Już nie daję rady..

08.05.05, 20:07
    • polibius Re: Już nie daję rady..cd 08.05.05, 20:24
      za szybko wcisnęłam enter. Dziewczyny napiszcie, jeśli macie jakieś
      doświadczenia, nie wiem czy po prostu mam takie dziecko, czy popełniłam gdzies
      błąd i można jeszcze naprawić. Moja Ania od kiedy skończyła 3 miesiące zaczęła
      pokazywać kto w tym domu rządzi. Na początku nie jeździła w wózku, jak tylko
      próbowałam się schylić nad wózkiem to od razu był wrzask nie do opisania.
      Sytuacja poprawiła się od 6 miesiąca. OD tego czasu do ok 11 miesiąca Ania była
      kochana. Potrafiła się coraz dłużej sama bawić ( tj 10 minut, co było szytem
      szczęścia), ładnie jeździła w wózku itp. Od 11 miesiąca zaczęły wychodzić jej
      zeby. W związku z tym jest cały czzas podminowana a wręcz wsciekła. NIgdzie z
      nia nie mozna wyjść. Chce cały czas na ręce - tylko ja mam ją prawo nosić.
      Każda zabawka jest tylko na 5 minut, w wózku nie usiedzi. O wyjściach do
      kościoła zapomniałam już dawno.. Po smierci papieża nie byłam w
      stanie się nawet pomodlićsad(( Ania od razu chciała wyjść z wózka - pomimo 14
      miesięcy nie potrafi jeszcze chodzić. Jak jej nie chcę wyciągnąć z wózka, to
      jest wycie, wrzaski, wykręcanie się itp. Mąż pomimo usilnych starań nie
      dostąpił zaszczytu noszenia naszej
      córeczki, pomimo tego, że przebywamy z Anią dokładnie tyle samo. Co się dzieje
      w sklepie lepiej nie mówić. Miesiąc temu zaczęliśmy zabierać Anię do sklepu, na
      początku było w porządku, jeździła w specjalnym siedzisku dla dziecka. Ostatnio
      można ją włożyć na parę sekund, mimo wręczenia jej różnych zabawek, książeczek
      dostępnych w sklepie, wszystko woli oglądać będąc noszona ( oczywiście przeze
      mnie). Jak się rozglądam po sklepie, to wszystkie dzieci OBOWIĄZKOWO jeżdżą w
      wózkach, tylko moje nie sad((( Dzisiaj próbowaliśmy na siłę ją wsadzić do wózka
      był taki wrzask, ze ludzie zatrzymywali się i patrzyli z zaciekawieniem. Jakaś
      młoda para poinformowała mnie, ze wyleczyli się od dzieci jak zobaczyli tę
      wojnę. Ostatnio była ładna pogoda, więc popołudniami wychodziliśmy na dwór.
      Teraz jak tylko wychodzimy Ania od razu pokazuje, ze chce do piaskownicy, kiedy
      nie idę w kierunku piaskownicy, to tak wrzeszczy, że uciekam czym prędzej.
      Wszystko wymusza płaczem i darciem się. Dzisiaj stwierdziłam, ze do niczego się
      nie nadaję, jełśi moje 14 miesięczne szczęście potafi mną rządzić. Usiłowałam
      wprowadzać metody zaklinaczki, ale może źle czytam, nic nie wychodzi. Ona
      napisała, ze 8 miesięczne dziecko powinno się samo bawić przez 40 minut.
      Ostatnio Ania bawi się sama może 4 minuty, po tym czasie jak piesek czworakuje
      za mną i chce abym wzięła ją na ręce i najlepiej gdybym podsadziła do lampy,
      wsadziła na parapet, zamknęła w szafie. Czy to jest oznaka nadpobudliwości,
      czy rozpieszczenia?
      POmóżcie
      PS od poniedziałku do piątku przez 9 godzin przebywa z nianią, z nią generalnie
      jest grzeczna. Pewnie to ja nie umiem wychowywać dziecka sad((((((
      • klarak Re: Już nie daję rady..cd 08.05.05, 21:08
        e tam, taki charakter i juz. ja mam taka wrzeszczuche jako drugie dziecko.
        pierwsze wcale sie tak nie zachowywalo. nie rob nic na sile, bo wtedy bedziesz
        ciagle sfrustrowana. zaraz zacznie chodzic i przynajmniej problem noszenia
        bedziesz miala z glowy. a do sklepu chodz sama lub wysylaj meza, nie bedziesz
        sie stresowac. ja mojej nie moglam w ogole brac do sklepu. teraz zblizamy sie do
        2 lat i juz takich problemow nie ma, chociaz jak cos idzie nie po jej mysli, to
        jeszcze wrzasnac potrafi. ale na szczescie juz duzo mowi, wiec wiele umie
        wyrazic w bardziej cywilizowany sposob. ma swoje zdanie dziewczynina i juz.
        pociesz sie, ze da sobie rade w zyciu wink powodzenia!
        • krzysiowamama Re: Już nie daję rady..cd 08.05.05, 21:49
          hmm jeżeli ona generalnie spędza czas z nianią to może jak już cie widzi,że
          jesteś to próbuje to na maxa wykorzystać,a jeżeli z nianią jest grzeczna tzn że
          niania jest dla niej autorytetem i to ona możę małej mówić co ma robić i jak ma
          się zachowywać.Przemyśl to....mała po prostu ustawiła Cię niżej w piramidzie
          ważności... zastanów się czy sama jej do tego nie prowokujesz np spędza czas z
          niania nie z Tobą(poczucie winy Twoje)-to kupujesz jej często zabawki,ulegasz
          kaprysom, zgadzasz sie na jej warunki itd jestes niekonsekwentna.Może spróbuj
          porozmawiać z niania na jakich zasadach oparte są jej relacje z małą i ściśle
          przestrzegaj zasad, może niech niania mówi małej jak ciebie nie ma ,że mama
          jest bardzo ważna, że mamy trzeba słuchac..........
          pozdrawiam
      • hogatta33 Re: Już nie daję rady..cd 09.05.05, 15:21
        mam podobny problem z moją córeczką- jak tylko jest z nią ktoś inny (mąż,
        teściowa itd) malutka jest grzeczniutka, bawi się, żdnych marudzeń... gdy tylko
        pojawię się ja na horyzoncie Zuzia raptem zaczyna płakać ,wyciągać rączki,
        chodzić za mną krok w krok. nie wiem czemu tak się dzieje ale rzekomo to
        normalne, wcale nie oznacza w Twoim przypadku ,jak ktoś zasugerował, że jesteś
        na niższym miejscu w piramidze ważności.właśnie ze jesteś najważniejsza i
        dlatego tak bardzo walczy o to żeby być najbliżej Ciebie jak tylko się da.w
        wszystko nasza wina,że od samego początku pozwalalyśmy na to, żeby nasze dziecko
        nami zawładnęlo- trzeba się przemęczyć i zacząć stosować pewne reguły - troszkę
        stanowczości i siły !!! dasz radę (i ja pewnie też.)
        pozdrawiam Cię ciepło
        mama małej terrorystki kochanej bardzo... smile))
    • mal.go.sia Re: Już nie daję rady.. 09.05.05, 13:58
      polibius, po pierwsze jestes najlepsza mama, jaka moze miec Twoje dziecko.
      Robisz dla niej wszystko, co mozliwe i najlepsze i w zadnym wypadku nie mysl
      inaczej.

      Coreczka na pewno teskni za Toba, kiedy Cie nie ma w domu - jest w takim
      wlasnie wieku. Ty tez masz wyrzuty sumienia i to jeszcze pogarsza sprawe. Jest
      mnostwo ksiazek na temat poskramiania takich wymagajacych dzieci, poza
      zaklinaczka mozesz pocztac np. "Kazde dziecko moze nauczyc sie regul" Annette
      Kast-Zahn. Nawet jesli jej metody nie poskutkuja w 100 %, moze cos z nich dla
      siebie wyciagniesz - chocby wiedze, ze nie jestes sama z takim problemem.

      Moj synek tez ma wymagania, ma wlasne zdanie i trudno go ujarzmic (13
      miesiecy). Pomimo, ze od dawna sprawnie chodzi, ma takie dni, ze co chwila
      wdrapuje mi sie na rece. Walcze z tym na kilka sposobow: przede wszystkim
      staram sie, zeby jak najczesciej spedzal czas z kims innym, w szczegolnosci z
      Tata. Tez bylo trudno na poczatku, Olo plakal, ale w koncu doszli do
      porozumienia i teraz wdrapuje sie tez Tacie na rece. Poza tym, jesli chce na
      rece w momencie kiedy cos robie (np. zmywam albo gotuje), tlumacze glosno i
      spokojnie, ze mama jest zajeta i nie moze teraz wziac na raczki. Na poczatku
      konczylo sie placzem ze spazmami (wtedy oczywiscie uspokajalam, ale staralam
      sie to robic na podlodze, a nie wysoko na rekach), ale teraz pomarudzi jeszcze
      chwile i odchodzi. No, chyba, ze ma NAPRAWDE ciezki dzien - wetdy nie ma rady,
      nosze, przytulam, spiewam... Jesli trzeba wziac na rece, staram sie go
      przeniesc do nablizszej zabawki i zainteresowac nia. Ewentualnie dac do zabawy
      jakas miske/koszyk/lyzke i pokazac, jak sie mozna nia zabawic.
      Wprowadzilismy takie zasady w domu i Olo przenosi je juz na zewnatrz - jeszcze
      nie zawsze, ale zdarza sie, ze da sie poprowadzic za raczke, rzadko juz placze
      przy wyciaganiu z piaskownicy, no i rzadko juz musze uciekac z placu zabaw,
      zeby w spokoju wytrzepac spodenki i buciki z piachu - daje sobie to robic w
      wozku, jeszcze na placu zabaw... Dwa miesiace temu bylo to nie do pomyslenia...

      Mysle, ze poza zrozumieniem, ze naprawde jestes dla swojego dziecka najlepsza
      mama na swiecie, powinnas dac do zrozumienia coreczce, ze Ty rzadzisz. Ze ona
      ma prawo byc zla albo miec odmienne zdanie, ale w koncu to i tak Ty decydujesz,
      czy wychodzicie z piaskownicy i czy pozwolisz jej pobawic sie lampa. Uzbroj sie
      tylko przy tym w cierpliwosc, bo u nas byl to BARDZO glosny okres. Ale powoli
      widze efekty...

      Mam nadzieje, ze nie za bardzo sie wymadrzam smile pozdrawiam, gosia
Pełna wersja