urodziny w klasie. Problem

11.05.05, 17:46
Wiekszosc dzieci w klasie (osmiolatki) ma urzadzane urodziny przez swoich
rodzicow. Nastepuje jakas kumulacja. kazde nastepne musza byc fajniejsze od
poprzednich. Byly juz w zoo, w muzeum, w pracowni ceramicznej itp. To
kosztuje, co zrobic, by dziecko nie poczulo sie gorsze, bo "jego urodziny nie
byly tak fajne jak kolegow/kolezanek". Jakies pomysly? czy u waszych dzieci w
szkolach rodzice tez wywmyslaja takie urodziny w roznych miejscach?
Dla kogo te urodziny, dla rodzicow - ktorzy chca sie pokazac, czy dla dzieci?
Czekam na Wasze opinie. czy mieliscie podobny problem?
ja mam wrazenie, ze takie urzadzanie urodzin to w ogole jakas nowa moda. Jak
bylam mala (mam 33 lata), to jakos rzadko sie urzadzalo takie rzeczy, a
jaesli juz to tylko dla kilku najblizszych kolezanek.

    • nchyb Re: urodziny w klasie. Problem 11.05.05, 19:43
      > ja mam wrazenie, ze takie urzadzanie urodzin to w ogole jakas nowa moda. Jak
      > bylam mala (mam 33 lata), to jakos rzadko sie urzadzalo takie rzeczy,
      Jak ja byłam mała (jestem o 2 lata od Ciebie starsza) to nie było video,
      mikrofalówek, McDonaldsa i KFC, komórek i setek innych rzeczy dostępnych
      obecnie (przynajmniej w Polsce).
      Urodziny lub imieniny obchodziliśmy i to bardzo hucznie, w mojej klasie
      przeciętnie na jedną imprezę przychodziło ok. 20 osób. Fakt, odbywały się
      zazwyczaj w domu, ale to głównie dlatego, że jak już wspomniałam, pierwsze
      lokale typu fastfoodowego pojawiły się już po mojej 18-tce.

      Rozumiem rodziców urządzających imprezki poza domem, jestem właśnie po 11
      urodzinach syna (w Telepizzy), psychicznie wysiadam przy gromadzie hałaśliwych
      dzieci, rozumiem więc tych, co chcąmiec to zorganizowane poza domem.

      To, że jedni starają się być lepsi od innych, zdarza się, specjalnie bym się
      nie przejmowała. Ja zapytałam dziecka, gdzie chce mieć urodziny, akurat
      Telepizza jest w naszym mieście od niedawna, McDonaldsa i KFC mieli
      już "przerobione" kilkanaście razy wcześniej. Dzieciom podobało się, a to dla
      mnie najważniejsze.

      A imprezy najlepiej robić tak, by mieć na to finanse, zwrócić uwage na środki
      lokalowe i uwzględnić życzenia dzieci. I tyle, a jak ktoś kolejne urodziny
      urządzi na Bahamach (niestety, raczej nie zanosi się smile, to z chęcią dziecko
      zawiozę, ale sama rok później podobnej imprezy nie zorganizuję smile)
    • lila1974 Re: urodziny w klasie. Problem 12.05.05, 00:00
      Wydaje mi sie, ze jak dziecko rosnie w rodzinie, w ktorej nie ma takiego pedu
      do bycia lepszym od wszystkich sasiadow, to w miar latwo poradzi sobie z tego
      rodzaju problemem. Wysluchalabym najpierw, jakie ma pomysly w tej kwestii, a
      potem zasugerowala, co ewentualnie moge zrobic, by byly to fajne urodzinki.
      Sami siebie niepotrzebnie stresujemy przejmujac sie tak przesadnie wszystkim.
      Czy Twojemu dziecku zalezy by na jego urodzinach byla cala klasa, czy chce ten
      dzien spedzic w zaprzyjaznionym gronie? Jesli z przyjaciolmi, to zapewne nie ma
      sie wogole czym przejmowac, bo chyba sa na tyle rozgarnieci, by nie dac sie
      zlapac w pulapke wyscigu szczurow. Jesli nie sa i oczekuja od Twojego dziecka
      stawania na rzesach, to powinien zastanowic sie nad kontynuowaniem takich
      przyjazni.
      • klarak Re: urodziny w klasie. Problem 12.05.05, 00:23
        u nas w klasie jest taki zwyczaj, ale mnie nie stac na urodziny poza domem. syn
        rotacyjnie zaprasza co roku po kilka osob do domu, a ja organizuje im konkursy
        itp. syn wie, ze nie na wszystko nas stac, rozmawiamy o tym szczerze i zawsze
        sam znajduje bardzo interesujace rozwiazania. dobrze zna nasze zdanie na temat
        przeinwestowywania (finansowego) w dzieci i wydaje mi sie, ze juz to rozumie.
        aha, ma 9 lat.
        • drzewko_szczescia Re: urodziny w klasie. Problem 12.05.05, 08:36
          Słuchaj, jeśli te dzieci każde urodziny spędzają "ma mieście", to może właśnie
          impreza w domu być niebywałą atrakcją! "Housing" jest zresztą teraz b. modnywink
    • drzewko_szczescia Re: urodziny w klasie. Problem 12.05.05, 08:38
      O- możecie coś razem upiec- ciasteczka z foremek...
      Współczuję tylko sprzątania, ale to może być dla dzieci b. ciekawe
      doświadczenie.
    • effata Re: urodziny w klasie. Problem 12.05.05, 09:38
      Przyznam szczerze, ze przerazaja mnie tego typu zwyczaje wlasnie ze wzgledu na
      eskalacje. Urzadzanie wielkich przyjec urodzinowych dla kilkulatkow, komunia ze
      strojami i oprawa jakiej niejedna panna mloda by sie nie powstydzila, wakacje -
      wszedzie, byle by nie w Polsce. Najgorzej, ze pojawia sie presja by robic to
      samo, bo moje dziecko bedzie sie czulo pokrzywdzone, inne, odrzucone. Mnie na
      razie ten problem nie dotyczy, bo moj synek ma 5 lat i jeszcze nie dotknela go
      fala urodzin. Byl raz na 'imprezie' urzadzanej w Hula Kula (to taki wielka hala
      do zabawy z labiryntami, skalkami do wspinania, basenem z kulkami itp.) Bardzo
      mu sie podobalo, ale wcale nie zapragnal tego dla siebie. Moze dlatego, ze w
      ogole nasza rodzina nie jest "swietujaca". Iminin sie nie obchodzi (nawet nie
      znam dat), a urodziny ... coz, wazne (dla mojego synka)by byly fajne prezenty.
      Co robic, by dziecko nie poczulo sie gorsze? Bardzo proste i bardzo trudne
      zarazem: budowac w nim poczucie wartosci, oparte nie na tym, co ma, nie na
      rzeczach zewnetrznych, ale na ty kim jest. Jesli bedzie czulo sie kochane i
      akceptowane w domu, to to "naladuje jego akumulatorki" na cale zycie.
      A poza tym dzieci przejmuja styl zycia po nas...

      POLKI W ANGLII
      • ania970 Re: urodziny w klasie. Problem 12.05.05, 10:22
        W pełni się zgadzam z effatą. Moje córki chodzą na różne imprezy dziecięce
        organizowane w domu lub poza domem, ale ja imprez nie urządzam. Czasami
        któraś wspomni, że też chciałaby zaprosić koleżanki, ale nie nalegają.
        Tłumaczę, że to że inni organizują przyjęcia nie oznacza, że my musimy.
        Ogólnie staram się wpajać im zasady nie ulegania modom i wpływom innych.
        Mamy swoje rodzinne zwyczaje, których przestrzegamy.
        Oburza mnie nasilający się wyścig, żeby dorównać innym, a nawet ich
        prześcignąć. To samo dotyczy prezentów, szczególnie komunijnych.
        Pozdrawiam.
    • asia9931 Re: urodziny w klasie. Problem 12.05.05, 12:52
      Pierwszy raz słyszę żeby robić taki cyrk.W klasie mojego syna tego nie ma.
      Zabiera cukierki, częstuje, odśpiewają mu sto lat i po imprezie. Do domu
      zaprasza tylko paru kolegów.Imprezy z taką pompą napędzają rodzice-taka
      pokazówka zobaczcie na co mnie stać, a dzieci z biedniejszych domów wówczas
      cierpią.Pozdr.
      • martag2 Re: urodziny w klasie. Problem 13.05.05, 11:42
        A ja byłam ostatnio na urodzinach w klubie Dziki.
        Dzieciaki z tatusiami poszły z piłką grać mecz, mamy pogadały i podopingowały.
        Do jedzenia były bułka + kiełbaska (6zł/osobę) oczywiście tylko dla dzieci +
        soki i woda. Pozostali dorośli kupowali sobie na własny rachunek co chcieli.
        Najważniejsze, że spędziliśmy rodzinnie 4 godz. na świeżym powietrzu. A w ten
        sposób i dzieciaki z klasy i rodzicę się zaprzyjaźniają.
        A na koniec była przejaźdżka po lesie furmanką 20min /20zł na koszt jubilata.
        Tak więc cała impreza rodzinna kosztowała jubilata 15dzieci x 6zł=90zł, 15
        napoi x 3zł+ 45zł = bryczka 20zł = 155zł.
        W zamian dostał 14 drobnych prezentów. Ja mówię dziecku:
        Mogę kupić Ci prezent za 200zł lub zorganizować urodziny dla Twoich przyjaciół
        i cieszysz się prezentami, które otrzymasz i czasem spędzonym z przyjaciółmi.
        Co wybierasz?
    • wieczna-gosia Re: urodziny w klasie. Problem 13.05.05, 11:46
      moge odpowiedziec za sibie.
      przez wiele lat mieszkalam w kawalerce. nie zaprosze do kawalerki 1001 kolezanek
      i kolegow.
      do MD czy innej telepizzy tez nie zaprosze ze wzgledow ideologicznych.
      robilam wiec urodziny w teatrze, na rancho itd. w momencie gdy kupilismy
      mieszkanie o ludzkich gabarytach z przyjemnoscia zaprosilam 101 kolegow
      postawilam na stole orzszki chipsy itd i poszlam do pokoju obok czytac ksiazke wink

      inna sprawa ze dzieciom bardzo sie podobalo.
      • zarra Re: urodziny w klasie. Problem 14.05.05, 01:20
        Wśród rówiesników mojej córki (10 lat), od wielu lat urządzane są nudne
        urodziny w MD lub Kolorado (no, te mniej nudne wink ).
        Ja zwykle robię jej urodziny w domu.
        Podejście takie jak Wiecznej Gosi, z tym ze czytac książki się nie dawink
        Z tych wszystkich Md, Telepizz i Kolorado dzieciom najbardziej podobają się
        urodziny w domu, bo to teraz wręcz rarytas.
        I myślę, ze bardziej tu chodzi o wygode rodziców,
        niż o warunki mieszkaniowe wink
        Sama poszłam na taką "wygodę" jak byłam w ciąży.
        Przyznaję, raz "odpuściłam" starania.

        Ostatnio wręcz zapytałam dzieci z klasy Zuzi, gdzie chciałyby spędzić urodziny
        Zuzi. Zgodnym chórem odpowiedziały , ze najfajniej będzie w domu smile

        Fakt, męcząco. Ale jaka satysfakcja smile
        • anastasia4 Re: urodziny w klasie. Problem 16.05.05, 10:03
          Mój syn był w ostatnim czasie 2 razy na urodzinach: jednych "wypasionych" i
          drugich - skromnych w domu. I dalej bardziej lubi kolegę od skromnych urodzin
          niż tego od "wypasionych". I drugi przykład. Spędzamy corocznie zimowe ferie w
          bardzo znanej miejscowości, w Alpach - mamy tam przyjaciół. Mały był w zeszłym
          roku b. niezadowolony, że on ciągle w te głupie Alpy jeździ, a koledzy z klasy
          byli na Słowacji gdzie są gorące źródła i tam na pewno było 100 razy fajniej i
          on nie chce żadnych Alp - tylko chce do Słowacji. Tak mi się czasem wydaje, że
          widzenie świata w kategorii wyścigu szczórów jest dzieciom obce i nasze własne
          dorosłe kompleksy dotyczące sytuacji finansowej uważamy za kłopot naszych
          dzieci (chociaż oczywiście jest coś takiego jak wykluczenie społeczne
          spowodowane sytuacją materialną, dotyczy to jednak skrajnych przypadków i jest
          dość złożonym zagadnieniem).
          Co do urodzin, w zeszłym roku zrobiłam kiełbaski i ognisko nad rzeczką w
          plenerze - dzieciaki umorusane jak nieboskie stworzenia nie chciały wracać do
          domu, tak były szczęśliwe!!!!
          • anastasia4 Re: urodziny w klasie. Problem 16.05.05, 10:08
            Przepraszam za szczóry - chodziło mi oczywiście o te zwierząka przez "u"
            zwykłe.I jeszcze - podobają mi się klasowe urodziny, gdzie zapraszani są
            wszyscy. To szansa dla np. dzieci bardzo nieśmiałych, których inaczej nikt by
            nie zaprosił. Mogą się wykazać i "wrosnąć" mocniej w klasę. Przy tej okazji
            zaprzyjaźniają się też rodzice, co ułatwia wiele spraw w życiu klasowym.
            • koktysz Re: urodziny w klasie. Problem 16.05.05, 15:43
              No wlasnie, mozna zaprosic cala klase i to jest w jakis sposob sprawiedliwsze
              niz selekcja, ale finansowo i aprowizacyjnie - groza! Szczegolnie w domu.
              A u mojej znajomej jak dizewczynka zapraszala dzieci na urodziny do MD i nie
              wszystkie dostaly zaproszenia, to dzieci niezparoszone czuly sie pokrzywdzone,
              a nawet prosily zaproszone dzieci, by im "odsprzedaly" zaproszenia.
              Czy zwyczaj czestowania cukierkami w klasie nie byl jednak sparwiedliwszy? Po
              co urzadzac dzieciom kinedrparty?
              • effata Re: urodziny w klasie. Problem 16.05.05, 16:19
                Popieram pomysl zapraszania calej klasy (jesli w ogole, bo jak pisalam
                wczesniej, nie jestem fanka wielkich imprez dla dzieci), szczegolnie jak mozna
                to zrobic na swiezym powietrzu i poznac tez rodzicow innych dzieci. Co do
                urodzin w teatrze, czy na rancho - troche oryginalnosci nigdy nie zaszkodzi smile
                Ale wlasnie sednem sprawy jest chyba wlasnie to przesciganie sie rodzicow i ...
                uleganie tej presji. Gdzies tu na forum pojawil sie watek mam, ktore znosza
                (albo wrecz zwoza) do piaskownicy cale stosy roznych zabawek, roznych
                rozmiarow, nie wiadomo po co. Chyba tylko aby rozzalic inne dzieci, ktore sie
                nie moga nimi bawic (a bardzo by chcialy). Bo dzieci, do ktorych te zabawki
                naleza juz sa nimi i tak znudzone. Czyli wracam do punktu wyjscia: Postawa i
                motywacje rodzicow. That's it!

                POLKI W ANGLII
                • ewamonika1 Re: jak to jest u nas 16.05.05, 16:35
                  w tym roku nasz średni syn poszedł do pierwszej klasy.
                  Od razu na pierwszym zebraniu wychowawczyni poinformowała rodziców, że w jej
                  klasie panują określone zwyczaje jeśli chodzi o wyprawianie urodzin. Wiedziałam
                  o tym wcześniej, więc nie byłam zaskoczona. Ci rodzice, którzy usłyszeli o tym
                  rozwiązaniu pierwszy raz, byli mile zaskoczeni.
                  Ów pomysł polega na tym, że raz na 2 miesiące, w klasie syna są organizowane
                  urodziny dzieci z dwóch miesięcy. Rodzice składają się na zebraniu po 3 złote
                  na jedno dziecko. W wyznaczonym terminie odbywa się impreza - zawsze o 17.00
                  lub później, na której jest cała klasa. Nie ma zaproszonych i nie- Jest wspólna
                  zabawa - tańce, konkursy. Jest wspólne dmuchanie świeczek na torcie, wręczanie
                  prezentów (kupionych przez rodziców jubilata, za kwotę całkiem sporą - 72
                  złotych na dziecko; prezent jest trafiony, ponieważ kupują go rodzice
                  zainteresowanego dziecka, przeważnie wiedzący, z czego dziecko się ucieszy).
                  Zabawa trwa 2 godziny i dzieci bawią się naprawdę dobrze.

                  Nasz syn był przyzwyczajony, że w przedszkolu organizowaliśmy mu stosunkowo
                  skromne urodziny w sali zabaw, ale nie dla wszystkich dzieci z grupy, bo
                  zrujnowałoby to nas finansowo. Trochę miał oporów, gdy dowiedział się, że w tym
                  roku będzie inaczej, ale wybraliśmy się z jego rodzeństwem do sali zabaw i
                  przełknął to bez problemu.

                  I jeszcze jedno - rodzice jubilatów, którzy obchodzą w danym dniu urodziny -
                  składają się na produkty, uzgadniają wcześniej ich listę, oraz to, co kto ma
                  kupić. Wychodzi to dużo taniej, niż urodziny indywidualne.

                  Tak jest u nas. Mnie się podoba smile

                  e.
              • wieczna-gosia Re: urodziny w klasie. Problem 17.05.05, 03:55
                a ja sie nie zgadzam z zapraszaniem calej klasy w imie zle pojetej sprawiedliwosci.

                Co to sa urodziny?

                Urodziny to swieto solenizanta. On ma prawo zdecydowac kogo chce goscic.
                Cukierki w klasie mozna dac swoja droga, ja w przedszkolu zawsze stawialam torta
                (panie chetnie widzialy taka inicjatywe i robily wtedy mini party), ale juz w
                szkole nie.

                Natomiast zawsze wpajalam moim dzieciom, ze kiedy zapraszaja to nalezy robic to
                dyskretnie bo faktycznie komus moze byc przykro, ze zaproszony nei zostal i
                nalezy go zrozumiec, a nie sie chwialic przed ala klasa ze marysia to przyjdzie
                a zuzia jest glupia i nie przyjdzie.
                • nchyb Re: urodziny w klasie. Problem 17.05.05, 07:56
                  Popieram wieczną-gosię. Urodziny to nie szkolna dyskoteka, gdzie powinni być
                  wszyscy. Przecież dorośli na swoje imprezy nie zapraszają całego wydziału z
                  pracy, czy też wszystkich z pokoju - tylko i wyłącznie dlatego, że razem
                  pracują. Skąd więc to przekonanie, że impreza urodzinowa powinna być dla
                  wszystkich? Nie dla wszystkich, ale dla tych, w których towarzystwie dziecko
                  czuje się dobrze, z którymi lubi się bawić, uczyć, spędzać wspólnie czas. Dla
                  przyjaciół.
                  • ewamonika1 Re: urodziny w klasie. Problem 17.05.05, 09:26
                    nchyb napisała:

                    Urodziny to nie szkolna dyskoteka, gdzie powinni być wszyscy.

                    ---------
                    no tak, tylko że sposób obchodzenia urodzin opisany w moim poście jest sposobem
                    przyjętym przez wychowawcę.
                    A nie jest aż taki nie do przyjęcia, żeby trzeba było z tym walczyć. Jest wiele
                    spraw w szkole, z którymi się walczy. W tym przypadku - gdy widzę, jak dzieci
                    się dobrze bawią, spokojnie można odpuścić smile

                    Przemawia do mnie jeden argument, o którym nie pisałam.
                    W klasach zawsze bywa grupa dzieci, która nigdy i nigdzie nie jest zapraszana,
                    bo rodziców nie stać na urządzenie typowych urodzin (przyjętych w klasie), a
                    potem - na zasadzie wzajemności - nie są nigdzie zapraszane.
                    Tu ten problem nie istnieje. Ale można też powiedzieć, że tak rozumiana
                    sprawiedliwość jest zła.

                    e.
                    • wieczna-gosia Re: urodziny w klasie. Problem 17.05.05, 09:37
                      ewa ja w zasadzie odpowiadalam na posta gdzies tam wyzej. Jakjuz pisalam ja do
                      przedszkola nosze torta i tez sie wszystkie dzieci bawia. Ale gdy robie impre w
                      domu czy w plenerze to to juz jest uroczystosc dziecka i ono sobie gosci wybiera.

                      oczywiscie sa dzieci, ktore nie sa nigdzie zapraszane. Zycie nie jest
                      sprawiedliwe- byc moze ich rodzice sa zbyt biedni, albo dzieci sa bardziej
                      niesmiale, albo bardziej wyobcowane. Ale to nie jest argumen za tym, zeby
                      wszystkie dzieci zapraszac. Bo jesli ktos jest gnojony w klasie to bedzie
                      gnojony i na urodzinach. co z tego ze zje torta, jak za bardzo nie bedzie sie z
                      kim pobawic?
                      • ewamonika1 Re: urodziny w klasie. Problem 17.05.05, 09:44
                        Gosiu,
                        masz rację.
                        Mnie się na początku wydawało to trochę sztuczne, ale jesteśmy już po kilku
                        urodzinach klasowych i - może to dziwne - ale naprawdę się udają.
                        Wydaje mi się, że przede wszystkim dzięki rozsądnej wychowawczyni.
                        Mimo, że Misiek jest w pierwszej klasie - ich klasa jest dużo bardziej zżyta,
                        niż klasa mojej córki (3 klasa) - nie chodzi mi jedynie o nią, ale o dzieci w
                        ogóle.
                        Ale to już temat na inny wątek.

                        pozdr. ewa

                • anastasia4 Re: urodziny w klasie. Problem 17.05.05, 09:47
                  Oczywiście jest w tym jakaś prawda, że urodziny są dla solenizanta, ale z tą
                  dyskrecją to nie bardzo w nią wierzę. To są przecież dziaci, więc i tak dzień
                  po urodzinach najlepsze koleżanki lub najlepsi koledzy będą omawiali to co się
                  wydarzyło. Może w wieku lat nastu zrozumiejją, że kogoś ich słowa mogą zranić.
                  W wieku lat 6-10 to chyba nie jest możliwe. pamiętam ze szkoły, że ci, którzy
                  byli "na aucie" zawsze o tym wiedzieli. Aż za dobrze. Oczywiście urodziny tego
                  nie zmienia, ale w poprzedniej szkole syna był chłopiec z ogromymi problemami,
                  dzieci go nieznosiły, a po wspólnych urodzinach sytuacja znacznie się
                  poprawiła, z korzyścią dla wszystkich dzieci.
                  • sylvi_a Re: urodziny w klasie. Problem 17.05.05, 10:27
                    wtraco co nieco- u mojego dziecka w klasie teraz taka moda- idą na pizzę - w
                    dniu urodzin funduje solenizant, ale bez prezentów itp...
                    do tej pory- słodkości w klasie, a teraz,cóż...
                    no i co o tym sądzicie?
                    moje dziecko ma opiero lat 11!
                • effata Tez prawda 17.05.05, 15:24
                  W sumie to sie zgadzam: klasowe urodziny to troche taki sped dla wszyskich, a
                  przeciez jak organizujemy imprezy dla doroslych, to nie zapraszamy np.
                  wszystkich od siebie z pracy.
                  Chodzilo mi bardziej o to swieze powietrze i pomysl z kielbaskami. No a tak w
                  ogole (powtarzam sie), to nie jestem fanka takich imprez...

                  POLKI W ANGLII
                  • ala67 Re: Tez prawda 17.05.05, 22:51
                    Moja córcia w przedszkolu chodziła na mnóstwo imprez - w ostatnim roku bywało,
                    że dwie w tygodniu. Głównie w klubach typu Kolorado czy Hula Kula. A najlepsze
                    urodziny, na jakich była - to nie tylko jej opinia - były u jednej koleżanki w
                    domu. Ta dziewczynka ma starszą siostrę i ta siostra do spóły z koleżanką
                    zorganizowały dzieciakom super zabawę. Atrakcją było też to, że były w domu!
                    Nawet najatrakcyjniejszy klub może się przejeść, okazuje się. Jeżeli człowiek
                    jakoś przeboleje hałas i demolkę, to myślę, że może być fajniej, niż w klubie,
                    szczególnie, jeśli dzieci się znają i lubią.
                    Ale ja, przyznam się, poszłam na łatwiznę i był klub...Raz, że córa chciała
                    bardzo, dwa, że miałam dzieciaki z różnych bajek, a trzy, wiadomo,
                    wygodnictwo... Teraz prawdopodobnie urządzę imprezkę na basenie, raz byłyśmy i
                    córcia była zachwycona. Koszty raczej niższe niż w klubie. W domu trochę mnie
                    kusi, ale mam jeden problem: mieszkamy dość daleko od sporej części
                    potencjalnych gości. Głupio by mi było przejąć dzieci w progu, a rodziców
                    zaprosić po odbiór za dwie godziny. Tak zrobiła mama tamtej dziewczynki, ale
                    zdecydowana większość gości mieszkała bliziutko i poszła po prostu do domu. A
                    robienie podwójnej imprezy mnie przerasta, zwłaszcza, że część gości z
                    przedszkola, część ze szkoły, rodzice się nie znają (dzieci też, ale to
                    mniejszy problem).
                    Ale jak będę miała ogródek, to jeszcze przerobię temat takich urodzin w domu.
                    Pozdrawiam
                  • effata Ha! Aneks 21.05.05, 15:32
                    Dopisuje aneks. Wlasnie przed chwila odebralam synka z urodzin klasowych. To co
                    tam zobaczylam, przeszlo moje najsmielsze oczekiwania! 38 metrow mieszkanka
                    wygladalo jak totalne pobojowisko. Jedzenie na meblach, na podlodze, wszedzie
                    walajace sie urodzinowe "precjoza". Jak po przejsciu huraganu. Dlugo by
                    opisywac.
                    Nieeee! Mozecie mnie nawyzywac od egoistek, ale ja czegos takiego nie chce w
                    moim domu, szczegolnie, ze mam trojke dzieci i i tak ledwo wyrabiam ze
                    wzglednym opanowaniem sytuacji (a zdecydowanie nie jestem pedantka).
                    Wole sie poswiecic dla dziecka na innej niwie smile

                    TEACHERNET
Pełna wersja