczka szkolna do
                Bostonu,wiec jestem w rozterce:Boston czy Bialystok?
                W jednym miescie jest historia USA,a w drugim historia sie rozgrywa na naszych
                oczach.
                  • maksimum Nowy" K.K.K." 10.11.06, 15:00
                    myelegans napisała:

                    > Mysle, ze jednak Bialystok, w Massachusetts rzadza juz demokraci (yipeee) od
                    > gubernatora po senatorow i zalegalizowane sa malzenstwa homoseksualistow,
                    > jeszcze Ci dzieciaki skrzywia

                    Teraz czeka nas nowy KKK czyli Kandydat Krzysztof Kononowicz i jego wyborcy.
                    Syn sie zawzial na Harvard ale skoro tam KKK urzeduje to przekonam go do NYU.
                    Troche jest w rozterce,bo co bedzie jak Bloomberg odejdzie.Nie widac zadnego
                    solidnego kandydata.
                    www.youtube.com/watch?v=gIkR3I-3FTM&eurl=
                    • myelegans Re: Nowy" K.K.K." 12.11.06, 21:33
                      ????????????

                      No to musisz sobie poszukac nie tylko innego miasta, ale i innego kraju, era
                      republikanow i bushowcow juz sie skonczyla. Za dwa lata dojdzie jeszcze
                      demokratyczny prezydent.
                      • maksimum Re: Nowy" K.K.K." 21.11.06, 02:50
                        Bush troche zaniedbal sie w czasie ostatnich wyborow,ale powinien jak
                        najszybciej przedstawic plan wycofywania wojsk z Iraku i juz jest po klopocie.
                        Jestem pewien,ze kazdy rozsadny republikanski kandydat na prezydenta bedzie
                        taki plan mial.
                        I nie kracz za bardzo,bo jak Bloomberg zechce kandydowac w wyborach
                        prezydenckich,to wygra w cuglach.
          • jacksparrow1 Re: Najpierw trzeba miec porzadna TV 19.11.06, 22:07
            O matko jedyna!!
            To ja i moja rodzina w sredniowieczu zyjemy.Musze natychmiast dzownic i zamowic
            kolejne jakies 150 kanalow zeby byc na czasie.O dodatkowych juz nie
            wspominam.Przecie podstawa to minimum 180.

            Mam tych durnych kanalow jakies 30-40 z czego ogladamy dosc intensywnie dwa -
            TLC i Discovery.Czasami sie wlaczy lokalny na wiadomosci czy jak jakis szlagier
            od czasu do czasu zapodadza.Telewizor jest i dosc czesto spelnia role
            kurzolapki niz mebla niezbednego do wychowania dzieci i rozwoju umyslowego
            zarowno naszego jak i dzieciakow.
            Przyszloby mi oglupiec z 200 kanalami.
            • maksimum Re: Najpierw trzeba miec porzadna TV 21.11.06, 02:54
              jacksparrow1 napisała:

              > O matko jedyna!!
              > To ja i moja rodzina w sredniowieczu zyjemy.Musze natychmiast dzownic i
              zamowic
              > kolejne jakies 150 kanalow zeby byc na czasie.O dodatkowych juz nie
              > wspominam.Przecie podstawa to minimum 180.

              To prawda.Podstawa to 180+lokalne.

              > Mam tych durnych kanalow jakies 30-40 z czego ogladamy dosc intensywnie dwa -
              > TLC i Discovery.Czasami sie wlaczy lokalny na wiadomosci czy jak jakis
              szlagier
              > od czasu do czasu zapodadza.Telewizor jest i dosc czesto spelnia role
              > kurzolapki niz mebla niezbednego do wychowania dzieci i rozwoju umyslowego
              > zarowno naszego jak i dzieciakow.
              > Przyszloby mi oglupiec z 200 kanalami.

              Bardzo szybko bys sie przyzwyczaila.To nic innego jak wiekszy wybor.
              Wcale nie musisz ogladac wiecej TV,bo ogladasz jedynie to co najlepsze.
    • kasiunia62 Re: Czy można wychować dziecko bez telewizora 10.11.06, 08:12
      eee tam , cała ta afera z TV
      ja tam pozwalam mojej niuni oglądac bajki, bo dzięki nim uczy się słow, dobrego
      zachowania (oczywiscie oglądamy tylko odpowiednie bajki) czym bylby swiat
      dziecka bez bajek. oczywiscie, jak wiadomo nie pół dnia przed TV! ale rano po
      pobudce, w czasie obiadku i nieraz popołudniu...sama radosc
      • maksimum Re: Czy można wychować dziecko bez telewizora 11.11.06, 04:37
        kasiunia62 napisała:

        > eee tam , cała ta afera z TV
        > ja tam pozwalam mojej niuni oglądac bajki, bo dzięki nim uczy się słow,
        dobrego
        > zachowania (oczywiscie oglądamy tylko odpowiednie bajki) czym bylby swiat
        > dziecka bez bajek. oczywiscie, jak wiadomo nie pół dnia przed TV! ale rano po
        > pobudce, w czasie obiadku i nieraz popołudniu...sama radosc

        Ja tak samo robilem,szczegolnie ze w domu rozmawialismy po polsku a telewizja
        jest po amerykansku.
        Syn byl najpierw skolowany bo mu sie jezyki mieszaly,ale pozniej przesortowal.
        No i te wszystkie slowa dla dzieci i malolatow,ktorych dorosli nie uzywaja,to
        sie z tv nauczyli.
        Teraz ogladaja 1-2 godziny dziennie i bardzo wybiorczo.
        Kanalow jest cala kupa,ale oni wiedza co i kiedy na ktorym kanale jest.
        Ja tez ogladam 1-2 godz dziennie.
        Zalamany bylem na wakacjach w Polsce.
        Polska telewizja jest beznadziejna i najlepszymi programami sa
        wiadomosci,ktorych tutaj prawie nie ogladam.
        Jedyny program ,ktory jest na dobrym swiatowym poziomie to :"Jaka to melodia".
        Dobor piosenek mnie sie nie podobal,bo sa glownie polsko-europejskie i na
        dodatek stare.
        Nie ma nowych przebojow amerykanskich.
        • kropkacom Re: Czy można wychować dziecko bez telewizora 11.11.06, 10:11
          maksimum napisał:
          > Zalamany bylem na wakacjach w Polsce.
          > Polska telewizja jest beznadziejna i najlepszymi programami sa
          > wiadomosci,ktorych tutaj prawie nie ogladam.
          > Jedyny program ,ktory jest na dobrym swiatowym poziomie to :"Jaka to melodia".
          > Dobor piosenek mnie sie nie podobal,bo sa glownie polsko-europejskie i na
          > dodatek stare.
          > Nie ma nowych przebojow amerykanskich.

          Moje bliźniaki bardzo lubią oglądać bajki a przed telewizorem mogłyby spędzać
          długie godziny. Dlatego też czasami musze interweniować. Co do polskiej
          telewizji to faktycznie jest fatalna. Za dużo marnych seriali za mało filmów
          dokumentalnych i ciekawej publicystyki. Program "Jaka to melodia" rzeczywiscie
          fajny. Piszesz że nie odpowiada Ci dobór piosenek, że za mało amerykańskich
          nowości. To jest teleturniej, który ma pokazać przekrój muzyki światowej a więc
          raczej starsze piosenki niż nowości. Z racji tego że kręcony jest w Polsce,w
          Europie koncentruje się własnie na muzyce z tej części świata. Dziwne byłoby
          gdyby nagle większość piosenek stanowiły amerykańskie nowinki bo piosenki te nie
          są u nas tak znane i popularne.

          PS. Skąd Ci się wzieła ta forma(maniera?): "Dobor piosenek MNIE sie nie
          podobal"? Chyba powinno być: mi się nie podobał. Pytam z czystej ciekawości bo
          już kilka razy takiej formy użyłeś.
          • maksimum Re: Czy można wychować dziecko bez telewizora 11.11.06, 17:38
            kropkacom napisała:

            > Europie koncentruje się własnie na muzyce z tej części świata. Dziwne byłoby
            > gdyby nagle większość piosenek stanowiły amerykańskie nowinki bo piosenki te
            >nie są u nas tak znane i popularne.

            Ten program jest rzeczywiscie na swiatowym poziomie i przyznam ze chetnie na
            niego czekalem.

            > PS. Skąd Ci się wzieła ta forma(maniera?): "Dobor piosenek MNIE sie nie
            > podobal"? Chyba powinno być: mi się nie podobał. Pytam z czystej ciekawości bo
            > już kilka razy takiej formy użyłeś.

            A mnie lepiej brzmi mnie.Mi to nie jest inny wyraz,to jest skrot od mnie.
            • hankam W sprawie "mnie" 11.11.06, 19:19
              Mialam ci juz nie odpowiadac (zauwaz, ze napisalam "ci", a nie "tobie"), bo
              wprawdzie twoje wypowiedzi mocno ozywiaja forum, ale tez niektore twoje poglady
              sa dla mnie absolutnie nie do przyjecia, ale zlituje sie i sprobuje
              wytlumaczyc, gdzie robisz bledy. Wprawdzie to twoja sprawa, jak mowisz i co ci
              sie wydaje i lepiej brzmi, pamietaj jednak, ze niektore bledy sa lekko
              kompromitujace.
              'Mi' to nie jest skrot od "mnie".
              "Mi" i "mnie", to oboczne formy tego samego przypadku - celownika zaimka "ja".
              Formy dluzszej "mnie" uzywamy:
              - po przyimku np. Mow do mnie po polsku.
              - na poczatku zdania np. Mnie sie w Polsce nie podoba.
              - jako przeciwstawienie np. W tym poscie cytowales nie mnie, lecz gaike.
              - w wypowiedzi jednowyrazowej np. Komu nie podoba sie polska szkola? Mnie!
              W pozostalych przypadkach uzywamy formy krotszej "mi", np:
              Dobor piosenek mi sie nie podobal.
              Czy ci sie to podoba, czy nie, sposob uzycia przez ciebie zaimka "mnie" jest
              nieprawidlowy. Obawiam sie nawet, ze moze byc to rusycyzm, w rosyjskim jest
              chyba tylko "mienia", o ile mnie pamiec nie myli.
              Skoro tak wiele osob zwraca ci uwage, to moze juz powinienes pojsc na lake i
              chrupac te trawe?
              • maksimum Re: W sprawie "mnie" 11.11.06, 20:19
                hankam napisała:

                > Mialam ci

                Kiedys tak bylo,ze wyksztalceni ludzie uzywali "tobie" a sluzba "ci",ale
                pozniej przyszla wojna,a po wojnie zdecydowano,ze nie wypada w "nowym" ustroju
                mowic po wielkopansku i przewazyla forma "ci".
                Ta sama transformacja dotyczy mnie i mi i miala miejsce jakies cwierc wieku
                temu.

                > juz nie odpowiadac (zauwaz, ze napisalam "ci", a nie "tobie"), bo
                > wprawdzie twoje wypowiedzi mocno ozywiaja forum,

                Bo ja neleze do tych gruntownie wyksztalconych,w przeciwienstwie do mnostwa
                politologow,psychologow,socjologow,filologow itp.

                > ale tez niektore twoje poglady
                > sa dla mnie absolutnie nie do przyjecia,

                Ja mysle,ze zdecydowana wiekszosc ludzi na forum nie nadaza za mna.

                > ale zlituje sie i sprobuje
                > wytlumaczyc, gdzie robisz bledy. Wprawdzie to twoja sprawa, jak mowisz i co
                >ci sie wydaje i lepiej brzmi, pamietaj jednak, ze niektore bledy sa lekko
                > kompromitujace.

                Smialo sobie(se) poczynasz.
                Za 20 lat se zastapi sobie i zrobisz mnie nowy wyklad.

                > 'Mi' to nie jest skrot od "mnie".
                > "Mi" i "mnie", to oboczne formy tego samego przypadku - celownika zaimka "ja".
                > Formy dluzszej "mnie" uzywamy:
                > - po przyimku np. Mow do mnie po polsku.
                > - na poczatku zdania np. Mnie sie w Polsce nie podoba.
                > - jako przeciwstawienie np. W tym poscie cytowales nie mnie, lecz gaike.
                > - w wypowiedzi jednowyrazowej np. Komu nie podoba sie polska szkola? Mnie!
                > W pozostalych przypadkach uzywamy formy krotszej "mi", np:
                > Dobor piosenek mi sie nie podobal.

                Sprawdzilas kiedy te zmiany zostaly wprowadzone do jezyka polskiego?

                > Czy ci sie to podoba, czy nie, sposob uzycia przez ciebie zaimka "mnie" jest
                > nieprawidlowy. Obawiam sie nawet, ze moze byc to rusycyzm, w rosyjskim jest
                > chyba tylko "mienia", o ile mnie pamiec nie myli.

                Z tym rusycyzmem niezle mnie dobilas.

                > Skoro tak wiele osob zwraca ci uwage, to moze juz powinienes pojsc na lake i
                > chrupac te trawe?

                Pojde do parku i pogram w kosza,oki?
                • kropkacom Re: W sprawie "mnie" 11.11.06, 20:54
                  maksimum napisał:
                  > Kiedys tak bylo,ze wyksztalceni ludzie uzywali "tobie" a sluzba "ci",ale
                  > pozniej przyszla wojna,a po wojnie zdecydowano,ze nie wypada w "nowym" ustroju
                  > mowic po wielkopansku i przewazyla forma "ci".
                  > Ta sama transformacja dotyczy mnie i mi i miala miejsce jakies cwierc wieku
                  > temu.

                  Jak słusznie zauważyłeś jezyk ewoluuje. Ty nie. Próbujesz nawiązac do
                  przedwojennej sanacji? Moja babcia też tak ma i mówi o sobie Koźmińska z
                  Poznańskich a nie jak wszyscy Koźmińska. Tylko o czym to świadczy?

                  > Bo ja neleze do tych gruntownie wyksztalconych,w przeciwienstwie do mnostwa
                  > politologow,psychologow,socjologow,filologow itp.

                  To że ktoś zna etymologię danego wyrazu nie swiadczy jeszcze o niczym. Ty
                  uzywasz wyrazu "mnie" niezgodnie z zasadami gramatyki polskiej.
                • hankam Re: W sprawie "mnie" 11.11.06, 21:06
                  > Smialo sobie(se) poczynasz.
                  > Za 20 lat se zastapi sobie i zrobisz mnie nowy wyklad.
                  >

                  Tak, skarbenku. Bede cie z uporem maniaka przekonywala, ze poprawnie mowi
                  sie "sobie".
              • a_weasley Uczył Marcin Marcina 13.11.06, 16:32
                hankam napisała:

                > 'Mi' to nie jest skrot od "mnie".
                > "Mi" i "mnie", to oboczne formy tego samego przypadku - celownika zaimka "ja".

                Ponadto atoli "mnie" jest dopełniaczem, biernikiem i miejscownikiem tegoż. I
                tego właśnie dotyczy większość Twoich przykładów:

                > - po przyimku np. Mow do mnie po polsku.
                (dopełniacz - do kogo-czego)

                > - jako przeciwstawienie np. W tym poscie cytowales nie mnie, lecz gaike.
                (biernik - cytowałeś kogo-co)

                > - w wypowiedzi jednowyrazowej np. Komu nie podoba sie polska szkola? Mnie!

                To jest, i owszem, celownik. I "mnie" zamiast "mi" stosuje się albo w wypowiedzi
                jednowyrazowej, albo jako podkreślenie, albo na początku zdania. W pozostałych
                przypadkach "mi".

                > nieprawidlowy. Obawiam sie nawet, ze moze byc to rusycyzm, w rosyjskim jest
                > chyba tylko "mienia", o ile mnie pamiec nie myli.

                Dopełniacz, biernik - mienia
                Celownik, miejscownik - mnie
                • maksimum Re: Uczył Marcin Marcina 14.11.06, 04:36

                  > > nieprawidlowy. Obawiam sie nawet, ze moze byc to rusycyzm, w rosyjskim je
                  > st chyba tylko "mienia", o ile mnie pamiec nie myli.
                  >
                  > Dopełniacz, biernik - mienia
                  > Celownik, miejscownik - mnie

                  Niezly szutnik z Ciebie.
    • carmelaxxx Re: Czy można wychować dziecko bez telewizora 11.11.06, 09:40
      nie czytalam wszystkich wypowiedzi i wypowiem sie dokladnie na pytanie autora watku.
      Tv mam w domu ale nie korzystam z tv kablowej ani zadnej innej. za to ogladam
      filmy na dvd w czasie wolnym. w ciagu dnia nie mam czasu na ogladanie tv wiec
      nie chce mi sie oiplacac zadnych abonamenow skoro i tak nie korzystam.
      Lorzysci wobec dziecka widze sporo glowna z nich to brak stycznosci z glupimi
      reklamami , dzieki czemu wybierajkac zabawke czy cos innego muj syn po prostu
      kieruje sie swoim wlasnym gustem a nie tym co tv narzuca. Dziecko jest w pewnym
      sensie odciete od scen ktorych nie powinno ogladac.Pewnie jak zaczbnie chodzic
      do szkoly poprosi o to by podlaczyc tv kablowa czy jakas tam ale wtedy
      przemyslimy czy jest to nam potrzebne.
      • maksimum Re: Czy można wychować dziecko bez telewizora 11.11.06, 17:43
        carmelaxxx napisała:

        > Pewnie jak zaczbnie chodzic
        > do szkoly poprosi o to by podlaczyc tv kablowa czy jakas tam ale wtedy
        > przemyslimy czy jest to nam potrzebne.

        Tak i u mnie sie stalo.Dzieciaki w szkole ogladaly jakies programy,ktorych ja
        nie mialem i musialem zmienic z kabla na satelitarna,bo tam jest wiecej
        programow.
        No przeciez one nie moga siedziec w szkole jak mumie,gdy wszystkie dzieciaki
        omawiaja jakies najciekawsze programy telewizyjne!
          • maksimum Re: Czy można wychować dziecko bez telewizora 11.11.06, 23:18
            carmelaxxx napisała:

            > ano wlasniespodziewalam sie ze dzieciaki wlasciwie w szkole maja jakas wieksza
            > potrzebe dostepu do informacji medialnych. Sama pamietam ze w szkole od
            > pierwszej klasy komentowalo sie co tam bylo w jakism programie dla dzieci czy
            >w filmie, wiec pewnie i teraz dziecikai tak robia.

            U mnie wlasnie tak bylo,ze ja mialem tylko 4 kanaly dla dzieci a inni mieli
            wiecej,wiec musialem dolaczyc do czolowki,bo dzieciaki w szkole rozmawialy o
            tym ,o czym moje dzieciaki nie wiedzialy ,bo nie widzialy.
            www.dishtv.com/programming_overview.jsp
            Musialem wziac "America's Top 180" + 8 kanalow HBO+ 15 kanalow lokalnych.
            Klikniesz na "180" to zobaczysz ile jest programow "Family"-14 i "Education"-17.
    • uffa1 Re: Czy można wychować dziecko bez telewizora 11.11.06, 23:18
      Da wychowac sie dzieci bez TV!
      Ja bylam tak wychowywana (jakos na ludzi wyszlam, skonczylam studia i mam sie
      dobrze wink).
      Tak tez razem z mezem wychowujemy nasze dzieci. Nie mamy TV i raczej nie
      bedziemy go miec.
      Wiadomo, ze dla rodzicow czasem jest prosciej wlaczyc jakas bajke i miec pol
      godziny dla siebie (i czasem sie lapie ze tez bym tak chciala), ale jednak w
      dluzszym rozliczeniu wychodzi mi ze nie warto...
      Bardzo duzo czytamy dzieciom, gramy w rozne gry, robimy dobie teatrzyki, staram
      sie spedzac czas z dziecmi bardzo kreatywnie. Poza tym moje dzieci umieja sobie
      bez problemu same zorganizowac czas.
      Ja widze wiele korzysci z braku TV w domu.

      W wakacje spedzala u nas 2 tygodnie corka kuzynki (mozna powiedziec ze cala ta
      rodzina uzalezniona jest od TV, ktory jest wlaczony chyba 20h/dobe). Kuzynka
      twierdzila ze Ala (9 lat) z nudow nie wytrzyma u nas nawet 2 dni...
      A jednak tak bardzo sie u nas jej podobalo, a najbardziej to jak sama ujela 'ze
      ciocia i wujek maja dla dzieci czas", byl to dla mnie ogromny komplement.
      • maksimum Re: Czy można wychować dziecko bez telewizora 12.11.06, 02:38
        uffa1 napisała:

        > Da wychowac sie dzieci bez TV!
        > Ja bylam tak wychowywana (jakos na ludzi wyszlam, skonczylam studia i mam sie
        > dobrze wink).
        > Tak tez razem z mezem wychowujemy nasze dzieci. Nie mamy TV i raczej nie
        > bedziemy go miec.

        Zaraz,zaraz.To skad wiecie ,kto wybory wygral? I jaka bedzie jutro pogoda?

        > Wiadomo, ze dla rodzicow czasem jest prosciej wlaczyc jakas bajke i miec pol
        > godziny dla siebie (i czasem sie lapie ze tez bym tak chciala), ale jednak w
        > dluzszym rozliczeniu wychodzi mi ze nie warto...

        W TV sa programy dla dzieci przygotowywane przez fachowcow i jak tak ciekawie
        takich bajek jak w TV nie umiem opowiadac.

        > Bardzo duzo czytamy dzieciom, gramy w rozne gry, robimy dobie teatrzyki,
        staram
        > sie spedzac czas z dziecmi bardzo kreatywnie. Poza tym moje dzieci umieja
        >sobie bez problemu same zorganizowac czas.

        U mnie to jest tak:
        -praca domowa
        -tv
        -comp
        -park
        -jak pada to do kumpli.

        > Ja widze wiele korzysci z braku TV w domu.

        Bo na te same filmy mozesz isc do kina?
        Czy wypozyczyc kasety?

        > W wakacje spedzala u nas 2 tygodnie corka kuzynki (mozna powiedziec ze cala
        ta rodzina uzalezniona jest od TV, ktory jest wlaczony chyba 20h/dobe). Kuzynka
        > twierdzila ze Ala (9 lat) z nudow nie wytrzyma u nas nawet 2 dni...
        > A jednak tak bardzo sie u nas jej podobalo, a najbardziej to jak sama
        ujela 'ze
        > ciocia i wujek maja dla dzieci czas", byl to dla mnie ogromny komplement.

        Bo jak nie maja tv,to nie maja innego wyjscia!
        Poza tym dzieci maja to do siebie,ze sa w roznym wieku i jak jednemu czytasz
        bajke,to ten starszy moze juz ja znac i woli poogladac tv.
        A programy tv sa bardziej wyszukane i potrafia przyciagac dzieci w roznych
        grupach wiekowych.
        • carmelaxxx Re: Czy można wychować dziecko bez telewizora 12.11.06, 16:30
          ja wiadomosci czytam w internecie zarowno swiatopwe , krajowe jak i te dotyczace
          miasta czy regionu. co wiecej uwazam ze telewizja klamie, czesto wiadomosci
          podawane w tv odbiegaja od tych w necie z tym ze tv mniej jest wiarygodna.
          Zwlaszcza tv panstwowa karmic chce nas bzdurami. jedynie nie jestem na topie z
          tym co sie wydarzylo w jakis odcinku superwizjera czy superniani czy jakies tam
          marii celesty.
        • turzyca Re: Czy można wychować dziecko bez telewizora 12.11.06, 18:21
          "W TV sa programy dla dzieci przygotowywane przez fachowcow i jak tak ciekawie
          takich bajek jak w TV nie umiem opowiadac."

          Sluchowiska na plytach, kasetach i w mp3 istnieja... Przez radio tez sa
          nadawane. To tyle w kwestii _opowiadania bajek_ a maximum jako osoba wychowujaca
          swoje dzieci w kraju anglojezycznym i dbajacym o ich osluchanie jest w tej
          szczesliwej sytauacji, ze "ksiazka czytana" jest tam duzo bardziej rozwinieta
          niz u nas - mozna uslyszec wszystko od kubusia puchatka po harry'ego pottera i
          od agaty christie przez terry'ego pratchetta po dostojewskiego.

          Chyba ze mamy na mysli ogladanie bajek, ale to inna czynnosc, prawda?
          • maksimum Re: Czy można wychować dziecko bez telewizora 12.11.06, 21:19
            > Sluchowiska na plytach, kasetach i w mp3 istnieja... Przez radio tez sa
            > nadawane.

            Radio to jest tylko do sluchania muzyki i czasami wiadomosci,chyba ze jade
            samochodem to powiedza jaki gdzie jest traffic.

            > To tyle w kwestii _opowiadania bajek_ a maximum jako osoba wychowujaca
            > swoje dzieci w kraju anglojezycznym i dbajacym o ich osluchanie jest w tej
            > szczesliwej sytauacji, ze "ksiazka czytana" jest tam duzo bardziej rozwinieta
            > niz u nas - mozna uslyszec wszystko od kubusia puchatka po harry'ego pottera i
            > od agaty christie przez terry'ego pratchetta po dostojewskiego.

            Mozna i tak,ale po co sluchac jak mozna sluchac i ogladac w tym samym czasie?
            Przy sluchaniu mozna sobie cos tam wyobrazac,a przy ogladaniu konfrontuje sie
            wlasne wyobrazenia z tymi przekazanymi przez filmowcow.
            I glownie chodzi o ta konfrontacje,bo ona rozwija najlepiej.

            > Chyba ze mamy na mysli ogladanie bajek, ale to inna czynnosc, prawda?

            I to w czasie odrabiania lekcji,tak by koncentrowac sie na wiecej niz jeden
            rzeczy w tym samym czasie.
            Bo pamietam jak tanczylem kiedys z ladna dziewczyna i zaczalem nawet do niej
            ciekawie zagadywac,a ona mnie na to,ze jak tanczy to nie moze mowic,bo jej sie
            nogi myla.
            No i zgadnij jak dlugo trwala ta znajomosc?
            • turzyca Re: Czy można wychować dziecko bez telewizora 12.11.06, 22:36
              > Radio to jest tylko do sluchania muzyki i czasami wiadomosci,chyba ze jade
              > samochodem to powiedza jaki gdzie jest traffic.
              Hmmm traffic na trasie praca/szkola-dom jest zawsze taki sam, wiec spokojnie
              zamiast radia mozna sobie posluchac najnowszego grishama np, albo co kto lubi.
              Patent mojej Mamy podpatrzony w... Stanach wlasnie smile w szczegolnosci przydaje
              sie podczas odwiedzin u najblizszej rodziny wymagajacych zaledwie 2 h jazdy po
              uroczych, niezakorkowanych drogach, ale w polskich korkach tez sie sprawdza.

              "Mozna i tak,ale po co sluchac jak mozna sluchac i ogladac w tym samym czasie?"
              Bo samo sluchanie jest trudniejsze. Troche jak czytanie z promptera - nie mozesz
              popatrzec co bylo przed chwila, a kontrolowanie akcji jednym zmyslem jest
              trudniejsze. Sluchanie uczy umiejetnosci dlugotrwalego skupienia.

              "przy ogladaniu konfrontuje sie
              > wlasne wyobrazenia z tymi przekazanymi przez filmowcow.
              > I glownie chodzi o ta konfrontacje,bo ona rozwija najlepiej."
              Zeby moc "skonfrontowac" musisz miec wlasna wizje. Zdarzylo Ci sie podczas
              ekranizacji myslec, ze to nie wyglada tak jak powinno? Zazwyczaj dzieje sie tak
              wtedy, gdy przeczytales wczesniej ksiazke i miales jakas wizje bohaterow,
              odmienna od wizji filmowcow. Gdy film jest pierwsza wizja jakiegos dziela jaka
              dostajesz nie masz z czym dokonac konfrontacji.


              I to w czasie odrabiania lekcji,tak by koncentrowac sie na wiecej niz jeden
              > rzeczy w tym samym czasie.
              > Bo pamietam jak tanczylem kiedys z ladna dziewczyna i zaczalem nawet do niej
              > ciekawie zagadywac,a ona mnie na to,ze jak tanczy to nie moze mowic,bo jej sie
              > nogi myla.
              Jedna strona medalu. Moze dlatego podczas kursow tanca, na ktore chodzilam za
              granica, bylam w stanie jeszcze rozmawiac z partnerem w trzecim jezyku obcym, bo
              zazwyczaj czytam ksiazki i ogladam telwizje jednoczesnie. Choc zawsze mi sie
              wydawalo, ze robie to, bo telewizja nie jest tak obciazajaca intelektualnie,
              zeby poswiecac jej wieksza czesc mojej uwagi. Taniec chyba bardziej
              skomplikowany, ale nie koliduje z rozmowa, bo to przeciez rowniez dialog tylko
              prowadzony innymi srodkami.
              "Telewizje" moge ogladac ze zrozumieniem nawet po szwedzku, a Toma i Jerry'ego
              to nawet rozumiem bezblednie wink poza tym wszedzie skladniki telewizyjne sa
              wszedzie mniej wiecej takie same. Gorzej jak zaczyna sie film, bo tu zazwyczaj
              tresc nie jest taka prosta, jak to ze koalicja sie znowu kloci.
              Druga strona medalu - czas skupienia, ktory cwiczysz przy uzyciu telewizji i
              przy uzyciu sluchowiska np.


              P.S. Nie jestem przeciwniczka telewizji, choc przez ostatnie pol roku uzywalam
              telewizora glownie do ogladania pilkarskich mistrzostw swiata. Zwracam tylko
              uwage, ze Ty opowiadasz bajki, a telewizja je pokazuje. Dwie zupelnie rozne
              czynnosci. Gdybys pisal, ze nie jestes w stanie czytac swoim dzieciom kubusia
              puchatka, tak zabawnie jak aktor w edycji bbc, to bym sie nie odzywala.
              • maksimum Re: Czy można wychować dziecko bez telewizora 13.11.06, 02:48
                > Zeby moc "skonfrontowac" musisz miec wlasna wizje.

                No oczywiscie,ze taka mam.

                > Zdarzylo Ci sie podczas
                > ekranizacji myslec, ze to nie wyglada tak jak powinno?

                Jasne i to czesto.

                > Zazwyczaj dzieje sie tak
                > wtedy, gdy przeczytales wczesniej ksiazke i miales jakas wizje bohaterow,
                > odmienna od wizji filmowcow.

                Nie,to nie ma nic do rzeczy.

                > Gdy film jest pierwsza wizja jakiegos dziela jaka
                > dostajesz nie masz z czym dokonac konfrontacji.

                Widzisz,jak ja ogladam film,to przewiduje co stanie sie za chwile i w jaki
                sposob to nastapi.Jesli bedzie to odniegac od idealu,to znaczy,ze film jest
                nudny,chyba ze mile mnie zaskoczy.

                > wszedzie mniej wiecej takie same. Gorzej jak zaczyna sie film, bo tu zazwyczaj
                > tresc nie jest taka prosta, jak to ze koalicja sie znowu kloci.

                To Hanka wygra w Warszawie ,czy Marcinkiewicz?

                > P.S. Nie jestem przeciwniczka telewizji, choc przez ostatnie pol roku uzywalam
                > telewizora glownie do ogladania pilkarskich mistrzostw swiata.

                Ja lubie hokej i tenis.

                > Zwracam tylko
                > uwage, ze Ty opowiadasz bajki, a telewizja je pokazuje. Dwie zupelnie rozne
                > czynnosci. Gdybys pisal, ze nie jestes w stanie czytac swoim dzieciom kubusia
                > puchatka, tak zabawnie jak aktor w edycji bbc, to bym sie nie odzywala.

                A widzialas "Chicken Run" ?
                www.imdb.com/title/tt0120630/
            • jacksparrow1 Re: Czy można wychować dziecko bez telewizora 19.11.06, 23:32
              Co do konfrontacji wyobrazni z tym co sie widzi na ekranie.Jezeli dziecko zna
              np Harrego Pottera tylko z przekazu ekranowego , jak nie czytalo ksiazki to
              oswiec mnie jak ma przebiegac konfrontacja?
              NIe twierdze ze tak jest u ciebie w domu, ale atakujac tych co wybieraja opcje -
              przynajmniej czesc czesc dziecinstwa bez TV stawiasz siebie i swoje dzieciaki
              ponad nimi.A skad wiesz czy nie sa madrzejsze od twoich?Jeszcze raz to co
              amerykanskie nie znaczy lepsze.
              I musze powiedziec ze malutki jestes w moich oczach jak nie potrafisz
              dzieciakom opowiedziec bajki.U mnie dzieciaki czekaja i sluchaja z wypiekami
              kolejnego odcinka przygod paczki krasnali i zwierzakow co to przemierzaja nasza
              Dundas Valley.
      • mama_kotula Re: Czy można wychować dziecko bez telewizora 15.12.06, 01:46
        uffa1 napisała:
        > Tak tez razem z mezem wychowujemy nasze dzieci. Nie mamy TV i raczej nie
        > bedziemy go miec.
        > Wiadomo, ze dla rodzicow czasem jest prosciej wlaczyc jakas bajke i miec pol
        > godziny dla siebie (i czasem sie lapie ze tez bym tak chciala), ale jednak w
        > dluzszym rozliczeniu wychodzi mi ze nie warto...

        Dlaczego nie warto jest mieć pół godziny dla siebie?
        Umiar we wszystkim, moja droga. Pół godziny bajki/filmu raz na jakiś czas nie
        ukrzywdzi dziecka. Pół godziny bez dziecka raz na jakiś czas rewelacyjnie wpływa
        na samopoczucie rodzica smile)). Nie popadajmy w skrajności.

        > Bardzo duzo czytamy dzieciom, gramy w rozne gry, robimy dobie teatrzyki,
        staram sie spedzac czas z dziecmi bardzo kreatywnie. Poza tym moje dzieci umieja
        sobie bez problemu same zorganizowac czas.

        No popatrz tylko, ja bym mogła się pod tym cytatem podpisać. Jednak telewizor
        mam i nie czuję potrzeby wyrzucania go.

        Jak to kiedyś ktoś napisał na forum w podobnym wątku na temat TV? Łatwo jest
        walczyć z wrogiem, gdy się go nie ma, trudniej jest podjąć wyzwanie, gdy jest i
        kusi. Nie widzę potrzeby wyrzucania telewizora "dla dobra dzieci", mam w nim
        wyłącznik i - o dziwo - bezproblemowo z tego wyłącznika korzystam smile
    • a_weasley A z telewizorem się da? - najnowsze badania 13.11.06, 15:13
      Za dzisiejszym Onetem:

      Dzieci reagują na TV jak alkoholicy na wódkę

      Dzieci są tak zafascynowane telewizją, że wolą patrzeć na pusty ekran, niż na
      uśmiechającą się ludzką twarz.
      Podczas badań na grupie ponad 200 dzieci, naukowcy ze szkockich uniwersytetów w
      Stirling i Glasgow zauważyli, że dzieci w wieku 6-8 lat reagują na obraz
      telewizora tak samo, jak alkoholicy reagują na zdjęcia napojów alkoholowych.

      Badania psychologiczne dowodzą, że patrzenie na twarze jest naturalną
      skłonnością ludzi już od narodzin, tymczasem z obserwacji szkockich ekspertów
      wynika, że wiele dzieci preferuje obrazy związane z telewizją.

      W dotychczasowych eksperymentach wykorzystywano z reguły zdjęcia takich
      przedmiotów, jak drzewa, rośliny, instrumenty, pokarmy i inne przedmioty
      spotykane w codziennym życiu, jednak wszystkie one przegrywały z wizerunkami
      ludzkich twarzy.

      Zdaniem badaczy, wyniki najnowszego badania są niepokojąco inne. "Prawdopodobnie
      nie powinno nas to dziwić, bo telewizja rzeczywiście pochłania dziecięcą uwagę,
      jednak niepokojący jest fakt, że patrząc na twarze innych ludzi człowiek uczy
      się interakcji społecznych, podczas gdy telewizja nie jest w stanie zapewnić nam
      tego rodzaju wiedzy" - komentuje wyniki badań dr Markus Bindemann."
      • maksimum Re: A z telewizorem się da? - najnowsze badania 14.11.06, 04:57
        a_weasley napisał:

        > Za dzisiejszym Onetem:
        >
        > Dzieci reagują na TV jak alkoholicy na wódkę

        Moznaby rowniez napisac,ze reaguja jak Renatka na owies.
        Bardzo oszczedni w srodkach wyrazu sa ci Szkoci ,ktorzy robili badania.

        > Dzieci są tak zafascynowane telewizją, że wolą patrzeć na pusty ekran, niż na
        > uśmiechającą się ludzką twarz.

        Dla mnie usmiechajacy sie Szkot jest osoba co najmniej podejrzana.Mieli kiedys
        pod panowanie Irlandczykow,ale jak sie im o tym przypomni,to sie zupelnie nie
        smieja.

        > Podczas badań na grupie ponad 200 dzieci, naukowcy ze szkockich uniwersytetów
        w Stirling i Glasgow zauważyli, że dzieci w wieku 6-8 lat reagują na obraz
        > telewizora tak samo, jak alkoholicy reagują na zdjęcia napojów alkoholowych.

        Do klasy dla uzdolnionych,gdzie jest moja corka,w wieku 6 lat przyszla
        Samantha,bo w swojej grupie wiekowej byla przebojowa i bardzo smiala w
        wyrazaniu swoich pogladow,ktore czerpala glownie od doroslych.Pozniej przyszly
        testy w wyzszych klasach i okazalo sie,ze Samantha jest klasowym posmiewiskiem.
        Sposoby zakwalifikowamia ja do dzieci zdolnych w wieku 5-6 lat budza takie same
        skojarzenia jak porownanie reakcji 8 letnich dzieci do zachowac alkoholikow.

        > Badania psychologiczne dowodzą, że patrzenie na twarze jest naturalną
        > skłonnością ludzi już od narodzin, tymczasem z obserwacji szkockich ekspertów
        > wynika, że wiele dzieci preferuje obrazy związane z telewizją.

        Bo te wczesniejsze badania psychologiczne byly dokonywane wtedy,gdy w Szkocji
        nie bylo jeszcze telewizorow.

        > W dotychczasowych eksperymentach wykorzystywano z reguły zdjęcia takich
        > przedmiotów, jak drzewa, rośliny, instrumenty, pokarmy i inne przedmioty
        > spotykane w codziennym życiu, jednak wszystkie one przegrywały z wizerunkami
        > ludzkich twarzy.
        >
        > Zdaniem badaczy, wyniki najnowszego badania są niepokojąco
        inne. "Prawdopodobnie
        > nie powinno nas to dziwić, bo telewizja rzeczywiście pochłania dziecięcą
        uwagę,
        > jednak niepokojący jest fakt, że patrząc na twarze innych ludzi człowiek uczy
        > się interakcji społecznych, podczas gdy telewizja nie jest w stanie zapewnić
        >nam tego rodzaju wiedzy" - komentuje wyniki badań dr Markus Bindemann."

        To jest jeden z wielu komentarzy tzw:"bardzo oszczednych w wiedze."
        Bo skad np moje dzieci nauczyly sie mowic po angielsku,skoro w domu mowilismy
        po polsku?
        I jaka interakcja rysuje sie na twarzy czlowieka,ze nie mozna jej pokazac w TV?
          • maksimum Re: A z telewizorem się da? - najnowsze badania 19.11.06, 21:22
            ik_ecc napisała:

            > maksimum napisał:
            >
            > > Bo skad np moje dzieci nauczyly sie mowic po angielsku,skoro w domu mowil
            > ismy po polsku?
            >
            > W szkole?
            >
            > Ani ja ani siostra nie nauczylysmy sie *mowic* po angielsku z telewizora
            > (rozumiec sporadyczne rzeczy tak). Interakcje z ludzmi nauczyly.

            Nauczyly sie z TV i miedzy soba juz gadaly po angielsku jeszcze przed szkola.
            • ik_ecc Re: A z telewizorem się da? - najnowsze badania 15.12.06, 18:36
              maksimum napisał:

              > ik_ecc napisała:
              >
              > > maksimum napisał:
              > >
              > > > Bo skad np moje dzieci nauczyly sie mowic po angielsku,skoro w domu
              > mowil
              > > ismy po polsku?
              > >
              > > W szkole?
              > >
              > > Ani ja ani siostra nie nauczylysmy sie *mowic* po angielsku z telewizora
              > > (rozumiec sporadyczne rzeczy tak). Interakcje z ludzmi nauczyly.
              >
              > Nauczyly sie z TV i miedzy soba juz gadaly po angielsku jeszcze przed szkola.

              Jesli juz (w co watpie, ale moge sobie wyobrazic dlaczego tak myslales) to jest
              to efekt nietypowy.
        • jacksparrow1 Re: A z telewizorem się da? - najnowsze badania 19.11.06, 23:53
          U mnie w domu tez mowi sie po polsku.Dzieci nauczyly sie jezyka angielskiego
          podczas obcowania z rowiesnikami.Corce zajelo niespelna 3 miesiace zeby plynnie
          mowic po angielsku.Przeprowadzane testy w drugiej polowie roku szkolnego(
          dokladnie w trzeciej bo tutaj rok szkolny podzielony jest na 3 semestry)
          wykazaly ze jej slownictwo jest na wyzszym poziomie niz jej anglojezycznych od
          urodzenia rowiesnikow.Teraz poznaje trzeci jezyk i jest super.Przed Tv nie
          przesiaduje.Jak jest godzina tygodniowo to jest dobrze.Czasami owszem bedzie i
          wiecej, ale naprawde znajduje sobie zupelnie inne zajecia i nie jest w tyle za
          rowiesnikami - jest w czolowce klasy.Ma swoje zainteresowania i pilnuje zeby
          zdobyc na dany temat informacje.Czas na bajke z tata woli czasami poswiecic na
          czas spedzony z tata na poznawaniu nowego ciekawego czegos, na zrobienie water
          rocket i pojscie do parku zeby ja odpalic, na zrobienie kolejnego szalonego
          projektu, bo wtedy sie czegos dodatkowego uczy.
          Telewizja jej tego nie dostarczy.Owszem znajdzie tam informacje, ale one nie
          zastapia jej czasu spedzonego z rodzicem.
          I nie tylko czas na graniu w kosza zeby miec szanse na czas przed komputerem i
          to tylko jak sie wygra z ojcem.
          Przynajmniej tak to brzmi z twoich tutaj wpisow
          • maksimum Re: A z telewizorem się da? - najnowsze badania 20.11.06, 03:46
            jacksparrow1 napisała:

            > I nie tylko czas na graniu w kosza zeby miec szanse na czas przed komputerem
            >i to tylko jak sie wygra z ojcem.
            > Przynajmniej tak to brzmi z twoich tutaj wpisow

            Dzisiaj pomyslelismy o lyzwach.
            Dzieciaki sa dobre na rollerblades,to dadza sobie rade i na lyzwach.
            Za wejscie na lodowisko placi sie 6-10 doll za dzien,no i mozemy pojechac do
            Milford i tam na zamarznietym jeziorze pocwiczyc.
            Syn lubi w hockey'a grac i ciekaw jestem czy wpuszcza go na lodowisko z kijem i
            krazkiem.
            • jacksparrow1 Re: A z telewizorem się da? - najnowsze badania 20.11.06, 04:54
              Moga nie wpuscic bo wiele dzieciakow sie peta na takich lodowiskach.A jak lubi
              hokej to zorganizuj mu granie w zespole.Nikt go nie bedzie przeganial ze na
              lodowisko wlazl z kijem i krazkiem, no chyba ze wezmie i przemyci dodatkowy
              celem narobienia zamieszania podczas meczu ku uciesze wszystkich.
              • maksimum Re: A z telewizorem się da? - najnowsze badania 20.11.06, 22:59
                jacksparrow1 napisała:

                > Moga nie wpuscic bo wiele dzieciakow sie peta na takich lodowiskach.A jak
                >lubi hokej to zorganizuj mu granie w zespole.

                Nie wiem,czy to by wapalilo,bo granie w zespole zobowiazuje czasowo,a on przez
                nastepny rok w srody po szkole jest juz zajety,a w soboty do 1 PM.
                Ale zauwazylem,ze Stuyvesant H.S. ma druzyne hokejowa.
                en.wikipedia.org/wiki/Stuyvesant_High_School-------------
                Sports
                Stuyvesant fields 26 varsity teams, including a swimming team, as well as golf,
                bowling, volleyball, soccer, basketball, gymnastics, wrestling, fencing,
                baseball/softball, handball, tennis, track/cross country, cricket and football
                teams.
                -----------
                In 2001, Stuyvesant added a varsity ice hockey team, the first public school in
                New York City to do so.
                ------------

                > Nikt go nie bedzie przeganial ze na
                > lodowisko wlazl z kijem i krazkiem, no chyba ze wezmie i przemyci dodatkowy
                > celem narobienia zamieszania podczas meczu ku uciesze wszystkich.

                Jak sie zalapie do Stuyvesant,to moze tam pogra,a na razie w wolnych chwilach
                tenis,hokej na rolkach i kosz.
    • cleo1972 Re: Czy można wychować dziecko bez telewizora 16.11.06, 10:21
      Witam
      Mozna dzieci wychowac i z komputerem i z kalkulatorem, tylko zeby potrafiło
      przeliczyc coś w głowie na szybko, bo niestety nie zawsze ma sie go pod reką i
      umiało sie myslec tak aby wyciągnąć wnioski odpowiednie a nie tylko obliczyć.
      Znam dzisiaj studentów którzy bez kalkulatora nie potrafią policzyć 12*4
      tak tak nie zmyslam u mnie panna na zajęciach pobiegła po kalkulator aby to policzyc
      • maksimum Re: Czy można wychować dziecko bez telewizora 17.11.06, 18:27
        cleo1972 napisała:

        > Witam
        > Mozna dzieci wychowac i z komputerem i z kalkulatorem, tylko zeby potrafiło
        > przeliczyc coś w głowie na szybko, bo niestety nie zawsze ma sie go pod reką i
        > umiało sie myslec tak aby wyciągnąć wnioski odpowiednie a nie tylko obliczyć.
        > Znam dzisiaj studentów którzy bez kalkulatora nie potrafią policzyć 12*4
        > tak tak nie zmyslam u mnie panna na zajęciach pobiegła po kalkulator aby to
        >policzyc

        Bo na wariatke najlepiej sie podrywa.
        Pewno nie zalapales i nie umowiles sie z nia?
        Chodzilo o 12 do 4 potegi?
    • jacksparrow1 Re: Czy można wychować dziecko bez telewizora 19.11.06, 18:08
      Zalezy do czego ten telewizor chcesz wykorzystac.
      Abydzieciak spedzal godziny durnowato wlepiajac oczka w durnowate bajki o
      jakis straszydelkach, obslinionych i bekajacych stworkach, to faktycznie
      obejdzie sie bez tego.Ale poza cartoon network i innymi programami nadajacymi
      bajki ( z nazwy tylko bo to dla mnie w 95% straszydelka)sa takie programy jak
      TLC, Discovery.Moje dzieciaki a corka zwlaszcza uwielbia ogladac programy z
      roznych zakatkow swiata, chlonie wiedze z programu HOW IT'S MADE i wiele
      innych ciekawych programow przyrodniczych.Nie wszystko tak ladnie podane jest w
      ksiazkach, nie wszedzie mozesz z dzieciakiem pojsc i to pokazac.Telewizor
      naprawde nie musi byc zlem koniecznym.Trzeba umiec z tego korzystac i
      ukierunkowac dziecko na inne , wartosciowe programy.
      I odpowiadajac na pytanie - mozna wychowac dziecko bez telewizora, tylko po co?
      Nie lepiej wybrac programy dla dziecka zeby rozwinac jej/jego zainteresowania?
      • maksimum Mgla w Chinach. 19.11.06, 21:17
        mgla_jedwabna napisała:

        > nie myl poziomu rozwoju technicznego z kulturalnym. Skoro wspomniales o
        >Chinach- przecietny Chinczyk wyciera smarki w palce,

        Zeby chusteczki nie pobrudzic,jak trzeba bedzie wytrzec kaciki ust po wytrawnym
        obiedzie w eksluzywnej restauracji.

        > a zeby spuscil wode w toalecie, trzeba go osobno instruowac.

        To sie czasami i moim dzieciakom zdarza i bede musial przybic jakis wielki znak
        obslugi toalety.

        > Rozmowa po chinsku wyglada jak klotnia po polsku.

        Bo Ty mowisz o Chinczykach chinskich a ja o Chinczykach amerykanskich.
        Nawet nie wszyscy z Lomzy nadaja sie na Greenpoint!

        > Nie przeczytalam o tym w gazecie, tylko widzialam na zywo. I nie byly to
        > wyjatkowe jednostki.

        A jak Ci sie podobala Great Wall of China?
        www.thechinaguide.com/great_wall_of_china/index.html

        > W wielu krajach ludzie cierpia na stagnacje umyslowa i tam nie rowniez wzrostu
        > > gospodarczego i to co bylo dobre rok czy dwa lata temu w dalszym ciagu je
        > st dobre,bo nie ma pomyslow na cos lepszego.
        >
        > hmm. bywaja rzeczy tak dobre, ze wystarczaja na dluzej niz rok czy dwa... Po
        to
        > kupuje np. porzadny sprzet sportowy, zeby go dluzej pouzywac, a nie wyrzucac
        jak tylko pojawi sie cos lepszego
        >
        > a co do szybkosci pojawiania sie filmow w telewizji- to sa cechy kultury
        > nadajacej sie jedynie na przemial. Do wartosciowych rzeczy warto nieraz
        wracac,
        > dobry film poznaje sie po tym wlasnie, ze mozna go ogladac kilka razy i sie
        nie nudzic. Wspolczuje twoim dzieciom, ktore nigdy nie zaznaja tej jakze
        > wyrafinowanej przyjemnosci.

        Jak ten
        imdb.com/title/tt0060196/
        Lub ten
        imdb.com/title/tt0071007/