Juz sobie nie radzę.pomocy!

05.04.05, 12:25
Właściwie to chyba nigdy nie radziłam sobie z jedzeniem mojej córeczki.Ale
już piszę o co chodzi.Mała ma 11 miesiecy i właściwie mozna powiedzieć,że
jest TYLKO no cycku.Może bym sie,aż tak nie martwiła ale od paru miesięcy
mizernie prezybiera-mozna powiedzieć,że wcale-w tej chwili 8,28kg)Jestesmy
własnie w trakcie badań u gastrologa-jak na razie wyniki są w normie-w
niższych granicach ale w normie.Dodam,że to 8,28 kg
zawdzięczam "odżywce"Fantomalt(puste kalorie) którą zapisał lekarz.Cieszę,śię
że wyniki sa ok i zaczynam się zastanawiać, czy to aby nie moja wina,że mała
nie je.Dodam,że przegłodzenie, zabawy jedzeniem nic nie dają.Mała jak tylko
zobaczy coś do jedzenia zaciska buzie, kręci głową i koniec.Przyznaje,że były
czas kiedy karmiłam ją na przekupstwo-podstawiałam pod buzię chrupkę,kawałek
chlebka i jak otwierała wkładałam łyżeczke z zupką.Mała urosła wuczuła sprawę
i koniec z tym.Owszem lubi spróbować czasem coś nowego ale konczy sie to na
jednej dwóch łużeczkach i dalej jak ze wszystkim.Juz sobie naprawdę nie radzę
i psychicznie powoli wysiadam.Czytałam też,że takie dziecko się nie zmusza i
samo zacznie jeść- tylko,że ona potrafi i 6-7 godzin nic nie jesc i nie da
się nakłonic do innego jedzenia niż cycek.Sama byłam niejadkiem-mąż również
ale nie aż tak ekstremalnym.Boje się co bedzie dalej.Kochane pomóżcie jesli
miałyście podobna sytuacje.Jak postepować z takim niejadkiem, co robic?
Czekam na wszelkie rady.


pozdrawiam.
    • aniawroclaw1 Re: Juz sobie nie radzę.pomocy! 05.04.05, 13:12
      Owszem, to wszystko prawda ale wówczas jak dziecko jest zdrowiutkie.
      Piszesz, że leczycie się u gastrologa. Uważam, że dopiero jak się wyeliminuje
      wszelkie podejrzenia o złym wchłanianiu, refluksach żołądkowych, anemiach, itp.
      można sie uspokoić. Dlatego namawiam Cię aby walczyć, nie poddawać się - od
      lekarza do lekarza do lekarza. Aż będziesz pewna, że jest zdrowa. Aż będziesz
      pewna co ewentualnie leczyć.
      Moja dwuletnia córcia też jest niejadkiem. Dopiero maksymalnie, niepedagogiczne
      podejście przy karmieniu ( nawet nie będę opisywać co wyprawiam ) pozwala na
      to, że zje. Są lepsze i gorsze momenty. Ma dni, że zjada wszystko ładnie i
      zawsze wtedy myślę, " och, czy tak już będzie zawsze" smile
      Nie namawiam Cię do odstawienia piersi, ale słyszałam, ze dzieciaczki po
      zaprzestaniu naturalnego karmienia lepiej jedzą. Ale to tak, na marginesie.
      Pozdrawiam, b. serdecznie.
      • aniawroclaw1 Re: Juz sobie nie radzę.pomocy! 05.04.05, 13:13
        Doskonale rozumiem Twój niepokój.
        I tylko trochę uspakajają hasła typu - jak zgłodnieje to zje, dziecko ma swój
        instynkt, nie je bo akurat nie potrzebuje, itp.
    • smaja Re: Juz sobie nie radzę.pomocy! 06.04.05, 21:29
      Witaj,
      Moja córka ma 11 lat ma 146 wzrostu i wazy 33 kilo a jak miała rok ważyła
      dokładnie 8 kg.
      też biegałam z córka po lekarzach, odciągałam pokarm sprawdzałam czy
      jest "tłusty".
      A cały ten stres był spowodowany tym, że wszyscy dookoła barszo się martwili
      tym, że jest taka szczuplutka.

      Zrób badania i jak wszystko będzie ok, to daj spokój karm piersią ja karmiłam
      rok i 10 miesięcy ( mogłam dłużej ale pracowałam i miałam juz serdecznie dośc
      budzenia w nocy co godzina)
      Ja ściagałam pokarm i dodawałam do niego kaszkę bezmleczna i bezglutenowa
      HUMANY ( córka alergik) ale tylko troszkę, żeby mleko nie wypływało - nie gęsta
      papę (córka nie umiała pić z butelki i trzeba było ja karmic łyżeczką)

      A pozatym moim zdaniem nie oszukuj jej jak dajesz zupkę to dawaj zupkę, jak
      chrupke to chrupkę.
      11 miesięcy jak nie jest alergikiem to może juz praktycznie jeśc i próbowac
      bardzo dużo rzeczy.

      Może daj jej do zabawy ale przy stole tak jak posiłek np makaron kolanka
      ugotowane, moze deserki np w różnych kolorach (starte owoce)ziemniaki i daj
      łyzkę, żeby mogła sama jeść narobi bałaganu to pewne ale może jakos sie
      przekona do jedzenia.
      U nas był problem bo z kolei z racji alergii dieta była bardzo mało urozmaicona.
      A jak się córka zachowuje, jak Ty jesz nie ma ochoty popróbować z Twojego
      talerza?
      A jak z piciem? Czy córka dużo pije?
      Życzę cierpliwości ale jak wyniki badań będą prawidłowe to bym sie tak bardzo
      nie przejmowała.
      Pozdrawiam Asia


    • polibius Re: Juz sobie nie radzę.pomocy! 06.04.05, 21:52
      Nelko. Ja mam prawie 13 miesięczną córeczkę, która pięknie je, a waży 8 kg. (
      waga wyjściowa 3350) Od początku kiepsko przybierała na wadze. Niektózy lekarze
      kazali mi nawet odstawiać ją od piersi - chudy pokarm. Myślałam, ze się to
      wszystko zmieni, kiedy wprowadzę stałe pokarmy. POmimo tego, że ANia zamiata
      wszystko co ma na talerzu jest chuderlakiem. Ale cóż ja tez jestem szczupła,
      mój mąż też, więc po kim ma być gruba?
      Ale do czego zmierzam, podobno ja byłam niejadkiem. Do 2ch lat jadłam tylko
      mleko ( niechętnie) i buraki, przybierałam dokładnie tyle ile moja córka (
      jadek) . Więc może nie martw się.
      PS niejadkowanie przeszło mi ( trochę) kiedy miałam ok 2 lat. Ale moja mama do
      dzisiejszego dnia wspomina to jako gehenne. Zresztą ja pamiętam, ze kiedy byłam
      z rodzicami na wakacjach( miałam wtedy ok 3 - 4 lat)) , to na stołówce
      wchodziłam pod stół, a kiedy próbowali mi wcisnąć na siłę, to potrafiłam
      zwymiotować ( niezła byłam co?), więc nie wiem, jak moja mama może mówić, ze po
      2ch latach lepiej jadłam wink
      POzdrawiam
      PS podobno jestem b. zgrabna - jescze 7 lat temu byłam modelką...., jeżeli choć
      trochę Cię pocieszyłam, to będzie mi barzo miło
    • mama_lukaszka Re: Juz sobie nie radzę.pomocy! 06.04.05, 22:33
      A ja doskonale rozumiem Twoje obawy. Mój synek jak skończył 8 miesięcy odmówił
      jedzenia czegokolwiek, z cyca też zrezygnował. Wyczynialiśmy straszne rzeczy
      żyby go zmusić do jedzenia. Sam potrafił nic nie zjeść i nie wypić przez
      kilkanaście godzin. W końcu karmiliśmy go przy ... hinduskich teledyskach. Tylko
      to działało.
      Jak miał rok i 4 miesiące wyjechaliśmy na miesiąc do Hiszpanii (do pracy).
      Młodemu się nie spodobała zmiana otoczenia, nic prawie nie jadł, schudł przez 2
      tygodnie 2 kg i się rozchorował.
      Teraz (jak skończył 2 lata) tata zabrał go na parę dni w góry (ja jestem w ciąży
      i musiałam leżeć plackiem). Młodzieniec zarządził strajk głodowy i po 6 dniach
      trafił do szpitala odwodniony i wycieńczony. Dodam, że z tatą ma świetny
      kontakt, bo do niedawna to on się zajmował dzieckiem a ja pracowałam.
      Tak więc przy moim dziecku nie sprawdza się powiedzenie "dziecko się nie
      zagłodzi". Ale to skrajny przypadek, może u Ciebie będzie lepiej. Dobrze, że
      jesteście pod opieką lekarza.

      pozdrawiam

      mama łukaszka i brzuszka
      • polibius Re: Juz sobie nie radzę.pomocy! 07.04.05, 21:02
        NIe wiem skąd jesteś, ale spróbuj skonsultować to z gastrologiem ( chyba tak
        się to nazywa) Moja koleżanka ma dziecko z zespołem Silvera - Russela ( nie
        rośnie), które w związku z tym ma zaburzone łaknienie. Kupują mu specjalne
        odżywki - bardzo kaloryczne, które wypuściła MILUPA, niestety dostępne tylko w
        NIemczech. Wiem, ze są pod stała kontrolą poradni garstrojakiejś tam
        Pozdrawiam
    • wika78 Re: Juz sobie nie radzę.pomocy! 09.04.05, 22:34
      Ja mam dwoje dzieci. Syna 9 w tej chwili ma 5 lat)karmiłam piersią przez 2.5
      roku, oczywiście dając też inne jedzenie, bez jakichkolwiek problemów. Córka
      natomiast ma w tej chwili 2 lata i waży 11kg. Skończyłam ją karmić gdy miała
      1.4 roku właśnie dlatego, że chciała tylko pierś a inne jedzenie tylko
      próbowała, no i w nocy budziła się co godzinę głodna.Gardziła wszelkomi
      kaszkami, jabłuszkami tartymi, tylko picie wchodziło w grę. Odstawiłam ją po
      prostu pewnego dnia,wściekałą się tydzień a potem zaczęła jeść inne rzeczy.
      Ale w jej przypadku tylko ona decyduje co zje i je tylko samodzielnie. Odkąd
      dostała łyżkę do ręki (ok roku), nigdy nie pozwalała się karmić, je tyle ile
      ma ochotę i jaj w tym nie przeszkadzam. W moim domu posiłki jadamy przy stole,
      z założonym śliniaczkiem, co stanowi pewien rytuał i wyznacza określony czas
      jedzenia, i to moje dzieci sumiennie z upodobaniem respektują. Córa zawsze
      chętnie siada do stołu, i ma dobry apetyt szczególnie na mleko z płatkami i
      różnymi dodatkami, i zupy pełne warzyw. Może spróbujesz posadzić maluszka przy
      tacy( i zająć się swoimi sprawami mając dyskretnie córkę na oku), na której
      znajdą się kawałeczki różnych jedzonek, - owoce, kropki jogurtu, szynka,
      gotowany kartofel, płatki, bułka itd., może jeśli zobaczy, że może wybrać i
      samodzielnie zjeść na co ma ochote to się rozkręci. Natomiast co do wagi - moje
      dziecko jest w dolnych granicach ale nigdy mnie to nie niepokoiło i nie robiłam
      nigdy z jedzenia podchodów, namawiania, lekarze nie zwracali mi uwagi na zbyt
      mały przyrost wagi, choć mówili, że jest drobniutka(nie genetycznie) Dziecko
      moje jest od zawsze żywe, roześmiane, więc ja nie widzę problemu. Opiekuję się
      też dzieckiem, które początkowo jadało tylko mięso( u siebie w domu też)i
      płatki na mleku. Natomiast teraz gdy porządnie głodnieje na obiad zjada moje
      dania pełne warzyw, ziemniaczki, których nie tykał,itd. bo jest naprawdę
      głodny, a na koniec stwierdza, że mu smakowało. Nie próbuję go karmić, jak nie
      chciał poczatkowo jeść, bo wszystkiego nie lubił, to mowiłam, że ok. będzie
      głodny, trudno. No i jak zobaczył, że mnie nie zmusi do cackania się i
      dogadzania, dał spokój.Myślę, że u Ciebie wszystko się wyróna byleby się nie
      zamartwiać i stwarzać konspiracyjnej atmosfery problemu. Powodzenia
Pełna wersja