Po co uczyć samodzielnego zasypiania???

02.03.05, 21:00
Witam, czytam ostatnio o nauce samodzielnego zasypiania i szczerze mówiąc
jestem w małym szoku. Kompletnie nie rozumiem jak można tego uczyć dzieci 5-6
miesięczne czy nawet roczne. Dla mnie metody opisywane tutaj(pozwalanie na
płacz, nie branie dziecka na ręce) sa straszne. Przeciez tak male dziecko nie
rozumie dlaczego mama, czyli cały jego swiat nie chce go przytulić, czemu
kaze mu się bac (bo takie maluchy często sie boją tego, że są same w pokoju)
Nie rozumiem matek, po co płaczecie w pokoju obok, przeciez to tylko male
dziecko (chciane i wyczekiwane) nie lepiej cieszyc sie każdą chwilą, byc z
maluchem, przytulac go po to żeby czuło sie bezpieczne, kochane? Wybaczcie
ale maluch, który czuje sie bezpieczny, jest obok niego mama, jest spokojny,
szczęsliwy łatwiej zasypia i z reguły śpi spokojnie bo wie ze w każdej
chwili jest mama, która jeśli przysni mu sie koszmar to go przytuli i
pocieszy. Sama mam 3,5 letnia córkę i nie wyobrażam sobie, że miałabym ją
połozyć wieczorem do łózka i wyjśc z pokoju. Dla mas to czas na czytanie
bajek, opowiadanie co wydarzyło się w ciagu dnia itp. Mała zasypia
szczęśliwa. Jasne, że czasami trwa to dłużej a czasami krócej ale wychodzę z
założenia, ze czas tak szybko leci iż za chwile sama nie bedzie chciała zebym
ja usypiała a takie chwile nie wrócą. Zdaję sobie sprawę, że zostanę
potępiona za takie rozumowanie ale wierzcie mi gdyby u któregoś z moich
sąsiadów płakało dziecko godzine czy dwie codziennie to najpierw poszłabym do
nich a jesli to by nie pomogło to wezwała bym policje. Dla mnie to meczenie
dziecka i siebie przy okazji (wyrzuty sumienia i płakanie po kątach).
Pozdrawiam.
    • triss_merigold6 Re: Po co uczyć samodzielnego zasypiania??? 02.03.05, 21:37
      Chociażby po to, żeby móc spędzić wieczór bez godzinnego namawiania dziecka aby
      w koncu raczyło zasnąć, bez ciągłego noszenia na rękach, kołysania itd.
      Oprócz macierzyństwa są inne istotne rzeczy, które dorosła kobieta chce czasem
      robić wieczorem.
      Jak ktoś nie chce to nie uczy samodzielnie zasypiać.
      • roman.gawron Re: Po co uczyć samodzielnego zasypiania??? 02.03.05, 21:42
        triss_merigold6 napisała:

        > Oprócz macierzyństwa są inne istotne rzeczy, które dorosła kobieta chce
        > czasem robić wieczorem.

        Całe szczęście! wink
      • aszar.kari Re: Po co uczyć samodzielnego zasypiania??? 02.03.05, 21:48
        Uczymy dzici roznych rzeczy po to by umialy samodzielnie spac, jesc, chodzic,
        myslec!!! Wszystko to przebiega stopniowo niemniej cel jest jeden - aby czuly,
        ze maja te "moc", ktora pozwoli Im na samodzielne spanie, jedzenie, chodzenie,
        myslenie itd. itd. itd. Umiejetnosc robienia czegos to tylko fragment calej
        nauki - najistotniejsza czescia jest przekazanie dziecku tego poczucia, ze MOZE
        (w sensie mocy, nie tylko przyzwolenia), ze potrafi, ze da rade. Nauka
        samodzielnego zasypiania jak i nauka samodzielnej zabawy, samodzielnego
        chodzenia, ktoregos dnia zostania samemu w domu czy pojscia samodzielnie do
        szkoly to przede wszystkim "obdarowywanie" dziecka ta wlasnie SILA/MOCA, ktora
        ma z nim i w nim rosnac i CHRONIC je przed lekami, zawracaniem z drogi,
        rezygnacja, poddawaniem sie, ciaglym oczekiwaniem na wsparcie itd. Zasypianie
        to jeden z elementow, schodkow do tej wiezy samodzielnosci jaka budujemy przez
        cale dziecinstwo naszych Mlodych. Zaleznosc dziecka od matki to piekna sprawa
        ale i bardzo niebezpieczna - nie mozna o tym zapominac smile
        Aszar
        • aka10 Re: Po co uczyć samodzielnego zasypiania??? 02.03.05, 22:29
          Tez nie rozumiem,po co uczycwinkNigdy nie mialam tego typu problemow,jako,ze ani
          razu nie musialam z dziecmi lezec,zeby zasnely.Bylo mycie,kapiel,bajka i
          dobranoc.Drzwi przymkniete.Od samego poczatku.Nigdy zadnego placzu,bo po prostu
          rytual zawsze taki sam.I wcale nie uwazam sie za wyrodna matke.Mam za to inny
          przyklad w rodzinie-lezenie z dziecmi od poczatku,w sumie chyba z 12 lat,bo
          najpierw jedno,potem obydwoje,wiecznie zmeczeni rodzice,czesto zasypiajacy
          przed dziecmi.Od chwili urodzenia dzieci nigdy nie mieli dla siebie czasu,nigdy
          razem nigdzie nie wychodzili.Wydaje mi sie,ze malzenstwo na tym bardzo
          ucierpialo.
          A aszar.kari calkowicie popieramsmilePozdrawiam.
          • kokolores Re: Po co uczyć samodzielnego zasypiania??? 02.03.05, 23:03
            Zgadzam sie aka10!!Moja pociecha tez od poczatku byla przyzwyczajona do
            zasypiania samemu po kapieli ,kolacji i bajce.Wcale nie protestowala!!
            Nie ma przeciez w tym nic zlego ,ze po calym dniu nalezy nam sie wieczor dla
            siebie.A widzac niektore moje kolezanki ,ktore swoje 8-o letnie dzieci chodza
            usypiac , tzn leza czasem godzine lub poltora !!Dla mnie nie do pomyslenia.Moja
            corka ma caly dzien czas ,zeby mi opowiedziec co bylo w szkole na podworku
            itd.Przed kilkoma laty ja czytalam lub opowiadalam jej bajke,teraz czyta ja sama
            i sama gasi swiatlo,przychodzi sie przytulic i powiedziec dobranoc.Jestem dumna
            z tego ,ze mam tak samodzielne dziecko!!
            Kocham ja rownie mocno jak autorka tego watku i niczego innego nie dam sobie
            wmowic!!!
            Pozdrawiam.
            P.S.To mamy ,ktore od poczatku przyzwyczaily dzieci do wspolnego zasypiania maja
            pozniej problemy z odzwyczajaniem .Wtedy zaczyna sie dopiero placz.
            • wana Re: Po co uczyć samodzielnego zasypiania??? 03.03.05, 12:12
              Eeee... nie generalizujmy! Ja takich problemów nie mam, a mam dzieci dwoje
              wink)), każde od początku azasypiało ze mną.
              Pozdrawiam
              wana
    • jagnak Re: Po co uczyć samodzielnego zasypiania??? 02.03.05, 23:13
      gratuluję, że mała chce spać i pewnie śpi w nocy, bo inaczej byś się nie
      dziwiła.
      wiesz, ale są dzieci ,które nie chcę spać, chośby zasypiały na stojąco, uginały
      się pod nimi nogi- patrz moja córcia, wiecznie nie śpiąca, nawet po drzemce,
      otwierała oczy i mówi że nie chce spać- nie wie że spała...
      tyle tu było wątków... wczuj się w matkę, która buja maluch przez pół nocy a
      potem on się budzi i td....
      pozatym to jest problem, u ciebie widać nie bo takie pogaduchy są fajne, ale ja
      uparamy sie z problemem zasypiania, żeby dziecko "korzystało" z pogaduch a nie
      traktowało je jako "przedłużacz" obecnoćci mamy...
      myślę, ze troche empatii takim umęczonym mamom, którym to wyczekiwane odbiera
      radość bądż co bądz...
      ja miałam kłopot z wiecznym ssaniem cyca i doszło do trzymania go w buzi
      podczas całego snu- wyobrażasz sobie???
      wcześniej myślałam jak to mam dać smoka?, butlę? NIE!!!- przecież jestem Dobra
      Mamą...
      i co musiałam się zmierzyć z tymi rykami; rezultat:wyszło to i mi i córci na
      lepsze- więcej byłyśmy na spacerkach bo wcześniej wstawałam, byłam wysopana i
      jak mała spała sama po południu to coś zrobiłam w domu.
      teraz ma 22 mies, zasypia sama , wcześniej opowiadam bajkę, podsumowyjemy
      krótko dzień i planujemy następny, mówimy kogo kochamy i kto nas kocha, ale
      potem wychodzę i ona sama zasypia bo jest w stanie ale sama tego nie "wyssała"
      akurat musiałam ją tego nauczyć
      zazdroszczę Ci jak pewnie wiele mam mających dzici z tym problemem- uwierz to
      nie było mile...
      a podłoże takich sutuacji to też inny temat- ja jestem w domu z małą i
      poświęcam jej cały ten czas, chodzimy na basen i rytmikę to marzy mi się ok. 20
      kanapa, muzyczka, mężuś....
      ale panna papla jak nakręcona do 22-23 ok. godziny jeszcze po kąpieli i
      opowiadaniu bajki- śpiewa wszystkie znane piosenki w ciemnym pokoju za
      zamkniętymi drzwiami...
      sytuacja czasem zmusza do działań, których byśmy w innych okolicznościach
      potępili,
      życzę Ci obyś się nie musiała o tym przekonać...
    • wana Re: Po co uczyć samodzielnego zasypiania??? 03.03.05, 09:37
      Dobre pytanie, sama się nad tym zastaniawiam... Dla mnie to nic innego, jak
      kolejny barbarzyński pomysł - jeśli kltoś chce mieć "wolne wieczory", niech nie
      myśli o dziecku i już. My z mnężem spaliśmy z naszą starszą córką prawie 3
      lata, teraz śpimy z Julkiem i nigjdy nie zostawialiśmy dziecka "na wypłakanie" -
      jak się uespokoi po kilkugodzinnym płaczu to nie sukces, to porażka. Czytałam
      kiedyś przedruk XIX-wiecznego niemieckiego poradnika wychowania dzieci i tam
      właśnie zalecone było postępowanie z dziećmi, szumnie teraz nazywane "metodą
      zaklinaczki".
      Ale każdy robi, jak uważa. Szkoda mi tylko dzieci - moje są ufne, śpią bardzo
      dobrze, Ulka zasypia sama pomimo nienauczenia jej tego, Julek ssie, ale już
      obserwuję tendencję do wyrastania z zasypiania z cycem mamusi w zębach -
      wszystko odbywa się naturalnie, na zasadzie ewolucji, nie rewolucji. A decyzja
      o posiadaniu dzieci wiąże się też z realizacją ich potrzeb, nawet, jeśli
      oznaczają one poświęcenie dziecku części wieczoru.
      Pozdrawiam
      wana
      • jamila Otoz to. 03.03.05, 11:34
        W pelni sie zgadzam z powyzszym postem wany i tym, co napisala ilona.
        Z wlasnego doswiadczenia wiem, ze jesli dziecko nie moze zasnac, to jest jakis
        powod - odmawianie mu czulosci i poczucia bezpieczenstwa w imie
        jakiejs 'metody' lub wlasnego egoizmu, to oznaka niedorozoju emocjonalnego.

        Zapewniam, ze od czasu urodzenia dziecka nie wyspalam sie ani razu. Ale tak juz
        jest: jak radzila pewna matka znanej polskiej aktorce (gdy byla jeszcze
        bezdzietna):spij,spij, bo jak bedziesz miec dzieci, to sie nie wyspiszwink

        Juz widze, jak sie urazone panie na mnie zaraz rzucawink

        smile))
        Pozdrawiam
        • kokolores Re: Otoz to. 03.03.05, 11:37
          Mnie nie urazilas ,he,he!!
          Ale roznica pomiedzy nami polega na tym ,ze ja jestem (i bylam wczesniej)
          wyspana(przewaznie!).
          Pozdrawiam.
    • jagnak sens rozmowy 03.03.05, 14:09
      zastanawiam się jaki jest sens takich postowych potyczek???
      nigdy przeciwne strony sie nie zrozumieją a co najważniejsze sobie nie są w
      stanie pomóc, bo nie wiedza o czym mówi ta druga strona.
      Ja Wam cos powiem, jak urodziłam córcię to sąsiadka chwaliła się że jej mała
      sama zasypia- tak sobie pomyślałam i co? co wtym nadzwyczajnego? Jak potem mi
      pożyczyła tą ksiązke to włos się mi na głowie zjeżył i pomyślałam że w życiu, a
      niech ssie ile wlezie, w końcu ponoć same dzieciaki rezygnują...czekałam
      myślicie, że olewam dziecko, gdyby tak było to dałabym smoka, co zalecali
      lekarze, bo mała chciała ssać i ssać- nie dałam; potem ok. 8-9 mies zalecił
      pediatra dać butlę na noc skoro się budzi co chwilę, może głodna- nie dałam
      spałam twardo razem z nią i dawałam cyca, bo nic nie pomagało i nie miał mnie
      kto zastąpić a mamusia wiadomo pachnie mleczkiem aż ok. roczku mała zachciała
      mieć cyca non stop w buzi podczas snu, nie chciała spać w wózku, nawet nie
      chciała w nim już siedzieć i odką ruszyła w świat na nóżkach zaniechałaby
      najchętniej spanie
      powiecia moja wina, wiem teraz, że jakieś błędy popełniłam a że mam takie a nie
      inne dziecko tzn o takim a nie innym charakterze to tak wyszło...
      Waszym zdaniem lepiej było zpasować po kilku miesiącach i dać smoka lub butlę?
      pewnie z perspektywy czasu może, ale skąd wiedziałam, ze ona taka zawzieta....
      może jestem cienka, wytrzymałam tak półtora roku i razem z odstawieniem od cyca
      zmogłam się i ze spaniem bo to szło w parze...
      zazdroszczę jak dzieci same rezygnują z nocnych karmień lub odraniczają się do
      2-3 na noc, moja mała poszła w druga stronę...
      teraz żałuję tylko, że nikt mi nie wspomnieł o takich konsekwencjach i ten
      język na zebach...lekkie seplenienie- mam nadzieję do skorygowania...
      same wiecie, że dzieci są różne a stwierdzenie, ze " poświęcić część wieczoru"
      obrazuje brak pojecia co się dzieje w niekturych domach i jak inne mamy nie
      mogą trafić na dobre rozwiązanie
      co to znaczy część wieczoru? do północy czy do trzeciej???
      jak już pisałam moja idzie się myć ok. 21, bo trochę chce poobcować z tatą i
      potrafi po "pogaducho-bajce" w samotności śpioewać do nawet 23,30.
      tzn. zalecacie z nią tak siedzieć, przecież skoro śpiewa to jest szczęśliwa...
      myślę, że takie rozmowy tylko wpędzają w poczucie winy takie mamy jak ja
      byłobynm o niebo lepszą matka w moim przypadku, gdybym walnęła smok i butlę,
      nie rozsmakowałabym, małą w cycu i nie musiała pokazywać, ze można też inaczej
      spać....
      mieszkam na osiedlu gdzie jest bardzo dużo dzieci z rocznika 2003 i jedne ok. 9
      m odwracają się od cyca, inne rozsmakowują do obłędu i w obu przypadkach mamy
      są w domciu i wieżci, razem spędzamy wiele czasu dziennie (kilka godzin przed i
      po południe + wspólne wypady na zajecia dodatkowe) czy to mało uwagi???
      mam nadzieję, że nakreśliłam jak to może być i wierzcie nie każada mama której
      dziecko nie chce spać to taka co niezajmuje się dzieckiem i go nie kocha...
      • jamila Re: sens rozmowy 03.03.05, 15:37
        Musze powiedziec, ze po pierwsze - wiem, co to jest, gdy dziecko nie zasypia do
        polnocy a i duzo dluzej...smile

        Po drugie, gdy mowimy o sensie rozmowy - nie wiem, czy zwrocilyscie uwage, ze
        czytajac pierwsze kilka postow odpowiadajacych na wypowiedz Ilony,przewazajacy
        ton, to nagonka oburzonych mam na autorke watku.

        Moj post powstal w duzym stopniu po to, zeby zrownowazyc ten trendwink

        Moja przyjaciolka, pracujaca (nawet w soboty), jest regularnie budzona pare
        razy w nocy przez swoja pocieche ( od ok. roku). Wiem, ze jest tym umeczona,
        ale jakos sie nie zdecydowala na wprowadzenie wspomnianych 'metod'. Jest bardzo
        inteligentna osoba i zdecydowana. CHoc ksiazke 'kazde dziecko moze nauczyc sie
        spac' sama jej proponowalam, nie chciala. Po prostu uwaza, ze nie tedy droga. I
        co - mam uznac, ze jest jakas dziwna, ze nie ma racji, itd?

        Jagnak - ja rozumiem Twoj punkt widzenia. Dzieki za Twoj post.
        pzdr!

        Jamila
    • judytak Re: Po co uczyć samodzielnego zasypiania??? 03.03.05, 14:12
      ilonka02 napisała:

      > Wybaczcie
      > ale maluch, który czuje sie bezpieczny, jest obok niego mama, jest spokojny,
      > szczęsliwy łatwiej zasypia i z reguły śpi spokojnie bo wie ze w każdej
      > chwili jest mama, która jeśli przysni mu sie koszmar to go przytuli i
      > pocieszy.

      wybaczę, pewnie, tylko spróbuj zrozumieć, że generalizujesz własne doświadczenia

      spróbuj zrozumieć, że dzieci bywają różne, matki bywają różne i sytuacje
      życiowe też

      spróbuj zrozumieć, że niektóre dzieci, takie, co czują się bezpiecznie, bo mama
      jest cały czas obok, budzą sie w nocy co 40 minut, i uśpienie ich jakimkolwiek
      sposobem trwa każdorazowo przez godzinę (ja takie dziecko miałam, nauczyłam go
      spać jednym "seansem", takim z płaczem, od tego czasu (już 9 lat) wieczorem
      zasypia, a rano się budzi)

      Sama mam 3,5 letnia córkę i nie wyobrażam sobie, że miałabym ją
      > połozyć wieczorem do łózka i wyjśc z pokoju. Dla mas to czas na czytanie
      > bajek, opowiadanie co wydarzyło się w ciagu dnia itp. Mała zasypia
      > szczęśliwa.

      ja mam trójkę dzieci, z czego dwoje takich, którzy w dowolnym wieku powyżej
      półtora roku mogłyby wieczorami tak opowiadać, żartować itp. do rana
      powiem ci więcej: spróbowałam, co się dzieje, jeśli kładę ich duuużo później,
      niż zwykle: z jednym nic, tyle, że rano jest śpiące, cały dzień zmęczone,
      wieczorem się rozkręca i tak samo nie chce spać; z drugim gorzej, bo po kilka
      razy budzi się w nocy z krzykiem :o(

      (oczywiście mam "rytuał wieczorny", z czytaniem itp., trwa około godziny, ale
      potem surowo nakazuję zamknąć oczy i spać)

      Zdaję sobie sprawę, że zostanę
      > potępiona za takie rozumowanie

      wręcz odwrotnie, to ty potępiasz innych

      ale wierzcie mi gdyby u któregoś z moich
      > sąsiadów płakało dziecko godzine czy dwie codziennie to najpierw poszłabym do
      > nich a jesli to by nie pomogło to wezwała bym policje.

      to coś tak ekstremalnego, że chyba się zdarza tylko w opowieściach :o)
      tak naprawdę rodzice uczą dzieci spać rozmaitymi sposobami, kreatywnie
      dopasowanymi do danego dziecka, do danej matki i do danej sytuacji życiowej
      zresztą umiejętność zasypiania jest tak samo ważne w życiu dziecka, jak np.
      umiejętność samodzielniego jedzenia

      Dla mnie to meczenie
      > dziecka i siebie przy okazji (wyrzuty sumienia i płakanie po kątach)

      oczywiście
      ale błąd nie leży w założeniu, że należy dziecko nauczyć zasypiać,
      tylko w bezmyślnym stosowaniu jakiejś "metody", widocznie nie pasującej do
      danej rodziny

      pozdrawiam
      Judyta
      • naaz Re: Po co uczyć samodzielnego zasypiania??? 03.03.05, 16:03
        > błąd nie leży w założeniu, że należy dziecko nauczyć zasypiać,
        > tylko w bezmyślnym stosowaniu jakiejś "metody", widocznie nie pasującej do
        > danej rodziny

        Mysle, ze to zdanie trafia w sedno sprawy. Jasne, ze to dobrze, jesli dziecko
        samo umie zasnac czy robic inne rzeczy, jak pisze aszar.kari, to daje mu
        pewnosc siebie itd. Tyle, ze jesli zasnie zmeczone placzem i krzykiem, efekt
        moze byc inny - syndrom wyuczonej bezradnosci: nie moge nic zmienic w swojej
        sytuacji, probowalem, ale nikt mi nie pomogl, nie warto sie starac. Nie wiem,
        moze sa skrajnie trudne przypadki, w których te drastyczne metody sa ostatnia
        deska ratunku, ale chyba warto wczesniej pomyslec, czy nie da sie tego zalatwic
        inaczej. Realizując pomniejsze cele - typu "samodzielne zasypianie", nie mozna
        zapominac o najwazniejszym, o szczesciu i wlasciwym rozwoju dziecka.
        Cholera, jak gornolotnie mi to wyszlo wink
        pozdrawiam
        • wana Re: Po co uczyć samodzielnego zasypiania??? 03.03.05, 16:08
          Może i górnolotnie, ale oddałaś to, czego ja nie umiałam wink. Dzieci -
          przynajmniej moje - przechodziły i przechodzą pokolei pewne etapy, powoli
          dorastają i same decydują się na "odcięcie pępowiny". A każdy sposób
          postępowania trzeba dostosować do własnych warunków, a nie bezmyślnie kopiować.
          Czemu by nie zaufać intuicji dziecka (tak, dziecka) i własnej?
          Pozdrawiam
          wana
          • aszar.kari Re: Po co uczyć samodzielnego zasypiania??? 03.03.05, 17:08
            wana napisała:

            > Dzieci -
            > przynajmniej moje - przechodziły i przechodzą pokolei pewne etapy, powoli
            > dorastają i same decydują się na "odcięcie pępowiny". A każdy sposób
            > postępowania trzeba dostosować do własnych warunków, a nie bezmyślnie
            kopiować.
            >
            > Czemu by nie zaufać intuicji dziecka (tak, dziecka) i własnej?

            Z tym odcieciem pepowiny to jest bardzo trudna sprawa - wychowanie polega
            bowiem rowniez na stawianiu wymagan. I wlasnie umiejetne stawianie wymagan jest
            czesto najwiekszym wyzwaniem dla nas - rodzicow. To tak ladnie brzmi "dziecko
            samo dorosnie" albo "ufajmy intuicji" ale w praktyce wielokrotnie
            owo "dorastanie" przebiega zbyt wolno lub nie zdarza sie nigdy (skrajne
            przypadki doroslych zyjacych latami z pomocy udzielanej przez coraz bardziej
            starzejacych sie rodzicow - to sa wlasnie ci, ktorzy wciaz nie dojrzeli do
            odciecia pepowiny). Z moich obserwacji wynika, ze to nie dziecko ma
            wielokrotnie problem z "dorosnieciem" do czegos tam ale to raczej rodzicom
            ciezko jest sie pozegnac z tym slodkim, bezbronnym, zaleznym tak bardzo
            maluchem (sa matki, ktore placza, gdy ich dzieci ida do przedszkola lub
            szkoly). I wtedy tak latwo jest nie stawiac wymagan, bo wszystko sobie mozna
            wytlumaczyc tym, ze dziecko jeszcze nie doroslo albo ze moje jest takie
            wrazliwe czy delikatne, czy jakie tam jeszcze. Taka postawa nie pozostaje
            jednak bez konsekwencji - predzej czy pozniej spoznione dorastanie do roznych
            umiejetnosci (od samodzielnego zasypiania poczynajac a na samodzielnym
            zarabianiu na siebie konczac) odbija sie negatywnie na samym dziecku, na
            rodzicach, na stosunkach w rodzinie itd. Nie demonizuje, rozumiem ze sa tysiace
            domow, w ktorych cale rodziny spia razem latami i wszyscy poza tym dobrze sobie
            radza w zyciu, odzywam sie jednak, bo coraz czesciej widze jak popularna jest
            ideologia "dziecko samo dorosnie". Majac w domu juz prawie 18tke na wylocie
            jestem coraz bardziej dumna z siebie (to dopiero brzmi gornolotnie ;P), ze nie
            pozwalalismy Jej po prostu "dorastac" do czegos tam ale stymulowalismy to
            dorastanie stawiajac coraz wyzsze wymagania, zachecajac Ja do podejmowania prob
            i ryzyka, dajac Jej mozliwosci by mogla stawac sie samodzielnym i interesujacym
            czlowiekiem coraz szybciej i w coraz wiekszym zakresie. Tyle wiemy o sobie ile
            nas sprawdzono, jest takie powiedzenie - prawda? I ja mysle, ze rola rodzicow
            jest (miedzy innymi, miedzy innymi!) dawac dzieciom mozliwosc sprawdzania sie,
            odpowiadania na coraz wieksze wyzwania. Dorastanie samemu do czegos ogranicza
            sens posiadania rodzicow - bardzo mi taka wersja wydarzen nie odpowiada smile
            Jak zwykle uwaga ogolna - ja sobie czesto zartuje. Tak troszeczke smile
            Aszar
            • wana Re: Po co uczyć samodzielnego zasypiania??? 04.03.05, 08:43
              Wydaje mie się, że wszystko jest kwestią wyważenia proporcji. Czym innym jest
              uzależnienie się od dziecka i - w konsekwencji - wychowanie życiowego kaleki, a
              czym innym naturalne, powolne "rozwijanie smyczy". Ja uważam - i u moich dzieci
              to się sprawdza - że więcej korzyści dziecko otrzymuje od rodziców, jeżeli wie,
              że w każdej chwili może na nich liczyć, zwłąszcza, jeżeli na kilka miesięcy i
              boi się samo zasnąć. Świadomość, czym jest sen, że to nie jest koniec znanego
              świata, tylko przerwa (przyjemna, nie powiem wink)) ) w aktywności przychodzi z
              czasem i naprawdę, uważam za skrajne okrucieństwo, jeżeli któś "w imię
              popchnięcia dziecka ku samodzelności" zostawia je w ciemności samo, dawkując
              wizyty przy łóżeczku wedle własnego widzimisię. Rola rodziców jest ogromna w
              przygotowaniu dziecka do życia, owszem, ale malutkie dziecko (bo o takim tu
              mowa) nie musi jeszcze się sprawdzać na siłę, rodzice powinni mu asystować,
              ale, gdy tego zapragnie, rozpraszać lęki, a nie pokazywać "no coś Ty, przecież
              nie ma się czego bać, to tylko Twoja wyobraźnia, musisz się sprawdzić, jak
              teraz tego nie zrobisz, to będziesz życiowym kaleką". Na to jeszcze przyjdzie
              czas. Moja starsza córja jest osóbką bardzo pewną siebie i samodzielną - wydaje
              mi się, że dzięki temu, że nie przeżywała traumy łóżeczkowej. Julenio powoli
              wyrasta z bycia "syneczkiem mamusi" - też staje się bardzo samodzielny, coraz
              mniej mnie potrzebuje, ale wie, że w każdej chwili może na mnie liczyć,
              zwłaszcza w nocy.
              Są dzieci, które doskonale od początku sypiają same - i chwała im za to, ale
              problem dotyczy tych dzieci, które mają ogromną potrzebę bliskości, zwłaszcza w
              nocy. To im wyrządza się krzywdę takimi drakońskimi metodami. I w imię czego?
              Napewno nie dobra dziecka.
              Ale - jak mówię - każdy robi, jak uważa.
              Pozdrawiam
              wana
      • mifka Re: Po co uczyć samodzielnego zasypiania??? 03.03.05, 16:10
        musze ci powiedziec, ze zaszokowalas mnie stwierdzaniem, ze po godzinie placzu
        dziecka u sasiadow wezwalabys policje.
        Takie sytuacje zdarzaja sie w zyciu i wcale nie znacza, ze dziecku dzieje sie
        krzywda. Ja ogolnie nie mialam wielkiego problemu z zasypianiem mojego dziecka
        i nie musialam stosowac ekstremalnych metod (choc wprowadzilam kilka zmian w
        naszym codziennym zyciu).
        jednak byl taki moment w zyciu corki gdzy codzinnie wyla od osmej do dziesiatej
        wieczorem. Miala wtedy cztery czy piec miesiecy i wprowdzala mnie w stan obledu
        bo nic, absolutnie nic jej nie uspokajalo. Przewertowalam wszystkie dostepne mi
        ksiazki i magazyny i zrozumialam co sie dzieje. Prowadzilam wtedy dosc aktywne
        zycie i absolutnie wszedzie zabieralam ja ze soba. te atrakcje dnia to bylo
        troche za duzo na mlodzitki system nerwowy i moje dziecko po prostu
        potrzebowalo tego placzu, aby uzyskac "psychiczna rownowage". zanim wprowadzone
        zmiany zaczely dzialac minal jeszcze jakis czas (podejrzewam tez,ze i dziecko
        troche doroslo) ale na samo wspomnienie tego starsznego placzu i mojej
        bezsilnosci dostaje dreszczy. Wyobraz sobie jak bym sie czula gdyby mi -w tej
        trudnej dla nas jako rodziny-sytuacji zapukal do drzwi pan policjant i zapytal
        czy mojemu dziecku krzywda sie nie dzieje? Nie wiem czy naciagniete do granic
        wytrzymalosci nerwy mlodej mamy nie bylyby fatalne w skutkach dla policjanta.
    • katarzynka25 Re: Po co uczyć samodzielnego zasypiania??? 03.03.05, 14:14
      dziwię się że aż tyle jest postów na temat dzieci mam zasypiających bez
      problemów. Powiem szczerze że zamiast pisać takie posty powinny dziękować
      stwórcy że nie maja i nie miały takich problemów bo w żadnym przypadku nie będą
      obiektywne w tym temacie.
      Ja sama wiem ile wysiłku kosztował mnie stan rzeczy jaki obecnie mam w domu.
      A odkładanie do łóżeczka bez kołysania itp. nie zawsze bywa możliwe. Moja mała
      jak była całkiem maleńka miała kolki giganty nie spała!!! po 17 godzin non
      stop. a jak już zasnęła to spała jak mysz pod miotłą. Także odłożenie jej do
      łóżeczka i zamknięcie drzwi było raczej niemożliwe, ale mama która nie przeżyła
      podobnych sytuacji nic na ten temat nie wie. (oczywiście napisałam tu wszystko
      w bardzo wielkim skrócie)
      • kokolores Re: Po co uczyć samodzielnego zasypiania??? 03.03.05, 20:56
        katarzynka25 napisała:

        > ... Powiem szczerze że zamiast pisać takie posty powinny dziękować
        > stwórcy że nie maja i nie miały takich problemów bo w żadnym przypadku nie będą
        >
        > obiektywne w tym temacie. .....


        Dziewczyno!!!
        Wiadomo ,ze kazda z nas wyraza swoje SUBIEKTYWNE zdanie!!!
        A wypowiadac sie tu wolno chyba kazdemu!!!????
        • aka10 Re: Po co uczyć samodzielnego zasypiania??? 03.03.05, 21:33
          Moje dziecko tez mialo kolke i wtedy tez bylo noszone,kolysane itp,tak,ze
          pojecie o tym mam.I nie mowimy tu o takich specyficznych sytuacjach,tylko o
          zasypianiu zdrowego dziecka,ktoremu nic nie dolega.I o samodzielnym zasypianiu
          takiego chyba dziecka pisze tez Kokolores.Pozdrawiam.
    • jagnak Re: Po co uczyć samodzielnego zasypiania??? 03.03.05, 14:27
      i jeszcze coś mi się nasunęło bo dopiero teraz przeczytałam wątek o wspólnym
      nauczaniu zasypiania: dziecko jak się przebudzi w nocy (fazy snu są dokładnie
      opisane w "tych" ksiązkach) to powinno samo ponownie zasnąć; jeśli nie jest mu
      zimno, nie chce pić i tak doalej to tak jak każda z nas po dojściu do chwilowej
      świadomości powinno umieś zasnąć a jak tak nie umie to to nie jest na pewno
      dobre, przedewszystkim dla niego , bo płacząc niepotrzebnie sam się rozbudza i
      denerwuje a to powoduje, że jeszcze mu trudniej usnąć...
      jak widzicie to nie tylko problem wygodnej i wyrodnej matki, która urodziła i
      chce się pozbyć kłopotu i wyrzeczeń
      ciekawe czy któraś z Was znak tą metodę i wie jakie sa warunki jej stosowania i
      że ona wcale nie polega na "wypłakaniu się" i że stosuje się ją też u dzieci
      upośledzonych nawet autystycznych...
      • pomarancza1 Re: Po co uczyć samodzielnego zasypiania??? 03.03.05, 22:23
        hej
        a czytalyscie ksiazke 'usnijze wkoncu' specjalisty od zaburzen snu- watpie ze
        on chcialby zle dla swoich pacjentow i narazal ich na jakies tam nerwice bo on
        przeciez z nich te dzieci leczy.
        nie czuje sie wcale zle ze nauczylam Zuzie zasypiac samodzilenie - bo ja tez
        jestem czlowiekiem i potrzebuje snu aby wstac do pracy o 6 rano i normalnie
        funkcjonowac - uwazam ze 8 miesiecy wstawania do dziecka wytsraczy a okazuje
        jej milosc jak tylko jestem z nia i mamy na to mnostwo czasu - przeciez my
        dorosli spimy w nocy - dlaczego wiec kiedy dzieciak jest juz podrosniety ni
        emialby spac przez cala noc? przecie zto nie jest naturalne.
        nie myslcie tez ze dzieci podczas nauki placza non stop - u nas to w sumie bylo
        2 godziny i od tego czasu zuzia spi 12h w nocy.
        nie zmiernie jestem z niej i siebie dumna i ciesze sie ze zoszczedzilam jej
        problemow jakie by mogly sie pozniej pojawic- apatycznosc, zaburzenia snu,
        prochnica od spania z butelka, czy krzywy zgryz itd.
        kto chce ksiazke niech pisze na mojego emaial- pomarancza1@gazeta.pl
        aha mamay nie dokuczajcie sobie na wzajem - kazda z nas przecie chce najlepiej
        dla swojego dziecka i probuje znalezc najlepsze rozwiazanie
        pozdrawaim wszystkie mamy Polki
    • barbin Re: Po co uczyć samodzielnego zasypiania??? 03.03.05, 22:41
      Popieram Ilonkę. Nie wyobrażam sobie, jak mogłabym odebrać dziecku i sobie te
      najpiękniejsze chwile dnia. W moim odczuciu dla malucha ten czs przed
      zaśnięciem jest najważniejszy: wtedy najbardziej potrzebuje bliskiej osoby,
      ukojenia. Za parę lat będzie sobie czytać książki "do poduszki", a ja będę
      mogła tylko powspominać.
      • pomarancza1 Re: Po co uczyć samodzielnego zasypiania??? 03.03.05, 23:14
        hej
        a dlaczego wy myslicie ze my nie spedzamy czasu razem przed snem czytamy bajke
        spiewam kolysanke i mala ssie cysia- hej ??? czemu wy tak pesymistycznie
        jestesci nastawione do tego samodzilnego zasypiania- tu nie chodzi o calkowite
        pozostawienie dziecka samego zraz np. po kapieli my tez mamy nasz wspolny czas
        razem
        • kokolores Re: Po co uczyć samodzielnego zasypiania??? 03.03.05, 23:17
          Bo niektore panie nie umieja czytac!!!
          :o)
          • barbin Re: Po co uczyć samodzielnego zasypiania??? 03.03.05, 23:38
            Kobieto, po co ta złosliwość? Czy ja oceniam Ciebie na podstawie Twoich
            wychowawczych upodobań?
            • kokolores Re: Po co uczyć samodzielnego zasypiania??? 04.03.05, 00:07
              Ty napisalas:
              "Nie wyobrażam sobie, jak mogłabym odebrać dziecku i sobie te
              najpiękniejsze chwile dnia. W moim odczuciu dla malucha ten czs przed
              zaśnięciem jest najważniejszy: wtedy najbardziej potrzebuje bliskiej osoby,
              ukojenia. Za parę lat będzie sobie czytać książki "do poduszki", a ja będę
              mogła tylko powspominać.!
              Ja napisalam kilka postow przed Toba:
              ...Przed kilkoma laty ja czytalam lub opowiadalam jej bajke,teraz czyta ja sama
              i sama gasi swiatlo,przychodzi sie przytulic i powiedziec dobranoc...

              Kobieto !Ja tez przytulam moje dziecko i caluje na dobranoc!!Wytlumacz mi co ja
              mojemu dziecku odebralam lub odbieram ????
              Czy "jakosc" matki mierzy sie w minutach spedzonych w lozku wieczorem z
              dzieckiem??Bo juz nic nie kapuje???
              Pozdrawiam i zycze dobrej nocy.
              • barbin Re: Po co uczyć samodzielnego zasypiania??? 04.03.05, 00:39
                Kokolores, czy ja gdzieś napisałam,że Ty coś odbierasz sojemu dziecku?
                Napisałam, że dla mnie i mojej córki byłaby to ogromna strata, dla nas bycie
                razem w czasie zasypiania to bardzo ważna sprawa. Oj, chyba nie ja mam problemy
                z czytaniem...
                Coś widzę, drogie Mamy, jesteście przewrażliwione na punkcie tego zasypiania.
    • anek.anek Re: Po co uczyć samodzielnego zasypiania??? 03.03.05, 23:16
      ja nie byłam w stanie "nauczyć", chociaż bardzo chciałam. Ale psychicznie nie
      wyrobiłam, zresztą żadna metoda nie skutkowała - zamiast coraz lepiej ,a
      wieczora na wieczór było coraz gorzejsad żałuję, że w ogóle podejmowałam takie
      próby. Z drugiej strony skończyło się na tym, że przez ponad dwa lata nie
      przespałam w całości ani jednej nocy,. Pobudki przez pierwsze pół roku co
      godzinę, później co dwie trzy, na koniec raz w nocy. To był powód dla którego
      chciałam dziecko "nauczyć" - bo mój organizm tego zaczął nie wytrzymywać.
      czysto fizycznie. Osłabione totalnym zmęczeniem serce zaczęło mocno szwankować.
      Kilka szwów na głowie z powodu utraty ptrzytomności - spotkanie z betonem nie
      jest miłą rzeczą.
      Niech każdy robi jak uważa nie wolno krytykować czegoś, z czym się osobiście
      nie ma doczynienia.
    • sakada Re: Po co uczyć samodzielnego zasypiania??? 04.03.05, 00:36
      Ja się zgadzam. Mój synek śpi wtedy gdy widzę, że jest śpiący. Nigdy wcześniej.
    • katarzynka25 Re: Po co uczyć samodzielnego zasypiania??? 04.03.05, 10:02
      Nikomu nie zabraniam wyrażania swojego SUBIEKTYWNEGO zdania tylko jak ono się
      ma do problemów mam tych dzieciaczków które za nic w świecie nie chcą usnąć. Po
      prostu czytając takie posty nasuwa mi się pytanie czemu one maja służyć,
      Potępieniu postępowań "zmęczonych i nierzadko znerwicowanych mam"?. A kolki w
      niemowlęctwie były początkiem i niejako powodem późniejszych zachowań mojego
      dziecka. Jednocześnie uczenie dziecka samodzielnego zasypiania nie zawsze musi
      się wiązać z płaczem który jak sądzę macie tu na myśli.
    • gpat Re: Po co uczyć samodzielnego zasypiania??? 04.03.05, 10:10
      To też zależy od dziecka. Jedne się dają kłaść bez problemów i taka była moja
      pierwsza córka. Z młodszą mam kupę problemów, bo ma rok i przespanych nocy może
      z 10.
      Najpierw kolka, teraz ząbki. Uczenie jej w tych sytuacjach samodzielnego
      zasypiania wydaje mi się barbarzyństwem. Nie zaakceptowała smoczka, tylko palec,
      ale oduczania i zabraniania jej tego w sytuacji gdy ząbkowanie tak ją męczy,
      zwyczajnie mnie przerasta, choć każdy na około trąbi mi o wpływie na
      ząbki.Patrząc przyszłościowo robię dziecku krzywdę, patrząc teraz nie.
      Dzisiejsza noc-to było lulanie jej w wózku aż do 3 rano, potem 3 godziny snu i
      pobudka. Ja jestem już wykończona, ale nie jestem początkującą matką i wydaje mi
      się, że potrafię wyczuć kiedy coś dziecko potrzebuje.
      Starsza ma pięć lat, ale przed zaśnięciem muszę z nią poleżeć przez 5 minut.
      Lubi to, coś czuje inaczej by mnie o to nie prosiła.
      Nauka samodzielnego zasypiania, to nie nauka chodzenia, jedzenia, sikania. W
      tych ostatnich przypadkach zdajemy się na naturalną gotowośc dziecka, o ono daje
      sygnał.
      Też bym chciała położyć dziecko o 19.00 i mieć czas dla siebie. Ale jak już
      jedna wspomniała-jak się chce mieć czas to nie dzieci.
      Psychologowie mówią-do pięciu lat jesteśmy sługą dziecka.
      Macierzyństwo nie jest łatwe. A tym które mają dzieci samo
      zasypiające-gratuluję, bo to trochę jak ruletka, temu wypadnie takie dziecko a
      temu takie.
      Ponadto, jak by nie było muszę się liczyć z sąsiadami, a w blokach z płyty
      wszystko słychać.
      • anek.anek Re: Po co uczyć samodzielnego zasypiania??? 04.03.05, 11:18
        ale przeciez w większości przypadków to wcale nie chodzi czas dla siebie, tylko
        o zwykłe zmęczenie. i kazda matka ma prawo czuć się zmęczona!
        Sen jest jednym z ważniejszych czynników wływających na jakoś naszego życia:
        począwszy od zdrowia do psychicznej kondycji. Jesli takie zmęczenie zaczyna nam
        przeszkadzać w życiu, to nie wolno z siebie robić matki Polki - tylko trzeba
        próbować zmienićsytuację! Wyspana, zadowolona z życia mam będzie poświęci
        następnego dnia więcej czasu swojemu dziecku, a co więcej zrobi to z uśmiechem!
        Od strony zdrowotnej, to uwierzcie: taki długotrwały stre i przemęczenie
        organizmu bardzo źle wpływa na kondycję człowieka!To, że jedna nie narzeka, nie
        odczuwa zmęczenia dotkliwie, to nie znaczy, że inna też tak dobrze musi to
        znosić.Każdy organizm jest inny, jeden wytrzyma więcej, jeden mniej.
        Dla mnie nauka samodzielnego zasypiania była o tyle ważna, że miałam nadzieję,
        że w ten sposób ograniczę wstawanie w nocy.Bo budzić mały i tak pewnie by się
        budził, ale nauczyłby się też pewnie zasypiać sam w środku nocy, bez mojej
        pomocy. Macierzyństwo nie polega na totalnym poświeceniu swojej psychiki i
        zdrowia!
    • tusia2312 Re: Po co uczyć samodzielnego zasypiania??? 04.03.05, 11:45
      Żadna matka nie będzie męczyła swojego dziecka świadomie. No chyba, że wyrodna,
      ale nie o tym rozmawiamy. Też byłam u kresu sił. Mój synek przesypiał do 9
      godzin smodzielnie w łóżeczku mniej więcej między 4 a 7 miesiącem. Później
      zaczął budzić się coraz częśiej, a jak miał 10 m-cy to prawie całymi nocami
      nosiłam go na rękach i bujałam, bo nie dał się wcale odłożyć do łóżeczka, ani
      nawet położyć do naszego łóżka. Tylko rączki i bujanie. Póżniej w dzień byłam
      wykończona i nie miałam na nic siły i ochoty. Stawałam się coraz bardziej
      nerwowa i wiedziałam, że coś muszę z tym zrobić. Nikt nie jest altruistą.
      Kocham mojego syna najbardziej na świecie i nauczyłam go tą, według wielu osób
      brutalną, metodą samodzielnego spania. Było mi bardzo ciężko, bo płakał
      przeokrutnie. Przetrzymaliśmy to i wszyscy byli szczęśliwi. Synek zaczął
      przesypiać całe noce już po 2 dniach, ale jeszcze przez długi czas popłakiwał,
      marudził przed zaśnieciem. Synek stał się również znacznie bardziej samodzielny
      wciągu dnia. Umie się sam pobawić. Ta metoda naprawdę uczy samodzielności, a
      przede wszystkim daje odetchnąć wszystkim wykończonym rodzicom. Niestety
      musiałam wrócić do pracy, a moją dzidzią zajęła się teściowa. Ona, jak wiele z
      Was, nie mogła zrozumieć jak mogę położyć dziecko do łóżeczka i wyjść z pokoju.
      Przecież przytulam się, bawię z nim cały dzień i okazuję dużo miłośi i
      czułości. Mimo, że Kacper już nie płakał, bawił się w łóżeczku (powkładałam mu
      tam różne przytulanki), gadał, a po około 10 minutach kładł się i zasypiał.
      SAM. Ona nie mogła wytrzymać jak gadał sobie "baba". Że niby ją wołał.
      Wyjmowała go z łóżeczka, brała na ręce, bujała, śpiewała. No i skończyło się
      samodzielne spanie w łóżeczku sad Kacper zaczął się też coraz częściej budzić w
      nocy i nie umiał sam zasnąć. Wszystko zaczęło się na nowo. Nie mam co z tym
      walczyć, bo teściowa nie zmieni swoich przyzwyczajeń, a dziecko szybko
      przyzwyczaja się do bujania. Teraz będę miała drugą dzidzię i choć każde
      dziecko jest inne, już wiem jakich błędów nie popełnię. A do tego czasu Kacper
      będzie musiał znowu nauczyć się spać samodzielnie sad
      • gpat Re: Po co uczyć samodzielnego zasypiania??? 04.03.05, 12:37
        Na pewno macie rację, cieszę się że wam się udało. Powidzcie mi tylko, czy
        uczyłybyście samodzielnie zasypiać dziecko, które boleśnie ząbkuje?
        Wiem, że to że się budzi to nie są jej kaprysy, bo kiedy jest zdrowa, kiedy już
        wyjdzie ten ząbek kiedy warunki bio są korzystne, ona zupełnie inaczej śpi.
        Nawet zdarzało jej się samej usnąć.
        Dziecko miałam w szpitalu dwa tygodnie(2 punkty Apgar). W drugim tygodniu życia
        zaczęły się kolki, nie bez przyczyny, bo naszpikowana była antybiotykami, zaczął
        się płacz nie mogłam jej uśpić w dzień(w nocy nawet spała), a już lekarki na
        mnie krzyczały, że to moja wina, że ją rozpieszczam, że za dużo przy piersi.
        Gdyby dziecko nie miało problemów, na darmo by nie płakało.
        Jestem zmęczona, niewyspana ale jest jak jest, nie mniej jednak będę nadal
        szukałą pomocy lekarskiej, bo póki co zwalają na zęby.
        • tusia2312 Re: Po co uczyć samodzielnego zasypiania??? 04.03.05, 13:37
          też tak sobie tłumaczyłam, a to, że ma katarek, a to że zęby, a to że
          przeziębienie, aż w końcu się zbuntowałam i okazało się, że żeby to nie
          problem. Teraz też wychodzą mojemu synkowi ząbki, ma 14 miesięcy i idą mu
          trójki. Całymi dniami marudzi i wszystko gryzie, rączki pcha do buzi, bo nie
          akceptuje gryzaków. A wieczorem jest tak zmęczony tym bólem, że zasypia i
          czasem obudzi się w nocy i krzyknie, a potem śpi dalej. Zęby to nie powód, co
          innego jeśli dziecko jest chore. Wtedy należy zaczekać.
    • alina30 Re: Po co uczyć samodzielnego zasypiania??? 04.03.05, 16:58
      Ja śpię ze swoimi dziećmi i nie obchodzi mnie to, że nie mam czasu na książkę.
      Co z tego? To tylko jakaś głupia książka. To moje zdanie. Mi jest z tym bardzo
      dobrze, dzieciom też. I tylko to sie liczy. Trzeba się wsłuchać w dziecko.
      Na przykład - dziecko szwagierki jest uczone od małego usypiania samemu. Nauka
      ta przysparza mu masę stresu. Dzisiaj chłopak ma 2,5 roczku i dostaje histeri z
      wymiotami włącznie, na widok zamkniętch drzwi (nawet u nas jak sie bawią z
      miomi dziećmi, drzwi muszą być otwarte, bo on od razu trzęsie się ze strachu).
      I tego nie rozumiem - skoro przez 2,5 roku mały nie nauczyl sie zasypiać sam,
      to po co to ciągnąć na siłe?
Pełna wersja