Nie mogę zniknąc mu z oczu-tragedia

11.05.05, 22:18
Dziewczyny, czy miałyscie to samo?? Mam 13 mies synka. Od urodzenia przebywam
z nim asama praktycznie 24 godz. na dobę. Mąż wychodzi rano a wraca późno. Z
babciami kontakt tez ograniczony ze wzgledu na odległość. Problem w tym, że w
momencie jak młody traci mnie z oczu to zaczyna sie tragedia. Płacz taki, ze
szkoda gadać. Jak tylko znikne z pola widzenia biegnie za mną. Towarzyszy mi
dosłownie wszędzie. Ale sytuacja taka dotyczy tylko pomieszczeń, bo bawiąc
sie na podwórku zapomina chyba o całym świecie i jest ok. Najgorzej jest gdy
go usypiam, bo musze trwac przy łóżeczku czasami 30-40 minut dopóki nie
zaśnie, nie ma mowy o wyjściu z pokoju. Musi widzieć ze siedze przy nim, moja
ręka na jego policzku i wtedy jest ok. Od wrzesnia planujemy oddać malucha do
żłobka i bardziej niz fakt pozostawienia go tam (rozpoczęlismy juz treningi
pozostawiania go na godz, dwie ale tylko z bliskimi)boje sie właśnie spania,
bo on bez mamuni i rączki nie zaśnie. Czy przechodziłyscie cos takiego z
Waszymi dzieciakami i czy jest jakaś metoda na w miare łagodne odzwyczajenie
go od stałej mojej obecności.
Dziekuje i pozdrawiam
    • anetina Re: Nie mogę zniknąc mu z oczu-tragedia 12.05.05, 07:06
      każde dziecko ma taki moment, że tylko mama
      z usypianiem to samo

      jeszcze trochę i przyjdzie taki moment, że Mały pokaże Ci podczas usypianie, że
      masz sobie odejść
      a do września macie jeszcze czas
      korzystaj z tego, że jeeszcze jesteście razem

      pa
      • musia2002 Re: Nie mogę zniknąc mu z oczu-tragedia 16.05.05, 06:39
        Dokladnie tak jest-tez to przechodzilismy[zgadzam sie z anetina].Przeczekaj!!!!!
    • wa2005 Re: Nie mogę zniknąc mu z oczu-tragedia 02.06.05, 23:56
      Miałam ten sam problem. Mój syn bardzo długo nie pozwalał mi się od siebie
      oddalać, z czasem samo przeszło. Jesteś mu po prostu bardzo potrzebna, bo
      jesteś całym jego światem i tyle. Z czasem zacznie dostrzegać też inne osoby i
      bardzo dobrze, że mu w tym pomagasz. Pozdrawiam.
    • magi731 Re: Nie mogę zniknąc mu z oczu-tragedia 03.06.05, 11:00
      Miałam to samo z córką. Uprzedzałam nawet w żłobku że może być problem ze
      spaniem, bo ja usypiałam ją ok.godz. A tu niespodzianka. Od pierwszego dnia
      zasypiała sama i bez problemów. W domu niestety nadal był problem z zsśnięciem,
      a w żłobku rewelacja. Także nic się nie martw. Za to moja córka szybko stała
      się samodzielna. Mając 1,5 roku sama potrafiła jeść, ale nadla była moją małą
      przylepą. Także głowa do góry.Teraz ma 5 lat i 11-mies.braciszka. Pozdrawiam.
      Magda.
    • m-a-r-g-o Re: Nie mogę zniknąc mu z oczu-tragedia 08.06.05, 09:23
      Mój synek też miał taki okres że nie mogłam zniknąć mu z oczu.Myślę że to jest
      naturalny etap.Dziecko widocznie potrzebuje tego.Musi się nasycić tą stałą
      obecnością.Kiedy nabierze pewności że zawsze przy nim będziesz to się
      zmieni.Będzie pozwalał oddalać ci się na jakiś czas.Jest to męczące i wydaje ci
      się że zawsze już tak będzie ale przyjdzie taki moment kiedy maluch cię
      zaskoczy.
      • ewladyka1 Re: Nie mogę zniknąc mu z oczu-tragedia 08.06.05, 12:45
        Hej, też to miałam .....i rzeczywiście, to była tragedia..... Na szczęście
        przeszło smile
    • rosemary4 Re: Nie mogę zniknąc mu z oczu-tragedia 08.06.05, 15:06
      Myślę, że z zasypianiem w żłobku nie będzie problemu.
      Mija córka zasypia tylko ze mną, gdy jestem z nią (w domu, u babci, itd.).
      Natomiast w przedszkolu i gdy mnie nie ma radzi sobie sama.
      Ula
    • anikwaw Re: Nie mogę zniknąc mu z oczu-tragedia 11.06.05, 22:53
      U mnie dokładnie to samo od dwóch miesięcy...Dla Kuby jestem na pierwszym
      planie-to słodkie a zarazem potwornie męczące bo ja nie mogę nawet iść do
      toalety ! Spanko tylko ze mną, zabawy tylko ze mną - praktycznie klei się do
      mnie cały dzień smile Nawet będąc w domu z mężem nie mogę prasować, zająć się
      czymś w kuchni itp - mały natychmiast reaguje potwornym płaczem, odpycha mnie
      od zlewu, wiesza się na nodze....Dla nas to ogromne zaskoczenie bo mój mąż
      bardzo aktywnie brał udział w wychowywaniu Kubisia. Od urodzenia praktycznie
      przewijał małego, kąpał, usypialiśmy go na zmianę....ja pracuję a małym
      opiekuje się babcia! Być może to faktycznie przejściowa faza. Ja przynajmniej
      mam taką nadzieję!!!!!!! Być może lada dzień tata znowu wróci do łask.... i
      oczywiście Tobie również życzę mniejszej zaborczości ze strony synka :-
      )...wiem, jaki to dramacik !

      Pozdrawiam,
      Ania i Kuba (1,5 roczku)
      • alabama8 Re: Nie mogę zniknąc mu z oczu-tragedia 13.06.05, 09:43
        Mój syn gdy jest z nianią to poobiednia drzemka wygląda tak że ona go kładzie
        do łóżka, sama siada na fotelu i mały zasypia, ze mną ten sposób nie działa.
        Bawi się do upadłego.
        Gdy miał naście miesięcy też miał syndrom "niespuszczania mamy z oczu".
        Wieczorami nie mogłam nic zrobić w kuchni, bo trzeba go było usypiać. Siostra
        poradziła żebym kładła go spać w salonie skąd widać i kichnie i cały ruch w
        domu. Siadywał więc na poduchach na sofie i był szcześliwy że nie jest sam w
        pustym dziecięcym pokoju.
    • kropkapl Re: Nie mogę zniknąc mu z oczu-tragedia 18.06.05, 11:10
      Mój problem jest bardzo podobny, tyle że córcia ma już 5 lat. Przez pierwsze dwa lata byłyśmy zawsze same, bo mąż pracuje od rana do wieczora, więc mała zawsze była ze mną. Jak miała dwa latka urodziły się nam bliźniaczki więc sytuacja się bardzo zmieniła. Weronika zaakceptowała siostry, nigdy nie zrobiła im nic złego, dzieli się zabawkami z nimi, opiekuje się nimi, itp i jest świetną siostrą i córką. Problem w tym, że ona ma teraz 5 lat, bliźniaczki 3 latka, ale to ona MUSI zasypiać z mamą, tylko ona płacze kiedy gdzieś wychodzę. Maluchy zachowuja się zupełnie inaczej, ale to chyba dlatego, że odkąd się urodziły to do pomocy codziennie przychodzi moja mama i moja starsza siostra, więc one są przyzwyczajone i z nimi nie ma problemu. Akceptują to, że czasem muszę wyjść, wyjechać itp. Weronika nigdzie beze mnie nie pójdzie, jej siostry idą z babcią na spacer a ona zostaje ze mną w domu. Jeśli próbuję ją przekonać to kończy się płaczem "bo ja mame bardzo kocham". Dodam, że gdy maluchy miały 9 miesięcy ja wróciłam na studia i dwa razy w miesiącu wyjeżdżałam na dwa dni. Wtedy nie było problemu, zachowywała się jak trzeba, pomagała babci i opiekowała się siostrami. Ale jak wracałam to nie mogłam nic zrobić bez Weroniki "u nogi".
      We wrześniu Weronika pójdzie do przedszkola, ja pójdę do pracy. Jak narazie cieszy się bardzo i jest pełna entuzjazmu co do przedszkola. Mam nadzieję, że sie to nie zmieni, ale też martwię się jak to będzie.
      Nie pracowałam dotąd, nie było takiej konieczności, ale teraz już chciałabym to zmienić. Zeby tylko się to dało zrobić bezboleśnie - dla dzieci.

      Pozdrawiam.

      Ewa
Pełna wersja