Nerwowe mamy

18.04.05, 16:57
Tak sobie czytam posty o klapsach - dawać czy nie dawać, szarpać, czy
krzyczeć, o Szwecji, gdzie idzie się siedzieć za bicie dzieci itp.
I tak sobie myślę, że tu nie chodzi o zasady, przekonania czy własne
doświadczenia ("byłam bita, ale wyrosłam na ludzi"), a raczej o to czy
potrafimy nad sobą panować, czy zjadają nas nerwy, mamy stwierdzone medycznie
nerwice, czy "tylko" wybuchowe charaktery. I nie ma znaczenia, czy nasze
dzieci są "trudne", czy "grzeczne".

Osobiście nie byłam bita, ale dłuuuugo bałam się mamy. Mama potrafiła być
nieprzyjemna - do dziś słyszę jej krzyki i wymyślanie. Mama miała nerwicę,
leczyła się na nią. Teraz to wiem, ale wtedy była po prostu "zła" i się jej
bałam. Nie wyobrażałm sobie, że mogę jej się z czegokolwiek zwierzyć,
poprosić o poradę. Teraz jest inaczej i odzieliłam stare czasy grubą kreską.
Na szczęście, bo fajnie jest mieć fajną mamę.

Do czego zmierzam?
Ano do tego żeby sobie tak bez owijania w bawełnę odpowiedzieć, jak to
rzeczywiścei u nas jest z tym klapsem/krzykiem/szarpaniem/obrażaniem
się................... ( tu wstaw własne formy stosowania nacisku na
dziecko). Czy to nasze zasady, czy brak panowania nad sobą?

Pomna tego, czego doświadczyłam w dzieciństwie, ustaliłam sobie nienaruszalne
zasady i pracuję nad panowaniem nad sobą. Nie chcę, żeby syn kiedykolwiek się
mnie bał.
    • magda270519761 Re: Nerwowe mamy 18.04.05, 17:29
      to brak panowania nad sobą no i nasze pociechy to też nie takie aniołki plus
      ten kierard w jakim obecnie się żyje powoduje , że się wysiada psychicznie
      magda
    • bea.bea Re: Nerwowe mamy 18.04.05, 17:38
      Oj nie wiem jak to napisac ...zeby nie byc znowu posądzona o katowaniesmile))

      ale powiem ci tak ...w tych zagonionych nerwowych czasach , kiedy wiele matek
      musi borykac się nie tylko z problemami swojego dziecka, ale także brakiem
      pracy, brakiem srodków, i zwyczajną pogonią , nie trudno o utrate kontroli....

      ale sama widzisz , nie byłas bita, ale upokarzano cie w inny sposób..( tak
      zrozumiałam)...

      ja byłam bita , no nie strasznie , moje relacje z rodzicami sa jak najbardziej
      poprawne, i były...zawsze wiedziałam i wiem do dzis , ze bardzo mnie kochają ,
      choc stara juz jestem smile)

      klapsów które dostałam jako dziecko nie pamietam , ale pamietam lańsko jak
      troche podrosłam , a niezły był ze mnie gagatek...nie mam im tego za złe....

      dla mnie najwieksza kara były metody typu mama ma zal i sie nie odzywa, albo
      siedzenie we własnym pokoju....wolałam dosta.c lanie niz znosic takie kary....

      dlatego....no tak jak napisze klapuje mojego syna to zaraz gromy sie na mnie
      posypiąsmile))

      ale tak , nie stosuje metod typu:
      - idx do własnego pokoju, czy tez sadzanie go na jego własnej kanapie by coś tam
      przemyslał....nie chce by tak jak ja po jakims czasie czuł sie w swoim pokoju
      jak w wiezieniu....
      jesli ma cos przemyśleć rfobi to albo w naszej sypialni, albo w salonie....

      - nie zabieram mu zabawek...to jego zabawki, wiec jakim prawem , mam mu je
      zabrać...bo coś zbroił....

      - nie stosuje , wystąpień typu ...mama sie obraziła..i się nie odzywa...dla mnie
      to było straszne...jeśli mam dość to mówie , ze teraz mamusi jest bardzo
      przykro, i chciałabym byś się zastanowił. a potem p[rzyszedł i przeprosił,
      zwykle po paru minutach mój syn wisi na mnie i tuli sie....

      - a kiedy jestem na granicy wytrzymałosci nerwowej, to mój syn juz dobrze
      wie......i wtedy zwykle zabiera sie do sprzątania w swoim pokoju, poczym
      przychodzi bierze mnie za ręke i pokazuje....smile) trudno to opisać...
      zawsze trudno opisać stany emocjonalne.....osobiście wole pogadać ustnie smile)


      na przkład wczoraj....
      mój syn wykrecił paląca się żarówke......całe szczęście że mu spadła i się
      rozbiła....bo zareagowałam ze cos się dzieje....co by było gdyby.......brrrr
      • migotka2000 Re: Nerwowe mamy-do bea.bea 18.04.05, 22:54
        Prawda - z tym katowaniem to jest tak, że nigdy nie wiadomo co dla kogo gorsze.
        Co prawda mogę sobie tylko wyobrazić jak odbierałabym jako dziecko lub
        nastolatka lanie, ale psychicznie jak najbardzeij można też skatować. Bo chyba
        nie było normalne, że nastolatka przeprasza, że żyje i boi sie poprosić o nowe
        buty, bo bardziej boi sie odmowy ze strony matki niż obciachu, ze znoszonych
        starych łapci?

        Nie chcę nikogo osądzać, bo sama jestem nerwowa, cierpię na PMS, charakter też
        mam raczej wybuchowy i niewiele pozostało we mnie z tej przepraszającej, że
        żyje nastolatki. Ala nauczyłam się mówić sobie basta, gdy podnosi mi się
        ciśnienie i mam ochotę wyładować się na 2,5-latku. To dużo kosztuje - zamknąć
        się i nie powiedzieć np. - "głuchy jesteś", "zamknij się", na jego " jesteś
        bebe" nie odpowiedzeić "ty też" itp.

        Tak jak piszesz - czasy sa nerwowe i zagonione, a to nie sprzyja niczemu, a już
        z pewnością opanowaniu i poczuciu humoru.
        Pozdrawiam
    • lola211 Re: Nerwowe mamy 18.04.05, 19:46
      Doskonale Cie rozumiem, bo ja mialam taka matke,ja jej wrecz chwilami
      nienawidzilam, nie pamietam poza tym zadnych czulosci z jej strony.Moze byly,
      ale ja naprawde nie pamietam, w przeciwienstwie do krzywd, jakie mi
      wyrzadzila.Balam sie jej bardzo, kojarzyla mi sie z wiecznie skrzywiona gęba,
      nawet kolezanek nie zapraszalam, bo balam sie jej reakcji.Co dziwna, ona ma
      zupelnie inny obraz tych czasow.
      Nie wydaje mi sie, by tamte czasy byly mniej nerwowe, ludzie mieli mnostwo
      klopotów.
      Ja przyrzeklam sobie, ze tak z dzieckiem postepowac nie bede i poki co trzymam
      sie tego, nawet sobie nie wyobrazam, ze moglabym tak sie do córki odnosic,
      upokarzac, drzec.Ja chcialabym byc dla niej przyjaciolka, kims, komu moze ufac,
      kogo nie musi sie bac.Poza tym staram sie budowac jej poczucie wartosci poprzez
      podkreslanie zalet, a nie wytykanie wad, to tez bardzo wazne.
      Wydaje mi sie, ze podejscie do sposobu reakcji na wybryki dziecka zalezy od
      charakteru, sa osoby opanowane i takie, ktore "ponosi".

      I jeszcze chcialam wyjasnic, ze nie nalezy utozsamiac nerwicy z nerwowoscia ,
      wiele osób z nerwica to bardzo spokojni ludzie.
      • anusia271 Re: Nerwowe mamy 08.05.05, 13:09
        No to widzę że nie jestem sama. ja też jestem po takich przejściach. I także
        obiecałam sobie że nie będę taka jak moja mama. Niestey jak jestem zmęczona jest
        mi trodno tego dotrzymać tym bardziej że mój maluszek jeszcze nie rozumie słowa
        "nie" ( ma dopiero 8 miesięcy). Poprostu jak broi biorę go i odstawiam od
        miejsca gdzie broił albo zabieram przedmiot który nie powinien znaleźć się w
        jego rączkach. Ostatnio nawet był taki program żeby odebrać dziecku bądź odsunąć
        go od brojenia i nie utzrymywać z nim kontaktu wzrokowego. Wtedy dziecko wie że
        nie ma widowni i nikt sie nie będzie nad nim litował.
        Ja tak będę dalej robiła. Pozdrawiam
    • amb25 Re: Nerwowe mamy 19.04.05, 09:09
      ja też niestety, jestem impulsywna.
      W dzieciństwie nie raz dostałam lanie - wtedy tak się wychowywało dzicei, a z
      tego co pamiętam to cholera byłam ( na porzakdu dziennym było, że np.
      wyrzucałam młodsza siostrę z wózka, bo byłam o nią zazdrosna, uciekałam z
      przedszkola bo dziś było nudno, robiłam cyrki na ulicy bo chciałam loda, szłamz
      chlopakami kilka lat starszymi powspinac sie do kamieniołomu - byłam
      niesmaowicie pyskata no i strasznie żywa). Teraz dopiero do mnie dociera, że
      orkeślenie bardzo, bardzo żywa to był eufemizm oznaczjący nie do zniesienia.
      Ale pomimo tego stosunki z rodzicami miałam dobre, nie bałam się ich. zresztą
      należalam do tych dzieci, które dostały lanie, zapomniały w ciągu 5 minut i
      dalej robiły swoje.
      Teraz mam swoje dziecko. Ma 27 miesięcy. Jest sprytnym, intelignetnym,
      rozpieszczonym dzieckiem. Nie umie walczyć o sowje z innymi dziecmi bo w domu
      ma komfortowa sytuację - po prostu nie nauczył się tego robić bo w domu nie
      musi walczyć o nic. A po mężu jest pozbawiony agresji. Totalnie.
      Czasem jednak mnie ponosi - najczęściej gdy próbuje kopnąc mnie w okulary - bo
      akurat ma napad złości o coś tam albo i bez powodu. Wtedy wrzeszcze na niego że
      mógl rzobić mi okulary, że ja soobie tego nie życzę i że za kare idzie do
      łóżeczka.
      Potem jest mi głupio, że na niego nawrzeszczałam ale nigdy nie powiedziała mu
      ani celowo ani w złości, że jest brzydki, niedobry itp. Nigdy go nie
      uderzyłam.
      Nigdy tez nie usłyszałam od niego że jestem niedobra, choć nie pozwalam mu na
      wszystko.
      A tak mówi np. Babci albo Tatusiowi gdy nie chcą mu czegoś dać. A akurat teraz
      ma okres "tatusia" - tzn. tatuś jest najważniejszy i jelsi jest tatuś to tatuś
      musi wszystko robić, jak nie ma tatusia to może zrobić mamusia np. przewinąć,
      dac mleczko itp.
      • lila1974 Re: amb25 21.04.05, 08:31
        To Ty niezłe ziółko byłaś big_grinDD
        U mnie dokładnie to samo, ale już o tym gdzieś pisałam, więc nie będę się
        powtarzała.
        Też zdarzyło się parę razy, że dostałam lanie, ale nigdy za "szaleństwa" tylko
        za kłamstwo (które, jak wiadomo, ma krótkie nóżki).

        Bicia nie uważam, klapsa zdarza mi się strzelić (ale pracuję nad tym, bo to dla
        mnie też nie jest metoda), niestety podnoszę głos ( odkąd sobie to
        uświadomiłam, staram się hamować, ale to trudne). Przyświeca mi jedna myśl:

        Skoro moja mama nie udusiła mnie, a byłam dzieckiem niezwykle żywym i
        pomysłowym, to ja nie mam prawa wściekać się na Koniczynę, która jest dokładnie
        jak mamusia plus całkiem niezłe geny po tatusiu.
    • maksimum Re: Nerwowe mamy ZNIKAJA POSTY I CALE WATKI 21.04.05, 03:25
      migotka2000 napisała:

      > Tak sobie czytam posty o klapsach - dawać czy nie dawać, szarpać, czy
      > krzyczeć, o Szwecji, gdzie idzie się siedzieć za bicie dzieci itp.
      > I tak sobie myślę, że tu nie chodzi o zasady, przekonania czy własne
      > doświadczenia ("byłam bita, ale wyrosłam na ludzi"), a raczej o to czy
      > potrafimy nad sobą panować, czy zjadają nas nerwy, mamy stwierdzone medycznie
      > nerwice, czy "tylko" wybuchowe charaktery. I nie ma znaczenia, czy nasze
      > dzieci są "trudne", czy "grzeczne".
      >
      > Osobiście nie byłam bita, ale dłuuuugo bałam się mamy. Mama potrafiła być
      > nieprzyjemna - do dziś słyszę jej krzyki i wymyślanie. Mama miała nerwicę,
      > leczyła się na nią. Teraz to wiem, ale wtedy była po prostu "zła" i się jej
      > bałam. Nie wyobrażałm sobie, że mogę jej się z czegokolwiek zwierzyć,
      > poprosić o poradę. Teraz jest inaczej i odzieliłam stare czasy grubą kreską.
      > Na szczęście, bo fajnie jest mieć fajną mamę.
      >
      > Do czego zmierzam?
      > Ano do tego żeby sobie tak bez owijania w bawełnę odpowiedzieć, jak to
      > rzeczywiścei u nas jest z tym klapsem/krzykiem/szarpaniem/obrażaniem
      > się................... ( tu wstaw własne formy stosowania nacisku na
      > dziecko). Czy to nasze zasady, czy brak panowania nad sobą?
      >
      > Pomna tego, czego doświadczyłam w dzieciństwie, ustaliłam sobie nienaruszalne
      > zasady i pracuję nad panowaniem nad sobą. Nie chcę, żeby syn kiedykolwiek się
      > mnie bał.

      Zamiescilem kilka ciekawych linkow dla Ciebie po angielsku ale zazdrosna pani
      aminowala wyciela wszystko w pien.
      Strasznie zlosliwa baba z niej jest.Widocznie sama nie kuma po angielsku i boi
      sie ,ze jakas wroga propaganda zapanuja nad umyslami "jej" forumowiczow.
      • maksimum Re: Nerwowe mamy ZNIKAJA POSTY I CALE WATKI 21.04.05, 04:09
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=396&w=22946807
        A to jeden z nich ,ktory nerwowa maja45 usunela z forum wychowanie i zamiescila
        na oslej lawce.
        • maksimum Re: Nerwowe mamy ZNIKAJA POSTY I CALE WATKI 21.04.05, 04:13
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=396&w=22946701
          A to kolejny ciekawy watek,ktory rozpoczalem.

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=396&w=22946657
          • maksimum 10 WAYS TO BECOME A BETTER FATHER 21.04.05, 04:15
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=396&w=22946577
            • maksimum nerwowe mamy 21.04.05, 04:39
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=396&w=22899915
              Zniknal tez calkiem poczytny watek:"IS YELLING WORSE THAN SPANKING".
              Tak to w Polsce niestety jest,jak tylko wybijesz sie ponad przecietnosc ,to
              musisz z tego bagienka uciekac,bo cie zgnoja.
              • migotka2000 Re:do maksimum 21.04.05, 14:21


                Thanks a lot!
                Wczoraj uparcie szukałam Twojego wątku "is yelling..." i nie mogłm skumać
                czemu zniknął. Rany, ja naprawdę nie mam nic przeciwko temu, że ktoś poda link
                po chińsku czy niemiecku. Link jest link, zwłaszcza na temat. Świat jest
                wioską, żyjemy w Europie i tu się mówi językami obcymi.

                Pozdrawiam (moderatora teżwink)

                • maksimum Re:do maksimum 22.04.05, 15:31
                  migotka2000 napisała:

                  >
                  >
                  > Thanks a lot!
                  > Wczoraj uparcie szukałam Twojego wątku "is yelling..." i nie mogłm skumać
                  > czemu zniknął. Rany, ja naprawdę nie mam nic przeciwko temu, że ktoś poda
                  link
                  > po chińsku czy niemiecku. Link jest link, zwłaszcza na temat. Świat jest
                  > wioską, żyjemy w Europie i tu się mówi językami obcymi.
                  >
                  > Pozdrawiam (moderatora teżwink)


                  Jest na "Oslej lawce"
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=396&w=22899915
                  Wiesz,to takie miejsce w szkole,jak sie nie zachowujesz jak sobie moderator
                  zyczy.
                  Moze powinienem przestac tu pisac jak sie adminowi nie podoba.


                  • migotka2000 Re:do maksimum 22.04.05, 15:40
                    Oj, strasznie Cię ścigają!
                    Keep lower profile (tłum. "nie wychylaj się"), ale pisz dalej.

                    Pozdrawiam
          • mamuska.pl Re: Nerwowe mamy ZNIKAJA POSTY I CALE WATKI 23.04.05, 16:41
            maksimum nie dziw się nie każdy (a raczej zdecydowana większośc mam) nie
            potrafi powiedzieć po angielsku więcej niż J'love you . stąd pewnie twoje posty
            lądują w koszu. nic się nie martw za 100 lat w polsce może obce języki będą
            normą he hesmile
Pełna wersja