ivonne2
16.05.05, 16:48
Witajcie. Od jakiegoś miesiąca spacery z moją 9 m córeczką to horror. Nie
chce siedzieć w wózku w ogóle. Do tej pory jeździlismy spacerówką zrobioną z
głębokiego. Teraz kupiliśmy prawdziwą specerówkę i dalej histeria. Drze sie
wniebogłosy dotąd, aż jej nie wezmę na ręce. Sporo już waży i nie ma siły
pchać wózka i nieść Miśke, która i tak się wierci. Nie pomagają zabawki,
pokazywanie ptaszków, płacze do upadłego. Kilka dni temu powiedziałam koniec-
bedziesz sie darła aż się uspokoisz. Nic z tego Misia, aż sie zanosiła, a
starsze panie pytały z politowaniem, czemu to maleństwo tak płacze. złamałam
się i wyjęłam ją. Dziś rozpłakała się już na widok wózka. Boje się dalej
odchodzić od domu, bo później ręce mi mdleją. Podobnie jest z łózeczkiem, nie
wiem po co je mamy w domu. Jak ją tam sadzam, to od razu histeria. Tak
płacze, ze łzy lecą jej ciurkiem, aż ma mokra bluzke. Dodam, ze uspokaja
sie jak ją wezme na ręce. Myśle, ba nawet mam pewność, że jest rozpieszczona.
Długo na nią czekaliśmy i wiele przeszliśmy zanim sie przyszła na świat. Czy
któras z was ma podobny problem? co zrobić, by ją nauczyć siedzenia w wózku i
łóżeczku, ale bez jakichś metod, które zaburzą jej psychikę. pozdrawiam Iwona