nelka1313
05.04.05, 12:25
Właściwie to chyba nigdy nie radziłam sobie z jedzeniem mojej córeczki.Ale
już piszę o co chodzi.Mała ma 11 miesiecy i właściwie mozna powiedzieć,że
jest TYLKO no cycku.Może bym sie,aż tak nie martwiła ale od paru miesięcy
mizernie prezybiera-mozna powiedzieć,że wcale-w tej chwili 8,28kg)Jestesmy
własnie w trakcie badań u gastrologa-jak na razie wyniki są w normie-w
niższych granicach ale w normie.Dodam,że to 8,28 kg
zawdzięczam "odżywce"Fantomalt(puste kalorie) którą zapisał lekarz.Cieszę,śię
że wyniki sa ok i zaczynam się zastanawiać, czy to aby nie moja wina,że mała
nie je.Dodam,że przegłodzenie, zabawy jedzeniem nic nie dają.Mała jak tylko
zobaczy coś do jedzenia zaciska buzie, kręci głową i koniec.Przyznaje,że były
czas kiedy karmiłam ją na przekupstwo-podstawiałam pod buzię chrupkę,kawałek
chlebka i jak otwierała wkładałam łyżeczke z zupką.Mała urosła wuczuła sprawę
i koniec z tym.Owszem lubi spróbować czasem coś nowego ale konczy sie to na
jednej dwóch łużeczkach i dalej jak ze wszystkim.Juz sobie naprawdę nie radzę
i psychicznie powoli wysiadam.Czytałam też,że takie dziecko się nie zmusza i
samo zacznie jeść- tylko,że ona potrafi i 6-7 godzin nic nie jesc i nie da
się nakłonic do innego jedzenia niż cycek.Sama byłam niejadkiem-mąż również
ale nie aż tak ekstremalnym.Boje się co bedzie dalej.Kochane pomóżcie jesli
miałyście podobna sytuacje.Jak postepować z takim niejadkiem, co robic?
Czekam na wszelkie rady.
pozdrawiam.