Karabinki, pistoleciki - tragedia ???

21.04.05, 15:19
Witajcie.
Mój 3-letni synek uwielbia bawić się pistoletami lub karabinkami,czy
mieczami. Właściwie od dłuższego czasu nie potrzebuje innych zabawek. Często
zabiera je na spacery i tu zaczyna się problem. Wiele razy spotkałam się z
negatywnymi komentarzami. Nie były kierowane do mnie, ale do innych dzieci.
Babcie, mamy mówiły do swich dzieci : ty nie będziesz się bawił takimi
zabawkami, och jakie brzydkie zabawki lub, jak dobrze,że jesteś dziewczynką i
nie biegasz z takimi zabawkami.
Czy to aż tak straszne,że dziecko bawi się pistoletem ?
Do tej pory zupełnie mi to nie przeszkadzało, ale z podobnymi komentarzami
spotykam się coraz częściej. Zaczynam się zastanawiać,czy pozwalać synkowi
zabierać te zabawki na spacer.
A co Wy o tym sądzicie ?
Pozdrawiam - Małgosia
    • nchyb Re: Karabinki, pistoleciki - tragedia ??? 21.04.05, 15:25
      Straszne jest wtedy, gdy dziecko nie mając takiej zabawki zaczyna o niej marzyć
      po całych dniach i śnić po nocach. Wtedy jest problem. Dzieci tych nan ibabć,
      które mówią o brzydkich zabawkach - w zdecydowanej większościoniej marzą.
      Czyli - nie kupować co chwilę nowego pistoleciku, nie zachwalać, nie sprawiać w
      prezencie, ale traktować jako kolejną zabawkę. Jest - OK. Za chwilę się znudzi
      i będzie rzucona w kąt, a jej miejsce zajmie autko, Spider Man czyjakiś
      rollers, czy co tam dziecko będzie chciało. Najbardziejkuszą - zakazane owoce i
      niespełnione marzenia.

      > spotykam się coraz częściej. Zaczynam się zastanawiać,czy pozwalać synkowi
      > zabierać te zabawki na spacer.
      Raz najakiś czas - czemu nie. Tak jak autko, rowerek czy wiaderko. Traktować
      jakkażdą inną zabawkę, bez wyróżniania, że to jest zła, czy agresywna zabaka. A
      wetedy dziecko z takiej zabawki prędzej czy później powinno wyrosnąc. Moje
      starsze już wyrosło, a młodsze jest bna tym etapie.
      Pozdrawiam
    • migotka2000 Re: Karabinki, pistoleciki - tragedia ??? 21.04.05, 15:30
      Nie wiem jak to sie dzieje, ale wszelkie "pif pafy" zaprzątaja wyobraźnię
      naszych małych mężczyzn, zanim zdążymy się zorientować "skąd mu sie to
      wzięło?!?!". Atawizmy jakieś czy co?

      Osobiście jestem za wychowaniem w duchu pacyfizmu i dlatego pierwszy pistolet
      na wodę jaki mój syn otrzymał w sprzyjającym momencie zarekwirowałam, a kiedy
      się upomniał, dałam mały wykładzik, że to nieładnie celować w innych, nawet na
      niby, że wojna to straszna rzecz itd,itp. Jakoś przeszło. Oczywiście czasem
      pojawi się jakieś celowanie z palców z głośnym "picium picium!", ale ignorujemy
      to.

      Pewnie już za późno u Ciebie na zarekwirowanie sprzętu militarnego, ale po co
      narażać się n komntarze? Ja bym zostawiała sprzęt w domu.
    • atta Re: Karabinki, pistoleciki - tragedia ??? 21.04.05, 16:15
      A ja nie rozumiem tej powszechnej nagonki na "militaria". Poprawność
      polityczna? Jak świat światem chłopcy bawili się w wojsko, Indian, złodziei i
      policjantów etc., robiąc sobie broń z patyków, klocków itp. Teraz zapanowała
      moda na pacyfizm... Myślę, że ważne jest wpojenie dziecku paru podstawowych
      zasad (nie celujemy w ludzi, zwierzęta, nie bawimy się "bronią" z kimś, kto
      sobie tego nie życzy itd.). Może za daleko się posuwam (przepraszam z góry,
      jeśli ktoś poczuje się urażony - to tylko moje spekulacje), ale być może
      taki "obeznany z bronią" maluch nie będzie w przyszłości marzył o prawdziwej, a
      z kolei dla "dużych chłopców" (dorosłych), którzy nie mieli w rękach zabawek -
      wymarzoną zabawką stanie się prawdziwa broń.
      • michmaja Re: Karabinki, pistoleciki - tragedia ??? 21.04.05, 23:39
        Myśmy nie kupowali żadnych militariów, a synek sam zaczął budować miecze i
        pistolety z klocków i patyków. Ma w domu dwa sztyleciki do stroju pirata, a jego
        marzeniem jest "prawdziwy" miecz jak u rycerza. Często z kolegami udaje walkę na
        jakieś miecze, ale u pięciolatków zabawy w piratów, rycerzy, Indian sa na
        porzadku dziennym. Aha, marzy też o czołgu na baterie. Ale marzeń i pomysłów na
        zabawy ma teżmnóstwo innych, zdecydowanie nie"wojennych".
        • kanna Re: Karabinki, pistoleciki - tragedia ??? 22.04.05, 12:28
          Jak dziecko będzie chciało mieć miecz, to sobie zrobi z patyka smile Rozwijajac
          przy tym wyobrasźnie i ćwicząć sie manualnie. To lepsze, niż gotowe gadżety.

          Mój synek (28 mies. ) nie pragnie pistoletów, bo nie oglada kreskówek, gdzie
          one sie pojawiaja. Ale kidyś zapragnie i wtedy pozwole mu je robic z patyków
          czy klocków.

          pozd. Ania

          • pieczareczka Re: Karabinki, pistoleciki - tragedia ??? 22.04.05, 12:42
            moje dziecko 4 letnie zadowala sie czasami zabawkami, ktore robimy wspolnie ale
            te z plastiku to dla niego jednak dopiero 'prawdziwa zabawka'; zawsze bylam
            przeciwko militariom az do przesady; ktoregos dnia synek dostal do opiekunki w
            prezencie karabin; nie bylam szczesliwa smile ale on byl bardzo - dzieci na
            podworku mialy takie; i obserwujac nie sadze aby jego psychice stala sie
            krzywda; wie, ze do nikogo nie mozna celowac i tego przestrzega; tak czy
            inaczej, jesli bedzie mial takie zainteresowania w wieku lat 7 bedzie sie bawil
            z kolegami i beda jak sadze w siebie celowali; nie uchronie go przed tym; to
            chyba pewien etap w rozwoju; mysle, ze najwazniejsza jest rozmowa o podejsciu
            do tematu i obserwowanie czy dziecko nie jest agresywne w stosunku do innych;
            jak dziewczyny zauwazyly czesto bronienie sie przed zakupem takiego 'sprzetu'
            odnosi odwrotny skutek; ja do tej pory nie moge sie zmusic by kupic mu
            wymarzony karabin na ramie (ale mieczow ma ladna kolekcje), ale jesli dostanie
            nie bede robic afery;
            pozdrawiam
            pieczareczka
    • anek.anek Re: Karabinki, pistoleciki - tragedia ??? 21.04.05, 23:48
      Mój 3,5 latek też zaczyna horować na takie mlitarne zabawi. Ostatnio z jakiejś
      okazji w nagrodę poszliśmy do sklepu gdzie mógł sobie wybrać sam zabawkę. I
      pokazywał wyłącznie na karabiny. Obydwoje z mężem nie jesteśmy jakimiś
      agorzałymi przeciwnikami, ale też uważamy, że jeszcze jest troche czasu nakupno
      takich zabawek. Udało się małego przekonać, żeby wybrał inna zabawkę, ale i tak
      pozostała ona w kręgu miloitarnych. To mały kompromis z naszej strony -
      kupiliśmy śmigłowiec wojskowy.
      Z kupnem karabinu poczekam chyba kiedy młody zrozumie o co tak naprawdę chodzi,
      kiedy dotrze do niego co test "śmierć" - bo nadal to pojęcie jest trochę
      abstrakcyjne. Tak żeby naprawdę wiedział w co się bawi.
    • aluc Re: Karabinki, pistoleciki - tragedia ??? 22.04.05, 00:03
      nie mówię "brzydkie", nie mówię "nieodpowiednie", po prostu nic nie mówię,
      temat nie istnieje
      starszy (trzylatek) został zarażony militaryzmem wink przez brata ciotecznego, po
      powrocie od dziadków ze wspólnych ferii rysował pistolety, budował z klocków
      karabiny, zakazem objęte było jedynie mierzenie do ludzi i "strzelanie", na
      inne zabawy reagowałam brakiem entuzjazmu wink po miesiącu przeszło

      zabawkowego karabinu nie kupię, tak samo jak nie kupię innych zabawek, ktore
      uważam za brzydkie/niepotrzebne czy z jakiegokolwiek powodu nie do przyjęcia,
      na przykład różowej lakierowanej torebki albo odkurzacza na baterie, aczkolwiek
      pewnie nie zaoponuję, jeśli będzie sobie chciał sam nabyć z własnych
      oszczędności albo z patyka sobie wystruga

      nie, nie jest straszne, ale mi się nie podoba i ma prawo mi się nie podobać,
      podobnie jak nie podoba mi się zabawa w karmienie ptaszków rozdłubanym w drobny
      mak styropianem

      z drugiej strony - teorię, że jak kto się w dzieciństwie nie bawił, to potem po
      prawdziwą broń sięga, bo ma jakieś nieuświadomione braki, uważam za ...hmmm...
      dość zabawną
      • atta Re: Karabinki, pistoleciki - tragedia ??? 22.04.05, 08:42
        > z drugiej strony - teorię, że jak kto się w dzieciństwie nie bawił, to potem
        po
        >
        > prawdziwą broń sięga, bo ma jakieś nieuświadomione braki, uważam
        za ...hmmm...
        > dość zabawną

        Takoż i ja...smile Przyznaję, dość się zagalopowałam. Może to była podświadoma
        reakcja na skrajnie odmienny pogląd nt. "pacyfizm a mały chłopiec". Powoli się
        wycofuję z tej teorii... wink
    • slawek73 Re: Karabinki, pistoleciki - tragedia ??? 22.04.05, 13:09
      Dopóki nie wybiera się na spacery z kijem bejsbolowym, nalezy uznać ze wszystko
      jest w porzadku wink
    • amb25 Re: Karabinki, pistoleciki - tragedia ??? 22.04.05, 14:05
      wydaje mi się, że to Twoje dziecko i nie muszisz przejmować się komentarzami. W
      odpowiedzi możesz także skomentować postępowanie tych babć. Jeśli ty nie
      widzisz nic złego w zabawkach militarnych - a są one stare jak świat - to nie
      przejmuj sie tym. Za jakiś czas pewnie Twoj Synek bedzie chcial zabierać inna
      zabawkę na spacer.
      A zabawa w wojnę, policjantów itp. to właśnie atawizm, płeć mózgu.
      Ja nie widzę niczego złego w militarniach i jeśli moje dziecko będzie chciało
      pistolet to mu kupię. Teraz jest na etapie mieczy. I zgadzam się z poglądem,
      że zabranianie powoduje, że Dziecko coraz bardziej tego pragnie.



      • margosia.kr Re: Karabinki, pistoleciki - tragedia ??? 22.04.05, 14:34
        Wiem,że nie powinnam się przejmować komentarzami innych, ale wpędzają mnie one
        w dziwne poczucie winy, że może źle robię pozwalając synkowi na bieganie z "
        bronią" smile
        Chociaż mnie osobiście to nie przeszkadza.
        Często chodzimy na spacery z naszym małym pieskiem i tu też jest problem, bo
        synek uwielbia biegać za Gapą i delikatnie mówiąc straszyć ją. Biega za nią
        wołając np. uuuuuuuuuuu. Często zatrzymują Go starsze panie mówiąc, że tak nie
        wolno, nie ładnie itp. Rzecz ma miejsce zazwyczaj kilkanaście metrów ode mnie.
        Parę razy miałam ochotę delikatnie powiedzieć,że to mój pies,moje dziecko i
        moja sprawa, ale nie miałam odwagi.
        Do szewskiej pasji doprowadzają mnie również panie,które biorą bez pytania
        mojego psa na ręce.Tulą, głaskają,a nawet całują. Uwierzcie,prawie każdego dnia
        spotykam się z czymś takim.
        Pozdrawiam - Małgosia
        • amb25 Re: Karabinki, pistoleciki - tragedia ??? 22.04.05, 14:45
          W podejściu do zwierząt to ja jestem restrykcyjna - bo są to żywe stworzenia.
          Jśli pieskowi nie podoba się, albo boi się tego co robi Towje dziecko to ja bym
          dziecku na to nie pozwoliła i pewnie innemu dziecku też zwróciła uwagę, bo dla
          mnie jest to forma znęcania się nad zwierzętami. A to jest karalne.
          I tu uważam, że panie mają rację i chwała im, że zwracają Dziecku uwagę.
          A dziecko małe nie rozumie, że zwierzę (albo inny człowiek) się boi albo czuje
          ból. Dzieci tego się uczą, a właściwie uczą ich tego rodzice i otoczenie.
          Jeśli natomiast piesek traktuje całą rzecz jak zabawę - bo psy uwielbiają się
          gonić - to niech sie bawią.
          A to czy pies się boi czy bawi łatwo rozponać.
          Dlaczego nie zaprotestujesz, przeciwko braniu psa na ręce przez obcych?
        • nchyb Re: Karabinki, pistoleciki - tragedia ??? 22.04.05, 14:49
          Małgosiu, to dobrze, ze ci komentarze innych pań nie przeszkadzają super
          bardzo, zawsze się znajdą takie, którym coś się nie podoba. Jedna będzie
          narzekać na pistolet, inna będzie wydziwiać na czapeczkę bez daszka, a kolejnej
          będzie w ogóle w tak ciepły dzień czapeczka przeszkadzać.
          Jeszcze inna stwierdzi pewnie kiedyś że swojemu dziecku w tak krótkich
          spodenkach nie pozwoli wejść dopiaskownicy, a inna mamusia stwierdzi, że
          wystarczą tylko majteczki i po co te ceregiele smile

          Więc skoro już wiesz, że aby uniknąć komentarzy, najlepiej nie wychodzić z
          domu, najlepiej traktuj je z przymrużeniem oka i rób tak jak tobie i twojemu
          dziecku pasuje.
          A panie całujące psa postrasz, że np. jest w trakcie kuracji, bo ma parchy lub
          coś w tym stylu, może je zniechęcisz. Albo zapytaj, czy były odpchlone, bo się
          boisz, ze pchły na twojego pieska przerzucą smile
          • margosia.kr Re: Karabinki, pistoleciki - tragedia ??? 25.04.05, 09:22
            Witajcie.
            Z uwagą przeczytałam Wasze wypowiedzi i bardzo za nie dziękuję. Jeżeli chodzi o
            strachy pieska, to lubi on zabawy z synkiem. Jeżeli przebiegają zbyt
            gwałtownie, to zawsze interweniujemy.
            Czytając wypowiedzi, w których padały słowa,że dzieci nie będą dostawać
            militarnych zabawek itp. zastanawiałam się czemu według tych mam, to
            zapobiegnie. Przecież to,że teraz syn nie będzie miał pistoletu, czołgu itp.
            nie znaczy,że nie będzie za krzaczkami bawił się z kolegami w strzelanki. Nie
            znaczy,że na zawsze pozostanie przeciwnikiem militariów.
            Nie mnie oceniać osoby, które lubią komentowć zabawy mojego synka, ale tak
            sobie myślę, że osoby te wcale idealnymi nie są.
            Często takie chodzące morale na własnym podwórku ma bałagan.
            Nidy nie przeszkadzało mi,że chłopiec obok bawi się pistoletem, lalką, czy
            autkiem. Nie przeszkadzają mi również biegajacy chłopcy i bawiący się w wojnę.
            Oczywiście, gdy nie robią sobie krzywdy.
            Chyba, że to ze mną coś nie tak smile
            Postaram się być bardziej głucha na wychowawcze komentarze smile
            Pozdrawiam - Małgosia

            <href="https://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=22245552">MOJE SKARBY</a>


            Możemy pomóc Kacperkowi!!!
            • kaja32 Re: Karabinki, pistoleciki - tragedia ??? 25.04.05, 10:34
              Mam dwóch synów. Starszy obecnie ma 11 lat nigdy nie dostawał militarnych
              zabawek, żeby był pokojowo nastawiony do świata. Nigdy też się takich zabawek
              nie domagał. Młodszy ma 6 lat był wychowywany w ten sam sposób i co? Od małego
              brał kredkę czy nawet kawałek patyka i strzelał z tego.Zawsze był tylko
              upominany żeby nie celowac do ludzi teraz najchętniej bierze dwa miecze i przez
              pół dnia prowadzi walki. Przy czym w stosunku do kolegów nie jest agesywny ani
              w domu ani w przedszkolu więc zasadniczo nie widzę w tym nic złego.
            • migotka2000 Re: Karabinki, pistoleciki - tragedia ??? 26.04.05, 15:16
              Widzisz Margosiu, jestem zdania, że lepiej jest, żeby mój rewolwerowiec
              strzelał z palców, niż z atrapy.

              Nie można dziecka poskramiać w nieskończoność (ach te atawizmy!), ale mam
              awersję do broni jako takiej i drażni mnie, dorosłą osobę, taką mam widać
              słabosćwink malec biegający z "giverą". Jak Młody dorwie się do jakiejś
              militarnej zabawki lub zwykłego patyka, wzbiera w nim duch wojownika i staje
              sie lekko nieobliczalny. I jak tu wytłumaczyć 2,5 latkowi, kwestę zadawania
              ran "na niby", kiedy on nanormalniej w świecie ma chęć pacnąc kolegę w głowę,
              bo mu właśnie wyrwał z ręki łopatkę? Że nie wspomnę o przypadkowych,
              niezamierzonych ciosach.
              Wolę wytrącić miecz z dłoni, niż mieć na sumieniu zdrowie jakiegoś dzeicka.

              Pewnie trochę inaczej ma się sprawa ze starszymi dzeićmi, które po prostu
              lepiej panują nad emocjami, że nie wspomnę o koordynacji ruchowej. Sama bawiłam
              sie w wojnę, ale teraz mam pacyfistyczne poglądy i wojny się boję i nienawidzę.
              Dlatego mierzi mnie "zabawa w wojnę".

              Mam takie poglądy, ale nie wpadłabym na to,żeby zwrócić komuś uwagę, bo dziecko
              lata z karabinem. Wolnoć Tomku w osiedlowej piaskownicy.
    • agata_to_ja Re: Karabinki, pistoleciki - tragedia ??? 01.05.05, 18:51
      Ja nie lubię zabawek militarnych, staram się ich sama nie wprowadzać do domu.
      Spotykam się jednak czasem z koleżanką, której syn ma spory arsenał i
      najbardziej oczywiście lubi się właśnie nim bawić. To szczerze mówiąc mnie nie
      rusza, ale zawsze kiedy wybieramy się za miasto (jeździmy do stadniny koni w
      weekendy) koleżanka i jej syn wiozą częśc arsenału ze sobą, w tym przygotowany
      sprzęt dla mojegy 5-latka. Jakoś przymykałam oko i nato. Ostatnio jednak lekko
      się wkurzyłam, bo dzień przed wyjazdem na konie moja koleżanka w obecności mojej
      i mojego syna rzekła: no, jutro znów jedziemy na konie i znowu się będziecie
      chłopaki bawić w wojnę. Ja rozumiem, że można traktowac te sprawy naturalnie, że
      jak dziecko chce, to nie zabraniać, nie robić szumu wokół sprawy, tylko
      tłumaczyć, że ok, można sobie polatac z karabinem, ale generalnie to wojna jest
      zła, niedobra itp. Ale jak słyszę, że matka sama zachęca syna do zabawy w wojnę,
      to mnie szlag trafia! Ja bym wolała, aby moje dziecko nie bawiło się w wojnę,
      nawet staram się aby te karabiny nie kojarzyły mu się z wojną, tylko z jakąś tam
      abstrakcyjną zabawą.
      Czy ja jestem stuknięta? Bo nie chodzi mi tu i polityczną poprawność, nie (choć
      taka sugestia się pojawiła wyżej). Ja po prostu nienawidze wojny i ciarki mnie
      przechodzą na myśl, że moje dziecko miałoby się bawić w wojnę!
      Właśnie się poważnie zastanawiam, aby powiedzieć koleżance, by nie przywoziła
      tych zabawek lub przynajmniej nie zachęcała chłopaków do tych zabaw
      • aka10 Re: Karabinki, pistoleciki - tragedia ??? 01.05.05, 19:02
        Jesli nie chcesz,zeby dziecko bawilo sie z kolega karabinami,to powiedz to
        tamtej matce i koniec.A jak tamten nie bedzie mial towarzysza do zabawy w
        wojne,to i karabinow ze soba nie bedzie bral.Mozesz zasugerowac jakies inne
        zabawki,chociazby pilke,latawiec czy tp.Osobiscie uwazam,ze celowe i swiadome
        kupowanie dzieciom pistoletow,karabinow i strzelb roznego typu to bardzo zle
        zainwestowane pieniadze.Po tych strzelbach przyjdzie kolej na rozne gry
        militarne,ktore-pomimo wyraznej granicy wieku 18+ -coraz czesciej znajduja sie
        w domach dzieci poczatkowych klas podstawowki.Pozdrawiam.
        • agata_to_ja Re: Karabinki, pistoleciki - tragedia ??? 01.05.05, 19:28
          Dodam jeszcze, że moja koleżanka na moje uwagi powiedziała kiedyś, że jej syn
          jest całkowicie pozbawiony agresji i że te zabawy w wojnę zupełnie nic nie
          szkodzą. Ale mnie się zawsze nasuwa jedno pytanie - czy fajnie byłoby, gdyby
          nasze dzieci bawiły sie w gazowanie Żydów? Przecież wiadomo, że nikogo by nie
          zagazowały tak naprawdę i na pewno w dalszym ciągu byłyby grzeczne i ułożone.
          Ale jednak pewien niesmak pozostaje, prawda?
    • klarak Re: Karabinki, pistoleciki - tragedia ??? 01.05.05, 23:48
      moj kolega, dzialacz pacyfistyczny, ktory siedzial w prl-u w wezieniu za odmowe
      sluzby wojskowej ma syna. wychowanego oczywiscie bez zadnych pistolecikow. otoz
      chlopie doroslo i postanowilo zostac... zolnierzem zawodowym. jak musi, to niech
      sie juz lepiej nastrzela w dziecinstwie wink
Pełna wersja