dwulatek - pesymista ;-((

13.04.05, 13:04
Mamy drogie,
jak mam zmienić nastawienie do świata mojego dwuletniego synka?
Wszystko jest brzydkie, niedobre...
jak leci samolot - to "zaraz spadnie i sie rozwali". Jak jedzie samochód -
"zaraz mu pęknie opona", albo "silnik się zepsuje".
I tak dalej i tak dalej... tłumaczę mu, ze to jest ładne, samolot nie spadnie
tylko leci nad morze, ale on i tak wie swoje..

nie chce brać udziału w żadnych zabawach, tylko stoi z boku i obserwuje...

czy powinnam czekać, czy powaznie wziąc go w obroty?
Tylko jak?

Madzia
    • mamaemilii Re: dwulatek - pesymista ;-(( 13.04.05, 14:54
      No ale skads musialo sie to wziac u synka? Przeciez nie z powietrza... Moze
      zbyt czesto przebywa z osoba, ktora ma podobne nastawienie do zycia? Wowczas
      trzeba by zaczac od tej osoby, albo go od niej izolowac.
      • brrrrum Re: dwulatek - pesymista ;-(( 13.04.05, 18:00
        no pewnie masz rację... rozwodzę się z mężem, ale staram się by synek tego za
        bardzo nie odczuł...
        Śmieję sie do niego, wymyslam różne śmieszne zabawy, staram się naprawdę
        zachowywac, jakby się nic nie stało.

        Choć to bardzo, bardzo trudne..

        M
    • child_in_time Re: dwulatek - pesymista ;-(( 13.04.05, 22:35
      niestety dzieci widza i czuja wiecej niż sie zdaje dorosłym...pamietam, ze w
      wieku ok. 4, 5 lat czesto udawalam, ze nie rozumiem, zeby wiecej przy mnie
      powiedzieli.
    • amb25 Re: dwulatek - pesymista ;-(( 14.04.05, 09:53
      Może to jest jego reakcja na Wasz rozwód. Przecież ulegnie zmianie - a więc
      zawali się, zniczszy - jego dotychczasowy świat. A innego nie zna.
      To z czego on ma sie cieszyć? Nawet jeśli mu nic nie mówiliście to on
      wyczuwa "w powietrzu", że coś poważnego się dzieje i się boi.
      Ja też mam dwuletniego synka i sama czasem się dziwię ile rzeczy on rozumie!
      • brrrrum Re: dwulatek - pesymista ;-(( 15.04.05, 10:47
        ale w takim razie co zrobić, by zminimalizować wpływ naszego rozstania na synka?
        czy taki sposób widzenia swiata juz mu pozostanie?

        M
        • amb25 Re: dwulatek - pesymista ;-(( 15.04.05, 13:17
          Ja niestety nie wiem co zrobić praktycznie.
          Teoreycznie trzeba w nim umocnić poczucie bycia kochanym i ważnym. Pokazać mu,
          że choć tatusia już tak często przy nim nie będzie to i tak będzie go kochał.
          No i że są ciekawe i ładne rzeczy na świecie. Musicie mu jakoś wytlumaczyć i
          wyjasnic co się dzieje. On nawet jak nie zrozumie to poczuje się ważny.
          A na twoim miejscu skonsultowałabym to z jakims specjalistą bo psychika dziecka
          jest bardzo delikatna a problem wedlug mnie jest poważny.
          • brrrrum Re: dwulatek - pesymista ;-(( 15.04.05, 13:56
            problem jewst powazny... tym gorzej, że ojciec dziecka jest osobą bardzo
            niedojrzałą (przed ślubem wydawał się BARDZO dojrzały) : gra na uczuciach
            synka, żali się przed nim, ze mamusia go nie kocha, że go wygania itp. itd.
            Dopóki nie mam rozwodu na papierze, nic z tym nie zrobię. Ojciec ma prawo
            widywać się z dzieckiem.

            Synek jest bardzo zdolny, doskonale mówi, w żłobku opiekunki stwierdziły , że
            jest nad wiek dojrzały i samodzielny, ale ... n ie chce brać udziału w
            zabawach, nie mówi wierszyków, piosenek.. tylko stoi w kącie i obserwuje..

            Serce mi pęka, naprawdę staram się pokazywac mu, ze świat jest przepiekny,
            dobry.... ale efekty na razie sa mizerne.
            • amb25 Re: dwulatek - pesymista ;-(( 15.04.05, 15:26
              Czytając taki post jest mi niezmiernie przykro. Aż mi się serce kraje, bo co
              tu winny wasz synek? I bardzo mu współczuję.
              Na tej nieodpowiedzialnej postawie ojca najwięcej traci jego dziecko.
              Czy ojciec nie zdaje sobie sprawy z tego, że robi mu krzywdę? Czy próbowałaś
              mu to uświadomić? Przecież pretensje powinien mieć do Ciebie a wciąganie w
              rozgrywki Dziecka to chwyt poniżej pasa.
              Musisz o to walczyć, bo dziecko może nabrać przekonania,że rozwód nastąpił
              TYLKO przez Ciebie i gdy będzie starszy możesz mieć z nim większe problemy. To
              właśnie Ciebie może obwiniać za rozpad jego bezpiecznego i cieplutkiego świata.
              W tej sytuacji, tym bardziej nie czekałabym na rozwód - bo to troche trwa.
              Nie wiem co Ci poradzić. Jedyne co mi przychodzi do głowy: idź do jakiegoś
              specjalisty po pomoc. Może opinia takiej osoby otrzeźwi ojca? Może ona poradzi
              Ci jak postępować i jak możesz uchronić Dziecko.
              Moja znajoma rozwodziła się z mężem. Córka byla dużo starsza - ok. 12 lat. Ale
              cały czas (podobno od samego śłubu) było miedzy nimi niedobrze - nie chodzi to
              o bicie czy awantury. Ale cały czas bylo coś nie tak. I dziecko to wyczuwało.
              Koleżanka była dumna - bo córcia byłae dojrzała, samodzielna, grzeczna,
              spokojna ale... Po paru latach pojechała na dłuższe wakacje z córką do rodziny
              na wieś. I tam po kilku tygodniach zobaczyła, że jej córka potrafi śmiać się na
              głos, że może się wygłupiać jak dziecko, którym przecież była. Wierz mi kiedy
              znajoma mi to opowiadała płakała.... bo pierszy raz zobaczyła ją taką
              szczęśliwą.
              • brrrrum Re: dwulatek - pesymista ;-(( 15.04.05, 18:32
                tez tęsknię za takimi chwilami, kiedy synek jest szczęsliwy i smieje się w głos.
                Zdarzają sie one coraz żadziej...;-((

                Tłumaczenie mężowi nic nie daje, bo do niego nic nie dociera. Rozwalił nasze
                małżęństwo w ciągu kilku miesięcy, leżałam przez niego w ciąży w szpitalu itp.
                itd., nie czas i miejsce by o tym pisać. Generalnie on BARDZO kocha syna, trabi
                o tym wszystkim na około.

                Powiem tylko tyle., że oprócz sądu rodzinnego jestem też w trakcie stwierdzenia
                nieważności małżeństwa w sądzie biskupim (było na forum bardzo duzo opinii
                potepiających takie posunięcie, ale kobity, które tak pisały, nigdy nie znlazły
                się w takiej sytuacji...;-(. Skarga została przyjęta, ksiądz oficjał
                stwierdził, z`e przy tak dużej niedojrzałości i zaburzeniach osobowości
                stwierdzienie niewazności to tylko kwestia procedury.

                Tak czy inaczej, serce płacze, gdy synek widzi jak tata wychodzi, albo czeka
                przy oknie aż przyjedzie.... i jak mam zabronić mu widywac się z ojcem?

                Póki co, staram się tylko tchnąc w niego jak najwięcej optymizmu.
                Mimo wszytstko.

                M.
    • slawek73 Re: dwulatek - pesymista ;-(( 18.04.05, 08:45
      Bez urazy, ale szlag mnie trafia jak czytam o takich sytuacjach... Rozwalić
      maluszkowi świat, bo się nie można dogadać...Wiem, że czasami inaczej sie nie
      da, ale mimo wszystko czuje gniew. Na rodziców.
      Pozdrawiam.
      • amb25 Re: dwulatek - pesymista ;-(( 18.04.05, 14:15
        Nie wiem jaka była sytuacja w rodzinie Brrrrum.To prawda, że rozwód to wina
        rodziców.
        Ale czasem lepiej jest wziąść rozwód. Bo nie wiadomo co dziecko przeżywa
        bardziej - to, że przebywa wciąż w domu w którym się źle dzieje czy to, że
        rodzice się rozchodzą i mieszkać będzie tylko z jednym a drugiego widywać
        sporadycznie.
        I zauważyłam jeszcze jedno - najgorsza rzecz jaką może rodzic zrobić dziecku
        to nastawiać je przeciwko drugiemu. Takiemu rodzicowi powinno sie umożliwiać
        widywanie się z dzieckiem tylko pod opieką kuratora (można tak zrobić).
        Nam się wygodnie pisze, ale to nie my mamy ten porblem i nie my jesteśmy w
        takiej sytuacji. Nie oceniaj więc postępowania Brrrum, bo może jednak lepiej
        będzie tak jak postanowiła.
        A ty Brrrum trzymaj się. Skoro Ojciec kocha Mlauszka to może ich relacje jednak
        pozytywnie się ułożą po rozwodzie a dziecku wróci optymizm gdy przyzywczai się
        do nowej sytuacji. Może w końcu także Twoje starania dadzą efekty.
        • slawek73 Re: dwulatek - pesymista ;-(( 19.04.05, 13:13
          Ja jej nie oceniam bo nic o niej nie wiem. ŻŻal mi tylko dziecka. Bo to ono
          jest ofiarą. Nie rodzice. Pozdrawiam

Pełna wersja