problemy z 14 latkiem

13.04.05, 13:02
Witam, od dłuższego czasu czytam to forum, w końcu zdecydowałam sie napisać o
moim problemie. Jestem matką chlopca w wieku 14 lat. Mieszkamy sami od 10 lat.
Syn jest zdrowym, dobrze rozwijającym się chłopcem z dużymi cechami
przywódcy. W szkole zawsze jest w centrum zainteresowania, lubianym, uczy sie
ok. chodz zdecydowanie mógłby lepiej. Nie ma ambicji, imponują mu chłopcy
stwarzający problemy, palący paierosy, wagarujący, ogólnie nieciekawe
towarzystwo. Dla niego grzeczne dzieci to frajerzy. Potrafi sie bardzo
wulgarnie odezwać w szkole, na lekcjach. Nauczycielki maja o nim opinie -
inteligentny cham. W stosunku do mnie też potrafi zachować się niegrzecznie,
jestem ciągle wzywana do szkoły. Ojca też powiadamiałam, tez troche sie
zaczął angażować.W końcu nie wytrzymałam (po kolejnej awanturze spowodowanej
skargą ze szkoły) zabroniłam wychodzić na dwór, zabroniłam korzystania z
komputera (wcześniej stosowałam podobne kary), na co mój syn stwierdził, że
nie zgadza sie z moimi karami i wyszedł z domu. Po powrocie kazałam mu oddać
klucze, spakowałam najpotrzebniejsze rzeczy i poszedł mieszkać do ojca. Jest
tam dwa tygodnie. Warunki, w których teraz mieszka są tragiczne lokalowo
(jeden pokój, kobieta, z którą żyje były mąż, małe chore dziecko, duży pies,
bez komputera itp.)Syn dwa razy prosił mnie, bym zgodziła sie na ego powrót.
W szkole nadal zachowuje się po chamsku, ogólnie nie pokazał swoim
zachowaniem, że chce wrócić do domu. Ja byłam u psychologa, dzis idziemy we
trójkę, były mą tez poszedł raz sam.Czy mamy szansę, że sytuacja sie naprawi,
co robić, gdzie ja popełniam błędy?
    • ania67 Re: problemy z 14 latkiem 13.04.05, 15:49
      Nie sadze ze powinnas siebie obwiniac za wszystko, no bo np. gdzie byl jego
      ojciec do tej pory?... no ale nie bedziemy przeszlosci rozpamietywac, a moze
      zle zrozumialam Twoj post...
      Po pierwsze dobrze, ze teraz razem idziecie do psychologa i do tego w trojke.
      Popros tez psychologa o dobre rady.
      Mysle, mysle i im dluzej sie zastanawiam, tym bardziej do mnie to dociera jakie
      to trudne... Jak bedziesz mu za wiele zabraniac, to bedzie nadal wszystko robic
      tylko ze pokryjomu, wiec to tez nie za duzo da.
      Ale sytuacja na pewno sie poprawi, badz dobrej mysli! Wszystkie dzieci w tym
      wieku to przechoda (moze jedne silniej drugiej inaczej). Najwazniejsze to
      konsekwencja!! Jezeli raz juz ustanowilas kare, to trzymaj tak.
      Trzymam za Ciebie kciuki.
      • maksimum Re: problemy z 14 latkiem 13.04.05, 17:19
        Problem lezy w tym,ze kobieta nie jest wzorem dla dorastajacego chlopaka.
        Musi to byc ktos silny i zdecydowany,krotko mowiac chlop w domu,dlatego w tych
        silnych i odwaznych syn upatruje wzor do nasladowania.
        Ja masz czas,to rozejrzyj sie za facetem.
    • alina66 Re: problemy z 14 latkiem 13.04.05, 19:48
      witam

      mój syn ma 16,5 roku, rozumiem Cię więc dosyć dobrze, chociaż u mnie problemy
      są nieco inne. Ale lenistwo i brak ambicji znam.

      Nie wiem, czy dobrze myślę, ale ja zgodziłabym się na powrót pod pewnymi
      warunkami. Tylko , że jeśli nie będzie przestrzegał warunków to co? powrót do
      ojca jako kara- to chyba niewlaściwe, żeby mieszkanie z ojcem było karą...

      Może psycholog pomoże rozwiązać ten problem.

      A tak nawiasem mowiąc to "szukanie faceta bo chlopak musi mieć męski wzorzec"
      uważam za - łagodnie mówiąc- chybiony pomysł. Nie wyobrażam sobie, żeby
      chłopiec sprawiający trudności wychowawcze dał sobie narzucić reguły przez
      obcego dla niego mężczyznę. Myslę, że to tylko pogorszyłoby sprawę.
      • maksimum Re: problemy z 14 latkiem 14.04.05, 15:44
        alina66 napisała:

        > witam
        >
        > mój syn ma 16,5 roku, rozumiem Cię więc dosyć dobrze, chociaż u mnie problemy
        > są nieco inne. Ale lenistwo i brak ambicji znam.
        >
        > Nie wiem, czy dobrze myślę, ale ja zgodziłabym się na powrót pod pewnymi
        > warunkami. Tylko , że jeśli nie będzie przestrzegał warunków to co? powrót do
        > ojca jako kara- to chyba niewlaściwe, żeby mieszkanie z ojcem było karą...
        >
        > Może psycholog pomoże rozwiązać ten problem.

        Psycholog oczywiscie zgodzi sie z Toba ,bo inaczej juz do niego nie przyjdziesz.

        > A tak nawiasem mowiąc to "szukanie faceta bo chlopak musi mieć męski wzorzec"
        > uważam za - łagodnie mówiąc- chybiony pomysł. Nie wyobrażam sobie, żeby
        > chłopiec sprawiający trudności wychowawcze dał sobie narzucić reguły przez
        > obcego dla niego mężczyznę. Myslę, że to tylko pogorszyłoby sprawę.

        Problem zaczal sie od tego,ze nie ma ojca-wzoru w domu,a Ty uwazasz ,ze facet w
        domu by zaszkodzil.A kto bedzie z nim chodzil w kosza czy pilke nozna grac? Ty?
        Moze idz do psychologa i przedyskutuj te sprawe.
        • modraczkova Re: problemy z 14 latkiem 14.04.05, 16:06
          Napisałes:
          Problem zaczal sie od tego,ze nie ma ojca-wzoru w domu,a Ty uwazasz ,ze facet w
          domu by zaszkodzil.A kto bedzie z nim chodzil w kosza czy pilke nozna grac? Ty?
          Moze idz do psychologa i przedyskutuj te sprawe.
          -----------
          Co za bzdura, a czemu to nie mialaby z nim grac w pilke, czy kosza? Rany,
          przeciez kazdy kiedys gral, wiec nie rouzmiem jakie trzeba miec kwalifikacje
          zeby moc grac?? Uwazasz, ze matka nie moze grac ze swoim synem, rety co za
          zacofanie! Wiesz ile dzieci wychowuje sie w domu tylko z kobietami - ciotkami,
          babkami (z roznych bardzo przyczyn) i myslisz, ze zadna z nich nie moze grac z
          nimi w pilke? boszsz...
          Potrzeba jej mnostwo dobrej woli, determinacji i wielu prób, az znajdzie droge
          RAZEM ze swoim synem - i nie uwazam, ze meski wzorzec pomoze. Blad popelniasz
          idealizujac mezczyzne, zrzucajac na matke cala odpowiedzialnosc za te sytuacje.
          W ilu rodzinach ojciec jest, a sytuacja z nastolatkiem jest taka sama jak w
          opisanym przypadku?
          Autorka tego watku ma takie same szanse rozwiazac te sytuacje, bez ojca-wzoru w
          domu.
          • maksimum Re: problemy z 14 latkiem NIE MOWIE,ZE NIE. 15.04.05, 04:03
            modraczkova napisała:

            > Co za bzdura, a czemu to nie mialaby z nim grac w pilke, czy kosza? Rany,
            > przeciez kazdy kiedys gral, wiec nie rouzmiem jakie trzeba miec kwalifikacje
            > zeby moc grac?? Uwazasz, ze matka nie moze grac ze swoim synem, rety co za
            > zacofanie!

            Chodze czesto ze swoim synem,10,5 lat i nie widze zadnych matek grajacych z
            synami w kosza.Poza tym moj syn by kazda kobiete ogral,a to przeciez chodzi o
            konkurencje a nie podrzucanie pilki do gory.


            > Wiesz ile dzieci wychowuje sie w domu tylko z kobietami - ciotkami,
            > babkami (z roznych bardzo przyczyn) i myslisz, ze zadna z nich nie moze grac
            >z nimi w pilke? boszsz...

            Wyobraz sobie,ze w tym wieku "nascie lat" chlopaki codziennie graja w kosza.

            > Potrzeba jej mnostwo dobrej woli, determinacji i wielu prób, az znajdzie
            droge
            > RAZEM ze swoim synem - i nie uwazam, ze meski wzorzec pomoze. Blad popelniasz
            > idealizujac mezczyzne, zrzucajac na matke cala odpowiedzialnosc za te
            >sytuacje.

            To nie jest idealizacja,tylko specjalizacja.
            Jest w Polsce liga kobiecej pilki noznej?
            Ile kobiet pracuje na budowach,a ile jest kierowcami ciezarowek czy taksowek?

            > W ilu rodzinach ojciec jest, a sytuacja z nastolatkiem jest taka sama jak w
            > opisanym przypadku?

            Nie mowie,ze nie.

            > Autorka tego watku ma takie same szanse rozwiazac te sytuacje, bez ojca-wzoru
            >w domu.

            Przeprowadzone badania wykazaly,ze najgorzej sa wychowane dzieci z domow
            prowadzonych przez samotne matki.
            • modraczkova Re: problemy z 14 latkiem NIE MOWIE,ZE NIE. 15.04.05, 09:36
              > Chodze czesto ze swoim synem,10,5 lat i nie widze zadnych matek grajacych z
              > synami w kosza.Poza tym moj syn by kazda kobiete ogral,a to przeciez chodzi o
              > konkurencje a nie podrzucanie pilki do gory
              Myslisz sie, chodzi o wspolna zabawe, poswiecenie czasu i uwagi synowi,
              wspolprace i zawiazywanie wiezi - a nie o to kto wygra i iloma punktami.
              Nastolatek i tak musi potwierdzic sie na tle innych nastolatkow, a z matka nie
              ma z nim rywalizowac na punty.
              A co do tego, ze nie widujesz matek grajacych to przyczyna jest oczywista - tym
              matkom, ktore mialy by na to ochote podobnie myslacy jak ty wyperswaduja temat
              szybciutko. Sama chodze z moim nastolatkiem na podworko, boiska, korty, on
              dobrze wie, ze dynamika gry i zasady beda inne niz kiedy gra z rowiesnikami, a
              przeciez bawimy sie swietnie i wnosi to do naszych relacji o wiele wiecej
              szeroko pojetej "wspolnoty" niz rywalizacja o wynik.

              > Wyobraz sobie,ze w tym wieku "nascie lat" chlopaki codziennie graja w kosza.
              Czyzby? a jesli nawet sa tacy, OK ale to nie jest dobre. Czas nastolatkowi tak
              nalezy zorganizowac, aby jego zycie nie sprowadzalo sie jedynie do gry w kosza.
              Musi odrobic lekcje, zrobic cos w domu, pewnie tez grac na komputerze, wiec
              sadze, ze popoludniowe gry w pilke moze mama zorganizowac wspolnie z synem, i
              nie codzien musi to byc kosz. Kiedy ja mam dosc jednej "dyscypilny" proponuje w
              zamian cos innego. I to ja sama czesto wyciagam syna w taka piekna pogode jak
              dzis na dwor, zeby nie gnil w domu. W trakcie okazuje sie, ze bawi sie swietnie
              i znowu umawiamy sie, ze jutro to powtorzymy.

              > To nie jest idealizacja,tylko specjalizacja.
              > Jest w Polsce liga kobiecej pilki noznej?
              > Ile kobiet pracuje na budowach,a ile jest kierowcami ciezarowek czy taksowek

              O czym ty piszesz? nie zauwazyles, ze czasy sie zmienily? A wiesz na jaki opor
              mezczyzn, drwiny, ironie, napotyka kobieta, ktora chce realizowac sie w ktorejs
              z tych dzialek, ktore wymieniles? A nie zauwazyles, ze na swiecie kobiety graja
              zawodowo w pilke, co ja poradze, ze Polska jest zawsze sto lat do tylu.
              Nie przycinaj skrzydelek kobietom, chocby mowiac ze nie maja specjalizacji do
              gry w kosza, to niedlugo bedziesz mial rownowage w zatrudnieniu smile

              > Przeprowadzone badania wykazaly,ze najgorzej sa wychowane dzieci z domow
              > prowadzonych przez samotne matki.
              Boszszsz - nie wiesz, ze na kazda teze znajdziesz potwierdzenie w badaniach,
              czesto wzajemnie sie wykluczajacych. Najgorzej sa wychowane dzieci w domach
              _dysfunkcyjnych_ bez wzgledu na to kto w nim wychowuje!!!! Gdyby od lat
              mezczyzni podejmowali samotne rodzicielstwo mialbys tez wyniki badan
              pokazujacych jak bardzo potrafia byc dysfunkcyjni, ale niestety z wielu
              przyczyn, takze z powodu stereotypow, ze sie do tego nie nadaja, z dziecmi
              pozostawaly kobiety, wiec nic dziwnego, ze w badanich oceniajacych wychowywanie
              w kazdej kategorii i na + i na - bedziesz mial przewage kobiet.
              • maksimum Re: problemy z 14 latkiem NIE MOWIE,ZE NIE. 16.04.05, 21:56
                modraczkova napisała:

                > > Chodze czesto ze swoim synem,10,5 lat i nie widze zadnych matek grajacych
                > z synami w kosza.Poza tym moj syn by kazda kobiete ogral,a to przeciez chod
                > zi o konkurencje a nie podrzucanie pilki do gory
                > Myslisz sie, chodzi o wspolna zabawe, poswiecenie czasu i uwagi synowi,
                > wspolprace i zawiazywanie wiezi - a nie o to kto wygra i iloma punktami.
                > Nastolatek i tak musi potwierdzic sie na tle innych nastolatkow, a z matka
                nie ma z nim rywalizowac na punty.
                > A co do tego, ze nie widujesz matek grajacych to przyczyna jest oczywista -
                tym matkom, ktore mialy by na to ochote podobnie myslacy jak ty wyperswaduja
                temat
                > szybciutko. Sama chodze z moim nastolatkiem na podworko, boiska, korty, on
                > dobrze wie, ze dynamika gry i zasady beda inne niz kiedy gra z rowiesnikami,
                a przeciez bawimy sie swietnie i wnosi to do naszych relacji o wiele wiecej
                > szeroko pojetej "wspolnoty" niz rywalizacja o wynik.
                >
                > > Wyobraz sobie,ze w tym wieku "nascie lat" chlopaki codziennie graja w kosza.
                > Czyzby? a jesli nawet sa tacy, OK ale to nie jest dobre. Czas nastolatkowi
                tak nalezy zorganizowac, aby jego zycie nie sprowadzalo sie jedynie do gry w
                kosza.
                >
                > Musi odrobic lekcje, zrobic cos w domu, pewnie tez grac na komputerze, wiec
                > sadze, ze popoludniowe gry w pilke moze mama zorganizowac wspolnie z synem, i
                > nie codzien musi to byc kosz.

                To tez racja i 11 latek moze nawet pojsc z Toba na zakupy ale juz 14 latek NIE.

                > Kiedy ja mam dosc jednej "dyscypilny" proponuje w
                > zamian cos innego. I to ja sama czesto wyciagam syna w taka piekna pogode jak
                > dzis na dwor, zeby nie gnil w domu. W trakcie okazuje sie, ze bawi sie
                >swietnie i znowu umawiamy sie, ze jutro to powtorzymy.

                Ale w wieku 13 lat oderwie sie od spodnicy i co wtedy?

                > > To nie jest idealizacja,tylko specjalizacja.
                > > Jest w Polsce liga kobiecej pilki noznej?
                > > Ile kobiet pracuje na budowach,a ile jest kierowcami ciezarowek czy takso
                > wek
                >
                > O czym ty piszesz? nie zauwazyles, ze czasy sie zmienily? A wiesz na jaki
                opor mezczyzn, drwiny, ironie, napotyka kobieta, ktora chce realizowac sie w
                ktorejs
                > z tych dzialek, ktore wymieniles? A nie zauwazyles, ze na swiecie kobiety
                graja zawodowo w pilke, co ja poradze, ze Polska jest zawsze sto lat do tylu.
                > Nie przycinaj skrzydelek kobietom, chocby mowiac ze nie maja specjalizacji do
                > gry w kosza, to niedlugo bedziesz mial rownowage w zatrudnieniu smile
                >
                > > Przeprowadzone badania wykazaly,ze najgorzej sa wychowane dzieci z domow
                > > prowadzonych przez samotne matki.
                > Boszszsz - nie wiesz, ze na kazda teze znajdziesz potwierdzenie w badaniach,
                > czesto wzajemnie sie wykluczajacych. Najgorzej sa wychowane dzieci w domach
                > _dysfunkcyjnych_ bez wzgledu na to kto w nim wychowuje!!!!

                No tak,ale o nich nie mowimy,bo nie maja dostepu do kompa.


                > Gdyby od lat
                > mezczyzni podejmowali samotne rodzicielstwo mialbys tez wyniki badan
                > pokazujacych jak bardzo potrafia byc dysfunkcyjni, ale niestety z wielu
                > przyczyn, takze z powodu stereotypow, ze sie do tego nie nadaja, z dziecmi
                > pozostawaly kobiety, wiec nic dziwnego, ze w badanich oceniajacych
                >wychowywanie w kazdej kategorii i na + i na - bedziesz mial przewage kobiet.

                Chodzilo mnie o to,ze z dziecmi starszymi,np 14 letnimi kobieta nie da juz
                sobie rady,bo chlopak czy dziewczyna juz przerosly matke nie tylko wzrostem ale
                i umyslem.
                • modraczkova Re: problemy z 14 latkiem NIE MOWIE,ZE NIE. 18.04.05, 09:01
                  > 11 latek moze nawet pojsc z Toba na zakupy ale juz 14 latek NIE.
                  Wybacz, ale to absurd - a daleczego nia mialby pojsc?? Czy z chwila rozpczecia
                  14 roku zycia nastepuja jakas magiczna przemiana, ktora uniemozliwia
                  uczestnictwo w zakupach. Rozumiem, ze majac 14 lat jesc nadal trzeba, ale kupic
                  i przyniesc do domu to ma wylacznie mama-sluzaca, a synek laskawie zjew co mu
                  przyniesie. Boszsz nic dziwnego, ze dziewczynom trudno znalezc wsrod mlodych
                  mezczyzn dobrze wychowanego partenra. Taki sposob wychowywania to patologia, a
                  nie wzorzec wart polecania, wiec nie powoluj sie na niego prosze.
                  >>W trakcie okazuje sie, ze bawi sie swietnie i znowu umawiamy sie, ze jutro to
                  >>powtorzymy.
                  > Ale w wieku 13 lat oderwie sie od spodnicy i co wtedy?
                  O czym ty piszesz, jaka spodnica - relacje z dzieckiem, ktora

                  >>Najgorzej sa wychowane dzieci w domach_dysfunkcyjnych_ bez wzgledu na to kto
                  w nim wychowuje!!!!
                  > No tak,ale o nich nie mowimy,bo nie maja dostepu do kompa
                  Kolejna bzdura - rodzina dysfunkcyjna to nie tylko rodzina biedna z
                  alkoholizmam w tle, bywają nimi także takie w ktorej komp stoi w kazdym pokoju,
                  a w garazu lamborgini.

                  >Chodzilo mnie o to,ze z dziecmi starszymi,np 14 letnimi kobieta nie da juz
                  >sobie rady,bo chlopak czy dziewczyna juz przerosly matke nie tylko wzrostem
                  >ale i umyslem.
                  Wybacz, caly Twoj post i tak zalatuje jakimis totalnymi uprzedzeniami i
                  uproszczeniami, ale tym to juz mnie zabiles, dziecko przeroslo matke
                  umyslem????? Z dziecmi starszymi kobieta nie da sobie rady???O kim ty
                  piszesz???? Wpadles na trop jakiegos zjawiska? to jak te nastolatki egzystuja z
                  matkami na calym szerokim swiecie?
                  Z zalozenia przyjmujesz, ze kobieta jest jakas istota ulomna, ktora nastolatek
                  przerasta umyslem???? No to nie mamy o czym rozmawiac.
                  • maksimum Re: problemy z 14 latkiem NIE MOWIE,ZE NIE. 18.04.05, 21:49
                    modraczkova napisała:

                    > > 11 latek moze nawet pojsc z Toba na zakupy ale juz 14 latek NIE.
                    > Wybacz, ale to absurd - a daleczego nia mialby pojsc?? Czy z chwila
                    rozpczecia
                    > 14 roku zycia nastepuja jakas magiczna przemiana, ktora uniemozliwia
                    > uczestnictwo w zakupach. Rozumiem, ze majac 14 lat jesc nadal trzeba, ale
                    kupic
                    > i przyniesc do domu to ma wylacznie mama-sluzaca, a synek laskawie zjew co mu
                    > przyniesie.

                    Synalek ma kumpli z ktorymi w pilke gra i nie bedzie sie osmieszal spacerami z
                    mamuska.


                    > Boszsz nic dziwnego, ze dziewczynom trudno znalezc wsrod mlodych
                    > mezczyzn dobrze wychowanego partenra. Taki sposob wychowywania to patologia,
                    a nie wzorzec wart polecania, wiec nie powoluj sie na niego prosze.
                    > >>W trakcie okazuje sie, ze bawi sie swietnie i znowu umawiamy sie, ze
                    > jutro to powtorzymy.
                    > > Ale w wieku 13 lat oderwie sie od spodnicy i co wtedy?
                    > O czym ty piszesz, jaka spodnica - relacje z dzieckiem, ktora
                    >
                    > >>Najgorzej sa wychowane dzieci w domach_dysfunkcyjnych_ bez wzgledu na
                    > to kto w nim wychowuje!!!!
                    > > No tak,ale o nich nie mowimy,bo nie maja dostepu do kompa
                    > Kolejna bzdura - rodzina dysfunkcyjna to nie tylko rodzina biedna z
                    > alkoholizmam w tle, bywają nimi także takie w ktorej komp stoi w kazdym
                    >pokoju, a w garazu lamborgini.

                    Oj jak ja nie lubie bogatych,szczegolnie tych z wlasnymi garazami.

                    > >Chodzilo mnie o to,ze z dziecmi starszymi,np 14 letnimi kobieta nie da juz
                    > >sobie rady,bo chlopak czy dziewczyna juz przerosly matke nie tylko wzrostem
                    ale i umyslem.
                    > Wybacz, caly Twoj post i tak zalatuje jakimis totalnymi uprzedzeniami i
                    > uproszczeniami, ale tym to juz mnie zabiles, dziecko przeroslo matke
                    > umyslem????? Z dziecmi starszymi kobieta nie da sobie rady???O kim ty
                    > piszesz???? Wpadles na trop jakiegos zjawiska? to jak te nastolatki egzystuja
                    >z matkami na calym szerokim swiecie?

                    Mecza sie.

                    > Z zalozenia przyjmujesz, ze kobieta jest jakas istota ulomna, ktora
                    >nastolatek przerasta umyslem???? No to nie mamy o czym rozmawiac.

                    Nastolatek przerasta i ojca umyslem,ale staje sie to troche pozniej.Przeciez po
                    to dzieci chowamy,zeby byly madrzejsze od nas.
                    • modraczkova Re: problemy z 14 latkiem NIE MOWIE,ZE NIE. 18.04.05, 22:36
                      Odpisuje tylko na reszte, bo rece mi opadly przy czytaniu pierwszej czesci sad
                      Skoro miec matke to taki wstyd dla nastolatka, to niech on zakosztuje jedzenia,
                      ktore przygotuja mu kumple z podworka i idzie mieszkac u nich skoro to jego
                      druzyna, dla ktorej odwroci sie plecami do matki.Zadne argumenty i proby
                      nawiazania relacji nie pomoga.
                      A co do tego fragmentu:
                      > Nastolatek przerasta i ojca umyslem,ale staje sie to troche pozniej.Przeciez
                      > po to dzieci chowamy,zeby byly madrzejsze od nas.
                      Chcialam ci poinformowac jedynie, ze w wieku ok. 40 lat, kiedy to dziecko staje
                      sie nastolatkiem w wiekszosci domow, rodzic nie staje sie jeszcze stetryczalym
                      bezmozgim idiota. Rozwija sie dalej zyskujac wiedze i doswiadczenie, do ktorego
                      taki smarkaty nastolatek dorosnie dopiero w wieku swoich rodzicow. I niestety
                      tragedia tych nastolatkow jest przekonanie,ze osiagnowszy cudowny wiek lat nastu
                      pozjadali wszystkie rozumy. Dzieci nie przerastaja umyslowo swoich rodzicow w
                      wieku lat nastu. Maja szanse jak pozyja i zdobeda doswiadczenie, ktorego nie
                      dostana od swoich kumpli z podworka, w zamian za odwrocenie sie plecami do
                      swoich matek. To se ne da! A historia uczy czegos zupelnie innego niz ty glosisz
                      - rzadko ktore dzieci przerastaja "umyslowo swoich rodzicow" a negacja wiedzy i
                      doswiadczenia rodzicow nie jest dowodem na wyzszy poziom rozwoju umyslowego,
                      lecz na niedojrzalosc.
                      • maksimum Re: problemy z 14 latkiem NIE MOWIE,ZE NIE. 19.04.05, 04:51
                        modraczkova napisała:

                        > To se ne da! A historia uczy czegos zupelnie innego niz ty glosis
                        > z- rzadko ktore dzieci przerastaja "umyslowo swoich rodzicow"

                        Takie obserwacje mozna wyniesc z krajow ,ktore sa w stagnacji.I rzeczywiscie EU
                        jest od dluzszego czasu w stagnacji i rozwoju tam nie widac,za to niemal caly
                        kontynent ogarnia przygnebienie.
                        Ale gdy sie spojrzy na takie Chiny rozwijajace sie 8-9% rocznie czy na USA
                        rozwijajace sie 4% rocznie ,to wyraznie widac postep z roku na rok,a nie tylko
                        z pokolenia na pokolenie.
                        Chyba nie chcesz zaprzeczyc ze swiat sie rozwija? Bo jak samolot wygladal 100
                        lat temu a jak wyglada dzisiaj.Jak telefon wygladal 100 lat temu a jak wyglada
                        teraz? O komputer nie bede sie pytal.No wiec nie da sie ukryc,ze postep w
                        swiecie jest,co swiadczy najwyrazniej o tym,ze dzieci sa madrzejsze od rodzicow.
                        Ty tego postepu w EU lub na swoim podworku mozesz nie widziec,ale to nie
                        znaczy,ze w skali swiatowej go nie ma.
                        Ja widze,ze przeroslem swoich rodzicow i widze,ze moje dzieci sa na dobrej
                        drodze by przerosnac mnie.

                        >a negacja wiedzy i doswiadczenia rodzicow nie jest dowodem na wyzszy poziom
                        >rozwoju umyslowego, lecz na niedojrzalosc.

                        Ja nie mowie o negacji,lecz o osiaganiu pewnego poziomu a nastepnie
                        przekraczaniu go.


                        • modraczkova Re: problemy z 14 latkiem NIE MOWIE,ZE NIE. 19.04.05, 08:48
                          Poplynales daleko daleko od braku porozumienia matki z nastolatkiem, a
                          przypomne ci tylko, ze stwierdziles, ze "nastolatek przerasta swoja matke
                          umyslem". Nikt nie kwestionuje rozwoju cywilizacyjnego na przestrzeni lat, ale
                          to nie ma nic wspolnego z kwestia braku porozumienia rodzic/dziecko. Dzieci
                          pojawiaja sie na swiecie juz zmienionym i dopoki nie wydorosleja i nie
                          zmadrzeja korzystaja jedynie ze zdobyczy jaki osiagneli ich rodzice. A jako
                          nastolatki niewiele wnosza do rozwoju swiata, jedynie korzystaja ze zdobyczy
                          ich rodzicow marzac, zeby im dorownac w przyszlosci. A zmiany i postep jest
                          jednak dzielem tych doroslych ktorzy wg twoich wypowiedzi siedza juz
                          stetryczali na przyzbie, a podboj chociazby kosmosu dokonywany jest przez 14-
                          latkow, z ktorymi matka nawet nie powinna starac sie grac w kosza, bo dzieciaki
                          maja ja w nosie, a i tak one juz ja przerosly umuslowo. I do tego wlasnie sie
                          odnosze, ty przypisujesz nastolatkom stan umyslu i dziela jakie na pewno nie sa
                          ich (in spe) udzialem, lecz wlasnie tych rodzicow, ktorych wklad w zycie dzieci
                          negujesz. OT CO.
                        • modraczkova Re: problemy z 14 latkiem NIE MOWIE,ZE NIE. 19.04.05, 08:52
                          I jeszcze jedno, gdyby rzeczywiscie dzieci przerastaly umuslem swoich rodzicow,
                          to nie zdarzaly by sie tragiczne powtorki z historii - konflikty i decyzje
                          polityczne, przynoszace szkody i niosace krzywde ludzka w globalnym wymierza,
                          ktore ludzkosc cofaja wstecz, a nie do przodu. Niestet jak napisalam czas i
                          historia pokazuja, ze dzieci jeszcze mniej rozumieja niz ich rodzice i niszcza
                          nie tylko innych ludzi, ale ziemie ktora nas wszystkich zywi. I dlatego nie
                          skonczy sie to happy endem.
    • modraczkova Re: problemy z 14 latkiem 13.04.05, 22:09
      Witam, moj syn ma 11 lat i jest na tyle dziecinny, ze problemy sa tez mniejszej
      skali. Wachalam sie czy odpisac na Twoje pytania, bo to bardzo trudna sytuacja.
      Z doswiadczenia wiem, ze stan w ktorym "rozchodzilam sie" z moim synem tzn.
      czulam, ze zmienia kierunek zainteresowan i towarzystwa w nieakceptowany przeze
      mnie, reagowalam od razu. Wskazywalam czego absolutnie nie akceptuje,
      tlumaczylam do znudzenia dlaczego to zachowanie, dzialanie jest zle a przede
      wszystkim przedstawialam jakie negatywne konsekwencje bedzie mialo dla niego
      to, ze nie zmieni dzialania oraz dla kontarstu pokazywalam korzysci.
      Wskazywalam konsekwencje - bardzo konkretne, zakaz tego co najbardziej lubi
      dlaczego koledzy "sa niefajni", co moze starcic dla siebie i w naszych oczach.
      Rozmawiamy o tym co chialby robic w zyciu, staram sie wskazywac mu ciekawe
      rzeczy na swiecie i dzieki temu on rozumie, ze sa tacy wokol, ktorzy ciagnac
      beda go w dol i nie osiagnie tego co np. w tej chwili chcialby osiagnac. To
      zwykle rozmowy snucie marzen, ale zdaje egzamin. Ale to wszystko nie mialo by
      zadnego znaczenia, gdybym nie ,,pracowala" nad nim non stop. Rozmowy o tym co
      wazne w zyciu, o wartosciach i niestety takze dla kontrastu o ograniczonych
      mozliwosciach jaki maja dzieciaki, ktore ida w ta zla strone - jak pewnie
      skoncza. To dziala teraz, ale czy zadzialaloby gdybym zaczela w wieku 14 lat??
      Pewnie juz nie. Oczywiscie aby utrzmac reke na pulsie spraw, ktorymi zyje moje
      dziecko, jestem wciaz w gotowosci, interesuje sie wszystkim co i jego
      interesuje, wciagam go do wspolnego spedzania czasu. W najtrudniejszej
      sytuacji, kiedy odpuscilam jakis rok temu (uspily moja czujnosc dobre jak
      sadzilam wyniki oraz klopoty osobiste), okazalo sie, ze syn drastycznie
      zaniedbal nauke i odnalazl sie w towarzystwie elity lobuzow klasowych. Choc
      wtedy byla to tylko 4 klasa uwierz, ze bylo czym sie martwic, bo nasza szkola
      jest zwykla rejonowka na osiedlu komunalnym i w klasie jest ponad polowa dzieci
      tzw. zagrozonych wykluczeniem spolecznym i demoralizacja. Klasa jest najgorsza
      w szkole. W tym czasie musialam przeciac wiezy towarzyskie mojego syna, wprost
      wyprosic kolegow z domu, ktorzy nagle zaczeli wpadac niespodziewanie np o godz.
      7 wieczorem. I to w 4 klasie! Po kilku rozmowach na wesolo i na powaznie syn
      zrozumial jak sadze i kolegowanie z nimi ogranicza do potrzeb szkolnych, wole,
      zeby mial jednego rzadko przychodzacego kolege z osiedla niz wielu
      dyspozycyjnych chuliganow z klasy.
      Uwazam, ze dobrze zrobilas z przeprowadzeniem syna w formie kary do ojca. W tej
      napietej sytuacji, warto posluzyc sie wszystkim co da efekt, a dzieki temu
      mozesz ustalic warunki, na ktorych syn wroci do domu. Powinien chciac miec w
      tobie sprzymierzenca i rozumiec, ze jesli zawiedzie Twoje zaufania to bedzie
      musial znowu wyrzec sie swoich pieleszy i tego co jest mu mile. To bardzo
      trudne, ale musisz teraz ustanowic regulamin i konsekwentnie go wyegzekwowac.
      Tylko tak uda ci sie wyjsc z tej sytuacji zwyciesko. Stawka jest zbyt duza,
      wiec wydaje mi sie, ze musisz spiac sie w sobie i opracowac plan dzialania.
      Puste apele do jego przyzwoitosci nie zadzialaja. Czy jestes w stanie
      przedstawic mu "po mesku" racunek korzysci i strat i napisac nawet zbior zasad,
      ktorych absolutnie wymagasz - oczywiscie nie mozna oczekiwac ze natychmiast
      rzuci sie do nauki i przyniesie same 5. Powinny raczej dotyczyc zachowania.
      Aha, ja co dzien ucze sie z synem i nie przyjmuje do wiadomosci, ze nic nie
      bylo zadane. Czytamy razem podrecznik, rozmawiamy o historii, piszemy np. na
      wyscigi zadania z matmy. On wie, ze nauka jest najwazniejszym z jego
      obowiazkow, ale ze nie jest z tym sam!

      Co do pedagoga, to nie wiem, czy wywrze na 14 latku wrazenie. W mojej szkole
      nawet pedagog jest bezradny.
    • alina66 Re: problemy z 14 latkiem 17.04.05, 19:57
      maksimum

      zacznijmy może od tego, że jeśli sytuacja jest taka, że ojca nie ma i/ lub nie
      chce on mieć obowiązków tylko prawa, to nie ma co dyskutować, czy brak ojca
      jest przyczyną i obarczać winą matkę, że ojca nie ma.
      I nie musisz okazywać swojej agresji przez kierowanie mnie do psychologa.
      Moj eksmałżonek lest dotknięty chorobą alkoholową i temat samodzielnego
      wychowywania dziecka znam z autopsji od wielu lat.

      Chodziło mi o to, że jeśli syutuacja jest taka, jaka jest - że ojca nie ma, to
      chłopak w tym wieku nie zaakceptuje pouczeń drugiego partnera matki - i o nic
      więcej.

      I nie ma co dyskutować- oczywiście lepiej, jeśli dziecko ma OBOJE rodziców i
      OBOJE go wychowują. Oczywiście, że chłopak potrzebuje w tym wieku męskiego
      wzorca. Tyle że nie każdy ojciec chce/ może tym wzorcem być.

      A psycholog nie zawsze przytakuje- są i tacy, którzy potrafią i chcą pomóc.
      • maksimum Re: problemy z 14 latkiem 17.04.05, 22:10
        alina66 napisała:

        > maksimum
        >
        > zacznijmy może od tego, że jeśli sytuacja jest taka, że ojca nie ma i/ lub
        nie chce on mieć obowiązków tylko prawa, to nie ma co dyskutować, czy brak ojca
        > jest przyczyną i obarczać winą matkę, że ojca nie ma.
        > I nie musisz okazywać swojej agresji przez kierowanie mnie do psychologa.

        Ja Cie nigdzie nie kieruje,chyba ze sama chcialas tam isc.

        > Moj eksmałżonek lest dotknięty chorobą alkoholową i temat samodzielnego
        > wychowywania dziecka znam z autopsji od wielu lat.
        >
        > Chodziło mi o to, że jeśli syutuacja jest taka, jaka jest - że ojca nie ma,
        to chłopak w tym wieku nie zaakceptuje pouczeń drugiego partnera matki - i o
        >nic więcej.

        A skad wiesz,ze nie zaakceptuje pouczen drugiego partnera matki?
        Wlasnie o to mnie chodzilo.

        > I nie ma co dyskutować- oczywiście lepiej, jeśli dziecko ma OBOJE rodziców i
        > OBOJE go wychowują. Oczywiście, że chłopak potrzebuje w tym wieku męskiego
        > wzorca. Tyle że nie każdy ojciec chce/ może tym wzorcem być.

        Zdecydowana wiekszosc chce byc wzorcem,ale chec powinna byc po obu stronach,bo
        jak synalek idzie w zaparte,to zadna matka ani ojciec mu nie pomoga.

        > A psycholog nie zawsze przytakuje- są i tacy, którzy potrafią i chcą pomóc.
    • mku123 Re: problemy z 14 latkiem 19.04.05, 09:11
      Dziękuję wszystkim za zabranie głosu w odpowiedzi na mój post. Po wspólnej
      wizycie u psychologa (ja, były mąż i syn) czuję się duża silniejsza i
      mądrzejsza. Syn też poczuł, że jego złe zachowanie ma poważne konsekwencje. Już
      3 tygodnie mieszka u ojca, chce wrócić do domu, do swojego pokoju, do lepszych
      warunków. Zdaję sobie sprawę, że najbardziej zależy mu na tym. Nie na powrocie
      do mnie, jako do matki. Ale staram sie to zrozumieć. Ojciec przez te 3 tygodnie
      tez zobaczył, że wychowanie chłopca w wieku 14 lat nie jest łatwe. Ja
      uspokoiłam się, wyciszyłam, chociaż bardzo za Nim tęsknię. Napisałam regulamin
      zasad jakie będą obowiązywać po powrocie syna do domu. Na początku stwierdził,
      że jest to reulamin ''terrorystyczny''. Po paru dniach przy spotkaniu
      wytłumaczyłam mu o co chodzi w poszczególnych punktach i zaakceptował je.
      Posumowując moje aktualne doświadczenie myslę, że trzeba bardziej wsłuchiwać
      się w nastolatka, konsekwentnie przestrzegać ustalonych zasad, dokładnie
      analizować informacje przekazywane przez szkołę, ponieważ często nauczyciele
      też popełniają błędy, a obwiniają tylko uczniów. Mieć świadomość, że okres
      gimnazjum to trudny czas dla każdej ze stron. Uczyć się postępować z dzieckiem.
      Mnie spotkania z psychologiem pomagają, jutro też idziemy, jest zaplanowana
      także wizyta samego Maćka z psychologiem. Zdaję sobie sprawę, że aby wszystkie
      te poczynania przyniosły stały rezultat potrzebna jest konsekwencja
      postępowania zarówno mojego, jak i ojca Maćka. I nie można zapominać jacy
      bylismy sami w tym wieku, jakie stwarzalismy problemy naszym rodzicom. A to, że
      dzieci są coraz mądrzejsze - to prawda. Szybciej potrafią zauważyć słabość
      dorosłych, ich niewiedzę itp. Ale prawdą jest też fakt, że na tym etapie życia
      nie są mądrzejsze od nas - głownie ze względu na brak życiowego doświadczenia.
      Dlatego my dorośli musimy im mówić co i jak robić, jak postępować, musimy
      wymagać i być konsekwentni. I pracować nad sobą .Pozdrawiam Wszystkich, cały
      czas uważnie czytam wszystkie posty i będę nadal to robić, serdecznie jeszcze
      raz dziękuję - Magda
    • ibulka Re: problemy z 14 latkiem 23.04.05, 15:58
      Nie jestem zwolenniczką bicia dzieci, ale takiego żłoba (przepraszam za
      wyrażenie, ale jak inaczej można nazwać 14 letniego chłopaka, który TAK się
      zachowuje???????) zlałabym pasem i tylko patrzyłabym czy równo puchnie... Po
      prostu brak słów...
      Nie wiem gdzie smarkacz podłapał takie zachowanie, ale na pewno nie leży to w
      winie matki! Może kiedy był mały trochę za dużo mu pozwalałaś, ale to nie
      znaczy, że gó..arz ma być taki rozpuszczony!
      Przepraszam, jeśli kogoś uraziłam swoimi epitetami, ale moja siostrzenica też
      ma takich kolegów w klasie, i naprawdę tylko lać, lać i karać...
Pełna wersja