hawan
22.03.05, 11:28
Jestem mama 9-cio miesiecznej dziewczynki. Nie pracuje i poki co do pracy
wracac nie zamierzam. Chce byc z moim dzieckiem dopoki ta nie skonczy 3 lat.
Moja mama mieszka 1600km od nas, tesciowa ma inne zajecia niz zajmowanie sie
wnuczka, wiec jestesmy skazane na siebie 24h/dobe (za wyjatkiem chwil kiedy to
mama ma wychodne, a corka zostaje w domu z tata). Dlatego postanowilismy raz w
tygodniu na 2,5 h oddawac mala do pol-przedszola (mieszkamy poza granicami
Polski i tutaj mamy takie mozliwosci). Jest to instytucja opiekujaca sie
dziecmi od 3 miesiaca do 3 lat, dla takich matek jak ja, ktore chca zajmowac
sie swoimi pociechami, ale mimo wszystko nie moga liczyc na czyjas pomoc, a
same potrzebuja chwili oddechu. Problem w tym, ze moja dziewczynka jest tak
przyzwyczajona do widoku mamy, ze na kazde moje znikniecie reaguje
niepochamowana histeria... Opiekunki zapewniaja mnie, ze owy placz nie jest
wynikiem tesknoty, zalu, lecz zlosci na wyrodna matke, ktora smie ja zostawiac
sama...ze dziecko na tym etapie powinno samo inwestowac w zabawe etc. Juz sama
nie wiem co o tym myslec. Czy dalej probowac ja zostawiac czy dac sobie
spokoj. Z jednej strony bardzo potrzebuje tych 2,5h w tygodniu dla samej
siebie, z drugiej ... no wlasnie, wieczne rozterki i poczucie winy mlodych
matek. Ile moz trwac okres adaptacyjny?? (mysle, ze u nas dodatkowym problemem
jest jezyk, staramy sie, aby nasze dziecko bylo dwujezyczne, wiec razem z
mezem mowimy do niej w swoim jezyku, a poniewaz maz duzo pracuje, mala
czesciej jest ze mna i obecnie lepiej rozumie polski).
Hawan