Czy wychowujecie "Asertywnych"?

09.05.05, 16:57
W te ostatnie weekendowe dni wdalam sie w rozmowe z ciotkami.Temat:Jak
wychowuje sie teraz?Ciotki maja dzieciaki-studenciaki.Kazda powiedziala,ze
ich dziecko ,to bogaczem nie bedzie,bo jak tylko cos ma,to sie zaraz z innymi
dzieli.Mowily to z lekka melancholia,ze to niby dobrze,ale i zle troche.Moja
mala ma 17miesiecy.Na razie mamy stycznosc z dziecmi w piaskownicy i na
basenie.Zauwazylam,ze o atmosferze miedzy dziecmi w danym miejscu decyduje
dobor rodzicow.Jedne piaskownice sa bespretensjonalne,panuje tam komuna,nikt
zabawek nie zabierze,dzieciaki razem w kolku sie bawia,jakas babcia inicjuje
spiewy itd.Ale sa tez takie,gdzie podskornie wyczuwa sie "wyscig"
i "przescig".Szpan,dobre ciuchy-tzn drogie ciuchy,niewyzycie rodzicielskie
ujawnia sie w przechwalkach,gdzie dziecko chodzi,co juz potrafi i czy inne
nie potrafia wiecej.Angielski w wieku 2 lat?To pewnie wynika z troski i checi
dania wszystkiego co naj,ale i z wlasnego niezaspokojenia i
niedowartosciowania.Az strach przebywac w takim towarzystwie.Pani na basenie
wciska dziecko pod wode,chociaz dzieciak ryczy i sie boi.Podobno sie
przyzwyczai,no i wszystkie mamy zgodnie pchaja pod wode swoje
pociechy.Myslicie,ze to dobrze?Czy wychowujecie swoje dzieci asertywnie?Czy
kazdy musi byc asertywny,czy potrzebuja tego tylko niektorzy,ci lekko z
tylu,mniej pewni?Czy "poradzic sobie w zyciu"tzn stawiac siebie zawsze na
pierwszym miejscu?Czy mowicie cos swoim dzieciom o sumieniu?Czy warto
wychowywac w duchu "badz dobry,uczciwy,szczery,ale pamietaj nie badz naiwny i
nieudaczny?Jakie wartosci przekazujecie swoim dzieciom?
Wychowac "marzyciela"to wstyd?pozdro!!!
    • anka1 Re: Czy wychowujecie "Asertywnych"? 09.05.05, 17:12
      ja nie mam zamiaru brac udzialu w takim "wyscigu szczurow". dziecko jest zdrowe
      i daje mu czas zeby rozwijalo sie we wlasnym tempie.nic na sile. i bede starala
      sie zeby bylo madre, uczciwe ale i sobie nie dalo krzywdy zrobic.a przede
      wszystkim zeby wiedzialo ze o wartosci jego i innych nie swiadcza posiadane
      pieniadze , modne ciuchy czy inne rzeczy.
    • maksimum Czy wychowujecie "Asertywnych"? NIE UMIEJA MIEC 09.05.05, 17:19
      magdus74 napisała:

      > W te ostatnie weekendowe dni wdalam sie w rozmowe z ciotkami.Temat:Jak
      > wychowuje sie teraz?Ciotki maja dzieciaki-studenciaki.Kazda powiedziala,ze
      > ich dziecko ,to bogaczem nie bedzie,bo jak tylko cos ma,to sie zaraz z innymi
      > dzieli.

      Bo to jest cecha tych,ktorzy nie umieja miec.

      > Mowily to z lekka melancholia,ze to niby dobrze,ale i zle troche.Moja
      > mala ma 17miesiecy.Na razie mamy stycznosc z dziecmi w piaskownicy i na
      > basenie.Zauwazylam,ze o atmosferze miedzy dziecmi w danym miejscu decyduje
      > dobor rodzicow.Jedne piaskownice sa bespretensjonalne,panuje tam komuna,nikt
      > zabawek nie zabierze,dzieciaki razem w kolku sie bawia,jakas babcia inicjuje
      > spiewy itd.Ale sa tez takie,gdzie podskornie wyczuwa sie "wyscig"
      > i "przescig".Szpan,dobre ciuchy-tzn drogie ciuchy,niewyzycie rodzicielskie
      > ujawnia sie w przechwalkach,gdzie dziecko chodzi,co juz potrafi i czy inne
      > nie potrafia wiecej.Angielski w wieku 2 lat?

      Mozna sadzac dzieciaka przed telewizorem z programem angielskim i same sie
      nauczy.


      > To pewnie wynika z troski i checi
      > dania wszystkiego co naj,ale i z wlasnego niezaspokojenia i
      > niedowartosciowania.Az strach przebywac w takim towarzystwie.Pani na basenie
      > wciska dziecko pod wode,chociaz dzieciak ryczy i sie boi.Podobno sie
      > przyzwyczai,no i wszystkie mamy zgodnie pchaja pod wode swoje
      > pociechy.

      Tego to juz bym nie zniosl.


      > Myslicie,ze to dobrze?Czy wychowujecie swoje dzieci asertywnie?Czy
      > kazdy musi byc asertywny,czy potrzebuja tego tylko niektorzy,ci lekko z
      > tylu,mniej pewni?

      Jedne dzieci rodza sie z pewnoscia siebie,inne nie.
      Piszac swoi artykulik Justyna D. niezle nagiela rzeczywistosc do jej widzenia
      swiata.


      > Czy "poradzic sobie w zyciu"tzn stawiac siebie zawsze na
      > pierwszym miejscu?

      Tak rzeczywiscie powinno byc,zeby kazdy staral sie o siebie przede wszystkim.
      Chodzi o wyksztalcenie wartosci przywodczych.


      > Czy mowicie cos swoim dzieciom o sumieniu?Czy warto
      > wychowywac w duchu "badz dobry,uczciwy,szczery,ale pamietaj nie badz naiwny i
      > nieudaczny?

      Litosc,to zbrodnia.

      > Jakie wartosci przekazujecie swoim dzieciom?
      > Wychowac "marzyciela"to wstyd?pozdro!!!

      Tak,bo moze zyc za bardzo oderwany od reszty spoleczenstwa,a tym samym byc
      niezrozumialy dla innych.
      • jota.40 Re: Czy wychowujecie "Asertywnych"? NIE UMIEJA MI 09.05.05, 17:34
        To zawsze był dla mnie bardzo ważny problem. Wychowuję dzieci trochę "obok".
        Rzadko kiedy chodziły na dodatkowe zajęcia - czasem była jakaś muzyka, czasem
        lepienie z gliny, czasem angielski. Przede wszystkim staram się - w ramach
        zdrowego rozsądku - iść za dzieckiem. Nie za bardzo naginać i nie przesadzać z
        ilościa popołudniowych zajęć. Na razie chłopcy są w podstawówce, może trochę
        później przyjdzie czas na coś więcej. Ale z przerażeniem widzę, ile zajęć
        miewają maluchy w przedszkolu albo młodsze - zgroza. Według mnie to, co dzieci
        mają najcenniejszego - to wolny czas. Niech się bawią. Niech nawet spędzają ten
        czas ze mną w domu, budując z klocków.
        Oczywiście, znam te teorie, mówiące, że dziecko ma chłonną pamięć i jak czegoś
        się nauczy w wieku kilku lat...etc.etc. Jednak wydaje mi się, że takie
        zapychanie dziecku czasu wynika z rozmaitych powodów - czasem z autentycznej
        troski, częściej ze snobizmu i chęci pochwalenia się znajomym, a kiedy indziej -
        po prostu rodzice mają chęć sprzedać dziecko gdziekolwiek i mieć wolny czas dla
        siebie (gasząc wyrzuty sumienia poczuciem spełnionego obowiązku - w końcu
        dziecko pożytecznie spędza czas...).
        Wyścig szczurów na tym poziomie jest rzeczywiście obrzydliwy.
        • maksimum Re: Czy wychowujecie "Asertywnych"? NIE UMIEJA MI 09.05.05, 17:42
          jota.40 napisała:

          > To zawsze był dla mnie bardzo ważny problem. Wychowuję dzieci trochę "obok".

          Nie boj sie zmian,bo zmiany moga byc na lepsze.

          > Rzadko kiedy chodziły na dodatkowe zajęcia - czasem była jakaś muzyka, czasem
          > lepienie z gliny, czasem angielski. Przede wszystkim staram się - w ramach
          > zdrowego rozsądku - iść za dzieckiem. Nie za bardzo naginać i nie przesadzać z
          > ilościa popołudniowych zajęć.

          Tak dlugo jak dziecko nie wykazuje wyraznego zmeczenia,wszystko jest OK.
          To nie wazne ile sie w miedzyczasie nauczy,lecz sama partycypacja jest istotna.

          > Na razie chłopcy są w podstawówce, może trochę
          > później przyjdzie czas na coś więcej. Ale z przerażeniem widzę, ile zajęć
          > miewają maluchy w przedszkolu albo młodsze - zgroza. Według mnie to, co dzieci
          > mają najcenniejszego - to wolny czas. Niech się bawią. Niech nawet spędzają
          >ten czas ze mną w domu, budując z klocków.

          To chodzi o to,by zmienic sposob bawienia sie,nic wiecej.

          > Oczywiście, znam te teorie, mówiące, że dziecko ma chłonną pamięć i jak czegoś
          > się nauczy w wieku kilku lat...etc.etc. Jednak wydaje mi się, że takie
          > zapychanie dziecku czasu wynika z rozmaitych powodów - czasem z autentycznej
          > troski, częściej ze snobizmu i chęci pochwalenia się znajomym, a kiedy
          indziej - po prostu rodzice mają chęć sprzedać dziecko gdziekolwiek i mieć
          wolny czas dla
          > siebie (gasząc wyrzuty sumienia poczuciem spełnionego obowiązku - w końcu
          > dziecko pożytecznie spędza czas...).
          > Wyścig szczurów na tym poziomie jest rzeczywiście obrzydliwy.

          Nie patrz na efekty w tak mlodym wieku,lecz na sam udzial.
          Efekty moga przyjsc duzo pozniej.
          • magdus74 Re: Czy wychowujecie "Asertywnych"? NIE UMIEJA MI 09.05.05, 17:54
            maksimum,a ty jak wychowujesz swoje dziecko,albo ,jakbys wychowal?Co jest dla
            ciebie wazne?
            • maksimum Re: Czy wychowujecie "Asertywnych"? NIE UMIEJA MI 09.05.05, 23:02
              magdus74 napisała:

              > maksimum,a ty jak wychowujesz swoje dziecko,albo ,jakbys wychowal?Co jest dla
              > ciebie wazne?

              Dla mnie jest wazne,zeby bylo solidne,uczciwe,rzetelne.
              Nie musi byc najlepsze,bo to idzie z genami,ze w tej chwili syn jest jednym z
              najlepszych wcale nie znaczy ze bedzie najlepszy jak pojdzie na studia.
              Na razie dzieciaki sa dobre w swoim srodowisku,a wraz z uplywem czasu beda
              musialy konkurowac z coraz to lepszymi.Nie boje sie tego i nie wymagam ,zeby
              byly najlepsze,aby tylko dawaly z siebie maksimum.
    • edytka73 Re: Czy wychowujecie "Asertywnych"? 09.05.05, 23:12
      > Czy wychowujecie swoje dzieci asertywnie?Czy
      > kazdy musi byc asertywny,czy potrzebuja tego tylko niektorzy,ci lekko z
      > tylu,mniej pewni?Czy "poradzic sobie w zyciu"tzn stawiac siebie zawsze na
      > pierwszym miejscu?

      Pozwolę sobie zauwazyć, ze w potocznym pojeciu asertywnośc jest prawie
      równoznaczna z parciem do przodu, upatzronego pzrze siebie celu, po trupach,
      czasem niemoralnie. Że asertywny jest ten, kto wygrywa w wyścigu szczurów.
      Bzdura.

      Asertywność jest złotym środkiem pomiedzy uległoscią a agresją, jest byciem w
      zgodzie ze sobą i ze światem, umiejętnościa powiedzenia "tak" kiedy myśli
      się "tak" i umiejetnością powiedzenia "nie" kiedy myśli się "nie". Jest
      świadomością własnych uczuć i respektowaniem uczuć drugiego człowieka.

      Tzw. prawa asertywności sfromułowane przez Herberta Fensterheima, który to
      pojęcie wymyślił:

      1. Masz prawo do wyrażania siebie, swoich opinii, potrzeb, uczuć – tak długo,
      dopóki nie ranisz innych.

      2. Masz prawo do wyrażania siebie – nawet, jeśli rani to kogoś innego – dopóki
      Twoje intencje nie są agresywne.

      3. Masz prawo do przedstawiania innym swoich próśb – dopóki uznajesz, że oni
      mają prawo odmówić.

      4. Są sytuacje, w których kwestia praw poszczególnych osób nie jest jasna.
      Zawsze jednak masz prawo do przedyskutowania tej sytuacji z drugą osobą.

      5. Masz prawo do korzystania ze swoich praw.

      Tak, staram się być asertywna i wychowywac moje dziecko asertywnie. Pamiętając,
      że asertywnośc nie jest obowiązkiem tylko jedną z wielu przydatnych w życiu
      umiejętności.
      • maak3 Re: Czy wychowujecie "Asertywnych"? 09.05.05, 23:18
        ba
        nawet w imie asertywnosci mamy prawo byc nieasertywni smile))
    • antonina_74 Re: Czy wychowujecie "Asertywnych"? 10.05.05, 12:01
      Tak, staram się wychować asertywnych. Czyli takich którzy umieją mówić "nie" i
      wyrażać swoje, odmienne, zdanie nie raniąc innych. Ja np. nie zawsze umiem i
      taki brak asertywności mocno mi w życiu przeszkadza.

      Natomiast nie rozumiem co ma do asertywności "wyścig" w piaskownicy. Nie lubię
      też generalizacji typu - dziecko w drogich ciuchach i chodzi na angielski tzn.
      ma niedowartościowanych rodziców.
      Dzieci chodzą na angielski żeby nauczyły się angielskiego. A drogie ciuchy
      noszą jeśli rodziców stać, ponieważ są najczęściej porządniejsze i trwalsze od
      tanich i można zamiast 3 tanich bluz które się zaraz powyciągają kupić jedną
      dobrą na lata. Nie lubię wieszania psów na zamożniejszych rodzicach dla zasady -
      zawsze wyczuwam posmak "kwaśnych winogron".

      Z tego co zaobserwowałam w naszej piaskownicy głównie babcie psują zabawę
      wiecznymi zakazami, nakazami (oddaj natychmiast, nie syp, pobrudzisz się, wyjdź
      mi zaraz).

      Mam jedno dziecko mocno asertywne drugie "bogaczem nie zostanie". Starszy jak
      coś chce to sobie popłacze że na pewno nie dostanie. Młodsza idzie i bierze
      albo żąda "DAJ!". Oboje są wychowywani tak samo. To musi być charakter.

      Nie prowadzę dzieciom wykładów o sumieniu i nie wpajam wartości. Wychodzę z
      założenia że wartości się wpoją przez dobry przykład w domu, że dziecko ludzi
      uczciwych szczerych i kulturalnych nasiąknie pewnymi zasadami. Mam wrażenie że
      zrównujesz "radzenie sobie w życiu" z cwaniactwem... bardzo polskie podejście,
      albo uczciwy i biedny albo lepiej mu się wiedzie znaczy cwaniak i złodziej...
      ja jestem bliższa idei protestanckiej, nie ma nic nagannego w gromadzeniu dóbr
      materialnych i intelektualnych ciężką pracą, a osiągnięcie wysokiej pozycji w
      życiu jest powodem do dumy a nie do przepraszania.
      • magdus74 Re: Czy wychowujecie "Asertywnych"? 19.05.05, 18:43
        Czesc,ten list adresuje szczegolnie do edytki73 i antoniny_74.Piszac o
        asertywnosci,mialam na mysli to,o czym edytka napisala,ze nia nie jest,a wiec z
        parciem do przodu za wszelka cene.Mam znajomych w roznym wieku,takze
        gimnazjalistow i licealistow i to od nich uslyszalam jak wielka wage przypisuje
        sie nauczaniu "asertywnosci" w szkole.Byc moze wychodzi sie od praw
        asertywnosci, kt podala edytka(nie znalam ich dotad) i zgadzam sie,ze w takim
        swietle asertywnosc brzmi,jako wyrazenie swoich pogladow i uczuc w zgodzie z
        soba i z szacunkiem dla samego siebie.Ale młodzi mówia,że z tym jest
        paranoja:mówienie o tym na kazdym kroku sprzyja hodowli drapieżników i wyzwala
        w ludziach,ktorzy i tak juz asertywni sa, niezaspokojone apetyty +
        bezczelnośc+chamstwo.Zgadzam się z tym,że ludzie rodzą się już z lepszą lub
        gorszą "umiejetnością radzenia sobie".Oczywiście też chciałabym,żeby moje
        dziecko potrafiło odnależć się w świecie ludzi,żeby nie było tłamszone i
        wykorzystywane, ani nie deprymowało innych.I zeby umiało się zorientowac kto
        jest kto.Ale widzę,że hołduje się raczej tej zle pojętej asertywnosci.I stąd
        moje pytania,jak wychowujecie swoje dzieciaki.Nie mam nic przeciwko drogim
        ciuchom,ani angielskiemu,sama do "pokrzywdzonych przez życie"nie należę,dosyć
        płynnie sie w angielskim poruszam.Pytanie tylko:po co się te ciuchy kupuje i po
        co ten angielski w wieku 2 lat?Czy nie po to,żeby przypadkiem dziecko nie
        zostało trochę z tyłu?Albo z przerażliwego strachu,ze pożniej nie nadąży i
        bedzie odstawac?Chodzi mi o to ,że nakręcenie się w tych
        ciuchach,językach,szkołach muzycznych,tenisie ,występach,kółkach prowadzi
        tych "dobrze sobie radzących" do egocentryzmu i bezwzglednosci,a tych troche
        gorzej do kompleksow i zagubienia,pozdro,m.
    • pade Re: Czy wychowujecie "Asertywnych"? 10.05.05, 14:54
      Bardzo spodobał mi się post antoniny. Zgadzam się z nim w 100%.
      Dodam, że ja nie wychowuję dzieci na "asertywnych" bo szczerze mówiąc nawet nie
      wiem, jak by to miało wygladać. Tłumaczyć dziecku: teraz należałoby odmówić, a
      teraz możesz wyrazić siebie?
      Przede wszystkim nie tłamsić! Miłością, surowością, prezentami, itd.
      Dzieci są bardzo bystre, wszystko widzą, wyciągają wnioski. Ja nie jestem
      asertywna, mąż jest "dyplomatą", rzadko kiedy odmawia, bo ma "dobre serce". A
      mój synek potrafi walczyć o swoje, i córa też. Syn podstępem, albo z humorem,
      córcia mrugając oczkami lub robiąc śmieszne minki-próbują, czasem im się udaje,
      czasem nie. Życie ich nauczy bycia asertywnym, mam taką nadzieję...
    • paulina.99 asertywnoość to nie basen ani nauka angielskiego 11.05.05, 22:47
      Uczyć asertywności, żeby już dorosły człowiek umial powiedzieć że jest czarne
      kiedy jest i żeby umiał to odróżnić oraz wiedział kogo zignorować a kogo
      szanować {to dosyć trudna sztuka}. Człowiek asertywny ma sznsę szczęśliwiej
      przejść przez życie i lżej bez nerwicy.
      • 6394mw Re: asertywnoość to nie basen ani nauka angielski 12.05.05, 08:19
        W środowisku rówieśników asertywność czasem "rodzi" się spontanicznie.Mama jest
        odbiorcą dziecięcych sygnałów i powinna tworzyć z Nim obudowę,ramy, rozsądny
        zakres wartości, żeby tak jak Pani mówi "przejść przez życie unikając
        stresogennych porażek i lżej bez nerwicy"
Pełna wersja