która mama NIEposłała dziecka do przedszkola..

08.05.05, 16:17
..tylko od razu do zerówki???Zamieściłam już kiedyś to pytanie na forum
prywatnym. Jednak, jeśli to możliwe, chciłabym i Was zapytać o zdanie.
Mam dwie córki w wielu 4 i 2 latka.
Zastanawiam się,czy powinnam starszą posłać do przedszkoola za rok,żeby
się "przyzwyczaiła" przed zerówką???
Niezbyt bym chciała, poniewaz
~boję się chorób z przedszkola(młodsza jest chora na AZS i nawet małe
przeziębnienie pogarsza znacznie jej stan)
~starsza jest raczej typem samotnika, sama sobie czas organizuje,nie lubi się
spieszyć, nie garnie sie do zabaw....
~jestem w domu z dziećmi i wydaje mi się,ze posłanie jej do przeszkola
zakończy ten "beztroski" etap w życiu,

No i...czy są wśród Was mamy, które nie posłaly dzieci do przedzkola, tylko
od razu do zerówki i z perspektywy czasu uważają,że to było dobre
posuniecie???

Nie mam kogo się poradzić, bo w moim środowisku, poslanie do przedszkola
uwaza się za coś oczywistegoi naturalnego....Usłyszałam nawwet,że nie
posyłając do przedszkola odbieram dziecku wykształcenie, dobry start....Ze to
bedzie szkoła zyci dla mojej samotniczki...Nie mam sprzymierzeńców....
pozdrawiam,nata

    • lola211 Re: która mama NIEposłała dziecka do przedszkola. 08.05.05, 16:52
      Moje dziecko poszlo do przedszkola w wieku 4 lat, ale tylko na 2
      miesiace.Zaczela tak chorowac, ze odpuscilam.Dlatego to sie nie liczysmile i mozna
      uznac, ze poszla do zerowki bez przedszkolnego przygotowania.Radzi sobie
      swietnie, nie ma zadnych problemow, niektore dzieci z przeszloscia przedszkolna
      gorzej od niej czytaja.Zaadoptowala sie szybko, dlatego tez wcale nie uwazam,
      by brak przedszkolnych doswiadczen w jakis sposób źle odbil sie na dziecku.
      • syso Re: która mama NIEposłała dziecka do przedszkola. 07.07.05, 09:11
        lola211 napisała:

        > Moje dziecko poszlo do przedszkola w wieku 4 lat, ale tylko na 2
        > miesiace.Zaczela tak chorowac, ze odpuscilam.Dlatego to sie nie liczysmile i mozna
        >
        > uznac, ze poszla do zerowki bez przedszkolnego przygotowania.Radzi sobie
        > swietnie, nie ma zadnych problemow, niektore dzieci z przeszloscia przedszkolna
        >
        > gorzej od niej czytaja.Zaadoptowala sie szybko, dlatego tez wcale nie uwazam,
        > by brak przedszkolnych doswiadczen w jakis sposób źle odbil sie na dziecku.

        Dziecko zawsze choruje jak pojdzie do przedszkola, jesli nie puscisz do
        rpzedszkola, zacznie chorowac w szkole. Mam dwoch synkow, tez chorowali na
        poczatku, ale potem juz wcale. Teraz uwielbiaja przedszkole, jest to dla nich
        przede wszystkim swietna zabawa, spotykaja sie codziennie z kolegami, spiewaja,
        rysuja, bawia sie, wymieniaja z innymi dziecmi zabawkami, chodza na podworka.
        Teraz jest lipiec, ale i tak chcieli chodzic. Mlodszy synek z odlidna i
        samotnika przemienil sie w chetnego do zabwy z innymi chlopca, ma swoich
        kolegow, kolezanki i juz nie patrzy kosym okiem na zblizajace sie do niego
        dziecki smile IMO przedszkole jest wspaniale. W naszym jest bardzo fajna rodzinna
        atmosfera, Panie sa wszystkie mile od kucharki, a skonczywszy na
        przesympatycznej Pani dyrektor, olbrzymi teraz kolo przedszkola, po prostu
        marzenie. Jak przychodzimy po dzieci, to czesto jeszcze zostajemy godzine, bo
        musza sie jeszcze pobawic smile
        Posylajcie do przedszkola, to jest dla dzieci swietna szkola zycia i przygoda smile
    • donatta Re: która mama NIEposłała dziecka do przedszkola. 08.05.05, 19:00
      Starszą córkę posłałam do pięciolatków, bo się bardzo garnęła do dzieci. Syn -
      mniej towarzyski, bardziej "przy mamie", idzie od września do zerówki, bez
      żadnego przedszkolnego przygotowania. Nie uważam, żebym go krzywdziła. Ja też
      nie chodziłam do przedszkola, a proszę - na jaką zdolną wyrosłam wink

      Jeśli nie chcesz - oczywiście, że nie posyłaj. Jeszcze się naspotyka z dziećmi,
      nie ma obaw.
      • ankag1 Re: która mama NIEposłała dziecka do przedszkola. 11.05.05, 22:04

        jesli chodzi o przedszkole uważam że jest jak najbardziej potrzebne
        dziecciom.Mam 3 letnia córeczkę którą zapisaliśmy od września do
        przedszkola.Wiem, że na pewno nauczy sie tam większej samodzielności, życia w
        grupie i będzie mogłalepiej dzięki temu sie rozwijać.Jedyna obawa przed
        posłaniem jej do przedszkola to jej częste zachorowania.Ale myślę że i to jest
        do przejścia.Aśka
        • dyrektor000 Re: która mama NIEposłała dziecka do przedszkola. 18.05.05, 19:38
          Mam pytanko: czy to forum jest przeglądane przez dyrektorki przedszkoli ? Jeśli
          tak to czy ktoś zechce podyskutować? Lubię poznawać opinie rodzicow ,
          opiekunów, nauczycieli, dziadków .....
    • emi28 Re: która mama NIEposłała dziecka do przedszkola. 08.05.05, 19:04
      Mój syn w grudniu skończył 4 lata. Do zerówki został mu rok. Podanie do
      przedszkola złozyliśmy - na wszelki wypadek. Nie chce iśc, przedszkole tu jest
      duże, nie budzi mojego entuzjazmu. Może spróbujemy, jesli zmieni zdanie. Jesli
      nie - nic na siłę. Pójdzie za rok do zerówki i już.
    • lila1974 Re: która mama NIEposłała dziecka do przedszkola. 08.05.05, 19:30
      Nie poslalam i nie posle i wcale nie zadreczam sie watpliwosciami.
      Chce by nacieszyla sie domem zanim pojdzie do szkoly.
      Nie edukuje jej rowniez na sile, ot tak przy okazji pozna jakas literke, czy
      cyferke.
      I mam nadzieje, ze nasze wladze nie zrealizuja swojego pomyslu, by obowiazkiem
      szkolnym objac juz dzieci 5 letnie.

      Ja rowniez nie chodzilam do przedszkole, od razu do zerowki i nie odstawalam od
      dzieci przedszkolnych. Nawet nie pamietam, aby ktokolwiek zwracal na to uwage
      (a pamiec z lat dzieciecych mam doskonala, gorzej z ta obecna).

      Nie przejmuj sie gadaniem. W duzym stopniu to, jak beda sobie Twoje dzieci
      radzily zalezy od ich talentow.
    • madzialena22 Re: która mama NIEposłała dziecka do przedszkola. 08.05.05, 22:29
      Lila nie wiem czy wiesz,ale w 2008 roku do pierwszej klasy pójdą 6-latki.

      Ja bym posłała dziecko do przedszkola. Ani ja,ani moja siostra nie chodziłysmy
      do przedszkola. Dopiero teraz na studiach pedagogicznych dowiedziałam się,ile
      stracilam.
      Umysł człowieka najbardziej chłonny jest do 4 roku życia, tego się potem nie da
      nadrobić.. Ale to nie tylko o to chodzi.. Bardzo ważny jest kontakt z innymi
      dziećmi, poznawanie zasad współpracy, funkcjonowania w społeczeństwie,
      przestrzeganie pewnych zasad itp.

      To jest moje zdanie, jeżeli miałabym dziecko-poszłoby do przedszkola. Moja mama
      zrezygnowała z pracy, siedziała z nami w domu myśląc,ze robi dobrze.. ale ja
      teram mam do niej o to pretensje.
      • donatta Re: która mama NIEposłała dziecka do przedszkola. 08.05.05, 23:15
        Eeeeee tam, teoria, teoria, teoria smile
        Ja też nie chodziłam do przedszkola i jakoś funkcjonuję w społeczeństwie.
        Inteligentna jestem, wykształcona, asertywna. I zasady znam, i kontaktów się
        nie boję. Tak więc, wybacz, ale nie masz kompletnie racji.

        Poza tym matka w domu potarfi nauczyć więcej niż jakakolwiek instytucja.
        Spokojnie nie posyłaj. Za te 200-300 zł miesięcznie więcej dasz dziecku niż
        przedszkole smile
      • maak3 Re: która mama NIEposłała dziecka do przedszkola. 09.05.05, 07:45
        >. Ani ja,ani moja siostra nie chodziłysmy
        > do przedszkola. Dopiero teraz na studiach pedagogicznych dowiedziałam się,ile
        > stracilam.
        czyli mozesz nie posyłać, ale pod warunkiem, że nie wybierze kierunku
        pedagogicznego, bo wtedy bedzie miała poczucie straty smile))

        bez przedszkola, szczególnie polskiego, gdzie dzieci na kupie, a panie może
        dydaktycznie moze dobrze przygotowane, ale wychowowawczo sad
        (co by nie uogólniac opieram się na obserwacji pracy czterech ,,bardzo dobrych
        przedszkoli")
        spokojnie można przeżyc bez przedszkola

        > Umysł człowieka najbardziej chłonny jest do 4 roku życia, tego się potem nie da
        >
        > nadrobić..
        on jest tak samo chłonny w domu, jak i w przedszkolu smile
        moje dziecię miao w przedszkolu książeczkę ,,edukacyjną", którą przez pare
        miesięcy pieczołowiecie uzupełniał w przedszkolu, zanim poszedł do przedszkola
        to taka książeczkę ,,rozwalał" w jedno popołudnie

        jest jedno ALE
        trzeba dziecku stwarzać możliowść kontaktów z innymi dziećmi, ale do tego nie
        jest potrzebne przedszkole

        i ja się nie łudzę - opieka instytucjonalna - przedszkole nie jest zadnym
        przywilejem, ale po prostu koniecznością dla wielu osób i dlatego zaciekle
        bronią przedszkoli
        pozdrowienia
        • allija Re: która mama NIEposłała dziecka do przedszkola. 09.05.05, 08:28
          Co to za uczelnia, która takich bzdur uczy?
          Ja chodziłam do żłobka, przedszkola i na swietlicę w szkole. Owszem, straciłam -
          kontakt z matką. W dodatku przez całe swoje dzieciństwo byłam chorobliwie
          wręcz nieśmiała.
          Moje dzieci próbowałam posłać do przedszkola /z racji pracy/ ale strasznie
          chorowały i w ogóle źle sie tam czuły, nawet starszy syn 5-letni kiepsko znosił
          warunki przedszkolne.
          Zrezygnowałam i nie załuję. Dzieci przestały chorować, odzyskały radość życia.
          Nie widzę jakis złych tego konsekwencji, są jednymi z najlepszych uczniów w
          klasie i lubiani przez kolegów, maja przyjaciół. Niczego nie straciły.
          Poza tym trochę się zdziwiłam, to teraz do zerówki też trzeba się przygotować?
          Wydawało mi się, że to właśnie zerówka jest przygotowaniem do szkoły.
          • lola211 Re: która mama NIEposłała dziecka do przedszkola. 09.05.05, 10:51
            Wiesz, sa tacy ktorzy najchetniej zaczeliby nauke od kolyski..
            • ania970 Re: która mama NIEposłała dziecka do przedszkola. 09.05.05, 11:55
              A ja uważam, że przedszkole nie jest złe. Sama nie chodziłam nigdy i nie twierdzę, że czegoś mi brakuje. Wychowywała mnie babcia, więc też kontakt z mamą pracującą był niepełny. Ale nie o tym chciałam.
              Sama nie pracuję od 10 lat, tzn. odkąd zaczęły się pojawiać dzieci. Jednak najstarszą w wieku 5 lat posłałam do przedszkola, aby skorzystała z tego, czego w domu nie miała, tj. wycieczki z dziećmi, prace plastyczne, śpiew, tańce itp. Słowem zależało mi na przedszkolnych atrakcjach. Zaprowadzałam ją na 8 do 14, nigdy dłużej. Nie żałuję, dobrze się tam czuła.
              Młodsza poszła w wieku 4 lat, bo sama chciała. Odwiedzałyśmy razem przedszkole i chciała robić to co siostra. Zaaklimatyzowała się doskonale. Również od 8 do14.
              Najmłodsza Kasia ma niecałe 3 lata, być może za rok lub dwa pójdzie do przedszkola z tych samych względów.
              Zawsze kierowałam się zasadą, że moje dzieci nie muszą chodzić do przedszkola, bo jestem w domu. Posyłałam je tam dla dobrej zabawy, ich zabawy. Gdyby źle się tam czuły zabrałabym je od razu.
              Pozdrawiam.
              • lola211 Re: która mama NIEposłała dziecka do przedszkola. 09.05.05, 12:21
                Nikt nie twierdzi ze jest złe, wrecz przeciwnie.Jednak nie ma co miec poczucia
                winy,ze krzywdzi sie dziecko nie posylajac go do przedszkola, o to chyba
                chodzilo zalozycielce watku.
                • ania970 Re: która mama NIEposłała dziecka do przedszkola. 09.05.05, 13:05
                  lola211 napisała:

                  > Nikt nie twierdzi ze jest złe, wrecz przeciwnie.Jednak nie ma co miec poczucia
                  > winy,ze krzywdzi sie dziecko nie posylajac go do przedszkola, o to chyba
                  > chodzilo zalozycielce watku.
                  Oczywiście, nie chciałam takiego wrażenia wywołać. Nie chciałam też nikogo namawiać do posyłania dziecka do przedszkola. Pisałam tylko o własnych doświadczeniach, które mnie samą pozytywnie zaskoczyły, jako że nie uważam się za fankę wychowania przedszkolnego. Między innymi dlatego zdecydowałam się nie wracać do pracy. Ale kilka godzin przedszkola dla dziecka 4-5 letniego przydało się.
                  Przyznaję też, że mam świadomość braku u siebie talentów plastyczno-muzycznych, a przedszkole bardzo pomogło mi rozwinąć dzieci w tych dziedzinach.
                  Piszę o tym w tym wątku dlatego, że lepiej podejmuje się decyzje, rozważywszy za i przeciw.
                  Pozdrawiam.
                  • fugitive Re: która mama NIEposłała dziecka do przedszkola. 23.06.05, 14:26
                    no własnie podpisuje sie pod tymi talentami plastyczno muzycznymi, ja chodziłam
                    do zerówki tylko, nie odstawałam od dzieci wiedzą, czytać nauczyłam się sama
                    mając 5 lat, natomiast miałam dwie lewe rączki do wszystkich prac manualnych ,
                    a śpiewać się wstydziłam panicznie od najmłodszych lat i przez to całe życie
                    byłam przekonana że śpiewam fatalnie, ale chyba tak źle nie jest, teraz
                    zastanawiam się czy to dlatego że nie chodziłam do przedszkola?
        • eliza2512 Re: która mama NIEposłała dziecka do przedszkola. 11.05.05, 19:16
          Zgadzam sie z maak3 w calej rozciaglosci!
          Mam w domu 5-ciolatka (w tym roku w grudniu będzie miał 6 lat). Posłałam Kubę
          do przedszkola w wieku 5 lat. Miejscowosc, w ktorej mieszkam jest mala,
          przedszkole rowniez. Jest ciasno, duzo dzieci... Moj synek dostal sie do grupy
          sredniakow, mimo iz powinien isc do starszakow - ale za malo miejsca!!! A on
          dopiero pierwszy rok szedl... Moje dziecko troche wyprzedza intelektualnie
          rowiesnikow, wiec o czym mowic jesli dostal sie do grupy mlodszej??? Kuba czyta
          samodzielnie - ja z nim nic w tym kierunku nie robie (literki z "Danonkow" na
          lodowce, wlasne zainteresowania). Ksiazeczka w przedszkolu tez byla tylko ze
          wciaz uzupelniana w domu: bo Kuba duzo zaczal chorowac, nie bylo wiec go w
          przedszkolu, ale inne dzieci tez braly ksiazeczki do domu - ot, leniwe panie
          przedszkolanki! Mam bardzo zle zdanie o tym przedszkolu, niestety jedynym w
          miejscowosci. A Kuba mowil, ze nie lubi chodzic do przedszkola, bo panie
          zmuszaja go do jedzenia obiadu. Prosilam panie - nic! Probowalam przeniesc do
          starszej grupy - nic! Zaznacze, ze moje dziecko nie moglo sie doczekac kiedy
          pojdzie do przedeszkola, kusil go ogrodek przedszkolny z hustawkami (z
          zelastwa!!! brrr!) ale niestety sie zawiodl: bo rosa na trawie, bo nie wiadomo
          co, wlasciwie wiadomo, bo pania sie nie chcialo zawiazywac tylu par butow!
          Mozna by zliczyc na palcach ile razy wyszli na spacer, co w krajach zachodnich
          jest nie do przyjecia, tam dzieci wychodza 2x dziennie na dwor.
          Wzielam dziecko jak co miesiac mial zapalenie oskrzeli - podalam to jako powod,
          choc strasznie kusilo mnie napisac: moje dziecko sie nudzi jak mops, nie
          wychodzi na dwor, nie robi ksiazeczki, oglada bajki w TV, co moze robic rownie
          w domu, nie myje zebow, bo pania sie wciaz zapomina itp.
          Teraz jestem u meza w Szwajcarii i Kuba bardzo jest zadowolony, ze nie musi
          rano sie zrywac do nudnego przedszkola. Tutaj jest tez zapisany do przedszkola
          (w Polsce do zerowki, czego juz sie boje, ze sie bedzie nudzil). W Swiss
          obowiazek jest od 6 lat poslac dziecko na dwa lata do przedszkola (jak dziecko
          skonczy do konca pazdziernika danego roku 6 lat).
          Szkoda mi tylko zajec z angielskiego i logopedii - jedynych zajec, ktre Kuba
          naprawde lubil.
          Wiec spoko... dziecko w domu jest w stanie sie NORMALNIE rozwijac:
          intelektualnie (samo), fizycznie, a o rozwoj spoleczny trzeba sie postarac
          (Kuba ma z tym problemy, bo nie mamy znajomych z dziecmi).
          pozdrawiam ze slonecznej Szwajcarii
          Eliza

          PS Dalabym chetnie dziecko, ale do przedszkola prywatnego i wymagalabym od pan
          paru rzeczy, w samorzadowych, gminnych jest TRAGEDIA!!
      • lila1974 Re: która mama NIEposłała dziecka do przedszkola. 09.05.05, 14:31
        Czyli Koniczyna i tak pojdzie normalnie w 2007 do "O" a w 2008 do I, czy tak?

        Moj maz chodzil do przedszkola i tez wolalby, abym tam Koniczyne poslala. Moze
        gdybym nie byla taka sknera, to wybulilabym 300 na instytucje. kto wie, moze by
        sie jej spodobalo, ale jak raz z nia poszlam pokazac, to sie zaparla, ze ona
        nie chce i nie ma musu. Ja mam taka prace, ze wiecej jestem w domu niz mnie nie
        ma, jak mnie nie ma, to jest tatus, a jak tatusia i mnie nie ma to jest niania.

        Mam nadzieje, ze Koniczynka nie bedzie mi miala za zle.

        A o kontakty z dziecmi sama zabiegam, zabieram ja na podworko, do wszelkich
        dostepnych nam placow i sal zabaw. Zapraszam dzieci do nas. Faktem jest, ze na
        podworku dziewczynki z przedszkola lepiej sie znaja, wiec i chetniej bawia ze
        soba niz z moja, ale ona sie nie zraza i zawsze jakas kolezanke przygrucha
        (chocby miala 14 lat).
      • malgos79 Re: która mama NIEposłała dziecka do przedszkola. 11.05.05, 21:08
        Straciłaś? Ja chodziłam do przedszkola i uważam , że właśnie przez to straciłam.
        Nie wiem jak jest teraz, napewno lepiej, ale wtedy to była tragedia, pamiętam
        to dokładnie. Pamiętam te schematy, pamiętam gdy pani zabraniała mi
        własnoręcznie narysować bociana, każąc odrysować szblon, gdy krytykowała mnie za
        proste pnie drzew, a mojego brata, za fioletowe pnie. Pamiętam ten stres, dużo
        by opowiadać... Zgadza się, że dziecko potrzebuje stymulacji umysłu, ale dobrej
        stymulacji, a czy to co działo się w moim przedszkolu nazwiesz stymulacją? bo to
        chyba było raczej blokowanie dzieci. Mój brat np nie chciał potem wcale rysować
        i miał ciągle kompleksy. Napewno bywają dobre przedszkola i chciałabym takie
        znaleźć. A jeśli dziecko zostaje z matką trzeba zadbać o kontakty z
        rówieśnikami, jakieś zajęcia np raz w tygodniu, no i w domu oczywiście jakieś
        ciekawe zabawy.
      • twinmama76 Re: która mama NIEposłała dziecka do przedszkola. 26.05.05, 13:48
        madzialena22 napisała:
        > Umysł człowieka najbardziej chłonny jest do 4 roku życia, tego się potem nie
        da
        >
        > nadrobić.. Ale to nie tylko o to chodzi.. Bardzo ważny jest kontakt z innymi
        > dziećmi, poznawanie zasad współpracy, funkcjonowania w społeczeństwie,
        > przestrzeganie pewnych zasad itp.
        A tego można nauczyć sie tylko w przedszkolu? Ciekawe jak ludzie radzili sobie
        z funkcjonowaniem w społeczeństwie, kiedy jeszcze przedszkoli nie wymyślono?
        • gazela012 Re: która mama NIEposłała dziecka do przedszkola. 26.05.05, 15:00
          To prawda czlowiek jest istotą spoleczną i tak należy dzieci wychowywać .To że
          dziecko bawi się w piaskownicy z innymi dziećmi to nie znaczy że już jest
          uspołeczniony . Większość umiejętności społecznych nabywa przebywając z
          rówieśnikami w różnych sytuacjach dnia codziennego, współpracując razem
          działając ,bawiąc się , zdobywając nowe doświadczenia i umiejętności.A kiedyś
          nie radzili sobie każdy żył swoim życiem ,dlatego teraz idziemy do przodu w
          różnych dziedzinach życia Cześć odezwijcie się
      • daniasyn Re: która mama NIEposłała dziecka do przedszkola. 26.06.05, 10:36
        madzialena22 napisała:

        > Lila nie wiem czy wiesz,ale w 2008 roku do pierwszej klasy pójdą 6-latki.
        Pierwsze słyszę!Na str. menisu otym jest mowa?Proszę o konkrety!



        >
        > Ja bym posłała dziecko do przedszkola. Ani ja,ani moja siostra nie
        chodziłysmy
        > do przedszkola. Dopiero teraz na studiach pedagogicznych dowiedziałam się,ile
        > stracilam.
        > Umysł człowieka najbardziej chłonny jest do 4 roku życia, tego się potem nie
        da
        >
        > nadrobić.. Ale to nie tylko o to chodzi.. Bardzo ważny jest kontakt z innymi
        > dziećmi, poznawanie zasad współpracy, funkcjonowania w społeczeństwie,
        > przestrzeganie pewnych zasad itp.
        >
        > To jest moje zdanie, jeżeli miałabym dziecko-poszłoby do przedszkola. Moja
        mama
        >
        > zrezygnowała z pracy, siedziała z nami w domu myśląc,ze robi dobrze.. ale ja
        > teram mam do niej o to pretensje.
      • figatka Re: która mama NIEposłała dziecka do przedszkola. 30.06.05, 15:07
        Umysł człowieka najwydajniej pracuje ok. godz. 12 ,potem przerwa i znowu
        aktywność. Praca na zmiany jest niezdrowa i niehigieniczna dla organizmu. I co?
        Ktoś się przejmuje tym?
    • bazylea1 Re: która mama NIEposłała dziecka do przedszkola. 09.05.05, 14:42
      ja nie chodziłam do przedszkola, poszłam dopiero do zerówki i bardzo, bardzo
      załuję. miałam problemy z zaadaptowaniem się, na długo pozostałam "dzikusem" i
      osobą bardzo nieśmiałą, inne dzieci miały znajomości z przedszkola które
      jeszcze długo procentowały. dodam ze siedziałam w domu z mamą i młodszym bratem
      ale wcale nie mam z mamą dobrego kontaktu, a siedzenie w domu polegało na tym
      że cały czas czytałam książki (w wieku 4 lat już dobrze czytałam). teraz jestem
      absolutną zwolenniczką przedszkola-od 3 lat to już obowiązkowo, a mój 2 letni
      synek chodzi do żłobka i widzę ile na tym korzysta.
      • lusia8 Re: która mama NIEposłała dziecka do przedszkola. 09.05.05, 14:54
        Mój synek ( 4 lata), też zostaje w domu. Przedszkole, owszem, przynosi wiele
        dobrego, kształci dzieci, rozwija ich zdolności, ale nie wydaje mi się, aby
        dzieci, które do przedszkola nie chodzą były dużo gorzej przygotowane do
        szkoły. A to, czy dziecko jest nieśmiałe czy odważne, to naprawde nie jest
        żadna zasługa instytucji przedszkola. Są dzieci, które przez cały okres
        przedszkola płaczą, czują się samotne i odrzucone przez grupę, i są też takie,
        które są duszą towarzystwa. Ważne jest natomiast to, aby dzieci które nie
        chodzą do przedszkola oprócz siedzenia cały dzień przed telewizorem miały
        jeszcze inne zajęcia. Jeśli rodzicom uda się o to zadbać, to napewno żadnych
        strat nie będzie w związku z tym, że dziecko do przedszkola nie chodzi.
        • lusia8 Re: która mama NIEposłała dziecka do przedszkola. 09.05.05, 14:58
          Acha, moje dziecko nie dostało się do państwowego przedszkola na osiedlu. Mam
          jeszcze drugiego synka, 1,5 roku. Mąż pracuje cały dzień, a ja nie będę
          jeździła autobusem dwa razy dziennie do przedszkola na drugi koniec miasta.
          Przedszkole prywatne się nie sprawdziło, po prostu porażka. Pozdrawiam
          Wasze ,,nie'' przedszkolaki.
      • lola211 Re: która mama NIEposłała dziecka do przedszkola. 09.05.05, 15:40
        A ja nie chodzilam i nie zalujesmile), bo od zerowki szlo mi dobrze, a w szkole
        bylam najlepsza uczennica i do tego lubiana.
        Moja córke uczylam rysowac, malowalysmy, lepilysmy z plasteliny, masy solnej,
        itp itd., w zwiazku z czym nie odstaje pod tym wzgledem od rowiesnikow.
        • madzialena22 Re: która mama NIEposłała dziecka do przedszkola. 09.05.05, 15:45
          Lola i bardzo dobrze.. czyli w jakis sposób realizowałas program przedszkola...
          i o to chodzi, jeśli dziecko zostaje z mamą wink)

          Lila pytałas, co z 5 latkami?

          Oto odpowiedz z artykułu:

          "Ustawa zakładałaby obniżenie wieku szkolnego z siedmiu do sześciu lat.
          Sześciolatki zamiast do zerówki - jak obecnie - poszłyby do pierwszej klasy,
          zaś obowiązkowa roczna edukacja przedszkolna objęłaby już pięciolatki.
          - Obniżenie wieku szkolnego z pewnością pomoże wyrównać szanse edukacyjne
          dzieci z ubogich środowisk i z rodzin o niskim statusie społecznym. Te dzieci
          nie mają wsparcia w swoim najbliższym środowisku. Wcześniej otoczone opieką
          przedszkola i szkoły będą lepiej rozwijać się intelektualnie i emocjonalnie -
          zaznacza dr Barbara Murawska z Uniwersytetu Warszawskiego, ekspert Instytutu
          Spraw Publicznych.

          Polska ze swoim systemem edukacyjnym jest w Europie reliktem przeszłości. W
          większości krajów Unii Europejskiej dzieci zaczynają naukę już w wieku sześciu
          lat. A Wielka Brytania w szkolnych ławkach sadza już pięcioletnie maluchy. -
          Brytyjska szkoła nie przypomina jednak naszej, to bardziej edukacyjne
          przedszkole. Mam nadzieję, że i nasi eksperci przygotują odpowiednie programy
          nauczania dla młodszych dzieci - zaznacza Murawska.

          Najtrudniejszy byłby pierwszy rok obowiązywania nowej ustawy, bo wtedy w
          pierwszych klasach uczyłyby się jednocześnie sześcio- i siedmiolatki.

          Z obniżenia wieku szkolnego będzie jeszcze jedna ważna korzyść - więcej
          maluchów skorzysta z edukacji przedszkolnej, choćby dlatego, że obowiązkowo do
          przedszkola będą chodzić pięciolatki.

          Na razie pod względem dostępu do przedszkoli jesteśmy w światowym ogonie. W
          przedszkolach uczy się niewiele ponad 30 proc. maluchów (w Europie ten wskaźnik
          to ok. 80 proc.!). Najgorzej jest na wsi - tam z edukacji przedszkolnej
          korzysta najwyżej co dziesiąte dziecko. "
      • ela38 Re: która mama NIEposłała dziecka do przedszkola. 11.05.05, 22:37
        Absolutnie się zgadzam. Nie wyobrażam sobie, że moje dziecko miałoby nie
        chodzić do przedszkola. Marysia poszła w wieku 2 lat i ośmiu miesiecy (jest z
        końca grudnia), nigdy nie zdarzyło się, żeby nie miała ochoty tam iść. Żadna
        mama, babcia czy niania nie zapewnią dziecku takiego rozwoju jak dobre
        przedszkole. Dodam jeszcze, że Marysia nie chodzi do przedszkola dlatego, że
        musi (mamy "do dyspozycji" dwie babcie, ja nie pracuję od 1,5 roku), ale
        dlatego, że stanowi ono bardzo ważny etap w rozwoju i socjalizacji dziecka.
        Pozdrawiam
    • madzialena22 Re: która mama NIEposłała dziecka do przedszkola. 09.05.05, 15:32
      No dobra.. mówicie,przedszkole NIE.. ale tu bardziej chodzi nie o to, czy
      dziecko jest w domu czy w przedszkolu, tylko CO robi i Z KIM.

      Wielu rodziców mówi,ze chce być ze swoim dzieckiem jak najdłuzej itp. Ale
      niewiele robi,by dziecko rozwijać.. Albo sie nie chce, albo nie mają czasu,albo
      po prostu boją się, ze dziecko coś zabrudzi itp.
      Mało jest rodziców,którzy pozwalają dziecku (w wieku 3-4 lat) malowac farbami
      za pomocą pędzla, własnych rączek czy stópek, którzy wykonują różne prace z
      liścmi, z masą solną itp.

      Byłam na praktykach w szkole i obserwując dzieci,było ozna przypuszczac, które
      do przedszkola nie chodziło. Mała motoryka dzieci była bardzo słabo
      rozwinięta.Wiele dzieci nie potrafi rysować (nie mówię tu o tworzeniu
      czegos,ale samej czynnosci rysowania-nie potrafią trzymac kredek:przyciskaja
      zbyt mocno lub za lekko,) a przede wszystkim dzieci mają ogromnie problemy z
      wycinaniem. Nie potrafia trzymac nozyczek, ciąc po liniach itp.

      Oczywiście nie twierdzę,ze kazda matka wychowująca w domu dziecko nic z nim nie
      robi,ze w ogóle nie wspomaga jego rozwoju, ale niestety tak czasem jest..

      • lila1974 Re: która mama NIEposłała dziecka do przedszkola. 09.05.05, 16:15
        Madziu bardzo dziekuje za cytat.

        Wiecie co? Moze i z tym objeciem dzieci opieka to oni maja troche racje, ale
        moze zamiast od razu wsadzac dziecko do szkolnej lawki, to faktycznie
        pomysleliby o wiekszej dostepnosci przedszkoli. Ja nie jestem ich przeciwniczka
        ot tak dla zasady. Nie, moze i ja bym skorzystala, ale po pierwsze:
        - ma sie koto moimi dziecmi zajac
        - raczej sie nie nudza, ani nie slecza z nosem w TV
        - malujemy, wycinamy, rysujemy, kleimy, lepimy itd.
        - hasamy po dworku
        - latem taplamy sie w wodzie (bo baseniki mamy pod nosem)
        - bawimy sie w sklep, szkole, lekarza ......

        Swego czasu potrzebowalam przedszkola, moze zlobka, gdzie moglabym oddac
        dziecko 8 x w miesiacu i co? Guzik. Nie dosc, ze krecili nosem, to jak juz
        udalo mi sie znalezc cos interesujacego, to okazalo sie, ze mam zaplacic tyle
        samo co normalnie (odjeli by pare zloty za obiadki). Zarabialam wowczas 700 zl
        na reke, jak mialam dac 300 na przedszkole? Bylam nawet w tej sprawie w UM, ale
        nic mi to nie dalo.
        • mallard Ludzie ratunku! 30.05.05, 16:46
          • mallard Re: Ludzie ratunku! 30.05.05, 16:47
            Co jest?! "Alt" Wam nie działa, czy co???
    • nata76 Re: która mama NIEposłała dziecka do przedszkola. 11.05.05, 15:52
      Bardzo dziękuję wszystkim mamom za odpowiedzi. Ja najwięcej mam dylematów
      związanych z tym,czy w zerówce dziecko nie bedzie się czulo zagubione. I o to
      głownie WAS pytałam,mamusie(i tatusiowie)pozdrawiam,nata
      • jolla2 Re: która mama NIEposłała dziecka do przedszkola. 11.05.05, 18:36
        Pracuje w przedszkolach 16 lat,prowadze gimnastyke korekcyjna w 7 placówkach i
        panstwowych i prywatnych,równiez specjalnych.Jestem jak najbardziej zatym aby
        posylac dzieci do przedszkola.Z mojego doswiadzczenia(matki i nauczycielki)
        wynika,ze dzieci,ktore chodza do przedszkola rozwijaja sie szybciej i lepiej
        (pod kazdym wzgledem: emocjonalnym, fizycznym, spolecznym...).
        To, ze dziecko choruje rozpoczynajac edukacje przedszkolna jest normalne -
        kontakt z wirusami i bakteriami-kiedys i tak musi nastapic, im wczesniej sie
        wychoruje, tym wczesniej nabierze odpornosci.
        Niektore maluchy nie chca isc do przedszkola - a niby skad maja wiedziec jak
        tam jest skoro nigdy nie chodzily.Mama, ktora zatrzymuje malego"odludka" w
        domu - robi mu krzywde, ograniczajac w ten sposob jego kontakty z
        rowiesnikami,pozniej bedzie coraz trudniej i wlasnie teraz czs najwyzszy to
        nadrobic.Przeciez do szkoly nie bedzie chodzil na innej planecie, tylko wlasnie
        z kolegami.
        Rzadne zabawy w piaskownicy nie zastapia wspolzycia w grupie(wspolpraca,
        rywalizacja,pomoc kolezenska pozwalaj sprawdzic sie w tysiacu roznych sytuacji,
        doswiadczyc wielu bodzcow, emocji - doswiadczyc, nauczyc sie z nimi radzic,
        rozwiazywac problemy..itp).Nawet najbardziej troskliwa matka nie zna tylu
        piosenek,tancow, technik plastycznych, zabaw ruchowych, nie zapewni koncertow,
        teatrzykow, bali, zawodow sportowych, wycieczek,...etc.W przedszkolu jest
        psycholog, logopeda, specjalista od korekcji wad postawy, dzieci sa badane
        przez ortopede, okuliste, stomatologa.Wszelkie nieprawidlowosci mozna dostrzec
        we wczesnym stadium i szybko im zaradzic.Dlatego dziecko ktore zaczyna chodzic
        do przedszkola w wieku 6 lat tak odstaje od rowiesników, jest samotne,ma
        trudnosci z nawiazywaniem kontaktow z rowiesnikami,jest gorzej rozwiniete
        emocjonalnie(rozstania z mama sa dramatem), jest duzo mniej sprawne fizycznie,
        manualnie, ma gorsza pamiec,wyroznia sie na tle grupy rownolatkow- niestety
        negatywnie - bo sobie po prostu nie radzi.Im pozniej zaczyna edukacje
        przedszkolna tym dluzej trwa doganianie rownolatkow.
        Moje corki poszly do przedszkola w wieku 4 i 2,5 lat(kasia 2 razy byla w 3-
        latkach)Nie zaluje.Pozdrawiam, jola.
        • maak3 Re: która mama NIEposłała dziecka do przedszkola. 11.05.05, 21:18
          > do przedszkola w wieku 6 lat tak odstaje od rowiesników, jest samotne,ma
          > trudnosci z nawiazywaniem kontaktow z rowiesnikami,jest gorzej rozwiniete
          > emocjonalnie(rozstania z mama sa dramatem), jest duzo mniej sprawne
          fizycznie,
          > manualnie, ma gorsza pamiec,wyroznia sie na tle grupy rownolatkow- niestety
          > negatywnie - bo sobie po prostu nie radzi.Im pozniej zaczyna edukacje
          > przedszkolna tym dluzej trwa doganianie rownolatkow.


          ojej
          alez masz stereotyp 6 latka, ktory nie zaznal opieki instytucjonalnej smile
          mam nadzieje ze jestes w stanie go przezwyciezyc gdy spotykasz nieznajome
          dziecko, ktore nie chodzilo do przedszkola, bo ciezko z takim obciazeniem
          podejsc do dziecka w sposob otwarty na nie

          i mam nadzieje ze z tak dluga praktyka wiesz czym jest efekt Golema i jakie sa
          jego konsekwencje....
        • lola211 Re: która mama NIEposłała dziecka do przedszkola. 12.05.05, 05:36
          Twoj post bardzo mnie zdziwil, tym bardziej, ze jak piszesz, pracujesz z
          dziecmi.Nijak sie maja Twoje wnioski do moich obserwacji.
          Jako ze dziecka do przedszkola mnie posylalam ze wzgledu na choroby(alergia, co
          miesiac zapalenie oskrzeli, pare razy pluc- dostalam zalecenie od lekarza, by
          do przedszkola jednak nie posylac, bo owo "wychorowanie sie" trwalo by ze 2
          lata, podczas ktorych dziecko tylko nalykaloby sie tony antybiotykow)dbalam o
          rozwoj córki poprzez nauke piosenek, wierszykow, zapisalam ja do MDK na taniec,
          bylysmy w teatrze, kinie,w MDK na balach karnawalowych, no duzo by
          wyliczac.Odwiedzilam wszelkich mozliwych specjalistow- okuliste, stomatologa,
          ortopede- wiec bez przedszkola wiem, czy ma jakies nieprawidlowosci czy
          nie.Sama zadbalam o takie sprawy i nie czekalam z tym do 6 roku zycia dziecka.
          Zapewnialam dziecku staly kontakt z rówiesnikami i jest bardzo wrecz
          przystosowana spolecznie, o jakims przezywaniu rozłaki ze mna, placzach,
          samotnosci, itp., o czym piszesz, mowy nie ma, zreszta nigdy nie mialam z nia
          takich problemow.A juz to odstawanie od rówiesnikow nijak sie ma do
          rzeczywistosci.
          Twoja teoria moze i ma cos w sobie, ale raczej w odniesieniu do dzieci, ktorych
          rodzice sie nimi nie zajmuja i przez 5 lat nie interesowali sie rozwojem
          dziecka, wtedy rzeczywiscie takie dziecko pozostaje w tyle.
          Reasumujac stwierdzam, ze przecenilas role przedszkola, a Twoj obraz biednego
          zahukanego, pozostajacego w tyle "nieprzedszkolaka" jest nieprawdziwy w
          odniesieniu do wiekszosci dzieci.
          • tygrysiaczek2 Re: popieram jolla2 12.05.05, 10:29
            Bardzo madrze napisane. Niestety, ale tego co w przedszkolu to cytuję
            psychologów "najukochańsza babcia nie zapewni"
        • vinca Re: która mama NIEposłała dziecka do przedszkola. 16.05.05, 21:13
          No widzisz, a ja nie chodziłam do przedszkola a wiem jak poprawnie napisać
          słówko "żadne"wink
          • dziubek170 Re: która mama NIEposłała dziecka do przedszkola. 17.05.05, 14:09
            Dzieci w przedszkolu uczą się również tolerancji w stosunku do
            odmienności /fizycznej ,psychicznej i brakow innego rodzaju/ Ty tego nie
            nauczyłaś się bo nie chodziłaś do przedszkola . Nie zmienię zdania :do
            przedszkola marsz - tym bardziej gdy jesteś jedynakiem .Mama w tym czasie ma
            trochę czasu dla siebie .Pozdrowionka . Napiszcie , jakie przedszkola
            wybrałyście dla swoich dzieci. P.S Ja błędów nie robię ,chyba że żle nacisnę
            literkę .PA
          • mallard No tak, następna żałosna postać, 30.05.05, 16:53
            która wytyka błędy na forum. Bardzo to biedne niestety. Vinca, -Ty potrzebujesz
            dowartościowywać się w ten sposób?!
      • ela38 Re: która mama NIEposłała dziecka do przedszkola. 11.05.05, 22:47
        Zerówka to kolejny argument. Moja córeczka ma już wielu przyjaciół z grupy
        przedszkolnej i z częścią z nich będzie chodziła do szkoły. Tym dzieciom na
        pewno będzie trochę łatwiej, bo będą miały kilka znajomych buziaków w nowej i
        zapewne stresującej sytuacji.
    • kammik Re: która mama NIEposłała dziecka do przedszkola. 11.05.05, 19:27
      Moj syn, obecnie trzecioklasista, nie chodzil do przedszkola. Byl co prawda
      zapisany, kiedy mial 4,5 roku, ale na skutek roznych zyciowych pierepałek
      przeprowadzilismy sie i ostatecznie nie bylo takiej potrzeby. Poszedl zatem do
      razu do zerowki, na 4 godziny dziennie.
      Teraz jest jednym z najlepszych uczniow w klasie, jest kontaktowy, towarzyski,
      wysportowany. Traumy z powodu niechodzenia - nie stwierdzilam.
    • anna_maj1 Re: która mama NIEposłała dziecka do przedszkola. 11.05.05, 19:34
      możesz ja posłać na zajęcia w domu kultury - jakąś rytmikę czy cos podobnego
      żeby nauczyła sie bawić z innymi.
      problem możesz mieć jeden - gdy poślesz małą do przedszkola do zerówki inne
      dzieci będą się już znały i może być jej smutno.
      ale jeśli poślesz ja do zerówki do szkoły wszystko będzie ok.
      wg badań chłopcy lepiej się wychowują i nabywają tzw.umiejętności socjalne nie
      chodząc do przedszkola - odwrotnie niż dziewczynki.
    • molica Re: która mama NIEposłała dziecka do przedszkola. 11.05.05, 20:34
      Ja chodziłam do przedszkola i okropnie tego nie lubiłam. Mój mąż nie chodził.
      Jak będzie z dzieckiem (które jest w drodze) zobaczymy.
      Jestem socjologiem i widzę sprawę następująco:
      Przedszkole jest bardzo ostrym treningiem konformizmu wobec grupy rówieśniczej,
      który zastosowany w tym wieku musi zostawiać głębokie ślady na psychice.
      Poza tym tak małe dziecko nie przyswoiło jeszcze modeli ról społecznych - nie
      wie jakie zachowanie jest normalne (mieści się w roli np. przedszkolanki), a
      jakie nie. Dlatego nie poinformuje nas, jeśli coś jest nie tak, bo generalnie
      wszystko co robią tzw. "znaczący inni" jest normalne i w porządku. Jeśli więc w
      przedszkolu jest jakaś patologia, to dowiedzieć możemy się o tym jedynie
      przypadkiem.
      Prawdą jest, że przedszkole w skali statystycznej jest bardziej rozwijające niż
      siedzenie w domu, bo większość gospodarstw domowych jest upośledzona
      cywilizacyjnie i kulturowo.
      Jednak nie ma co udawać, że przedszkolanka i rówieśnicy lepiej dostymulują
      rozwój dziecka niż ambitna intelektualnie matka.
      Ale są oczywiście sytuacje specjalne: jeżeli dziecko jest jedynakiem i nie ma
      styczności na codzień z innymi dziećmi; jeżeli dziecko bardzo lubi towarzystwo
      rówieśników i ma silny chrakter (nie ma obawy, że zostanie przez rówieśników
      zdominowane) itp.
      Jak wspomniałam mój mąż nie chodził do przedszkola i nic złego z tego nie
      wynikło: był najlepszym uczniem w klasie całą podstawówkę i liceum (!), dostał
      się na fizykę i ASP, jest totalnym nonkonformistą, a przy tym człowiekiem
      idealnym we współżyciu i dostrzegającym potrzeby innych (to mu laurkę
      wystawiłam wink - ale po 9 latach małżeństwa, to coś znaczy).
      Pozdrawiam!
      • olahabe Re: która mama NIEposłała dziecka do przedszkola. 11.05.05, 21:13
        Mój 4letni teraz syn chodzi do przedszkola, bo uwielbia je- może to szczęście,
        że mamy cudowne przedszkole w pobliżu, w którym jest autentyczna troska o dobro
        dzieci i wspaniała atmosfera. Jestem pod wrażeniem jego postępów, zwłaszcza w
        zapamiętywaniu tekstu- sama nigdy w domu nie wpoiłabym mu tylu wierszyków i
        piosenek, a już na pewno nie tak szybko. Stał się też bardziej towarzyski, mamy
        bardzo małą rodzinę, więc kontakty z przedszkola są dla niego ważne. Mimo, że
        jest alergikiem, nie choruje już (po 1,5 roku chodzenia z przerwami na
        chorowanie), mam możliwość dostarczenia mu specjalnego masła i mleka
        sojowego.Uważam po prostu, że kwestia wyboru- przedszkole czy nie- jest
        indywidualna dla każdej rodziny.
    • sylwiastep Re: która mama NIEposłała dziecka do przedszkola. 11.05.05, 21:12
      Ja radzilabym Ci sprobowac. Jesli sie nie sprawdzi, zawsze mozesz sie wycofac.

      W Polsce poslalam moja corke do zlobka bo musialam. Niezbyt to lubila.

      Przylecielismy do Kataru, i sie cieszylam, ze bede miala core w domu. A gdzie
      tam. Po miesiacu domagala sie 'do dzieci'. Wiec ja poslalam do zlobka. I
      uwielbia to.

      Kieruj sie tym, czego chcialoby Twoje dziecko. Bo przeciez to jest najwazniejsze.
    • segel Re: która mama NIEposłała dziecka do przedszkola. 11.05.05, 21:35
      A ja posłałam dziecko do przedszkola. Mój syn - obecnie już dorosły miał 4 lata, kiedy prawie cudem załatwiłam mu przedszkole - był rok 1987, o przedszkole było wtedy bardzo trudno.
      Miałam przeciwko sobie niepracującą teściową, która bez problemu zajęła by mi się dzieckiem i nie do końca przekonanego męża.
      Powodem mojej decyzji było przekonanie, że moje dziecko powinno mieć kontakty z rówieśnikami i przyda mu sie trochę samodzielności.
      Jarek był dzieckiem inteligentym i bystrym, był pierwszym wnuczkiem moich teściów i pierwszym dzieckiem wśród naszych przyjaciół i znajomych, siłą rzeczy przebywał wyłącznie wśród dorosłych. Wcześnie umiał mówić, był bystry, gadatliwy i przez moich teściów zakochanych we wnuczku rozpieszczony do granic możliwości. Jeszcze teraz po wielu latach, kiedy oglądam filmy z nieznośnymi dzieciakami usmiecham się, przypominając sobie moje dziecko. Wszystko kręciło sie dookoła niego, był pępkiem świata. U dziadków było mu wolno wszystko, Dziadek zimą przynosił mu piach do kuchni, żeby dziecko miało piaskownicę. Mógł wszystko popsuć, potłuc, nikt by mu nic złego nie powiedział.
      Bałam się, że kiedy pójdzie do szkoły, będzie miał problemy w kontaktach z dziećmi, będzie egoistą i samolubem.
      Pamiętam pierwsze dni w przedszkolu, nie płakał, ale kiedy go zaprowadzałam był tak nieszczęśliwy, że żal mi go było. Niedawno wspominałyśmy z jego wychowawczynią z przedszkola - nauczycielką z powołania, jak to Jarek żalił się do niej że go głowa boli, że dzieci hałasują, żeby je uciszyła. Był jak go wtedy określiła wychowawczyni "stary malutki".
      Trwało to około 2 miesięcy. Jarek polubił przedszkole, stał się samodzielny, zgubił gdzieś swoją przemądrzałość, stał się normalnym, wesołym dzieckiem. Nigdy nie miał problemów w kontaktach z rówieśnikami, miał mnóstwo kolegów.

      Nie znaczy to, że wysyłając dziecko do przedszkola ma się z głowy jego wychowanie - przedszkole po prostu uzupełnia proces wychowania dziecka o te elementy, których nie można mu zapewnić w domu.

      Nawet choroby, które dziecko przejdzie w przedszkolu, stykając się z innymi dziećmi, przechodzą łagodniej - wiem, co mówię - przechodziłam w wieku 24 lat odrę, a mój mąż i jego siostra ospę w wieku ok. 30 lat.

      Nie tak dawno syn powiedział mi, że kiedy będzie miał własne dzieci też je wyśle do przdszkola, bo jego zdaniem było mu ono potrzebne.

      • harry1983 Re: która mama NIEposłała dziecka do przedszkola. 11.05.05, 22:53
        Podpiszę się pod tym, co napisała wyżej moja mamuśka - jak patrzę na mojego młodszego brata (ciotecznego - obecnie I klasa podstawówki) to widzę, że jemu też przedszkole było potrzebne, niestety jego rodzice to olali i praktycznie większość czasu przebywał u babci (rodzice w tym czasie mieszkali ok 50 km od częstochowy),tej samej, u której ja byłem prawie non stop do 4-tego roku życia.
        Efekt jest taki, że on sam wiele nie zrobi - zrobili z niego ofermę.

        Gó..arz jest tak rozpuszczony, że mam ochotę go rozerwać.
        Jakby był wysłany do przedszkola i wcześniej się zderzył z rzeczywistością i dostał trochę w dupę, to teraz by nie było problemu.

        To samo radzę matkom - Wasze dzieci choćbyście nie wiem jak o nie dbały kiedyś zderzą się z rzeczywistością - im wcześniej tym lepiej.

        Porównam to tak - wysłanie na wojnę wyszkolonych żołnierzy i wojska z poboru.
        Pierwsi mają duże szanse przeżycia, ci drudzy - loteria, części się uda, ale duża część może sobie nie poradzić.

        Rodzice się potem dziwią, że dzieci mają jakieś kompleksy czy problemy z dostrojeniem się do grupy - a jak się maja dostrojić, jak były wychowane w sztucznych warunkach?

        Z perspektywy czasu mnie to dużo dało, mojemu bratu też.
        My akurat poszliśmy w wieku 4 lat, nad czym czasem ubolewałem, bo większość moich kolegów / koleżanek znała się już rok, ja sie dopiero musiałem wtopić w środowisko, ale zajęło mi to 2-3 dni, góra tydzień.
        Mój braciszek ryczał tylko pierwszy dzień, potem nie chciał wracać do domu.

        Od najmniejszych lat chciałem być (wtedy jeszcze) milicjantem.
        (gliną, ogólnie rzecz biorąc)
        Pamiętam, że mojego pierwszego dnia zebrała się ekipa kilku kolesi, też mających pie...ca na punkcie Policji, Milicji i ogólnie tego typu rzeczy i już wiedziałem, że sie nudził nie będe, znalezłem na wstępie wspólny temat z innymi a z resztą poznałem się w ciągu kilku dni.

        W tych czasach kultowe było "Miami Vice" i "Dempsey i Makepiece na tropie" i to był dyżurny temat w każdy piątek rano (kryminały puszczali wtedy w czwartki) - "A oglądałeś wczoraj..."


        W szkole też jest potem łatwiej, tym bardziej, że na 3 klasy pierwsze jakie były w mojej podstawówce 80% stanu osobowego znało się z przedszkola.
        U brata podobnie.
        (czasy były takie, że nie było rejonizacji tylko trzeba było mieć wtyki - mój ojciec pracował w tym czasie w Częstochowskich Zakładach Zabawkarskich i zakład akurat opiekował się tamtym przedszkolem, nie szło załatwić przyjęcia, dopiero ojciec chyba z rekomendacją kierownika zakładu załatwił sprawę).

        A co do samego przedszkola - to miało klimat, zwłaszcza w latach 80-tych.
        Miło to wspominam, bo było fajnie - może poza rytmiką, która mnie trochę wk....wiała bo śpiewać to ja nie za bardzo lubiałem, co mi do dzisiaj zostało, ale reszta była ok.
        Wycieczki do straży pożarnej + jazda koszem na wysokości, wizyty milicjantów (od dziecka miałem pier..ca na punkcie tego zawodu, więc mnie to kręciło), żołnierzy zawodowych (nota bene ojca kolegi z grupy), w zakładach pracy, innych takich w miarę ciekawych miejscach i wiele innych atrakcji.
        Takich przeżyć i tego typu edukacji NIE DA SIĘ odtworzyć w domu.
        Wiem co mówię.

        No i poza tym - to było przedszkole państwowe, choć prywatnych wtedy nie było, ale nie było wielkich podziałów na bogatych i biednych, choć wyjątki się zdarzały.

        Dlatego ja jestem jak najbardziej ZA, i jak kiedyś będę miał własne dzieci,
        to sprawa jest jasna - do przedszkola pójdą.
        Tak więc, nie wychowujcie sobie maminsynków, bo to się potem odbije i na Was.

        Swoje powiedziałem, jak nie wierzycie, i uważacie, że p...... głupoty, to za parę lat wspomnicie moje słowa.

        Pozdrawiam.

        Over And Out




    • malgorzata.zadrozna Re: która mama NIEposłała dziecka do przedszkola. 11.05.05, 21:50
      ja poszłam od razu do zerówki i moje dziecko na pewno POŚLĘ do przedszkola. Do
      szkoły poszłam bez znajomości zabaw, bez wiedzy o rzeczach, którymi
      interesowały się inne dzieci, bez umiejętności nawiązywania kontaktów. Przez
      wiele lat ciągnęła się za mną nieumiejętność zachowania się w grupie i brak
      znajomości różnych zasad ze świata dzieci - odzywek, żartów, wspólnych
      fascynacji. Ogólnie mówiąc, zawsze byłąm trochę z boku, oczywiście nie tylko
      dlatego, że nie chodziłam do przedszkola (także charakter, wychowanie), ale
      myślę, że "wspólnota" przedszkolna pomogłaby mi lepiej wejść między ludzi
    • nilgau PAMIĘTAJ - Co go nie zabije to go wzmocni!!!!!!!!! 11.05.05, 22:32
    • m-a-r-g-o Re: która mama NIEposłała dziecka do przedszkola. 11.05.05, 22:48
      Czytając powyższe wypowiedzi odnoszę wrażenie,że punkt widzenia zależy głównie
      od naszych doświadczeń i sytuacji w jakiej się znajdujemy.Nie jestem
      przeciwniczką przedszkoli,wręcz przeciwnie,uważam że mogą przynieść dziecku
      wiele dobrego i wpłynąć bardzo pozytywnie na jego rozwój.Nie uważam również, że
      przedszkole jest niezbędnym etapem do prawidłowego rozwoju dziecka.Myślę, że
      wszystko zależy od tego, jakie jest nasze dziecko.Jeśli bardzo lubi przebywać w
      przedszkolu,chodzi tam z radością to nie widzę powodu,żeby go tam nie
      posyłać.Jesli źle się w nim czuje,nie zmuszać go bo tak trzeba.Najważniejsze
      to obserwować dziecko i postępować zgodnie z jego upodobaniami,temperamentem.
    • tojamaja Re: która mama NIEposłała dziecka do przedszkola. 11.05.05, 23:36
      Mam synka ktory od wrzesnia idzie do przedszkola. Idzie bo sam tego chce,
      garnie sie do dzieci i widze ze jest bardzo samotny, wiem ze nie bede miala z
      nim problemow, z zostawianiem go w przedszkolu. Jednak to zalezy od charakteru
      dziecka. Ja do przedszkola nie chodzilam bo tak jak pani corka bylam
      samotniczka i nie potrzebowalam towarzystwa. Nie uwazam tego za zle, bo bardzo
      wczesnie zaczelam czytac i nie mialam zadnych problemow w zerowce. Prosze corke
      spytac. To moze zabrzmiec glupio.Niech pani nie przejmuje sie opiniami innych
      tylko niech pani poslucha wlasnego dziecka, one czasem lepiej wiedza czego
      potrzebuja.
      • bielinka A ja na pewno poślę syna do rpzedszkola 12.05.05, 06:33
        A ja poślę mojego uwielbianego synka do przedszkola. Na razie jest w żlobku i
        to w Kijowie - ma 1,5 roku, mimo, że je nie chodzę do pracy. Po rocznym
        siedzeniu z nim w domu myślałam, że oszaleję. KOcham go, ale wiem, że nie umiem
        i będę umiała poświęcic mu tyle AKTYWNEGO czasu ile potrzebuje. Chodzi o to, że
        ja nie umiem z nim się cały dzien bawić tak, żeby czytac książeczki, lepic
        rysowac, piosenki, wierszyki itd. Zdecydowanie lepiej mi wychodzi nakłanianie
        go do tego, zeby bawił się sam ale to nie pobudza jego rozwoju. Jestem w stanie
        zająć się nim te kilka godzin w weekendy i po żłobku ale cały dzien nie. I co,
        nalezy mnie zabić? Taka jestem, przykro ale istniejące. Dlatego posłałm Olka do
        żłobka i widzę, że to dobrze na niego wpływa. Dlatego poślę go do przedszkola.
        Jeśli jestes w stanie AKTYWNIE się nim zająć i zapewić kontekty z innymi
        dziećmi, to może zostać w domu, ale jeśli tak jak ja - nie bardzo CI to
        wychodzi, to przedszkole jest wskazane. Trzeba też realnie ocenić swoje
        umiejętności zaangażowania się w rozwijanie dziecka.
    • dziubek170 Re: która mama NIEposłała dziecka do przedszkola. 16.05.05, 21:01
      ja tez uwazam że dziecko powinno "chować" się z rówieśnikami. Tym bardziej że
      twój maluch wkracza w 5 rok życia a to bardzo trudny dla dziecka i dla rodzica
      czas .5 lat to wiek 1000 pytań , ciągłego poruszania sie , ciekawości , chęci
      poznawania ,a także bardzo dużej wrażliwosci emocjonalnej . Pamietaj że mając w
      domu 2-latka możesz nie zawsze mieć czas by podyskutować ze starszym
      dzieckiem . Jeśli cię stac /finansowo to nie czekaj tylko szukaj
      przedszkola .pozdrawiam
    • misia695 Re: która mama NIEposłała dziecka do przedszkola. 17.05.05, 15:18
      mój mały startuje we wrześniu do 0,nie chodził do przedszkola,a ja byłam
      uważana za wariatke z tego powodu.
      synek sam,z moją drobną pomocą,nauczył się liczyć,potrafi odczytać liczby 8-
      cyfrowe,gra w szachy,poznaje litery,zwiedzamy galeriei muzea.
      nie unikamy placów i sal zabaw.
      trochę się boję o jego stert,ale mam nadzieję,że będzie ok.
      pracowałam w przedszkolu i nie chciałam żeby moje dziecko kładło ręce na
      kołdrze podczas leżakowania,chciało spać w majtkach pod piżamąitp.itd.
      • tygrysiaczek2 Re: która mama NIEposłała dziecka do przedszkola. 17.05.05, 15:21
        A oc o chodzi z tymi majtkami? ja bym nie chciala mieć takiej matki zaborczej
        jaką ty jestes.
      • tygrysiaczek2 Re: która mama NIEposłała dziecka do przedszkola. 17.05.05, 15:22
        Współczuje 6 latkowi, któremu mama nie pozwala na usamodzielnienie się, a potem
        mamy nawiedzone, głupie i despotyczne matki, które nazywamy TESCIOWĄ. O
        zgrozo!!!!
      • lola211 Re: która mama NIEposłała dziecka do przedszkola. 17.05.05, 16:02
        pracowałam w przedszkolu i nie chciałam żeby moje dziecko kładło ręce na
        > kołdrze podczas leżakowania,chciało spać w majtkach pod piżamąitp.itd.

        W grupie 4latkow nie ma lezakowania, przynajmniej w "moim" przedszkolu.
    • d.orka Re: która mama NIEposłała dziecka do przedszkola. 24.05.05, 23:25
      Mojej Sikorze "leciały latka" więc znajomi (oraz rodzina) zaczęli się dopytywać
      kiedy poślę małą do przedszkola. Wysuwali oczywiście swoje racje, że nauczy się
      samodzielności, uspołeczni się, poza tym w przedszkolu są różnego rodzaju
      zajęcia, wycieczki itp. Zaczęłam się zastanawiać, co takiego dobrego jest w
      przedszkolu, czego ja nie mogę zapewnić mojemu dziecku? Samodzielności uczyła i
      uczy się w domu. Uspołeczniała i uspołecznia się w piaskownicy ( tudzież przy
      innych okazjach)i przy rodzeństwie. Rysowanki, wyklejanki, malowanki, pisanie,
      skakanie, taniec i wariactwa uskuteczniamy na co dzień. Jeździmy w różne
      miejsca, obserwujemy ptaki, owady, zwierzęta, oglądamy rośliny. Poprostu
      jesteśmy w naturalny sposób razem.
      Ważne dla mnie było, by moje dziecko w pierwszej kolejności ode mnie przejęło
      postawy, nawyki i nauki. Podam przykład: Sikora nie zdepcze bezmyślnie mrówki,
      czy żuczka, ponieważ uwrażliwiłam ją pokazując jej świat przyrody i opowiadając
      o życiu maleńkich stworzeń. Myślę, że już w tym momencie zaczyna się
      poszanowanie dla drugiego życia, umiejętność zauważenia czyjegoś istnienia.
      Będzie to dla niej czymś oczywistym.

      Przedszkole zniechęcało mnie głównie z powodu chorób. Ciągle słyszałam od
      koleżanek posyłających dzieci do przedszkola o ciągłych anginach,
      przeziębieniach, wirusach... Po co mi to - myślałam.

      W lutym tego roku Sikora skończyła 5 lat. Widząc, że Sikora chce chodzić do
      przedszkola z koleżanką, zagadałam się ze znajomą i (pod koniec marca)
      zapisałam córkę do grupy 5 latków, do której należała jej koleżanka.
      Przedszkole integracyjne - tu plus. Pomyślałam, że przyda się małej "szkoła
      życia" przed pójściem do podstawówki.
      I co?
      Sikora zachwycona. Dlaczego? Nowe otoczenie, miłe panie. POza tym mnóstwo
      pochwał (domowe zabawy wydały plon), że dziecko uzdolnione, że pięknie rysuje
      itp.
      A druga strona medalu? Małpowanie od dzieci paskudnych zachowań, wyładowywanie
      w domu nagromadzonych w przedszkolu emocji, a wkrótce bicie młodszej siostry.
      Skoro dzieci w przedszkolu biją, znaczy bicie jedak jest dopuszczalne, wbrew
      temu, co mówi mama.

      Z końcem kwietnia wypisałam Sikorę z przedszkola na przedłużoną przerwę
      wakacyjną. Tak więc chodziła miesiąc z hakiem. Od września pójdzie znowu.
      Decyzję, że ja wypiszę w dowolnej chwili zostawiłam sobie.
      Myślę, że Sikora przed pójściem do szkoły powinna zapoznać się ze "szkolnym
      środowiskiem" - czyli i określonym porządkiem dnia (zajęcia), i z
      różnorodnością dzieci z jakimi przyjdzie jej chodzić do szkoły. 5 lat to dobry
      wiek na to.

      Podobnie, jak jedna z piszących tu mam uważam, że przedszkole jest dobre w
      sytuacji, gdy obydwoje rodzice muszą
      pracować.
      • dyrektor000 Re: która mama NIEposłała dziecka do przedszkola. 25.05.05, 21:55
        Nie jestem pewna czy dobrze zrobiłaś , ale oczywiście należy uszanować Twoją
        decyzję . 5-latki byly dla mnie zawsze najtrudniejsze do prowadzenia . Są
        ruchliwe , wszędobylskie, niecierpliwe, ciągle o coś pytają, stawiają się, mają
        zmiany nastrojów. Wiek 5 lat zwany jest wiekiem 1000 pytań. Z drugiej strony
        bardzo szybko sie uczą wszystkiego / nie zawsze jest to nauka w pozytywnym tego
        słowa znaczeniu .Chłoną z otoczenia co się da , trudno je zaciekawić ale jak
        złapie się z nimi kontakt to już idzie " z górki"A druga strona medalu : jeśli
        dobrze zrozumialam to Sikora chodzila do przedszkola tylko dwa miesiące -
        weszła w grupę już scaloną , z pewnymi nawykami, przyzwyczajeniami. Proces
        adaptacji do warunków przedszkolnych mógł u Sikory nie być zakończony- stąd
        te "głupawki " i zmiany nastrojów . U niektórych dzieci - zwlaszcza tych bardzo
        bystrych adaptacja trwa dłużej .Dlatego rodzice muszą uzbroić się w
        cierpliwość . Wydaje się że Sikora nie miala szansy na " dojście do siebie" w
        grupie. Choroby też trzeba przeżyć , często jest tak -2 tygodnie w domu 1
        tydzień w przedszkolu. Mamy często nie mogą brać zwolnienia , a wystarczy katar
        lub lekka infekcja i grupa jest zalatwiona . Podsumowując
        • nata76 Re: która mama NIEposłała dziecka do przedszkola. 26.05.05, 16:53
          Nawiązując do postu d.orki, której bardzo,bardzo dziękuję za wypowiedzsmile)))))),
          wielu pediatrów zaleca posyłanie dziecka do przedszkola począwszy od miesięcy
          wiosennych,aby w łagodniejszy sposób przeszyły "adaptację" pod wzgledem
          kontakrów z ew. chorobami.
          Poza tym, niestety, od znajomych usłyszalam, ze dzieci przyniosły z przedszkola
          do domu agresywne zachowania, przekleństwa itp. Stąd, moze lepiej nie posyłac
          do przeszkola,albo zrobic to najpóxniej jak się da,kiedy dziecko jest już
          troszkę bardziej ukształtowane, choc wiadomo,że w tym wieku, to dopiero
          początek tego procesu.
          Bardzo dziekuję Pani dyrektor, że zechce poswięcić swój czas na odpowiedz na
          nasze posty, ponieważ i w tym wątku wypowiedziała się osoba, która podobno jest
          przedszkolanką. mam nadzieję,że jednak nie, bo sama mysl,że osoba z takimi
          poglądami miałaby wychowywać moją córke lub inne dziecko......
          My mieszkamy w małym miescie, nie mamy do wyboru przedszkoli,
          np.integracyjnego...W naszym miescie jest chyba pięc przedszkoli, pozostałych
          po duzych zakładach przemysłowych. Liczba dzieci w grupach nigdy nie jest
          mniejsza niż 20 osób. Troche i to mnie przeraża...Ze nie wiem,czy można w
          takicej grupie dostrzec każde dziecko...zwłaszcza z trudnosciami w kontaktach,
          tak jak moja coreczka.czasem przechodze z córkami obok placu zabaw przy jednym
          z przedszkoli..kilka razy widziałam panie, które wręcz zmuszały dzieci do
          bawienia się w grupie "masz się bawić z innymi dziecmi,a nie byc samolubem".
          Może jestem przewrazliwiona, ale żal byłoby mi,gdyby ktos tak do mojego dziecka
          powiedział.
          Z drugiej strony, może słuszne są argumenty innych dziewczyn,że i w szkole nie
          bedzie rózowo, więc przedszkole zahartuje......
          pomimi wszystko jednak,z moich obserwacji, przeszkole bardzo pacyfikuje dzieci:
          (((((

          o chorobach nie wspominam,bo to mój argument najwazniejszy.
          pozdrawiam i dziękuję za głosy,nata
          • dyrektor000 Re: która mama NIEposłała dziecka do przedszkola. 26.05.05, 17:35
            Masz rację lekarze zalecają wiosną posłać dziecko do przedszkola ale wyobraź
            sobie że Twoje dzieciątko wchodzi w grupe już scaloną i napotyka jeszcze
            większe trudności adaptacyjne ,czuje się zagubiony ................ Tak samo
            czują sie dorosli zmieniając pracę i wchodząc do np biura w którym wszyscy
            znaja sie od lat . .......Przynosza do domu z przedszkola brzydkie słowa ,
            nawyki ale to rola nauczyciela by na tym czuwać . Nauczyciel też człowiek i
            popełnia błędy ale masz rację że niktóre nauczycielki powinny sie dawno
            przekwalifikować . Sprawa nie jest prosta bo nauczyciela mianowanego
            zartudnionego na czas nieokreślony trudno jest zwolnić . Dyrektorki przedszkoli
            mają utrudnione zadanie obejmując placówkę , bo nie mają wpływu na personel tam
            zatrudniony / przejmują placówkę z całym / sorry za określenie / dobytkiem i
            pesonelem ........Do pracy w przedszkolu trafiały przypadkowe osoby lecz teraz
            już jest lepiej bo można wybierać w kandydatach ..Jeśli chodzi o liczebność
            grup to nie powinna przekraczać 25 osób./regulują to przepisy/, a małe
            przedszkola nie utrzymają się bo pieniądze idą za dzieckiem a płacą duże
            czynsze itp a jest tam mało dzieci .Generalnie nie jest lekko być dyrektorem
            przedszkola , ale ja lubię dzieci i rodziców choć dostałam szkołę od jednej z
            mam ale o tym innym razem Pozdrawiam
      • judytak Re: która mama NIEposłała dziecka do przedszkola. 26.05.05, 17:20
        d.orka napisała:

        > Ważne dla mnie było, by moje dziecko w pierwszej kolejności ode mnie przejęło
        > postawy, nawyki i nauki. Podam przykład: Sikora nie zdepcze bezmyślnie
        mrówki,
        > czy żuczka, ponieważ uwrażliwiłam ją pokazując jej świat przyrody
        (...)
        > A druga strona medalu? Małpowanie od dzieci paskudnych zachowań, wyładowywanie
        > w domu nagromadzonych w przedszkolu emocji, a wkrótce bicie młodszej siostry.
        > Skoro dzieci w przedszkolu biją, znaczy bicie jedak jest dopuszczalne, wbrew
        > temu, co mówi mama.

        póki dziecko zachowuje się w taki a nie inny sposób dlatego, że innego
        przykładu nie zna, nie możesz powiedzieć, że przejęło, czyli zinternalizowało
        tych postaw czy wartości, i zawsze musisz się liczyć z takimi niespodziankami

        trwałych wyników możesz oczekiwać dopiero wtedy, jak dziecko zna też zło, czy
        to, co ty uważasz za zło, wie, że inni zachowują się inaczej, a jednak będzie
        uważało, że to wasze wartości są dobre, czy prawdziwe, czy odpowiednie dla
        niego, i będzie dumna z tego, że jest "po właściwej stronie"

        jak dziecko zachowuje się paskudnie, to przecież od tego ma rodziców, żeby mu
        wykazali paskudność owych zachowań, i żeby dziecko nauczyli, w jaki sposób
        można zachować swoje zwyczaje, swoje wartości, i swoją godność, bronić swoich
        racji wśród innych, a nie od tego, zeby się wystraszyli zachowania pięciolatki,
        i czym prędzej wypisali ją z przedszkola, gdzie takich złych rzeczy się uczy...

        w wieku przedszkolnym jeszcze na pewno "wygrasz", u tak małego dziecka
        autorytet rodzica zawsze będzie "górą"
        ale z każdym rokiem będzie trudniej...

        pozdrawiam
        Judyta
        • d.orka Re: która mama NIEposłała... Judytak 28.05.05, 08:54
          Tak się zastanawiam na jakiej podstawie wywnioskowałaś, że powodem wypisania
          dziecka z przedszkola bylo wystraszanie się. Ton Twojej wypowiedzi zniechęca
          mnie do podejmowania dyskusji z Tobą, mimo to wyjaśnię pod twoim postem, jak to
          było z wypisaniem Sikory.
          Tak, jak pisała wyżej Pani dyrektor, 5 latki są często trudne. W każdym razie
          moja stała się trudniejsza po pójściu do przedszkola. Wielokrotnie rozmawiałam
          z nią o jej zachowaniu, ostrzegając na końcu, że jeśli nie wykaże chęci
          poprawy, wypiszę ją na jakiś czas. Gdyby to były tylko fochy po powrocie do
          domu, zmęczenie itd., nie sięgałabym po takie "rozwiązanie". Córka od razu
          polubiła przedszole i dzieci i panie przedszkolanki. Fakt, musiała się odnaleźć
          w grupie, przyjąć nowe reguły itd.
          Nie wszystkie dzieci, judytak, są powolne naszej "wychowawczej woli" i
          przyjmują bez zastrzeżeń to, czego chcemy je nauczyć. Dziecko o silnej, choć
          nie ukształtowanej jeszcze woli, to wyzwanie dla rodzica.

          > póki dziecko zachowuje się w taki a nie inny sposób dlatego, że innego
          > przykładu nie zna, nie możesz powiedzieć, że przejęło, czyli zinternalizowało
          > tych postaw czy wartości, i zawsze musisz się liczyć z takimi niespodziankami
          >
          > trwałych wyników możesz oczekiwać dopiero wtedy, jak dziecko zna też zło, czy
          > to, co ty uważasz za zło, wie, że inni zachowują się inaczej, a jednak będzie
          > uważało, że to wasze wartości są dobre, czy prawdziwe, czy odpowiednie dla
          > niego, i będzie dumna z tego, że jest "po właściwej stronie"
          >

          Często rozmawiam z Sikorą o dobru i złu, a ona sama często ma okazję
          zaobserwować sytuacje, które uważam za złe ( np. dzieci w piaskownicy też się
          biją). Zna więc inne przykłady. Wychowując ją odwołuję się do jej empatii -
          kształtując postawę "Nie rób drugiemu, co tobie niemiłe". Wracając do przykładu
          z mrówkami - tu też Sikora spotkała się z "innym przykładem", dziećmi, które
          wyrywają motylom skrzydła. Nie przyłączyła się do nich, lecz zwróciła im uwagę.
          Uważam więc, że dobrą drogą idę. Chyba, że pod słowami "poznanie innego
          przykładu" rozumiesz doświadczenie, czyli dziecko samo ma pobić, zostać pobite,
          ukraść, zostać okradzione. Hm...
          Zachowanie po powrocie z przedszkola ma głębszą genezę i nie da się go zmienić
          upomnieniami. Uważałam, że przerwa dobrze córce zrobi.

          A tak swoja drogą, zawsze mnie "fascynowało", jakim sposobem forumowe mamy
          znają sytuację innych mam, ich dzieci i wypowiadaja się z taką pewnością
          siebie, wprost graniczącą z zarozumiałością. Zadziwiające...
          • dyrektor000 Re: która mama NIEposłała... Judytak 28.05.05, 11:01
            Fakt jestem oddana pracy ale będę powtarzała że większość nauczycielek
            funkcjonuje tak samo . Mialam szczęście spotykając na swej zawodowej drodze
            dobre nauczycielki.powtarzam przez lata dwa razy mialam chęć uśpić na wieki
            koleżankę po fachu . ............... Bylo mi wstyd że pracujemy w tym samym
            miejscu ............. W chwilach gdy nie wiecie co zrobić słuchajcie siebie a
            nie koleżanek z piaskownicy. Często informacje z piaskownicy robią balagan w
            dobrej placowce . Proszę by Panie najpierw sprawdzały informację a emocje
            zostawić trzeba często na boku.Na 100 rodziców w placówce 98 będzie
            zadowolonych a 2 zbulwersowanych .doświadczenie uczy że ci 2 rodzice to ci
            którzy nie radzą sobie ze swym dzieckiem. Uswiadomić sobie trzeba że wszystko
            można przedyskutować i wybrac wspólny kierunek działan / oczywiście prócz
            znecania sie fizycz i psych /w dzisiejszych czasach większość rodziców
            podchodzi do wychowania swego dziecka z rozsądkiem ,nie gniewa się na
            nauczycielkę gdy przekazuje informacje które są sprzeczne z tym co rodzic chce
            usłyszeć.Pamiętajmy że kazdy medal ma dwie strony .Dziewczyny pocieszające jest
            to że Wam się chce dyskutować o problemach dzieci byle tak dalej .Pozdrawiam i
            przypominam więcej wiary we własne dzieci i swoja intuicję --
    • barbin Re: która mama NIEposłała dziecka do przedszkola. 27.05.05, 21:40
      Podejrzewam, że moje dziecko też pójdzie dopiero do zerówki.
      Mamy za sobą 2 tygodnie w przedszkolu: była to konieczność a jednocześnie
      spełnienie marzeń niespełna 3-letniej Basi. Zrezygnowaliśmy szybko i muszę
      powiedzieć, że jestem przerażona tą koszmarna instytucją. Nie chcąc urazić
      wielu oddanych i mądrych wychowawczyń, nie będę pisać co myślę o tych, które
      pracują w "naszym" przedszkolu. W każdym razie wolę wydać ostatnie pieniądze na
      sprawdzoną opiekunkę, która wspaniale wychowuje córkę podczas mojej
      nieobecności, niż korzystać z przedszkola.

      Ps. Z wypowiedzi wychowawczyń przedszkolnych, w których towarzystwie miałam
      okazję spędzić popołudnie:
      1. "Znam przedszkole od podszewki, dlatego swojego dziecka tam nie wyślę"
      2."Największy spokój w przedszkolu panuje wtedy, kiedy dzieci biorą kubeczki i
      zbieraja mrówki panoszące się w sali...."
      • dyrektor000 Re: która mama NIEposłała dziecka do przedszkola. 27.05.05, 22:35
        Pracuje w przedszkolu juz bardzo dlugo może za długo bo nie mieszczą mi się
        takie sytuacje w glowie.
        Pani jako matka powinna 1] zglosić sytuację dyrekcji 2] monitorować sprawę ijej
        zakończenie 3] nie poddawać się tak latwo i poszukać przedszkola które będzie
        Pani odpowiadalo .
        To co Pani opowiedziala to jest karygodne . Wścieklizna mnie chwyta że dobrą i
        opinię nauczycieli psują takie odpady zawodowe --przepraszam za określenie .
        Zastanawia mnie jedno co by sie dzialo gdyby ktores z dzieci reagowalo
        alergicznie ...... Pociesza jednak fakt że nie wszyscy nauczyciele sa do bani .
        Pozdrawiam -choc nie ukrywam że się wkurzyłam - znowu przepraszam
        • dziubek170 Re: która mama NIEposłała dziecka do przedszkola. 27.05.05, 22:42
          Świeta prawda Pani dyrektor -----zwolnić i to szybko by nie krzywdzily
          takie ...innych dzieci i podać do wiadomości publicznej placówkę w której tak
          sie dzieje pozdrawiam
          • nata76 Re: która mama NIEposłała dziecka do przedszkola. 28.05.05, 08:23
            Niestety, to walka z wiatrakami. Zazwyczaj w małych miejscowosciach, tak jak
            nasze, gdzie każdy bije sięo miejsce w przedszkolu dla dziecka,zadna z matek
            nie podniesie alarmu. JUż nie raz proponowałam to kolezankom,bo niektore
            sytuacje w przedszkolu są karygodne. W małym srodowisku ludzie jednak sie
            boją...wiedza też ,że niewiele wskoraja, bo np. panidr przedszkola wie o
            sytuacji ,ale nie widzi w niej problemu. Podkreslam,że głownie chodzi o male
            miasteczka...sad(((

            Pani Dyrektor, gdybym wiedziala/była pewna,że w przedszkolu, które miesci się w
            mojej miejscowosci pracują tak oddane i madre Wychowawczynie, jak Pani, to moje
            podejscie do tej instytuscji byłoby zupełnie inne.....Niestety, przekonałam
            się,wrecz odwrotniesad((

            pozdrawiam,nata
            • camilcia Re: która mama NIEposłała dziecka do przedszkola. 03.06.05, 14:50
              ja nie chodziłam do przedszkola, bo akurat jak miałam 4 latka urodził się mój
              brat i byłam w domu. rodzice mnie posłali, dosłownie 6 dni przeryczałam w
              kącie, pamiętam nadzwyczaj dobrze. nigdy nie miałam problemów z nauką ani z
              kontaktami z ludźmi.
              myślę że to zależy jak się z dzieckiem czas spędza w domu, jeżeli do
              przedszkola nie pójdzie, no i od przedszkola. mieszkamy w małym miasteczku,
              odwiedziłam ostatnio z córcią przedszkola - sztuk 3, bo spodziewamy się
              drugiego dzicka i myślałam że byłoby mi łatwiej, kontakt z dziećmi i takie tam,
              nie da się na parę godzin np 3 x w tyg, tylko 'cały etat' no i niestety u nas
              to raczej przechowalnie dla dzieci, których rodzice nie mają już żadnych innych
              możliwości (niania, babcia...) warunki i personel pozostawiają wiele do
              życzenia.
              • edmado Re: która mama NIEposłała dziecka do przedszkola. 06.06.05, 09:31
                Witam.
                Ja chodziłam do przedszkola i było to dla mnie okropne przeżycie, nie lubiłam
                go tak bardzo, że wymiotowałam tam prawie codziennie, straszne to było.
                Okropnie bałam się momentu kiedy to moje dzieci będą w wieku przedszkolnym(dziś
                córka 7 lat, syn 5). Jestem z nimi w domu (córka chodzi już do zerówki w
                szkole, mimo że nie chodziła do przedszkola jest bardzo zdolnym dzieckiem,
                kontakty społeczne bardzo dobre, niedawno pani dawała nam takie dokładne
                opisówki dzieci: nauka, czytanie, szlaczki, rozwój społeczny, muzyczny...bardzo
                dużo punktów tam było i córka miała naprawdę najlepsze wyniki). Zawsze jednak
                starałam się by dziecko robiło i umiało to co by robiło w przedszkolu (oj nie
                zawsze jest na to ochota, zwlaszcza przy drugim - chyba się wypaliłam sad. Dużo
                razem rysowaliśmy, chodziliśmy do kina, teatru, sali zabaw, śpiewaliśmy,
                lepiliśmy....dużo kontaktu z innymi dziećmi, a także dorosłymi. Dużo zależy od
                nas rodziców...Zatem życzę wam i sobie dużo sił i chęci i pomysłów. Pozdrawiam.
    • beti.sc Re: która mama NIEposłała dziecka do przedszkola. 10.06.05, 17:51
      NATA!Sorry, ale czy Ty kochasz swoje dziecko, czy chcesz je hodować? Możesz się
      na mnie oburzać, ale wiem jak funkcjonują 5 cz 6-latki "od mamy" wśród
      rówieśników-przeważnie mają problemy, niestety nie ze swojej winy, tylko z
      powodu nadmiernej zaborczości swoich rodziców. Myślę, że wśród mądrych rodziców
      nie znajdziesz sprzymierzeńców. Komunikacji z kolegami trzeba się nauczyć i
      małe dzieci uczą się tego od 3, 4 lat będąc w grupie, co prcentuje później w
      zerówce, czy w szkole, bo nie marnują energii na poznawanie zasad
      funkcjonowania grupy i zabieganie o akceptację tylko zdobywają nową wiedzę, bo
      emocje mają już ustabilizowane! Jak myślisz, co jest najważniejsze, bez względu
      na wiek dziecka?-Bezpieczeństwo- jak 6-latek ma wejść w zgraną grupę
      przedszkolną bez uszczerbku? Nie zna ich zwyczajów, zabaw, powiedzonek, nie
      wejdzie tak łatwo w dwu, trzyletnie przyjaźnie, zanim zorientuje się o co w tym
      wszystkim chodzi minie pół roku. Ciekawa jestem czy Twoje dziecko kiedyś w domu
      dostalo od Ciebie klockiem po głowie, albo usłyszało, że jest brzydkie, głupie,
      że go nie lubisz? Wie jak się bronić przed takimi atrakcjami? Nie jesteś w
      stanie dostarczyć mu tyle radości ile dzieci czerpią z kontaktów ze sobą, przy
      jednoczesnym nabywaniu doświadczeń społecznych ,aby umieało się poruszać w tym
      świecie. Przemyśł i nie krzywdź swoich własnych dzieci. N
    • beti.sc Re: która mama NIEposłała dziecka do przedszkola. 10.06.05, 18:05
      Czy Ty kochasz swoje dzieci, czy chcesz je hodować? Sądzę, że nie znajdziesz
      sprzymierzeńców wśród mądrych rodziców. Dziecko mające kontakt przez znaczną
      część dnia z rówieśnikami uczy się życia społecznego, co procentuje potem w
      szkole, czy zerówce, nie chodzi tylko o pisanie, czytanie itp-głównie chodzi o
      dojrzałość emocjonalną. Nie jesteś w stanie zaproponować w domu przez wiele
      godzin swoim dzieciom tyle bodźców, ile mają w grupie przedszkolnej i tych
      pozytywnych i tych mniej przyjemnych ale niezbędnych do dalszego
      funkcjonowania. Bardzo dziwię się że jeszcze istnieją rodzice myślący w tym
      kierunku i szkoda mi twoich dzieci jeśli nie zmienisz zdania. Niestety miałam
      okazję obserwować dzieci,które dołaczyły"od mamy" do grupy 6-latków i
      emocjonalnie leżały, kompletnie nie potrafiły znaleźć się w grupkach
      przyjaźniach, zabawach, powiedzonkach-pół roku minęło zanim zaczęły próbować
      wchodzić w relacje-przemyśl proszę i życzę odjazdowego dzieciństwa Twoim
      dzieciom-jeszcze mają szansę! Nie tylko w towarzystwie układnych dorosłych z
      dozowaniem rówieśników w jakichś dawkach. Beti
    • gummisia Re: która mama NIEposłała dziecka do przedszkola. 11.06.05, 03:43
      Beti.sc - a może byś tak nie oceniała innych? Ja bynajmniej nie czuję się
      głupim rodzicem, a rozumiem i popieram natę. Przede wszystkim: wszystko zależy
      od dziecka i kilku jeszcze czynników. Ja również jedno dziecko mam w wieku 5
      lat, a młodsze chorujące na AZS i dokładnie wiem, co znaczy najdrobniejsze
      przeziębienie. Syn, mając 4 lata poszedł do przedszkola, bo chciał, ale super
      szybko mu się odechciało. Płakał codziennie. Jego edukacja przedszkolna
      wyglądała mniej więcej tak: 3 dni chodził do przedszkola, 2 tyg. chorował, a
      wraz z nim młodsza - i to dotkliwie. Potem znów 2 dni chodził i 2 tyg.
      chorowali razem. Po chorobie poszedł jeszcze na 2 dni i zabraliśmy go stamtąd.
      W sumie przez cały wrzesień i tydz. października - w przedszkolu był 7 dni.
      Siłą rzeczy - nie mógł się zaaklimatyzować przy takich nieobecnościach.
      Teraz już zaczęłam uodparniać oboje i czekam do września.

      Co do rozwoju intelektualnego: synek w przedszkolu nie chciał rysować czy
      wyklejać z innymi dziećmi, nie mówił wspólnych wierszyków (jeden znał). W domu
      lubi rysować, z pocztówek wycina puzzle (wycina równiutko po liniach), tworzy
      kompozycje na kartonie z wycinanek, materiałów, a pasją jest malowanie farbami.
      Kaczki Dziwaczki nauczył się po dwukrotnym zaśpiewaniu. Tańczyć zaczęliśmy
      razem z Teletubisiami, jest bardzo sprawny fizycznie i manualnie, liczy do 10-
      ciu (dodaje i odejmuje), pisze kilka prostych wyrazów i poznaje coraz więcej
      literek z własnej i nieprzymuszonej woli.

      Gdyby usłyszał, że go ktoś nie lubi itp. na początku pewnie by się zmartwił,
      ale raczej wiedziałby, co odpowiedzieć. I nie zachłystywałabym się faktem, że w
      przedszkolu to może dostać klockiem po głowie (też mi powód do radości).

      W mojej małej miejscowości są 3 przedszkola na krzyż i specjalnego wyboru nie
      ma. Nie ma w nich również: psychologa, logopedy, ortopedy, stomatologa czy
      ortodonty, ani nikogo od gimnastyki korekcyjnej. Nie ma języków, odrębnej
      rytmiki, a kopalnię, do której od zawsze się chodziło na wycieczki szkolne i
      przedszkolne - zamknęli jakieś 10 lat temu.

      Grupa mojego synka liczyła 30 dzieci (być może wbrew przepisom), którymi
      opiekawała się JEDNA pani (nawet lubiana), mając do pomocy panią kucharkę
      (która przecież musiała zajmować się też gotowaniem), i od czasu do czasu
      praktykantkę.

      Czytając wszystkie powyższe posty mogę stwierdzić, że nie robię żadnej krzywdy
      mojemu dziecku i jeśli we wrześniu też tak będzie rozpaczał - z czystym
      sumieniem zostawię go w domu.

      Nie od przedszkola zależy, czy ktoś jest śmiały, czy nie; czy jest duszą
      towarzystwa, czy stoi na uboczu. Ja do przedszkola chodziłam od 5-go roku życia
      i cieszę się, że nie wcześniej. Do dziś pamiętam, jak nienawidziłam zup
      mlecznych (a musiałam je jeść), a z wspólnych zabaw z dziećmi pamiętam jedynie
      to, że nauczycielka sadzała mnie na krzesełku, dzieci siadały dookoła na
      dywanie i czytałam im bajki na głos (wtedy już płynnie czytałam), a panie miały
      chwilę wytchnienia.

      Z zerówki w innym przedszkolu pamiętam, że stałam w kolejkach (bo i tak
      wszystko umiałam) w pobliskim sklepie spożywczym, bo akurat przywozili towar,
      kiedy panie pracowały (były to czasy, kiedy wszystko trzeba było "wystać") -
      totalna żenada. Więc chyba byłam wykorzystywana, a nie nauczana. Jako 6-
      ciolatki ubieraliśmy po drzemce dzieci z maluchów (no, kolejna umiejętność -
      ubieranie innych).
      I mimo, że chodziłam do przedszkola, całe życie jestem nieśmiała, a w
      kontaktach z rówieśnikami w szkole nigdy nie byłam duszą towarzystwa.

      Jeśli więc moje dziecko nie będzie chciało chodzić do przedszkola - nie będę go
      zmuszać (a jeszcze niedawno chciałam to zrobić). Nie ma czego żałować.
      • beti.sc Re: która mama NIEposłała dziecka do przedszkola. 12.06.05, 13:06
        gummisiu-nie mam zamiaru nikogo obrażać nie to bylo moją intencją. Każdy rodzic
        decyduje co zrobi ze swoim dzieckiem, każdy ma inne doświadczenia ze swojego
        dzieciństwa, z obecnych obserwacji i dobrze. Ja uważam, że grupa rówieśnicza
        jest bardzo dobrą sprawą dla takiego malucha z różnych względów. Nie wiem czy
        mnie zrozumiesz ale ja wiem, że przez ten przysłowiowy klocek potrafię dziecko
        uczyć świata, gdy jestem w stanie z nim o tym rozmawiać. Powodzenia w
        zmaganiach zdrowotnych Beti.
Pełna wersja