Teraz to jest hodowla nie wychowywanie

16.05.05, 10:44
    • marhab13 Re: Teraz to jest hodowla nie wychowywanie 16.05.05, 11:56
      Tak, a dlaczego?
      • hepipipo Re: Teraz to jest hodowla nie wychowywanie 18.05.05, 12:03
        marhab13 napisała:

        > Tak, a dlaczego?

        Poneważ czasami czuję się bezsilna tłumaczac swojej nastoletniej córce:
        Dlaczego? nie pójdzie do Kaski na imprezę całąnocn
        Dlaczego? niepowinna na drugie sniadanie zywic się czipsami i cocacolą
        Dlaczego? jej nie kupie komórki najnowszej marki
        Dlaczego? musi wracać do domu najpóżniej o godz 21
        Dlaczego? jej tygodniówka wynosi 10 złotych
        Dlaczego? szkoła to jej obowiazek
        Dlaczego? nie pójdzie na mecz Legi
        Dlaczego? niepowinna ogladać tego filmu
        która ma do mnie pretensje dlaczego ja jej nipozwalam a rodzice innych to
        pozwalaja i to ja jestem podła.
        Potem idę do szkoły na zebranie i słyszę.Wie pani a mojemu synowi to na meczu
        złamali nos i musiałam z nim jechać w nocy na pogotowie a on mi powiedział ze i
        tak miał szczęśćie bo potpalili ławki i kilku jego kolegów sie poparzyło,a
        jeszcze innych to tozabrało pogotowie .A mojej córce która wracała o 23.30 do
        domu to ukradli komórkę powiedzieli ze jak nie odd to ja zgwałcą,a ja
        charowałam po godzinach zeby jej kupić.A słyszała pani co się działo u Kaski na
        imprezie,znajoma mi mówiła która mieszka obok ze cała klatka schodowa była
        zażygana i to juz podobno nie pierwszy raz tak sie zdazyło.Moje dziecko mi mówi
        że w klasie to panuje jakas choroba zakażna prawie wszyscy skarzą się na ból
        głowy i nudnosci nawet któres dziecko zemdlało.No widzi pani ten mój gó..arz
        ma 4 pały a tu do końca roku 2 miesiace i co ja mam z nim zrobić.Obiecywał
        przecież że się poprawi(widzę tę pania na wywiadówce drugi raz, pierwszy to był
        na poczatku roku szkolnego).Inna mama zali sie ze jej syn domaga sie coraz
        więcej pieniedzy, mimo ze dostaj przeciez do reki alimenty od ojca 200 złotych.
        No niech pani mi powie ,na co on wydaje tyle pieniędzy przeciez ja pracuję na
        dwa etaty aby mu niczego niebrakowało a jemu wciaz mało.A czy słyszał pani o
        takim filmie,,Piła"moja córka wczoraj była na nim w kinie i całą noc tłukła się
        po domu niemogac zasnąć.
        Gdy przychodzę do domu z zebrania a moja córka zaczyna na mnie warczeć, bo chce
        z nia porozmawiać dlaczego ma dwuje z historji i kiedy by chcała poprawić.To
        słyszę, ze przecez w jej klasie az pięć osób jest zagrozonych jedynką z tego
        przedmiotu a niektórym to grozi nawet zkilku przedmiotów jedynka, wiec po co
        ja sie czepiam ,inni rodzice by sie nieprzejmowali.Zadaje sobie wtedy pytanie
        jaki ma sens moje wychowywanie(a moze hodowanie)mojego dziecka w tym
        społeczeństwi.
        PS. Niechciałam nikogo urazic swoja wypowiedzią ,to sa tylko moje spostrzezenia.

        ,


        • zona_mi Re: Teraz to jest hodowla nie wychowywanie 18.05.05, 19:53
          A chciałaś pogadać, czy tylko tak się wywnętrzyć?
          Bo nie wiem o co chodzi.
          Pozdrawiam
          Zona
          • roseanne Re: Teraz to jest hodowla nie wychowywanie 18.05.05, 22:03
            a ja rozumiem, bo klopoty wychowawcze sa, byly i beda,
            im wczesniej nie zostana wylapane tym potem sie gorzej odbijaja

            jesli dorastajacym dzieciom brakukje autorytetow poza "fura, skora i komora"jak
            to sie kiedys mowilo to jest bardzo przykre iniczego dobrego nie wrozy

            nauczyciele nie maja prawa ukarac zle zachowujacych sie uczniow, bo rodzice
            przyjda i postrasza...
            rodzice nie potrafia oswoic swoich dzieci, bo towarzystwo rowiesnicze ma na nie
            wiekszy wplyw

            materialow do rozwazan na ten temat az nadto w codziennych wiadomosciach
          • hepipipo Re: Teraz to jest hodowla nie wychowywanie 23.05.05, 20:25
            zona_mi napisała:

            > A chciałaś pogadać, czy tylko tak się wywnętrzyć?
            > Bo nie wiem o co chodzi.
            > Pozdrawiam
            > Zona

            Przepraszam ze dopiero teraz odpowiadam.
            Pewna pani mi sie zali na syna(ja mam chyba do takich zalów szczęście).
            No niech pani mi powie co ja mam z nim zrobic?Przeciez pracuje po 12 godzin i
            pieniedzy nam niebrakuje.Moge go zapisac na tenis,konie,angielski i co tylko
            bedzie chcał,wiec dlaczego on siedzi w domu i nic go nieinteresuje.A jak ja
            przyjde z pracy to on jest tak zmeczony ze niechce ze mną rozmawiac.Ciekawe
            tylko czym,przeciez moja gosposia wszystko robi i pod nos mu podtyka.A on jej
            jeszcze kłamie ze dzis to idzie póżniej do szkoły bo maja zastepstwo,dlatego
            tyle pouszczonych lekcji w szkole .Jak tak dalej pójdzie to niezda.Tych skarg
            było jeszcze bardzo dużo,ale w połowie jej przerwałam (wiem ze to
            nieładnie).Odpowiedziałam jej tylko zeby skróciła dzien pracy, zwolniła
            gosposie i sama zajeła sie synem.Moze wtedy bedzie chciał z nia rozmawiac i
            przestani w ten sposób zwracac na siebie jej uwage, bo przeciez jak by był
            grzeczny to pani mogła by zapomniec ze wogóle ma syna.Niestety ona tez mnie mie
            zrozumiała i wygladała jak by sie na mnie obraziła.Juz wiecej sie niezali.
        • klarak Re: Teraz to jest hodowla nie wychowywanie 18.05.05, 22:57
          rob swoje i nie przejmuj sie
          • hepipipo Re: Teraz to jest hodowla nie wychowywanie 23.05.05, 20:27
            Zeby to było takie łatwe(nieprzejmowac sie swoimi dziecmi jak niektórzy to
            robia)
    • zona_mi Re: Teraz to jest hodowla nie wychowywanie 16.05.05, 13:07
      Masz na myśli swoją rodzinę?
    • klarak Re: Teraz to jest hodowla nie wychowywanie 16.05.05, 21:50
      to samo mowil moj pan od przysposobienia obronnego 20 lat temu.
      • hepipipo Re: Teraz to jest hodowla nie wychowywanie 23.05.05, 20:30
        Widać on tez był wyhodowany i sie mscił za to.
        Pozdrawiam
    • agata781 Re: Teraz to jest hodowla nie wychowywanie 18.05.05, 10:26
      odnoszę wrażenie(nie zawsze i nie w stosunku do wszystkich rodziców)że to
      dzieci wychowują nas a nie my je.I stąd pjęcie hodowli a nie wychowaniasmile
      • edytek1 Re: Teraz to jest hodowla nie wychowywanie 18.05.05, 23:06
        Już starozytni narzekali na młodzież... A świat jakoś się kręci i gna do
        przodu...
        Kilka lat temu usłyszałam, że 15 latkowie to pokolenie :frugo: ( od kolorowego
        napoju ludzie bez ideału, zasad)... a niedawno umarł papież i to ci młodzi(
        Frugo) rozkręcili palenie zniczy, esemesowe łańcuszki...Jestem pewna że gdyby
        teraz było powstanie to i młodzi mimo pały z historii by poszli...
        • hepipipo Re: Teraz to jest hodowla nie wychowywanie 23.05.05, 20:38
          Widac ze pani lubi młodziez i w nia wierzy.Ja tez bardzo ja lubie i
          szanuje.Dlatego widze jak niestety dorosli postepuja i martwie sie o ich i
          nasza przyszłosc.A dobro mojego dziecka jest na pierwszym miejcu w moim
          zycu.Dlatego postawiłam to pytanie ,tyczy sie bardziej do dorosłych ale dotyczy
          ono naszych dzieci.
        • hepipipo dziekuję wszystkim za odpowiedz 23.05.05, 20:39
    • agnieszka-i-oskar Re: Teraz to jest hodowla nie wychowywanie 24.05.05, 10:59
      U mnie w firmie pracuje BHP-owiec, który na codzień pracuje w Zespole Szkół
      Zawodowych w Jarocinie. Jak czasami zacznie opowiadać to człowiekowi robi się
      słabo.Uczniowie nie mają żadnych autorytetów, rodzice są bezsilni. Ostatnio
      opowiadał jak wezwał rodziców jednego z uczniów a oni przyznali się, że na syna
      nie mają już kompletnie żadnego wpływu, nie raz już ojciec został pobity przez
      syna, matka za każde zwrócenie uwagi dostaje w twarz.
      I to nie jest pojedyńczy przypadek.
      Znajoma mojej teściowej pracowała całymi dniami, a o jej synie już chodziły
      ploty (małe miasteczko) że coś tam z narkotykami robi. Teściowa wielokrotnie
      zwracała jej dyskretnie uwagę że "ktoś" handluje w szkole narkotykami i żeby
      uwazała na syna. A ona zawsze to samo :Aaaaleee, mój Paweł? w życiu. Nie mój
      Paweł. Teraz jej Paweł siedzi w więzieniu - ojciec znalazł narkotyki w domu,
      wyrzucił do toalety, a synek musiał się rozliczyć z towaru. No więc pobili,
      dźgnęli nożem i wozili pół dnia samochodem kolegę w celu ściągnięcia haraczu.
      Chłopaka ledwo odratowali.
      Te wszystkie historie, które się słyszy są przerażające - przerażające bo
      ogarnia mnie strach przed popełnieniem tego samego błędu. W/w Paweł był
      naprawdę kulturalnym, sympatycznym chłopakiem - uwielbiał czytać książki,
      jeździł z nami na działkę łowić ryby itp. I ja nie wiem gdzie ona popełniła
      błąd.
      Za moich czasów, a mam 29 lat niewyobrażalnym było odpowiedzieć nauczycielowi,
      rodzicowi już w ogóle. Bo jak człowiek miał coś do powiedzenia to od
      razu "pyskował".
      Na szczęście znam wielu rodziców (starszych ode mnie) przed którymi dzieci ok
      20-letnie stoją na baczność. Może to jest metoda?
      Mój syn ma dopiero 2 lata ale już wiem, że do wychowania niezbędne są żelazne
      zasady i autorytet.Druga sprawa to konsumpcyjny tryb życia. Cały czas pamiętam
      czekanie na godz.19 i całe 7 minut bajki. Radość ze swojego pierwszego
      kalkulatora pamiętam do dziś.
      Mimo że moje dziecko ma 2 latka już popełniłam wiele błędów, choćby w ilości
      zabawek właśnie. Popsuje (rozwali) jeden samochód - żaden problem, ma przecież
      drugi i trzeci. Niedawno w ogrodzie mały uderzył męża bo czegoś mu nie chciał
      dać. Widział to sąsiad (w naszym wieku) i skwitował: No, kup mu jeszcze jeden
      samochód.
      Nie posądziłabym go o tak trafną uwagę, po prostu miał rację, mały jest
      rozpuszczony do granic możliwości. I nawet nie wiem kiedy to się stało. W
      sumie do pewnego momentu ja też chodowałam dziecko.
      Od paru miesięcy na szczęście je wychowuję.
      A tak w ogóle to gdybym miała drugie dziecko to od początku zupełnie inaczej
      bym je wychowywała.
Pełna wersja