rozstanie

23.04.05, 14:32
Pomocy! Rozstajemy sie z mezem i nie mam pojecia jak mam wytlumaczyc dwu
letniemu synowi, ze tatus juz nie mieszka z nami. I nie moze lub nie chce
widywac sie z nim czesciej niz raz na 2 tygodnie.No i kim jest "ta pani" ktora
mieszka z tatusiem? Mlody jest w nim bardzo zakochany i nie wiem co i jak mu
powiedziec. Dodam, ze byly bedzie mieszkal kilkanascie kilometrow dalej.
    • ewa4441 Re: rozstanie 23.04.05, 15:19
      chyba masz strasznie inteligentne dzieco, jeżeli uwazasz, że dwulatek coś
      zrozumie....
      • alpepe Re: rozstanie 23.04.05, 19:42
        sądzę, że ona ma, natomiast TY byłaś zwyczajnie złośliwa. Moja dwulatka by
        zrozumiała, więc czemu nie jej synek?
    • iwag27 Re: rozstanie 23.04.05, 21:12
      do ewa... moze nie jest strasznie inteligentny ale widzi ze taty nie ma.
      POdjerzdza jakis samochod biegnie do drzwi i wola tata. widzi podobny samochod i
      mowi tata brum brum. Nie umie wszystkiego powiedziec, ale rozumie oniebo wiecej
      niz mogla bys przypuszczac.
    • jagienkaa Re: rozstanie 23.04.05, 21:18
      a może zapytaj na forum Samodzielna Mama?
    • anek.anek Re: rozstanie 23.04.05, 22:05
      chyba powiedz prosto. Tata będzie mieszkał odzielnie, ale jak tylko będzie mógł
      to będzie cię odwiedzał. Zawsze tatą będzie i bardzo cię kocha. A "ta pani" to
      nowa żona taty. Czasem tak się dzieje , że ludzie się rozstają, miłość do
      dziecka (z reguły) pozostaje na zawszesmile
      Nie wyobrażam sobie żeby powiedzieć to inaczej, żeby jakoś owijać w bawełnę.
      Mały i tak będzie się dopytywał "dlaczego", bo po prostu trudno mu się z tym
      pogodzić. w tym wieku chyba żadne tłumaczenie go nie przekona, mały umysł nie
      jest stanie przyjąć dorosłych argumentów.
      ważne żebyście obydwoje zadbali aby odczuł tę zmianę jak najmniej drastycznie,
      czyli żeby tata wpadał do małego przynajmniej da razy w tygodniu.Ale nie
      oszukuj, nie łudź małego, powiedz prawdę - w końcu i tak będziesz musiała,
      lepiej teraz. Wydaje mi się, że teraz pytania małego są wołaniem o pomoc, o
      przywrócenie stanu poprzedniego, a nie rzeczywistym dopytywaniem się i chęcią
      zrozumienia.
      • anek.anek Re: rozstanie 23.04.05, 22:06
        ups, źle przeczytałam, to ma być raz na dwa tydognie, a nie dwa razy w
        tygodniu. Może powinniście się dogadać inaczej? To trochę mało żeby synowi
        chociaż trochę nadrobić stratę! chyba, że tata wyprowadza się do innego miasta?
    • iwag27 Re: rozstanie 23.04.05, 22:16
      Do anek.anek Jesli o mnie chodzi to niech sie spotykaja nawet codziennie-mlody
      go uwielbia, ale on nie chce. uwaza, ze teraz musi zadbac o rodzine-nowa. gdy
      jeszcze z nami mieszkal(czytaj sypial w domu) poswiecal mu gora 3 moze 4 godziny
      TYGODNIOWO!!!! liczylam.
      • anek.anek Re: rozstanie 23.04.05, 22:32
        No, to niestety faktycznie będzie trudno i rzeczywiście powinnaś zasięgnąć
        porady na "samotnych".
        To też chyba najgorszy okres dla dziecka na wyjście taty z domu, bo dopiero
        niedawno tak naprawdę dzięcko odkryło, że ojciec jest równie ważny jak mama.
        Iwag, podtrzymam to co mówiłam, nie neguj ojca, niepomniejszaj jego wartości w
        oczach dziecka (choćbyś sama tak myślała) - powiedz prawdę i przy pytaniach
        mów, że tata nie moze częściej, bo ma też inne obowiązki, ale kocha syna.
        Trzymaj się cieplutko i sama się uśmiechajsmile Będzie lepiej wtedy i Twojemu
        dziecku.

        • kicia031 Re: rozstanie 24.04.05, 12:24
          anek, ja doswiadczona samodzielna mama - rozstalam sie z ojcem Babelka, gdy
          mial 2latka, nie radze ludzic dziecka opowiesciami o tym, ze tata kocha, tylko
          nie ma czasu. Czego w ten sposob uczyny maluszka - ze mozna kogos kogos i
          jednoczesnie go olewac? Jaka dostaje wizje ojcostwa? Jak kiedys sam bedzie
          traktowal swoje dieci?
          Nie zrozum mnie zle, nie jestem za tym, zeby wieszac psy na tatusiu: trzymac
          sie faktow, prezentujac je w sposob dostosowany do wieku dziecka, ale pod
          zednym pozorem nie usprawiedliwiac niedociagniec ojca. To nie sluzy dobru
          dziecka.
          • anek.anek Re: rozstanie 24.04.05, 14:25
            Kiciu, być może masz racj. Napisałam tak, bo ja pewnie szukałabym takiego
            usprawiedliwienia i czegoś na otarcie łez malucha.
            Masz racje, mówić tylko fakty i dopóki dziecko się nie zapyta (a wpenym wieku
            może - tylko co wtedy odpowiedzieć?) o sprawy uczuć, to samemu tematu nie
            rozwijać.
      • aka10 Re: rozstanie 24.04.05, 10:07
        Iwag27
        "ale on nie chce. uwaza, ze teraz musi zadbac o rodzine-nowa"
        Czyli jego wlasny syn spada automatycznie na drugi plan?Pieknie.
    • iwag27 Re: rozstanie 24.04.05, 09:33
      postaram sie. Dzieki
    • cubus1 Re: rozstanie 24.04.05, 13:10
      Po pierwsze bardzo Ci wspolczuje,musi Ci byc bardzo ciezko.Trzymaj sie smile))

      Ale jakos nie logiczne wydaje mi sie ze dziecko jest tak bardzo zakochane w
      Tatusiu ktory do tej pory nie poswiecal mu duzo czasu...
      Problem bylby gdyby byla odwrotna sytuacja- do tej pory byl blisko z dzieckiem
      a teraz unika kontaktow.
      Mysle ze nie warto usprawiedliwac Taty,tzn jest bardzo zapracowany ale Cie
      kocha oraz nie warto ogrywac sie na nim kosztem dziecka.
      Powiem Ci ze ja mialam 7 lat gdy moi rodzice sie rozstali i az tak bardzo tego
      nie przezylam.Chyba wiecej pretensji mialam do ojca juz jako nastolatka niz
      jako ta 7 latka.

      Duzo zalezy od tego- jakie to beda kontakty.Czy maly bedzie sam jezdzil do
      ojca? Czy wtedy bedzie "ta Pani"? Czy ojciec bedzie zabieral malucha na
      spacery? Czy beda spedzac ten czas u was w domu?
      Oraz od tego jaki Ty masz do tego stosunek, i stosunek do wlasnego ex.

      Ja widywalam sie z ojcem w weekendy,nie wiedzialam o istnieniu "innej Pani" az
      do konca podstawowki.Wyjezdzalismy tez na ferie i wakacje.
      Wiesz,mnie zawsze bylo zal ze Mama z nami nie jedzie.Zazdroscilam innym
      dzieciom tych wspolnych wakacji.A tak na codzien to nie widzialam roznicy i nie
      brakowalo mi Taty.Zawsze przyjezdzal jak bylam chora,nawet jak dostalam okres
      (alez sie wtedy wstydzilam i mialam zal do Mamy ze do niego
      zadzwonila...).Dodam ze mimo wielkiego zalu i zawodu( o ktorym dowiedzialam sie
      jak doroslam) Mama utrzymywala z Tata kontakt,zawsze mieli wspolne
      zdanie.Musialo ja to wiele kosztowac...

      A jesli chodzi o 2 latki to ja rowniez sadze ze wiele one nie rozumieja.Moje
      dziecko przyjmowalo wszystko jako pewnik,to nie jest wiek na pytania-Dlaczego?
      Ktore moze byc najtrudniejsze.Przekonasz sie gdy bedzie mialo 3 lata sad
      My to teraz mamy.Ufff wytlumaczyc 3 latkowi wiele rzeczy jest trudne.
      My czesto rozstajemy sie z Tata,wyjezdzamy sami i wiem to po moim malcu ze
      najwazniejsza dla tego wieku jest Mama a u Taty liczy sie raczej JAKOSC a nie
      ilosc.Tak ze naprawde mysle ze problem mozesz miec jak maluch zacznie wiecej
      rozumiec a nie teraz.

      Wazne jest tez jak Twoje dziecko w wieku 2 lat jest rozwiniete werbalnie.Moj
      byl slabiutko wiec nie bardzo bylby w stanie zadawac tak skomplikowe pytania.Co
      najwyzej: Tata? Gdzie Tata? Wroci Tata? itp.
      Dopiero jako 3 latek jest w stanie stworzyc skomplikowane zdania wlasnie
      takiego typu.



Inne wątki na temat:
Pełna wersja