viktavi 05.05.05, 17:37 Serdecznie dziękuję autorce za ten artykuł. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
kol.3 Re: Pomóż dziecku uwierzyć w siebie 05.05.05, 18:14 Bardzo chętnie pomogę mojemu synowi uwierzyć w siebie, jeśli on zacznie się choć trochę uczyć. Odpowiedz Link Zgłoś
filostrados Re: Pomóż dziecku uwierzyć w siebie 05.05.05, 19:39 no a jesli niestety sie tego wszystiego nie dostanie od rodzicow to w doroslym zyciu jest zmudna dlugotrwala i kosztowna terapia Odpowiedz Link Zgłoś
edzior1 Re: Pomóż dziecku uwierzyć w siebie 05.05.05, 19:49 no coz jakby wiecej osob/ rodzicow to wiedzialo to byloby mniej popaprancow w zyciu doroslym..... Odpowiedz Link Zgłoś
pinokio11 Re: Pomóż dziecku uwierzyć w siebie 05.05.05, 20:12 Bardzo ciekawy artykul, ale takie wyliczanki nie zawsze sprawdzaja sie w zyciu. Dzieci sa bardzo skomplikowanymi istotami i czasami trzeba kierowac sie intuicja. Odpowiedz Link Zgłoś
margop74 Re: Pomóż dziecku uwierzyć w siebie 10.05.05, 16:32 I pewnie właśnie po to jest ten artykuł, żeby po jego przeczytaniu móc się kierować intuicją, mając ku temu pewne wskazówki... Pozdrawiam, M. Odpowiedz Link Zgłoś
wizytka1 Re: Pomóż dziecku uwierzyć w siebie 05.05.05, 21:06 I po tych wszystkich staraniach dziecko trafia do szkoły ... Tam pozna swoją prawdziwą wartość, nauczy się kłamać, przejdzie prawdziwą gradację wartości, nauczy się literek, cyferek, słówek, twierdzeń, wierszy,uników, zakłamania ... będzie dorastać w społeczeństwie tak chorym jak tylko chory może być nas system szkolnictwa Młodym rodzicom życzę powodzenia. Cieszcie sie każdą chwilą swojego malucha, bo potem to już tylko schody Odpowiedz Link Zgłoś
drpawelek Re: Pomóż dziecku uwierzyć w siebie 06.05.05, 00:42 Tak, bo kazde dziecko musi czuc sie dobrze - nawet jezeli nie mialoby ku temu powodow. Odpowiedz Link Zgłoś
17lipiec1976 Re: Pomóż dziecku uwierzyć w siebie 06.05.05, 09:57 jestem dorosla, ale bylam dzieckiem, ktore nigdy nie bylo chwalone przez rodzicow. nigdy mnie nie traktowali powaznie, moje problemy byly zawsze dla nich blahe, nie rozmawiali ze mna, a wrecz nawet uciekali od rozmowy na wazne dla mnie tematy. zawsze bylam krytykowana, porownywana do starszej siostry. mam duza rodzine, ale zawsze bylam sama i tak straszliwie samotna. z tego, jaka krzywde zrobili mi rodzice uswiadomilam sobie dopiero,gdy poznalam meza, najwspanialszego czlowieka na swiecie, ktory teraz probuje naprawic blad moich rodzicow. dzieki niemu ukonczylam studia, wiem, ze jestem potrzebna i kochana. ale i tak to wszystko we mnie tkwi, jestem nerwowa, czesto nie potrafie wyrazic pozytywnych emocji,uwazam, ze kazda krytyka to atak na moja osobe, nie wierze we wlasne mozliwosci, mam niskie poczucie wlasnej wartosci itd. bardzo mi jest ciezko zyc z takim bagazem. myslelismy z mezem o wizycie u psychologa.... mozna bardzo skrzywdzic swoje dziecko.... pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
rzasia Re: Pomóż dziecku uwierzyć w siebie 06.05.05, 10:12 Lipiec, podpisuję sie pod Twoim postem dwoma rękoma. Gdyby nie mąż, to nie wiem kim byłabym dzisiaj. Do studiów podchodziłam dwukrotnie, ale po I roku zawsze rezygnowałam, mimo, że miałam wszystko zaliczone i zdane. Skończyłam na SN-ie swoją edukację. Teraz jednak znów czuję się nikim, bo od kiku lat siedzę w domu, nie mam pracy (konieczność wyższego wykształcenia), ale jestem szczęśliwa, bo spodziewamy się czwartego dziecka. Moim rodzicom jednak i tak nie dogodziłam (sama jestem jedynaczką). Odpowiedz Link Zgłoś
pablo.p Re: Pomóż dziecku uwierzyć w siebie 06.05.05, 11:54 Artykuł pierwsza klasa! O dłuższego czasu myślałem o tym dlaczego i co jest we mnie nie tak .I chcę powiedziec ,że w moim życiu było zawsze odwrotnie : tzn. rodzice całe życie mnie krytykowali, wmawiali ,że jestem nikim i do niczego nie dojdę itd... I co się stało ? Tak dokładnie ... jak mówili . Jestem słaby , nie wierzę we własne możliwości, wolę manipulować niż prosić , mam bardzo niskie poczucie wartości ... Odpowiedz Link Zgłoś
dorismam Re: Pomóż dziecku uwierzyć w siebie 06.05.05, 14:56 Taka fajna wyliczanka - jak zrobisz tak ... to dziecko zrobi/zareaguje tak i tak. Szczerze powiedziawszy g.... prawda. To są rozważania teoretyczne - pomimo tego,że autorka ma dzieci. Każde dziecko jest inne, ma swój temperament (wiele jeszcze swoich osobniczych cech) ... i przykłady wśród kolegów i koleżanek - najpierw z przedszkola (rewelacyjny przekrój postaw), a potem ze szkoły (jeszcze lepiej). To pobożne życzenia - tak było by i łatwo i prosto i wszystkie dzieci --- Odpowiedz Link Zgłoś
jotika Re: Pomóż dziecku uwierzyć w siebie 06.05.05, 16:18 no właśnie najlepszy przykład na obalenie tezy - rodzeństwo tych samych rodziców! mam dwóch synów, obu chwalę i obu bardzo kocham, czasem muszę zganić bo inaczej nie odróżnili by dobra od zła, a teraz pytanie - dlaczego jeden z nich jest dzielnym i uśmiechniętym dzieckiem a drugi raczej nieśmiałym i mało pewnym swoich wartości? staramy sie z mężem obu traktować jednakowo, stosujemy te same metody wychowawcze itp. wnioskuję jednak że osobowość dzieci a potem osób dorosłych w dużej mierze jest też wynikiem różnych zewnętrznych doświadczeń a nie tylko wychowania w domu poza tym są przykłady ludzi, którzy byli całe życie krytykowani a wyrośli na mądrych i odważnych a tacy, których ciągle chwalono i uwielbiano mają wiele problemów w kontaktach społecznych co nie znaczy że nie zgadzam się z tym że dzieci należy chwalić i pokazywać im ich dobre strony! wiadomo że miłość i akceptacja to jest to czego dzieci potrzebują najbardziej! Odpowiedz Link Zgłoś
pesteczka5 Do Jotiki 06.05.05, 21:23 jotika napisała: > no właśnie > najlepszy przykład na obalenie tezy - rodzeństwo tych samych rodziców! > mam dwóch synów, obu chwalę i obu bardzo kocham, czasem muszę zganić bo inacze > nie odróżnili by dobra od zła, a teraz pytanie - dlaczego jeden z nich jest > dzielnym i uśmiechniętym dzieckiem a drugi raczej nieśmiałym i mało pewnym > swoich wartości? staramy się z mężem obu traktować jednakowo, stosujemy te same > > metody wychowawcze itp. To, że rodzeństwo tych samych rodziców ma być przykładem na niewielki wpływ stosowanych przez nich metod wychowawczych - to, moim zdaniem, nieprawda. Rodzice, zupełnie nieświadomie, nie traktują dzieci jednakowo, a raczej - może się tak w każdym razie zdarzyć. Moja mama ma wykształcenie pedagogiczne (i to nie byle jakie), oboje z ojcem bardzo kochają dzieci i, generalnie, stworzyli nam wspaniałe warunki, dobrą rodzinę i dobre dzieciństwo. Mama zawsze powtarza, że traktowała nas jednakowo. A to jest guzik prawda Brat jest dużo młodszy, no i brat, a mama z wiekiem bardzo łagodniała, by stać się w końcu niezmiernie wyrozumiałą, a nawet skorą zweryfikować swoje poglądy i uznać błędy, łącznie z przyznaniem racji własnej córce Drogi życiowe moje i brata skrajnie się różnią... W mojej ocenie byliśmy wychowywani zupełnie inaczej, a także rodzice nie ustrzegli się błędów w traktowaniu nas jako rodzeństwa, co odbiło się ujemnie na naszej relacji. Oczywiście, nie są to jedyne czynniki kształtujące dziecko. > wnioskuję jednak że osobowość dzieci a potem osób dorosłych w dużej mierze jest > > też wynikiem różnych zewnętrznych doświadczeń a nie tylko wychowania w domu ale na te zewnętrzne doświadczenia dziecko ma siłę lub nie odpowiednio zareagować - o ile jego zbiornik miłości i wiary w siebie został napełniony w domu. > poza tym są przykłady ludzi, którzy byli całe życie krytykowani a wyrośli na > mądrych i odważnych Ja ta mądra))) Byłam krytykowana przez mamę, stawiano mi też wysokie wymagania. Ale ofiarowano pomoc i uwagę, i widocznie dawka miłości i akceptacji była, oprócz tego, odpowiednia. a tacy, których ciągle chwalono i uwielbiano mają wiele > problemów w kontaktach społecznych o tym także artykuł traktuje. Ślepe uwielbienie i chwalenie bez pokrycia jak najbardziej może dziecku wyrządzić krzywdę i zaburzyć jego społeczne funkcjonowanie. Jaskrawy przykład - wczoraj moje dzieci malowały truskawki. Czterolatek odwalił robotę raz-dwa i oczekiwał uznania. Truskawka była w kolorze siena palona. Powiedziałam, że kształt udało mu się oddać wiernie, ale kolor sprawia, że z trudem można domyślić się, co to za owoc. Że to taczej kolor, jeśli już, dojrzałego banana... Bartek spojrzał na mnie z zainteresowaniem i wrócił do pracy. "Kształt zostawimy... a jak myślisz, która czerwień będzie lepsza?" Zgłębiliśmy temat, purpurę, czerwień marchewkową, malinową, dzikiej róży... Bartek z radością i dumą z udanej truskawki domalował jeszcze banana, podpisał (z pomocą) i wywiesił na tablicy. Gdybym powiedziała od razu "super", zabawa skończyłaby się po dwóch minutach, a dziecko szłoby w życie z poczuciem, że "co pier****, to fiołek" (bardzo przepraszam , to cytat > co nie znaczy że nie zgadzam się z tym że dzieci należy chwalić i pokazywać im > ich dobre strony! wiadomo że miłość i akceptacja to jest to czego dzieci > potrzebują najbardziej! Dobre chwalenie zakłada bliską, czynną obecność, chęć zrozumienia, ciekawość własnego dziecka, zaangażowanie i wsparcie. Żeby dobrze pochwalić, trzeba najpierw z uwagą wysłuchać, odłożyć swoje zajęcie i z zainteresowaniem spojrzeć, pamiętać, co dziecko mówiło, przeżywało. Trzeba się też naprawdę ucieszyć. Lubić być z dzieckiem. Słowa są bardzo potrzebne, lecz jeśli nie zabrzmią na tym tle, zdezorientują dziecko i nie umocnią w nim poczucia własnej wartości, a o to przeciez chodzi. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
dslonce Re: Do Jotiki 07.05.05, 22:34 strasznie mi się twój przykład chwalenia spodobał)pesteczko dag Odpowiedz Link Zgłoś
pesteczka5 Re: Do Jotiki 08.05.05, 02:14 Miło mi Żebym to zawsze była taka wspaniała Cóż, wiedzieć nie zawsze znaczy robić... Odpowiedz Link Zgłoś
niunia251 Re: Do Jotiki 08.05.05, 21:10 Mam dwoje dzieci chłopca i dziewczynkę(4,5 i 6 lat). Córka jest starsza i bardzo się różni od młodszego brata. Nie wiem czy jest w tym moja wina jako mamy, czy też jest to kwestia charakteru. Agatka jest bardzo rezolutną i odważną dziewczynką, bystra i szybka we wszystkim, mam wrażenie,że od zawsze sobie sama radziła począwszy od samodzielnego załatwiania swoich potrzeb typu sisiu, poprzez ubieranie, mycie a teraz skończywszy na bardzo ładnym posługiwaniu się nożem przy jedzeniu i samodzielnym zrobieniu sobie kanapki. Syn natomiat nieco młodszy od córci jest całkowitym jej przeciwieństwem: do dziś ma problemy z siusianiem nocnym, przejmuje sie każdym słowem krytyki w jego kierunku do tego stopnia, że potrafi sie wpędzić w tzw."dół" . Motywować go trzeba na każdym kroku bo szybko się zniechęca. Znając jego charakter staram się uważać nawet na ton głosu jakim do niego mówię. Różnice wielkie, a rodzeństwo wyglada jak bliźniaki... Mam nadzieję, że uda mi sie w końcu choc w małym stopniu wpoic Szymciowi, że jest niepowtarzalnym facetem, zdolnym i jedynym w swoim rodzaju! Odpowiedz Link Zgłoś
edz.anna Re: Do Jotiki 10.05.05, 00:03 Ciekawy art., ale czasem teria to nie wszystko forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=23539883 pozdrawiam, A. Odpowiedz Link Zgłoś
margop74 do Pesteczki 10.05.05, 16:41 Droga Pesteczko. Podziękowałam już Autorce z artykuł, a teraz dziękuję Tobie za ten post. ) Będę się starać korzystać z tej wiedzy... Pozdrawiam serdecznie, M. Odpowiedz Link Zgłoś
margop74 Re: Pomóż dziecku uwierzyć w siebie 10.05.05, 16:39 Przyłączam się do podziękowań. ) M. Odpowiedz Link Zgłoś
joannab-o Re: Pomóż dziecku uwierzyć w siebie 10.05.05, 16:59 A ja sobie nawet skopiuję Dodam od siebie, że takie właśnie zaangażowane bycie razem moze i, według mnie, powinno, całkowicie zastąpić tradycyjne pochwały pełne przymiotników i całosciowych ocen dziecka. joanna Odpowiedz Link Zgłoś