chwilka9
25.05.05, 15:11
Mam 2 synów (5 lat i 2,5) i jak wiekszość dzieci uwielbiają zwierzęta. Nie
mamy własnych gdyż jak na razie nie mamy warunków. Na ile pozwalacie swoim
dzieciom w kontaktach z psami? Moim problemem jest rodzina męża. Nie wiem czy
to ja przesadzam czy oni. Teściowa i bratowa mają psy, moje dzieci chcą się
znimi bawić ale one tylko dopuszczają głaskanie psów. Moje dzieci uważają za
sadystów. ćały czas im mówią że psy ich nie lubią bo nie umieją się z nimi
bawić. Nie ciągają za ogon, nie kopią. Gdzie jest granica? Jęsli pies złapał
któregoś za rękę to krzyczą na dziecko że niepotrzebnie podchidziło po
pies "jest zmęczony", albo że na pewno coś złego mu zrobiły (widziałam że nie
bo to było na moich oczach). Jeżeli jesteśmy gdzieś u znajomych którzy mają
psy to albo się z nimi bawią jeśli mały a na jakikolwiek warkot krzyczą na
psa albo po prostu zamykają w innym pokoju. Mam wrażenie że moje dzieci są
mniej ważne od psów. Czy ja przesadzam czy one? Zaczęłam nielubieć psów bo
jak idziemy do teściowej to cały cza muszę pilnować żeby przypadkiem nie
pogłaskały i nie zostały ugryzione (bo złapanie za rękę przez psa uważam za
ugryzienie w przeciwieństwie do mojej teściowej która cieszy się że pies jest
zazdrosny). Może ktoś też ma taki problem. A może to ja dzieciom za dużo
pozwalam?