pytanie - zmuszać ,zachęcać?

07.06.05, 11:17
Pytanie dotyczy zajęć dodatkowych.Zmuszacie dzieci do takich zajęć ,może
jakoś zachęcacie.My wychodzimy z założenia ,że jeżeli coś się zaczeło to
trzeba to skończyć.Zajęcia dodatkowe dzieci wybierają sobie same z
zastrzeżeniem,że muszą je traktować poważnie.Jak to jest u was?
    • ania970 Re: pytanie - zmuszać ,zachęcać? 07.06.05, 12:37
      Wyznaję podobną zasadę. Nie zmuszam, dziecko wybiera samo zajęcia
      dodatkowe, a potem uczęszcza konsekwentnie. Jednak zdarzyło mi się
      dwukrotnie, że musiałam ulec. Jakiś miesiąc temu moja czwartoklasistka
      zrezygnowała z basenu (raz w tygodniu wyjazd ze szkoły). Płakała, bóle
      brzucha, błagania. Nie pomagały tłumaczenia ani rzeczowe argumenty,
      uległam, szkoda było dziecka. Rok wcześniej młodsza córka, wtedy w 1 klasie,
      zbuntowała się przeciw chodzeniu na tańce. Podobna sytuacja, odpuściłam.
      Zawsze staram się najpierw przekonywać, ale słucham też dziecka i uważam,
      że każdy człowiek czasem zmienia zdanie i ma do tego prawo.
      Pozdrawiam.
      • allija Re: pytanie - zmuszać ,zachęcać? 07.06.05, 12:52
        Ja nie zmuszam. Owszem, mozna zachecać żeby spróbowało, ale jeśli spróbuje i
        nie spodoba mu się? Przeciez tak może zdarzyc się każdemu niezależnie od wieku.
        Jaki wówczas jest sens zmusznia do tego?
    • anka1003 Re: pytanie - zmuszać ,zachęcać? 07.06.05, 13:44
      chodzi mi o to,że ja nigdy nie byłam do niczego zmuszna i zachęcana i mam
      trochę żalu do rodziców.Czułam tak jakby ich nie obchodziło czym się
      zajmuje,nie próbowali rozwinąć moich umiejętności.Chcę tego uniknąć ,żeby moje
      dzieci czuły ,że się nimi interesuję,że jest dla mnie ważne co robią po
      szkole .Ale ostatnio rozmawiałam z koleżanką pedagogiem i ona powiedziała
      mi ,że całe życie była zmuszana do zajęć dodatkowych i swoich dzieci absolutnie
      do niczego nie zmusza.Zgłupiałam bo ja zawsze czułam jakby mama się mną nie
      interesowała , a ona odczuwała ,że rodzice się nad nią "znęcają".Więc jak to
      jest ,jak zachować równowagę.Może ktoś ma jakieś doświadczenia w tym temacie.
    • jola_ep Re: pytanie - zmuszać ,zachęcać? 07.06.05, 14:12
      Bo tu trzeba dużego wyczucia. I ważne jest zachowanie dziecka i jego wrażenia po
      zajęciach.

      Ja swoje dziecko (10 l) zmuszam. Teraz idzie na dodatkowy angielski. Wiem, że po
      zajęciach zawsze jest zadwolona, zajęcia są fajne i na luzie. Czasem wypychałam
      ją z domu, czasem prowadziłam marudzące i piszczące dziecko. Po przejściowym
      kryzysie jest lepiej, a potem znowu kryzys... Jej po prostu nie chce się z domu
      czasem wychodzić wink Teraz właśnie się ubiera i dziś akurat jest szczęśliwa, że
      idzie smile)

      Inaczej jest z basenem. Jest co prawda obowiązkowy, ale przedsiębiorcze mamy
      koleżanek mojej córki (też nie lubiły basenu) zdobyły zwolnienia lekarskie. Ja
      ją wypychałam, tłumaczyłam, rozmawialiśmy, przekupywałam... przez ponad dwa
      lata. Nie chodzi o to, że boi się wody, ale nie lubi pani. Choć może raczej jest
      tak, że talentu pływackiego nasza córka nie ma. Pierwszy kryzys zaczął się jak
      pani powiedziała, że wszystkie dzieci nauczyły się już pływać, tylko te trzy
      nie. Z "tych trzech" tylko moja córka nadal chodzi na basen... Ale trzy tygodnie
      temu wymiękłam. Po tym, jak pani kazała skakać na głęboką wodę. Dzieci trzymały
      się długiego kija. To jeszcze nie było takie straszne. Ale córa ryczała, co
      będzie jak pani wymyśli, że mają skakać bez kija? Byłam już zmęczona tym ciągłym
      przekonywaniem, namawianiem, zmuszaniem i wypisałam jej zwolnienie (trochę
      kaszlała - fakt). Podobnie na dwa następne. Wczoraj córa przychodzi ze szkoły i
      mówi z żalem, że to był ostatni basen i szkoda, że nie poszła, bo ona właściwie
      już do tego dojrzała i była gotowa. Tylko powinnam jeszcze jej kazać iść... No
      ręce opadają wink A matczyna intucja mówiła mi, że trzeba ją wypchnąć wink)) No nic.
      Po wakacjach zapiszę ją dodatkowo na jakiś kurs pływania smile Już jednak widzę,
      jak będę musiała ją wypychać wink))

      Pozdrawiam
      Jola
      • anek.anek Re: pytanie - zmuszać ,zachęcać? 07.06.05, 14:59
        Jolu, a nie można znaleźć jej zajęć na basenie z innym instruktorem? ja się w
        sumie Twojej córce nie dziwię, że ma awersję do tych zajęćsad(
        • jola_ep Re: pytanie - zmuszać ,zachęcać? 07.06.05, 17:22
          > Jolu, a nie można znaleźć jej zajęć na basenie z innym instruktorem?

          Zajęcia są w ramach szkolnego wychowania fizycznego. Nie są to więc zajęcia
          dodatkowe i wpływu na instruktora za bardzo nie mam. Zresztą moja córa miała dwa
          razy zastępstwo i też jej się nie podobali.

          Pozdrawiam
          Jola
      • aniask_mama Re: pytanie - zmuszać ,zachęcać? 07.06.05, 15:13
        jola_ep napisała:

        Nie chodzi o to, że boi się wody, ale nie lubi pani. Choć może raczej jes
        > t
        > tak, że talentu pływackiego nasza córka nie ma. Pierwszy kryzys zaczął się jak
        > pani powiedziała, że wszystkie dzieci nauczyły się już pływać, tylko te trzy
        > nie. Z "tych trzech" tylko moja córka nadal chodzi na basen... Ale trzy
        tygodni
        > e
        > temu wymiękłam. Po tym, jak pani kazała skakać na głęboką wodę. Dzieci
        trzymały
        > się długiego kija

        Jolu, pamiętam moje chodzenie na basen i taką samą sytuację. To, co mi do dziś
        zostało, to ogromna niechęć do basenu, wody i nauki pływania. Nigdy nie
        nauczyłam się pływać...
        • lola211 Re: pytanie - zmuszać ,zachęcać? 07.06.05, 17:55
          Według mnie ta metoda nie jest taka zla.Gdyby nie taki nakaz instruktora nigdy
          po dobroci nie spoczylabym do wody, a tak musialam.I nauczylam sie plywac.
    • anka1003 Re: pytanie - zmuszać ,zachęcać? 07.06.05, 14:33
      ja moje też wypycham, namawiam ,przekonuje i przekupuje ale czasami mam
      wątpliwości.Syn(9 lat) ma basen i szkołę muzyczną.Córka(14 lat) niemiecki i
      matematykę.Czy to naprawdę tak dużo?Ale ostatnio usłyszałam ,że zabieram im
      dzieciństwo!?
    • aniask_mama Re: pytanie - zmuszać ,zachęcać? 07.06.05, 14:43
      Ja może się trochę wymądrzę, bo mój koleś ma dopiero niecałe 5 lat i trudno mi
      mówić o tym, co będzie kiedyś.
      Od kiedy skończył 2 lata chodzimy co sobotę na angielski. Ja wybrałam i koleś
      traktuje to jako cosobotni element.
      Jako 3,5latek zaczął chodzić do szkoły muzycznej. Na poczatku strasznie mu się
      podobało, teraz, gdy doszedł instrument, znacznie mniej. Ale wszelkimi
      sposobami go zachęcam. Kiedyś, gdy już nie miałam argumentu umówiłam się z nim,
      że do czerwca pochodzimy, po wakacjach - jeśli nie chce - możemy przestać.
      Wakacje się zbliżają, a on jakby na odwrót - wprost proporcjonalnie - chce
      chodzić!
      W przedszkolu chodzi na 2 zajęcia - wybrałam ja, patrzac na jego
      zainteresowania, oba zajęcia uwielbia, zwłaszcza plastykę.
    • aniak04 Re: pytanie - zmuszać ,zachęcać? 07.06.05, 22:37
      ja jestem zdania, że raczej zachęcać niż zmuszać. Mój starszy syn chodzi
      obecnie na aikido - chodzi bo chce, jednak gdy uzna, że to mu się znudziło, a i
      ja zauważę, że ćwiczenia nie przynoszą mu przyjemności ani efektu - zrezygnuje.
      Tak było z tańcem i pianinem. Myślę, że dziecko musi popróbować wszystkiego po
      trochu - ale tylko tego na co samo ma ochotę. Kiedyś samo świadomie wybierze co
      mu najbardziej pasuje.

      Kiedy opowiada komuś kim chce zostać w przyszłości mówi - chemikiem wojskowym.
      Nie wiem skąd mu się to wzięło, jednak "namolnie" studiuje tablice z symbolami
      chemicznymi i ćwiczy liczeniesmile

      ja nie lubiłam ani chemii, ani matematyki - ode mnie tego nie zaszczepiłsmile
Pełna wersja