Jak nauczyc dzielic sie z innymi

18.03.05, 13:25
Witajcie,
Moj synek ma 2,5 roku. Dzielenie sie z innymi to istna katorga dla niego. Nie chce dzileic sie ze
swoja mlodsza siostra (8 miesiecy) zabawkami, jak daje mu cisateczka, buleczke, cokolwiek i prosze,
zeby poczestowal innych (czasem tylko nas - czyli mame i tate), to nie. Mowi (czasem krzyczy): nie
dzielem sie!!! Tragedia jest, gdy przyjdzie kolega-rowiesnik i chce sioe pobawic zabawkami lub
czestuje go czyms (jabluszkiem, rodzynkami, ciastkiem). Jest placz i wielka awantura. Ze wspolnej
zabawy nici, a kolezanka z synkiem wychodza szybciej niz przyszli. Co robic? Jakie sa skuteczne
metody wychowawcze w takiej sytuacji? A moze to okres przejsciowy. Od wrzesnia Kuba idzie do
przedszkola.
Pozdrawiam Gosia
:
    • wieczna-gosia Re: Jak nauczyc dzielic sie z innymi 18.03.05, 13:35
      prawda jest taka ze dziecko ma prawo nie dzielic sie swoimi zabawkami. Ale-
      pociaga to za soba okreslone konsekwencje tzn kolega tez sie z nim nie podzieli.
      Albo siostra.
      W wypadku niedzielenia sie slodyczami- zabieralabym delikwentowi sprzed nosa i
      dzielila sie sama ze wszystkimi, z nim tez a reszta do kuchni. Robi awanture?
      Niech robi. To trudna nauka.

      Wyrosnie wink
    • poziomkaa Re: Jak nauczyc dzielic sie z innymi 21.03.05, 23:30
      Proponuję ci zaczać dawac dziecku przykład.
      Czyli:
      - Dziel się swoim samochodem z kazdym, kto zapragnie się nim przejechać.
      Zabieraj go na przejażdżkę, lub, jeszcze lepiej, dawaj kluczyki zgodnie z zasadą
      "skoro się nie bawisz, to daj sie pobawic innym".
      - Dziel się jedzeniem w restauracji, na ulicy i wszedzie, gdzie ktokolwiek
      wyciągnie rękę. Jak jesz ciasteczko, bułeczkę, a ktoś poprosi o gryza dawaj bez
      wahania. Jak pijesz kawę, a ktoś spragniony poprosi o łyka - dziel się natychmiast.
      - Pożyczaj swoje ukochane ksiazki każdemu gościowi, który zechce ci spustoszyć
      regały.
      - to samo z płytami, kasetami, komputerem i innymi.
      - Zaproponuj koleżankom pochodzenie w twoich butach, otwórz przed nimi swe
      szafy, niech wybierają, przebierają, pożyczają, a co tam, niech sobie wezmą na
      własność parę kiecek - trzeba się dzielić!
      - O żebrakach już nawet nie wspomnę, bo to oczywiste.

      Potem będziesz mogła wymagać od synka, żeby robił dokładnie to samo. Tylko nie
      oczekuj, że wychowasz człowieka potrafiacego walczyc o swoją własność, pilnować
      swojego terytorium. Nie oczekuj, że twoje dziecko będzie potrafiło komukolwiek
      odmówić, że będzie asertywne. Nastaw się psychicznie, że będzie człowiekiem,
      którego łatwo wykorzystac, nakłonić do rzeczy, których nie chce. Tego pragniesz?

      Przeciez każdy ma prawo do posiadania swojej własności. Dzielenie sie z innymi
      nie jest jakąś super cnotą. Przynajmniej nie na tym etapie. On teraz przechodzi
      okres uczenia sie chronienia swojej strefy, zdobywa poczucie własnej wartości,
      chce wiedzieć na ma prawo decydowac o sobie i swoim otoczeniu.
      Można mu tłumaczyć, że komuś na pewno byłoby miło, gdyby coś od niego dostał,
      ale nie można go zmuszać do rezygnowania ze swoich rzeczy za wszelką cenę.
      lepiej, żeby dzielenie się wynikało z dobrej woli, a nie z przymusu. A dobra
      wola pojawia się wtedy, kiedy człowiek jest świadomy swojej siły, kiedy wie, ze
      NIE MUSI się dzielić, że w każdej chwili może sobie zdobyć i zatrzymać to co
      chce, a dzielenie się jest jego prawem, a nie obowiązkiem. Wtedy z dużo większą
      przyjemnością coś komuś dajemy, prawda?
      • gopio1 dzieki za rady - niedzwiedzia przysluga 22.03.05, 08:30
        To, co napisalas jest strasznie wyolbrzymione. Prowadzimy dosc otwarty dom,
        czesto przyjmujemy gosci i nikomu nie odmawiamy, jesli ktos chce cos pozyczyc.
        Ale nie popadajmy w skrajnosci! Wyrabianie w dziecku poczucia wlasnosci danej
        rzeczy wcale nie oznacza, ze ma byc sobkiem i egoista. A na asertywnosc troche
        za wczesnie (u 2,5 latka???) - dopiero co pozegnalismy sie z okresem pt.
        "wszystko na nie".
        Jesli mialabym uczyc synka ze wszystko co jego niech na zawsze zostanie jego,
        bo ma do tego prawo, w przyszlosci (i to calkiem niedalekiej - np. juz w
        przedszkolu) mialby problemy z akceptacja rowiesnikow. Zostalby odepchniety
        jako "ten samolub" i wyroslby na samotnika albo skrajnego egocentryka z polem
        widzenia do konca wlasnego nosa. Chyba nie tego chce.
        Dziekuje za rady - nie skorzystem.
        Gosia
        • poziomkaa Re: dzieki za rady - niedzwiedzia przysluga 22.03.05, 22:11
          Chodzi tylko i wyłącznie o uszanowanie jego woli. Dla mnie szacunek do dziecka
          jest priorytetem. Wiekszym niż histeryczne dbanie, zeby nie był sobkiem.
          Spokojnie, nie będzie nim na pewno, jeśli będzie miał dobry przykład, jeśli za
          okazywanie innym dobrego serca bedzie chwalony i jeśli nikt mu nie będzie siłą
          wydzierał tego co ma. Jeśli będzie zmuszany do dzielenia się, to nigdy tego nie
          zaakceptuje, zawsze bedzie się przeciwko temu buntował wewnętrznie, a poza tym
          będzie bezradny, jeśli ktoś silny będzie próbował na niego wywrzeć wpływ.

          >A na asertywnosc troche
          > za wczesnie (u 2,5 latka???)

          Dlaczego za wcześnie?????????? Asertywność u dorosłego nie bierze się znikąd!
          Bierze sie z dzieciństwa i to nawet już wcześniejszego niż 2,5 roku.

          >Jesli mialabym uczyc synka ze wszystko co jego niech na zawsze zostanie jego,
          > bo ma do tego prawo, w przyszlosci (i to calkiem niedalekiej - np. juz w
          > przedszkolu) mialby problemy z akceptacja rowiesnikow. Zostalby odepchniety
          > jako "ten samolub" i wyroslby na samotnika albo skrajnego egocentryka z polem
          > widzenia do konca wlasnego nosa.

          Nie musisz uczyć, ze "to co jego NA ZAWSZE pozostanie jego". Daj mu po prostu
          wolny wybór, czy (i kiedy) to co jest jego własnością może się stać
          (współ)własnością innych.
          Tak ma do tego prawo moim zdaniem i uszanowanie tego prawa jest według mnie
          czymś ważniejszym niż wiele innych rzeczy.

          A te teorię o skrajnym egocentryzmie, samotniku (??), to nie wiem skąd wzięłaś.
          Na pewno nie z podręczników psychologii rozwojowej.
          Nigdzie nie jest napisane, że ktoś, komu już od dzieciństwa przyznaje się pewne
          prawa wyrasta na aspołeczną jednostke, smaoluba, egocentryka, samotnika, itp.

          Jak jakieś dziecko pyta się mnie, czy może się pobawić np. lalą mojej córki, to
          nie odpowiadam "ależ oczywiście, bierz ją sobie", tylko mówie "spytaj Weroniki,
          to jej lala". Nie zauważyłam, żeby w związku z tym była jakoś nieakceptowana
          społecznie... Widzi też znacznie więcej niż czubek własnego nosa. Bo my nie
          tylko dajemy jej prawo decydowania o swoich rzeczach. Uczymy ją takze
          poszanowania naszych rzeczy, naszych wyborów, naszych decyzji.

          Podoba mi się pomysł Mifki z zabawkami specjalnie dla gości!!!!!
    • mifka Re: Jak nauczyc dzielic sie z innymi 21.03.05, 23:51
      ogolnie zgadzam sie z przedmowczyniami.jesli chcesz natomiast aby bylo milo gdy
      przychodza goscie kup kilka zabawek dla gosci. wytlumacz dziecku, ze to nie
      jego wlasnosc a zabawki do zabawy gdy ktos przyjdzie w odwiedziny.byc moze
      bedzie to pierwsza lekcja o "publicznej wlasnosci". i uzbroj sie w cierpliwosc
      bo przyjdzie i czas na chec dzielenia sie i negocjacji z innymi dziecmi i
      pewnie nastapi to w kilka miesiecy po rozpoczeciu przedszkola.
    • madami Re: Jak nauczyc dzielic sie z innymi 23.03.05, 12:38
      Właśnie,dlaczego dziecko zawsze musi się dzielić zabawkami? Ja zgadzam się z
      powyższymi postami, każdy ma prawo mieć coś swojego i tylko swojego, ja byłabym
      wściekła gdyby ktoś ode mnie wymagał abym pozyczała swoją np. ulubioną kurtkę wink

      Staram się aby moje dziecko wiedziało, że nie ma obowiązku dzielenia się
      zabwakami ale jeżeli zrobi to niech to będzie z własnej, nieprzymuszonej woli
      ma też prawo do czegoś w zamian, do "handlu wymiennego", nie chcę wychować
      ofiary, która grzebie w piasku patykiem i bezradnie patrzy się jak inne dzieci
      bawią się jej zabawkami. Drugą skrajną sutuacją jest ta gdy dziecko siedzi w
      piaskownicy na swoich zabawkach i nie pozwala niczego ruszyć a inne dzieci
      bawią się gdzieś obok. I tak źle i tak niedobrze wink Fajnie by było utrafic w
      środek.
      Jak to zrobić? Tłumaczyć, pokazywać na przykładzie, tłumaczyć, tłumaczyć...

      Co do częstowania - jestem jak najbardziej za częstowaniem jeżeli jesteśmy w
      towarzystwie i mamy wystarczająco dużo jedzenia. Myślę, że najlepiej zdziała tu
      dobry przykład. Ale nie zmuszajmy też dzieci by oddało innym swoją bułkę i samo
      chodziło głodnewink
      • gopio1 Re: Jak nauczyc dzielic sie z innymi 23.03.05, 14:18
        madami napisała:
        >Właśnie,dlaczego dziecko zawsze musi się dzielić zabawkami?
        >każdy ma prawo mieć coś swojego i tylko swojego, ja byłabym
        >wściekła gdyby ktoś ode mnie wymagał abym pozyczała swoją np. ulubioną kurtkę

        A wy ciągle swoje.
        Po pierwsze nie zawsze i nie ze wszystkimi, tylko np. z własną siostrą.
        Po drugie, niwymagam, żeby komuś pożyczał ulubioną zabawkę. LITOŚCI!!! W domu
        zabawek jest dużo, dla każdego wystarczy, choćby przyszło pół przedszkola.

        Napiszę może bardziej szczegółowo, jak przebiega problem.
        Przychodzi kolega X i pyta się gdzie Kuba ma samochody. Mowię, Kubusiu, pokaż
        X-owi, gdzie masz soje samochodziki. Kuba pokazuje i krzyczy: to moje.! Ja:
        wiem, że twoje, ale zobacz, X przyszedł do ciebie i chce sie troszkę z tobą
        pobawic twoimi zabawkami. X podchodzi i bierze jeden samochód. Kuba biegnie do
        niego wyrywa mu i krzyczy to moje! nie dam tego! X bierze drugi samochód. Kuba
        to samo. Przy 5 nie ma już ręki, więc wkłada pod pachę, w zęby, gdzie może.
        Zdesperowany ucieka do drugiego pokoku i chowa pod łóżko. X płacze i mowi do
        swojej mamy, że Kuba jest niedobry i chce już iść do domu.

        Sytuacja druga:
        Wystawiam cisteczka i picie. Tlumacze Kubie, że ciasteczka są dla niego i X.
        Kuba biegnie z miseczką do X wydziela mu jedno i z cała resztą biegnie do
        drugiego pokoju. Tam dosłownie wpycha je sobie do buzi. Żeby tylko X nie zdążył
        przyjść zanim je zje. Dodam tylko, że jak nikogo nie ma to nie rzuca się na
        słodycze jak wygłodniały wilk. Potrafi jeść z umiarem.

        No, może teraz jak bardziej przedstawiłam problem, Wasze odpowiedzi będą
        bardziej konstruktywne...
        • nchyb Re: Jak nauczyc dzielic sie z innymi 23.03.05, 14:26
          > Sytuacja druga:
          > Wystawiam cisteczka i picie. Tlumacze Kubie, że ciasteczka są dla niego i X.
          > Kuba biegnie z miseczką do X wydziela mu jedno i z cała resztą biegnie do
          > drugiego pokoju. Tam dosłownie wpycha je sobie do buzi. Żeby tylko X nie
          zdążył
          > > przyjść zanim je zje.

          W takiej sytuacji, jeęzli przychodzi tylko jedno dziecko - wystawiłabym dwa
          talerzyki, a na każdym po równo ciasteczek, czekoladek, czy innych słodyczy.
          Przy dwójce gości też da radę wystawić 3 talerzyki smile)

          A co do sytuacji pierwszej - ja na siłę bym nie przełamywała w dziecku
          potrzebypodkreślania, że zabawki są tylko jego. Masz małe dziecko, te 2-3
          latka, to tak ze wspomnień kojarzą mi się podobnie. Moi chłopcy w tym wieku
          równieżnie chcieli się specjalnie dzielić. Częściowo z tego wyrośli, teraz
          myślą, ty mi pokażesz to,ja ci dam to.
          Wydaje mi się, że to kwestia wieku i warto przeczekać. Rodzice gościpowinnio
          tym pamiętać, i wybierając się gdzieś ze swoim dzieckiem, mogliby zabierać ze
          sobą jakąś atrakcyjną zabawkę. Możedzieci stopniowo będą chciały oglądać swoje
          zabawki i wymieniać się. Ale - nic na siłę.
          Pozdrawiam
    • angel_73 Re: Jak nauczyc dzielic sie z innymi 23.03.05, 19:16
      gopio,
      powiem Ci jak ja robilam.
      Gdy mial przyjsc kolega, pytalam wczesniej syna jakimi zabawkami bedzie sie
      mogl pobawic - i te syn szykowal i przynosiulismy z pokoju. Pytalam tez,
      ktorymi nie chce, zeby kolega sie bawil (ma kilka takich swoich swietosci) - i
      te prawde mowiac wrzucalam do szafy, zeby nie bylo problemu.

      Moze bledem jest zmuszanie syna do pojscia do pokoju i pokazywania X-owi swoich
      samochodow. Moze lepiej by bylo wczesniej z synem porozmawiac, wytlumaczyc, ze
      to gosc, ze trzeba mu cos naszykowac do zabawy i pozwolic mu wybrac.
    • karolina_244 Re: Jak nauczyc dzielic sie z innymi 23.03.05, 22:33
      zacznij chowac zabawki za kare jak sie nie podzieli jak sie troszke skruszy
      oddaj
      • stelmach5 Re: Jak nauczyc dzielic sie z innymi 23.03.05, 23:42
        Karolina, serio mowisz????
        Hehehe, niech ci maz chowa za kare perfumy jak sie nie podzielisz z jego
        przyjaciolka smile
        Zgadzam sie z poprzedniczkami. Dzielenie sie to nie obowiazek. Warto wczesniej
        uzgadniac pewne rzeczy, tlumaczyc, ze byloby milo i jak sie kogos zaprasza, to
        warto zadbac, zeby ta osoba sie dobrze czula w naszym domu. Wczesniej mozna
        wlasnie przygotowac te zabawki, ktorymi dziecko z chcecia sie podzieli. Jesli to
        niewykonalne, to kupic cos specjalnie dla gosci.
        Jedzeniem najlepiej w ogole nie kazac sie dzielic, tylko szykowac porcje dla
        kazdego. To ponad sily dziecka, dorosly moglby tu zadecydowac, przeciez nic nie
        stoi na przeszkodzie.
        Takie zachowanie jak tu opisywane jest typowe dla wieku. To normalny i potrzebny
        etap. Nie ma sensu z tym walczyc silowo, bo mozna narobic wiecej szkody niz
        pozytku. Lepiej cierpliwie tlumaczyc i okazywac dziecku szacunek, tak jak to juz
        ktos tu wspomnial. Sa naprawde bardzo proste sposoby, zeby sobie poradzic w
        takich codziennych sytuacjach. Opisany problem jest dla mnie sztuczny!

        A mam jeszcze pytanie do autorki watku. Bo rozumiem, ze jak ktos chce cos zabrac
        twojemu dziecku, to nie stajesz w obronie synka, tylko kazesz mu sie dzielic.
        Wiec co sie dzieje w odwrotnej sytuacji? Kiedy to twoj synek chce cos od kogos?
        Jestem pewny, ze mowisz wtedy "zostaw, nie zabieraj!!!!" Czyli co, wpajasz
        synowi, ze on MUSI sie dzielic tym co ma, jednoczesnie nie dajac mu prawa do
        oczekiwania czegos od innych? Jak to jest?

        W ogole uwazam, ze im mniej ingerencji w takie dzieciece przepychanki, tym lepiej.
        • gopio1 Re: Jak nauczyc dzielic sie z innymi 24.03.05, 10:54
          stelmach5 napisał:
          >A mam jeszcze pytanie do autorki watku. Bo rozumiem, ze jak ktos chce cos
          >zabrac twojemu dziecku, to nie stajesz w obronie synka, tylko kazesz mu sie
          >dzielic. Wiec co sie dzieje w odwrotnej sytuacji? Kiedy to twoj synek chce cos
          >od kogos? Jestem pewny, ze mowisz wtedy "zostaw, nie zabieraj!!!!" Czyli co,
          >wpajasz synowi, ze on MUSI sie dzielic tym co ma, jednoczesnie nie dajac mu
          >prawa do oczekiwania czegos od innych? Jak to jest?

          No więc jest tak:
          Nie zmuszam, żeby oddał, bo nie jego. Tłumaczę, że to zabawka chłopca i jeśli
          chce się nią pobawić, to najpierw niech spyta, czy może, a najlepiej poprosi. A
          jeśli sytuacja z dzieleniem zdarza się nie w domu, tylko na terenie neutralnym
          (np. w piaskowicy), proponuję, żeby zamienił się zinnymi na foremki na czas
          zabawy. Nie w domu dzielenie, a właściwie wymiana, znacznie lepiej działa.

          Bardzo fajny pomysl, żeby idąc w gości zabierać coś swojego na "wymianę".
          Sprawdziłam raz. Działa. Ostatnio Kuba nawet oddał na kilka dni swój samolot a
          w zamian kolega dał mu na ten czas traktor. Zobaczymy, co będzieprzy zwrocie
          zabawek... wink)
          W takim zachowaniu (wymiana) bardzo nam pomogła biblioteka. Chodzimy,
          pożyczamy, potem musimy oddać i możemy wziąć inne. Czasem proste rzeczy, często
          przez nas nie powiązane z temate dzielenia mogą mieć duży dobroczynny wpływ na
          zmiany.
          Pozdrawiam.

          PS. Ja naprawdę nie jestem wyrodną matką, która stoi nad dzieckiem i krzyczy:
          PODZIEL SIE!!! ODDAJ!!! Chcę go tylko troszkę uspołecznić, stąd ten wątek.
          Szukam mam, które też przez to przeszły. Miały podobny problem, ale się
          skończył i ciekawa jestem kiedy i czy pod jakimś szczególnym wpływem
          (wychowawczym). Proszę, nie atakujcie mnie. To tyle.
          Gosia
          • nchyb Re: Jak nauczyc dzielic sie z innymi 24.03.05, 11:59
            > PS. Ja naprawdę nie jestem wyrodną matką, która stoi nad dzieckiem i krzyczy:
            > PODZIEL SIE!!! ODDAJ!!! Chcę go tylko troszkę uspołecznić, stąd ten wątek.
            > Szukam mam, które też przez to przeszły. Miały podobny problem, ale się
            > skończył i ciekawa jestem kiedy i czy pod jakimś szczególnym wpływem
            > (wychowawczym). Proszę, nie atakujcie mnie. To tyle.
            > Gosia
            Gosiu - nie jesteś wyrodną matką. Po prostu masz wątpliwości i szukasz rady.
            Jak zdecydowana większość z nas.

            Myśle, że podobny problem miewają matki wielu dzieci, ja sądzę, (obserwując
            swoich chłopców, inne dzieci w piaskownicy ina podwórku, oraz dzieci zrodziny i
            znajomych), że podobne zachowanie jest po prostu wpisane w wiek dziecka i
            stanowi pewien etap rozwoju dziecka.
            Dlatego - chyba nie ma potrzeby załamywania rąk nad egoizmem dziecka - powinno
            z tego wyrosnąć smile)
            Pozdrawiam
Pełna wersja