gnpolec
23.05.05, 12:13
specjalnie taki tytuł, żeby Was ściągnąc i o radę zapytać

)
maluch-jedynak ma 4 latka, jest wesoły, pogodny, ciągnie do ludzi, brak
kłopotów wychowawczych, bardzo empatyczny, wrażliwy, nie chodzi jeszcze do
przedszkola, oczekuje rodzeństwa - jest przygotowany, otoczony miłością
w czym więc problem? - noce, krzyczy po nocach, jeśli z sypialni dochodzą
jakieś dźwięki to jest to jedynie krzyk NIE NIE NIE, czasem taki zły, czasem
przerażony, czasem z płaczem, czasem niemal wrzask
uspokoajanie nie skutkuje, nie mogę go pogłaskać, przytulić, krzyczy Nie i Nie
staram się przez ten sen dogadac z nim- co się dzieje, jak ci pomóc, kogo
stad wypędzić, jestem z tobą, nie bój się, nie skutkuje... nie można do niego
w żaden sposób dotrzeć
coś koszmarnie przezywa, cos go męczy, nei wiem, co,
gdyby jeszcze było to po dniu pełnym jakiś nowych wrażeń, których mózg nei
jest w stanie ogarnąć...ale nie, np ostatnia sobota i niedziela... spokojnie,
zabawy w ogródku, ulubione prace z tatą-mycie samochodu, koszenie trway,
spokojnie, sielankowo by sie powiedziało a w nocy dramat
wczoraj raz tylko "zaskoczył"- zapytałam, czy czegoś ode mnie chce-odparł
zupelnie przytomnie, "żebyś mnie przytuliła" i koniec kontaktu, potem juz
cisza-dodam, ze od ponad 4 mies jestem z nim w domu, tulę często, zapewniam o
uczuciach, żeby gdy pojawi sie braciszek , nie czuł sie odrzucony, spędzamy
razem mnóstwo czasu, dużo jest kontaktu fizycznego, wie ze jest kochany
a, i co ważne, nic rano nie pamięta, zawsze niezmiennie budzi się radosny-
dzień dobry, mamuniu, mamy nowy dzień...
i o co chodzi? wczoraj naprawdę przyszła mi do głowy hipnoza, żeby dowiedzieć
się, co po tej biednej główce chodzi, żeby zrozumieć, zaradzić
bardzo mi go szkoda, to dla niego męczarnia a ja tylko siedzę przy nim i nie
wiem jak pomóc...
dzięki za wszelkie nawet najbardziej szalone rady
pozdrawiam ciepło
G