Obrazek z mszy niedzielnej - co o tym myślicie?

26.04.05, 13:11
Drogie Mamy,

W niedzielę, nazajutrz po śmierci Papieża wybrałam się z rodziną do kościoła.
Z racji tego, że jest to mały kościół zostaliśmy na dworze jak i wiele innych
osób, również z dziećmi w różnym wieku (od dzieci w wózkach aż po na oko 5-6
latków). Stała tam również rodzina z małym dzieckiem około 3-4 latkiem, który
podczas całej mszy jeżdził 4 kołowym rowerkiem po wybrukowanym kostką
dziedzińcu czyniąc niesamowity hałas. Obserwowałam innych rodziców i ich
dzieci i muszę powiedzieć, że mimo, iż były tam dzieci młodsze wszystkie
bawiły się cicho a ich rowerki (jeśli miały) stały obok.

Przez całą mszę rodzice tego chłopca nie zwrócili mu uwagi (albo inaczej
poprosili, żeby zsiadł z rowerka) i nie przejęli się tym, że hałas może
przeszkadzać innym we Mszy Św. zwłaszcza, że było to tuż po śmierci Jana
Pawła II.

Stojąc tam i patrząc na tę rodzinę pomyślałam sobie właśnie o wychowaniu, w
którym pozwala się dziecku na wszystko, w którym nie ma wymagań. Przecież
jeżeli dają swobodę synkowi to mogli iść bezpośrednio do parku, który jest 5
minut drogi i tam mógł jeździć na swoim rowerku tak jak inni. Po co w ogóle
przyszli do kościoła.

W końcu mój mąż nie wytrzymał i scenicznym szeptem skomentował zachowanie
rodziców, na co mama chłopca odwróciła się do nas popatrzyła i dalej się nie
przejęła (może jej mąż przejął się trochę więcej bo próbował wyperswadować
chłopcu , żeby nie jeździł ale nieskutecznie w końcu wpadł na pomysł na
koniec mszy, że pójdzie na tył kościoła)

Co Wy myślicie na temat takiego zachowania, jak Wy zachowujecie się w
stosunku do swoich dzieci w takich (podobnych) sytuacjach. Czy przejmujecie
się tym, że możecie przeszkadzać innym czy też w ogóle Was to nie obchodzi?

Bardzo jestem ciekawa Waszych odpowiedzi.

wiera1



    • default Re: Obrazek z mszy niedzielnej - co o tym myślici 26.04.05, 13:20
      Nie wyobrażam sobie, żeby pozwolić dziecku w miejscu publicznym na takie
      zachowanie, które może przeszkadzać innym. A już zwłaszcza w takim miejscu jak
      kościół. 3-4 latek powinien już wiedzieć, że są miejsca, gdzie ma się zachować
      w określony sposób i powściągnąć swoje rozbrykanie. Jeśli nie potrafimy tego
      dziecku wytłumaczyć, jeśli jest ono wyjątkowo żywe i nie jest w stanie nad sobą
      zapanować - to się go w takie miejsca nie zabiera. To samo dotyczy innych
      miejsc publicznych, a także czasem własnego domu - kiedy np. przyjdą goście,
      nie może być tak, że rozwydrzony dzieciak absorbuje całą uwagę i nie pozwala
      dorosłym spokojnie zamienić słowa.
    • migotka2000 Re: Obrazek z mszy niedzielnej - co o tym myślici 26.04.05, 14:42
      Wygląda na to, że ci rodzice mało przejmowali się normami społecznymi. To
      raczej nie jest kwestia jak wychowują dziecko, tego nie da się stwierdzić
      stojąc z boku.
      Jestem zdecydowaną przeciwniczką chodzenia z małymi dziećmi, które są z natury
      żywiołowe, do kościoła. To nie miejsce dla nich. Czy jest sens przeszkadzać
      sobie i innym w celebrowaniu mszy, poskramiać Bogu ducha winnego malca albo,
      jak wyżej wspomniani rodzice, pozwalać na głośne szaleństwa?
      • sylwiksylwik Re: Obrazek z mszy niedzielnej - co o tym myślici 26.04.05, 17:37
        Masz racje, ale...
        Ale oni stali przed kosciolem...
        Moze zawsze stoja przed kosciolem bo chca razem uczestniczyc we mszy a na ogol
        stoja tam sami bo kosciol nie jest az tak przepelniony jak byl "z okazji"
        smierci JPII?...
        Nie bronie ich ale tez daleka jestem zabranianiu przychodzenia z zywiolowymi
        dziecmi do kosciola, bo czasem napawde nie ma z kim takiego dziecka zostawic.
        Jak dziecko przeszkadza to sie wychodzi na zewnatrz. Oni byli na zewnatrz...
        I wkurza mnie jak ktos na podstawie jednego zdarzenia, obrazka ocenia innych
        (rodzicow), ze nie potrafia wychowac swojego dziecka, ze wychowuja bezstresowo
        czyli nie wychowuja...
        • margosia.kr Re: Obrazek z mszy niedzielnej - co o tym myślici 26.04.05, 18:35
          Ja myślę,że rodzice nie powinni zabierać roweru do kościoła . Jeżeli już to
          zrobili, to jedno z nich mogło odejść z dzieckiem gdzieś dalej.
          Umówmy się, że placyk wokół kościoła to nie alejka w parku, plac zabaw, czy
          boisko.
          Myślę,że należy uszanować tych, którzy chcą w ciszy i skupieniu celebrować mszę.
          My idąc całą rodziną do kościoła jesteśmy tam razem góra 10 minut. Potem
          najczęściej mąż idzie z urwisem na spacer.
          Troszkę dobrej woli i można wszystko zorganizować.
          To moje skromne zdanie.
          Pozdrawiam - Małgosia
        • pesteczka5 Re: Obrazek z mszy niedzielnej - co o tym myślici 26.04.05, 22:08
          Jestem mamą dwóch żywiołowych chłopczyków i temat zachowania dzieci podczas
          mszy nie jest mi obcy.
          Uważam tak:
          Dzieci zabierać ze sobą na mszę należy, bo dzieci mają nasiąkać tym, co ważne
          dla rodziców.
          Wiadomo, że nie przemodlą się z oczami zwróconymi ku niebu przez 60 minut, ale
          umiarkowany rejwach powinien być dla wiernych, będących przecież rodziną
          parafialną, do zaakceptowania.
          Jeśli zostajemy na zewnątrz, uważam, że dzieci mogą umiarkowanie od czasu do
          czasu biegać po trawniku, ogladać biedronki, zbierać kwiatki. Na ile się da,
          staramy się kilkakrotnie skupiać ich uwagę w najważniejszych momentach mszy,
          nakłaniać do uklęknięcia, przeżegnania się itp. Smiechy, wrzaski wykluczone,
          natomiast zaangażowane komentarze, modlitwy płynace ze szczerego serduszka
          (Módlmy się! - Modlimy się, modlimy!!!) dozwolone.
          Wewnątrz kościoła rozdzielamy dzieci, każde z nas dyscyplinuje jedno, szepcze
          do ucha, co dzieje się na ołtarzu itp. Dreptać po kosciele może
          półtoraroczniaczek, czterolatek nie bardzo.
          Jeżdżenie rowerkiem po dziedzińcu absolutnie wykluczone, między innymi dlatego,
          że łamie charakter mszy i zawiera w sobie przyzwolenie rodziców, bo udostępnili
          dziecku rowerek i zaakceptowali w ten sposób takie zachowanie.
          Zdarzyło mi się ostatnio, że byłam sama z dwójką dzieci i bywało mi trudno
          okiełznać oboje, postaram się tak manewrować, żeby byc z mężem albo jednak sama.

          Pozdrawiam
    • chwojka Re: Obrazek z mszy niedzielnej - co o tym myślici 26.04.05, 19:44
      A mnie się wydaje, że rodzice powinni od małego wpajać dzieciom pewne zasady
      gdzie i jak wypada się zachowywać. Rozumiem, że trudno jest poskromić naturalną
      potrzebę ruchu u małego dziecka ale czym innym jest chodzenie po kościele a
      czym innym jazda na rowerze ( a gdyby chciało zabrać do kościoła rolki albo
      skuter też byłoby o.k.? ). To, że stali przed kościołem ich nie usprawiedliwia,
      wszak ludzie tam będący mieli prawo do wysłuchania mszy. Zresztą "czym skorupka
      za młodu..." .
      p.s. W ubiegłym roku na Jasnej Górze byłam świadkiem jak dziewczynka w
      pierwszokomunijnej sukience żuła gumę podczas mszy a potem przykleiła ją na
      wiszące na ścianach wota. Kiedy zwróciłam jej uwagę, mamusia tejże ( nota bene
      w baaardzo krótkiej i wydekoltowanej plażowej sukience ) zgromiła mnie tak, że
      mi szczęka opadła. Wychowywanie należy zaczynać od małego.
    • agnieszka_azj Re: Obrazek z mszy niedzielnej - co o tym myślici 26.04.05, 21:31
      W tę samą niedzielę poszlismy jak zwykle całą rodziną na mszę DLA DZIECI. Nasz
      kościół tez jest nieduży i zwyczajowo z jednej jego strony i z tyłu stoją
      rodzice z dziećmi. Jest tam trawnik i drzewa, dzieciaki się bawią.
      Tego dnia ludzi było dużo więcej niż zwykle. Msze zakończyło odmówienie litanii
      czyli ponad 5 min na klęczkach. Trudno oczekiwać od kilkulatków, że to
      wytrzymają (ale nikt nie jeździł na rowerku, tylko gonili się po krzakach).

      Była tam Pani, która strasznie oburzało zachowanie dzieci (mojej Julki chyba
      też wink. Nie wdawałam sie z Nią w dyskusje, ale gdyby - to powiedziałabym jej,
      że a/ jest to msza dla dzieci (jedyna tego dnia);
      b/ gdyby przyszła na mszę punktualnie, to mogłaby wejść do kościoła, a tam
      dzieci nie hałasowały;
      c/ mogła stanąć przed kościołem, albo z drugiej jego strony - tam tez nie było
      dzieci.
      Rozbawił mnie jej tekst, że dziecka, które sie nie umie zachować w kościele,
      nie należy tam zabieraĆ. To jak niby, ma się ono nauczyć tego zachowania ???

      Julka jest żywym dzieckiem i trudno ją opanować w takich sytuacjach, więc kiedy
      zaczyna szaleć za bardzo, któreś z nas zabiera ją na spacer.
    • rrhadane Re: Obrazek z mszy niedzielnej - co o tym myślici 27.04.05, 02:32
      Myslę sobie tak:
      - jeżdżenie po bruku niedopuszczalne, jeśli jednak, to ja bym podeszła do
      rodziców i jak najgrzeczniej powiedziala, że proszę coś z tym zrobic, bo mi
      przeszkadza. Bez oburzania sie i przygany (bo wtedy nie działa tyulko prowadzi
      do awantury).
      - niektorym dorosłym dzieci w kościele z definicji przeszkadzaja, syczą i
      rzucaja mordercze spojrzenia z byle powodu, to niech nie chodzą na msze dla
      dzieci. Nimi bym sie nie przejmowała.
      My w ogóle w kosciele zachowujemy sie okropnie sztywno, tak jakby każda msza
      była mszą żałobną, a przecież powinna jej towarzyszyc radość chyba raczej, czy
      nie?
    • zona_mi Re: Obrazek z mszy niedzielnej - co o tym myślici 27.04.05, 08:41
      Wydaje mi się, że niektórzy ludzie traktują msze św. jako przykry obowiązek, z
      którego trudno się wymigać, bo "co sąsiadki powiedzą". Wtedy przeszkadza
      wszystko. Nawet w bliskiej rodzinie mam osobę, która jest chora, gdy mój 14
      miesięczny synek CHODZI po kościele (boczna nawa, blisko mamy, nie gada, nie
      krzyczy, nie zaczepia ludzi, po prostu chodzi). W kościele czuję się swobodnie
      i staram się tego nauczyć swoje dzieci. Jednak swoboda nie ma nic wspólnego z
      brakiem zasad, które powinny obowiązywać. Na gonitwy i wrzaski nie pozwoliłabym.
    • aanniittaa Re: Obrazek z mszy niedzielnej - co o tym myślici 27.04.05, 09:44
      witaj Wiera,
      masz jak najbardziej rację, że nawet przed kosciołem nalezy zachować się tak,
      aby nie przeszkadzac innym uczestnikom mszy świętej, choć tak jak wiekszość z
      Was tez uważam, że dzieci mają prawo pobiegać itd. jednak ten rowerek
      hałasujący na bruku był niedopuszczalny. Ale moim zdaniem, zamiast komentować
      to scenicznym szeptem, trzeba było grzecznie poprosic tych rodziców, żeby nie
      pozwalali małemu jeździć albo odeszli troche dalej.
      Anita.
      • agamamaoli Re: Obrazek z mszy niedzielnej - co o tym myślici 27.04.05, 10:11
        Problem mocno mnie dotyczy. Moja już prawie 2-letnia Ola w kościele dobrze się
        bawi. Gdy zaczyna chichotać, biegać i zaczepiać inne dzieci wychodzę przed
        kościów. Jeżeli tylko biega (kościół jest duży, przed ołtarzem miejsca jest
        bardzo dużo i małe dzieci gdzieś tam sobie przykucają) to staram się zostać i
        raz na jakiś czas pokazuję jej skupionych ludzi i że w kościele należy zachowac
        się cicho i psokojnie. No inaczej się tego nie dowie jak nie na przykładzie. Ma
        dwa latka i jeszcze nie za bardzo skutkują moje pouczenia. Choc juz nie raz
        jakieś starsze panie rzucały na odchodnym wstyd, hańba i coś tam jeszcze.
        Po śmierci JPII nie zabrałam Oli do kościoła wcale, poszłam na wczesniejszą
        mszę sama i mąż poszedł sam później. Wiedziałam że nawet dreptanie może byc nie
        na mijescu i drażnić ludzi.
        Oczywiście zabieranie rowarka do kościoła jest jakąś pomyłką i zachowaniem nie
        na miejscu.
        Z drugiej strony zastanawiają mnie takie Panie które nic innego nie robią w
        czasie mszy tylko skupiają swoje wściekłe spojrzenia na chodzących dwulatkach.
        Gdyby sie skupiły na modlitwie to nawet by ich nie zauważyły.
        A
        A swoją
    • aniask_mama Re: Obrazek z mszy niedzielnej - co o tym myślici 27.04.05, 11:57
      Mój koleś od zawsze chodzi z nami do kościoła. Zwykle jesteśmy w Kościele i nie
      powiem: staram się go opanować i wpajać (w dobrym tego słowa znaczeniu), ze to
      miejsce jest szczególne i nalezy się tu odpowiednio zachowywać. Mały jest
      żywiołowy i bywa, że nieco rozrabia tzn. chodzi po Kościele, gdzieś tam zagląda
      itp. Czasem to oburza niektórych, trudno, zwykłam odpowiadać na poburkiwania.
      Dodam, że w moim mieście, w którym jest ze 20 kościołów i ciągle nowe się
      budują ciągle księżom zadaję pytanie: "Gdzie jest msza dla dzieci?". NIE MA.
      Nigdy nie zabierał ze sobą hałasujących przedmiotów (rower, auto itp), bo mu na
      to nie pozwalam.
      W niedzielę po śmierci Papieża specjalnie zostaliśmy na zewnątrz podczas Mszy,
    • mw19 Re: Obrazek z mszy niedzielnej - co o tym myślici 27.04.05, 15:14
      witam. chciałabym zapytac czy to było moze we wrocławiu ,ta cała scena?a przy
      okazji to jabym przedewszystkim nie wzieła dziecku rowerka do koscioła.....a
      gdyby nawet to napewno nie było by mowy o jeżdzeniu po dziedzincu kosciola ,od
      tego są parki....
    • a.g.r.e.s.t Re: Obrazek z mszy niedzielnej - co o tym myślici 27.04.05, 20:24
      Ja też uważam, że dziecko ma prawo w kościele zachowywać sie swobodnie, o ile
      wyraźnie nie łamie zasad obowiązujących w miejscu publicznym zakładającym
      skupienie. U nas jest rewlacyjna msza dla dzieci - są grzechotki, instrumenty
      perkusyjne, śpiewa sie więcej niz na mszy dla dorosłych, liturgia jest
      przystosowana. Dzieciom więcej tam wolno niż normalnie. Kiedy byłam tam
      pierwszy raz, czułam sie oszołomiona gwarem, ale cóż. Rodzice włączają sie do
      pomocy - moje dziecko było pod wrażeniem, gdy zobaczyło, ze psalm śpiewa mama
      kolegi z przedszkola. Jesli u Was nie ma takich mszy, może warto ponaciskać na
      księży, żeby je zorganizowali.
      Nie rozumiem tylko, dlaczego w dzień po śmierci papieża dzieci miałyby bardziej
      przeszkadzać niż normalnie. W naszym kościele podkreślano, że należy skupić się
      na dziękczynieniu za to, ze był taki papież, którego pokochaliśmy, że ciągle
      przeżywamy radość zmartwychwstania, z którą nie licuje tak wielki żal.
    • wiera1 Re: Obrazek z mszy niedzielnej - co o tym myślici 28.04.05, 14:06
      Chciałabym podziękować tym wszystkim, którzy wypowiedzieli swoje zdanie.
      Chciałabym odpowiedzieć na kilka pytań:

      cała historia zdarzyła się w podwarszawskiej miejscowości ale myślę, że równie
      dobrze mogła zdarzyć się gdzie indziej.
      napisałam, że było to dzień pośmierci JPII bo mnie to szczególnie uderzyło ale
      w zasadzie równie dobrze mogłam tego nie pisać.
      Jeśli chodzi o ten "sceniczny szept" to powiem szczerze, że ja w ogóle nie
      miałam zamiaru zwracać uwagi tym rodzicom, liczyłam, że może im samym hałas
      może przeszkadzać - to mój mąż by tym, który w ten sposób im przekazał treść o
      której ja myślałam.
      Jedna z Mam napisała, że wkurzają ją ludzie, którzy wydają opinię o kimś na
      podstawie jednego spojrzenia, rozumiem, że skierowała do mnie tę uwagę (bo
      odpowiedziała na mojego posta) ale chyba niedokładnie przeczytała bo napisałam,
      że patrząc na tę rodzinę, pomyślałam o wychowaniu ale wcale nie oznacza to, że
      wydałam o nich opinię.

      Na koniec wygląda na to, że chyba generalnie wszystkie zgadzamy się, że małe
      dziecko nigdy nie będzie zachowywało się jak dorosły i nie powinno się od niego
      tego oczekiwać ale też w miarę upływu lat coraz więcej mu pokazywać i uczyć co
      wolno a czego nie wolno - to się chyba nazywa tzw. normy obyczajowe smile
      Wydaje mi się, że dziecko powinno być również uczone ( w miarę upływu lat no bo
      przecież nie roczniaka) wrażliwości na innych tzn. że swoją np.głośną zabawą
      (zabawą głośną zabawką, czy szaleństwami z innymi dziećmi) może w kościele
      przeszkadzać innym czy też przed kościołem - bo jeżeli dla niektórych to"przed
      kościołem" to już nie kościół to w takim razie po co tam stoją - o wiele chyba
      fajniej byłoby z dzieckiem pójść na plac zabaw czy na spacer.Zgadzam, się, ze
      przed kościołem dzieci (jeśli nie ma mszy dla dzieci) będa się bawić , biegać
      itp - to jest normalne ale jeśli tak zachowuje się starsze dziecko np 4- 5-6
      latek ( biega, pije sok, jeździ na hulajnodze/rowerku, bawi się mieczem itp) to
      chyba nie jest w porządku wobec chociażby innych którzy przyszli się pomodlić.
    • malpazuza Re: Obrazek z mszy niedzielnej - co o tym myślici 28.04.05, 14:47
      NIe jestem za bicie czy nawet krzyczeniem na dzieci ale nie jetem tez za takim
      bezstresowym wychowaniem dziecko powinno byc uczone od małego co wolno a czego
      nie po to zeby w przyszlosci było normalnym dzieckiem.Ja pamiętam moje
      dzieciństwo nie byłam bita czy w jakis szczególny sposób karana ale pamietam
      wystarczyło jedno spojrzenie mojego taty czy mamy i wiedzieliśmy o co chodzi mam
      2 rodzeństwa zadna z nas nigdy nie kładło sie na ulicy jak rodzice nie chcieli
      kupic nam zabawki i nie wymuszalismy niczego płaczem zachowywalismy sie zawsze
      dobrze.Co do bezstresowego wychowania kolega opawiedzial mi kiedys
      historie.jechal kiedyś autobusem jechala tam tez pani w jasnym płaszczu a na
      przeciwko siedziala kobieta z 2 moze 3 letnia dziewczynka ktora caly czas kopała
      w jasny plaszcz tej pani mama nie reagowała poniewaz byla deszczowa pogoda pani
      zwrocila uwage dziewczynce mowiac zeby jej nie brudzila plaszcza matka sie
      oburzyla i mowi co no pani teraz dzieci wychowuje sie bezstresowo i nie
      zareagowała na najblizszym przystanku podszedl chlopak jadacy tez tym autobusem
      do mamy z dzieckiem przykleił jej gume na czole i powiedzial to jest własnie
      bezstresowe wychowanie.Nie dajmy się zwariować kazy musi znać swoje miejsce na
      ziemi.
      mama 17 miesięcznej Anastazji
    • nemiki1 Re: Obrazek z mszy niedzielnej - co o tym myślici 28.04.05, 19:23
      Ja chyba też byłam na tej samej mszy (w Piasecznie) i również uważam, że bardzo
      trudno było sie skupić na modlitwie, chociaż bardzo próbowałam. Nasz synek na
      szczęście zasnął na rękach więc weszliśmy do środka.

      My staramy się chodzić do kościoła razem z synkiem (ma półtora roku) ale jak
      zachowuje się głośno to wychodzimy na dwór, tylko nasz problem jest trochę
      innego typu - synek jest niewidomy i po prostu czasami zdarza się, że się boi
      kiedy ksiądz zaczyna śpiewać (nie wie co sie dzieje) i jemu jest tym bardziej
      trudno cos wytłumaczyć ale nie wydaje mi się, że rozwiązaniem jest zaprzestanie
      chodzenia do kościoła - tym bardziej, że staramy się aby nasze dziecko
      uczestniczyło w ważnych dla nas sprawach.
      • dorismam Re: Obrazek z mszy niedzielnej - co o tym myślici 05.05.05, 15:18
        Trochę wyciągnę ten wątek, bo zainteresował mnie - a dopiero teraz miałam
        chwilę, aby go przejrzeć. Jestem mamą b. ruchliwego 5-latka. A problem
        zachowania w kościele odkąd sięgam pamięcia był.Od razu powiem, że jestem za
        tym by dzieci przychodziły na Msze św.- oczywiście najlepiej na takie dla
        dzieci, ale czasami nie ma wyboru.Moje obserwacje przedstawie po krótce:
        1.od urodzenia mieszkałam w W-wie - i z dzieckiem przez pierwszy okres jego
        życia tu chodziłam do koscioła i żadko zdarzało się aby chodzenie po kościele,
        a czasami i podbieganie, czy też głośniejsze "przeżywanie" Mszy komuś
        przeszkadzało - raczej spotykałam się z uśmiechami.
        2.od kiedy przeprowadziłam się pod W-wę (Pruszków znowu nie tak daleko)
        zaobserwowałam zmianę podejścia.Tam ludziom wszystko przeszkadza, jak ktoś
        zakaszle to pół kościoła się ogląda, nie mówiąc o dzieciach. W/g mnie to jest
        taki "wiejski syndrom" - u rodziny mojego męża na wsi, dzieci do kościoła
        prawie się nie zabiera - bo które dziecko wystoi przez godzinę w miejscu, albo
        przesiedzi w wózku - oczywiście wyjątki się zdarzają - a każde odbiegające
        od "ich normy" zachowanie dzieci jest krytykowane.
        3. należę do pewnej grupy kościelnej zrzeszającej małżeństwa z dziećmi - na
        naszych Mszach św. małe dzieci wchodzą na ołtarz, ciągna księdza za sutannę, a
        często ksiądz mówi kazanie z jakimś dzieciaczkiem na rękach. Co ciekawe, gdy
        widzi brak większego skupienia u dzieci to zwraca się do nich, zadaje pytanie,
        zaprasza do siebie - ale nie aby stwierdziś że źle się zachowuje, ale
        przyciągnąc i zainteresować.
        4.I dzięki tym spotkaniom mój wtedy 2-letni syn - chodzący po "normalnym"
        kościele i dopytujacy sie o wszystko co się dzieje w trakcie mszy (co oburza
        ludzi wokół)-wiedział kiedy należy uklęknąć, odmawiał "Ojcze nasz" i
        przekazywał znak pokoju słowami "Pokój z Tobą" i podając rękę - czym budził
        oburzenie ludzi wokół - bo to przecież brak szacunku. Kiedyś podeszła do mnie
        może 50-letnia kobieta i powiedziała, że pierwszy raz spotyka się z
        takim "chamstwem w kościele i brakiem szacunku wobec starszych osób" i od kiedy
        to z takim "gnojem" jest na "Ty" - no cóż tylko załamać ręce.
        5.Księża, którzy są w naszym ruchu mówią, aby nie zabraniać dzieciom
        przeżywania Mszy na ich własny sposób (śpiewając, skacząc, biegając,chodząc na
        czworaka, mówiąc , /ale nie wolno krzyczeć - zagłuszać/), bo tak na prawdę to
        nie wiemy czy ich sposób modlitwy bardziej nie podoba się Bogu.
        6. pan Jezus powiedział "pozwólcie dzieciom przyjść do mnie" - nie
        mówił "grzecznym dzieciom"

        Pozdr. Dorota
        Mama Matiego (5 lat) i Jasia (1-roczek)
Pełna wersja