3 letni "potwór-terorysta: ;-))))

26.02.05, 12:54
Piszę w imieniu koleżanki..bo nie umiem jej pomóc.moje dzieci są
grzeczne,ułożone,słuchają sie ( no może nie aż takie idealne)...a jej 3 letni
Kuba to poprostu potwór ( nie obrażając nikogo)
Wczoraj była u mnie z nim...i poprostu szok,,on nie potrafi dłużej niż minutę
bawić się jedną zabawką,powyciągał wszystko co było i poroznosił po całym
domu a na słowa " nie wolno ! " poprostu nie reaguje,cały czas
skacze,krzyszy,musi wszystko dostać bo bije mame albo tate..lub kogoś kto mu
nie chce dać..Wogóle nie słucha co się do niego mówi.

Moja koleżanka poprostu nie daje już rady...on nie chce sam spać...i jeśli
ona nie idzie to będzie siedział z nią nawet całą noc...oczywiście marudząc
bo spiący.
nie wiem..czy to jakaś choroba,czy złe wychowanie ? może wiecie ja walczyć
lub postępować z takim dzieckie ?
Dzieki za wszystkie rady - napewno jej przekaże.
Pozdrawiam
    • a.g9910 Re: 3 letni "potwór-terorysta: ;-)))) 27.02.05, 09:46
      Szczerze powiedziawszy,mój Kubuś miał podobne zachowanie,ni i coś tam jeszcze
      mu zostało z tego.
      W mojej obecności chciał mną kierować ,ustawiać tak jak on to widział,ale ja
      się nie dałam,konsekwętnie pokazywałam że na razie to ja żądzę.
      Więc do mnie zmienił zachowanie,słucha się mnie,sprząta sam,ubiera się itd(ma
      3.5 latek).
      Natomiast będąc z tatusiem,to urządza takie cyrki że szok.
      Manipuluje nim na wszystkie strony,a kiedy tato już nie ma siły,i nie daje rady
      woła mnie na pomoc,no i ja muszę to rozwiązywać.
      Uważam że najgożej jest:jak dziecko czuje,widzi że może nas przerobić na swoją
      stronę,a my temu ulegamy.
      W końcu trochę dyscyplinki nie zaszkodzi bo mają dopiero po kilka lat,a co
      bedzie potem??
      • iskra14 Re: 3 letni "potwór-terorysta: ;-)))) 27.02.05, 11:49
        Konsekwencja! - przerabiałam to (chociaz nie aż w takiej wersji, którą
        opisałaś). Często nie wytrzymujemy, chcemy, żeby wreszcie był spokój i
        ustępujemy, a dzieciak to ustępuje. Pamiętam jak mój maluch leżał na podłodze i
        cuda wyczyniał, żeby go rozebrać (była jesień, a wróciliśmy właśnie z
        przedszkola). Robiła, to co miałam do zrobienia - wtedy to był chyba obiad, a on
        leżał i próbował różnych sztuczek. W efekcie rozebrał się sam. Teraz takich
        sytuacji nie ma. Jeżeli np. wracamy do domu a on czuje się zmęczony to
        ewentualnie prosi mnie (a nie żąda), żebym np. pomogła mu zdjąć buty.
    • asano_corp Re: 3 letni "potwór-terorysta: ;-)))) 27.02.05, 12:14
      wydaje mi sie ze trzeba ustalic jakies granice i starac sie ich nie
      przekraczac. nie dyskutowac, nie tlumaczyc. o 8 idziemy spac i jak dzieciak
      wyje i wylazi z lozka po prostu cierpliwie go prowadzic z powrotem, nie dac sie
      wciagnac w zadne dyskusje, nie zagadywac. polozyc spac. to trwa ale po jakims
      czasie dziecko sie przyzwyczaji. to byl tylko przyklad.
      wydaje mi sie ze ten "konkretny egzemplarz 3latka" po prostu metoda prob i
      bledow sprawdzil na ile rodzice mu pozwalaja i teraz to wykorzystuje. potrzeba
      duuuuzo cierpliwosci by go wyprowadzic z tego przyzwyczajenia a potem gdy juz
      zrozumie ostro negocjowac zasady nowego pokoju.
      cierpliwosci, samozaparcia i zdrowego rozsadku. pozdro
    • roman.gawron Re: 3 letni "potwór-terorysta: ;-)))) 27.02.05, 22:39
      marteczka271 napisała:

      > musi wszystko dostać bo _bije_ mame albo tate..lub kogoś kto mu nie chce dać.

      Czy to dziecko choć raz w życiu dostało porządnie w tyłek albo po łapie?

      > Moja koleżanka poprostu nie daje już rady...on nie chce sam spać...i jeśli
      > ona nie idzie to będzie siedział z nią nawet całą noc...oczywiście marudząc
      > bo spiący.

      Czy to dziecko choć raz w życiu zostało po prostu wsadzone do kojca, a matka co
      minutę powtarzała mu stanowczo: "spać! Dzieci spać, dorośli nie!"?

      Czy w ogóle to dziecko choć raz w życiu usłyszało twarde: "Nie!!"?
      • marteczka271 macie racje..ale jest inny problem 27.02.05, 23:05
        Kochani dziekuje za podpowiedzi...macie racje bo ja sama jej tak
        podpowiadałam..ale tu jest też inny problem,że moja koleżanka pracuje na zmiany
        i ma też noce więc tata nie znosząc płaczy synka dla swiętego spokoju daje mu
        smoczka,włącza bajki,idzie z nim spac...a potem biedna mama nie daje rady,bo
        jak krzyknie lub da klapa to on poleci do taty a tata nakrzyczy na mame ....i
        to jest własnie PROBLEM !!! Mały śpi z nimi w pokoju na swoim tapczaniku,nie
        ma więc ograniczenia żeby zejśc i wcisnąc sie do rodziców..oni go zaprowadzą
        to on wróci,a o samodzielnym spaniu nie mam mowy,bo jak zostanie sam w pokoju
        to tak wali w drzwi i szybe - strach że ją może zbić.

        chcę jej pomóc ale wiem że jak ona coś postanowi to tak będzie przy niej a jak
        pójdzie do pracy to tata wszystko co mama zastosuje odsunie na bok..aby mieć
        święty spokój (tata nie pracuje )

        no i tak..ręce opadają !! ja swoją drogą uważam i stosuję...w związku i
        wychowaniu dzieci powinna być solidarnośc i konsekwencja a wtedy nawet
        największego terroryste da się ugłaskac..

        Pozdrawiam..i jak macie jeszcze jakieś rady chętnie poczytam i oczywiście dam
        poczytać koleżance.
        • triss_merigold6 Re: macie racje..ale jest inny problem 27.02.05, 23:19
          To masz odpowiedź. Niech koleżanka z tatą dziecka ustali zasady i trzyma się
          ich w miarę konsekwentnie.
          • asano_corp Re: macie racje..ale jest inny problem 27.02.05, 23:33
            gdzie dwoch sie bije.... maly w tym przypadku jest tym trzecim
    • johana2 Re: 3 letni "potwór-terorysta: ;-)))) 28.02.05, 13:10
      Acha. Miałam (mam?) dokładnie to samo. U mnie jest taki problem że synek w
      przeważającej większości przebywa ze swoim tatą. A tata jak to tata jest
      zmeczony i mało cierpliwy. Żeby mieć święty spokój pozwala małemu na wszystko.
      Efekt jest taki że Mały na kolację zjada paczkę paluszków, zasypia oglądając
      przez kilka godzin bajki,śpi w ubraniu, w którym np bawił się cały dzień w
      piaskownicy, oczywięscie nie umyty , jest ubrany w nieodpowiednie co do pory
      roku ubranie. Doprowadziłam do tego swoim uporem i konsekwencją, że przy mnie
      mały jest w miarę grzeczny: nauczył się dodawać słowo:"proszę" (ale niestety
      tylko jak mówi do mnie),coraz rzadziej zdaża mu się do mnie mówić rozkazującym
      tonem, zjada dokładnie to i dokładnie tyle ile ja uważam za stosowne. Przy mnie
      sam się ubiera w to co ja chcę i sam potrafi się rozebrać ( z małą pomocą). Od
      niedawna nauczyłam go zasypiać przy mnie bez bajek i konieczności mojego
      kładzenia się z nim do łóżka. Niestety przy mężu to wszystko się nie sprawdza.
      A mąż bardzo ubolewa i wręcz obraża się na synka gdy ten mówi do niego w stylu"
      idź stąd, nie lubię cię" itd. Ale uważam że to nie wina małego... Ja sobie na
      takie zachowanie po prostu nie pozwalam. Wolę żeby zaryczał się i usnął ze
      zmęczenia, ale jestem konsekwentna bo tylko to przynosi efekty. To ostatni
      dzwonek żeby dziecko wyprostować. Nie złamać charakter, jak już to słyszałam,
      tylko nauczyć dobrych manier i szacunku dla starszych, przede wszystkim dla
      rodziców. Tylko jak to wszystko wytłumaczyć Tacie? sad
Pełna wersja