przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, inne

10.06.05, 19:25
my, rodzice dzieci z pogranicza autyzmu, dzieci z ADHD, z Zespolem Aspergera
chcemy walczyc z nieodpowiednim traktowaniem naszych dzieci, zarowno przez
rowiesnikow jak i tzw cialo pedagogiczne

na podstawie wpisow i komentarzy z bloga pierwszakg.blox.pl/
powstal nastepny
bezprzedawnienia.blox.pl/html
chcemy umieszczac tam informacje o tym co przytrafilo sie naszym dzieciom, jak
reagowac, jak szukac rozwiazan, lub chocby nawet tylko sie wyzalic

zapraszamy
    • roman.gawron Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 10.06.05, 20:13
      roseanne napisała:

      > my, rodzice dzieci z pogranicza autyzmu, dzieci z ADHD, z Zespolem Aspergera
      > chcemy walczyc z nieodpowiednim traktowaniem naszych dzieci, zarowno przez
      > rowiesnikow jak i tzw cialo pedagogiczne

      Generalnie to uważam, że miejsce dzieci specjalnej troski nie jest w placówkach
      masowych.

      A już jak czytam:
      "Nieurzędowe zgadzało się z wersją Małolata. Matka postanowiła działać.
      Wysmarowała odpowiedź na piśmie na protokół, że skoro na lekcji muzyki i tak
      dalej to w takim razie jest to wina nauczyciela, którego brak kompetencji
      doprowadził do uszczerbku na zdrowiu i mnóstwa problemów, nie wziętych pod
      uwagę wcześniej. I Matka się domaga."

      to mnie skręca. Rozumowanie strasznie ułomne prawnie.
      Dajecie chore dzieci do normalnych szkół, a potem się dziwicie, że częściej
      ulegają wypadkom? I co ten nauczyciel ma zrobić? Związać?
      • diagnosta7 Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 10.06.05, 21:20
        roman.gawron napisał:
        > Generalnie to uważam, że miejsce dzieci specjalnej troski nie jest w
        placówkach
        >
        > masowych.


        Wiele z tych dzieci, które cierpią na rożnego rodzaju dolegliwości absolutnie
        nadaje się do placówek masowych. Przepraszam, ale to typowo polski zabobon, ze
        osoby , które w jakiś sposób odstają od tzw. normy powinny być izolowane.
        Dotyczy to także dorosłych. Do specjalnych placówek kwalifikują się dzieci z
        głębokim opóźnieniem w rozwoju, stwarzające zagrożenie, szczególnie chore.
        Absolutnie zgadzam się z tym, ze należy wszystkim dzieciom zapewnić
        bezpieczeństwo i odpowiednie warunki nauki i od tego właśnie są specjaliści.
        Nauczyciele w innych krajach nie dostana dyplomu, jeśli nie odbędą
        przeszkolenia z nauczania dzieci specjalnej troski. Naprawdę czas żeby zacząć
        zmieniać nastawienie edukatorow do tego problemu. Dlaczego na świecie dzieci z
        rożnymi problemami mogą koegzystować nie tylko w jednej szkole, ale i klasie, z
        innymi uczniami ? Nie można stwarzać sytuacji, w której od małego izoluje się
        osoby, które z odpowiednia pomocą mogłyby dobrze funkcjonować w „głównym
        nurcie”.

        > Dajecie chore dzieci do normalnych szkół, a potem się dziwicie, że częściej
        > ulegają wypadkom? I co ten nauczyciel ma zrobić? Związać?

        Te dzieci powinny sie tam znalezc, a nauczyciel ma sie doszkolic.


















        • roman.gawron Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 11.06.05, 09:55
          diagnosta7 napisała:

          > Wiele z tych dzieci, które cierpią na rożnego rodzaju dolegliwości absolutnie
          > nadaje się do placówek masowych.

          Ale nie ich rodzice powinni o tym decydować.

          > Do specjalnych placówek kwalifikują się dzieci z głębokim opóźnieniem
          > w rozwoju, stwarzające zagrożenie, szczególnie chore.

          A trafiają? Rodzice nie dadzą sobie przetłumaczyć i kaplica.

          > Nauczyciele w innych krajach nie dostana dyplomu, jeśli nie odbędą
          > przeszkolenia z nauczania dzieci specjalnej troski.

          Nie sądzę jednak, aby "w innych krajach" do normalnej klasy mogło w majestacie
          prawa chodzić dziecko, dla którego jednym z podstawowych rodzajów szkolnej
          aktywności jest atakowanie innych uczniów.

          > > Dajecie chore dzieci do normalnych szkół, a potem się dziwicie, że częściej
          > > ulegają wypadkom? I co ten nauczyciel ma zrobić? Związać?
          > Te dzieci powinny sie tam znalezc

          Nieprawda.

          > a nauczyciel ma się doszkolić

          Aby móc cały czas trzymać ADHD-owca za rączkę, zaniedbując pozostałe dzieci w
          klasie?
          • diagnosta7 Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 11.06.05, 17:10
            roman.gawron napisał:

            >Ale nie ich rodzice powinni o tym decydować.

            Decyzja powinna być podjęta wspólnie z lekarzem, rodzicami,
            psychologiem/pedagogiem oraz szkołą.

            >A trafiają? Rodzice nie dadzą sobie przetłumaczyć i kaplica.

            Nie żartuj.Szkoły specjalne istnieją i są przeznaczone dla osób z określonymi
            problemami. Nie słyszałam, aby z zassady dzieci z ADHD lub ADD kwalifikowały
            się do tego rodzaju szkol.


            >Nie sądzę jednak, aby "w innych krajach" do normalnej klasy mogło w majestacie
            >prawa chodzić dziecko, dla którego jednym z podstawowych rodzajów szkolnej
            >aktywności jest atakowanie innych uczniów.

            Mówisz o skrajnych przypadkach, w których nie ma możliwości nauczania dziecka w
            placówce szkolnej. Wówczas stosuje się nauczanie indywidualne.
            Oprócz skrajnych przypadków istnieje mnóstwo nieskrajnych i tylko od dobrego
            przygotowania kadry oraz ich wiedzy zależy, czy dziecko będzie mogło się
            normalnie uczyć.


            >Aby móc cały czas trzymać ADHD-owca za rączkę, zaniedbując pozostałe dzieci w
            klasie?

            Wybacz, ale to brak wiedzy każe Ci tak sądzić.




            • roman.gawron Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 11.06.05, 19:59
              diagnosta7 napisała:

              > Decyzja powinna być podjęta wspólnie z lekarzem, rodzicami,
              > psychologiem/pedagogiem oraz szkołą.

              A kto powinien podjąć decyzję końcową i wiążącą? Moim zdaniem dyrektor szkoły,
              nawet wbrew woli rodziców. To on wie najlepiej, czy jest w stanie zagwarantować
              uczniom w tych warunkach bezpieczeństwo i wysokiej jakości nauczanie.

              > Mówisz o skrajnych przypadkach, w których nie ma możliwości nauczania dziecka
              > w placówce szkolnej. Wówczas stosuje się nauczanie indywidualne.

              Bez wniosku rodziców się dzisiaj tego nie załatwi.
              I chodzą do masowych szkół uczniowie, którzy są realnym zagrożeniem dla innych,
              a szkoła ma związane ręce, bo rodzice na propozycję NI stają okoniem ("To takie
              dobre dziecko, trzeba dać mu szansę, musi być wśród rówieśników. On też MA
              PRAWA!").
              A kiedy z powodu swej nadaktywności ulegnie wypadkowi, kto jest winien zdaniem
              rodziców? Szkoła, nauczyciel. Niefachowcy, niedopilnowali, niech płacą!
              Powtarzam: aż mnie skręca.

              > Wybacz, ale to brak wiedzy każe Ci tak sądzić.

              Powiedzmy.
              • diagnosta7 Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 11.06.05, 23:53
                roman.gawron napisał:

                >A kto powinien podjąć decyzję końcową i wiążącą? Moim zdaniem dyrektor szkoły,
                >nawet wbrew woli rodziców. To on wie najlepiej, czy jest w stanie
                zagwarantować
                >uczniom w tych warunkach bezpieczeństwo i wysokiej jakości nauczanie.

                Musi jednak mieć odpowiednie informacje od osób znających oraz diagnozujących
                dziecko, ponieważ każdy przypadek jest inny. Szkoła powinna być przygotowana do
                nauczania tych, którzy znajdują się w rożnej kondycji zdrowotnej i
                emocjonalnej. Niektóre dzieci biorą leki pomagające im funkcjonować, innym
                potrzeba stworzenia odpowiednich warunków i to wystarczy. I właśnie te
                odpowiednie warunki pomagają nauczycielowi w jego działaniach edukacyjnych.


                >Bez wniosku rodziców się dzisiaj tego nie załatwi.
                I> chodzą do masowych szkół uczniowie, którzy są realnym zagrożeniem dla
                innych,
                > szkoła ma związane ręce, bo rodzice na propozycję NI stają okoniem ("To takie
                >dobre dziecko, trzeba dać mu szansę, musi być wśród rówieśników. On też MA
                >PRAWA!").

                Bo ma prawa. Tyle, ze musi być pod opieka specjalisty, który określi, czy może
                przebywać z innymi w szkole. I przede wszystkim trzeba sobie odpowiedzieć na
                zasadnicze pytanie : czy dziecko nie może przebywać w regularnej klasie
                dlatego, ze jego stan na to nie pozwala, czy dlatego ze nauczyciel nie ma
                pojęcia jak z takim uczniem postępować. Właśnie to miałam poprzednio na myśli
                pisząc, ze nauczyciele musza mieć wiedze z tego zakresu. Szkoła powinna być
                przygotowana do edukowania dzieci trudnych społecznie, ale za to często
                charakteryzujących się wysoką inteligencją.
                Jeżeli rodzice nie zgadzają się na naukę indywidualna, można poprosić
                specjalistę opiekującego się dzieckiem, aby przeprowadził obserwacje w czasie
                lekcji.

                >A kiedy z powodu swej nadaktywności ulegnie wypadkowi, kto jest winien zdaniem
                >rodziców? Szkoła, nauczyciel. Niefachowcy, niedopilnowali, niech płacą!
                >Powtarzam: aż mnie skręca.

                Szkoła jest winna jeśli jest nieprzygotowana i nie stara się tego zmienic.
                Oczywiście zdaje sobie sprawę, ze sytuacji w szkołach nie da się poprawić z
                dnia na dzień (dokształcić nauczycieli, pedagogów, zmusić do współpracy
                fachowców), ale to nie znaczy, ze nie trzeba robić nic. Już dziś przyszli
                nauczyciele powinni mieć zagwarantowane przygotowanie do pracy z
                dziećmi „specjalnej troski” po to , by nie izolować i nie zabierać im szansy na
                normalne życie.





                • roman.gawron Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 12.06.05, 07:59
                  diagnosta7 napisała:

                  > Jeżeli rodzice nie zgadzają się na naukę indywidualna, można poprosić
                  > specjalistę opiekującego się dzieckiem, aby przeprowadził obserwacje w czasie
                  > lekcji.

                  I co dalej, jesli rodzice dalej się nie zgadzają?
                  Poza tym jaki specjalista i na jakich zasadach ma to zrobić i w jakim stopniu
                  jego opinia jest wiążąca?
                  • diagnosta7 Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 12.06.05, 16:12
                    roman.gawron napisał:

                    > I co dalej, jesli rodzice dalej się nie zgadzają?
                    > Poza tym jaki specjalista i na jakich zasadach ma to zrobić i w jakim stopniu
                    > jego opinia jest wiążąca?

                    Ty jestes specjalista od prawasmile

                    Dam jednak taki przyklad : aby dziecko wybitnie zdolne moglo otrzymac zgode na
                    indywidualny tok lub np."przeskoczyc" klase, decyzja musi byc poparta roznymi
                    opiniami:pedagoga, psychologa, nauczyciela.Czasem nie jest ona zgodna z
                    oczekiwaniami rodzicow,ale szkola ma prawo odmowic na podstawie odpowiednich
                    danych. Czy nie sadzisz,ze przypadku dziecka specjalnej troski ma miejsce
                    podobna procedura.Zaznaczam,ze moge sie mylic, ale nie wyobrazam sobie
                    sytuacji, w ktorej wylacznie rodzice podejmuje taka decyzje.
                • ra_cha do diagnosta7 12.06.05, 13:51
                  jeśli dobrze zrozumiałam ducha twych wszystkich wypowiedzi, twoim zdaniem
                  wszystkie placówki oświatowe i wszyscy nauczyciele powinni być przygotowani do
                  skutecznego radzenie sobie z uczniami z ADHD i in. wym. w temacie; no to może
                  pójdźmy dalej - wszystkie placówki służby zdrowia i wszyscy lekarze powinni być
                  przygotowani do skutecznego radzenia sobie z każdą chorobą, a więc gdy mam
                  kłopoty dermatologiczne, to nie jadę na drugi koniec miasta, do przychodni
                  derm., ale do najbliższego stomatologa, bo MAM PRAWO OD NIEGO OCZEKIWAĆ POMOCY;
                  wiem, trochę to sarkastyczne, ale wyjście nie jest w tym, aby wszyscy umieli
                  wszystko, a właśnie w istnieniu placówek specjalistycznych; może sieć tychże
                  powinno się rozbudować, a nie stawiać przed szkołami zadania niemożliwe do
                  zrealizowania, a pozostałych uczniów i ich rodziców przed dylematem: zabrać
                  dziecko z tej klasy, czy narazić je na niebezpieczeństwo ze strony innych,
                  chorych uczniów.
                  • roseanne nie diagnosta, ale 12.06.05, 14:07
                    uwazam ,ze kazdy lekarz powinien wiedziec jak kozystac z ksiazek medycznych..
                    nie musi byc specjalista w kazdej dziedzinie, wyciagniecie podrecznika w
                    trakcie wizyty pacjenta z niedokonca znanymi przez lekarza problemami nie jest
                    rzadnym wstydem. Jezeli jest sie lekarzem pierwszego kontaktu, lub rodzinnym,
                    gdzie pod opieka ma sie kilka osob z rodziny przez kilka lat to nalezy o nich
                    dowiedziec sie troche wiecej, niz tylko waga, wzrost , pali czy nie...
                  • diagnosta7 Re: do diagnosta7 12.06.05, 17:39


                    Chyba przeczytałaś moje wypowiedzi w sposób z lekka tendencyjny. Przytaczam, co
                    powiedziałam wcześniej.


                    „Mówisz o skrajnych przypadkach, w których nie ma możliwości nauczania dziecka
                    w placówce szkolnej. Wówczas stosuje się nauczanie indywidualne.
                    Oprócz skrajnych przypadków istnieje mnóstwo nieskrajnych i tylko od dobrego
                    przygotowania kadry oraz ich wiedzy zależy, czy dziecko będzie mogło się
                    normalnie uczyć”.

                    Nie uważam wiec, ze wszystkie dzieci bez wyjątku kwalifikują się do nauki w
                    głównym nurcie.
                    Jednakże są dzieci, które przy odpowiedniej wiedzy nauczycieli i wsparciu ze
                    strony specjalistów, powinny i mogą pobierać nauki w szkołach masowych. W
                    związku z tym, ze 70% dzieci z ADHD wyrasta z tego problemu, ale tylko w
                    warunkach „uspołeczniania”, czy nie jest to dobrym argumentem dla tego, aby
                    szkoły przygotowały się wyzwania? Dzieci zaniedbane w swych problemach nigdy
                    nie osiągają wykształcenia, na które pozwalają ich możliwości.
                    Nie chodzi o to, żeby wszyscy umieli wszystko, tylko o to, by przygotowywać
                    nauczycieli do pracy z rożnymi uczniami, nie tylko „przeciętnymi”. Dotyczy to
                    również pracy z wybitnie zdolnymi. Ilu nauczycieli umie takich zidentyfikować?
                    Nie mam pretensji do kadry, ze z zachwytem nie przyjmuje uczniów z rożnego
                    rodzaju zaburzeniami. Rzecz w tym, aby podejscie zmieniać i dać nauczycielom
                    narzędzia do ręki. Wiedza i przygotowanie nie spada z nieba. Nauczyciele
                    potrzebują szerokiego wsparcia, ale musi się to wiązać z rozumieniem i
                    poznaniem problemu.
                    Jeszcze raz napisze : jeśli w innych krajach zmiana stosunku do dzieci chorych
                    była możliwa, to czy my, Polacy mamy tworzyć zakłady zamknięte dla wszystkich,
                    którzy są inni? Dlaczego te zadania są niemożliwe do zrealizowania tu, a
                    możliwe gdzie indziej? To jest żmudna droga, ale jeśli nie będzie się o tym
                    mówić i starać dostosowywać warunków do potrzeb rożnych uczniów, to wciąż
                    będziemy tkwić w nietolerancji i uprzedzeniach. I czego uczymy nasze dzieci?
                    Co do wiedzy nauczycieli, już dziś jest sporo literatury polskojęzycznej. Np.
                    taki artykuł „ Praca z klasa wspierająca ucznia z ADHD, czyż nie brzmi to
                    obiecująco? Jeśli jesteś nauczycielka i masz doświadczenia z tego typu
                    problemami, to może warto się nimi podzielić?
                    Co do lekarzy- po pierwsze maja nie szkodzić. Po drugie być na tyle
                    wszechstronni, by wiedzieć kiedy i do kogo skierować w razie potrzeby. Ale
                    jeśli lekarz pierwszego kontaktu z każdym problemem wysyła do specjalisty, to
                    na pewno nie jest fachowcem.

                    • beata966 Re: do diagnosta7 12.06.05, 20:29
                      Popieram Twój punkt widzenia w 100%
                      beata
                  • halina.kantor Re: ra-cha 13.06.05, 11:35
                    Wybacz, ale skoro dzieci z ADHD jest od 3 do 10 %, dodaj do tego jeszcze inne
                    schorzenia, ZA, czy zaburzenia zachowania i zaburzenia opozycyjno buntownicze,
                    zaburzenia emocjonalne, to dzieci trudnych mamy ok 25 % czyli jedna czwarta
                    każdej klasy to dzieci trudne, dlaczego chcesz izolowac te które maja
                    zdiagnozowane zaburzenia, przecieżone sa pod opieka specjalistów, którzy lepiej
                    niż nauczyciel wiedza co jest dla takiego dziecka dobre. Nauczyciel, jak się nie
                    nadaje do pracy z dzieckiem zaburzonym, niech szuka innej pracy, jak nie umie
                    powstrzymać swojego jęzora i wyzywa takie dziecko od głupków, a to niestety
                    dzieje się na porządku dziennym, niech sam się leczy, bo to nie jest npormalne.
                    Czy to dzieci sa winne swoich zaburzeń, nie niestety to nieprzychylne im
                    otoczenie, które zamiast zauważać ich sukcesy cały czas gani za popełniane
                    błędy, które najczęściej sa niezależne od nich.

                    A jeśli masz kłopoty dermatologiczne to najpierw idź do lekarza pierwszego
                    kontaktu, bo to on powinien zadecydować, czy wystarczy mu wiedzy do leczenia
                    Ciebie, czy skieruje Cię dalej.
                    Nauczyciel w szkole jest takim lekarzem pierwszego kontaktu, do któregho
                    powinniśmy miec zaufanie, ale czy je mamy??
          • kaszka66 Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 16.06.05, 08:10
            > > a nauczyciel ma się doszkolić
            >
            > Aby móc cały czas trzymać ADHD-owca za rączkę, zaniedbując pozostałe dzieci w
            > klasie?
            >
            Człowieku!!! TY sobie nie zdajesz sprawy ile dorosłych osób "chorych" na ADHD
            żyje wokół Ciebie!!! Jeżeli nie wiesz jak poradzić sobie z adhadowcem w klasie
            to proszę oto parę praktycznych rad doświadzczonej nauczycielki, która ma
            rewelacyjne wyniki w pracy zarówno w klasach szkół ogólnodostępnych jak i w
            klasach integracyjnych.
            "Przed podjęciem decyzji przez rodziców i nauczyciela o przyjęciu do klasy,
            należy wcześniej przyjrzeć się dzieciom, które mają razem się uczyć, np. na
            spotkaniach poprzedzających rozpoczęcie nauki. W wielu szkołach istnieje dobry
            zwyczaj spotkań dzieci przed rozpoczęciem nowego roku szkolnego, celem
            sprawdzenia, jakim potencjałem dysponują, jaki mogą stworzyć zespół klasowy."

            Rodzice zapisujący dziecko do pierwszej klasy pytają mnie często, która z form
            kształcenia będzie dla niego lepsza (klasa ogólnodostępna, integracyjna, czy
            nauczanie indywidualne)– relacjonuje nauczycielka - Sądzę, że nikt nie udzieli
            im jednoznacznej odpowiedzi. Sama kilkakrotnie jednym rodzicom odradzałam, a
            innych zachęcałam. Jeżeli wśród kandydatów spotka się kilkoro z
            nadpobudliwością, to wszyscy nie mogą być przyjęci. Nie będzie to korzystne dla
            nikogo. Dziecko z ADHD musi mieć możliwość nauki w zespole stabilnym. Byłam
            kiedyś w sytuacji, kiedy namawiałam rodziców aby zapisali dziecko do klasy
            ogólnodostępnej właśnie z tego powodu. Niestety, nie posłuchali rady i zarówno
            uczeń jak i oni przeżyli wiele trudnych chwil, a Józek nie miał w tym zespole
            komfortowych warunków do nauki.”

            W tym roku, do klasy drugiej doszedł Marek. Nie jest to dziecko z ADHA, ale
            jego zachowania i problemy jakie stwarza, są podobne. Koledzy przyjęli go
            bardzo serdecznie. Problemy zaczęły się po kilku dniach. Chłopiec był bardzo
            agresywny, bił dzieci, nauczycieli. Rodzice uczniów obawiali się o
            bezpieczeństwo swoich dzieci. Wspólnie z psychologiem szkolnym, nauczycielem
            specjalistą i rodzicami Marka został opracowany program wygaszania
            niepożądanych zachowań i wzmacniania oczekiwanych. Nauczycielki zorganizowały
            spotkanie wszystkich rodziców w celu poinformowania ich, jakie środki zostały
            podjęte. Dużą przysługę zrobił odcinek serialu TV „Na dobre i na złe”
            poświęcony chłopcu z ADHD. Wszyscy stali się bardziej wyrozumiali dla Marka i
            przestali zarzucać jego rodzicom, że źle go wychowują. Udało się przekonać
            lekarza psychiatrę i zespół orzekający w poradni psychologiczno –
            pedagogicznej, aby przez pewien czas Marek pobierał naukę w formie kształcenia
            indywidualnego. Stworzono Markowi takie warunki, żeby działało na niego jak
            najmniej bodźców zewnętrznych, aby wykonywał prace w tempie obowiązującym w
            klasie. Ponieważ Marek bardzo lubi kolegów i sam jest przez nich lubiany, na
            niektóre lekcje przychodzi do klasy, uczestniczy we wszystkich zajęciach
            odbywających się poza szkołą. Trwa to dopiero trzy tygodnie, komfort i jakość
            pracy ucznia w chwili obecnej są bardzo dobre. W niedługim czasie planowane
            jest wydłużanie czasu nauki z klasą i kiedy będzie to dla Marka korzystne,
            całkowity powrót do klasy. „Nauczanie indywidualne ma wielu przeciwników –
            przypomina nauczycielka- ja też do nich należę. Są jednak sytuacje, kiedy
            powinniśmy z niego skorzystać. Dziecko i nauczyciel nawiązują lepsze osobiste
            kontakty. Dziecko nie jest stale narażane na uwagi, komentarze, pouczenia,
            zajmie się pracą, której lepsze efekty są widoczne już w krótkim czasie.
            Podczas pobytów w klasie łatwiej skupia uwagę na pracy, pokazuje się kolegom z
            lepszej strony. Nauczyciel w czasie nieobecności ucznia, ma możliwość
            wyciszenia zespołu klasowego. Wytłumaczenia dzieciom, że kiedy ich kolega
            przychodzi na lekcje muszą szczególnie dbać o dobre warunki nauki. Powrót
            kolegi ma być nagrodą dla wszystkich: dziecka powracającego, klasy,
            nauczycieli.” Postawmy więc pytanie, czy rozwiązaniem problemu, gdzie powinno
            uczyć się dziecko z adhd, jest rozszerzenie listy chorób uprawniających do roli
            dziecka chorego w klasie integracyjnej? Jako matka takiego dziecka sądzę, że
            nie. Klas takich jest mało, a potrzeby chorych dzieci ogromne. Według mnie,
            jedynym sensownym, jest rozwiązanie idealistyczne: skoro procentowo dzieci z
            adhd jest tak dużo, że statystycznie przypada 1 na klasę, to wszystkie powinny
            być swego rodzaju klasami integracyjnymi. Każdy nauczyciel powinien znać metody
            postępowania z adhd, przecież można je z powodzeniem stosować również w
            stosunku do innych trudności szkolnych. Natomiast z perspektywy doświadczeń
            nauczyciela ważna jest umiejętność określania problemów jakie stwarza dziecko.
            Jeśli np.: denerwowało mnie, że uczeń rozprasza uwagę kolegów w czasie
            wspólnego, głośnego czytania, to musiałam czymś go zająć. Powierzyłam mu
            zadanie wyznaczania kolejności i dzielenia tekstu, który mają czytać; ciągłe
            wychodzenie z ławki w celu zastrugania ołówka lub pożyczenia dezorganizowało
            lekcję, siadałam więc obok z kilkoma zastruganymi i wymieniałam, kiedy chciał
            wstać. Nie mam wybranej, najskuteczniejszej metody na efektywną pracę z
            dziećmi. Jednego się trzymam – moja praca ma mi sprawiać przyjemność. Nie
            walczę z rodzicami ani z ich pociechami, nie mam „poczucia misji”. Bardzo lubię
            swoich uczniów i staram się robić wszystko, aby i oni mnie lubili, bo dla
            osoby, która darzymy sympatią, zrobimy wiele."

            Każdemu dziecku, czy zdrowemu, czy z jakąś dysfunkcją, czy choremu i każdemu
            rodzicowi życzę aby uczył ich taki nauczyciel, jak Pani, która pisała te uwagi.
            Katarzyna
        • moj_blog Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 12.06.05, 14:27
          Właśnie. O to nam chodzi. Przez cały czas. Dziękuję.
          Mms
      • roseanne Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 10.06.05, 22:32
        roman.gawron napisał:


        > Generalnie to uważam, że miejsce dzieci specjalnej troski nie jest w
        placówkach
        >
        > masowych.


        nie kazde zaburzenie jest opoznieniem w rozwoju, wiec dlaczego chcesz calkiem
        spora grupe dzieci o normalnym lub podwyzszonym poziomie intelektu zamknac w
        szkolach specjalnych?

        czy tylko dlatego, ze maja klopoty ze zdolnosciami spolecznymi powinny byc
        spychane na margines i traktowane jak 5 kolo u woza?
        NIE!!!
        kazdy z nich ma prawo do pelnego i wartosciowego zycia,

        co do innych ulomnosci , mam na mysli fizyczne - czy to ze ktos jezdzi na wozku
        znaczy ze jego mozg automatycznie ulegl wylaczeniu?
        • roman.gawron Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 11.06.05, 09:48
          roseanne napisała:

          > nie kazde zaburzenie jest opoznieniem w rozwoju, wiec dlaczego chcesz calkiem
          > spora grupe dzieci o normalnym lub podwyzszonym poziomie intelektu zamknac w
          > szkolach specjalnych?

          O tym, czy dziecko nadaje się do szkoły masowej, powinni decydować specjaliści,
          nie ich rodzice. Dzisiejsze rozwiązanie jest patologiczne. Rodzic dziecka
          stwarzającego poważne zagrożenie dla innych upiera się, że jego dziecko MA
          PRAWO uczęszcz.. do szkoły rejonowej i nikt mu tego prawa nie odbierze, bo
          inaczej to on się jako ten Rejtan położy.
          Ta patologiczna sytuacja jest naruszeniem praw wszystkich innych zagrożonych
          dzieci. Naruszeniem dokonywanym w majestacie prawa.

          > czy tylko dlatego, ze maja klopoty ze zdolnosciami spolecznymi powinny byc
          > spychane na margines i traktowane jak 5 kolo u woza?

          Nie spychane na margines, lecz umieszczane w specjalistycznych placówkach. Nie
          traktowane jak piąte koło u wozu, lecz traktowane ze szczególną troską - przez
          specjalistów.

          > kazdy z nich ma prawo do pelnego i wartosciowego zycia,

          Ale nie każdy z nich musi to wartościowe życie wieść w szkole masowej.

          > co do innych ulomnosci, mam na mysli fizyczne - czy to ze ktos jezdzi na
          > wozku

          Nie mam na myśli ułomności fizycznych. Dziecko na wózku spokojnie może, nawet
          powinno, być w szkole masowej.
          • jamajka79 Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 11.06.05, 14:38
            panie roman.gawron jestem matka zupelnie zdrowej dziewczynki chcialam powiedziec
            ze to wlasnie przez takich ludzi jak pan z takim podejsciem jest tak jak jest
            nie mozna odizolowac dzieci chore od zdrowych takie dzialanie prowadzi tylko do
            jednego czy pan wie jakie dzieci chodza przewaznie do szkol specjalnych takie
            ktorym nauka nie w glowie najczesciej z rodzin patologicznych wiem cos o tym bo
            sasiaduje z taka szkola dzieci ktore sobie nie radza z normalnym programem
            nauczania ktore zostaja w pierwszej klasie kilka lat to nie jest szkola dla
            dzieci ktore niejednokrotnie maja wiekszy iloraz inteligencji niz dzieci zdrowe
            pytam wiec dlaczego te dzieci maja miec gorszy start w zyciu bo szkoly specjalne
            zanizaja poziom nauczania wiem tez ze dzieci zdrowe potrafia byc wiekszymi
            potworami poniewaz widza w tym cos smiesznego dziwnego i sami prowokuja rozne
            sytuacje ale to niestety jest wina takich ludzi jak pan z takim podejsciem
            dzieci ucza sie od nas i z nas biora przyklad nie wiem cy ma pan dzieci czy nie
            ale ciekawe co by pan zrobil gdyby mial takie dziecko oddalby pan je do
            specjalnej szkoly wiedzac ze jest bardzo madre tylko po prostu troche inne z
            powazaniem smile
            • campalla Przesyłka dla Jamajka79 11.06.05, 15:15
              ,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,, ......................

              P.S. Jak cos zostanie, -proszę odesłać. Może przydadzą się jeszcze komuś smilesmilesmile
              Pozdrowionka!
            • diagnosta7 roseanne i roman 12.06.05, 00:02
              Roseanne, czy zgodzilabys sie przeniesc ten watek na forum Romana "obowiazki i
              prawa ucznia"?
              Roman, czy zgodzisz sie przeniesc to do siebie, bo nauczyciele tu rzadko
              zagladaja, a mysle,ze to byloby wazne spojrzenie z innej perspektywy.
              • roseanne nie ma problemu :) 12.06.05, 02:07
                oczywiscie im wiecej osob do ktorych trafi informacja tym lepiej


                to nie jest tak, ze z gory napadam na wszystkich w kolo, domagam sie tylko by
                wysluchania rowniez mojego zdania i zastanowienia sie



                pozdrawiam
              • roman.gawron Re: roseanne i roman 12.06.05, 07:57
                diagnosta7 napisała:

                > Roman, czy zgodzisz sie przeniesc to do siebie, bo nauczyciele tu rzadko
                > zagladaja, a mysle,ze to byloby wazne spojrzenie z innej perspektywy.

                Zlinkowałemsmile
                • diagnosta7 Re: roseanne i roman 12.06.05, 16:21
                  Dziekuje.
          • halina.kantor Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 13.06.05, 11:41
            Patologiczną sytuacją jest to, że nauczyciel szcuje takie dziecko i prowokuje go
            do zachowań nad którymi nie panuje. Wielokrotnie spotykałam się z nauczycielami,
            którzy celowo rozpętywali wojnę przeciwko dziecku i jego rodzicom, i co Pan na
            To Panie Romanie Gawron
          • porta2 Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 22.06.05, 15:20
            Witajcie Kochani.
            Czytając wasze wypowiedzi widzę, że tak naprawdę spieracie się zupełnie
            niepotrzebnie. I jedna i druga strona ma rację. Jednak rzecz nie w kierowaniu
            dzieci z wymienionymi tutaj zaburzeniami do odpowiedniej placówki edukacyjnej -
            lecz w sposobach i poziomie edukowania ich. Samo organizowanie takiego miejsca
            jak: Szkoła specjalna jest jakąś idiotyczną pomyłką! Bo szkoła ta tak naprawdę
            nie jest specjalna, lecz program w niej realizowany jest specjalnie
            dostosowywany do potencjalnych możliwości dziecka do niej uczęszczającego
            (albo powinien być). Z tej (pożal się Boże) nazwy placówki biorą się całe
            dyskusje! Polski system edukacyjny jest chory z powodu poronionych założeń i
            przeładowany, a nauczyciele w 90% nieprzygotowani do popełniania tego zawodu!
            Ostatnio jeszcze dowiedziałam się, że 80% nauczycieli nie realizuje podstaw
            programowych obowiązujących w Polsce, więc czego uczą, co realizują w szkołach?
            Własne ambicje??!! Przez siebie wybrane podręczniki - nie mające nic wspólnego
            z programem nauczania? Stąd niski poziom ocen na egzaminach zewnętrznych (test
            kompetencyjny, matura - bo przecież ministerstwo opracowuje testy egzaminacyjne
            posiłkując się przecież wiedzą z podstaw programowych!!!). Stąd też problemy
            naszych dzieci, nie mających szans na nadążanie za "przerabianym" materiałem,
            zamiast przekazywanej w sposób fachowy, ukazujący praktyczne zastosowanie tej
            wiedzy przez profesjonalistów, jakimi powinni być nauczyciele. Kuratoria o tym
            wiedzą, Nadzory pedagogiczne również, i co z tego? Żadnych konsekwencji wobec
            nauczycieli i dyrektorów szkół się nie wyciąga!!! Wasze utarczki słowne nie
            mają najmniejszego sensu: faktem jest, ze rodzice dzieci zdrowych mają prawo
            obawiać się o bezpieczeństwo swoich dzieci w szkole, ponieważ zdarza sie, ze
            niektóre dzieci nadpobudliwe w wyniku złego traktowania i nagromadzonych
            frustracji "wybuchają" w niezrozumiałych dla otoczenia momentach reagując w
            różny sposób, nawet agresją wobec innych. Problem w tym, że tak naprawdę nikomu
            się nie chce zająć dzieckiem, dowiedzieć się od niego, co spowodowało jego
            zachowanie - a jedynie stosuje się wobec niego represje pociągające za sobą
            dalsze agresywne zachowania - i tak zamyka się błędne koło.
            Osoby dyskutujące tu mocno na temat: czy dziecko wysłać do szkoły specjalnej
            czy zostawić w "normalnej", kto ma decydować o tym, gdzie powinno uczęszcz..(
            do jakiego typu szkoły) powinny swoje rezerwy sił skierować na walkę z
            Ministerstwem Edukacji o zmianę wielu przepisów, decydujących np. w ogóle o
            powoływaniu do życia placówek specjalnych, a tworzeniem tylko integracyjnych
            klas i szkół dla dzieci o zbliżonym poziomie intelektualnym - bo i potrzeby
            rozwoju intelektualnego mają zbliżone. Dziecko nadpobudliwe z normą lub powyżej
            normy intelektualnej ma zabezpieczone ustawą prawo do optymalnego rozwoju
            psychicznego!!! Jesli jest w normie - jakim prawem kieruje się go do placówki o
            zaniżonym poziomie edukacyjnym??? Przecież to jest świadomia zbrodnia!!!
            Morduje się u dziecka wrodzony pęd do nauki, do nabywania wiedzy!!! Jakieś
            biurwy w poradni psychologiczno-pedagogicznej decydują o przyszłym życiu
            dziecka? To jest niedopuszczalne!!! To dopiero okres edukacji dziecka
            w "zerówce" może dostarczyć informacji o jego poziomie intelektualnym (i to
            tylko pod warunkiem, że stosowano metody wspomagające wobec ucznia słabszego,
            którego warunki domowe dostarczają podstaw do podjęcia decyzji o konieczności
            stosowania tego wsparcia edukacyjnego - a nieraz i psychologicznego - bo
            te "warunki środowiska rodzinnego są przecież tak różne - i nie wszyscy rodzice
            delikatnie mówiąc: są świadomi potrzeb swego dziecka). A co dzieje się z
            dzieckiem z rodzin patologicznych? Tam już w ogóle nie ma nikogo, kto pomógłby
            tym dzieciom, zawalczył o nie! Dlatego to nie psycholog ani pedagog z poradni
            mają prawo do oceny sprawności umysłowej dziecka, lecz ten nauczyciel, który ma
            bezpośredni kontakt z dzieckiem przez cały rok. Nie mówię tu oczywiście o
            deficytach intelektualnych spowodowanych niedorozwojem bądź brakiem rozwoju
            różnych struktur mózgowych,odpowiedzialnych za intelekt - zdiagnozowanych
            medycznie. Mowa tu o dzieciach w normie intelektualnej. Jestem za
            organizowaniem klas dla dzieci o obniżonym poziomie intelektualnym w szkołach
            dla dzieci "normalnych". To jest dopiero integracja - bo uczenie dzieci z normą
            szacunku dla "odmienności" innych i prawa do tej odmienności może dopiero uczyć
            tolerancji.To jest dopiero integracyjnym wychowywaniem! Zamykanie dzieci w
            gettach zwanych szkołami specjalnymi jest jakimś nieporozumieniem. Ale też musi
            to zostać ospowiednio przygotowane, wymaga rewolucji organizacyjnej szkół - a
            tu nie wszystkich stać na takie zmiany. A nie powoływanie gett dla dzieci
            niepełnosprawnych intelektualnie i zamykanie ich w szkołach specjalnych!! Sama
            nazwa jest już uwłaczająca, poniżająca, bo nie kojarzy się z czymś dobrym,
            szczęśliwym. Kojarzy się z tragedią, nienormalnością. A przecież skoro istnieje
            tych dzieci tak wielki procent, to jest to zjawisko normalne, że są. Więc nie
            dziwcie się, że rodzice dzieci nadpobudliwych znajdujących się w normie
            intelektualnej tak walczą o naukę dziecka w szkole "normalnej". Dziecko
            wychodzące ze szkoły specjalnej nie ma żadnych szans na jakiekolwiek
            osiągnięcia edukacyjne w swoim życiu poza "produkcją szczotek" (nie ujmując
            niczego pracownikom wykonującym tę pracę). Całe szczęście, ze nikomu nie
            przyszło do głowy kierować mnie do szkoły specjalnej z powodu niepożądanych
            zachowań - bo nie miałabym szans ani dostać się do szkoły średniej, ani zrobić
            studiów, nie mówiąc już o tym, że wiedza moja na pewne tematy przewyższa
            przeciętną jaśnie państwa nauczycielstwa do tego stiopnia, że zmuszona jestem
            prowadzić szkolenia, które nie powinny mież miejsca choćby z tego powodu, że są
            to ludzie po pedagogice, a więc mają za sobą różne "odmiany" psychologii i
            innych wiele nauk społecznych. A więc natura dziecka nie powinna im być obca, a
            każdy wykształvony, inteligentny człowiek dąży do samorozwoju, rozkwitu
            zawodowego, nabywania i pogłębiania wiedzy z zakresu uprawianego zawodu...
            Niestety, to tylkomarzenia w przypadku nauczycieli... a szkoda, bo internet,
            biblioteki czytelnie i księgarnie są w zasięgu ręki... wystarczy tylko chcieć...
            Odnoszę wrażenie, że nauczyciele w szkołach celowo "napuszczają rodziców dzieci
            zdrowych przeciwko rodzicom dzieci nadpobudliwych, by nie zainteresowano się
            ich metodami wychowania, postępami i osiągnięciami zawodowymi. Bo przecież
            wiemy, że aby odciągnąć uwagę od siebie, trzeba kogoś oskarżyć o złe
            intencje... i już gotowe. A to byłaby jedyna wiedza z zakresu psychologii, jaką
            zapamiętali z okresu studiów. Mam jednak nadzieję, że się mylę, bo znam
            nauczycielkę, która daje sobie świetnie radę z dwojgiem nadpobudliwych dzieci w
            klasie drugiej. Wymaga to od niej wiele trudu w uczeniu się, jak postępować w
            takich przypadkach. Ale nikt nie mówił, że zawód nauczyciela to bułeczka, 18
            godzin pracy w tygodniu kupa urlopów. Zawód nauczycielski to misja, to ciężka,
            wyczerpująca umysłowo praca - ale i dzieci to nie bajka. To żywa materia, to
            inwestycja długoterminowa - ale jakież profity przynosi, kiedy zacznie
            procentować!!! Ale to już zależy od postępowania z dzieckiem!!!
            Dlatego nie każdy nadaje się do tego zawodu. A kto się nie nadaje - wolna
            droga. Co roku opuszcza mury uczelni ogromna rzesza młodych, twórczych ludzi,
            pełnych zapału do pracy - tylko że kończą na bezrobociu albo w sklepie
            z "pietruszką". A zabójcy intelektu triumfują!!!
            Mam jednak nadzieję, że dotrze do rodziców świadomość, że prawo tworzone jest
            dla ich dobra!!! Więc trzeba je wykorzystać przeciw ich wykonawcom. Bo prawo
            mamy świetne, brak realizacji, a raczej jej egzekwowania. A jak powszechnie
            wiadomo: nieznajomość (a raczej nieświadomość) prawa s
            • moj_blog Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 22.06.05, 23:47
              Wysłałam Ci maila (w odpowiedzi). Potwierdź, proszę, że doszedł. smile
              (mam problemy z pocztą)
              Pozdrawiam
              Mmms
              ---------
              www.pierwszakg.blox.pl
              www.bezprzedawnienia.blox.pl
        • beata966 Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 12.06.05, 10:21
          Jestem matką dwójki "zdrowych" dzieci, jestem nauczycielem. Nie mam wielkich
          doświadczeń z pracy z dziećmi, ktore niegdyś kwalifikowano do szkół
          specjalnych. Mam tylko 2 takie doświadczenia i jestem niezwykle dumna, z tego
          co udało mi się osiągnąć. Pracuję w tzw. "dobrym" liceum i pewnie z tego powodu
          nie mam tylu okazji co inni nauczyciele. Z tego co zauwazyłam o losie takich
          dzieci bardzo często chcą decydować urzędnicy, którzy nie mają najmniejszego
          pojecia o specyfice zaburzeń dziecka. Jedynie determinacja rodziców i poparcie
          szkoły pozwoliło ich dzieciom na zdobycie pełnego i bardzo dobrego
          wykształcenia. Jestem pewna, że nie każde dziecko nadaje sie do publicznej
          placówki i to z powodu przede wszystkim przeciążenia takowej i obecności w niej
          innych niedostosowanych tym razem społecznie dzieci. Dzieci, które zwyczajnie
          znęcają się nad tymi, które w jakikolwiek sposób odbiegają od normy. Może wrócę
          do "moich" przypadków. Pierwszy to autystyczny chłopak, który w szkole
          podstawowej przezył piekło ze strony swoich kolegów, a u nas tez początkowo nie
          było mu łatwo. Młodzież jednak dojrzewa i mądrzeje, to i zycie Andrzeja stawało
          sie coraz spokojniejsze. Chłopak był genialny, uwielbiał mój przedmiot i bardzo
          chciał zostać lekarzem. W 3 klasie zrozumiał, że lekarzem nigdy nie będzie, był
          olimpijczykiem i obecnie robi doktorat z chemii na UJ. Miałam z nim bardzo
          dobry kontakt i mam go do dziś, a jego sukcesy z chemii były wynikiem nieraz
          wielogodzinnej wspólnej naszej pracy. Inni nauczyciele patrzyli na mnie z
          politowaniem i twierdzili, że tracę czas a ja wiedziałam, ze ten chłopak kiedyś
          wiele osiągnie. Drugi przypadek, to całowicie niesłysząca dziewczynka, która
          została przez urzędników zakwalifikowana do szkoły dla dzieci głuchych.
          Przyszła jednak do nas, dzięki wielkiemu zaangazowaniu naszej dyrektorki, do
          klasy liczącej 35 osób. Początkowo moje przerazenie było ogromne, jak mam
          pracować z klasą tak liczną i na dodatek z Agnieszką, która czyta jedynie z
          ruchu warg. Wiedziałam, że chce w przyszłości zdawać chemię na maturze i to
          było dodatkowe obciążenie. I udało się, w 3 klasie Agnieszka po Konkursie
          zdobyła indeks na Chemię i obecnie czekamy bardzo spokojnie na wyniki matury.
          Zdawała "normalną" rozszerzoną maturę z chemii, wyniki szacuję na około 90%. I
          to są właśnie moje największe sukcesy, mimo tego, że laureatów jakich się
          dopracowałam niezliczyłabym w tym momencie. Po co to napisałam, ano po to, by
          jesli to mozliwe nauczyciele próbowali nauczyczyć się pracować z "innymi"
          dziećmi. Bo warto, bo satysfakcji z takiej pracy nie da się niczym innym
          zastąpić.

          beata
          • moj_blog Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 12.06.05, 18:05
            Piękny tekst.
            Pozwoliłam sobie zlinkować na www.bezprzedawnienia.blox.pl

            Dziękuję.
            • beata966 Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 12.06.05, 20:31
              smile
        • duch-duch7 Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 12.06.05, 10:26
          Ci, którzy piszą o braku umiejętności nauczycieli w postępowaniu wobec dzieci z
          ADHD nie mają pojęcia o zachowaniu takiego dziecka. Więc wyjaśniam:
          Dzieci z ADHD nie mają poczucia niebezpieczeństwa, nikt nie jest w stanie
          przewidzieć co zrobią za chwilę.
          Jedno dziecko z ADHD w klasie powoduje zagrożenie bezpieczeństwa dla wszystkich
          uczniów w tym dla nauczyciela, a nauczyciel nie ma dodatku za niebezpieczną
          pracę, więc nie uważam, że powinien być na nią narażony. Nauczyciel kończy
          różne specjalności, ale nie wymagajmy od niego aby kończył kursy samoobrony.

          Często rodzice takiego dziecka nie są w stanie poradzić sobie z nim w domu, a
          co dopiero nauczyciel mający pod opieką 32 i więcej uczniów.
          Może zamiast apelować do nauczycieli, żeby się doszkolili, zrobią to sami
          rodzice, bo ewidentnie nie mają pojęcia na czym polega choroba ich własnego
          dziecka.
          Poza tym nauczyciel ma uczyć również inne dzieci, jeśli skupia się tylko na
          jednym przypadku, zaniedbuje resztę i nie ma ma żadnego wytłumaczenia, że to
          jego nieudolność. Nauczyciel jest nauczycielem, a nie cudotwórcą, a ponieważ
          zna przebieg choroby jaką jest ADHD to wie, że cudów nie ma, a szkoła też ma
          swoje prawa i obowiązki w stosunku do innych uczniów.
          Ciekawe co zrobi rodzic ucznia pobitego, pogryzionego czy zepchniętego ze
          schodów przez dziecko z ADHD. Zaręczam, że przyleci z awanturą do szkoły i
          rodziców ucznia.
          Dzieci niepełnosprawne świetnie sobie radzą w szkołach, są klasy integracyjne i
          nikt nie kwestionuje ich istnienia, ale ADHD nie jest formą niepełnosprawności,
          którą można zaakceptować w masowej szkole.
          Jeśli ktoś uważa inaczej powinien przyjść do szkoły i popatrzeć do czego takie
          dziecko jest zdolne, a przede wszystkim sam powinien się dokształcić w tym
          temacie, bo nie ma zielonego pojęcia o czym mówi. Może też jeśli jest taki
          mądry podzielić się wspaniałymi radami z rodzicami dziecka z ADHD, z pewnością
          to poskutkuje i dzieco zmieni się w anioła. Wiadomości o tej chorobie można
          poszukać na różnych stronach więc życzę miłej lektury i żałuję, że nie zobaczę
          tych rzedniejacych min w trakcie czytania opisów. Najpierw lektura, a potem
          dyskusja, nie odwrotnie.
          • beata966 Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 12.06.05, 10:43
            Myślę, że praca z dziecmi z zespołem ADHD, to zupełnie inna historia, tuaj
            rzeczywiscie dyskutować powinni Ci, którzy w swojej pracy zetknęli się z takim
            dzieckiem. Dyskusja jednak obejmuje równiez inne ograniczenia dzieci, takie jak
            np. Zespół Aspergera.

            beata
          • diagnosta7 Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 12.06.05, 18:05
            duch-duch7 napisała:
            > Ci, którzy piszą o braku umiejętności nauczycieli w postępowaniu wobec dzieci
            z
            >
            > ADHD nie mają pojęcia o zachowaniu takiego dziecka.

            1.Nie wszystkie dzieci nadają się do szkoły masowej. Raczej nikt na tym forum
            tego nie twierdził. Są takie, którym pomaga farmakoterapia, a także stworzenie
            w klasie warunków, które poczucie bezpieczeństwa podnosi.
            2.Rozumiem, ze jesteś nauczycielka, która ma bardzo negatywne doświadczenia z
            pracy z tego typu dziećmi. Byłoby pomocne, gdybyś napisała dlaczego sytuacja
            stała się tak skrajna. Jakie były tego powody. Co trzeba zrobić, by tak
            drastyczne sytuacje nie miały miejsca.
            3.Nie jest prawda, ze wszystkie dzieci z ADHD,ADD, Aspergery nie nadają się do
            zwykłej szkoły.
            4.Nauczyciel nie może skupiać się na jednym przypadku i dlatego musi mieć
            wsparcie oraz przygotowanie. Nikt bez odpowiednich umiejętności, wiedzy i
            dobrej woli nie będzie w stanie pracować z takim dzieckiem.
            5.Co to znaczy, ze cudów w przypadku ADHD nie ma?
            6.Sa szkoły, w których te dzieci funkcjonują. Dlaczego twierdzisz, ze to
            zupełnie niemożliwe? Czy znasz przypadki, w których to działa, czy wyłącznie te
            negatywne?
            7.Lektura jest potrzebna, ale nie wylacznie jednostronna. Do pełnego obrazu
            trzeba tez doświadczeń rodziców i nauczycieli, ale zarówno tych negatywnych jak
            i pozytywnych.
          • halina.kantor Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 13.06.05, 11:52
            Duchu, czy Ty kiedykolwiek miałeś kontakt z dzieckiem z ADHD, mam wrażenie, że
            nie znasz to zaburzenie tylko z opisów nauczycieli. którzy nie radzą sobie z
            takimi dziećmi, bo sami je prowokują do zachowań nieprzewidywalnych.
            zapraszam Ciebie i innych na [url=adhd.org.pl/portal2/index.php] portal o
            ADHD [/url] oraz na [url=portal.adhd.org.pl/phpbb/] forum o adhd [/url]
          • kamgra Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 14.06.05, 12:18
            Ci którzy twierdzą ,że dzieci z SyndromemAspergera czy ADHD sąa zagrożeniem - mocno się mylą .To
            te dzieci są atakowane i prześladowane w szkole! takie sygnały zarejestrowaliśmy .Nauczycidele nie
            radzą sobie z tępieniem inności . Dziecko z ZA jest uważane za niegrzeczne , bo jewst niezwykle
            szczere ,nie umie kłamać ani manipulować innymi . ma czasem kłopoty ze zrozumieniem lekcji gdy
            jest ona zb yt m etaforyczna . Musiałam mojemu dziecku z ZA tłumaczyć co to znaczy ,że zdanie jest
            jednostką komunikiowania się - bo takie definicje funduje się w podręcznikach.Te dzieci sąa
            intełligentne ich cechą charakterystyczną jest nadwrażliwość np dotykowa , wzrokowa , na dzwięki
            inne .Problem w tym ,że nauczyciele nie mają pojęcia czym jestz ZA i na tym forum -chyby to widać
          • ewa2000 Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 14.06.05, 14:11
            Duch-duch ma rację! W szkole, do której chodził mój syn był chłopiec z
            pełnoobrazowym zespołem ADHD. Potrafił "załatwić" każdą(!) lekcję. Było
            wszystko - chodzenie po klasie, jedzenie papieru, krzyki, przeszkadzanie, itp.
            Rodzice byli głusi na uwagi nauczycieli - nie jednego, ale wszystkich - 100%
            uczących w klasie. Zajęcia można było normalnie prowadzić, gdy chłopca nie
            było. Z czasem jego zachowanie zaczęło męczyć wszystkich - nauczyciele, którzzy
            nie mogli zrealizować programu po prostu zadawali do domu.Dzieci wściekłe, bo
            muszą pracować dodatkowo w domu, zaczęły mu dokuczać. Rodzce ADHD-owca
            przylatywali z awanturą do szkoły nie przyjmując do wiadomości, że oprócz ich
            dziecka 29 innych uczniów tez na swoje prawa. W końcu inni rodzice podnieśli
            bunt. Było niemiło, chłopca przeniesiono do kolejnej szkoły. Można było tego
            uniknąć, gdyby rodzice przyjęli do wiadomości , że ich dziecko jest w chwili
            obecnej chore, jest specjalnej troski, i tak trzeba się nim zająć, że cały
            świat nie kręci się wokół niego i nie będzie się dostosowywał do jego potrzeb,
            natomiast specjalna komórka ( myslę o klasach integracyjnych) już tak.
            • diagnosta7 Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 14.06.05, 14:34
              ewa2000 napisała:

              > Duch-duch ma rację! W szkole, do której chodził mój syn był chłopiec z
              > pełnoobrazowym zespołem ADHD. Potrafił "załatwić" każdą(!) lekcję. Było
              > wszystko - chodzenie po klasie, jedzenie papieru, krzyki, przeszkadzanie,
              itp.

              Istnieja dwie mozliwosci : albo to akurat dziecko nie nadawalo sie do masowej
              szkoly, albo szkola zupelnie nieprzygotowana podjela sie zadania na wyrost.
              Dzieci zdrowe nie moga ponosic kosztow obecnosci w klasie dziecka chorego, to
              oczywiste, ale szkoly powinny byc zobowiazane do stwarzania warunkow tym,
              ktorzy moga sie tam znalezc.
              • ewa2000 Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 15.06.05, 15:57

                W interesie wszystkich jestt stworzenie warunków dla dzieci specjalnej troski (
                w tym ADHD), ale skoro ich nie ma nie mozna zmuszać pozostałych do tracenia
                lekcji, bo kolega wymaga szczególnej opieki. Tu się chyba zgodzimy?
                • moj_blog Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 15.06.05, 23:31
                  Bo zły uczynek to jest jak ktoś Kalemu ukraść krowę. A dobry? No właśnie.
                • diagnosta7 Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 15.06.05, 23:44
                  ewa2000 napisała:

                  >W interesie wszystkich jestt stworzenie warunków dla dzieci specjalnej troski
                  (
                  >w tym ADHD), ale skoro ich nie ma nie mozna zmuszać pozostałych do tracenia
                  >lekcji, bo kolega wymaga szczególnej opieki. Tu się chyba zgodzimy?

                  Przypadek , o którym pisałaś jest szczególny i pokazuje niewydolność szkoły
                  oraz brak umiejętności komunikacyjno-negocjacyjnych. Problem w tym, ze na
                  podstawie tego, bez wątpienia przykrego, doświadczenia wysuwasz opinie, które
                  trudno zaakceptować. Chodzi o zmianę podejścia do problemu dzieci
                  niepełnosprawnych w szkole, a nie o dyskutowanie nad ta konkretną sytuacją,
                  która z Twojej relacji wygląda na oczywista.

      • moj_blog Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 12.06.05, 14:25
        Brawo. Już dawno mówiłam, że getto należy stworzyć. I zamknać nas w tym getcie
        razem z naszymi dzieciakami. Wyjaśniam: WTEDY nie wiedziałam, ze jest chory. Bo
        taki mamy poziom medycyny. SAMA go zdiagnozowałam. Bo taki mamy poziom
        psychologii. A na marginesie - co by było gdyby ZDROWEMU dziecku w ten sposób
        złamano rękę? Wtedy by było okej?

        Pański brak obiektywizmu najdobitniej świadczy o poziomie naszego społeczeństwa.
        Szacunek
        Matka mojego syna
        • roman.gawron Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 12.06.05, 17:11
          moj_blog napisała:

          > co by było gdyby ZDROWEMU dziecku w ten sposób złamano rękę? Wtedy by było
          > okej?

          Nie byłoby okej, bo ręka złamana, ale cały czas chodzi mi o to, że nauczyciel
          wszystkim nieszęśliwym wypadkom nie jest w stanie zapobiec, nawet sprawując
          opiekę starannie (nieważne, czy dziecko zdrowe, czy chore). Tak więc Twój atak
          na rzekomo nieudolnego nauczyciela w kontekście tego wypadku mnie niesmaczy.

          > Pański brak obiektywizmu najdobitniej świadczy o poziomie naszego
          > społeczeństwa.

          Aleś podlała oliwy do ognia! Może poziom społeczeństwa nie jest ogólnie taki
          zły, może to ja go tylko zaniżam... wink

          > Szacunek

          A za co? wink
          • moj_blog Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 12.06.05, 17:27
            Ma prawo Cię niesmaczyć.
            Przeczytałeś ten post w całości? Zauważyłeś, że chodziło mi jedynie o
            wyciągnięcie konsekwencji w odniesieniu do sprawcy wypadku, niejakiego
            Przemysława Ś.? Nie udało się, stwierdzono, że to był nieszczęśliwy wypadek. Ale
            nie miał prawa się zdarzyć na muzyce. Na wuefie - zgoda. Na ulicy - zgoda, ale
            nie na lekcji muzyki. Zatem jeśli szkoła chroni łajzy - to niech szkoła
            odpowiada za konsekwencje. Gdyby nauczyciel był kompetentny - nie dopuściłby do
            tego, ze dzieci nie wykonują jego poleceń. To bzdura. Jestem nauczycielem od 15
            lat i sobie nie wyobrażam takiej sytuacji. Jeżeli to był wg szkoł neiszczęsliwy
            wypadek - to znaczy, że ma niekompetentnego nauczyciela muzyki. Proste.

            Za co szacunek?
            Za odwagę w wygłaszaniu takich poglądów.
          • moj_blog Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 12.06.05, 17:32
            Zapomniałam dodać, że to była szkoła prywatna, za 590 miesięcznie, a w klasie
            Młodego było podówczas (UWAGA) - dziewięcioro dzieci!!!!!!!!!!!!!!!

            Pozdrawiam
      • 1iwona1 Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 15.06.05, 20:52
        roman.gawron napisał:

        > Generalnie to uważam, że miejsce dzieci specjalnej troski nie jest w
        placówkach masowych.

        Rozumiem, że masz na myśli dzieci z ZA oraz dzieci z ADHD? Jesteś psychiatrą,
        neurologiem, a może pracujesz kilka lat z w/w dziećmi??? Na jakiej podstawie
        chcesz izolować dzieci, które przez fachowców zostały zakwalifikowane do szkoł
        masowych? To może od razu załóżmy, że dzieci z Apgarem poniżej 10 wyrzucamy do
        kosza...

        > to mnie skręca. Rozumowanie strasznie ułomne prawnie.
        > Dajecie chore dzieci do normalnych szkół, a potem się dziwicie, że częściej
        > ulegają wypadkom? I co ten nauczyciel ma zrobić? Związać?

        Mnie generalnie też skręca, gdy czytam takie teksty, jak Twoje. Ten i tamten
        nauczyciel ma _uczyć się_ i dostosować swoje metody do pracy z dziećmi. Ale ten
        i tamten nauczyciel bardzo często uważa, że jego rola polega wyłącznie na
        uczeniu innych. Sam już wszystko wie.
        Z Twoich wypowiedzi też dość jasno widać jak niewiele wiesz na temat zaburzeń,
        które są tematem wątku.

        Iwona
        były pedagog



    • zzira Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 12.06.05, 12:13
      Roseanne szczerze wam współczuje, że na swojej drodze napotykacie, tak wiele
      przykrości ze strony ludzi, którzy powinni wam pomagać.
      Jednak z perspektywy rodzica, którzy ma dziecko w wieku szkolnym nie wiem czy
      pozwoliłabym, aby moje dziecko nie mogło w pełni korzystać z zajęć lekcyjnych,
      albo by padło fiarą przemocy, ponieważ kolega z klasy jest chory. Zrozum, że
      kłócą się tu interesy twojego dziecka z interesami mojego. Jak to pogodzić w
      klasie masowej?

      Wierz mi, że nauczyciele często nie są przygotowani do pracy z takimi dziećmi i
      to nie dlatego, że są ignorantami, ale dlatego, że nie ma ich kto przygotować.
      Jestem po kilku szkoleniach dotyczących pracy z dziećmi z ADHD i do dziś nie
      bardzo miałabym odwagę pracować z takim dzieckiem. Sama wiedza teoretyczna nie
      wystarczy, trzeba zdobyc praktykę. Owszem mamy zajęcia warsztatowe, ale
      ćwiczymy sami na sobie, a to jest mniejwięcej tak jakby uczyć się pisać na
      podstawie czytania z pominięciem ćwiczeń manualnych.

      Zły jest system, który panuje w naszych szkołach. Tragedią dla dzieci zdrowych
      i przecietnych są klasy przeładowane, a juz dla dzieci, które mają jaieś
      problemy w nauce, albo są chore to jest zupełnie nieprawdopodobna mordęga.
      • omm Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 12.06.05, 20:43
        "Zrozum, że
        kłócą się tu interesy twojego dziecka z interesami mojego. Jak to pogodzić w
        klasie masowej? "
        rozumiem, że moje ponieważ chore, przegrywa.
        • zzira Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 12.06.05, 21:19
          Niestety zle rozumiesz, chyba nie chcesz zrozumieć. Zadałam konkretne pytanie i
          oczekuje odpowiedzi a nie ironii czy kłótni.
          • omm Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 13.06.05, 07:19
            Zadałaś pytanie sugerujące odpowiedź.Jak większość głosów na tym forum, które
            reprezentują metodę "Oli z przedszkola" zamkniemy oczy i problem zniknie.
            Jestem mamą chłopca z ZA.Nie jest agresywny i nie jest dla nikogo
            zagrożeniem.Chyba, że wyrażanie swojego zdania bez względu na konsekwencje ze
            strony rówieśniczej, nazwiemy zagrożeniem.Natomiast właśnie grupa "zdrowych"
            dzieci jest zagrożeniem dla mojego syna.Nie tolerując jego inteligencji i
            flegmatyczności oraz sztywnej obrony własnych zasad moralnych(nie przeklina, nie
            używa siły fizycznej, choć chłop z niego spory itp.)
            I co w takim wypadku?
            W takim wypadku mojego syna się eliminuje ze szkoły, podobno dla jego dobra,
            zamiast ukarać winnego całej zaistniałej sytuacji.
            Paranoja?
            • zzira Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 13.06.05, 16:17
              Omm, ciekawe w którym miejscu sugerowałam ci odpowiedz? Mało tego jesteś
              agresaywna w swoich wypowiedziach skierowanych do mnie, tak jakby to była moja
              wina, że twoje dziecko cos ma czego nie ma moje. Kobieto jak chcesz dyskutowac
              to rzeczowo i spokojnie, z pieniaczmi nie gadam.
              • omm Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 13.06.05, 17:10
                zzira napisała:

                > Omm, ciekawe w którym miejscu sugerowałam ci odpowiedz? Mało tego jesteś
                > agresaywna w swoich wypowiedziach skierowanych do mnie, tak jakby to była moja
                > wina, że twoje dziecko cos ma czego nie ma moje. Kobieto jak chcesz dyskutowac
                > to rzeczowo i spokojnie, z pieniaczmi nie gadam.
                __________________________________________________________________________
                Chodziło mi o to, że Twoje wypowiedzi są bardzo tendencyjne, niby pytasz, ale
                tylko jedna odpowiedź Cię satysfakcjonuje.
                Cały czas dyskutuję spokojnie i rzeczowo.
                Jak narazie to, że mam inne zdanie wywołało u Ciebie agresywne odpowiedzi w
                stosunku do mnie a nie odwrotnie.
                Nie zamierzam wdawać się więcej w pyskówki i nie zamierzam udowadniać Tobie
                swoich racji.Szanuję Twoje zdanie inne, uszanuj moje.

                Nikt nie jest winny tego, że mam takie a nie inne dziecko.I ja nie miałam z
                dzieckiem żadnych problemów doputy nie poszło do szkoły i zetknęło się z
                "normalnymi" dziećmi.
                Właściwie nie mam żadnych kłopotów z dzieckiem jako takim. Uczy się
                rewelacyjnie, gra na instrumencie, nie kłamie, jest posłuszny itd...
                Tylko wracając ze szkoły, gdy pyta "Mamo dlaczego oni mówią do mnie głupek,
                obrzydliwy grubas,debil? Przecież ja nikogo nie obrażam."
                Nie bardzo wiem co powinnam mu odpowiedzieć. I okazuje się, że nie ja jedna.
                Ale skoro rodzice uważaja, że dzieci trzeba segregować, nie tłumaczą i wolą
                zwyczajnie nie mieć problemu, cóż się dziwić?
                Pragnę dodać, że to nie jest moje jedyne dziecko. Córka nie ma takich problemów,
                więc jeśli podejrzewać błędy wychowawcze, to dziwnie wybiórczo je popełniamy.

                Izolacja od kłopotów nie wyjdzie na dobre ani "zdrowej" ani "chorej" stronie.

                Najlepszą obroną jest atak-fakt.
                Tylko czy skuteczną?
                • zzira Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 14.06.05, 07:23
                  omm napisał:


                  > Chodziło mi o to, że Twoje wypowiedzi są bardzo tendencyjne,
                  Oczywiście, ze są bo to moje osobiste, prywatne i bardzo subiektywne zdanie.

                  > tylko jedna odpowiedź Cię satysfakcjonuje.
                  Widzę, że mnie znasz, lepiej niz ja siebie!!!!!!!
                  Skoro szujesz moje zdanie to pozwól zebym je miała, a nie wciskaj mi, że ty
                  lepiej wiesz co ja myslę.

                  > Cały czas dyskutuję spokojnie i rzeczowo.
                  > Jak narazie to, że mam inne zdanie wywołało u Ciebie agresywne odpowiedzi w
                  > stosunku do mnie a nie odwrotnie.
                  Czyżby? W swoim poście pisałam o agresywnym dziecku, na co ty przytaczasz mi
                  przykład swojego dziecka i jak to się ma do mojej wypowiedzi? Nijak!!!!



                  >
                  "Mamo dlaczego oni mówią do mnie głupek,
                  > obrzydliwy grubas,debil? Przecież ja nikogo nie obrażam."
                  Moje dziecko też jest otyłe i też wraca do domu z podobnymi pytaniami.


                  > więc jeśli podejrzewać błędy wychowawcze, to dziwnie wybiórczo je popełniamy.
                  Jeżweli odnosisz to do mojego kolejnego postu, to zauważ, że o błedach
                  wychowawczych pisałam w kontekście rodziców dzieci zdrowych. .

                  > Najlepszą obroną jest atak-fakt.
                  Nie atakuję zadałam pytanie i to nie tobie tylko rodzicom dzieci, których
                  schorzenia powodują zachowania agresywne.
                  A ty co byś powiedziała gdyby twoje dziecko chore dzieco było atakowane przez
                  inne chore dziecko, które przy tym jest agresywne?
                • ewa2000 Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 14.06.05, 14:21
                  Dzieci z zespołem ADHD mogą być agresywne, ale moga także nie wykazywać objawów
                  agresji natomiast skutecznie(!) uniemozliwić prowadzenie lekcji. Jak? Ano:
                  chodząc, stukając, wykonując nieskoordynowane ruchy, zadając idiotyczne
                  pytania, robiąc małpie miny itp. Przeszkadzając i uniemożliwiając naukę innym
                  stają się w grupie "odmienne". A ta odmienność powoduje takie a nie inne
                  reakcje dzieci zdrowych.
                  P.S. Dlaczego bardzo rzadko dokuczają dzieciom na wózkach czy niedosłyszącym?
                  Dlatego, że ich zachowanie mieści się w szeroko akceptowanej normie.
                  • diagnosta7 Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 14.06.05, 14:40
                    ewa2000 napisała:

                    > Dzieci z zespołem ADHD mogą być agresywne, ale moga także nie wykazywać
                    objawów
                    >
                    > agresji natomiast skutecznie(!) uniemozliwić prowadzenie lekcji. Jak? Ano:
                    > chodząc, stukając, wykonując nieskoordynowane ruchy, zadając idiotyczne
                    > pytania, robiąc małpie miny itp. Przeszkadzając i uniemożliwiając naukę innym
                    > stają się w grupie "odmienne". A ta odmienność powoduje takie a nie inne
                    > reakcje dzieci zdrowych.

                    Sa metody, ktore umozliwiaja "okielznanie" dziecka(kiedy to mozliwe), tylko
                    trzeba je poznac.


                    > P.S. Dlaczego bardzo rzadko dokuczają dzieciom na wózkach czy niedosłyszącym?
                    > Dlatego, że ich zachowanie mieści się w szeroko akceptowanej normie.


                    A dlaczego tak czesto dzieci dokuczaja "zdrowym" otylym, okularnikom,
                    niesmialym,gorzej ubranym? Bo nie mieszcza sie w ich normie.Getta tworzyc
                    latwo, trudniej uczyc tolerancji.
                    • ewa2000 Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 15.06.05, 16:02
                      Powtarzam po raz kolejny - nawet jeżeli są metody pacyfikacji takich dzieci i
                      nawet jesli nie zna ich nauczyciel to trudno narażać na dyskomfort pozostałych
                      uczniów. A dlaczego nauczyciel nie wie jak postępować? Być może dlatego, że z
                      pensji 1200 PLN nie zapłacił za ekstra szkolenie. I trudno mu się dziwić.
                      Nie jest prawdą, że dzieci dokuczają innym. Mój syn nosi okulary - nigdy nikt
                      mu z tego powodu nie dokuczał. W klasie ma z częściową protezą kończyny górnej -
                      nigdy nie doświadczyła jakichkolwiek przykrości, mamy także dziecko
                      patologicznie grube - samo śmieje się ze swojej tuszy.
                      • moj_blog Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 15.06.05, 23:30
                        Strasznie biedni ci nauczyciele. Nie wiedzieli, co robią kiedy się decydowali na
                        ten zawód. Nie wiedzieli, ze budżetówka i marnie płacą. No faktycznie. Tylko się
                        użalić nad nimi. Jak ktoś serca do belferstwa nie ma to niech sobie stragan z
                        pietruszką otworzy. Tam zarobi więcej i się nie będzie musiał z ADHD i ZA
                        męczyć. Powodzenia.

                        Belfer od 15 lat skądinąd.
                        • zzira Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 16.06.05, 07:36
                          Pozwól, że swoja pensją będe dysopopnowała tak jak ja sobie życzę. Chcesz miec
                          nauyczcieli przygotowanych do pracy z twoim dzieckiem? To może zacznij walczyc
                          o to, zeby nie musieli szkolić sie oddzielnie na każdą przypadłość dziecka za
                          swoje zarobione pieniądze, bo oni też mają dzieci i ich dzieci też chorują, tez
                          potrzebują opieki, tez mają takie same potrzeby jak inne.
                          Gdybyś zobaczyła ile skończyłam roznych form doskonalenia, na różne
                          okoliczności ile kasy w to włożyłam i co? I nic, nie umiem pracować z dzieckiem
                          z adhd, bo kursy były do d............. i nie dawały mi konkretnych
                          umiejętności i tak było z wieloma innymi szkoleniami. Nieliczne dały mi coś
                          konkretnego. Na studiach miałam terapie pedagogiczną i nie mam uprawnień do jej
                          prowadzenia, gdybym chciała to musze zainwestować ok 4 tysięcy i 2 lata nauki.
                          Jeżeli chce pomóc dziecku z rodziny patoligicznej, musze iść na kolejne studia
                          znowu 4 tys. i 2 lata. Jeżeli chce pracować z dyslektykiem (mówię o konkretnej
                          terapii) znowu to samo!!! I wyliczyłam tu tylko 3 rzeczy, a takich jako pedagog
                          powinnam pozaliczać wiele. Nie będę jednak pracowała tylko i wyłącznie po to,
                          zeby się szkolić, bo to nie tylko mnie powinno zależeć na tym, zebym była
                          dobrze wykształconym fachowcem, wszyscy powinni o to zabiegać, ale nie za moje
                          pieniądze.
                          • 1iwona1 Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 16.06.05, 10:54
                            zzira napisała:

                            > nauyczcieli przygotowanych do pracy z twoim dzieckiem? To może zacznij
                            walczyc
                            > o to, zeby nie musieli szkolić sie oddzielnie na każdą przypadłość dziecka za
                            > swoje zarobione pieniądze, bo oni też mają dzieci i ich dzieci też chorują,
                            tez
                            >
                            > potrzebują opieki, tez mają takie same potrzeby jak inne.
                            > Gdybyś zobaczyła ile skończyłam roznych form doskonalenia, na różne
                            > okoliczności ile kasy w to włożyłam i co? I nic, nie umiem pracować z
                            dzieckiem
                            >
                            > z adhd, bo kursy były do d............. i nie dawały mi konkretnych
                            > umiejętności i tak było z wieloma innymi szkoleniami.

                            Praca nauczyciela wymaga przede wszystkim myślenia, empatii, chęci i serca.
                            Tego nie dadzą Ci żadne kursy za żadne pieniądze. Jeśli spełniasz powyżesze (a
                            po Twoich wypowiedziach niestety widać co innego..), wystarczy Ci książka za
                            ok. 30, 40 zł.

                            Iwona
                            • hella100 Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 16.06.05, 11:04
                              1iwona1 napisała
                              > Praca nauczyciela wymaga przede wszystkim myślenia, empatii, chęci i serca.
                              > Tego nie dadzą Ci żadne kursy za żadne pieniądze. Jeśli spełniasz powyżesze
                              (a
                              > po Twoich wypowiedziach niestety widać co innego..), wystarczy Ci książka za
                              > ok. 30, 40 zł.
                              >
                              > Iwona

                              Ha, święte słowa Iwonko.
                              • iwusia1 Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 22.06.05, 15:37
                                Brawo za wypowiedź!!! Takie też jest i moje zdanie. Wystarczą chęci i dobra
                                wola, by zrobić coś. A właśnie pęd za kolejnymi szkoleniami, studiami i innymi
                                papierkami doprowadza do takiej sytuacji, że większość nauczycieli nie ma czasu
                                dla ucznia. Nauczyciel jest zmęczony, chce miec święty spokój, a papierki musi
                                zdobyć, bo awans itp. I cierpią głównie dzieci. A zdarzają się nauczyciele z
                                powołania, którzy nie narzekają na okrągło , są uśmiechnięci, gotowi wysłuchać.
                                I niekoniecznie bez własnej rodziny - mają też własne problemy, ale zostawiają
                                je w domu.
                            • roman.gawron Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 16.06.05, 14:25
                              1iwona1 napisała:

                              > Praca nauczyciela wymaga przede wszystkim myślenia, empatii, chęci i serca.
                              > wystarczy Ci książka za ok. 30, 40 zł.

                              Jak długo jesteś nauczycielem? Czego i w jakiego typu szkole uczysz?
                              Jakie masz autorskie, sprawdzone w praktyce pomysły na pracę z dzieckiem
                              poważnie chorym, którego choroba uniemożliwia mu _normalne_ funkcjonowanie w 30-
                              osobowej klasie, złożonej w znakomitej większości z dzieci rezolutnych,
                              ciekawych świata, skomplikowanych osobowościowo, mających tysiące różnorodnych
                              potrzeb, w tym potrzebę twórczego, stymulowanego fachowo rozwoju, z dzieckiem,
                              którego choroba powoduje problemy trudne do opisania, uniemożliwiające na ogół
                              poprowadzenie wartościowej, twórczej i pięknej dla tej trzydziestki wpatrzonych
                              w nauczyciela dzieciaków lekcji?
                              • 1iwona1 Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 16.06.05, 15:15
                                roman.gawron napisał:

                                > 1iwona1 napisała:
                                >
                                > > Praca nauczyciela wymaga przede wszystkim myślenia, empatii, chęci i serc
                                > a.
                                > > wystarczy Ci książka za ok. 30, 40 zł.
                                >
                                > Jak długo jesteś nauczycielem?

                                smile) Uderz w stół... smile)

                                Już nie jestem nauczycielem. Natomiast pytanie jak długo jest zupełną pomyłką.
                                Staż nie ma tu nic do rzeczy.

                                >Czego i w jakiego typu szkole uczysz?
                                > Jakie masz autorskie, sprawdzone w praktyce pomysły na pracę z dzieckiem

                                Przeczytaj post Kasi
                                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=575&w=25048116&a=25271397
                                > poważnie chorym, którego choroba uniemożliwia mu _normalne_ funkcjonowanie w
                                30 osobowej klasie,

                                Skąd wiesz, że choroba uniemożliwia mu funkcjonowanie? A jeśli nie choroba
                                tylko Twoje podejście? W tej chwili zaczniesz się bawić w podawanie
                                ekstremalnych przypadków??? Przecież zawsze je można znaleźć. A jakich ty
                                sposobów próbowałeś? W ogóle próbowałeś? Przecież nikt nie twierdzi, że każde
                                dziecko z zaburzeniem nadaje się do szkoły masowej. Chodzi jedynie o to (a
                                praktyka pokazuje, ze AŻ O TO), by zmodyfikować metody pracy z dziećmi w taki
                                sposób, by umożliwić korzystanie z tej formy nauki również dzieciom z
                                zaburzeniami. I nie chodzi mi o podejście: "no cóż, ja biedny nauczyciel
                                próbowałem ale dziecko zaczęło mi biegac po klasie i całkowicie rozwalać
                                lekcję. ONO SIĘ NIE NADAJE!" Bo słysząc coś takiego mam wątpliwości czy mamy do
                                czynienia z dorosłą osobą. Powtarzam, w wielu wypadkach to podejście
                                nauczyciela generuje narastanie problemów, a nie zaburzenie, które ma dziecko.


                                >złożonej w znakomitej większości z dzieci rezolutnych,
                                > ciekawych świata, skomplikowanych osobowościowo, mających tysiące
                                różnorodnych
                                > potrzeb,

                                To dość trafny opis dziecka z ADHD smile

                                >w tym potrzebę twórczego, stymulowanego fachowo rozwoju, z dzieckiem, którego
                                choroba powoduje problemy trudne do opisania,

                                A może jednak spróbujesz opisać te trudne do opisania problemy. Skąd pewność,
                                że wynikają z choroby?

                                > uniemożliwiające na ogół

                                A to właśnie jest kwestią dyskusji. Co dla ciebie jest niemożliwe, dla kogoś
                                innego może okazać się całkiem łatwe. Wracając do metod pracy odsyłam do
                                książek "Wszystko o ADHD", "W świecie ADHD", "Jak nie tracić głowy w
                                szkole", "Nadpobudliwość psychoruchowa u dzieci: prawie wszystko co
                                chcielibyście wiedzieć: książka dla rodziców, nauczycieli i lekarzy"...

                                Iwona
                                • roman.gawron Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 16.06.05, 15:24
                                  1iwona1 napisała:

                                  > Przecież nikt nie twierdzi, że każde dziecko z zaburzeniem nadaje się do
                                  > szkoły masowej.

                                  I kto ma Twoim zdaniem decydować o tym, które się jednak nie nadaje? Kto ma
                                  jasno powiedzieć: dziecko się nie nadaje i to nie z powodu nieudolności
                                  nauczyciela?
                                  • diagnosta7 Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 16.06.05, 15:36
                                    roman.gawron napisał:
                                    >I kto ma Twoim zdaniem decydować o tym, które się jednak nie nadaje? Kto ma
                                    > jasno powiedzieć: dziecko się nie nadaje i to nie z powodu nieudolności
                                    > nauczyciela?

                                    O tym co nieco bylo w moim poscie z 12. o6 z godz.16:12.
                                    Jesli nauczyciel bedzie mial odpowiednie umiejetnosci, duzo latwiej przyjdzie
                                    mu ocenic czy praca z konkretnym dzieckiem w klasie masowej jest mozliwa.

                                  • 1iwona1 Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 16.06.05, 15:41
                                    roman.gawron napisał:

                                    > 1iwona1 napisała:
                                    >
                                    > > Przecież nikt nie twierdzi, że każde dziecko z zaburzeniem nadaje się do
                                    > > szkoły masowej.
                                    >
                                    > I kto ma Twoim zdaniem decydować o tym, które się jednak nie nadaje? Kto ma
                                    > jasno powiedzieć: dziecko się nie nadaje i to nie z powodu nieudolności
                                    > nauczyciela?

                                    Tego nie można ani jednoznacznie stwierdzić, ani tym bardziej założyć bez
                                    podjęcia próby. Procedura jest taka: dziecko jest diagnozowane przez neurologa,
                                    psychiatrę, psychologa (ostateczna diagnoza należy do psychiatry). Diagnoza nie
                                    pada na pierwszej, drugiej wizycie. Dziecię jest wcześniej bacznie obserwowane,
                                    poddawane testom, badaniom. Przy diagnozie lekarz określa potrzeby i rokowania
                                    dziecka w grupie. Z taką opinią i diagnozą dziecko trafia do poradni PP i
                                    zostaje objęte opieką. Najczęściej otrzymuje orzeczenie zawierające wskazówki,
                                    jak należy z nim pracować. Reszta należy do rodziców i nauczyciela. Ich
                                    starania i ścisła współpraca (a nie spychologia) w większości przypadków
                                    gwarantuje sukces.
                                    Opisałam oczywiście idealną procedurę. Jeśli mimo starań wszystkich stron
                                    widać, że rozwiązanie kształcenia w klasie nie zdaje egzaminu - zespół:
                                    rodzice, wychowawca, poradnia PP zastanawia się nad innymi rozwiązaniami - typu
                                    kształcenie indywidualne (lub częściowo indywidulane - tak jak we wspomnianym
                                    poście Kasi).
                                    Ale starania wszystkich stron muszą być szczere i prawdziwe. Nie mogą to być
                                    puste deklaracje. A niestety często mamy do czynienia z takimi udawanymi
                                    staraniami. Nie twierdzę też, że nie wymaga to wysiłku ze strony nauczyciela (o
                                    rodzicach nie wspomnę, bo to na nich spoczywa większy ciężar). Oczywiście, że
                                    wymaga. Ale nie jest niemożliwe.

                                    Iwona
                                    • roman.gawron Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 16.06.05, 15:47
                                      1iwona1 napisała:

                                      > Jeśli mimo starań wszystkich stron widać, że rozwiązanie kształcenia
                                      > w klasie nie zdaje egzaminu - zespół: rodzice, wychowawca, poradnia PP
                                      > zastanawia się nad innymi rozwiązaniami

                                      Czytaj: bez zgody rodziców szkoła ma związane ręce.

                                      Podstawowy dla mnie problem polega na tym, że decydować ma "zespół", ale
                                      odpowiedzialność za skutki tej decyzji i za wyniki nauczania spada wyłącznie na
                                      nauczyciela.
                                      • 1iwona1 Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 16.06.05, 16:07
                                        roman.gawron napisał:

                                        > 1iwona1 napisała:
                                        >
                                        > > Jeśli mimo starań wszystkich stron widać, że rozwiązanie kształcenia
                                        > > w klasie nie zdaje egzaminu - zespół: rodzice, wychowawca, poradnia PP
                                        > > zastanawia się nad innymi rozwiązaniami
                                        >
                                        > Czytaj: bez zgody rodziców szkoła ma związane ręce.

                                        No i muszę odpowiedzieć: "na szczęście". Inaczej groziłoby to rugowaniem z
                                        klasy każdego dziecka z zaburzeniem, niejako z definicji. Bo takie dziecko jest
                                        co najmniej niewygodne.

                                        > Podstawowy dla mnie problem polega na tym, że decydować ma "zespół", ale
                                        > odpowiedzialność za skutki tej decyzji i za wyniki nauczania spada wyłącznie
                                        na nauczyciela.

                                        A możesz uzasadnić - dlaczego wyłącznie na nauczyciela? Bo IMO skutki decyzji
                                        ponoszą wszystkie strony, w najwiekszym stopniu dziecko. To ono jest głowną
                                        postacią problemu - często dramatu. I uwierz mi, łatwiej mi uwierzyć w dobrą
                                        wolę i starania rodziców, niż nauczyciela. To najczęściej rodzice (nie mówię o
                                        patologiach, bo te mają miejsce pośród rodziców zarówno zdrowych jak i
                                        zaburzonych dzieci) chodzą od specjalisty do specjality, od terapii do terapii,
                                        pracują z dzieciakiem w domu, wymyślają nowe metody... Przykro mi to
                                        stwierdzić, ale to nauczyciel jest najsłabszym trybikiem w tej maszynie.

                                        Iwona
                            • zzira Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 16.06.05, 18:16
                              1iwona1 napisała:

                              > Praca nauczyciela wymaga przede wszystkim myślenia, empatii, chęci i serca.
                              > Tego nie dadzą Ci żadne kursy za żadne pieniądze. Jeśli spełniasz powyżesze
                              (a po Twoich wypowiedziach niestety widać co innego..), wystarczy Ci książka za
                              > ok. 30, 40 zł.

                              Dzieki za profesjonalna ocenę, takich rodziców nam w szkole potrzeba...... oni
                              będą uczyć...... Łatwo jest stac z boku i mówić, trudniej pracować....
                              • 1iwona1 Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 16.06.05, 19:45
                                zzira napisała:

                                > 1iwona1 napisała:
                                >
                                > > Praca nauczyciela wymaga przede wszystkim myślenia, empatii, chęci i serc
                                > a.
                                > > Tego nie dadzą Ci żadne kursy za żadne pieniądze. Jeśli spełniasz powyżes
                                > ze
                                > (a po Twoich wypowiedziach niestety widać co innego..), wystarczy Ci książka
                                za
                                >
                                > > ok. 30, 40 zł.
                                >
                                > Dzieki za profesjonalna ocenę

                                Polecam się

                                > takich rodziców nam w szkole potrzeba......

                                służę pomocą w każdej chwili

                                >oni będą uczyć......

                                ??? Oni uczą w domu. W szkole uczy nauczyciel. I może uzyskać od rodziców
                                ogromną pomoc. Problem w tym, że w wielu wypadkach nie bardzo jej chce.

                                >Łatwo jest stac z boku i mówić, trudniej pracować....

                                Każdy zawód ma swoje trudności. I zawsze można zmienić zawód na łatwiejszy.

                                Iwona
                                • zzira Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 16.06.05, 22:46
                                  Iwonko i rzec sie praw rodzicielskich też można, pamietaj o tym.....
                                  Ta dyskusja jest chora, bo wy rodzcice dzieci z problemami uważacie, że kto ma
                                  inne zdanie jest wrogiem... po co więc było sie reklamowac na innym forum???
                                  • roseanne nie Iwonka 17.06.05, 03:25
                                    nie wiem dlaczego wychodzisz z zalozenia ,ze jestes traktowana jako wrog
                                    bo to nie tak,
                                    ile osob tyle punktow widzenia i sposobow na rozwiazanie konfliktu
                                    najczesciej chcemy rozsadnej wspolpracy a nie barykad posrodku
                                    post zamiescilam na innym forum dlatego, by trafic do jaknajwiekszej ilosci
                                    osob, ktore zainteresowaly by sie tematyka

                                    pozdrawiam
                                  • 1iwona1 Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 17.06.05, 07:18
                                    zzira napisała:

                                    > Iwonko i rzec sie praw rodzicielskich też można, pamietaj o tym.....

                                    Szczerze mówiąc nie bardzo wiem, co chciałaś przez to powiedzieć. Rozumiem
                                    jedynie, że prawdopodobnie miało być "zrzec", co nie zmnienia faktu, że nadal
                                    nie wiem jaki jest sens Twojej wypowiedzi.

                                    > Ta dyskusja jest chora, bo wy rodzcice dzieci z problemami uważacie, że kto
                                    ma
                                    > inne zdanie jest wrogiem...

                                    IMO kompletnie nie rozumiesz o co chodzi w tej dyskusji. (Taka mała uwaga -
                                    jestem też pedagogiem, nie tylko rodzicem)

                                    > po co więc było sie reklamowac na innym forum???

                                    I tu znowu nie wiem o co chodzi? Możesz rozwinąć tą myśl?

                                    Iwona


                                    • zzira Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 18.06.05, 09:30
                                      Taka mała uwaga! Jeżeli jesteś pedagogiem i chcesz wmówić światu, ze umiesz i
                                      posiadasz odpowiednie kwalifikacje do pracy z dziecmi z ADHD, dyslektykami, z
                                      uposledzieniem lekkim, z brakami w wiedzy, zaniedbanymi, wykorzystywanymi
                                      seksualnie, uzależnionymi, odrzucanymi, maltretowanymi (dopisz tu kilka innych
                                      rzeczy naktóre możesz natrafić w szkole masowej), to jesteś fenomenem? Albo
                                      raczej przeceniasz siebie. Nie znam nauczyciela, który potrafi i może pracować
                                      jednocześnie z dziećmi z róznymi dysfunkcjami (no chyba, że ma 40 lat pracy za
                                      sobą). To jest poprostu niemozliwe. Zobacz posty tych osób, które pracowały z
                                      dzieckiem z jakąś dysfunkcją. Skupiały się na jednym dziecku. A w klasie 30
                                      osobowej nie ma tak fajnie. Są dzieci z róznymi problemami. Pokaż mi osobę,
                                      która pracowała z cała klasą równo i miała pozytywne wyniki?
                                      To, że otwarcie przyznaje się do tego, że nie mam umiejętności do pracy z
                                      określoną grupą dzieci, to źle? Podobno jestes pedagogiem i nie wiesz, jak
                                      zdobywa sie w naszym zawodzie kwealifikacje do pracy z dziecmi z dysfunkcjami?
                                      To wy rodzice dzieci chorych zarzucacie nauczycielom brak odpowiednich
                                      kwalifikacji. A te nie biora sie ze złej albo dobrej woli naucycziela, tylko z
                                      kursów, studiów, warsztatów, a to kosztuje...... trzeba poświęcić czas i
                                      pieniądze... dużo czasu i dużo pieniędzy, na każde schorzenie oddzielnie.
                                      Szkoła nie daje nauczycielowi nic, sam musi o wszytsko zabiegać.... Najłatwiej
                                      oceniać, trudniej o troche empatii, której tylko od nas się wymaga. Niestety to
                                      nie wina nauczyciela, że nie miał mozliwości poznania określonej wiedzy.
                                      Zerknij na program studiów poszczególnych kierunków, a dowiesz się dlaczego
                                      nauczyciele nie są przygotowani do takiej pracy jakiej wy oczekujecie od nich.
                                      Przy okazji gdym chciała pracować z dziecim z dysfunkcjami poszłabym na
                                      pedagogikę specjalną, mój kierunek niestety nie daje mi żadnych uprawnień do
                                      pracy z dziećmi z dysfunkcjami. Takie uprawnienie zdobywam, ale to musi
                                      potrwac...
                                      Rodzice i ministerstwo chcecie, zeby było jak w ogłoszeniu? Przjmę młodą,
                                      atrakcyjną, wiek do 25 lat, po studiach, z doświadczeniem w branży, wymagana
                                      znajomość biegła w mowie i piśmie dwóch języków obcych, wymagania dodtakowe:
                                      studia podyplomowe z zakresu....
                                      • 1iwona1 Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 18.06.05, 16:08
                                        zzira napisała:

                                        Popisałaś się nieźle - brakiem wycieczek osobistych, rozumieniem tego, co
                                        czytasz i bezgraniczną wręcz empatią oraz umiejętnością dyskusji... Jestem
                                        naprawdę pod wrażeniem.

                                        Iwona


                                      • moj_blog Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 21.06.05, 14:22
                                        Minęłaś się z powołaniem, Moja Droga. I jeszcze drobiazg - atakujesz nas tak
                                        zajadle bo... nie dajesz sobie rady w pracy. Bo to nie jest zawód dla Ciebie.
                                        Widać to w każdym Twoim zdaniu. Wiesz co to "powołanie"? Nie wiesz. Gdybyś
                                        wiedziała - rozmawiałabyś z nami... Bo dużo mogłabyś się od nas, Rodziców,
                                        nauczyć. ZA DARMO. Ale wstyd to przyznać, prawda? To smutne.

                                        Nie mam wielkiego doświadczenia "nauczycielskiego". Drobne 16 lat. Ale niewiele
                                        się zmieniło WE MNIE od początku mojej pracy. Bo widzisz - trzeba kochać dzieci.
                                        Wszystkie. Bez wyjątku. Wtedy można próbować uczyć i wychowywać. I pomagać.
                        • roman.gawron Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 16.06.05, 14:10
                          moj_blog napisała:

                          > Strasznie biedni ci nauczyciele. Nie wiedzieli, co robią kiedy się decydowali
                          > na ten zawód.

                          Gdyby się decydowali na pracę z dziećmi specjalnej troski, wybraliby inny
                          kierunek studiów, nieprawdaż?
                          Nauczyciel w szkole masowej ma przede wszystkim _dobrze_uczyć_
                          _swojego_przedmiotu_. Musi się dokształcać, to oczywiste, aby radzić sobie z
                          problemami, te problemy w placówce masowej jednakże nie mogą go przerastać (z
                          pwoodu _natury_ i _nasilenia_ problemów, a nie nastawienia nauczyciela), nie
                          mogą uniemożliwiać mu lub znacząco utrudniać wypełniania postawowych zadań
                          wobec uczniÓW.
                          Z problemami nadzwyczajnymi borykać się powinny placówki specjalistyczne,
                          zatrudniające specjalnie przygotowaną kadrę i dyspomujące specjalnymi warunkami
                          do tego typu pracy.
                          • ewa2000 Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 16.06.05, 14:21
                            Święte słowa Romanie, ale rodzice dzieci specjalnej troski zdają się tego nie
                            dostrzegać. To, że oni mają kłopoty, oznacza, że mają mieć je i inni.
                            Mamuśka nadpobudliwego Krzysia nie widzi zachowań jej synka natomiast święcie
                            oburza się, że Ania broni się.
                            Pawełek z ADHD musi pracować w domu, bo nie korzysta na lekcjach, więc dlaczego
                            niby inni mają w tyam czasie grać w piłkę? Niech wszyscy uczą się po południu .
                            A prawa dżungli wprowadzają dzieci , które są niedostosowane.
                            Być może po 2-3-5 latach nauki w placówkach specjalnych będą się nadawały do
                            szkół dla wszystkich.
                          • 1iwona1 Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 16.06.05, 14:32
                            roman.gawron napisał:

                            > Nauczyciel w szkole masowej ma przede wszystkim _dobrze_uczyć_
                            > _swojego_przedmiotu_.

                            Tak???

                            Artykuł 6 Karty Nauczyciela:
                            Nauczyciel obowiązany jest rzetelnie realizować zadania związane z powierzonym
                            mu stanowiskiem oraz podstawowymi funkcjami szkoły: dydaktyczną, wychowawczą i
                            opiekuńczą; wspierać każdego ucznia w jego rozwoju oraz dążyć do pełni własnego
                            rozwoju osobowego. Nauczyciel obowiązany jest kształcić i wychowywać młodzież w
                            umiłowaniu Ojczyzny, w poszanowaniu Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, w
                            atmosferze wolności sumienia i szacunku dla każdego człowieka; dbać o
                            kształtowanie u uczniów postaw moralnych i obywatelskich zgodnie z ideą
                            demokracji, pokoju i przyjaźni między ludźmi różnych narodów, ras i
                            światopoglądów.

                            > Musi się dokształcać, to oczywiste, aby radzić sobie z
                            > problemami, te problemy w placówce masowej jednakże nie mogą go przerastać (z
                            > pwoodu _natury_ i _nasilenia_ problemów, a nie nastawienia nauczyciela

                            Kiedy właśnie w większości przypadków ma miejsce to ostatnie. Pierwotnym
                            problemem jest nastawienie nauczyciela, jego niechęć do zmiany schematów
                            postępowania. Nasilenie problemów z dzieckiem jest wtórne i zdeterminowane
                            powyższym.

                            > Z problemami nadzwyczajnymi borykać się powinny placówki specjalistyczne,
                            > zatrudniające specjalnie przygotowaną kadrę

                            Problemy większości (piszę większości, bo oczywiście zdarzają się problemy
                            ekstremalne) dzieci z zaburzeniami nie są nadzwyczajne. Njaczęściej nieudolność
                            i ciasnota umysłu nauczyciela prowadzi do "nadzwyczajności" problemów. Tylko
                            żaden nauczyciel się do tego nie przyzna. Jako przyczynę problemów dziecka
                            skłonny jest wymieniać wszystko z wyjątkiem swojej osoby. Nie szuka rozwiązań.
                            Woli bić na alarm i wołać na pomoc rodziców innych dzieci, by wspólnie zaszczuć
                            dziecko z zaburzeniem i/lub jego rodziców. Zamiast stawić czoło problemowi
                            wygodniej się go pozbyć.

                            Iwona


                            • roman.gawron Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 16.06.05, 14:38
                              1iwona1 napisała:

                              > > Nauczyciel w szkole masowej ma przede wszystkim _dobrze_uczyć_
                              > > _swojego_przedmiotu_.
                              > Tak???

                              Tak.

                              > Artykuł 6 Karty Nauczyciela:

                              Nie zaprzecza zasadzie, że nie każde dziecko nadaje się do szkoły masowej.
                              • 1iwona1 Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 16.06.05, 15:25
                                roman.gawron napisał:

                                > 1iwona1 napisała:
                                >
                                > > > Nauczyciel w szkole masowej ma przede wszystkim _dobrze_uczyć_
                                > > > _swojego_przedmiotu_.
                                > > Tak???
                                >
                                > Tak.

                                To, co wyciąłeś mówiło jednak nieco inaczej.

                                >
                                > > Artykuł 6 Karty Nauczyciela:
                                >
                                > Nie zaprzecza zasadzie, że nie każde dziecko nadaje się do szkoły masowej.

                                Nikt nie zaprzecza temu faktowi.
                                Tak jak nie każdy nauczyciel nadaje się do wykonywania swojego zawodu.

                                Iwona
                              • diagnosta7 Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 16.06.05, 15:39

                                >Artykuł 6 Karty Nauczyciela:
                                roman.gawron napisał:
                                >Nie zaprzecza zasadzie, że nie każde dziecko nadaje się do szkoły masowej.


                                Naprawdę nikt nie twierdził na tym forum, ze każde dziecko nadaje się do szkoły
                                masowej. Problem dotyczy raczej zmiany nastawienia do problemu w ogóle.

                                • roman.gawron Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 16.06.05, 15:52
                                  diagnosta7 napisała:

                                  > Problem dotyczy raczej zmiany nastawienia do problemu w ogóle.

                                  Roszczeniowość, jaką zaprezentowała autorka cytowanego bloga w odpowiedzi na
                                  uraz, którego dziecko doznało w szkole, nie służy osiągnięciu tego celu.

                                  Nauczycielu, masz przyjąć moje dziecko, masz się douczyć, w razie czego masz
                                  dokonać cudu! I niech ręka boska broni, aby mojemu dziecku stała się jakaś
                                  krzywda! Masz robić tak, żeby sie nie stała, bo jak się stanie, to polecę do
                                  sądu!
                                  • moj_blog Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 21.06.05, 14:27
                                    Oczywiście, że polecę. Bo jakoś organicznie nie znoszę niekompetencji. I jeśli
                                    już polecę - to wygram. Możesz być pewien.
                                    • ewa2000 Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 21.06.05, 18:09
                                      Czytając takie posty jak Twój mam wielką ochotę załozyć stowarzyszenie rodziców
                                      broniących swoje dzieci i nauczycielami przed "potworkami" z ADHD.
                                      Nauczyciele uczą w szkole NORMALNEJ a nie SPECJALNEJ ani INTEGRACYJNEJ. Maja
                                      prawo nie wiedzieć jak postępować z dziećmi zachowującymi się w sposób
                                      odbiegający od normy. Rodzice dzieci z zespołem ADHD nie są wstanie tego
                                      zrozumieć, bo najlepiej zrzucić na szkołe i żądać , aby inni dostosowali się do
                                      zachowań ich dzieci. Nic z tego. Wy jesteście egoistami - my musimy się bronić.
                                      Jeżeli taka matka jak Ty poleci do sądu, ja pierwsza wystąpię w charakterze
                                      świadka obrony nauczyciela. I zapewniam, że zrobi to wielu rodziców normalnych
                                      dzieci. W imię obrony nauczycieli i normalności.
                                      • omm Re: ewa2000 22.06.05, 07:30
                                        ewa2000 napisała:

                                        > Czytając takie posty jak Twój mam wielką ochotę załozyć stowarzyszenie rodziców
                                        > broniących swoje dzieci i nauczycielami przed "potworkami" z ADHD.

                                        -a ja mam ochotę założyć stowarzyszenie OBRONY RODZICÓW I DZIECI PRZED
                                        NIEODPOWIEDZIALNYMI NAUCZYCIELAMI takimi jak Ty
                                        > Nauczyciele uczą w szkole NORMALNEJ a nie SPECJALNEJ ani INTEGRACYJNEJ. Maja
                                        > prawo nie wiedzieć jak postępować z dziećmi zachowującymi się w sposób
                                        > odbiegający od normy.
                                        -BZDURA!!!!Nauczyciel jeśli czegoś nie wie, ma OBOWIĄZEK się
                                        dokształcić!!!Niewiedza nie jest wytłumaczeniem krzywdy jaka dzieje się mojemu
                                        dziecku pod opieką TAKICH NAUCZYCIELI JAK TY
                                        > Rodzice dzieci z zespołem ADHD nie są wstanie tego
                                        > zrozumieć, bo najlepiej zrzucić na szkołe i żądać , aby inni dostosowali się do
                                        > zachowań ich dzieci. Nic z tego.
                                        - wiesz nie trzeba być specjalistą , żeby stwierdzić, czy ktoś słucha, czy
                                        nie.Wysłuchanie spokojne i przedtsawienie swoich możliwości, to nie jest
                                        DOSTOSOWYWANIE SIĘ TYLKO WSPÓŁPRACA. Mam nadzieję, że nie uczysz j.polskiego, bo
                                        zdaje się, że masz kłopoty z czytaniem ze zrozumieniem.Nikt nikogo nie namawia
                                        do tego aby się nagiął.My-rodzice, pragniemy przedstawić problem, który istnieje
                                        i istnieć będzie.Bez względu na to czy usunie się wszystkie dzieci sprawiające
                                        kłopoty ze szkół masowych, czy nie.
                                        >Wy jesteście egoistami - my musimy się bronić.
                                        -czujesz się osaczona? a może to jakiś głębszy problem?
                                        > Jeżeli taka matka jak Ty poleci do sądu, ja pierwsza wystąpię w charakterze
                                        > świadka obrony nauczyciela. I zapewniam, że zrobi to wielu rodziców normalnych
                                        > dzieci. W imię obrony nauczycieli i normalności.
                                        -czyjej normalności?bo wiesz, to pojęcie względne, bardzo względne!
                                      • hella100 Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 22.06.05, 08:29
                                        ewa2000 napisała:

                                        > Czytając takie posty jak Twój mam wielką ochotę załozyć stowarzyszenie
                                        rodziców
                                        > broniących swoje dzieci i nauczycielami przed "potworkami" z ADHD.



                                        Wiesz ewo, wspolczuje ci, bo z twojego dziecka, z twoim podejsciem, to dopiero
                                        potworek rosnie.
                                      • moj_blog Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 22.06.05, 09:15
                                        Gratuluję Ci czytania ze zrozumieniem moich postów. Apropos - przeczytałaś
                                        chociaż jeden dokładnie? A Wstępny przeczytałaś? Że chodzi nam o przemoc wobec
                                        dzieci w ogóle?

                                        Jestem Matką DZIECKA Z ZA. Nie wypowiadam się w kwestii Dzieci z ADHD, bo są tu
                                        ich Rodzice - Oni wiedzą najlepiej. Ja nie mam wystarczającej wiedzy, bazuję na
                                        Ich opinii. Ty nawet tego nie potrafisz rozgraniczyć. Jak się już nauczysz -
                                        może wtedy porozmawiamy, bo na razie to z równym skutkiem mogę pisać do ściany.

                                        Nienormalna matka nienormalnego dziecka (według ewy2000)
                                    • roman.gawron Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 22.06.05, 02:06
                                      moj_blog napisała:

                                      > Oczywiście, że polecę. Bo jakoś organicznie nie znoszę niekompetencji.

                                      Na czym polegała niekompetencja nauczyciela w tym przypadku?
                                      • moj_blog Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 22.06.05, 09:10
                                        Na braku umiejętności właściwego zorganizowania zajęć (przypominam: 9 osób, sala
                                        lekcyjna, lekcja muzyki), co doprowadziło do uszczerbku na zdrowiu Dziecka
                                        (przecież podobno to był nieszczęśliwy wypadek), albo ewentualnie na braku
                                        umiejętności opanowania dziecka, które nie wykonywało poleceń nauczyciela.
                                        Zaznaczam, że winny nie został ukarany. Ponieważ szkoła stwierdziła, że to był
                                        wypadek. Nie powiedziałabym słowa marnego przeciw nauczycielowi gdyby zachowano
                                        się sprawiedliwie: tzn. sprawca wypadku, który CELOWO popchnął dziecko i
                                        upominany przez nauczyciela wcześniej nie reagował - został właściwie ukarany.
                                        Ja usłyszałam, że nie ma winnych, bo trudno było się przyznać, ze dzieciak nie
                                        słucha poleceń nauczyciela.

                                        W takim razie, skoro szkoła woli chronić łobuzów - powinna ponosić
                                        konksekwencje. Stąd moje dywagacje o braku kompetencji. A sam jak to
                                        wytłumaczysz? Tu tylko o to chodzi. O zajęcie przez szkołę właściwego
                                        stanowiska, nic więcej.
                                        • roman.gawron Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 22.06.05, 11:20
                                          moj_blog napisała:

                                          > Zaznaczam, że winny nie został ukarany.

                                          Powinien być ukarany.

                                          > Nie powiedziałabym słowa marnego przeciw nauczycielowi gdyby zachowano
                                          > się sprawiedliwie: tzn. sprawca wypadku, który CELOWO popchnął dziecko i
                                          > upominany przez nauczyciela wcześniej nie reagował - został właściwie ukarany.
                                          > Ja usłyszałam, że nie ma winnych, bo trudno było się przyznać, ze dzieciak nie
                                          > słucha poleceń nauczyciela.

                                          Widzisz, to zmienia dość znacząco moje spojrzenie na całą sprawę. Zawsze
                                          twierdziłem, że dziecko w szkole musi czuć się dobrze i bezpiecznie, ale łobuz
                                          w szkole musi czuć się źle.

                                          Tylko że ja widzę winę przede wszystkim wyżej: w organach nadzoru
                                          pedagogicznego. To system działa źle. Wmawia się nauczycielom, że mają prawo
                                          rzekomo stosować wyłącznie kary oficjalne przewidziane w statucie szkoły, co
                                          wynika z błędnej interpretacji przepisów.
                                          Najczęściej najłagodniejszą kara w statucie jest uwaga, upomnienie wychowawcy.
                                          I nauczyciel wpisuje łobuzowi pięćdziesiątą szóstą uwagę, popełniajać błąd
                                          pedagogiczny, bo po łobuzie spływa to jak woda po kaczce. Łobuz najczęściej ma
                                          rodziców wychowawczo nieodpowiedzialnych, którzy także na tego typu uwagi nie
                                          reagują.

                                          Gdybym się dowiedział, że mój syn CELOWO, złośliwie popchnął w szkole inne
                                          dziecko, i to na dodatek dziecko chore, na skutek czego tamtemu stała się
                                          krzywda, to od razu wygoniłbym na łąkę, aby nazbierał kwiatów, ułożył piękny
                                          bukiecik i tego samego dnia poszedł _błagać_ kolegę i jego rodziców o
                                          wybaczenie. No i wątpię, czy byłyby to jedyne konsekwencje. Za zły uczynek kara
                                          musi być.

                                          Tak że uważam, że pretensje powinnaś mieć przede wszystkim do rodziców
                                          agresora, bo źle wychowali dziecko i niewłaściwie zareagowali w tej sytuacji.

                                          A szkoły... Szkoły generalnie dzisiaj nie bardzo sobie radzą ze źle wychowanymi
                                          uczniami oraz ich nieodpowiedzialnymi, za to pełnymi pretensji rodzicami.
                                          Nauczyciel musi ponoć uważać na każde słowo, aby ostrzej gałgana nie upomnieć i
                                          nie zostać posądzonym o psychiczne znęcanie się nad uczniem. W tej sytuacji
                                          cierpią dzieci słabsze, ofiary przemocy. "Prawa" agresora stają się w praktyce
                                          dla wizytatorów ważniejsze niż prawa jego ofiary.

                                          > Tu tylko o to chodzi. O zajęcie przez szkołę właściwego stanowiska, nic
                                          > więcej.

                                          Już rozumiem.
                                          • moj_blog Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 22.06.05, 20:22
                                            Widzisz, wszystko co mówisz jest prawdą, tylko co ja mam zrobić w sytuacji,
                                            kiedy prosze o telefon do rodziców, a dyrektorka na mnie burczy, że mi nie poda,
                                            bo to był wypadek, a niejaki Przemysław Ś nie zawinił i czego ja chcę od
                                            spokojnych ludzi. Toż to jakaś paranoja!!! Szkoła poparła tamtego chłopaka.
                                            Zatem ja wytoczyłam armaty - bo skoro to był wypadek to mi proszę wyjaśnić jak
                                            mogło do niego dojść w opisanej sytuacji - 9 dzieci, sala lekcyjna, lekcja
                                            muzyki. Młody akurat karnie wykonywał polecenia nauczyciela (lekcja rytmiki) -
                                            tamten miał to w nosie głęboko i robił co chciał. Do tego chłopiec wysoki,
                                            silny, dobrze zbudowany - trudno się dziwić że Mały nie dał rady odeprzec ataku,
                                            któego się nie spodziewał. ZA takie są. One nie myślą za innych - one uważają,
                                            zę wszyscy powinii być spokojni, grzeczni i karni. Same takie są i nie mogą
                                            zrozumieć (część schorzenia) ze inni tacy nie są.

                                            Więc skoro szkoła "kryje" łobuza - winny jest nauczyciel. Myślałam, zę w takiej
                                            sytuacji dyrekcja się zastanowi co robi i zacznie ze mną rozmawiać rzeczowo.
                                            Niestety tak się nie stało. A mój Młody do dziś to pamięta i z wielkim trudem
                                            nam się udało strach przed szkołą jakoś przytłumić.

                                            Cieszę się, że sobie wyjaśniliśmy wzajemne stanowiska, bo to przykre było tak
                                            się spierać smile)

                                            Dziękuję Ci.
                                            Pozdrawiam
                                            • roman.gawron Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 22.06.05, 22:30
                                              moj_blog napisała:

                                              > Więc skoro szkoła "kryje" łobuza - winny jest nauczyciel.

                                              Skłonny jestem się zgodzićsmile

                                              > Cieszę się, że sobie wyjaśniliśmy wzajemne stanowiska, bo to przykre było tak
                                              > się spierać smile)

                                              smile)
                              • moj_blog Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 21.06.05, 14:25
                                A w istocie. I nie każdy, kto się na stanowisku nauczyciela znajduje się na to
                                stanowisko nadaje.
                      • diagnosta7 Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 15.06.05, 23:56
                        ewa2000 napisała:
                        >Powtarzam po raz kolejny - nawet jeżeli są metody pacyfikacji takich dzieci i
                        >nawet jesli nie zna ich nauczyciel to trudno narażać na dyskomfort pozostałych
                        >uczniów.

                        Nauczyciel powinien je znać, a jeśli nie on to osoba wyszkolona w tej materii.

                        >A dlaczego nauczyciel nie wie jak postępować? Być może dlatego, że z
                        >pensji 1200 PLN nie zapłacił za ekstra szkolenie. I trudno mu się dziwić.

                        Gdybyś przeczytała wcześniejsze posty, zauważyłabyś cos na temat szkolenia
                        nauczycieli.
                        To nie nauczyciel ma płacić z własnej kieszeni, bo to kwestia interesu
                        społecznego. Potrzebne są reformy, ale nic się nie da zrobić, jeśli nie będzie
                        świadomości, ze są one konieczne.

                        >Nie jest prawdą, że dzieci dokuczają innym. Mój syn nosi okulary - nigdy nikt
                        >mu z tego powodu nie dokuczał. W klasie ma z częściową protezą kończyny
                        górnej -
                        >nigdy nie doświadczyła jakichkolwiek przykrości, mamy także dziecko
                        >patologicznie grube - samo śmieje się ze swojej tuszy.

                        Gratuluję wspaniałej klasy.Znów na podstawie jednego przypadku dokonujesz
                        szerokiej oceny : dzieci nie dokuczaja. Niestety nie jest to obraz
                        reprezentatywny dla większosci szkół.
                  • moj_blog Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 15.06.05, 23:27
                    Powiem Ci dlaczego - bo niepełnosprawność Tych Dzieci zwyczajnie WIDAĆ. Można
                    się politować i dlatego zostawia się je wielkodusznie w spokoju. Taki świat.
                    Wredny. I niedowartościowany. Dowartościowuje się kosztem drugiego. Słabszego
                    jakkolwiek. Bo inaczej nie umie.

                    Po naszych nie widać. Na oko zdrowe. Tylko mówią jak dorośli, tylko się buntują
                    przeciwko szujostwu, kłamstwu, oszustwu, cwaniactwu. No niewygodne jak diabli.
                    Trzeba usunąć. Koniecznie.
        • roman.gawron Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 12.06.05, 23:06
          omm napisała:

          > "Zrozum, że kłócą się tu interesy twojego dziecka z interesami mojego. Jak to
          > pogodzić w klasie masowej? "
          > rozumiem, że moje ponieważ chore, przegrywa.

          Dlaczego nie masz pretensji, że Twoje dziecko musi startować w PARAolimpiadzie?
          • omm Syndrom Aspergera i ADHD-rozgraniczenie 13.06.05, 07:39
            Uważam, że błędem jest łączyć te dwa schorzenia w dyskusji.
            Akurat to są dwa przeciwieństwa jeśli chodzi o zachowania dzieci.
            Nie uważam, że powinno się izolować dzieci- jakiekolwiek na wstępie.Na zasadzie
            Ty masz ADHD to do szkoły specjalnej bo stajesz się zagrożeniem a Ty masz ZA to
            może stać Ci się krzywda i też do szkoły specjalnej.To jest generalizowanie i
            spłycanie problemu.
            I nie chodzi mi o to by nauczyciel robił więcej niż może.Chodzi mo o świadomość
            i zwykłą ludzką życzliwość oraz chęć do zrobienia czegoś dla poszczególnego dziecka.
            Miałam to szczęście trafić na takiego nauczyciela.I jest to szkoła masowa gdzie
            w klasie jest 30 osób w tym 24 chłopców tylko 6 dziewczynek.
            Nauczyciel nie jest w stanie uniknąć sytuacji konfliktowych, ale jest w stanie
            stanąć na wysokości zadania i próbować podkreślam PRÓBOWAĆ rozwiązać problem tym
            czym dysponuje. A to już ogromnie dużo.
            Może wysłać dziecko do poradni specjalistycznej, i może opracować z rodzicem
            plan nauki dziecka tak aby nie było narażone na niepotrzebny stres. To naprawdę
            niewiele więcej pracy a ogromna pomoc dla rodziny.

            roman.gawron
            jesli chodzi o to co napisałeś TY, to wydaje mi się, że Twój głos optuje za
            pozbyciem sie kłopotu na zasadzie tylko zdrowi do masowych szkół.
            Przypominam , że już ktoś kiedyś tak mówił...
            Dzieci zdrowe uczą się właśnie poprzez przebywanie z chorymi, tylko tak są w
            stanie podejść empatycznie i nuczyć się (bo tego można się nauczyć) pomagać
            dziecku choremu. Korzyść dla obojga.
            Chyba, że reprezentujemy postawę typu: TO NIE MÓJ PROBLEM-radź sobie sam.
            • roman.gawron Re: Syndrom Aspergera i ADHD-rozgraniczenie 13.06.05, 13:04
              omm napisała:

              > roman.gawron
              > jesli chodzi o to co napisałeś TY, to wydaje mi się, że Twój głos optuje za
              > pozbyciem sie kłopotu na zasadzie tylko zdrowi do masowych szkół.

              Nie. Ja się tylko odniosłem do nadmiernej moim zdaniem roszczeniowości matki
              poszkodowanego w wypadku chłopca i natychmiastowego, niepotrzebnego,
              nieuzasadnionego ataku na nauczyciela.
              Rodzice dzieci zdrowych, poszkodowanych w podobnych sytuacjach też tym grzeszą,
              żeby tu była jasność. Jakoś rzadko mają pretensję do agresora, do jego
              rodziców, cały gniew kierują na szkołę i nauczyciela.
              • moj_blog Re: Syndrom Aspergera i ADHD-rozgraniczenie 13.06.05, 16:06
                Taaaak.... A nauczyciel, który sobie NIE RADZI i NIE CHCE SOBIE PORADZIĆ bo mu
                szkoda czasu na dokształty - mówi, że rodzic roszczeniową postawę prezentuje i
                ma sprawę z głowy. Niech rodzic wali głową w mur. A kazał mu kto rodzić TAKIE
                dziecko? No właśnie. Jak to czytam, to mi się scyzoryk w kieszeni otwiera, słowo
                daję...
                • triss_merigold6 Re: Syndrom Aspergera i inne dzieci 02.07.05, 21:35
                  Interesująca dyskusja.
                  Z tego co piszesz wynika, że dzieci z ZA to weredycy tj. osoby mówiące prawdę
                  (logiczną) bez względu na okoliczności. Kłamstwa, fałszu, obłudy nawet
                  wynikające z socjalizacji nie uznają (nie rozumieją) i sprostują to co ich
                  zdaniem jest błędne lub oszukańcze.
                  Uważasz to za przejaw geniuszu i potępiasz równieśników dzieci z ZA za tępienie
                  ich, wyśmiewanie, dokuczanie.
                  Ja się specjalnie nie dziwię dzieciom "normalnym" tj. rozumiejącym, że są
                  sytuacje społeczne w których kłamstwo lub przemilczenie jest zachowaniem
                  taktownym i opłacalnym.
                  - "masz zły gust i paskudną fryzurę" - "jesteś gruby" - "św. Mikołaj nie
                  istnieje" - "śmierdzisz" - "twoje wypracowanie było bez sensu" - "nie lubię
                  cioci i dlatego nie chcę tam iść" (w obecności cioci)
                  Parę takich tekstów i każdy byłby znienawidzony.
                  Reguł współżycia społecznego nie zmienisz. Prawda nie zawsze jest wartością
                  nadrzędną. Albo dziecko z ZA się uspołeczni tj. zrozumie albo będzie zwalczane.
                  • roseanne Re: Syndrom Aspergera i inne dzieci 02.07.05, 21:53
                    widzisz Triss, problem w tym, ze dziecko z ZA nie zrozumie.... bo nie potrafi
                    bardzo duzo regul spolecznych wymaga zakodowania, przy czym zapamietana po
                    trudach sytuacja A nie da sie przelozyc na sytuacje B

                    my rodzice uczymy mimiki, znaczenia mowy ciala, roznic emocji na podstawie
                    roznicy poziomu glosu itd, ale do prawidlowego odczytywania tego wszystkiego i
                    wlasciwego stosowania jest cholernie daleka droga


                    wiem, jak boli prawdomownosc w wykonaniu dziecka z ZA, wiem niestety tez jak
                    trudno jest mu zakodowac ktora "wersja prawdy" jest odpowiednia do sytuacji
                  • berdebul Re: Syndrom Aspergera i inne dzieci 04.07.05, 19:25
                    triss_merigold6 napisała:
                    > Ja się specjalnie nie dziwię dzieciom "normalnym" tj. rozumiejącym, że są
                    > sytuacje społeczne w których kłamstwo lub przemilczenie jest zachowaniem
                    > taktownym i opłacalnym.
                    Łapówka tez jest opłaalna,ale chyba jej nie popierasz?
                    Chyba lepiej powiedzieć prawde,niż kłamać?
                    >Reguł współżycia społecznego nie zmienisz. Prawda nie zawsze jest wartością
                    > nadrzędną. Albo dziecko z ZA się uspołeczni tj. zrozumie albo będzie
                    zwalczane.
                    Więc normalny świat nie jest normalny bo kłamstwo normalne nie jest.
        • amb25 Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 13.06.05, 10:48
          nie - Towje jako chore ma znacznie większe prawa. Jeśli ma AHDH - to może moje -
          zdrowe, ale spokojne - bic bezkarnie - bo przecież jest chore. Jeśli ma inne
          schorzenie i np. wymaga indywidualnej pracy z nauczycielem to jemu poświęcane
          jest znacznie więcej czasu niż pozostałym dzieciom zdrowym z klasy - tym samym
          to one tracą itp. itd.
          W ten sposób można odbijac piłeczkę w nieskończoność.
          Winny jest przede wszystkim system - bo to nie jest rozwiązanie dać chore
          dziecko (czy z zaburzeniami) do 30- osobowej klasy i niech sie z nim męczą (ono
          zreszta też niech się meczy). Dzieci takie powinny chodzić do klas
          integracyjnych - bo tam są specjaliści przygotowani do pracy z dziećmi z
          zaburzeniami czy chorobami a upychanie ich na siłę w zwykłych klasach to
          pranoja i zapokajanie ambicji rodziców kosztem dziecka swojego i innych.
          Jeśli szkoła przyjmuje takie dziecko to za bezpieczeństwo i jego i innych
          dzieci powinna ponosić odpowiedzialność szkoła.
          • halina.kantor Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 13.06.05, 12:02
            Jak najbardziej sie zgadzam, że takie dzieci powinny chodzić do klas
            integracyjnych, ale wtedy każda szkoła musiałaby miec obowiązek tworzenia klas
            integracyjnych, bo dzieci z ADHD statystycznie jest do 10 %, a inne zaburzenia,
            czyli każda klasa powinna byc z gruntu integracyjna, skoro do 25% jest dzieci
            zaburzonych, czyli w 20 osobowej klasie 5 z zaburzeniami, piękny obrazek, każd
            klasa klasa integracyjną życzę sobie tego, bo statystyka mówi sama za siebie.
          • roman.gawron Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 13.06.05, 13:08
            amb25 napisała:

            > nie - Twoje jako chore ma znacznie większe prawa. Jeśli ma AHDH - to może
            > moje - zdrowe, ale spokojne - bic bezkarnie - bo przecież jest chore. Jeśli
            > ma inne schorzenie i np. wymaga indywidualnej pracy z nauczycielem to jemu
            > poświęcane jest znacznie więcej czasu niż pozostałym dzieciom zdrowym z
            > klasy - tym samym to one tracą itp. itd.

            Podzialam ten punkt widzenia.

            > Winny jest przede wszystkim system - bo to nie jest rozwiązanie dać chore
            > dziecko (czy z zaburzeniami) do 30- osobowej klasy i niech sie z nim męczą
            > (ono zreszta też niech się meczy).

            Ten również.
          • ewa2000 Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 14.06.05, 14:01
            Uważam, że nalezy tu rozdzielić dwie kwestie - złego wychowania i ADHD. Bardzo
            często dzieci zwyczajnie źle wychowane podciąga się pod ADHD i .......pozwala
            na wszystko, bo są "chore".
            Dzieci z ADHD powinny być wyłącznie w klasach integracyjnych ( pedagog,
            psycholog, małe grupy). W sytuacji, gdy dziecko ze wspomnianym deficytem pojawi
            się w 30 osobowej klasie , w której jest jeden nauczyciel bez przygotowania jak
            postępować z dzieckiem z ADHD wszyscy tracą. I dzieci zdrowe, i ADHD-owiec i
            nauczyciel.
            Nie wiem ile statystycznie w populacji mamy dzieci z ADHD - jesli jest ich dużo
            można zastanowić się nad stworzeniem w każdej szkole klasy "specjalnej troski",
            jeśli mniej - w dzielnicy, gminie.
            A, że rodzice będą mieli niewygodę związaną z dowożeniem i dostosowaniem się do
            klas dla dzieci z dysfunkcjami to trudno. W gestii poradni psychologiczno-
            pedagogicznych byłoby wydawanie zaświadczeń czy dzieci kwalifikują się do klas
            z ADHD czy też "normalnych".
            • diagnosta7 Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 14.06.05, 14:47
              ewa2000 napisała:

              >Uważam, że nalezy tu rozdzielić dwie kwestie - złego wychowania i ADHD. Bardzo
              >często dzieci zwyczajnie źle wychowane podciąga się pod ADHD i .......pozwala
              >na wszystko, bo są "chore".

              Dzieci z ADHD podlegają medycznej diagnozie, chuligani-nie.

              >Dzieci z ADHD powinny być wyłącznie w klasach integracyjnych

              Dlaczego?

              >crying pedagog,
              >psycholog, małe grupy).

              Wystarczy przygotowany nauczyciel.

              W sytuacji, gdy dziecko ze wspomnianym deficytem pojawi
              >się w 30 osobowej klasie , w której jest jeden nauczyciel bez przygotowania
              jak
              >postępować z dzieckiem z ADHD wszyscy tracą. I dzieci zdrowe, i ADHD-owiec i
              >nauczyciel.

              Jeśli nauczyciel nie ma przygotowania, ani wsparcia drugiego nauczyciela w
              klasie, to chyba żaden rodzic chorego dziecka nie zdecydowałby się na taka
              próbę. Szanse sukcesu byłyby marne, co z reszta opisałaś wcześniej.
              Rzecz w tym, aby rosła świadomość na temat tych problemów, a także co za tym
              idzie, odpowiednie przygotowanie.

              >Nie wiem ile statystycznie w populacji mamy dzieci z ADHD - jesli jest ich
              dużo
              >można zastanowić się nad stworzeniem w każdej szkole klasy "specjalnej
              troski",
              >jeśli mniej - w dzielnicy, gminie.

              Około 5%, ale może nawet być i 10%, bo podobno liczba rośnie.
              Około 60% z nich może uczyć się w „normalnej” klasie oczywiście przy stworzeniu
              odpowiednich warunków.
              Może wiec zamiast izolować, energie spożytkować na dostosowanie wymagań dzieci
              niepełnosprawnych oraz dzieci zdrowych.


          • 1iwona1 Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 16.06.05, 13:20
            amb25 napisała:

            > nie - Towje jako chore ma znacznie większe prawa. Jeśli ma AHDH - to może
            moje
            > -
            > zdrowe, ale spokojne - bic bezkarnie - bo przecież jest chore.

            A kto Ci takich bzdur nagadał? Żadne dziecko nie może nikogo bić bezkarnie.
            Większe prawa dzieci z zaburzeniami polegają wyłącznie na umożliwieniu im
            specjalnych warunków do pisania sprawdzianów, testów itp., jeśli ich stan tego
            wymaga oraz ewentualnie godzin rewalidacyjnych, o których orzeka komisja w
            poradni PP. Poza tym nie mają żadnych innych ulg.
            > Jeśli ma inne
            > schorzenie i np. wymaga indywidualnej pracy z nauczycielem to jemu poświęcane
            > jest znacznie więcej czasu niż pozostałym dzieciom zdrowym z klasy - tym
            samym
            > to one tracą itp. itd.

            Jeśli Wojtuś zrobi zadanie w 5 minut, a Tomek potrzebuje 20 minut to znaczy, że
            Tomka wywalamy ze szkoły masowej? Czy wywalamy go _tylko_ wtedy, gdy ma ADHD
            lub ZA? A co jeśli ADHD/ZA ma Wojtuś? Wywalamy, bo zrobił zadanie za szybko???
            Przecież nie od dziś wiadomo, że dzieci mają różne możliwości i pracują w
            różnym tempie. Nie jest możliwa sytuacja, że nauczyciel poświęca każdemu
            dziecku tyle samo czasu, bez względu an to, czy ma ZA, ADHD, dysleksję, czy
            jeszcze coś innego.
            Dzieci z ZA, ADHD wymagają jedynie innego podejścia nauczyciela, zmiany lub
            korekty metod pracy. Zapewniam, że nie dzieje się to kosztem dzieci bez w/w
            zaburzeń, a wręcz przeciwnie, z dużą korzyścią dla wszystkich dzieci.
            Prawidłowo prowadzone klasy z uczniami z zaburzeniami umożliwiają sprawną i
            przyjemną pracę. Praca ta nie polega na tym, że nauczyciel spędza 80% czasu na
            lekcji z dzieckiem z zaburzeniami. Jeśli dziecko wymaga dodatkowej pracy - to
            realizuje się ją na godzinach rewalidacyjnych, o których wspomniałam wyżej.

            > W ten sposób można odbijac piłeczkę w nieskończoność.
            > Winny jest przede wszystkim system - bo to nie jest rozwiązanie dać chore
            > dziecko (czy z zaburzeniami) do 30- osobowej klasy i niech sie z nim męczą
            (ono
            >
            > zreszta też niech się meczy). Dzieci takie powinny chodzić do klas
            > integracyjnych - bo tam są specjaliści przygotowani do pracy z dziećmi z
            > zaburzeniami czy chorobami

            Niestety często szkoła integracyjna to tylko taka nazwa, a poziom kadry żenuje
            tak samo, jak w wielu innych szkołach...

            > a upychanie ich na siłę w zwykłych klasach to
            > pranoja i zapokajanie ambicji rodziców kosztem dziecka swojego i innych.

            ROTFL Znasz jakichś rodziców dzieci z ZA, ADHD??? Ja znam mnóstwo i nie
            zauważyłam u nich jakichś nadmiernych ambicji. To już raczej można o to
            posądzieć rodziców tzw. zdrowych dzieci, które przecież muszą iść do przodu w
            wyścigu szczurów i nie mogą sobie pozowolić, żeby nauczyciel poświęcał więcej
            czasu innym dzieciom... Dzieci z zaburzeniami bardzo często wielokrotnie
            zmnieniają szkoły. Aż trafią na nauczyciela, który potrafi, a to jest rzadsze
            niż 6 w totolotka.
            Mam koleżankę nauczycielkę, która ma w klasie 30 dzieci w tym 2 z ADHD. Ona nie
            widzi żadnego problemu i doskonale sobie radzi. Duża ilość dzieci jest
            oczywiście problemem ale nie najważniejszym. Największym problemem jest
            nauczyciel niestety... I wraca jak bumerang problem mądrości, empatii, chęci i
            serca. To wystarczy. Całkowicie.

            > Jeśli szkoła przyjmuje takie dziecko to za bezpieczeństwo i jego i innych
            > dzieci powinna ponosić odpowiedzialność szkoła.

            Zgadza się i tu wracamy do problemu nauczyciela...

            Iwona
        • ewa2000 Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 14.06.05, 14:15
          Nie, przegrywa nie dlatego, że jest chore, ale dlatego, że nie znalazło się w
          odpowiedniej szkole/klasie.
          Na igrzyskach olimpijskich także przegrają np. siatkarze na wózkach, ale na
          olimpiadzie przeznaczonej dla nich - mogą zdobyć złoty medal!
          • diagnosta7 Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 14.06.05, 14:53
            ewa2000 napisała:

            > Nie, przegrywa nie dlatego, że jest chore, ale dlatego, że nie znalazło się w
            > odpowiedniej szkole/klasie.
            > Na igrzyskach olimpijskich także przegrają np. siatkarze na wózkach, ale na
            > olimpiadzie przeznaczonej dla nich - mogą zdobyć złoty medal!


            Taki np. Einstein wygral w "normalnej olimpiadzie", a w dziecinstwie nie
            zapowiadalo sie to wcale rozowo.



            --------------------------------------------------------------------------------
            • ewa2000 Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 15.06.05, 16:08
              Wyjątek potwierdza regułę. Jednak mozna posłuzyć się przykładami tysięcy
              młodych ludzi z ADHD, którym zmarnowano mozliwośc rozwoju dzięki temu, że
              rodzice nie chcieli przyjąć do wiadomości ich dysfunkcji.
              Nie wspomnę już nawet o dzieciach, które zamiast grać w piłke na boisku siedzą
              przy odrabianiu lekcji, bo pani nie mogła wytłumaczyć ponieważ kolega z ADHD
              dostał ataku szału lub po prostu przeszkadzał.
              • diagnosta7 Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 15.06.05, 23:39
                ewa2000 napisała:
                >Wyjątek potwierdza regułę.

                A to nie jest wcale wyjątek. Do niego można dołączyć innych naukowców, pisarzy,
                malarzy...Lista jest długa.

                > Jednak mozna posłuzyć się przykładami tysięcy
                >młodych ludzi z ADHD, którym zmarnowano mozliwośc rozwoju dzięki temu, że
                >rodzice nie chcieli przyjąć do wiadomości ich dysfunkcji.

                Skąd masz te przykłady tysięcy?

                >Nie wspomnę już nawet o dzieciach, które zamiast grać w piłke na boisku siedzą
                >przy odrabianiu lekcji, bo pani nie mogła wytłumaczyć ponieważ kolega z ADHD
                >dostał ataku szału lub po prostu przeszkadzał.

                Rozumiem ze sytuacja, której doświadczyłaś była nieprzyjemna, ale na podstawie
                jednego przypadku nie ma żadnych podstaw do twierdzenia, ze dzieci specjalnej
                troski nie mogą się uczyć w szkole masowej.
                Twoje rozgoryczenie, choć zrozumiałe w tym jednostkowym przypadku, prowadzi do
                stereotypowego myślenia na temat inności w społeczeństwie.

                • ewa2000 Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 16.06.05, 08:21
                  Najzabawniejsze jest to, że problem dotyczy nie tylko konkretnego dziecka w
                  szkole mojego syna, ale praktycznie wszystkich dzieci z ADHD.
                  Mam relacje znajomych, których dzieci były w klasie z kolegami z takim
                  syndromem. Wszędzie zajęcia przebiegały identycznie- nauczyciel koncentrował
                  się na dziecku z ADHD, zeby nie zrobił sobie lub innym krzywdy, żeby chociaż na
                  10 minut się uspokoił, żeby chociaż zasygnalizować materiał.
                  Asortyment zachowań uniemożliwiających przeprowadzenie lekcji jest ogromny, a
                  inwencja nieograniczona.
                  Rodzice dzieci z zespołem ADHD walczą, jak widać za wszelka cenę, o prawa(?)
                  swoich dzieci mając w nosie pozostałe. Dlaczego my - kosztem własnych dzieci-
                  mamy stawać się grupa terapeutyczną dla tych specjalnej troski?
                  Dlaczego nasze dzieci mają nie uczyć się w szkole ( bo kolega ma ochotę przez
                  45 minut stukać o siebie metalowymi przedmiotami) tylko w domu? Odpowiedz mi
                  uczciwie na to pytanie.
                  Ktoś napisał, że gdyby miał nauczyć się pracować z dziećmi ze wszystkimi
                  dysfunkcjami musiałby całe zawodowe życie dokształcać się za własne pieniądze.
                  I tak jest rzeczywiście. Bardzo łatwo mówić o niedouczonych nauczycielach (
                  lekarzach) gorzej wczuć się w ich sytuację. Tak jak lekarz nie może być i
                  neurologiem i chirurgiem i dermatologiem, tak nauczyciel nie może byc
                  matematykiem , specem od dysleksji i posiadać umiejętnosci postepowania z
                  dzieckiem z ADHD. Ktoś wymyslił szkoły integracyjne, gdzie obok wspomnianego
                  matematyka jest na lekcji psycholog/pedagog, który nie musi znac wzorów
                  skróconego mnożenia, ale ma obowiązek znać zasady postępowania z dziećmi z ADHD!
                  Czy jest rada, aby w szkole zaczęto uczyć a nie takimi czy innymi metodami
                  pacyfikować dzieci nieprzystosowane? TAK! Przy przyjęciu do szkoły powinien być
                  psycholog/pedagog ( a wiec osoba o odpowiednych kwalifikacjach) decydująca do
                  jakiej szkoły nadaje się dziecko. Klasy intgracyjne to nie szkoły specjalne, to
                  szansa dla wszystkich i żaden wstyd.
                  Nie wszyscy nadają się np. do szkół sportowych czy plastycznych. Gdyby moje
                  dziecko ubiegało się o przyjęcie do szkoły muzycznej z miejsca odrzuciliby je
                  specjaliści. Czy zatem jest gorsze? W tej konkretnej dziedzinie tak, więc nie
                  ubiega się o przyjęcie tam, gdzie gra się na fortepianie. Tak samo jest z
                  dziecmi z ADHD - nie nadają się do szkół , w których brak klas zintegrowanych,
                  nadają się gdzie indziej. Mogą osiągnąć sukces, bo tego typu klasy nie zamykają
                  żadnych drzwi.
                  Jedynym problemem jest konieczność tworzenia szkół lub klas przeznaczonych dla
                  dzieci specjalnej troski na większą skalę. To zadanie dla władz oświatowych i
                  samych zainteresowanych ( rodziców).
                  P.S. Jestem jak najbardziej za uczeniem tolerancji, ale dlaczego rodzice dzieci
                  z zespołem ASDHD wykazuja totalny brak tolerancji dla pozostałych dzieci ?
                  Dlaczego zmuszają je do dostosowania się do tych zachowujących się w sposób
                  sprzeczny z obowiązującymi normami?
                  Dlaczego posrednio zabraniają im do normalnego spędzania czasu po zajęciach (
                  konieczność nadrobienia materiału nie zrealizowanego, bo ADHD-owiec rozrabial)?
                  Dlaczego narażają na np. rozbicie głowy, bo kolega z ADHD miał ochotę w-yżyć
                  się rzucając metalowym krzesłem?
                  • kaszka66 Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 16.06.05, 12:15
                    Dziękuję Ci Ewo2000! Jesteś wspaniałą, tolerancyjną kobietą. Dzięki takim
                    osobom, jak Ty odnalazłam swoje miejsce w świecie i miejsce mojego syna,
                    którego właśnie ksiądz katolicki "wypisał" z kościoła katolickiego, zanim
                    wogóle poznał moje dziecko. Gdy tylko usłyszał, że syn ma ADHD od razu
                    wiedział, że chłopiec będzie zachowywał się po chamsku i nakładał mu kosz na
                    głowę. Nie wiedział, że to właśnie mój syn roznosi gazetę parafialną w naszym
                    bloku, że co roku uczestniczy w występach szopki bożonarodzeniowej i nikogo nie
                    bije. Tylko że jest pod opieką terapeutów i bierze odpowiednie lekarstwa.
                    Dzięki Tobie Ewo wiem, że od tej pory nikt więcej nie dowie się, że mój syn ma
                    ADHD. Będę milczeć jak grób i nic nie będzie mnie obchodzić, że ktoś ma z nim
                    kłopot. Nie będę nikomu wskazywać jakich prostych reguł trzymać się, żeby móc
                    zapanować nad dzieckiem. Tylko nie potrafię uczyć go reguł życia w dżungli, bo
                    sama też mam ADHD, a tacy ludzie wyróżniaja się szczególną wrażliwością.
                    Dziękuję Ewo. Na prawdę, dziękuję. OD dawna nie umiałam się chwalić, ale dzięki
                    Tobie zrobiłam to!
                    • ewa2000 Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 16.06.05, 14:15
                      Kłamstwo ma krótkie nogi. Prędzej czy później prawda wyjdzie na jaw, a rodzice
                      dzieci, które będą cierpieć z powodu wybryków ADHD-owca też potrafią bronić
                      praw swoich dzieci. I nie ma to nic wspólnego z tolerancją!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                      Czy gdyby inne dziecko złamało Twojemu ręke czy wybiło oko - byłabys
                      tolerancyjna? Zapewne nie. Tolerancja ma granice. Moje dziecko zawsze(!) pomoże
                      niewidomemu, upośledzonemu ruchowo, niedosłyszącem. W szkole zorganizowało
                      akcję zbiórki pieniędzy dla hospicjum onkologicznego ( do sprawdzenia), ale
                      będziemy przeciwstawiac się wszystkim tym, którzy uniemozliwiają NORMLNĄ
                      EGZYSTENCJĘ I NAUKĘ- i nie wiele mnie obchodzi czy jest to bezstresowo
                      wychowywane dziecko czy też z syndromem ADHD.
                      Tak jak Ty zarzucasz mi brak tolerancji tak i ja odpłacam się tym samym. Miej
                      szaucnek dla innych, pozwól im normalnie uczyć się, pracowac i bezpiecznie
                      bawić. Bez konieczności narażania na wybryki nieprzystosowanych ( bez względu
                      na przyczynę).
                      • kaszka66 Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 17.06.05, 14:53
                        To "normalne" dziecko złamało mojemu rękę.
                        • ewa2000 Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 17.06.05, 15:28
                          Jeżeli był to chuligański wybryk masz prawo domagać się surowego ukarania
                          sprawcy. Czy jednak jesteś pewna, że "normalne" dziecko nie zachowało
                          agresywnie sprowokowane przez Twoje?
                          Znam przypadek, że mama ADHD-owca przyleciała do szkoły z dzika awantura, że
                          jej synek został uderzony w jądra, zapomniała jednak dodać, że wcześniej
                          poddusił sprawcę uderzenia, który w jakiś sposób musiał się bronić.
                        • moj_blog Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 21.06.05, 14:31
                          Mojemu też. Witaj w klubie. Zapraszamy na blog www.bezprzedawnienia.blox.pl
                          Może chcesz razem z nami publikować?

                          Pozdrawiam
            • moj_blog Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 15.06.05, 23:36
              Taki na przykład Newton też. I Michał Anioł. I jeszcze Paru Innych. Ale kogo to
              obchodzi? Moze takie getto nie było złe z innego punktu widzenia. Moze trzeba
              odizolować te zdolne acz z problemami dzieciaki od tych bezproblemowych. Może to
              właśnie JE trzeba kształcić. I przestać się przejmować. Dzisiaj jest Was więcej.
              Dzisiaj możecie dyktować warunki. Ale do czasu. I w Waszej Rodzinie się może
              pojawić Takie Dziecko. Jest Ich coraz więcej. Ciekawe jakie wtedy będa Wasze
              opinie... I ciekawe czy ktoś w ogóle będzie ich słuchał...
      • renatka1 Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 12.06.05, 23:05
        Ale to nie dziecko zdrowe padło ofiarą chorego, lecz dokładnie odwrotnie.
        Dziecko z ZA nie stanowi zagrożenia dla nikogo, to ono samo świetnie nadaje się
        na ofiarę prześladowań. Jeśli chodzi o ADHD, do tej pory miałam kontakt z
        jednym takim dzieckiem i faktycznie moja spokojna, wrażliwa i mało sprawna
        fizycznie córka obawiała się go, ponieważ potrafił ją bez złej woli mocno
        potrącić, rozdeptać rysunek itp. Ponieważ jednak zajęcia prowadziła osoba
        doświadczona w pracy z dziećmi nadpobudliwymi, potrafiła chłopca kontrolować:
        obserwować, kiedy staje się nadruchliwy, tak planować zajęcia, żeby nie narażać
        młodszych i słabszych dzieci na bezpośredni kontakt z nim itp. W przedszkolu
        najlepszy kolega mojej córki również jest nadpobudliwy. Panie twierdzą wręcz,
        że oboje mają na siebie nawzajem bardzo dobry wpływ, doskonale się uzupełniają
        i uczą od siebie. Oczywiście nie chcę tu tworzyć sielskich obrazków, bo problem
        jest poważny. Chciałabym jedynie zwrócić uwagę, że oprócz zdobywania wiedzy
        jest jeszcze aspekt wychowawczy szkoły, o którym rodzice dzieci zdrowych czasem
        zapominają. Wszak miarą rozwoju cywilizacji jest stosunek do osób
        niepełnosprawnych. Nie jest sposobem na życie eliminowanie jednostek trudnych.
        Jeśli jeden z uczniów jest w trudnej sytuacji materialnej, nikt nie twierdzi,
        że wsparcie z założenia mu się nie należy. Jeśli nie potrafi się samodzielnie
        poruszać, również może liczyć na pomoc (przynajmniej teoretycznie). Ale jeśli
        nie potrafi przez 40 minut usiedzieć na miejscu, to już na tę pomoc nie
        zasługuje? Twierdzenie, że wpuszczając ucznia z problemami do klasy, ryzykuje
        się zdrowiem, a może i życiem dzieci zdrowych, być może bywa zasadne, ale jakoś
        w odniesieniu do chuliganów takich dylematów jest znacznie mniej. Jeśli zdrowe
        dziecko uderzy, zasługuje na upomnienie, jeśli chore
        • roman.gawron Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 12.06.05, 23:14
          renatka1 napisała:

          > Ale to nie dziecko zdrowe padło ofiarą chorego, lecz dokładnie odwrotnie.

          Obojętnie, które jest agresorem, trzeba sobie zdawać sprawę, że dzieci to
          dzieci i opiekun wszystkiego nie przewidzi i wszystkiemu nie jest w stanie
          zapobiec. Oskarżając przy każdym urazie nauczyciela o niefachowość,
          nieudolność, bo mógł lepiej rzekomo pilnować, więc niech buli za złamaną
          kończynę, strzelacie sobie - rodzice dzieci niepełnosprawnych - gola do własnej
          bramki. W sytuacji takiego roszczeniowego nastawienia rodziców nie dziwię się
          nauczycielom, którzy traktują te dzieci jak zło konieczne, bo każecie im za nie
          odpowiadać na zasadzie ryzyka, nie rzeczywistej winy, a ryzyko ogromne.
          • moj_blog Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 12.06.05, 23:51
            O, widzę że Pan tu odpowiada na mojego posta. A czemuż to Pan nie raczy
            bezpośrednio mnie odpowiedzieć? Przypominam, że klasa liczyła dziewięcioro
            dzieci. Konia z rzędem temu, kto mnie przekona, ze brak porządku na lekcji nie
            był winą nauczyciela. Aha, dzieci w klasie VI. rzypominam - DZIEWIĘĆ OSÓB. A co
            by się stało, jakby ten nauczyciel miał... 30? Pozabijaliby się? Niekompetencja.
            I powinien był - jak się Pan wyraził - "zabulić". Bez względu na to, czy złamano
            rękę Małemu Aspergerowi czy "zdrowemu"...
          • renatka1 Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 13.06.05, 00:16
            Roszczeniowego nastawienia, powiadasz? No tak, rościmy sobie prawo do edukacji
            naszych dzieci stosownej do ich możliwości. Nie domagamy się bynajmniej, żeby
            naszym dzieciom było wszystko wolno, chcemy jedynie, by miały takie same prawa
            jak wszystkie inne. Twierdziłeś dotąd, że kłopotliwych dzieci należałoby się
            pozbyć ze szkół masowych, bo tam się nie nadają, teraz okazuje się, że to ze
            względu na ich rodziców, bo są bardziej męczący niż średnia krajowa? Rozumiem,
            że bronisz nauczycieli, owszem, zgadzam się, że wypadek może się zdarzyć mimo
            najlepszej opieki. Może się także zdarzyć z powodu braku właściwej opieki,
            generalizowanie nie ma sensu. Ale jakoś od razu w Twoich wypowiedziach wypłynął
            fakt, że to chore dziecko wypadkowi uległo, i to on był najbardziej istotny,
            dlaczego? Wiele wypowiedzi świadczy o tym, że trudno nam się skupić na meritum
            z powodu uprzedzeń i szczegółów z niczym nie związanych, na zasadzie "kupił se
            facet skrzypce i mu mieszkanie zalało". Przyznajesz, że z powodu przepychanek
            między rodzicami a nauczycielami, dzieci nie są mile widziane w szkole. W
            przypadku dzieci zdrowych też widzisz taką zależność? Uważasz to za uczciwe?
            Czym innym jest odpowiedzialność nauczyciela, czym innym jego fachowe
            przygotowanie, czym innym prawo (każdego) dziecka do sensownej edukacji i do
            bezpieczeństwa. Oczywiście, że te sprawy się ze sobą ściśle wiążą, ale nie
            można ich łączyć w sposób przypadkowy. Fakty są takie, że dziecko o specjalnych
            potrzebach edukacyjnych złamało w szkole rękę, a matka oskarża nauczyciela. A
            wniosek, nie wiedzieć skąd, taki: matki chorych dzieci są stuknięte, a dzieci
            same sobie winne, bo jakby się wśród ludzi nie pałętały, nie byłoby
            nieszczęścia. Jakoś on do mnie nie przemawia i sądzę, że przydałoby się nieco
            więcej rzeczowości.
    • triss_merigold6 Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 12.06.05, 21:49
      Wybacz ale rodzice dzieci z ADHD sądząc po wpisach jakie zamieszczają na forum
      poświęconemu tej tematyce sami nie potrafią sobie z nimi poradzić, wyegzekwować
      poleceń, uspokoić, opanować ich agresywnych zachowań.
      Oczekujesz od nauczycieli i innych uczniów żeby to potrafili?
      Jeżeli dziecko nie radzi sobie w publicznej szkole to są klasy integracyjne,
      placówki prywatne i indywidualny tok nauczania.
      Dlaczego inni mieliby szczególnie dostosowywać się do dzieci nadpobudliwych?
      Za dużo tego zrozumienia i akceptacji oczekujesz, zwłaszcza od innych
      dzieciaków.
      • moj_blog Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 13.06.05, 00:09
        Dzieco Z Zespołem Aspergera jest grzeczne i spokojne. Nienawidzi agresji, samo
        wpada w histerię tylko wówczas, jeśli ktoś wobec niego stosuje przemoc. Jest
        natomiast: oczytane, inteligentne, bystre i logiczne do bólu. Potrafi w trzech
        zdaniach wykazać innym bezsens ich działania, jeśli taki ma miejsce. Jakim
        prawem słyszy od "zdrowych" dzieci teksty "Zamknij się, debilu!" Możesz mi to
        wyjaśnić? Jakim prawem jest traktowane przez "zdrowych" jak piłka (stoi sześciu
        w kółku i sobie takie dziecko popychają od jednego do drugiego) - możesz mi to
        wyjaśnić? Dzieco z ZA ma problemy z koordynacją ruchów. Przez to jest mniej
        sprawne, powolniejsze i potrzebuje więcej czasu na wykonanie fizycznych
        czynności niż rówieśnicy. Jakim prawem się takie dziecko szykanuje? Bo co - bo
        jest zagrożeniem do "normalnych"? To "normalni" są zagrożeniem dla Niego. Ale to
        tylko dzieciaki. Brak mądrych nauczycieli i wychowawców powoduje, że takie są.

        Nie oczekuję ani zrozumienia, ani tolerancji. Bo wiem, że go nie znajdę. Patrzę
        na Moje dziecko, które nie klnie, nie pali, buntuje się przeciwko wszelkim
        niesprawiedliwościom, jest uczciwe, nie kłamie, nie cwaniaczy i myślę, ze
        dorośli wiele by się mogli od Niego nauczyć. Ot i cała prawda o Zespole
        Aspergera. Prawda, której z braku kompetencji niektózy zwyczajnie nie chcą zobaczyć.

        Znalazłam Szkołę dla Młodego. Fajną zwyczajną Szkołę, w której przemoc
        jakakolwiek jest niszczona w zarodku. "Zdrowe" dziecko by nie wytrzymało, bo by
        stwierdziło, że "terror" i "zamordyzm". A Mój Syn nareszcie jest spokojny. I
        jest cały szczęśliwy, bo panują proste zasady, a Asperger jako regulaminowy -
        zawsze dostosuje się do zasad. Znalazłam kompetentnych nauczycieli, psychologów,
        pedagogów. Tylko dlaczego ich jest tak mało? Szukałam sześć lat. I to nie jest
        tak, że nie mam pojęcia o pracy nauczyciela, bo sama nim jestem. Od 15 lat.

        Kiedyś Mój Syn skończy gimnazjum, potem liceum, potem najprawdopodobniej pójdzie
        na studia, skończy je... Ale niepotrzebna Mu była ta trauma. Trauma głupoty
        dorosłych. I ten strach przed ludźmi, którego wciąż się jeszcze nie pozbył. Bo
        to nie jest proste. I wraca.
      • diagnosta7 Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 13.06.05, 06:07
        triss_merigold6 napisała:
        > Za dużo tego zrozumienia i akceptacji oczekujesz, zwłaszcza od innych
        dzieciaków.

        I tu tkwi problem. Wychowujemy nasze dzieci na ludzi nietolerancyjnych, bo
        nieobeznanych z innością. Wiele osób, które pierwszy raz pojechały na zachód
        dziwiły się skąd tam tylu niepełnosprawnych. U nas ich po prostu nie widać, bo
        się wstydliwie chowają przed poniżeniem i brakiem akceptacji. Wszelka
        nietolerancja rodzi się z niewiedzy i stereotypów. Na temat dzieci z ADHD,ADD i
        Aspergerem również. Najczęściej perspektywę zmienia się dopiero wtedy, gdy nas
        osobiście dotyka ten problem.
        Wiadomo, ze niektóre dzieci nigdy do placówki szkolnej nie będą się nadawały,
        ale są takie, które dzięki nauce w szkole masowej staną się wartościowymi dla
        społeczeństwa jednostkami.
        Dotychczasowa wiedza jest w Polsce stosunkowo niewielka i brak wystarczającej
        ilości specjalistów : lekarzy, psychologów, pedagogów. Nauczyciele maja za mało
        wsparcia i możliwości praktykowania. Czy to jednak znaczy, ze nie należy
        sytuacji zmieniać?
        Kiedyś (całkiem niedawno) traktowano autystykow w sposób okrutny. Dopiero
        wiedza i zrozumienie pozwoliły ucywilizować terapie i oswoić ludzi z ta
        odmiennością.
        Uważasz, ze oczekiwanie akceptacji i zrozumienia ze strony dzieci to za wiele.
        Tak długo będzie za wiele jak długo dorośli nie będą dawać odpowiedniego
        przykładu.
        Moje dzieci w trakcie swojej kariery szkolnej miały w swych klasach dziecko z
        zespołem Downa, autystykow, ADD-owcow , ADHD-owcow i geniuszy. Każde z nich na
        swój sposób inne, ale obecne. Czy myślisz, ze tym „normalnym” dzieciakom takie
        doświadczenie zaszkodziło? I choć nie zawsze było sielankowo i lekko, była to
        najlepsza lekcja empatii i poczucia wspólnoty.
        No i jeszcze jak się pomyśli o tych wszystkich słynnych i wielkich, którzy
        mieli ADHD..., nie wyłączając Tygryska z „Kubusia Puchatka”.

        • zzira Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 13.06.05, 16:40
          Czytam wypowiedzi wszystkich tych matek i co widze? Szkoła winna? A czy szkoła
          jest odpowiedzialna za wychowanie dzieci? A dlaczego nie napiszecie, że rodzice
          nie potrafili wychować dziecka? Szkoła dostaje dzieko w wieku 7 lat, następna w
          wieku 13 lat, a kolejna 16 latka. Gdzie byli rodzice tych dzieci, które teraz
          szydzą z waszych dzieci, które stanowią zagrożenie dla waszych dzieci?
          Zadaniem szkoły jest wspieranie rodziców w wychowaniu, a nie ponoszenie
          odpowiedzialności za wychowanie dziecka. Moje córki idąc do podstawówki
          wiedziały, że sa chroby nieuleczalne, które powodują, że dzieci róznie się
          zachowują. Nie pzreszkadza im, że bawią się z dzieckiem upośledzonym umysłowo
          czy na wózku inwalidzkim. Ale nie szkoła tylko ja je tego uczyłam od wczesnego
          dzieciństwa. A szkoła może to tylko rozwijać, to co wpoiłam moim dzieciom.
          • roseanne Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 13.06.05, 17:04
            aby miec jak najlepsze rezultaty w traktowaniu objawow charakterystycznych dla
            wszelkiego rodzaju zaburzen najwazniejsze jest wczesnie zaczac

            i tu jest jeden z najwiekszych problemow - AS, ktory miedzy innymi dotyczy
            mojego syna, syna "moj-blog" i córki Omm jest uznawany przez lekarzy jako
            odrebna jednostka od roku 1994, bardzo bardzo liczna grupa medykow nie ma
            zielonego pojecia jak rozpoznawac, jakie terapie zalecic - co sie z tym wiaze
            wiele dzieci otrzymuje diagnoze dopiero w wieku szkolnym, niejednokrotnie my
            rodzice mamy znacznie wieksza wiedze niz medykusy, poniewac w poszukiwaniu
            sposobu na "klopoty wychowawcze" szukamy dostepnych informacji gdzie sie da

            moj syn zostal zdiagnozowany w wieku lat prawie 9, syn "moj-blog" gdy zostal juz
            nastolatkiem


            gdyby posrod psychologow, pedagogow zajmujacych sie naszymi dziecmi we
            wczesniejszym okresie zycia wiedza na temat zaburzen byla bardziej
            rozpowszechniona to na pewno udalo by sie wprowadzic niejedna zmiane

            to ,ze kazde dziecko jest inne, kazde ma plusy i minusy tez uczylam
            zeby tylko bylo wiecej takich rodzicow i mniej podzialow
            • moj_blog Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 13.06.05, 18:01
              Właśnie, Rose - powiedzmy prawdę do końca. Kto zdiagnozował PIERWSZY mojego
              syna? JA. A w jaki sposób? Albowiem trafiłam na Akson.org i na Twoją stronę. I
              mimo, że WIEDZIAŁAM (tak późno) - robiono ze mnie idiotkę i toksyczną matkę,
              dopóki nie spotkałam Prof. Stefańskiej-Klar i Iwusi, która mnie pokierowała
              dalej. A dziś, ci sami, którzy WTEDY robili ze mnie toksyczną matkę mówią:
              - No cóż, człowiek popełnia błędy, pani to MUSI zrozumieć...
              NIC NIE MUSZĘ.

              LUDZIE, TO SIĘ W GŁOWIE NIE MIEŚCI!!! ON MA PRAWIE 14 LAT!!! Przez 6 lat
              przeżywał w szkole horror z powodu niedouczonych lekarzy, psychologów i
              nauczycieli. Dziś ma prawie 14 lat, wreszcie jest na swoim miejscu, ma
              indywidualne nauczanie (W SZKOLE!!! nie w domu), rozwija się, śmieje. Nikt Go
              wreszcie nie wyszydza, nie szykanuje, nie wytyka palcami, chociaż przez cały
              dzień jest między rówieśnikami. Tylko lekcje ma oddzielnie, ale to dlatego, że
              wymaga ciągłej uwagi nauczyciela, bo ma wiedzę, znacznie przekraczającą wiedzę
              rówieśników i w klasie zwyczajnie gapi się za okno i nic nie robi. On nie
              odpowiada na lekcjach - on DYSKUTUJE. Bo ma o czym. W zespole klasowym to jest
              na razie nie do przeskoczenia, bo ciągle trzeba by mu było zadawać oddzielne
              zadania i pilnować, czy zrobił. A z drugiej strony - kominy. Matematyka leży i
              też wymaga CIĄGŁEJ uwagi nauczyciela, skupionej tylko na nim. Wystarczy chwilka
              przerwy i trzeba go składać od nowa. Ale przestał się bać szkoły. Po tylu latach...
            • halina.kantor Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 17.06.05, 17:35
              No niestety, mój syn został zdiagnozowany dopiero w wieku 13 lat, młodszy w
              wieku 4,5 roku i tak naprawdę tylko moja intuicja pozwoliła na to, że nie mam
              dziecka z zaburzeniami zachowania, że moje dziecko jest w szkole uważane za
              grzeczne i wychowawczyni zarzuca mi nadopiekuńczość i szukanie dziury w całym,
              wychowawczyni pyta dlaczego ja chodzę z dzieckiem do psychiatry?, dlaczego moje
              dziecko bierze leki? Po nim wcale nie widać ADHD, owszem , nie widać, ale może
              dlatego, że chodzi na kilka terapii, chodzi do psychiatry. Jest bardzo zagubiony
              w szkole, gdzie w klasie jest najdrobniejszy i ciągle narażony na zaczepki, tych
              zdrowych, ma ogromne zaburzenia koncentracji, nie potrafi się skoncentrować na
              niczym, jak nie jest w ruchu, a nauczyciele zabraniają mu ruszać np nogą, i
              uważają, że to ruszanie nogą, jest brakiem szacunku dla nich. To bardzo trudne,
              i dodam, że on jest w klasie integracyjnej, ale pani wspomagająca jest po
              oligofrenopedagogice i potrafi pracować z dziećmi upośledzonymi, a nie z ADHD,
              ona niepotrafi zrozumieć tego, że moje dziecko ma wysoki poziom intelektualny,
              jak chce to potrafi się nauczyć, Jeśli lekcja jest prowadzona dynamicznie to
              potrafi, natomiast jak nauczyciel nudzi to niestety już nie. I nie potrafi tego
              zrozumieć, że taki mądry chłopak jest taki dziecinny, czyli nic nie wie o ADHD.
              • duch-duch7 Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 19.06.05, 11:27
                halina.kantor napisała:
                dodam, że on jest w klasie integracyjnej, ale pani wspomagająca jest po
                > oligofrenopedagogice i potrafi pracować z dziećmi upośledzonymi, a nie z ADHD,

                Najlepszy dowód, że pomimo klas integracyjnych dzieci z ADHD wymagają bardziej
                specjalistycznej opieki

                Jeśli lekcja jest prowadzona dynamicznie to
                > potrafi, natomiast jak nauczyciel nudzi to niestety już nie.

                Zapewne opierasz się na przekazach dziecka. Nauczyciel nudzi... to można
                zawsze usłyszeć niezależnie od tego czy dziecko wymaga specjalnej troski czy
                nie. Najlepiej dać im wolną rękę, niech graja w piłkę, biegają po korytarzach,
                rozmawiają- wtedy będzie dynamicznie i cool.

                I nie potrafi tego
                > zrozumieć, że taki mądry chłopak jest taki dziecinny, czyli nic nie wie o
                ADHD.

                No nie wie. Może zaproponuj jej książkę za 40 zł.- będzie super przygotowana.
                Ile jeszcze ma wydać na swoje studia? Wystarczy jej życia żeby zarobić?

                Decydując sie na pracę w szkole:
                - inne były zasady wynagradzania nauczycieli
                - za pracę z dziećmi trudnymi były dodatki do pensji- można było je przeznaczyć
                np. na dokształcanie (które i tak było bezpłatne)
                - warunki pracy były o niebo lepsze
                - za pracę w grupie większej niż 24-26 były dodotaki za uciążliwe warunki pracy
                - po 30 latach pracy nauczyciel, jak i przedstawiciele wielu innych jeszcze
                zawodów mógł odejść na emeryturę

                Największa praca z dzieckiem leży po stronie rodzica. Szkoła pomaga i wspiera,
                a nie wyręcza matkę czy ojca.
                Ile każdy rodzic wydał na kursy, szkolenia, literaturę itp. związaną z
                problemem dziecka? Jak już sobie odpowie to niech weźmie pod uwagę, że on ma
                jeden czy dwa takie przypadki w domu, nauczyciel ok. 25% w całej szkole, a
                każdy jest inny. Nie zamierzam okradać własnych dzieci pomagając innym. Jeśli
                Ministerstwo lub inna instytucja będzie finansować mi kursy, szkolenia czy
                studia co roku odnośnie nowego przypadku to bardzo chętnie skorzystam i jeszcze
                namówię innych.


                • ewa2000 Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 19.06.05, 13:36
                  Rodzice dzieci specjalnej troski chyba nie są wstanie pojąć, że świat nie kręci
                  się wokół ich dzieci.
                  Nie mogą zrozumieć, że ICH DZIECKO wymachując przez 45 nogą ( stukając, sapiąc,
                  drąć papierki itp) potrafi zdekoncentrować wszystkich - i nauczyciela i kolegów.
                  Domagają się lekcji dynamicznych - a co mają zrobić dzieci, dla których
                  przyswojenie wiedzy jest możliwe, gdy nauczyciel prowadzi wykład ( zdaniem ADHD-
                  owca zanudza) a nie skacze, tańczy, rzuca przedmiotami?
                  Rodzice dzieci ze wspomnianą dysfunkcją po przeczytaniu książki za 40 PLN mają
                  0GROMNĄ WIEDZĘ PEDAGOGICZNĄ - i placet na pouczanie nauczycieli jak nalezy
                  postępować.Mają także moralne prawo ( Kalego), aby dysponować pieniędzmi
                  nauczycieli i ich wolnym czasem ( kursy, dokształcanie).
                  I dziś już się nie dziwię dlaczego po wywiadówkach nauczyciele ledwo trzymają
                  się na nogach, a motywacji do pracy mają coraz mniej.
                  • roseanne Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 19.06.05, 17:23
                    na czym opierasz swoja wiedze, ze my rodzice czerpiemy swoja wiedze z jednej
                    jedynej ksiazeczki za 40 zl - zagladasz nam przez ramie?


                    w pewnych zawodach jest rzecza oczywista, ze doksztalcanie sie,ciagle ,jest
                    sprawa obowiazkowa
                    • ewa2000 Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 20.06.05, 08:09
                      Ktoś napisał w tym watku, że wystarczy książeczka za ca 40 PLN.
                      Nauczyciel przy swoich zarobkach ( nie przekraczających w najlepszym razie 2000
                      PLN) NIE BĘDZIE Z WŁASNEJ KIESZENI OPŁACAŁ KURSÓW I SZKOLEŃ - dla dysgrafików,
                      dla dyslektyków, dla ADHD-owców, dla wrazliwych, dla dzieci z rozbitych domów,
                      dla takich, których rodzice siedzą w kryminale, dla agresywnych i dla
                      nieśmiałych. No i jeszcze koniecznie jak postepować z rodzicami wszystkich
                      wymienionych wyżej grup. Nauczyciel ma uczyć, to jest jego najwazniejsze
                      zadanie. Jesli zaczniemy wymagać więcej i więcej skończy się na tym, że niczego
                      nie będzie wstanie robić dobrze.

                      • mgosia69 Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 20.06.05, 14:57
                        Przepraszam, że się wtrącam.
                        Nauczyciel ma nie tylko uczyć ale również wpajać w dzieci podstawowe wartości
                        życiowe - wychowywać i to wychowywać przy współudziale rodziców i społeczeństwa.
                        Rozumiem rozpacz rodziców dzieci z ADHA jak i rozumiem rozterki rodziców dzieci
                        zdrowych. W naszym kraju nie są tworzone klasy integracyjne, bo wiąże się to z
                        ogromnymi wydatkami. Ale właśnie wtedy jest w klasie nauczyciel wspomagający,
                        który może swój cały zapał poświęcić dziecku choremu. Niestety w naszym kraju
                        tylko patrzą którą szkołę zlikwidować. Nikt nie myśli o przyszłości. Coś z
                        dzieciakami trzeba będzie zrobić jak dorosną.
                        A chyba najbiedniejszy jest nauczyciel, który i tak obrywa po głowie.
                      • porta2 Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 22.06.05, 17:12

                        Droga Ewo!
                        Argumenty, do jakich uciekasz sie w celu uzasadniania swojego stanowiska są
                        porażające. Czytając Twoje wypowiedzi spodziewam się wszystkiego: nawet
                        stwierdzenia, ze getta w Warszawie czy w Łodzi też powstały dla dobra nacji
                        semickiej! Izolacja w specjalnych enklawach - to wg Ciebie sposób na radzenie
                        sobie z bachorami.
                        Mądrość człowieka ujawnia się w dwóch sytuacjach;
                        1. Mówi, gdy znając zagadnienie od podszewki, chce przekazać coś istotnego;
                        2. Milczy, gdy jego wypowiedź może zranić drugiego człowieka, choćby był
                        przekonany o swojej racji.
                        Należysz jednak do osób, które czerpią jakąś dziwną satysfakcję z ranienia
                        innych. Żyjemy w świecie ludzi zawistnych i nienawistnych. Świata nie zmienimy,
                        ale możemy ignorować osoby Twojego pokroju. Co zrobią inni - nie wiem. Uważam
                        osobiście, iż szkoda mojego cennego czasu i oczu na czytanie Twoich wypowiedzi
                        sączących jadem. Ci, których tak zaciekle i głupio bronisz - to nie ofiary
                        napastliwych rodziców, lecz oprawcy bezbronnych wobec nich dzieci!!!Moją opinię
                        na temat osób takiego pokroju możesz tutaj przeczytać:
                        poczta.gazeta.pl/poczta/0,46202.html?t=1&MailTo=porta2@NOSPAM.gazeta.pl
                        Pozostałych pozdrawiam.

                        poczta.gazeta.pl/poczta/0,46202.html?t=1&MailTo=porta2@NOSPAM.gazeta.pl
                • porta2 Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 22.06.05, 17:58
                  Droga Duchu.
                  Nic nie stoi na przeszkodzie, by zmienić zawód, skoro zawiodłaś się na
                  oświacie! Dlaczego dzieci mają cierpieć z powodu Twojej frustracji? Widac, że w
                  ogóle nie rozumiesz zagadnienia. Nie blokuj etatu młodym, zdolnym, dynamicznym
                  ludziom, pozostającym na bezrobociu kończąc studia. Przecież nie ma przymusu>
                  Zawsze mozna zmienić zawód, Chciałabym zobaczyć, jakimi metodami prowadzisz
                  lekcje! Może skorzystasz ze szkoleń dla nauczycieli, którzy nie znają innej
                  metody oprócz podającej? Zapraszam, ale nie dostaniesz gotowców! O nie,
                  będziesz musiała wysilać swój zmęczony mózg! Będziesz musiała odpowiadać na
                  wytężyć umysł, bo tylko wówczas doświadczysz różnicy między metodami
                  owoczesnymi a praktyką do tej pory stosowaną. Praca nauczyciela to nie cieppła
                  posadka - to odpowiedzialna praca. Nauka należy do nauczyciela - nie do
                  rodzica. Bo jeśli uczenie przejmą rodzice, to pójdziecie na zieloną trawkę, A
                  może już powinni8ście tam pójść?
                  Pozdrawiam zakręconą rodzinkę
                  • duch-duch7 Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 24.06.05, 18:57
                    porta2 napisała:

                    > Droga Duchu.
                    > Nic nie stoi na przeszkodzie, by zmienić zawód, skoro zawiodłaś się na
                    > oświacie! Dlaczego dzieci mają cierpieć z powodu Twojej frustracji? Widac, że
                    w
                    >
                    > ogóle nie rozumiesz zagadnienia. Nie blokuj etatu młodym, zdolnym,
                    dynamicznym
                    > ludziom, pozostającym na bezrobociu kończąc studia. Przecież nie ma przymusu
                    > 2;

                    Dzieci nie cierpią z powodu mojej frustracji, bo jej po prosu nie ma.

                    > Zawsze mozna zmienić zawód, Chciałabym zobaczyć, jakimi metodami prowadzisz
                    > lekcje!

                    Połowy byś nie zrozumiała, bo ograniczenia jakie posiadasz są nieodwracalne.

                    Może skorzystasz ze szkoleń dla nauczycieli, którzy nie znają innej
                    > metody oprócz podającej? Zapraszam, ale nie dostaniesz gotowców! O nie,
                    > będziesz musiała wysilać swój zmęczony mózg! Będziesz musiała odpowiadać na
                    > wytężyć umysł, bo tylko wówczas doświadczysz różnicy między metodami
                    > owoczesnymi a praktyką do tej pory stosowaną. Praca nauczyciela to nie
                    cieppła
                    > posadka - to odpowiedzialna praca. Nauka należy do nauczyciela - nie do
                    > rodzica.

                    Ukończyłam 45 różnych szkoleń, przynajmniej tylu się doliczyłam w ciągu 15 lat
                    pracy i dwa fakultety na renomowanych uczelniach, za wszystko oczywiście
                    zapłaciłam sama, a mogłam wyjechac na dobre wakcje. Myli się ten, kto sądzi, że
                    szkolenia i kursy coś konkretnego przynoszą. W większości służą do wyciągania
                    kasy, a metodami przewodnimi są ćwiczenia z zastosowaniem szarych papierów i
                    mazaków.

                    Zgadzam się, że nauczyciel uczy, wychowuje do życia w społeczeństwie, a co w
                    takim razie robi Twoim zdaniem rodzić? Chyba nic, bo wszytko zwala na szkołę.


                    Bo jeśli uczenie przejmą rodzice, to pójdziecie na zieloną trawkę, A
                    > może już powinni8ście tam pójść?

                    Bardzo proszę, ja sobie doskonalę poradzę , bo szkoła nie jest jedynym
                    miejscem, w którym mogę pracować. Nic nie stoi już teraz na przeszkodzie, żebyś
                    uczyła swoje dziecko. Ciekawa jestem co zrobisz z dzieckiem codziennie od 7-16
                    w takich godzinach szkoła najczęściej sprawuje opieke nad dziećmi, kiedy
                    będziesz pracowała albo ile zapłacisz za opiekunkę, którą niewątpliwie będziesz
                    musiała zatrudnić, kiedy sama pójdziesz do pracy. Chyba, że nie będziesz
                    pracować, ale wtedy znowu będziesz narzekać, że państwo, szkoła, czy kto tam
                    jeszcze, o Ciebie nie dba.
                    Tyle było porównań ze szkołami za granicą. Chętnie popatrzę na wprowadzanie
                    takich wzorców u nas w kraju, ile osób będzie stać na zapłacenie za szkołę tyle
                    ile rzeczywiście ona kosztuje.

                    Tak przy okazji- zwolnili Cię ze szkoły czy nie przyjęli?

                    Zamiast merytorycznej dyskusji jest tylko odbijanie piłeczki- bo mojemu dziecku
                    się należy, bo moje dziecko jest inne, bo pani nie rozumie mojego dziecko itd.
                    Dalszą dyskusję w tym względzie uważam za zbędną. Jeśli wszyscy są tacy mądrzy
                    to zapraszam we wrześniu do szkoły. Ciekawe co w wakacje Wasze dzieci będą
                    robić, bo szkoła poszła właśnie na zieloną trawkę.
                    • moj_blog Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 24.06.05, 19:37
                      (..)
                      >Ukończyłam 45 różnych szkoleń, przynajmniej tylu się doliczyłam w ciągu 15 lat
                      > pracy i dwa fakultety na renomowanych uczelniach, za wszystko oczywiście
                      > zapłaciłam sama, a mogłam wyjechac na dobre wakcje. Myli się ten, kto sądzi, że
                      >
                      > szkolenia i kursy coś konkretnego przynoszą. W większości służą do wyciągania
                      > kasy, a metodami przewodnimi są ćwiczenia z zastosowaniem szarych papierów i
                      > mazaków.

                      Zlituj się, Duchu... Sama piszesz, że niczego nie dają te szkolenia, to na
                      jakiego gwinta Ci było AŻ 45? Dopiero po ostatnim się zorientowałaś???
                      • duch-duch7 Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 24.06.05, 21:53
                        To jest średnio 3 na rok. Nie były to szkolenia z tego samego zakresu, niektóre
                        przydają się nie powiem. Natomiast co do przypadków trudnych ciągle miałam
                        głupia nadzieję, że ktoś zaproponuje mi nowoczesne metody tak ochoczo
                        proponowane przez porta2. Jak już napisałam głupia byłam i naiwna na dodatek. W
                        szkole potrzebny jest terapeuta, a na takiego pieniędzy nie ma i kółko się
                        zamyka. Kształcenie w tym zakresie pomimo coraz większej wiedzy na ten temat
                        jest zerowe. Coraz bardziej wymyślniejsze są tylko nazwy kierunków, czasami
                        myślę, że to magia trudnych słów jest magnesem przyciągającym chętnych do
                        studiowania wszystkiego co kończy się na ..logia ewentualnie...tyka itd.
                        • moj_blog Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 25.06.05, 00:04
                          A wiesz - masz rację. Faktycznie brakuje specjalistów. Ale brakuje wszędzie. Na
                          przykład: mamy sensowną terapię dla Dzieci. No bardzo sensowną. Zabawa tylko
                          polega na tym, ze Panie są dwie, a ośrodków od cholery do obsłużenia. Robią
                          Kobiety, co moga, ale doba ma tylko 24 godziny. W wyniku tego my się spotykamy -
                          RAZ NA DWA TYGODNIE - bo NFOZ nam tyle punktów przyznał, ale nawet jakby
                          przyznał więcej to co z tego? Przecież Panie się nie roztroją!!! A z drugiej
                          strony - mają efekty, nawet przy tak rzadkich spotkaniach, nadawałyby się na
                          szkoleniowców, ale wtedy nie mogłyby prowadzić terapii... i błędne koło...

                          Bo ja to myślę, ze to trzeba by jakoś może inaczej - może rodziców w to
                          wciągnąć? W końcu taki rodzic po tych terapiach gania, sam ma w domu sajgon
                          drobny, moze by się przełamać i dopuścić takiego rodzica do głosu? pozwolić mu
                          opowiedzieć? Myślę, ze taki rodzic to by i nawet grosza nie wziął, bo w końcu
                          dla własnego dziecka między innymi to robi... A może i te szkolenia byłyby i
                          ciekawsze i co wazniejsze - praktyczne?....
          • diagnosta7 Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 13.06.05, 17:52
            zzira napisała:

            > Czytam wypowiedzi wszystkich tych matek i co widze? Szkoła winna? A czy
            szkoła
            > jest odpowiedzialna za wychowanie dzieci? A dlaczego nie napiszecie, że
            rodzice
            >
            > nie potrafili wychować dziecka?


            Nikt nie twierdzi, ze szkola ma przejac obowiazki wychowawcze rodzicow. Ma je
            wspierac, poniewaz jego rola to nie tylko nauczanie.Teoria, ktora wpajamy
            dzieciom jest bardzo wazna, ale jesli nie beda mialy okazji sprawdzic w
            praktyce jak "dziala" np. tolerancja wobec ludzi z roznymi uposledzeniami, to
            po prostu efekt moze byc marny.A jesli juz maja z nimi do czynienia, to
            obowiazkiem nauczyciela jest przygotowanie innych uczniow na przyjecie
            niepelnosprawnego i kontrola nad interakcjami szkolnymi. Niewielu rodzicow
            bedzie umialo wytlumaczyc swoim dzieciom na czym konkretna przypadlosc polega,
            a i klasa szkolna jest miejscem, w ktorym dzieci zachowuja sie zupelnie inaczej
            niz domu (presja grupy rowiesniczej itd.).
            • zzira Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 14.06.05, 07:02
              diagnosta7 napisała:

              Niewielu rodzicow
              > bedzie umialo wytlumaczyc swoim dzieciom na czym konkretna przypadlosc
              polega,

              Mówisz juz tylko o sprawach "kosmetycznych". Nie chodzi o wyjaśnienie dzieciom
              na czym polega schorzenie, ale o to, żeby akceptowały wokół siebie innych
              ludzi. I to powinno sie robic od urodzenia.
              • diagnosta7 Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 14.06.05, 16:24
                zzira napisała:
                > Mówisz juz tylko o sprawach "kosmetycznych". Nie chodzi o wyjaśnienie
                dzieciom
                > na czym polega schorzenie, ale o to, żeby akceptowały wokół siebie innych
                > ludzi. I to powinno sie robic od urodzenia.


                Spróbuje jeszcze raz. To oczywiste, ze wpajanie wartości podstawowych należy do
                rodziców. W żaden sposób z tym nie dyskutuje. Jednak równie ważny jest kontakt
                z ludźmi chorymi , niepełnosprawnymi, żeby faktycznie ”doświadczyć”
                tolerancji. Mówienie, ze należy akceptować tych, którzy są inni jest ważne, ale
                jeśli nie będzie poparte praktyka to pozostanie pustosłowiem. Gdzie mamy tych
                ludzi spotykać, jeżeli będą oni izolowani?
                Generalnie uważamy się za otwartych i tolerancyjnych, a w momencie kiedy
                stykamy się z problemem, zaczynają się schody. Tak kiedyś było w przepadku
                AIDS. Próba otwarcia ośrodka skończyła się praktycznie bitwa.

                Akceptowanie innych wiąże się z rozumieniem na czym ta inność polega, skąd się
                ona bierze. Oswojenie nieznanego pozwala na większą tolerancję i mniejszy lęk.
                To nie kosmetyka, to podstawa. Często odmienność wywołuje niepokój, zdziwienie,
                wesołość, agresje, a wiedza pozwala łatwiej radzić sobie z emocjami.
                I właśnie to miałam na myśli pisząc, ze nie wszyscy rodzice są w stanie
                przygotować swoje dziecko do obecności niepełnosprawnego w klasie, nie każdy ma
                odpowiednia ku temu wiedzę. Rola szkoły jest więc nie do przecenienia, tym
                bardziej, ze w klasie szkolnej zachodzą specyficzne dla tego miejsca
                interakcje, w których rodzice udziału nie biorą.


          • kamgra Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 14.06.05, 12:27
            Tak,szkoła jest winna.ja jestem od wychowania w rodzinbie ,szkoła ma wychować do życia w
            społeczności . Ma poza tym uczyć , a nie jedynie kontrolować ,co dziecko umie .Przez 12 lat
            zostawiałam w szkole telefony , prosiłam o sygnał ,jeżeli był problem -bez odzewu .Na wywiadówkach
            kazali mi się ustgawiać w koloejki do nauczycieli ,gdy ja chodziłam do szkoły nauczaciele mieli tzw
            okienka ,kiedy rodzice mogli do nich przyjść .teraz panie wieją ze szkoły przed 15 . Do własnych
            domów i dzieci .
            ować
            • diagnosta7 roseanne 16.06.05, 04:29
              Czy znasz rodzicow, ktorzy maja pozytywne doswiadczenia ze szkola publiczna?
              Moze rodzice dzieci "specjalnej troski" mogliby okreslic swoje oczekiwania w
              stosunku do szkoly i specjalistow. Czy macie pomysly co, a przede wszystkim jak
              zmieniac? To forum powinno byc konstruktywne, a zamienilo sie w lawine
              wzajemnych oskarzen i rozczarowan.
              • mgosia69 Re: roseanne 16.06.05, 14:04
                Przeczytałam co prawda pierwszy i ostatni post, ale pragnę się wypowiedzieć. To
                nie jest wszystko takie proste. Co prawda moje dziecko idzie do szkoły od
                września i może nie powinnam się jeszcze wypowiadać (brak doświadczeń). Wiem
                jednak jedno. Szkoła jest instutuscją (niestety) na której się oszczędza. Nikt
                nie myśli o tym, że dobrze prowadzone dzieci od małego, dają lepsze rokowania
                na przyszłość. Kiedyś nauczyciele mieli organizowane szkolenia, były
                dofinansowane kursy. Teraz, kiedy każdy ma zapłacić połowę swojej penssji na
                dokształcenie, woli te pieniądze wydać na "dom". A jeszcze awanse zawodowe
                tylko namieszały, a nie pomogły. Wydaje mi się, że dziecko poszło na plan
                dalszy. Ale długo by o tym pisać. Jeśli chcemy coś zmienić, trzeba monitować
                zdecydowanie wyżej. Nauczyciele i rodzice nie mają narzędzi by zmieniać. Że nie
                wspomnę o nauczycielach, których pewnie też powinno się zmienić. Nie
                wszystkich. Ja na szczęście w przedszkolu trafiłam na dobrych.
                • diagnosta7 Re: roseanne 16.06.05, 15:56
                  mgosia69 napisała:
                  > dalszy. Ale długo by o tym pisać. Jeśli chcemy coś zmienić, trzeba monitować
                  > zdecydowanie wyżej. Nauczyciele i rodzice nie mają narzędzi by zmieniać. Że
                  nie
                  >
                  > wspomnę o nauczycielach, których pewnie też powinno się zmienić. Nie
                  > wszystkich. Ja na szczęście w przedszkolu trafiłam na dobrych.


                  Właśnie o tym pisałam wcześniej, ze należy wprowadzać zmiany i dać nauczycielom
                  narzędzia do ręki. Jasne, ze to zależy w duzej mierze od urzędników wyższego
                  szczebla, ale wszelkie przemiany mogą być inspirowane oddolnie. Potrzeba jest
                  jednak świadomość konieczności ich przeprowadzenia. Jak ma się to odbywać,
                  jeśli większość(?) rodziców i nauczycieli nastawiona jest do sprawy
                  negatywnie. Myślę, ze bezpośrednią przyczyna jest niewiedza. Jestem jak
                  najdalsza od obwiniania nauczycieli o wszelkie zło. To raczej suma nastawień
                  społecznych do odmienności jest tu winna. Dlatego tak ważna jest dyskusja i
                  upowszechnianie wiedzy; opisywanie przypadków udanej pracy z dziećmi
                  zaburzonymi oraz najlepszych metod. Na tej podstawie będzie można stworzyć
                  odpowiednie warunki i dla dzieci i dla nauczycieli.


              • roseanne Re: roseanne 16.06.05, 16:17
                znam grupe osob,z bloga , ktore maja dzieci w publicznym systemie szkolnym.
                Ciezko powiedziec czy sa zadowolone, najczesciej nawala wszystko w chwili gdy
                dzieci nie sa odpowiednio pilnowane, lub nauczycielom mozna sproro zarzucic -
                glownie brak wiedzy...
                ja, jak do tej pory zadowolona bylam w jednej szkoly w Kanadzie, ta w ktroej
                teraz jest moj syn, jest trzecia w jego zyciu. teraz z New Jersey

                Podstawa zmian to dodatkowy personel w szkole, personel, ktory jest odpowienio
                wyszkolony.
                Zdaje sobie dokladnie sprawe z tego, ze jedna osoba w klasie nie jest w stanie i
                nauczyc i pilnowac, dlatego tu klania sie potrzeba praktyk studenckich,
                mozliwosci wolentariatu - ale nie w pokazowych klasach, tylko wlasnie tych, w
                ktorych sa probblemy. By osoby, ktore sobie wybraly taki a nie inny zawod
                wiedzialy z czym moga sie spotkac, by sprawdzily, zanim trafia z dyplomem do
                pracy nauczyly sie rozwiazywania problemow roznymi sposobami.
                niezbedne jest doszkalanie zawadowe, zarowno personelu szkolnego , jak i medycznego
                By trafiajac do lekarza nie trzeba bylo najpierw robic wykladu na temat co
                mojemu dzicku jest lub wysluchiwac "jaki on jest zle wychowany"...
                • diagnosta7 roman 16.06.05, 16:41
                  >Roszczeniowość, jaką zaprezentowała autorka cytowanego bloga w odpowiedzi na
                  >uraz, którego dziecko doznało w szkole, nie służy osiągnięciu tego celu.

                  O ile pamiętam, to chodziło o szkołę prywatna, a klasa liczyła 9-cioro dzieci
                  (dwa razy mniej niż zwykle w klasie integracyjnej) i chłopak ma zdaje się ZA.
                  Trochę to zmienia perspektywę, czyż nie?

                  >Nauczycielu, masz przyjąć moje dziecko, masz się douczyć, w razie czego masz
                  >dokonać cudu! I niech ręka boska broni, aby mojemu dziecku stała się jakaś
                  >krzywda! Masz robić tak, żeby sie nie stała, bo jak się stanie, to polecę do
                  >sądu!

                  Przerysowujesz, bo wielokrotnie było o tym wcześniej, ze nauczyciel musi mieć
                  narzędzia do pracy z dziećmi niepełnosprawnymi. Przecież do nauczania łobuzów
                  tez musi. W klasie mojego młodszego syna było dwóch ADHD-owcow , ale to trzech
                  łobuziaków rozwalało lekcje(żaden margines, po prostu brak wychowania).
                  Nauczyciele nie będą tego potrafili z dnia na dzien. Tak jak wielu nie potrafi
                  pracować z dziećmi wybitnymi(to mój konik smile, tak i z zaburzonymi. Sam pisałeś,
                  ze klasa to zbiór rożnych indywidualności, osobowości i przecież także rożnych
                  możliwości i potrzeb. I w tym rzecz.
                  Nie jestem nauczycielem, ale w mojej rodzinie byli i są reprezentanci tego
                  zawodu. Uważam, ze jest to jedna z najtrudniejszych profesji i jak mało która
                  wymaga elastyczności i ciągłego dostosowywania się do zmieniających się
                  warunków. Daje dużo satysfakcji, ale i wypala. Do tego wymaga bardzo
                  wszechstronnej wiedzy.
                  Nie można spychać „innych” na margines życia, nie tylko dlatego, ze to
                  niehumanitarne, ale także dlatego, by mogli się stać wartościowymi członkami
                  społeczeństwa i nie być w przyszłości dla niego ciężarem.


                • aszar.kari Szukanie sojusznikow 16.06.05, 16:53
                  Odpowiedzialam kilka dni temu na pierwszy post Roseanne w innej czesci
                  edziecko - Starsze Dzieci ale tu wyraznie dyskusja jest bardziej burzliwa smile
                  Moje wlasne dziecko (zdrowe i zdolne) konczy w tym roku 12 klase, ma za soba
                  nauke w kilku prowincjach kanadyjskich gdzie w wiekszosci klas miala do
                  czynienia z dziecmi z roznymi zaburzeniami psycho-motorycznymi. Z moich
                  obserwacji wynika jedno - rodzice dzieci z takimi zaburzeniami MUSZA umiec
                  szukac i znajdowac sojusznikow swoich staran zarowno wsrod rodzicow dzieci
                  zdrowych jak i wsrod kadry nauczycielskiej.
                  Brak edukacji, doswiadczen czy dobrej woli ze strony badz nauczycieli, badz
                  rodzicow zdrowych dzieci, badz calej grupy moze byc przezwyciezony WYLACZNIE
                  pokojowymi metodami. Wymuszenie przyjecia dziecka do szkoly i trzymania w
                  klasie wbrew dobrze czy czesciej zle pojetej woli "zdrowej" wiekszosci nie
                  sluzy nikomu. Niestety, koniecznosc szukania drog porozumienia i zbierania
                  sojusznikow spada, przynajmniej w poczatkowym okresie takich zabiegow, glownie
                  na rodzicow dziecka z zaburzeniami. Ale wszystko da sie zorganizowac. Mam
                  przyklady ze szkolnego zycia mojej corki, ktorej pewne lata szkolne zaczynaly
                  sie od klasowego barbeque lub innego spotkania, na ktorym wszyscy moglismy
                  poznac "specjalne" dziecko w klasie np. w 10 klasie - Pierre'a, ktory ma
                  cerebral palsy, klopoty z poruszaniem sie i mowieniem, slini sie, jezdzi na
                  wozku i musi miec przy sobie asystenta szkolnego w kazdej klasie. Pierre idzie
                  w tym roku na uniwersytet, bedzie studiowal IT i wciaz bedzie to robil majac
                  przy sobie stalego asystenta. W poprzednich latach byly inne dzieci, niektore
                  wylacznie "na probe", o niektorych wiem, ze tez beda sie ksztalcic dalej. Ale
                  nic na sile. Generalnie mysle, ze ludziom (rodzicom, dzieciom, nauczycielom)
                  trzeba dac szanse. Dac mozliwosc poznania i zmierzenia sie z wyzwaniem jakim
                  bywa przyjecie do klasy dziecka o specjalnych potrzebach. Wszelkie rozwiazania
                  prawne uwazam w tej sprawie za wylacznie "framework" (podstawowe reguly)- nie
                  chodzi przeciez o to, zeby prawo bylo na papierze a zycie szlo sobie dalej
                  wlasnym, nieprzyjanym torem. Jestem zdania, ze najczesciej "nie taki diabel
                  straszny jak go maluja" i ze probowac trzeba. Probowac z zalozeniem, ze nawet
                  jezeli dziecku z zaburzeniami "nalezy sie" prawo do nauki w masowej szkole, to
                  istnieje zawsze prawdopodobienstwo, ze to moze nie byc TA wlasnie szkola, w
                  ktorej Mu bedzie najlepiej czy TA klasa, ktora Go przyjmie najzyczliwiej. W
                  koncu zdrowe dzieci tez zmieniaja szkoly nie tylko z powodu przeprowadzek, ale
                  czesto rowniez z powodu niedopasowania czy innych bardziej psychologicznie
                  zlozonych motywacji.
                  Domyslam sie, ze przykre doswiadczenia wielu rodzicow powoduja w Nich
                  automatyczna potrzebe "walki z calym swiatem" o prawa Ich dzieci. Mysle jednak,
                  ze wieksza korzysc maja te dzieci, ktorych rodzice znajduja w sobie chec i sile
                  by sie z tym "calym swiatem" dogadac. I wtedy faktycznie zysk jest obopolny -
                  zdrowe dzieci ucza sie empatii i wspolpracy z kims nietuzinkowym, dziecko z
                  zaburzeniami - dorasta w grupie rowiesniczej. O to w koncu chodzi. Chyba?
                  Aszar
                  • roseanne dziekuje 16.06.05, 17:02
                    za bardzo przemyslany wpis
                  • 1iwona1 Re: Szukanie sojusznikow 17.06.05, 08:06
                    aszar.kari napisała:

                    > Wszelkie rozwiazania
                    > prawne uwazam w tej sprawie za wylacznie "framework" (podstawowe reguly)- nie
                    > chodzi przeciez o to, zeby prawo bylo na papierze a zycie szlo sobie dalej
                    > wlasnym, nieprzyjanym torem.
                    > Jestem zdania, ze najczesciej "nie taki diabel
                    > straszny jak go maluja" i ze probowac trzeba.

                    Otóż to. I jedynie o to chodzi rodzicom dzieci z zaburzeniami. Żeby nie
                    zakładać, że każdego dziecka z zaburzeniem należy się pozbyć, bo praca z nim
                    będzie zabierała nauczycielowi za dużo czasu, a dziecko będzie stanowiło
                    zagrożenie dla innych dzieci. Na razie w Polsce jest tak, że rozwiązania prawne
                    mamy - nawet przyjazne dzieciom z zaburzeniami, ale w praktyce zawsze przecież
                    można (być może nieświadomie, być może z niewiedzy) tak zdołować chore dziecko
                    i podkopać jego samoocenę, że doprowadzimy do powikłań, które faktycznie
                    uniemożliwią naukę w grupie. Potem bardzo często jako powód ciężkiego stanu
                    dziecka (powikłania w postaci zaburzeń depresyjnych, lękowych, nerwicowych)
                    podaje się pierwotne zaburzenie, a nie szereg czynników, które do niego
                    doprowadziły i których można było uniknąć. I rodzi się mit - te zaburzenia są
                    tak ciężkie, że niemożliwe jest kształcenie masowe. Na ten mit dają się złapać
                    rodzice innych - zdrowych dzieci. I trudno od innych rodziców wymagać
                    dociekania na czym polega zaburzenie chorego dziecka. Oni maja prawo wymagać od
                    szkoły bezpiecznego i skutecznego nauczania swoich dzieci. Trudno się dziwić,
                    że jeśli dostają od szkoły informację, że grasuje po klasie "mały psychopata" -
                    zaczynają się bać i buntować.
                    Problem niestety leży w braku przygotowania nauczycieli. I tu też nikt nie
                    rzuca kamieniem (a przynajmniej nie od razu smile. Rodzice dzieci z zaburzeniami
                    chcą współpracować. Przynoszą literaturę. Opowiadają o reakcjach swojego
                    dziecka, proponują rozwiązania. W wielu wypadkach niestety spotykają się z
                    postawą "to ja jestem nauczyciel i ty rodzicu nie będziesz mnie pouczał co mam
                    robić". Wielu nauczycieli traktuje te sytuacje jako zamach na swoją osobę. W
                    wielu wypadkach dzieci ze zdiagnozowanymi zaburzeniami uznawane są przez
                    pedagogów za niewychowane, chuligańskie, złośliwe itp. I nie docierają
                    tłumaczenia rodziców, którzy po raz n-ty próbują uświadomić z czego to wynika.
                    Ta dyskusja też pokazuje, że jeszcze długo głosy rodziców nie dotrą do sporej
                    liczby pedagogów.

                    > Probowac z zalozeniem, ze nawet
                    > jezeli dziecku z zaburzeniami "nalezy sie" prawo do nauki w masowej szkole,
                    to istnieje zawsze prawdopodobienstwo, ze to moze nie byc TA wlasnie szkola, w
                    > ktorej Mu bedzie najlepiej czy TA klasa, ktora Go przyjmie najzyczliwiej.

                    A to wymaga szczerego podejścia i rodziców, i nauczyciela, by podjąć taką
                    próbę, a gdy napotkamy problemy - stawić im czoło - i znaleźć wspólnie
                    rzeczywiście najlepsze rozwiązanie.

                    > ze wieksza korzysc maja te dzieci, ktorych rodzice znajduja w sobie chec i
                    sile
                    >
                    > by sie z tym "calym swiatem" dogadac. I wtedy faktycznie zysk jest obopolny -
                    > zdrowe dzieci ucza sie empatii i wspolpracy z kims nietuzinkowym, dziecko z
                    > zaburzeniami - dorasta w grupie rowiesniczej. O to w koncu chodzi. Chyba?

                    Dokładnie o to chodzi.


                    Iwona
                    • ewa2000 Re: Szukanie sojusznikow 17.06.05, 14:19
                      Nie jest, niestety, prawdą, że większość rodziców dzieci z ADHD wykazuje
                      gotowość współpracy. Nie, oni albo nie przyjmują do wiadomości, ze u dziecka
                      jest syndrom ADHD, albo wykazują postawę roszczeniowo-agresywną "musicie
                      tolerować moje dziecko takim jakie jest".
                      Nie jest też prawdą, że szkoła z 30 osobowymi klasami jest miejscem nadającym
                      się do integracji. Nauczyciel musi wybrać - zajmuje się dzieckiem z ADHD albo
                      pozostałą częścią klasy. Wybiera taką formę zajęć, aby nikt nie ucierpiał
                      fizycznie, bo za to nauczyciel odpowiada prawnie.
                      Sprowadza się to najczęściej do tego, że większość czasu i uwagi poświęca
                      ujarzmianiu małego ADHD-owca.
                      Bardzo pięknie mówicie o miłości bliźniego i tolerancji - ciekawe czy jesteście
                      tak samo wspaniałomyślni i równie tolerancyjni wobec np. pedofili. Przecież też
                      mozna ich "inność" podciągnąć pod chorobę ( vide dowolny podręcznik
                      psychatrii). Dlaczego ich izolować- nalezy przecież umożliwić integrację z
                      resztą społeczeństwa. Niech sąsiedzi uczą się odpowiednich zachowań ( nie
                      prowokować), a gdy już popełni przestępstwo należy wykazać wyrozumiałość i to
                      jak najdalej posuniętą.
                      Nikt nie chce krzywdzić dzieci z dysfunkcjami, ale niech ich rodzice przyjmą do
                      wiadomości, że mają dzieci wymagające specjalnego traktowania, specjalnej
                      troski, i to nie w warunkach polskiej szkoły.
                      Niech nie dziwią się, że szukać sojuszników w walce o normalność będą rodzice
                      dzieci nie wykazujących wspomnianej dysfunkcji.
                      • 1iwona1 Re: Szukanie sojusznikow 17.06.05, 15:15
                        ewa2000 napisała:

                        Twoja wypowiedź świadczy o tym, że kompletnie nie rozumiesz tego, co piszę.

                        Iwona
                        • ewa2000 Re: Szukanie sojusznikow 17.06.05, 15:21
                          To mnie oświeć! Wyraźnie domagasz się możliwości nauki dzieci z ADHD w
                          szkołach "normalnych", nie biorąc pod uwage naszych rodzimych warunków.
                          • diagnosta7 Re: Szukanie sojusznikow 17.06.05, 15:31
                            ewa2000 napisała:

                            > To mnie oświeć! Wyraźnie domagasz się możliwości nauki dzieci z ADHD w
                            > szkołach "normalnych", nie biorąc pod uwage naszych rodzimych warunków.



                            Jesli warunki sa zle, to nalezy je poprawiac, tak jak dzieje sie to na swiecie.
                            Zeby moc poprawiac, trzeba zrozumiec na czym polega problem i gdzie konieczne
                            sa zmiany.Do tego niezbedna jest wiedza i dobra wola.Pisalam juz,ze okolo 60%
                            dzieci z ADHD nadaje sie do szkol "normalnych" i nie ma powodu, by ich
                            izolowac.Trzeba zmian!!!
                          • 1iwona1 Re: Szukanie sojusznikow 17.06.05, 17:45
                            ewa2000 napisała:

                            > To mnie oświeć! Wyraźnie domagasz się możliwości nauki dzieci z ADHD w
                            > szkołach "normalnych", nie biorąc pod uwage naszych rodzimych warunków.

                            Jeśli do tej pory nie zrozumiałaś sensu moich wypowiedzi i jeszcze kilku
                            innych, próby oświecania są stratą czasu.

                            Iwona
                      • diagnosta7 ewa2000-trudno uwierzyc 17.06.05, 16:04
                        ewa2000 napisała:
                        >Nie jest, niestety, prawdą, że większość rodziców dzieci z ADHD wykazuje
                        >gotowość współpracy. Nie, oni albo nie przyjmują do wiadomości, ze u dziecka
                        >jest syndrom ADHD, albo wykazują postawę roszczeniowo-agresywną "musicie
                        >tolerować moje dziecko takim jakie jest".


                        Skąd masz takie dane, ze większość rodziców nie chce współpracy? A może jest
                        tak, ze często nie maja z kim współpracować?


                        >Nie jest też prawdą, że szkoła z 30 osobowymi klasami jest miejscem nadającym
                        >się do integracji. Nauczyciel musi wybrać - zajmuje się dzieckiem z ADHD albo
                        >pozostałą częścią klasy. Wybiera taką formę zajęć, aby nikt nie ucierpiał
                        >fizycznie, bo za to nauczyciel odpowiada prawnie.

                        Nadaje się do integracji, jeżeli stworzone są odpowiednie warunki. Jeśli ich
                        brak –należy je budowac. Poza tym dyskusja nie dotyczy wyłącznie dzieci z ADHD,
                        ale i innych zaburzeń. Stosunek do nich nie jest wcale bardziej optymistyczny.


                        >Sprowadza się to najczęściej do tego, że większość czasu i uwagi poświęca
                        >ujarzmianiu małego ADHD-owca.

                        Jeśli ktoś nie wie jak to robić, a dziecko nie jest pod opieka specjalistów.


                        >Bardzo pięknie mówicie o miłości bliźniego i tolerancji - ciekawe czy
                        jesteście
                        >tak samo wspaniałomyślni i równie tolerancyjni wobec np. pedofili. Przecież
                        też
                        >mozna ich "inność" podciągnąć pod chorobę ( vide dowolny podręcznik
                        >psychatrii). Dlaczego ich izolować- nalezy przecież umożliwić integrację z
                        >resztą społeczeństwa. Niech sąsiedzi uczą się odpowiednich zachowań ( nie
                        >prowokować), a gdy już popełni przestępstwo należy wykazać wyrozumiałość i to
                        >jak najdalej posuniętą.


                        Czy Ty nie posunęłaś się za daleko? Porównywanie autyzmu, ADHD, ADD, czy
                        innych zaburzeń do pedofilii jest co najmniej niesmaczne. Pedofilia jest
                        dewiacja, za której manifestacje idzie się do wiezienia.
                        Na tym właśnie polega wiedza i tolerancja naszego społeczeństwa. To po prostu
                        wstyd, żeby dorosła osoba czyniła tego typu uwagi. Dałaś tylko dowód, ze nie
                        rozumiesz problemu i wypowiadasz się jako typowy uprzedzony, posługujący się
                        stereotypami przedstawiciel tych „lepszych”. Jestem oburzona Twoja analogią.
                        Brak mi po prostu słów.

                        >Nikt nie chce krzywdzić dzieci z dysfunkcjami, ale niech ich rodzice przyjmą
                        do
                        >wiadomości, że mają dzieci wymagające specjalnego traktowania, specjalnej
                        >troski, i to nie w warunkach polskiej szkoły.
                        >Niech nie dziwią się, że szukać sojuszników w walce o normalność będą rodzice
                        >dzieci nie wykazujących wspomnianej dysfunkcji.

                        Krzywdzisz je czyniąc powyższe uwagi.
                        Polskiej szkole należą się zmiany i nikt tu nie twierdził, ze jest gotowa
                        podjąć się wyzwania już dziś. Jednak przy takim nastawieniu jak Twoje, nigdy
                        nie będzie to możliwe.
                        Dojrzałość społeczną narodu mierzy się miedzy innymi stosunkiem do
                        mniejszości.Trudno byc optymistą w tej mierze.


                        • ewa2000 Re: ewa2000-trudno uwierzyc 17.06.05, 21:23
                          Z jednym się zgadzamy - polska szkoła jest nieprzystosowana do terapii dzieci z
                          ADHD, ale kto ma ją przystosowywać? Rodzice normalnych dzieci ICH KOSZTEM?
                          Zarzucasz mi sto różnych grzechów, ale stań w sytuacji rodziców dzieci-
                          normalnych, spokojnych, chodzących do szkoły po to, aby się uczyć. Czy mają
                          mieć na wstępie zabrana mozliwość nauki tylko dlatego, że mieli pecha i w ich
                          klasie znalazło się dziecko specjalnej troski?
                          Zetknęłam się z problemem ADHD w klasie mojego syna, w klasie dzieci znajomych
                          także były dzieci z taką dysfunkcją. "Współpraca" z innymi rodzicami
                          ograniczała się do tego, że matka lub ojciec ADHD-owca domagał się dla swojego
                          dziecka specjalnych praw. Przeszkadza na lekcji - trudno, on taki jest,
                          wyrośnie. Zachowuje się agresywnie- nieprawda to cała klasa zachowuje się
                          niewłaściwie. Śpiewa na klasówce - to żaden problem, w domu też śpiewa.
                          Pytam po raz kolejny - dlaczego szkoła zmienia się w placówkę terapeutyczną ,
                          czy nie ma w niej miejsca dla dzieci normalnych?
                          Pytam po raz nie wiadomo który - KTO MA TWORZYĆ WARUNKI INTEGRACJI - mamy
                          przecież klasy integracyjne w niektórych szkołach, być może jest ich za mało,
                          ale nie próbujcie naginać wszystkich do potrzeb soich dzieci. To one w jakiś
                          sposób odbiegają od normy, to one wymagają specjalnych warunków, one, nie
                          pozostali.
                          Stawiacie poważne zarzuty nauczycieolm - ktoś gdzieś napisała, że nauczyciel ma
                          przede wszystkim uczyć i stwarzać mozliwości nauki. Nie można od niego wymagać
                          rzeczy niemozliwych - uczenia i ujarzmiania. Ma prawo nie panować nad dzieckiem
                          specjalnej troski, bo nie jest do tego przygotowany- wystarczy, że zna np.
                          fizykę i umie jej nauczać. Osobiście nie chcę, aby moje dziecko uczone było
                          przez fizyka, który znacznie lepiej zna się na ujarzmianiu ADHD-owców niz
                          prawie Ohma. I chyba trudno mi się dziwić!
                          Możesz oburzać się przytoczoną przeze mnie analogią, ale zastanów się czy nie
                          mam racji. Pedofil idzie do więzienia, ale też nie jest całkiem zdrowy
                          psychicznie. Jednak nim tam trafi ląduje na oddziale psychatrii sądowej, aby
                          biegły mógł wypowiedzieć się na temat stanu jego poczytalności. Może okazać
                          się, że trafi nie do więzienia a na oddział psychatryczny.
                          Oczywiście ADHD nie przebiega tak ostro, nie jest aż tak niebezpieczne, ale
                          obcowanie z takim dzieckiem jest trudne a czasem bywa groźne.
                          Zgadzamy się, że ADHD jest chorobą, dysfunkcją czy też nieprawidłowością
                          powodującą uciążliwość dla otoczenia. Jeśli jednak przykład pedofila wydaje Ci
                          się zbyt drastyczny - przytoczę narkomana czy alkoholika - też są to chorzy
                          ludzie - czy jednak należy pobłażać ich uczynkom, godzić się na nieakceptowane
                          zachowania? Nie.
                          Apelujesz o zmianę polskiej szkoły - słusznie, jednak to nie my - rodzice
                          normalnych dzieci jesteśmy adresatami tego apelu. Być może zmienilibyśmy
                          nastawienie, gdyby nasze dzieci miały szansę zdobywania wiedzy w szkole, w
                          której są warunki do pacyfikacji nieprzystosowanych uczniów. Szkoła jest przede
                          wszystkim miejscem, w którym zdobywa się wiedzę i w której ma być bezpiecznie.
                          W drugiej kolejności ośrodkiem terapeutycznym.
                          I tak długo póki wszyscy zainteresowani tego nie zrozumieją - bedą konflikty.
                          Rodzice dzieci normalnych będą szukać sojuszników, którzy zapewnią w szkole
                          normalność. Tylko tyle czy aż tyle?
                          • justinehh Re: ewa2000-trudno uwierzyc 22.06.05, 00:38
                            Tak naprawdę nie ma bezpiecznej szkoły. Jeśli dzieciak potrafi podciąć albo
                            zepchnąć ze schodów innego dzieciaka, który ma płaski nos albo mówi
                            niewyraźnie, to jak może potraktować kogoś z ZA? A nauczyciel powinien nie tylko
                            uczyć , ale też wiedzieć, na czym polega odmienność danego dzieciaka i umieć to
                            zastosować w praktyce.
                          • roseanne ewo 22.06.05, 00:47
                            bardzo jestem ciekawa jak jeszcze okreslisz nasze dzieci
                            w twoich postach byly juz nienormalne, byly porownywane do pedofilow, teraz
                            potworki
                            czy ci zycie dokopalo w jakis nieprzyjemny sposob, ze tak nasze dzieci i nas
                            przy okazji obrazasz?
                            • ewa2000 Re: ewo-odpowiedź 22.06.05, 20:05
                              Nie, życie mi nie dokopało, dokopalo natomiast mojemu dziecku i całej naszej
                              rodzinie dziecko z ADHD. Dziecko przez 2 lata nie pozwolia żadnemu
                              nauczycielowi w sposób normalny przeprowadzić lekcji! To co przeżywaliśmy było
                              horrorem. 26 dzieci w klasie nie mialo warunkow aby się uczyć. Interwencje u
                              wszystkich świętych nie pomogły, bo ADHD-owiec TEŻ MA PRAWA- W TYM PRAWA DO
                              PRZESZKADZANIA I UNIEMOŻLIWIENIA INNYM NAUKI. W zeszytach pojawiał się jedynie
                              temat lekcji, i tyle. Normalne zajęcia odbywały się gdy potworek był chory- a
                              rzadko to się zdarzało. Żeby moje dziecko cokolwiek umialo musiałam siedzieć z
                              nim - podobnie jak większość rodziców- 2-3 godziny i bawić się w nauczyciela.
                              W przeciwnym razie kosztem "terapii" ADHD-owców nasze dzieci miałyby potężne
                              zaległości, które mogłyby zaważyć na całym ich życiu. D O S Y Ć. Kazdy z nas ma
                              swoje problemy - rodzice ADHD-owca nie litowali się nad tym, że nasze
                              popołudnia poświęcone były na nadrabianie szkolnych zaległości, nie bolała ich
                              głowa, że 10 rodziców musiało zatrudnić korepetytora. Nie liczył się tylko ADHD-
                              owiec. A dla mnie liczy się moje dziecko. I dlatego uważam, że normalna szkoła
                              przeznaczona jest dla normalnych dzieci. Te specjalnej troski niech uczą się w
                              przystosowanych do tego placówkach. I zdania nie zmienię. Co więcej - jesli na
                              drodze mojego dziecko pojawi się kolejny ADHD-owiec dołożę wszelkich starań,
                              żeby opuścił on klasę.
                              P.S. Znam sytuację, w której ADHD-owiec został pobity przez kolegę ponieważ
                              złośliwie zniszczył mu tornister, taki wymarzony, na który chłopiec oszczędzał
                              kieszonkowe przez kilka miesięcy. Zniszczył, bo nie był wstanie się
                              powstrzymać. Poszkodowany był z biednej rodziny i strata była dla niego
                              katastrofą. Ten grzeczny dotąd chłopiec nie wytrzymał. Interweniowało
                              pogotowie. Dopiero wtedy rodzice ADHD-owca zrozumieli i zabrali go z tej klasy.
                              Przykładów jest bardzo wiele.
                      • ur_kas Re: Szukanie sojusznikow 22.06.05, 13:08
                        ewa2000 napisała:
                        "Bardzo pięknie mówicie o miłości bliźniego i tolerancji - ciekawe czy jesteście
                        tak samo wspaniałomyślni i równie tolerancyjni wobec np. pedofili. Przecież też
                        mozna ich "inność" podciągnąć pod chorobę ( vide dowolny podręcznik
                        psychatrii). Dlaczego ich izolować- nalezy przecież umożliwić integrację z
                        resztą społeczeństwa. Niech sąsiedzi uczą się odpowiednich zachowań ( nie
                        prowokować), a gdy już popełni przestępstwo należy wykazać wyrozumiałość i to
                        jak najdalej posuniętą."

                        Dlaczego wiążesz ADHD, ZA z pedofilią? Włos mi się jeży na głowie jak czytam
                        Twoje wpisy. Brak mi słów.
    • saskia123 >> A p e l << 22.06.05, 09:12
      Bardzo gorąco namawiam do zaprzestania emocjonalnego traktowania
      ewy2000. Dziewczyny, macie tyle większych problemów, nie psujcie sobie
      nerwów Panią Ewą, bo żadne, ale to absolutnie żadne wartości z tego nie płyną.
      Pani Ewa jest impregnowana na argumenty, i tak wie lepiej. Polecam prześledzić
      stare wpisy Pani Ewy, a zwłaszcza te z 2004 roku:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=571&w=17058375&s=0
      Kobieta za swój cel życiowy obrała sobie walkę z "odmieńcami i popaprańcami"
      którzy stykają się z JEJ dzieckiem i z uporem maniaka wałkuje te same kwestie
      jak zdarta płyta.
      Doprawdy, szkoda każdej minuty...
      • hella100 Re: >> A p e l << 22.06.05, 09:19
        Saskio, kiedys niefortunnie wdalam sie w dyskusje z ewa i obiecalam sobie, ze
        wiecej tego nie zrobie, ale puscily mi nerwy po epitetach, ktorymi raczy inne
        dzieci.
        ewo, dedykuje ci moja sygnaturke...druga jej czesc i na tym koncze dyskusje z
        toba, bo niewatpliwie ja wygrasz.
      • moj_blog Re: >> A p e l << 22.06.05, 09:21
        Uff, dobrze że mnie oświeciłaś smile)
        Dziękuję.

        Wiesz, z jednej strony, to cholernie przykre, bo Pani Ewa to oprócz tego, że
        jest Panią Ewą jest jednak dość reprezentatywną jednostką, jeśli chodzi o
        poglądy, w kwestiach np. zaburzeń autystycznych. Niestety, nie jest odosobniona
        w swojej niewiedzy i zajadłości.

        Pozdrawiam
        --------------
        www.pierwszakg.blox.pl
    • martamaria10 Apel 22.06.05, 15:12
      To i ja jeszcze coś dorzucę na temat pani Ewy (sygn. tej Pani powinna nosić
      nazwę Ewa 2000 p.n.e.), pani, która nota bene jest lekarką, br...

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=577&w=24275869

      Ale nawiązując do tematu. Staram się być osobą tolerancyjną i podkreślanie
      każdej inności, niezależnie czy jest ona związana z rasą, wyznaniem, chorobą
      czy orientacją seksualną, to - według mnie - przejaw chamstwa i głupoty. Nie
      piszę tu oczywiście o dewiacjach. Moja córka ma dopiero 2 latka, więc wszystko
      jeszcze przed nami. Z wielkim zainteresowaniem przeczytałam większość postów,
      ale niestety nie przybliżyły mi znajomości problemu, z którymi możemy się
      zetknąć. Generalnie uważam, że każde dziecko, które nie jest głęboko
      upośledzone, powinno uczęszcz.. do tzw. zwykłej szkoły. Najlepiej, gdyby
      wszystkie klasy w szkole były integracyjne, max 15-osobowe i w tej każdej było
      lub były dzieci lekko upośledzone. Wówczas byłaby to norma. Kadra nauczycielska
      powinna już na studiach być odpowiednio przygotowana do pracy z każdym
      dzieckiem, oczywiście doszkalając się przez cały okres pracy zawodowej.
      Przecież wszyscy, którzy pracują, muszą to robić, niezależnie od wykonywanej
      pracy np. informatycy, lekarze. Byłoby najlepiej, gdyby płacili za to
      pracodawcy, ale wiadomo, jak to wygląda. Jeśli chodzi o nas, rodziców tzw.
      zdrowych dzieci, to problem jest trochę inny. Nikt z nas nie musi wiedzieć, co
      to jest np. ADHD, i jeśli nasze dziecko zetknie się z agresją, to nauczyciel, a
      następnie rodzic tego dziecka (niezależnie czy zdrowego czy chorego) powinien
      nam wytłumaczyć, dlaczego tak się stało lub dzieje, i jak należy wówczas
      postępować, aby na agresję nie odpowiadać tym samym. Jeśli rodzic będzie
      chętnie współpracował, to myślę, że będzie ok, ale jeśli uzna to np. za atak na
      swoje dziecko i tej współpracy nie podejmie, to problem będzie się tylko
      pogłębiał.
      Pzdr, Marta
      • mallard Punkt widzenia, zależy od punktu siedzenia... 22.06.05, 17:12
        Czyli gdzie dwóch Polaków, tam trzy zdania. Sęk w tym, że na moje wyczucie,
        prawda leży gdzieś pośrodku i problem w tym, że żadna ze stron tego sporu, nie
        chce przyznać, że ta druga strona też ma swoje racje.
        Niestety, każdy swoje zdanie opiera najczęściej na jakichś subiektywnie
        interpretowanych doświadczeniach i mamy, co mamy... Jestem pewien, że Ewa2000,
        też nie bez powodu jest taka nieprzejednana.

        Martamaria, pięknie piszesz, ale co powiesz, jeśli Ci adehadowiec zepchnie
        córcię ze schodów, wskutek czego będzie miała wstrząśnienie mózgu? (czego Ci z
        całego, ale to z całego serca NIE ŻYCZĘ! (Maju45, -sorry!).

        Hella100, obawiam się, że pisząc w ten sposób, sama sprowadzasz się do tego
        poziomu...
        • diagnosta7 Re: Punkt widzenia, zależy od punktu siedzenia... 22.06.05, 17:19
          Rozumiem, ze nie chcialo Ci sie czytac calego watku, bo trzeba by bylo zarzucic
          wszelka aktywnosc (z powodu dlugosci rzecz jasna)smile

          A co powiesz jak Ci zwykly lobuz zepchnie dziecko ze schodow?

          Nie jestem matka dzieci zaburzonych, wiec jaki jest moj punkt siedzenia?
    • martamaria10 do mallard 22.06.05, 17:45
      Jakiś miesiąc temu moje dziecko zostało nagle silnie popchnięte. Nadgryziona
      warga, krew z nosa i wargi, potłuczone czoło, rana na brodzie. Histeria przez
      pół godziny, pierwszy raz tak się trzęsła, że nie mogłam jej uspokoić.
      Popchnęło ją zdrowe dziecko. Moja koleżanka ma synka autystycznego. Ile razy
      został wyśmiany, popchnięty itp. przez tzw. zdrowe dzieci, nie będę wymieniać.
      Jeśli jakiemukolwiek dziecku zostaje wyrządzona UMYŚLNIE krzywda, to należy na
      nią reagować natychmiast. Jeśli rodzice wiedzą, że ich dziecko stwarza
      zagrożenie (wszystko jedno czy jest to zdrowe czy chore dziecko), to na pewno
      powinni pomyśleć o indywidualnym toku nauczania. Poza tym, wypowiadając się
      tutaj, odnoszę sie do pierwszego wątku roseanne, która pisała o dzieciach z
      pogranicza różnych chorób, m.in. właśnie ADHD, czyli dzieci, które - jak
      rozumiem - wykazują lekkie tendencje w kierunku danej choroby. Czyli nie
      piszemy tutaj o dzieciach bardzo chorych. Jeśli dziecko z ADHD zachowuje się
      agresywnie, to na pewno nie powinno uczęszcz.. do żadnej szkoły, tylko jak
      wspomniałam wyżej, powinien mieć indywidualny tok nauczania. Należy jeszcze
      pomyśleć o jednym: czy agresja chorego dziecka nie została wcześniej wywołana
      agresją dziecka lub dzieci tzw. zdrowych.
      Pzdr, Marta
      • diagnosta7 ewa-jeszcze raz 22.06.05, 18:51

        >>Z jednym się zgadzamy - polska szkoła jest nieprzystosowana do terapii dzieci
        z
        ADHD, ale kto ma ją przystosowywać? Rodzice normalnych dzieci ICH KOSZTEM?

        Odpowiednie służby, które są do tego powołane, ale nie do terapii tylko
        nauczania. Jeśli istnieje przepis, musi być możliwość realizowania go.
        Co do rodziców, to ich stosunek do problemu nie byłby tu bez znaczenia.
        Szczególnie, ze często zdanie rodziców przekłada się na zachowanie dzieci w
        szkole.

        >>Zarzucasz mi sto różnych grzechów, ale stań w sytuacji rodziców dzieci-
        normalnych, spokojnych, chodzących do szkoły po to, aby się uczyć.

        Jestem dokładnie w tej sytuacji. Nie mam dzieci zaburzonych. Nie jest tez
        prawda ze „normalne”, jak to nazywasz, dzieci są spokojne.

        >> Czy mają
        mieć na wstępie zabrana mozliwość nauki tylko dlatego, że mieli pecha i w ich
        klasie znalazło się dziecko specjalnej troski?

        Sama obecność dziecka zaburzonego nie odbiera możliwości nauki. Odbiera je
        niekompetencja.

        >>Zetknęłam się z problemem ADHD w klasie mojego syna, w klasie dzieci
        znajomych
        także były dzieci z taką dysfunkcją. "Współpraca" z innymi rodzicami
        ograniczała się do tego, że matka lub ojciec ADHD-owca domagał się dla swojego
        dziecka specjalnych praw. Przeszkadza na lekcji - trudno, on taki jest,
        wyrośnie. Zachowuje się agresywnie- nieprawda to cała klasa zachowuje się
        niewłaściwie. Śpiewa na klasówce - to żaden problem, w domu też śpiewa.
        Pytam po raz kolejny - dlaczego szkoła zmienia się w placówkę terapeutyczną ,
        czy nie ma w niej miejsca dla dzieci normalnych?

        Pisałam już o tym nie raz : nie chodzi wyłącznie o dzieci z ADHD, a także, ze
        jeśli szkoła jest nieprzygotowana do pracy z rożnymi dziećmi, to nie można
        spodziewać się pozytywnego efektu.
        Szkoła nie może się zamienić w placówkę terapeutyczna, bo nie jest to jej rola.
        Nikt tez tego nie oczekuje. Szkoła ma nauczać, ale nie tylko dzieci „w normie”,
        bo tych jest naprawdę niewiele. Klasa szkolna to zbiór rożnych temperamentów,
        osobowości, talentów i możliwości, jednym słowem - indywidualności. Nauczyciel
        uczy się pracować z grupa, ale niejednorodna. Czasem ta niejednorodność
        przybiera formy bardziej skrajne, ale to nie znaczy, ze trzeba te końce ciąć i
        wyrzucać. Może raczej tak zorganizować studia, a także pomoc specjalistyczna,
        by nauczyciel mógł sprostać zadaniu.
        Nauczyciel nie jest terapeuta i nie musi nim być. Poznanie pewnych technik,
        znajomość prawidłowości -tego się od nauczyciela oczekuje. W klasie nauczyciel
        może spotkać np. skrajnych ekstrawertyków i skrajnych introwertyków(dla
        ułatwienia dodam, ze to nie jest zaburzenie). Jeśli nie będzie nic wiedział na
        temat sposobu funkcjonowania takich dzieci, to łatwo może zrobić im krzywdę.

        >>Pytam po raz nie wiadomo który - KTO MA TWORZYĆ WARUNKI INTEGRACJI - mamy
        przecież klasy integracyjne w niektórych szkołach, być może jest ich za mało,
        ale nie próbujcie naginać wszystkich do potrzeb soich dzieci. To one w jakiś
        sposób odbiegają od normy, to one wymagają specjalnych warunków, one, nie
        pozostali.

        Wymagają umiejętnego traktowania, które ma być zapewnione (jak głoszą przepisy)
        przez odpowiednia jednostkę szkolna. Jeśli ta sytuacja jest jeszcze daleka od
        doskonałości, należy ja poprawiać.
        Czy lekarz nie uczy się nowych rzeczy? Tempo postępu w medycynie jest zawrotne
        i gdyby zatrzymał się na wiedzy wyuczonej na studiach, bardzo szybko nie byłby
        w stanie wykonywać zawodu.

        >>Stawiacie poważne zarzuty nauczycieolm - ktoś gdzieś napisała, że nauczyciel
        ma
        przede wszystkim uczyć i stwarzać mozliwości nauki. Nie można od niego wymagać
        rzeczy niemozliwych - uczenia i ujarzmiania. Ma prawo nie panować nad dzieckiem
        specjalnej troski, bo nie jest do tego przygotowany- wystarczy, że zna np.
        fizykę i umie jej nauczać. Osobiście nie chcę, aby moje dziecko uczone było
        przez fizyka, który znacznie lepiej zna się na ujarzmianiu ADHD-owców niz
        prawie Ohma. I chyba trudno mi się dziwić!

        Nie wystarczy wiedza z przedmiotu, tak jak lekarzowi wiedza z zakresu medycyny.
        W obu przypadkach pracuje się z żywym człowiekiem i bez znajomości psychologii,
        umiejętności interpersonalnych oraz chęci i pasji, nie da się dobrze tych
        zawodów wykonywać.
        Jeszcze raz :rzetelna wiedza przedmiotowa nie może wykluczać wiedzy o
        człowieku. Nauczyciel musi wiedzieć jak radzić sobie z różnorodnością. Dotyczy
        to w tym samym stopniu dzieci wybitnie zdolnych co zaburzonych. W obu
        przypadkach wiedza jest marna.

        Cdn.


        • diagnosta7 Re: ewa-jeszcze raz cd. 22.06.05, 18:56

          >>Możesz oburzać się przytoczoną przeze mnie analogią, ale zastanów się czy nie
          mam racji. Pedofil idzie do więzienia, ale też nie jest całkiem zdrowy
          psychicznie. Jednak nim tam trafi ląduje na oddziale psychatrii sądowej, aby
          biegły mógł wypowiedzieć się na temat stanu jego poczytalności. Może okazać
          się, że trafi nie do więzienia a na oddział psychatryczny.

          Tego już nie będę komentować. Mieszasz zaburzenia i dewiacje społeczne wszystko
          pąkując do jednego worka .Oznacza to, ze wypowiadasz się bez znajomości tematu.
          Morderca tez podlega obserwacji psychiatrycznej, bo takie są procedury. Tak już
          jest u nas i na świecie, ze ludzi upośledzonych nie pakuje się do regularnego
          wiezienia. Czy Ty naprawdę jesteś lekarka?

          >>Oczywiście ADHD nie przebiega tak ostro, nie jest aż tak niebezpieczne, ale
          obcowanie z takim dzieckiem jest trudne a czasem bywa groźne.
          Zgadzamy się, że ADHD jest chorobą, dysfunkcją czy też nieprawidłowością
          powodującą uciążliwość dla otoczenia. Jeśli jednak przykład pedofila wydaje Ci
          się zbyt drastyczny - przytoczę narkomana czy alkoholika - też są to chorzy
          ludzie - czy jednak należy pobłażać ich uczynkom, godzić się na nieakceptowane
          zachowania? Nie.

          Znów bez komentarza. Pomieszanie pojęć. Nie możesz być lekarka.

          >>Apelujesz o zmianę polskiej szkoły - słusznie, jednak to nie my - rodzice
          normalnych dzieci jesteśmy adresatami tego apelu.

          Adresatami apelu jest cale społeczeństwo. Rzecz w zmianie nastawienia i
          porzuceniu zabobonów poprzez szerzenie wiedzy. Czy np. wiesz, dlaczego ADHD-
          owcy zachowują się agresywnie? Warto poczytać.
          A znasz taki zabobon, ze dzieci wybitne same sobie poradzą, wiec nie
          potrzebują specjalnej uwagi od szkoły? To kolejna grupa, która nie mieści się
          w normie i klasyfikuje do odstrzału, bo przecież nauczyciel musi się
          zajmować „normalnymi”.

          >> Być może zmienilibyśmy
          nastawienie, gdyby nasze dzieci miały szansę zdobywania wiedzy w szkole, w
          której są warunki do pacyfikacji nieprzystosowanych uczniów.

          To się samo nie stanie, to wymaga wysiłku wszystkich stron.


          >> Szkoła jest przede
          wszystkim miejscem, w którym zdobywa się wiedzę i w której ma być bezpiecznie.
          W drugiej kolejności ośrodkiem terapeutycznym.

          Nie jest ośrodkiem terapeutycznym w żadnej kolejności. Ma zapewniać naukę,
          wychowanie i rozwój odpowiedni do potrzeb.

          >>I tak długo póki wszyscy zainteresowani tego nie zrozumieją - bedą konflikty.
          Rodzice dzieci normalnych będą szukać sojuszników, którzy zapewnią w szkole
          normalność. Tylko tyle czy aż tyle?

          Ja rozumiem tyle:
          1.skoro istnieją przepisy, trzeba tworzyć warunki do ich realizacji
          2.kształcić i wspierać nauczycieli, którym pewne umiejętności z nieba nie spadną
          3.szerzyć wiedze na temat wszelkich odmienności, z którymi można się spotkać w
          życiu(forum jak to rowniez spelnia tę rolę)
          4.uczyć się od tych, którym już się udało; korzystać z dobrych doświadczeń


        • tomek761111 jak to jest w mojej szkole 22.06.05, 19:11
          ja ciało pedagogiczne opowiem jak uczęszczanie dziecka z ADHD jest rozwiązane w
          mojej szkole.
          ta szkoła to gimnazjum, dziecko jest w klasie pierwszej.
          chłopiec ma nauczanie indywidualne, żeby mógł jakąkolwiek wiedzę otrzymać, ale
          to nauczanie jest prowadzone nie w domu a w murach szkoły, dzieki czemu na
          przerwach kontaktuje się z kolegami...
          po prostu
          nie ma problemu że podczas zajęć wstaje i przeszkadza innym...
          owszem wstaje musi sobie pochodzić ale nie przeszkadza nikomu po za sobą bo
          jest w klasie tylko z nauczycielem
          owszem bywa to niebezpieczne, bo zdarzały się sytuacje, ze ten mierzący 180cm
          wzrostu pierwszoklasista machał nożyczkami przed oczami pżerażonej pani biolog
          (147cm)
          no ale coż - on ma ADHD i jak tak na prawdę była szansa że ją dźgnie?

          nikt nie przygotuje mnie na studiach do pracy z dziećmi z nadwrażliwością
          psychoruchową i nic na to nie poradzimy ani my nauczyciele, ani wy rodzice

          a przyznać trzeba, że akurat ten chłopiec reaguje na takie zajęcia bardzo
          dobrze..
          może to jest jakieś wyjście

          jescze jedno... występowanie ADHD lub nie występowanie nie jest żadnym
          wyznacznikiem normalności
          • diagnosta7 Re: jak to jest w mojej szkole 27.06.05, 06:08
            Przegapilam Twoj post. Dobrze,ze napisales jako przedstawiciel grona. Mam
            pytanie: czy ktos przeszkolil nauczycieli na okolicznosc? Czy wspomagaja Was
            specjalisci, czy wiecie jak postepowac z takimi dziecmi?
    • ewa2000 Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 23.06.05, 16:03
      Jak widać - po wypowiedziach rodziców dzieci z ADHD - tylko one mają mieć prawa
      w szkole. Pozostałe, normalne i chcące uczyć się dzieci takich praw nie mają,
      bo muszą pełnić rolę psychoterapeutów dla malych ADHD-owców.
      Z drogi wszyscy, bo dziecko z ADHD MUSI latać, krzyczec, dłubać w nosie,
      stukać, wrzeszczeć- słowem ż y ć. A jak pozostali - w tym rodzice- buntują się,
      to należy obrzucić ich błotem - vide posty pod moim adresem.
      Dziecko z ADHD ma prawo uszkodzić cialo kolegi - jest przecież c h o r e więc
      nalezy traktować je w sposób wyrozumiały. Ma prawo niszczyć cudzą własność- nie
      ważne, że kolega przez pół roku zbierał pieniądze, aby kupić sobie wymarzaoną
      rzecz- ADHD-owiec chce zniszczyć więc niech niszczy- a jeśli ktoś wyrazi
      dezaprobatę- to jest niewyrozumiały, brak mu empatii.
      A nauczyciele to osobny rozdział - banda nieuków, którzy nie wiedzą jak
      postępować z dzieckiem z ADHD. Zamiast organizować ciekawe zajęcia, pełne
      dynamiki chcą uczyć 20-30 uczniów. Skandal! Oni powinni skupić się na dziecku z
      ADHD, a pozostali niech uczą się sami, a jak nie potrafią, to rodzice do
      książek, albo niech zatrudniają korepetytorów.
      Zgadzamy się? Zatem - szkoła MUSI bez względu na interesy normalnych dzieci ,
      ich bezpieczeństwo zapewnić cieplarniane warunki ADHD-owcom. A jesli komuś się
      to nie podoba- niech wynosi się ze szkoły.
      • roseanne ewa, wyluzuj, powtarzasz sie nt 23.06.05, 16:11

        • mallard Sęk w tym, ze wszyscy się powtarzacie... :) 23.06.05, 17:55
          • diagnosta7 Re: Sęk w tym, ze wszyscy się powtarzacie... :) 23.06.05, 20:02
            Ewa ma swoje racje, jak napisales w poprzednim poscie. Rzeczywiscie ma bardzo
            zle doswiadczenie z obecnoscia zaburzonego dziecka w klasie. Mogla je opisac i
            zastanowic sie nad przyczynami(bo nie tylko rodzice w takiej sytuacji sa winni).
            Nie ma natomiast racji piszac,ze wszystkie dzieci zaburzone musza byc izolowane
            i porownujac ADHD z pedofilia.Tu nie chodzi o odmienne zdanie, tylko sposob
            przekazu oraz jego sprzecznosc z dostepna wiedza.
            Przykro mi,ze sie jeszcze raz powtorzesmile,ale skoro sa takie klasy w Polsce i
            na swiecie, w ktorych wspolnie ucza sie dzieci niepelnosprawne i zdrowe, to
            znaczy,ze jest to mozliwe.
            Dokonales juz dwukrotnie oceny tego co pisza inni, natomiast nie wiadomo jakie
            jest Twoje zdanie na temat ksztalcenia dzieci zaburzonych.
            • ewa2000 Re: Sęk w tym, ze wszyscy się powtarzacie... :) 23.06.05, 21:09
              Sęk w tym, że nie są to tylko moje doświadczenia! Ja -"tylko" spędzałam z synem
              popołudnia na nauce, bo ADHD-owiec nie pozwolił prowadzić lekcji, znajomi nie
              mieli mniej szczęścia - ich dzieci były bite, niszczono im przybory szkolne.
              Nie będę tego powtarzać po kilka razy.
              Żal mi wszystkich chorych dzieci i ich rodziców, ale dlaczego rodzice ADHD-
              owców nie przyjmują do wiadomości, że ich dzieci są uciążliwe dla otoczenia?
              Oni kochają je, innym jest trudno je akceptować.
              Co ma powiedzieć matka , gdy jej dziecko wraca do domu ze zniszczoną pracą,
              pomazanym podręcznikiem - tylko dlatego, że ADHD-owiec z sąsiedniej ławki nie
              mógł się opanować?
              Jak wytłumaczyć dziecku, że np. plecak, na który oszczędzało przez pół roku
              został zniszczony przez nadpobudliwego kolegę?
              Czy można się dziwić, że poszkodowane dziecko ( zdrowe) będzie szukało zemsty,
              zaś w skrajnym przypadku przyjmie zachowanie ADHD-owca i zacznie niszczyć co
              popadnie, bo skoro jednemu wolno to dlaczego nie drugiemu?
              Punkt widzenia załeży od punktu siedzenia - wierzę, że jest Wam trudno, ale nie
              tędy droga. Walczcie o szkoły integracyjne, a nie zmuszajcie innych do terapii
              Waszych dzieci.
              Dziwne, że na moje bardzo konkretne zarzuty jakoś rodzice ADHD-owców nie kwapią
              się odpowiadać. A dzieje się to dlatego, że w głębi duszy przyznajecie mi rację.
              ADHD jest problemem, ale głównie jest to problem rodziców chorych dzieci.
            • ewa2000 Re: Sęk w tym, ze wszyscy się powtarzacie... :) 23.06.05, 21:15
              I jeszcze jedno - w szkole, w której uczy moja znajoma jest dziecko po
              chemioterapii. Dziewczynka przyszła do szkoły w chusteczce. Dzieci 9-10 latki -
              zostały poinformowane dlaczego nosi chustkę, że jest chora, leczona itp.
              Zrozumieli to wszyscy, dziewczynka została otoczona opieką, koledzy odnosili
              się do niej życzliwie, aż w pewnej chwili chłopiec z ADHD ściagnął jej z głowy
              chustkę!
              Czy też uważacie, że postąpił słusznie? , że nie skrzwdził dziewczynki?, że
              nalezy go tolerować? Postwcie się w sytuacji małej i jej rodziców.
              Pewnie nie odpowiecie na ten post, bo czarno na białym widać do czego jest
              zolny ADHD-owiec.
              • diagnosta7 Re: Sęk w tym, ze wszyscy się powtarzacie... :) 24.06.05, 02:04
                Ja moge odpowiedziec, tylko kolejny raz musialabym sie powtorzyc. Ty traktujesz
                problem jako czarno-bialy, a on zdecydowanie taki nie jest. Przykre sa
                wydarzenia,ktore opisujesz, ale wyglada jakbys myslala, ze szkola bez dzieci
                zaburzonych to oaza szczescia, spokoju i totalnej wspolpracy wszystkich stron.
              • ewa2000 Re: Sęk w tym, ze wszyscy się powtarzacie... :) 26.06.05, 13:12
                No coż- zgodnie z moim przewidywaniem rodzice dzieci z ADHD jakoś nie
                ustosunkowali się do opisanego przeze mnie przypadku zdjcia chustki z głowy
                koleżance po chemioterapii - no bo cóż mogliby napisać, że trzeba zrozumieć ich
                ciekawość? , że tacy są i trzeba ich akceptować, a może, że nic takiego się nie
                stało? Nie, wolą bezpiecznie milczeć i nie ustosunkowywać się do sytuacji, z
                której wynika jasno do czego są zdolni ADHD-owcy.
                Znacznie lepiej atakować wszystkich, którzy walczą o normalność,
                bezpieczeństwo. Mozna przecież zarzucic im brak tolerancji i miłości bliźniego.
                Ciekawe czy chłopiec z ADHD i jego rodzice zdają sobie sprawę jaka krzywda
                została wyrządzona chorej na nowotwór dziewczynkce. No i czy też widzą jakieś
                jej prawa w grupie?
                • moj_blog Re: Sęk w tym, ze wszyscy się powtarzacie... :) 26.06.05, 14:08
                  Nie mam Dziecka z ADHD, ale w pełni popieram poczynania Rodziców Tych Dzieci.
                  Dlatego ja Ci tu spróbuję odpowiedzieć.

                  Po pierwsze: Twoje agresywne wypowiedzi dotychczas spowodowały, ze Ludzie
                  zwyczajnie już nie chcą z Tobą rozmawiać. Bo to co, robisz, to nie jest dyskusja
                  konstruktywna tylko demagogia i szkoda na to czasu.

                  Po drugie: post był głęboko schowany, nie każdy mógł do niego dotrzeć. Proponuję
                  skopiować posta i umieścić bezpośrednio pod głównym - wtedy na pewno wszyscy do
                  niego trafią. Post bowiem mógł zostać uznany za odpowiedź do Kogoś, nie zaś za
                  problem dotyczący Wszystkich.

                  I po trzecie: dziewczynka miała prawo zachorować na nowotwór - ADHD miało prawo
                  zachorować na ADHD. Tylko co - dziecko z nowotworem jest bardziej "społecznie
                  akceptowalne" niż dziecko z ADHD, tak? Dla takiego dziecka są inne prawa
                  "społeczne"? Wiesz, to wygląda tak jakby nad dzieckiem z nowowtworem się
                  litowano bardziej niż nad innymi chorymi - nawet nie chcę próbować tu wyjaśniać
                  DLACZEGO... Nad ADHD się nie można litować. Bo to "nienormalne".

                  Dziewczynka musiała nosić chustkę. Gdyby nawet nie nosiła - i tak nikogo by to
                  nie zdziwiło, bo w mediach wciąż się takie zdjęcia ogląda, takie filmy (vide:
                  Polsat) i widok dziecka po chemioterapii jest zwyczajny. Nie stała się krzywda.
                  To Wychowawcy Dziewczynki zawinili, nie tłumacząc Jej i otoczeniu, że TO JEST
                  NORMALNE, że traci się włosy po kuracji, ze włosy odrosną, że moze zupełnie
                  spokojnie chodzić BEZ CHUSTKI i nikogo to nie zdziwi, nikt nie wyśmieje, nie
                  napiętnuje...

                  To o to chodzi. Po co chustka - no powiedz po co? przecież to jest NORMALNE.
                  Czlowiek podlega kuracji i w jej wyniku dzieje się jak się dzieje. Nie rozumiem
                  dlaczego trzeba się z tym ukrywać. Bo takie mamy społeczeństwo? Kołtuńskie?

                  Ta chustka Małej Dziewczynki po chemioterapii odpowiedziała Tobie na wszystkie
                  Twoje zarzuty. Bo w normalnym społęczeństwie, w normalnej grupie - Dziewczynka
                  nie MUSIAŁABY nosić chustki, a nawet jeśliby chciała - to jej zdjęcie nie
                  spowodowałoby żadnych następstw. Ale to nie jest normalne społeczeństwo. I
                  Dziewczynka i Jej Rodzice musieli się dostosować do tego społaczeństwa
                  zakładając chustkę, ukrywając efekty kuracji - dlatego zdjęcie chustki tak
                  bardzo Ich zestresowało, załamało... I dlatego winne jest ADHD. Chociaż NIE
                  JEST!!!!!!!
                  • ewa2000 Re: Sęk w tym, ze wszyscy się powtarzacie... :) 26.06.05, 15:02
                    Z przerażeniem (sic) przeczytałam Twój post broniący ADHD-owca! On jest chory-
                    więc wszystko mu wolno, nawet upokarzać innych!
                    Większość chorych po chemioterapii nosi chustki - nie dlatego, że musi, ale
                    dlatego, że chce, że lepiej się z tym czuje. Częściej noszą kobiety,
                    dziweczynki, ponieważ u mężczyzn( chłopców) łysa głowa ( z jakiegokolwiek
                    powodu) jest bardziej naturalna.
                    Jeżeli ADHD-owiec zerwał chustkę, bo był ciekaw jak wygląda głowa po
                    chemioterapii ( tak tłumaczyli jego rodzice) zachował się w sposób straszny! I
                    nie są tu winni wychowawcy tylko sytuacja, w której niepoczytalne dziecko
                    znalazło się w grupie normalnych.
                    Stań w skórze dziewczynki po chemioterapii, spróbuj zrozumieć co czuła- jesli
                    oczywiście jesteś wstanie i chęć obrony AHD-owca nie będzie silniejsza niż
                    racjonalne rozumowanie.
                    A czy jestem agresywna- nie sądzę. Walczę o prawo do normalności - do
                    bezpiecznego chodzenia do szkoły, do normalnej nie zkłóconej błaznowaniem
                    nauki, do normalnej pracy nauczycieli.
                    Odsyłam Cię do artykułu Wyborczej ( chyba piatkowej lub sobotniej) o chłopcu z
                    ADHD z Olkusza ( chyba). Zdesperowani nauczyciele wystapili do sądu przeciwko
                    rodzicom, bo nie byli wstanie normalnie pracować i zapewnić innym dzieciom
                    nauki i bezpieczeństwa.
                    Czy uważasz, że obsceniczne rysunki, błazeństwa, zakłócanie toku lekcji, nie
                    reagowanie na jakiekolwiek uwagi nauczyciela, bicie się z innymi uczniami nie
                    może wyprowadzić z równowagi nawet najspokojniejszych?
                    Bardzo pięknie piszecie o konieczności dostosowania lekcji do indywidualnych
                    potrzeb - jak to jednak uczynić, gdy potrzeby ADHD-owca potrafią zająć całą
                    lekcję. Czy interes pozostałych dzieci nie jest ważny? A ich potrzeby
                    nieistotne?
                    Mam sąsiada ( ok. 5 lat) z wyraźnym rysem ADHD. Jest izolowany. Żadne dziecko
                    nie chce się z nim bawić w obawie przed agresją. Gdy chłopiec pojawia się na
                    placu zabaw matki zabierają swoje dzieci, bo boją się skutków trzaśnięcia
                    łopatką w głowę. Dla jasności - moje dziecko wyrosło już dawno z piaskownicy i
                    mały ADHD-owiec niewiele może nam zrobić ( najwyżej w ramach eksperymentów
                    powciskać wszystkie guziki w windzie i spowodować, że mechanizm szbciej się
                    uszkodzi). Chłopiec jest sam. Żadne przedszkole nie chce go przyjąć- publiczne
                    są przepełnione, z prywatnych wyrzucają go po tygodniu. Matka jak ognia unika
                    słowa - integracja. Placówki o takim charakterze są dla niej nie do
                    zaakceptowania. Za rok mały pójdzie do zerówki. Współczuję rodzicom i dzieciom,
                    które będą musiały z nim obcować. Jedna z sąsiadek już dziś mówi, że dołoży
                    wszelkich starań, aby to dziecko nie obcowało z jej. I trudno się dziwić.
                    • moj_blog Re: Sęk w tym, ze wszyscy się powtarzacie... :) 26.06.05, 16:52
                      Niczego nie zrozumiałaś z mojej wypowiedzi. Przykro mi.
                      Pozwolisz, że się pożegnam. To nie ma sensu.
                      • ewa2000 Re: Sęk w tym, ze wszyscy się powtarzacie... :) 26.06.05, 17:39
                        Ty również niczego nie zrozumiałaś. Bronisz nienormalności. W związku z tym
                        zyczę Ci szczerze i serdecznie, abyś dostala w kość od dziecka z ADHD, które
                        uniemożliwi naukę w normalnej klasie Twojemu normalnemu dziecku.
                        Życzę Ci, abys spędziła popołudnia na przerabianiu materiału, którego
                        nauczyciel nie zrealizował, bo ADHD-owiec musiał pokazać co potrafi.
                        Życzę Ci, choć nie powinnam, aby Twoje dziecko wracało do domu z placzem, bo
                        kolega zniszczył jego ulubiony piórni. Wytłumacz mu, że kolega jest chory, więc
                        musi byc wyrozumiały.
                        Życzę Ci, abyś stanęła oko w oko z matka dziecka z ADHD, która ma w nosie
                        potrzeby Twojego dziecka, bo liczy się tylko jej dziecko.
                        Nie życzę Ci natomiast, abyś musiała korzystać z pomocy chirurga, bo ADHD-owica
                        roznosiła energia i zrzucił ze schodów Twoje dziecko.
                        Będę walczyć o normalność, nie można dopuścić do dyktatury dzieci , które z
                        takich czy innych względów odbiegają od normy, bo idąc dalej tym tokiem
                        rozumowania zlikwidujmy wszelkie ograniczenia, ale dla wszystkich.
                        ADHD jest chorobą, a dzieci zdrowe nie mogą być narażone na stresy , które
                        serwuje im chory kolega. Żegnam.
            • moj_blog Re: Sęk w tym, ze wszyscy się powtarzacie... :) 24.06.05, 00:00
              No dobrze - to żebyśmy się nie powtarzali wink odciągnę Waszą uwagę i ściągnę
              gromy na Aspergerów. W temacie Forum nie tylko ADHD jest wymienione, ale również
              inne schorzenia. Moze podzielicie się ze mną uwagami na temat dzieci z ZA?

              Więc na początek zapytam - kto wie (oprócz obecnych tu Rodziców Dzieci z ZA),
              chociaż mniej więcej - co to za schorzenie?
              • diagnosta7 Re: Sęk w tym, ze wszyscy się powtarzacie... :) 24.06.05, 02:58
                Wiem co nieco o tym, ale bardzo teoretycznie. Trudno sie ZA diagnozuje i bywa
                czesto mylone np. z ADHD. Latwo wiec sciagniesz gromy nad swoja glowesmileZnam
                objawy, zaszeregowanie chorobowe.Nie moge niczego poradzic, ani wesprzec, poza
                podpowiedzeniem literatury.Spodziewam sie jednak,ze nie ode mnie oczekiwalas
                odpowiedzi.
                Moje dzieci nie sa chore. Czy nie sa? Trafily mi sie wybitnie zdolne. Starszy
                jako tako wpasowuje sie w "normalne" systemy szkolne, z mlodszym to istna droga
                przez meke.Ktos moze pomyslec,ze oszalalam porownujac sytuacje dzieci chorych z
                moimi. Moze domowe problemy nie sa tak nasilone, ale szkolno-socjalne to
                prawdziwa udreka.Skrajna nadwrazliwosc nie pozwala normalnie funkcjonowac i ten
                dojmujacy brak zrozumienia.W/g kategoryzacji Ewy powinien isc do szkoly
                specjalnej, bo do "normalnej" nie pasuje.
                Systemy edukacyjne bardzo czesto nie sa przygotowane na zadna "innosc", nie sa
                przygotowane spoleczenstwa.I wciaz mowimy innym jezykiem.
                • moj_blog Re: Sęk w tym, ze wszyscy się powtarzacie... :) 24.06.05, 11:54
                  Nie rozumiem jak ktoś może pomylić ZA z ADHD.
                  Obydwa to nadpobudliwość. Ale o ile u ADHD - ruchowa, o tyle u ZA - werbalna.
                  Potwornie zdolne dzieci, bez jakichkolwiek zdolności socjalizacyjnych. Im ludzie
                  po prostu nie są potrzebni (?). Oni rodzą się "dorośli" - odstają niesamowicie.
                  A do tego ogromna wiedza, ponieważ na ogół mają fiksację na punkcie jednego
                  czegoś (w moim przypadku to jest historia), w związku z tym pochłaniają
                  wszystko, co z tematem związane. Młody mając lat 8 był po przeczytaniu
                  10-tomowej Historii Polski i wszelakiego typu pocztu królów naszych... No, ale
                  chciałby to wyartykułować, chciałby się podzielić... Ale z KIM???? przecież nikt
                  nie wie (spośród rówieśników) o czym on tak naprawdę opowiada, i chociaż
                  ciekawie i pięknie (dla dorosłego) to wzbudza śmiech w klasie. DLACZEGO??? No
                  właśnie.

                  W gimnazjum wreszcie znalazł "przyjaciela" - pana od historii i WOSU. I całe
                  szczęście, ze ma indywidualne nauczanie, bo by zupełnie się zagubił. A w ten
                  sposób chociaż na tych indywidualnych lekcjach z Panem może wreszcie
                  wyartykułować, moze podyskutować i nikt Go nie traktuje jako "nienormalnego".
                  Opowiem Wam na ten koniec roku tzry historyjki. Bardzo jestem ciekawa opinii:

                  Historyjka 1:

                  Pani do polskiego w klasie V SP przyszedłszy po raz pierwszy na lekcję (świeżo
                  zatrudniona, w grudniu) rozpoczęła lekcję od wrzasku na dzieci, że się nie
                  umieją zachować. Sprawdziła obecność. Na to Mały Asperger podnosi rękę i po
                  udzieleniu głosu (!) pyta:
                  - Bardzo przepraszam, ale jak się pani nazywa? Bo byłoby dobrze, żebyśmy
                  wiedzieli...
                  Pani podnosi wrzask od nowa. Klasa wyzywa Małego Aspergera ("Zamknij się,
                  debilu, bo się dalej będzie darła"). Asperger nie ustępuje. Odczekuje kilka
                  minut wrzasku pani, po czym, ponownie podnosi rękę i po udzieleniu głosu (!)
                  mówi tak:
                  - Proszę pani, gdyby to ode mnie zależało, to ja bym panią natychmiast zwolnił,
                  ponieważ nie ma pani za grosz podejścia do uczniów...
                  Oczywiście afera. Zostaję prawie że wyciągnięta z lekcji (bo przypadkowo też tam
                  pracuję) z WRZASKIEM, że mam bezczelne dziecko. I mam problem: no bo przyznaję
                  dziecku rację w rozciągłości, ale przecież koleżanka niby że po fachu...
                  Znajduję wyjście polubowne (przy pani i Małym):
                  - Synu, przeproś panią, ponieważ rzeczywiście ton twojej wypowiedzi MÓGŁ BYĆ
                  UZNANY za niewłaściwy...
                  Na co Asperger stwierdza (BARDZO GRZECZNIE):
                  - No cóż, kazano mi mi panią przeprosić, bardzo przepraszam, ale nie zmieniłem
                  zdania...

                  Historyjka 2:
                  przewodniczącym klasy zostaje inteligentny, bystry chłopiec, przy tym cwany do
                  bólu. Zatem pali w klasie V, ale potrafi się wyłgać. Klnie jak szewc, ale tylko
                  wtedy, kiedy sobie może na to pozwolić (znaczy kiedy dorosły nie słyszy), tłucze
                  co się rusza, ale zawsze się wybroni, tak zakombinuje że nauczyciel zakrętu
                  dostaje i już sam nie wie, kto właściwie zawinił. Mały Asperger wstaje na lekcji
                  wychowawczej i stwierdza, że ktoś taki nie może reprezentować klasy, ponieważ
                  psuje wizerunek.
                  Efekty: Mały zostaje poddany rozmaitym szykanom, które oczywiście wykorzystują
                  słabe punkty czyli mniejszą sprawnośc fizyczną, lęki itede. Małemu się grozi w
                  najrozmaitszy sposób. Małego się bije, kopie, popycha. Ale Mały nie ustępuje.
                  Ponieważ, jak twierdzi - "to jest słuszna sprawa i ja nie odpuszczę". Wygrywa po
                  ośmiu miesiącach, ponieważ koniec końców podejmuje desperacki wysiłek i w klasie
                  V udaje się na rozmowę do DYREKTORA SZKOŁY. Sińców i razów nie zliczę.

                  Historyjka 3:
                  Mały ma napisać wywiad, cytuję "ze Zbyszkiem z Bogdańca po stracie Danusi". Mały
                  pisze tak:
                  "Zadanie uważam za bezsensowne, ponieważ przeprowadzać wywiad z człowiekiem po
                  stracie kogoś najbliższego to jest zwyczajnie świństwo. Takiego człowieka należy
                  zostawić w spokoju ewentualnie pomóc mu wrócić do normalności, ale na pewno nie
                  przeprowadza się z nim wywiadu".

                  - Dlaczego uciekasz od kolegów?
                  - Bo nie mam o czym z nimi porozmawiać.
                  - To znaczy?
                  - Na lekcjach się nie powinno gadać, a na przerwach to oni tylko takich słów
                  używają, że ja nie powtórzę, albo przynoszą te... no wiesz... takie gazety...
                  albo idą zapalić...
                  (chodzi o "pisemka dla panów")

                  I co Wy na to???

                  ( na szczęście znalazłam NORMALNE gimnazjum, w ciężkim szoku jestem po
                  dzisiejszym zakończeniu roku, bo piewrszy raz od siedmiu lat zobaczyłam CO MOŻNA
                  ZROBIĆ jeśli NAPRAWDĘ SIĘ CHCE)
                  • diagnosta7 Re: Sęk w tym, ze wszyscy się powtarzacie... :) 24.06.05, 17:21
                    1.Czy nauczycielka z historyjki 1 wiedziala cos o Twoim dziecku? Czy cokolwiek
                    czytala o ZA, zanim Twoj syn pojawil sie w klasie?
                    2.Mozesz napisac cos wiecej o tej dobrej szkole.Dlaczego sie udalo?
                    • moj_blog Re: Sęk w tym, ze wszyscy się powtarzacie... :) 24.06.05, 18:25
                      A toś mię zastrzeliła smile
                      Dobra - przez rok prowadziłam blog - www.pierwszakg.blox.pl
                      Kiedyś był tylko mój - obecnie to jest blog Rodziców Dzieci z Zespołem
                      Aspergera. Trzynaście Matek publikuje o Dzieciakach, o Syndromie... Za starego
                      (mojego) bloga złożyłam książkę - "Rodzica (i) Małoletniego Przypadki - studium
                      przypadku Zespołu Aspergera" - czekam na opinię...

                      Przez dwanaście i pół roku robiono ze mnie idiotkę. Kiedy prosiłam szkołę,
                      lekarzy o pomoc, że coś nie tak jest z Moim Synem, że niby taki genialny a
                      zupełnie sobie nie radzi socjalnie, społecznie, że taki niesprawny (na oko
                      zdrowy), że dziwny, że ja sobie nie radzę - słyszałam, że jestem toksyczną
                      matką!!!!!

                      A my przechodziliśmy oboje piekło.
                      I któregoś dnia, kiedy pierwszy raz w życiu Moje dziecko w VI klasie rzuciło się
                      na podłogę jak trzylatek i dostału napadu histerii po kolejnych szykanach -
                      wróciłam do domu, odpaliłam google i wpisałam "autyzm"... No i znalazłam.
                      Asperger Syndrome. To jest MOJE DZIECKO. Uczyłam się od Roseanne (ukłon) i z
                      Akson.org. Potem przez kilka miesięcy toczyłam boje z psychologami, którzy
                      usiłowali mi wmówić, że Mały to ma nerwicę natręctw a ja w ogóle chyba świra
                      totalnego. I trafiłam na autyzm.pl i prof. Stefańską-Klar. To Ona pierwsza,
                      czytając tylko mojego bloga napisała : "Asperger Syndrome", nawet Dziecka nie
                      widziała. Potem (znowu Internet) trafiłam na Iwusię, ta poleciła dobrego
                      psychiatrę - mamy diagnozę od grudnia 2004. Od stycznia podlega terapii, ma
                      opiekę, indywidualne nauczanie... Trzynaście lat poszło w drzazgi

                      Pani z historyjki 1 nie miała pojęcia, bo wtedy NIKT nie miał pojęcia, ze mną na
                      czele. Ja widziałam, że coś nie gra, ale nikt ze mną nie chciał rozmawiać, bo
                      toksyczna przecież jestem (vide: www.bezprzedawnienia.blox.pl, wpis pt.
                      "F84.5", trzeba przewinąć ekran trochę w dół). Czyli wszystko niby się mieściło
                      w standardach. "Normalna" szkoła i "normalne" dzieci, "normalni" nauczyciele...

                      A teraz? Teraz jest w gimnazjum integracyjnym, prowadzonym przez Stowarzyszenie
                      Edukacji Integracyjnej. A ja pierwszy raz w życiu widziałam dziś normalne
                      zakończenie roku, normalnych ludzi, normalne dzieci... Nie słyszałam co drugie
                      słowo "k" i "ch" itede... Płacę, to prawda. To jest ten minus. Nie ma nic za
                      darmo. Ale poprzednia to była prywatna - prywatny eksepryment, też płaciłam i co?

                      W szkole masowej nie wytrzymałby 1-3. Nie dałby rady. Zniszczyliby Go.
                      Pytaj - jeśli mogę Ci cokolwiek opowiedzieć, wyjaśnić... - zawsze chętnie smile))
                      Pozdrawiam
                      • diagnosta7 Re: Sęk w tym, ze wszyscy się powtarzacie... :) 27.06.05, 05:59

                        Przez te Wasze blogi brudne gary w zlewie, a dzieciska w kącie z głodu
                        popiskują.smile

                        Jestem bardzo ciekawa Twojej książki. Czy już masz wydawcę? Na jakim to jest
                        etapie?
                        Trudno pojąć jak to możliwe, ze przez tyle lat nikt Cię nie słuchał. Jak
                        pediatra mógł nie zasugerować czegokolwiek. A Synapsis od tylu lat działa i już
                        dawno temu pisali artykuły w prasie o dzieciach i dorosłych autystykach.
                        Lekarze nie czytają gazet? Nawet gdyby wówczas były trudności ze
                        zdiagnozowaniem Twego Syna, to byłabyś bliżej źródeł np. zagranicznych, jakichś
                        konsultacji. No, ale podobno trzeba się skupiać na pozytywach- jest dobra
                        szkoła no i to, ze On się Tobie urodził.
                        Czytałam trochę o Waszych pomysłach na upowszechnianie wiedzy i walkę o zmiany.
                        Jeśli mogę dołożyć swoje trzy grosze(już nie dziś), bo mam odrobinę doświadczeń
                        ze swojej działki, to napiszę.
                        • moj_blog Re: Sęk w tym, ze wszyscy się powtarzacie... :) 27.06.05, 18:28
                          smile)
                          Jeśli chcesz - mogę Ci nadać uprawnienia do obu blogów. Może od czasu od czasu
                          (żeby Dzieciska z głodu nie piskały smile) opublikujesz coś na głównym? smile)
                          Jeśli nie chcesz - możesz przysłać tekst na mój mail gazetowy - ja opublikuję w
                          Twoim imieniu (Niektóre Dziewczyny tak publikują)

                          Mam dwóch Wydawców, tylko jakoś się nie mogę zdecydować (AspergerSyndrome?wink).
                          Chyba się musi "uleżeć". Materiału od licha, trzeba przeciąć, a ja mam na głowie
                          kurczę... doktorat sad((, bo mnie z roboty wyleją i się skończy dzień dziecka...

                          A Głodne Dzieciska Uściskaj i przeproś w imieniu Matek Aspergerów smile
                          Pozdrawiam
                          • diagnosta7 Re: Sęk w tym, ze wszyscy się powtarzacie... :) 28.06.05, 17:47
                            Wysle maila, tylko za troche, bo teraz w biegu jestem.
                            Jak duzo jest przetlumaczonych na polski ksiazek, artykulow o ZA? Orientujesz
                            sie?
                            "Kurcze...doktorat" na pierwszym miejscu(rozumiem,ze raczej nie o
                            drobiusmile.Ksiazce zrobi dobrze jak sie ulezy,doktoratowi niespecjalnie.
                            Dzieciska zapchane czym badz i usciskane.
                            pozdr.
                            • moj_blog Re: Sęk w tym, ze wszyscy się powtarzacie... :) 28.06.05, 17:57
                              W kwestii literatury:
                              na blogu www.pierwszakg.blox.pl znajduje się dosyć duża grupa zakładek "O
                              ZA i nie tylko" do miejsc w sieci (oraz książek), tych o których wiemy, po
                              polsku niewiele, Jedna z Nas przetłumaczyła "biblię" Attwooda i szukamy
                              wydawnictwa (PZWL?), poza tym trzy pozycje, w miarę sprawdzone (dobre). W sieci
                              się ciągle coś pojawia, w miarę wolnego czasu przezukuję i uzupełniam to, co mi
                              się wydaje ciekawe, czasem Ktoś napisze i podrzuci odsyłacz jakiś...

                              Doktorat z... matematyki.
                              A Dzieci ściskaj na okrągło smile
                              Pzdr
                              • diagnosta7 Re: Sęk w tym, ze wszyscy się powtarzacie... :) 29.06.05, 20:44
                                Wyslalam e-mail.
                                pzdr.
            • mallard Diagnosto! 24.06.05, 10:20
              Moje zdanie, co do omawianego tematu, mniej-więcej widać "miedzy wierszami"
              (tak mi się przynajmniej zdaje). Może w swobodniejszej chwili opiszę je szerzej.
              Pozdrawiam!
              • diagnosta7 Re: Diagnosto! 24.06.05, 17:33
                mallard napisał:

                > Moje zdanie, co do omawianego tematu, mniej-więcej widać "miedzy wierszami"
                > (tak mi się przynajmniej zdaje). Może w swobodniejszej chwili opiszę je
                szerzej.
                > Pozdrawiam!

                No taka głupia to ja już nie jestem, no może głupia, ale nie aż tak smile

                Oczywiście z mojej strony to była prowokacja. Widzę, ze masz zdanie. Wolałabym
                (jeśli mogę wolećsmile), abyś je wyłuszczył nie podpierając się wypowiedziami Ewy.
                I nie chodzi mi o różnice poglądów (słusznie zauważyłeś, ze każdy ma inne
                doświadczenia, choć oprócz doświadczeń odrobina wiedzy by się zdała), bo
                przecież tylko wtedy można dyskutować. Od dorosłego człowieka oczekiwałabym
                jednak czegoś więcej poza inwektywami w stosunku do chorych dzieci. Jeżeli
                ktokolwiek czemukolwiek jest winien, to raczej dorośli.

                Nie jest tak, ze na forum wszystkie opinie są bardzo subiektywne i skrajne.
                Piszesz, ze prawda leży po środku, bo leży (ja również o tym pisałam).
                Fakty są następujące :
                1. istnieje prawo, które w niewielkim stopniu może być realizowane(nie będę się
                powtarzać dlaczegosmile.
                2. system edukacyjny nie jest przygotowany do nauczania dzieci wybiegających w
                jakikolwiek sposób poza tzw. normę.
                O reszcie już było.
                Pozdrawiam również.
    • rycerzowa Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 25.06.05, 18:34
      No to już wiemy, jak nazywał sie ten dzieciak, który zawołal, że
    • rycerzowa Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 25.06.05, 18:35
      No to już wiemy, jak nazywał sie ten dzieciak, który zawołal, że KRÓL JEST NAGI.
      Asperger mu było.
      • moj_blog Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 25.06.05, 22:24
        Obawiam się, że możesz mieć rację.
        • aszar.kari Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 27.06.05, 00:26
          Historia dokladnie na temat watku:
          serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2786351.html
          Najbardziej porazajace sa wpisy pod artykulem - tyle zlosci, niecheci,
          okrucienstwa, bezwzglednosci i niecheci wobec dziecka i Jego rodzicow,
          szczegolnie matki! Doprawdy zycie wsrod "zdrowych" i "normalnych" wydaje sie
          byc w tym kontekscie droga przez meke sad
          Serdecznie pozdrawiam i klaniam sie z szacunkiem wszystkim rodzicom i
          zaangazowanym wychowawcom dzieci odbiegajacych od normy - dopiero czytajac
          niektore posty uswiadomilam sobie jak bardzo polska rzeczywistosc przypomina
          kanadyjska z lat 60tych XX wieku. Moge tylko miec nadzieje, ze te roznice
          czterdziestu paru lat dojrzalosci spolecznej uda sie w Polsce pokonac szybciej.
          Aszar
      • diagnosta7 rycerzowa :))))))n/t 27.06.05, 05:28
    • martamaria10 do ewy2000 i nie tylko - raz jeszcze 27.06.05, 14:49
      Pani Ewo - ma Pani rację po tysiąckroć. Podziwiam geniusz, wyrozumiałość,
      tolerancję i dlatego proszę, aby Pani napisała, co uczyniłaby, gdyby to Pani
      dziecko było chore na ADHD. Może rodzice tych dzieci zostaną „oświeceni” i
      postanowią zastosować się do Pani wskazówek.
      Aha, tak na marginesie, rozumiem (a może nie), że wszyscy chuligani,
      przestępcy, pedofile itp. na pewno cierpią na tę chorobę (czyt. ADHD). Prawda?
      Bo przecież zdrowe dzieci są bardzo mądre i tolerancyjne, nie ścigają chustki z
      głowy chorej dziewczynki, nie popychają i nie biją swoich kolegów, nie zrzucają
      ze schodów, nie zakłócają lekcji, nie wyzywają. A gdy dorastają są wspaniałymi
      rodzicami i obywatelami. Uff! Nareszcie zrozumiałam, dlaczego byłam wyzywana
      przez dzieci od „okularników” i „płaskonosych”. One po prostu miały ADHD!

      I jeszcze jedno Pani Ewo! Wiem, że nie powinnam, bo to wszak prywatna sprawa,
      ale czy jest Pani osobą wierzącą w Boga?
      • ewa2000 Re: do ewy2000 i nie tylko - raz jeszcze 27.06.05, 17:14
        Zacznę od końca - jestem osobą niewierzącą, niepraktykującą i niechodzącą do
        kościoła.
        Co bym zrobiła gdyby moje dziecko miało ADHD? POŚWIĘCIŁABYM SIĘ i robiła
        wszystko, aby było prawidłowo leczone i żeby przebywało w odpowiednim
        środowisku ( klasie integracyjnej). Gdyby sytuacja tego wymagała przestałabym
        pracować i zajęłabym się dzieckiem. Bez względu na moje ambicje zawodowe czy
        sprawy finansowe.
        W I klasie u mojego dziecka ujawniła się dysgrafia. Czy miałam wymagać od
        nauczycieli, aby cały proces nauczania podporządkowali mojemu dziecku ? Nie!
        Tym bardziej, że za momenet pojawiło się dziecko z ADHD, które uniemożliwiło
        jakąkolwiek pracę.
        Wiem, że z dysgrafikiem problemy sa mniejsze, nieporównywalnie mniejsze, ale
        też trzeba pracować. I tak jak robiłam z moim synem tysiące ćwiczeń - nie
        obciążając nikogo, ani nie licząc na nikogo, tak samo zajęłabym się dzieckiem
        chorym na ADHD.
        P.S. Córeczka mojej koleżanki ma dziecięce porażenie mózgowe. Matka - lekarka
        zrezygnowała z pracy i zajmuje się WYŁĄCZNIE dzieckiem. Rehabilitacja,
        ćwiczenia, indywidualne zajęcia. Też tak mozna, ale to trudniejsze niż
        zwalanie "terapii" na otoczenie.
        • czlowiek13 Re: do ewy2000 i nie tylko - raz jeszcze 27.06.05, 17:49
          ewa2000 napisała:

          > Co bym zrobiła gdyby moje dziecko miało ADHD? POŚWIĘCIŁABYM SIĘ i robiła
          > wszystko, aby było prawidłowo leczone i żeby przebywało w odpowiednim
          > środowisku ( klasie integracyjnej).

          A zakładasz, że inne matki tego nie robią? Dzieciak z głośnej swego czasu
          sprawy w Krakowie chodzi do szkoły integracyjnej. To właśnie ta szkoła wezwała
          policję.

          > Gdyby sytuacja tego wymagała przestałabym
          > pracować i zajęłabym się dzieckiem. Bez względu na moje ambicje zawodowe czy
          > sprawy finansowe.

          Ale prawidłowe leczenie wiąże się z dostępem do specjalistów. Na wizytę czeka
          się 2 lata. Prywatne wizyty kosztują 170 zł (W-wa - tam są specjaliści -
          Wolańczyk, Skotnicka itd.). Terapie też nie zawsze są bezpłatne, ponadto jest
          ich bardzo mało. Nie mówiąc o lekach, książkach, z których zakładam czerpałabyś
          wiedzę na ten temat. Skąd więłabyś na to kasę nie pracując?

          > W I klasie u mojego dziecka ujawniła się dysgrafia. Czy miałam wymagać od
          > nauczycieli, aby cały proces nauczania podporządkowali mojemu dziecku ? Nie!
          > Tym bardziej, że za momenet pojawiło się dziecko z ADHD, które uniemożliwiło
          > jakąkolwiek pracę.
          > Wiem, że z dysgrafikiem problemy sa mniejsze, nieporównywalnie mniejsze, ale
          > też trzeba pracować. I tak jak robiłam z moim synem tysiące ćwiczeń - nie
          > obciążając nikogo, ani nie licząc na nikogo, tak samo zajęłabym się dzieckiem
          > chorym na ADHD.

          A jakie ćwiczenia robiłabyś z dzieckiem z ADHD?

          > P.S. Córeczka mojej koleżanki ma dziecięce porażenie mózgowe. Matka - lekarka
          > zrezygnowała z pracy i zajmuje się WYŁĄCZNIE dzieckiem. Rehabilitacja,
          > ćwiczenia, indywidualne zajęcia. Też tak mozna, ale to trudniejsze niż
          > zwalanie "terapii" na otoczenie.

          ADHD jednak znacznie różni się od MPD. W jaki sposób zajmowałabyś się
          dzieckiem, jaką terapię prowadziłabyś w domu?


          Pozdrawiam
          • ewa2000 Re: do ewy2000 i nie tylko - raz jeszcze 27.06.05, 19:14
            Nie wiem jakie ćwiczenia robiłabym z dzieckiem z ADHD, nie jestem specjalistą-
            jest to sprawa rodziców dzieci z taką dysfunkcją. Skąd wziąć na to kasę?
            Dziecko zwykle ma jeszcze tatusia. Czasem trzeba odmówić sobie kolejnej
            sukienki, butów, ale mieć na leczenie dziecka.
            Od mojego pierwszego postu głoszę pogląd, że klasy integracyjne są odpowiednim
            miejscem dla dzieci z ADHD. Klasy, w których są odpowiednie warunki i
            przeszkolona kadra. Małe klasy i możliwość zapanowania nad nadpobudliwością i
            całą gamą trudnych zachowań. Liczne posty na forum atakują tę opinię. Zdaniem
            rodziców dzieci z ADHD normalne szkoły powinny pełnić rolę placówek
            terapeutycznych, a wszystkim , którzy stykają się - w sposób pośredni lub
            bezpośredni- zaleca się tolerancję i wyrozumiałość. Bez względu na koszty
            innych dzieci.Od klas integracyjnych się ucieka, niedopuszcza do siebie takiej
            mozliwości.
            • omm Re: do ewy2000 27.06.05, 22:26
              ewo2000, twierdzisz, że nie jestes agresywna w swoich wypowiedziach...
              Strasznie wiele w Tobie żalu do małego dziecka chorego na ADHD- dlaczego?
              Ty jesteś ZDROWA, NORMALNA,DOROSŁA...to było TYLKO małe dziecko, chore w dodatku.
              Człowiek dorosły potrafi analizować, wyciągać wnioski.
              A Ty tak jesteś zła , że musiałaś poświęcić swojemu dziecku więcej czasu przez
              jakiegoś ADHAD-owca jak sama piszesz, że zacietrzewiłaś się bardzo.
              To jest człowiek, mały w dodatku.
              Mimo, że ma na swoim koncie niezrozumiałe przez Ciebie zachowania, chorobę...
              EWO TO CZŁOWIEK!!!
              Masz prawo do swojego zdania, nikt Ci tego nie odbiera, ale dyskutować nie umiesz.
              Warto przez całe życie być złym na małego chłopca?
              Ewo!
            • czlowiek13 Re: do ewy2000 i nie tylko - raz jeszcze 28.06.05, 07:53
              ewa2000 napisała:

              > Nie wiem jakie ćwiczenia robiłabym z dzieckiem z ADHD, nie jestem specjalistą-

              I jeśli miałabyś takie dziecko - nazywałabyś je potworkiem?

              > jest to sprawa rodziców dzieci z taką dysfunkcją.

              Nie do końca rodziców tych dzieci. Specyfika tego zaburzenia jest taka, że
              stanowi ono problem społeczeństwa.

              > Skąd wziąć na to kasę?
              > Dziecko zwykle ma jeszcze tatusia.

              Każde dziecko? Większość dzieci ma jeszcze rodzeństwo. Ile polskich rodzin jest
              w stanie utrzymać się z jednej pensji? Nawet mając zdrowe dzieci.

              > Czasem trzeba odmówić sobie kolejnej
              > sukienki, butów, ale mieć na leczenie dziecka.

              Kolejnej sukienki? Butów? Częściej jest to problem bardziej drastycznych
              wyborów. Nadal nie rozumiem sąd bierze się twój pogląd. Dlaczego sugerujesz, że
              matki dzieci z ADHD kupują kolejną parę butów zamiast lepiej twoim zdaniem
              leczyć dziecko? Podaj jakąś przesłankę, co daje ci do tego prawo? Nie jesteś
              specjalistą od tego zaburzenia więc jak możesz ocenić czy dziecko jest leczone
              prawidłowo?


              > Od mojego pierwszego postu głoszę pogląd, że klasy integracyjne są
              odpowiednim

              > miejscem dla dzieci z ADHD. Klasy, w których są odpowiednie warunki i
              > przeszkolona kadra. Małe klasy i możliwość zapanowania nad nadpobudliwością i
              > całą gamą trudnych zachowań.

              Przecież nie jesteś specjalistą od tego zaburzenia. Skąd wiesz, że klasy
              integracyjne są takim miejscem?


              > Liczne posty na forum atakują tę opinię. Zdaniem
              > rodziców dzieci z ADHD normalne szkoły powinny pełnić rolę placówek
              > terapeutycznych, a wszystkim , którzy stykają się - w sposób pośredni lub
              > bezpośredni- zaleca się tolerancję i wyrozumiałość. Bez względu na koszty
              > innych dzieci.Od klas integracyjnych się ucieka, niedopuszcza do siebie
              takiej
              > mozliwości.

              Nie zauważyłam, by ktokolwiek na jakimkolwiek forum uciekał od klas
              integracyjnych. Natomiast tolerancja i akceptacja należy się moim zdaniem
              każdemu dziecku, bez względu na to czy jest zdrowe, czy nie.

              Pozdrawiam
              • ewa2000 Re: do ewy2000 i nie tylko - raz jeszcze 28.06.05, 15:37
                Dla mnie MOJE DZIECKO nie byłoby potworkiem, dla INNYCH najprawdopodobniej tak.
                Z ADHD spotykamy się wszyscy na co dzień. Moje dziecko - podobnie jak jego
                koledzy- mieli nieszczęście obcować z kims takim w jednej klasie przez parę
                lat. Rodzice Kuby byli absolutnie oporni na wszelkie uwagi, a ICH dziecko było
                nie do wytrzymania. Nim podjęliśmy drastyczne kroki, które skończyły się
                zabraniem dziecka do innej szkoły były dziesiątki rozmów . Proponowalismy:
                obecność matki na lekcjach ( odp. nie może bo pracuje), zatrudnienie osoby,
                która siedziałaby na korytarzu i w razie nieakceptowanych zachowań wkraczała do
                akcji ( odp. sami zatrudnijcie- jak wam to przeszkadza), zabranie się za
                leczenie ( odp. za co- leczenie wymaga pieniędzy)- na marginesie owa rodzina
                miała pieniądze na miesięczny pobyt 4 osób w Stanach, nie miała (?) na leczenie
                dziecka.
                Każda nasza propozycja była odrzucana , matka, a później ojciec reagowali
                agresją. A Kuba zachowywał się bez jakichkolwiek hamulców. Nauczyciele byli
                bezradni, dyrekcja także. Program nie przerobiony, dzieci po kilku godzinach
                pobytu w szkole umordowane zachowaniem nieprzywidywalnego kolegi.
                Każde popołudnie poświęcone było na uczeniu się.
                Ciekawe, że żałujesz jednego małego człowieka, a nie jest Ci żal pozostałych (
                także małych ludzi), którym nie dane było chocby iść na rower, bo musieli
                spędzać czas nad lekcjami. Dobrze, gdy był w domu ktos taki kto mógł nauczyć,
                wytłumaczyć, podsunąć coś do przeczytania, sprawdzić. A zdarzały się dzieci,
                które nie miały szczęścia w postaci wykształconych rodziców mogących poświęcić
                swój czas na nadrabianie zaległości.
                Wiele nie przesadzę, gdy napiszę, że obecność KUby mogła spowodować gorsze
                wykształcenie tych dzieci. A już w 100% poszły one do gimnazjum z potęnymi
                zaległościami. Czy Ci ich nie żal? Bo mnie tak!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                Kuba potafił pluć do drugiego śniadania kolegom. Robił to chętnie, bo oplute
                śniadanie lądowało w koszu, a koledzy bywali głodni. Czy nie jest Ci ich żal?
                Aktywność Kuby w tym zakresie wzrosła, gdy jedna z koleżanek zwymiotowała po
                takiej akcji. Śmiał się, wrzeszaczał "rzygawka" i oczywiście powtarzał ten
                numer. Czy nie jest Ci żal tej dziewczynki? Dodam, że potem już n i g d y nie
                jadła w szkole drugich śniadań. Mogła to okupić - w najgorszym razie- choroba
                wrzodową, omdleniem. Czy nie jest Ci jej zal? Bo mnie tak!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                Nie policzę już zniszczonych rzeczy osobistych innych uczniów, odwołanych
                imprez ( nikt nie chciał jechać na wycieczkę szkolna jesli pojedzie Kuba, a
                Kuba chciał jechać, więc z wycieczki rezygnowało 100% pozostałych uczniów). Czy
                nie jest Ci ich żal? Bo mnie owszem!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                I może jeszcze jeden przykład. Chłopiec przyniósł do szkoły pamiatkę po zmarłym
                dziadku. Rzecz dla niego cenną pod względem sentymentalnym. Kuba z błyskiem w
                oku wyrzucił ją przez okno. Na szczęście uszkodził tylko trochę. Chłopiec
                zaniósł się płaczem. Kuba tarzał po podłodze ze śmiechu. Kogo bardziej Ci żal?
                Czy oby napewno Kuby?
                Poniewaz osoba Kuby weszła w zycie 26 rodzin uczniów z klasy mojego syna każdy
                opowiadał o nim tym czy innym znajomym. Okazało sie, że nie jest to jedyny,
                odosobniony przypadek - tu był Kuba, gdzie inndziej Robert, jeszcze gdzie
                indziej Rafał. Zachowania były podobne, reakcje rodziców prawie identyczne.
                Niechęć do współpracy, roszczeniowa postawa, oraz ogromne zdziwienie, że np.
                ich dziecko nie jest zapraszane na żadna prywatną klasową imprezę, zaś na jego
                imieninach nie stawia się żaden gość ( ci lepiej wychowani wykręcali się w taki
                lub inny sposób, ci gorzej po prostu nie przychodzili). I trudno się chyba temu
                dziwić.
                Po kilku latach szarpania się z Kubą wszyscy powiedzielismy "dość". Współczuję
                rodzicom Kuby, ale na jednym z zebrań wszyscy równo w obecności dyrekcji,
                wychowawcy, psychologa zaatakowaliśmy. Każdy z nas miał przygotowane dowody
                zachowań ich dziecka, które były nie do zaakceptowania. Nie dalismy się
                zakrzyczeć, tym razem 26 osób wystąpiło z konkretnymi zarzutami i żądaniem
                ustosunkowania się do nich. Na nasze argumenty nie było racjonalnych
                kontrargumentów. Po 2 ( chyba) godzinach rodzice Kuby wyszli z zebrania, a po
                kolejnych 2-3 tygodniach zabrali dziecko ze szkoły. Wszyscy odetchnęli z ulgą.
                Czy żal mi Kuby? Pewnie tak, ale na odległość. Bardziej jednak żal mi jego
                nowych kolegów, ich rodziców i nauczycieli.
                To potwierdza tylko moja lansowaną od początku tezę- dzieci z ADHD nie powinny
                uczyć się w normalnej szkole, a jesli już rodzice muszą znaleźć czas,
                pieniądze, energię do tego, aby spowodować, by ich dziecko nie było uciążliwe
                dla otoczenia.
                • hella100 Re: do ewy2000 i nie tylko - raz jeszcze 28.06.05, 16:09
                  Ewo, czytajac opis zachowania Kuby dochodze do wniosku, ze chlopiec byl po
                  prostu zle wychowanym lobuzem. Moze on wcale nie mial ADHD???
                  Moj syn ma ADHD, jest pod opieka lekarzy, od wrzesnia bedzie bral leki na
                  poprawienie koncentracji i TYLKO na poprawienie koncentracji.
                  W szkole ma wielu kolegow, jest zapraszany na wszystkie urodziny, imieniny i
                  inne imprezy. NIKT NIGDY nie mial do nas pretensji, ze Antek jest agresywy, bo
                  NIE JEST. ADHD nie musi sie objawiac agresja!!!
                  Owszem, jest bardzo ruchliwy, trudno mu wysiedziec przez 45min na lekcji, ale
                  NIGDY nie bylo uwag, ze inne dzieci nie moga sie przez niego uczyc!
                  Mamy bardzo dobry kontakt z rodzicami innych dzieci w klasie, mamy bardzo dobry
                  kontakt z wychowawczynia i innymi nauczycielami. Ale moze mielismy szczescie,
                  ze trafilismy na normalnych ludzi.
                  Czy uwazasz, ze moj syn jest potworkiem i powinnam go przeniesc do szkoly
                  specjalenej TYLKO dlatego, ze ma zdiagnozowane ADHD???
                  Radzilabym nie uogulniac.
                  • ewa2000 Re: do ewy2000 i nie tylko - raz jeszcze 28.06.05, 18:11
                    Helu, Kuba MIAŁ ADHD - ZOSTAŁO TO ZDIAGNOZOWANE, nikt - włącznie ze szkolnym
                    psychologiem nie miał najmniejszych wątpliwości! Pod koniec egzystencji dziecka
                    w tej klasie, rodzice oświadczyli, że ich syn jest nie do ruszenia, bo
                    ma "papiery".
                    Helu, być może są różne postacie ADHD. Choć jestem lekarzem i miałam na
                    studiach psychatrię nie znam się na ADHD. Ta jednostka nie była omawiana. Jesli
                    jest to tylko i wyłącznie zaburzenie koncentracji - to traci tylko Twoje
                    dziecko. Jeśli zaburzenia koncentracji łąćzą się z dezorganizacją pracy na
                    lekcji - to już sprawa jest poważniejsza i inni rodzice mają prawo mieć
                    pretensje.
                    Zastanów się co bys robiła, gdyby w klasie Twojego Antka ( odpukać) znalazł się
                    Kuba? Czy też uważałabyś, że trzeba być tolerancyjnym, wyrozumiałym i przymykać
                    oko?
                    Uważam, że zdiagnozowane ADHD jest podstawą, aby ubiegać sie o naukę w klasach
                    integracyjnych. Gdyby dotyczyło to mojego dziecka - tak bym uczyniła.
                    Przy ewidentnych zaburzeniach koncentracji - powstają luki w wiedzy. Ja
                    zrobiłabym wszystko, aby do tego nie dopuścić. Ty- jesli Antek nikomu nie
                    przeszkadza, i jesteś o tym przekonana, masz wolny wybór.Ale warunkiem
                    pozostania w szkole powinno być to, że na skutek dysfunkcji nie ucierpi
                    naprawdę żadne(!) dziecko. I jeszcze jedno - dzieci wyczuwają "inność", prędzej
                    czy później z nadpobudliwego i nieprzystosowanego dziecka robia klasowego
                    błazna. Ja zrobiłabym wszystko, aby do tego nie dopuścić. Wiem, że wielu
                    rodziców ucieka od klas integracyjnych, szkół specjalnych ( to akurat nie
                    dotyczy ADHD) bo to dyshonor. Katują dziecko i otoczenie wtłaczaniem potomka w
                    tryb maszyny do której sie w taki lub inny sposób nie nadaje.
                • roseanne Re: do ewy2000 i nie tylko - raz jeszcze 28.06.05, 16:36
                  ewa 2000 napisala
                  "Dla mnie MOJE DZIECKO nie byłoby potworkiem, dla INNYCH najprawdopodobniej
                  tak."

                  nasze dzieci wlasnie tak okreslasz...

                  z jednym przyznam racje - rodzice maja obowiazek leczenia dziecka i
                  kontunuacji terapii, gdy jest znana diagnoza
                  • moj_blog Re: do ewy2000 i nie tylko - raz jeszcze 28.06.05, 17:35
                    Ale, Rose, widzisz - mogło być tak, jak pisze Hella. I pewnie tak było. Dziecko
                    wcale nie cierpiało na ADHD, i prawdopodobnie rodzice doskonale o tym wiedzieli.
                    Dlatego się upierali, że nie będą leczyć ani poddawać terapii. Bo terapia dla
                    ADHD w przypadku dziecka które nie cierpi na ADHD tylko ma innego typu
                    zaburzenia psychiczne jest (wg mnie) bez sensu. Zresztą - jeśli faktycznie
                    dziecko nie było chore na ADHD to udawszy się do lekarza - bardzo szybko by to
                    wyszło. Że to innego typu zaburzenia - może początki schizofrenii? kto wie? Kto
                    wie co to był za dom? A może było coś w tym domu co rodzice chcieli ukryć? No
                    właśnie.


                    Jednak bez względu na wszystko - to nie była wina dziecka. Dziecko nie było
                    potworkiem. Jeśli ewidentnie zawinili rodzice - należało znaleźć inny sposób
                    skontaktowania dziecka z lekarzem. Szkoła ma pewne możliwości. Tylko łatwiej
                    zwalić WSZYSTKIE ZABURZENIA na Bogu ducha winne ADHD. Bo ono się nie obroni.

                    Ale tego już się nie dowiemy. Jak było naprawdę. Nawet gdyby Autorka tego postu
                    wiedziała - i tak nam nie powie, bo musiałaby się przyznać do błędu i do tego,
                    ze nas obraża bezpodstawnie.
                    • ewa2000 Re: do ewy2000 i nie tylko - raz jeszcze 28.06.05, 18:28
                      Autorka postu jest na tyle dorosłą osoba, że potrafi przyznać się do błędu i
                      przeprosić.
                      Pytacie jaki to był dom - normalny. Rodzice z wyższym wykształceniem ( ojciec
                      chyba architekt, matka ekonomistka), nieco młodszy normalnie zachowujący się
                      brat, który wstydził się za Kubę.
                      Zgadzam się, że każda jednostka chorobowa wymaga innej terapii. Kuba miał
                      zdiagnozowane przez szkolnego psychologa ADHD.
                      Jak już wspomniałam nie jestem psychatrą, o ADHD- do momentu spotkania z Kubą-
                      nie wiedziałam nic. Jego osoba sprawiła, że coś tam poczytałam. Są opinie, że
                      ADHD jest rodzajem schizofrenii - o ile prawdziwe- nie mnie oceniać.
                      Piszesz, że bez względu na okoliczności nie była to wina dziecka. Tak lub nie,
                      ale stań w skórze gnębionych dzieci. Czym one zawiniły? Chciałabym uzyskać
                      odpowiedź!
                      Szkoła - dobra i na wysokim poziomie- przeprowadzała z rodzicami dziesiątki
                      rozmów, ale bez ich zgody niewiele mogła wskórać ( no chyba, że tak jak w
                      małopolsce skierowałaby sprawę do sądu). Sprawa jest dużo mniej skomplikowana
                      niż usiłuje się ją przedstawić.
                      Dziecko ma ADHD - być może jest to ciężka postać.
                      Rodzice nie chcą się z tym pogodzić, nie chcą leczyć, szukać pomocy, zmienić
                      szkoły na integracyjną.
                      Dziecko jest w warunkach nieodpowiednich, nie daje sobie rady, choroba się
                      rozwija.
                      Prezentuje zachowania, których nikt nie akceptuje, staje się odosobnione,
                      odrzucone.
                      Nauczyciele traca cierpliwość - są oni pracownikani szkoły normalnej , nie
                      integracyjnej ani specjalnej.
                      Rodzice innych dzieci się buntują- spada na nich obowiązek nauki.
                      Wszyscy omijają ADHD-owca szerokim kołem, więc on pokazuje co potrafi, w
                      związku z tym staje się coraz bardziej samotny, a tego już nie znoszą także
                      jego rodzce. I koło się zamyka.
                      Kto w tej sytuacji był stratny? Przez niefrasobliwośc rodziców ADHD-owca w s z
                      y s c y.
                      I trudno się dziwić, że perspektywa spotkania na drodze dziecka z ADHD , u
                      całej dawnej klasy Kuby i rodziców, nauczycieli powoduje przerażenie. Trudno
                      się dziwić, że nikt nie chce powtórki z rozrywki i gotów jest stanąć na czele
                      wiadomej krucjaty.
                      • czlowiek13 Re: do ewy2000 i nie tylko - raz jeszcze 28.06.05, 18:40
                        ewa2000 napisała:

                        > Zgadzam się, że każda jednostka chorobowa wymaga innej terapii. Kuba miał
                        > zdiagnozowane przez szkolnego psychologa ADHD.

                        Psycholog nie może dać orzeczenia o ADHD. Diagnozą zajmuje się psychiatra lub
                        ew. neurolog. Psycholog może jedynie zasugerować, że to ADHD, reszta należy do
                        lekarzy.

                        Pozdrawiam
                      • moj_blog Re: do ewy2000 i nie tylko - raz jeszcze 28.06.05, 19:24
                        Człowiek13 ma rację. Dziecko z tak poważnymi zaburzeniami powinno było być
                        zdiagnozowane przez zespół psychiatrów nawet, czyli znaleźć się przynajmniej na
                        czasowej obserwacji w szpitali. I widzisz dochodzimy do sedna - szkolny
                        psycholog zdiagnozował? Mój Boże, ja współczuję Waszym Dzieciom!!! Że miały w
                        szkole takiego psychologa.

                        A sprawa mogła zostać bardzo prosto rozwiązana. Rodzic się nie zgadza na wizytę
                        u lekarza? Oponuje? Dziecko zachowuje się co namjniej niestandardowo. Pierwszy
                        skrajny przypadek - wzywa się do szkoły pogotowie z lekarzem psychiatrą. Szkoła
                        ma prawo to zrobić i wręcz OBOWIĄZEK. I rodzic nie ma nic do powiedzenia. Możesz
                        być pewna, że nie byłoby ŻADNYCH dyskusji w szpitalu tego rodzica z lekarzami,
                        potrafiliby sobie poradzić, jeśli okazałoby się, ze dziecko cierpi na zaburzenia
                        typu "psychiatrycznego". ADHD (o ile wiem) NIE MA ZE SCHIZOFRENIĄ NIC WSPÓLNEGO.
                        To tylko światu się tak wydaje. Zobacz jakie proste rozwiązanie - skoro dziecko
                        aż tak dawało się we znaki, skoro reagowało tak okropnie, a rodzice
                        kategorycznie odmawiali leczenia - wystarczyło wezwać pogotowie. Nic więcej.

                        Być moze dziecko wymagało głębokiej pomocy psychiatrycznej, może hospitalizacji
                        wręcz nawet - przecież nie nam o tym sądzić. Trzeba tylko było sprawić, zeby
                        dziecko się u tego specjalisty znalazło.

                        Włos się jeży, kiedy czlowiek się dowiaduje, że tego typu zaburzenia
                        "diagnozuje" szkolny psycholog. Ale tak jest, wiem. Tylko nie okarżaj ADHD, nie
                        równaj wszystkich pod sznuker Kuby, który najprawdopodobniej wcale na ADHD nie
                        cierpiał. Bo krzywdzisz. Mnóstwo ludzi. W dodatku przyczyniasz się do
                        ugruntowywania mylnej opinii, że ADHD to dewiant i bandyta. A TO NIEPRAWDA.

                        Czym byłby świat bez bandytów pokroju Einsteina, Andy Warhola, Agathy Christie,
                        Issaca Newtona?... No własnie.
                        • hella100 Re: do ewy2000 i nie tylko - raz jeszcze 28.06.05, 23:21
                          > Włos się jeży, kiedy czlowiek się dowiaduje, że tego typu zaburzenia
                          > "diagnozuje" szkolny psycholog. Ale tak jest, wiem. Tylko nie okarżaj ADHD,
                          nie
                          > równaj wszystkich pod sznuker Kuby, który najprawdopodobniej wcale na ADHD nie
                          > cierpiał.

                          I tu jest pies pogrzebany. Ale wydawac by sie moglo, ze Ewa, jako lekarz jest w
                          stanie odroznic lobuza od dziecka z ADHD, mimo ze nie jest psychiatra.
                          Tez nie wierze, ze Kuba mial ADHD, to wyglada na cos wiecej lub na cos
                          zuuupelnie innego.
                          I tak jak piszesz, mimo tych zachowan, to jest tylko dziecko, ktore ma problemy
                          i ktoremu trzeba pomoc a nie wyzywac od potworkow i robic nagonke.
                          No coz, dla niektorych lekarzy ich zawod jest powolaniem, a dla innych to tylko
                          praca, ktora trzeba odbebnic.
                        • ewa2000 Re: do ewy2000 i nie tylko - raz jeszcze 29.06.05, 19:09
                          W Pogotowiu Ratunkowym nie jeżdżą psychatrzy! Nie ma czegoś takiego jak
                          pogotowie psychatryczne! To co proponujesz jest po prostu niewykonalne!
                          W najlepszym (?) razie szkoła może wezwać pogotowie (999), przyjedzie lekarz -
                          anestezjolog, chirurg, internista, ortopeda lub bez specjalizacji. Lekarz,
                          który o ADHD nie ma pojęcia ( nie jest to zagadnienie przerabiane na Akademii
                          Medycznej w ramach ćwiczeń z psychatrii). Nie sądzę, żeby" niegrzecznie "
                          zachowujące się dziecko zabrał do psychatryka.
                          A tak na marginesie - jest coś takiego jak Ustawa Psychatryczna- przeczytaj ją
                          i zobacz jak bardzo bezsilne jest otoczenie osoby chorej psychicznie, a gdy
                          dotyczy to dziecka i rodzice nie chcą współpracować- sprawa jest beznadziejna!
                          Obrażasz naszą panią psycholog- to starsza, doświadczona i mądra osoba, nie
                          znasz jej i wydajesz krzywdzące opinie.
                          • moj_blog Re: do ewy2000 i nie tylko - raz jeszcze 29.06.05, 19:41
                            I znowu zaczynasz się kłócić sad

                            Nie znasz naszych dzieciaków, nie znasz nas - a tez nas obrażasz...
                            Gdyby Wasza Pani Psycholog była taka świetna - jak piszesz - znalazłaby
                            rozwiązanie sytuacji. Przede wszystkim nie podjęłaby się stanowczej diagnozy
                            ADHD bez konsultacji z psychiatrami, bez dodatkowych testów czy badań. Bo trochę
                            tak, jakby klientka, która raz w zyciu robiła sztuczne oddychanie uzurpowała
                            sobie prawo do bycia ratownikiem medycznym. A skoro jak twierdzisz -
                            zdiagnozowała, to powinna również wiedzieć jak sobie z tym poradzić.

                            I to nieprawda, ze nie przyjeżdżają psychiatrzy. Chociaż być moze opieram się na
                            doświadczeniach dużego miasta. Może faktycznie w małej miejscowości byłby
                            kłopot, tego nie wiem, niestety. Na własnym przypadku przerobiłam - kiedy mi
                            dzieciaka zaszczuto i dostał ataku histerii - jakoś nie było problemu, szkoła
                            zadzwoniła na pogotowie i zapytała czy przyjedzie do takiego przypadku.
                            Potwierdzili. Na szczęscie Młody się uspokoił i zrezygnowano z zawezwania
                            medycyny, a zawezwano mnie. Na naszym blogu jest Mama Dziewczynki Z ZA, która to
                            Dziewczynka w analogicznej sytuacji podjęła dość drastyczne i desperackie kroki.
                            I tu również wezwano pogotowie. Z lekarzem psychiatrą. I dziecko (którego
                            notabene przez 12 lat nie umiano zdiagnozować, wmawiano Matce jakieś bzdury i
                            dopiero próba samobójstwa w szkole spowodowała, ze szkoła się opamiętała)
                            znalazło się w szpitalu i zostało przebadane i zdiagnozowane. Zespól Aspergera.
                            Ale najpierw dziecko musiało przejść przez piekło.

                            I teraz pozwolę sobie na złośliwość, Pani Doktor - jak szanujący się lekarz,
                            jakiejkolwiek specjalności może sobie w ogóle pozwolić na nazwanie szpitala
                            psychiatrycznego bądź oddziału - "psychiatrykiem"? A potem się dziwimy, że
                            prostych i lekkich zaburzeń się nie leczy tylko równa pod sznurek z ciężkimi
                            przypadkami, opuszczając ręce. A potem się dziwimy, ze społeczeństwo prezentuje
                            taki a nie inny stosunek do lekarzy psychiatrów, skoro Wy sami, lekarze do tego
                            doprowadzacie. Bo póki was to nie dotyczy - to pogardliwie wzruszacie ramionami,
                            "psychiatryk", tworzycie opinie wśród ludzi, którzy z medycyną nie mają nic
                            wspólnego, ale potem, jak oberwiecie to się dziwicie, że ludzie z takiej pomocy
                            nie chcą korzystać. To Wasza własna zasługa.

                            A to, że ktoś nie ma o czymś pojęcia (z powodu takiego a nie innego programu
                            studiów) to akurat chyba nie jest wina chorego dziecka, nieprawdaż? I podobno
                            lekarz to się powinien uczyć całe życie, a nie tylko sześć lat studiów. Zarówno
                            nauczyciel.

                            To Wy jesteście lekarzami - jesli nie podobają się Wam przepisy - zmieńcie je.
                            zacznijcie coś robić, a nie tylko opluwać dzieci i rodziców.

                            Na marginesie - zarówno ZA jak i ADHD zostały wpisane do rejestru WHO, mają
                            numer, klasyfikację, zatem są to CHOROBY. Znajdują się w okreslonej grupie,
                            podlegają okreslonego typu lekarzom i okreslonego typu leczeniom. I mało mnie
                            interesuje czy są w programie studiów czy nie. Czy jeśli w Twojej specjalnośći
                            dziś pojawiłaby się nowa jednostka chorobowa, potwierdzona badaniami itd - nie
                            będziesz leczyła bo powiesz, ze nie miałaś tego w programie studiów??? To nikogo
                            nie obchodzi. Powinnas być na bieząco, powinnaś czytać, kształcić się. I już.
                            Tak jak ja musze ciągle być na bieżąco z osiągnięciami informatyki, bo tego
                            uczę. I nikogo nie obchodzi czy miałam na studiach ćwiczenia dotyczące takiego
                            czy innego oprogramowania. MAM TO WIEDZIEĆ. Moja sprawa jak się tego dowiem.

                            Tylko, widzisz, trzeba CHCIEĆ.
                            • ewa2000 Re: do ewy2000 i nie tylko - raz jeszcze 29.06.05, 20:21
                              Jeśli Warszawa jest małą miejscowością, to być może masz rację. Oswiadczam z
                              pełną odpowiedzialnością - W WARSZAWIE W POGOTOWIU NIE JEŹDZI PSYCHATRA.
                              W przypadku problemów psychatrycznych wzywa się normalną(sic) karetkę, zwykle
                              przyjeżdża anestezjolog lub chirurg, rzadziej ktoś bez specjalizacji. W
                              pogotowiu nie ma nawet pediatry!
                              Nie sądzę, żeby dyspozytro przyjął wezwanie do dziwnie zachowującego się
                              dziecka. Zapyta co robi, a gdy usłyszy, że bije kolegów czy je papier - PO
                              PROSTU KARETKI NIE PRZYŚLE, bo pogotowie ratunkowe słuzy do zupełnie czegoś innego!
                              A jesli już oszuka się dyspozytora żaden lekarz nie zaryzykuje i nie zabierze
                              dziecka na psychatrię! Możesz mi wmawiać wiele, ale nie to - jeździłam kilka lat
                              w pogotowiu- znam tę instytucję od podszewki. Co prawda wiele lat minęło od
                              mojego ostatniego dyżuru, ale dosonale wiem co się tam dzieje.
                              Zgadzam się, że lekarz uczy się całe życie, ale niekoniecznie rzeczy nie
                              związanych z jego specjalizacją. Bo wtedy nie znałby się na niczym.
                              Powtarzam - bez współpracy rodziców nic nie można zrobić, a już szczególnie
                              wsadzić dziecka do szpitala psychatrycznego.
                              Oburza Cię nazwa "psychatryk" - tak, nazywamy szpitale psychatryczne
                              psychatrykami .I powiem więcej - często nazywamy chorych psychicznie -
                              psychicznymi. Tak jest i będzie, bez względu na to czy się to komuś podoba czy
                              nie. Oczywiście nikt nie mówi im tego wprost, ale między soba posługujemy się
                              tego typu okresleniami.
                              Można się zastanawiać, można dyskutować jaki jest stosunek społeczeństwa do osób
                              psychicznie chorych. Z moich obserwacji wynika, że jesli jest to osoba biorąca
                              regularnie leki, nie zdradzająca na co dzień objawów choroby psychicznej ,
                              normalnie funkcjonująca w społeczeństwie np. pracująca nie jest w żaden sposób
                              sekowana. Znam przypadek pracownika naukowego jednej z bardziej prestizowych
                              uczelni, który od czasu do czasu , gdy poczuł się źle był hospitalizowany. Nie
                              ukrywał choroby, jej zaostrzenie poprzedzała aura, chory sam wiedział co ma
                              zrobic i jak ma się zachować. Nikt nie robił z tego sensacji.
                              Natomiast ludzie boją się, i trudno im się dziwić, chorych psychicznie
                              zachowujących się agresywnie lub nieprzewidywalnie.
                              I choć nie jestem psychiatrą w czasie mojej pracy w pogotowiu zetknęłam się z
                              takimi zachowaniami ( jakoś nie wezwali psychatry tylko ....ginekologa-położnika).
                              Trudno dziwić się ludziom, że obawiali się potencjalnego "skoczka" czy
                              samobójcy, który raz już próbował otruć się gazem ( przy okazji mógł wysadzić
                              całą kamienicę i pozbawić zycia sąsiadów). Hipokryzją jest twierdzenie, że jest
                              inaczej.
                              Jest to trudny problem, ale dotyczący głownie rodzin osób chorych psychicznie. I
                              nie można obciążać tym całego otoczenia- szkoły, sąsiadów, kolegów itp. Nie
                              można wymagać od innych podporządkowania się , wiecznego ustępowania.
                              Wyrozumiałość także ma granice.
                              P.S. Mój mąż czytając ten post stwierdził, ze nigdy nie przekonam do swoich
                              racji rodzin dzieci z ADHD, ZA czy jakakolwiek chorobą psychiczną. Wszak nie od
                              dziś wiadomo, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.........
                              • moj_blog Re: do ewy2000 i nie tylko - raz jeszcze 29.06.05, 20:45
                                To prawda. W ten sposób nie przekonasz. Ja nigdzie nie napisałam, że masz się
                                uczyć z zakresu innej niż Twoja specjalizacji. Wręcz przeciwnie - pytałam o
                                nowości z Twojej specjalizacji i ich związek ze studiami, ale mniejsza z tym.
                                Kolejny raz odniosłaś się nie do mojego tekstu, ale do własnych wyobrażeń.

                                Wiesz, dlaczego mnie nie przekonasz do swoich racji? Bo Twoje racje są według
                                mnie "szowinistyczne" i nie przynoszą nikomu niczego dobrego. Oto dlaczego będę
                                się tego typu racjom przeciwstawiać. Nawet własne środowisko wartościujesz na
                                lepszych i gorszych podług SPECJALNOŚCI, nie zaś wiedzy. Bez żenady otwarcie to
                                przyznajesz. Tylko - tak jak napisałam - to tacy lekarze jak Ty powodują niechęć
                                tych nie-lekarzy do korzystania z porad lekarzy psychiatrów, sprzeciw itd. To Wy
                                tworzycie taki obraz ludzi, którzy mają dokładnie taki sam dyplom jak Wasz,
                                tylko zajmują się "psychicznymi" (dobrze, że nie napisałas "psycholami").

                                Już wiem - Ty wcale nie chcesz razem z nami, bodaj na tym forum, podyskutować o
                                tym, jak można z korzyścią przede wszystkim dla chorego rozwiązać te trudne
                                problemy. Ty chcesz po prostu wyartykułować swoją złość, rozczarowanie i gorycz.
                                Która skądś się tam wzięła.

                                Primum non nocere, Pani Doktor.
    • camel_3d nic z tego... 28.06.05, 08:31
      oczywiscie mozesz waczyc..ale co to da.. dzieci sa bardzo brutalne i zebys nie
      wiem jak walczyla to sie nic nie zmieni... A jezeli oczekujesz zrozuienia
      rodzicow to zapomnij. To jakbys oczekiwala, ze od dzis nie bedzie w
      spoleczenstwie dresiarzy.. male szanse.. niestey..
      • moj_blog Re: nic z tego... 28.06.05, 17:50
        Racja. W gruncie rzeczy co można zrobić? Można o tym pisać. Konkretne przypadki,
        konkretne sytuacje, można po prostu to nagłaśniać. Nie, nie żeby walczyć - tylko
        zeby upublicznić. Niech każdy sobie z tym zrobi co zechce.

        Dawno straciłam wiarę w to, że przekonam świat do Asperger Syndrome i do
        wielkości i geniuszu Dzieci z Syndromem. I do tego, że trzeba Im pomóc poradzić
        sobie z tymi w gruncie rzeczy drobiazgami w obliczu tego, co moga osiągnąć. Nie
        dociera. Bo One funkcjonują jako bezczelne, źle wychowane. A One po prostu mówią
        prawdę, mówią to, co myślą i nie widzą żadnego powodu dla którego miałyby to
        ukrywać. Bo dla nich fałsz czy obłuda to coś kompletnie niezrozumiałego. Ale
        nasz świat jest fałszywy, obludny... One muchy fizycznie nie skrzywdzą,
        dostosują się do regulaminu, o ile tylko nie będzie w regulaminie logicznych
        sprzeczności. Jesli znajda taką sprzeczność - momentalnie ją wyciągną,
        momentalnie jej uzyją (w słowach) przeciwko temu, kto to wymyślił.

        Ale One mają rację. I to ten obłudny świat nie ma racji. Niestety.
        Już nie walczę. Pisze o tym i walczę co najwyżej o prawa moje i mojego dziecka.
        Takie same jak innych. Walcze metodami świata. Bez zahamowan, niestety.

        To takie... przykre...

        Kiedyś Ktoś mi na blog przysłał historię i Młodym Naukowcu (dr chemii),
        podejrzanym o ZA. Wówczas jeszcze był studentem. Na egzaminie obowiązywał taki
        regulamin:
        test, są cztery warianty odpowiedzi, ale nie tylko jedna jest prawdziwa. Należy
        zaznaczyć wszystkie prawidłowe. Nie ma ujemnych punktów za zaznaczenie
        odpowiedzi błędnej (to ważne). Student wstał i dwukrotnie poprosił o powtórzenie
        regulaminu. Został nazwany kretynem, ze nie potrafi zrozumieć takich prostych
        zasad, na co upewnił się po raz trzeci, ze nie ma punktów ujemnych (publicznie),
        po czym stwierdził:
        - To ja w takim razie zaznaczam do każdego pytania WSZYSTKIE odpowiedzi.

        Oni po prostu tacy są.
        • aknee Re: nic z tego... 29.06.05, 00:28
          Obserwuje od dwoch lat funkcjonowanie dzieci z ADHD w szkole masowej i co
          widze? widze zdrowe dzieci, ktorym ADHD-owiec wbija nozyczki w cialo, widze
          nauczycielki wyzwane od "starej k..." (bo POPROSILA by pokazal nieodrobione
          zadanie domowe), widze przedszkolaka zbitego i nazwanego "glupia suka", widze
          dzieci stracane ze schodow, kopane, rzucane o sciane (nie przesadzam),
          POGRYZIONE (jak przez zwierzę) i wiem jedno: chocbyscie Panstwo nie wiem co
          mowili i jak bardzo mnie tu potepili - DZIECKO Z ADHD JEST NIEBEZPIECZNE DLA
          OTOCZENIA. Nauczyciel stojacy przodem do tablicy nie jest w stanie zapobiec
          wbiciu nozyczek w plecy, chocby byl Bog wie jak wyksztalcony. Nauczyciel jest
          czlowiekiem, po kilku dlugich latach studiow, marzen, planow zarabia 900zl i
          jest wyzywany od najgorszych; mam kolezanki pracujace, a raczej usilujace
          pracowac z wielkim oddaniem i poswieceniem w szkole, do ktorej uczeszczaja
          dzieci z porazeniem mozgowym, zespolem Downa, zanikiem miesni, rozmaitymi
          deformacjami. Ja sama organizuje i prowadze teatr dla dzieci uposledzonych w
          stopniu lekkim i umiarkowanym, mam w grupie dzieci na wozkach, mocno
          doswiadczone przez los. Jestesmy pelni zaangazowania, kochamy swoja prace, ale
          nasi chorzy podopieczni NIC Z NIEJ NIE WYNOSZA JESLI W POBLIZU JEST DZIECKO Z
          ADHD. Nauczyciel nie jest w stanie pracowac nie tylko z dzieckiem zdrowym, ale
          takze z dzieckiem specjalniej troski, jesli w klasie jest ADHD-owiec. Mimo
          kursow, szkolen i wielkiego zaangazowania NIE SPOSOB PROWADZIC ZAJEC. Dzieci z
          ADHD SA AGRESYWNE i niebezpieczne; mozecie mnie odsadzic od czci i wiary,
          mozecie slownie ukamienowac, ale to i tak nie zmieni faktu, iz dzieci z ADHD
          nie powinny chodzic do szkoly masowej, bo stanowia zagrozenie dla innych
          dzieci, o ktorych powoli zdajemy sie zapominac.
          • aknee Re: nic z tego... 29.06.05, 00:45
            I drodzy Panstwo, nie przesadzajcie. Nikt w dzisiejszych czasach nie nazywa
            dziecka "glupkiem", "debilem", czy jakkolwiek inaczej, bo za to mozna wyleciec
            z pracy. Nikt tego nie robi, nie uzywa takiego slownictwa. To juz sa
            rozdramatyzowane teorie przeczulonych rodzicow; nikt na wyzszej uczelni nie
            nazwie studenta kretynem. Nauczyciel moze stracic prace za to, ze podniesie na
            dziecko glos, nie ma prawa go w zaden sposob slownie ukarac, wiec prosze nie
            tragizowac i nie przytaczac zupelnie nieprawdziwych cytatow. Prosze wczuc sie w
            koncu, choc raz, w sytuacje rodzicow dziecka BEZ ADHD, dziecka, ktore np.
            zostalo pogryzione. Dziecko ma w szkole byc bezpieczne, a nie jest - wezcie to
            pod uwage. Kaleki chlopiec zostal ostatnio w mojej placowce, podczas przerwy,
            uchwycony za kark i tarmoszony tak, by jego glowa odbijala sie od schodow.
            Chwala Bogu, ze okrutny i niedouczony nauczyciel akurat byl kilka krokow od
            niego. Zaraz posypia sie gromy, ze przytaczam skrajne przypadki. Ale mnie to
            akurat zupelnie nie interesuje i nie dotknie, poniewaz wiem, ze kazdy przypadek
            ADHD jest skrajny. To o czym pisze, to nie sa wyjatki. To fakty. Ale nikt o tym
            glosno mowil nie bedzie, bo posadzi sie go o nietolerancje i okrucienstwo. A
            wiec jestem mimo opieki nad bardzo kalekimi dziecmi nietolerancyjna i okrutna,
            poniewaz walczylabym jak lwica, gdyby mojemu dziecku ADHD-owiec zrobil krzywde.
            Poruszylabym niebo i ziemie, by inne dziecko nie bylo wiecej krzywdzone. Czy to
            sie komus podoba czy nie.
            • aknee Re: nic z tego... 29.06.05, 00:56
              I jeszcze jedno - przeczytalam wnikliwie opis zachowania niejakiego Kuby, ktory
              przytoczyla pani Ewa, atakowana oczywiscie przez grono forumowiczow. Zmartwie
              Panstwa, ale to bardzo typowe zachowania dla dziecka z ADHD. To nie byl zwykly
              lobuz, niestety. Dzieci ze stwierdzonym przez psychiatre ADHD (widzialam
              orzeczenia na wlasne oczy) tak wlasnie sie zachowuja. Sa bezwzgledne,
              aroganckie, chamskie i bardzo bardzo okrutne. Dzialajace z prawdziwym chlodnym
              rozmyslem.
              • moj_blog Re: nic z tego... 29.06.05, 09:20
                Nie bedę dyskutowała z opinią co jest ADHD a co nie jest bo nie jestem
                psychiatrą. Znam dzieci z ADHD - to dobre, acz nadruchliwe dzieci, nigdy celowo
                nie skrzywdzą NIKOGO, ale sporowokowane przez "zdrowego" złośliwca rzeczywiście
                mogą krzywdę zrobić.

                "Debilu", "kretynie", "idioto" to stadnardowy zestaw słów który się słyszy w
                szkole. I nieprawda, ze można wylecieć z pracy. Może w jakiejś jednej na tysiąc
                sensownej placówce. Pozostałe to zwyczajne nauczycielskie bagno. Giną w tym
                bagnie dobrzy nauczyciele, z powołania, z serca. Są, na szczęście jeszcze są,
                ale jest ich coraz mniej. Coraz więcej w oświacie ludzi przypadkowych. I nie na
                swoim miejscu.

                Walczycie z ADHD, z ZA - okej. Chcecie odizolować te dzieci - ok. Prędzej czy
                później wyjdzie na wasze, bo tak uprzykrzycie życie dziecku swoją ignorancją, ze
                matka z dobrawoli dziecko zabierze, trudno się dziwić.

                "zdrowe", "sympatyczne" dzieci z poprzedniej szkoły Młodego też Go prowokowały,
                też Go próbowały wpuścić w maliny. I wprost powiedziały:
                - Bo my nie chcemy, zebyś tu został...
                Nikt normalny po czymś takim nie zostawi dziecka w takiej szkole.
                Znajdziemy dla naszych dzieci miejsca, ale uważajcie, zeby ta wasza krucjata nie
                przerodziła się w krucjatę przeciwko wam. Bo już coraz głośniej mówi się, ze nie
                umiecie uczyć, że poziom tych "zdrowych" podobno dzieci jest okropny, ze powinno
                się was poddać weryfikacji, bo połowa z was nie nadaje się na nauczycieli. Więc
                zastanowcie się, zanim zacznie walczyć z kolejnym chorym dzieckiem.

                Bo wszyscy rodzice tak naprawdę mają was mają dość. Jednoczą sie z wami tylko w
                obliczu problemu, jakim dla nich jest ADHD. Ale jeśli tego problemu nie będzie
                to obrócą się przeciwko wam. Prędzej czy później.

                Oczywiście są pojedyncze Miejsca, pojedyncze Szkoły. Nie można generalizowac.
                Ale... Stawaim, ze Takich Szkoł jest góra 10%.
                • czlowiek13 Re: nic z tego... 29.06.05, 09:59
                  moj_blog napisała:

                  > "Debilu", "kretynie", "idioto" to stadnardowy zestaw słów który się słyszy w
                  > szkole. I nieprawda, ze można wylecieć z pracy.

                  DOKŁADNIE. Nie można wylecieć z pracy za dużo gorsze postępki. Za bicie dziecka
                  z ZA też, bo umęczona i zrezygnowana matka zabierze je w końcy ze szkoły, a o
                  biciu dowie się po czasie.

                  Pod resztą wypowiedzi też podpisuję się obiema rękami...

                  Pozdrawiam
              • hella100 Re: nic z tego... 29.06.05, 10:35
                ojej, ile zajadlosci i jadu jest w Twoich postach. A ile niewiedzy!!! Nigdy nie
                chcialabym, zebys pracowala z moimi dziecmi, ani z synem, ktory ma ADHD ani z
                moja corka, ktora tego ADHD nie ma...
                I bron nas Panie od takich "pedagogow".
                I wiecej komentowac nie bede, bo nie warto...
              • diagnosta7 Re: nic z tego... 01.07.05, 02:52
                aknee napisała:

                >Dzieci ze stwierdzonym przez psychiatre ADHD (widzialam
                > orzeczenia na wlasne oczy) tak wlasnie sie zachowuja. Sa bezwzgledne,
                > aroganckie, chamskie i bardzo bardzo okrutne. Dzialajace z prawdziwym
                chlodnym
                > rozmyslem.

                Chetnie poznam badania potwierdzajace prawdziwosc tej charakterystyki.
            • beata966 Re: nic z tego... 02.07.05, 15:52
              Przykro mi, w dzisiejszych czsach, w zupełnie dobrych dwóch szkołach osobiscie
              spotkałam sie z problemem wyzywania dzieci od debilów, matołów, k... oraz
              dziwek. Osoby te nie utraciły z tego powodu pracy, zbieraja nagrody, a jedna z
              nich jest dyrektorem szkoły.
              • ewa2000 Re: nic z tego... 03.07.05, 09:22
                Nie jestem zwolenniczką ubliżania komukolwiek, używania tzw. słownictwa,
                wulgaryzmów itp.
                Krytykujesz - i słusznie- osoby, które nazywają uczniów "dziwkami".
                Dlaczego jednak równie krytycznie nie odnosisz się do sytuacji, w której robią
                to dzieci? A sama zostałam nazwana przez Kubę ADHD-owca "cipogrzebakiem" (
                jestem ginekologiem-połoznikiem).
                Dodam, że nie było to dziecko, które powtarza niezrozumiałe słowa, tylko 12-
                latek w pełni świadomy tego co mówi.
                A więc nauczycielom nie wolno, a dzieciom już tak? Czyzby Kali się kłaniał?
                • moj_blog Re: nic z tego... 03.07.05, 14:25
                  Ewo, obawiam się poważnie, że dziecko SAMO tego nie wymyśliło. Ono musiało to
                  gdzieś usłyszeć i powtórzyło jak papużka. Wracam do zapytania (retorycznego) co
                  to za dom, tego Kuby? Napisałaś to, co jest wiadome oficjalnie, ale ja się
                  obawiam, że prawda może być nieco inna. I rodzice tego Dziecka niewątpliwie w
                  jakiś sposób sfrustrowani (z dowolnego powodu) - też w jakiś sposób
                  odreagowywali. Zauważ: wypowiadałas się przeciwko nim (rodzicom) na forum
                  szkoły, nie jestem pewna czy to "okreslenie", którego użyło dziecko, nie było
                  czasem "określeniem" Twojej Osoby, użytym wczesniej np. przez matkę dziecka.

                  Myślę, że w przypadku Kuby zawiniła Szkoła. Przez brak wiedzy i konsekwencji w
                  działaniu. Prościej bowiem tylko słuchać obu stron i w duchu się modlić ("A nuż
                  nic się nie stanie, pogadają i pójdą...") niż zastanowić się poważnie jak
                  zaradzić (ale z sensem), jak pomóc - WSZYSTKIM w takim przypadku.

                  Sama wiesz, ze o poziomie ludzi nie decyduje dyplom studiów takich to a takich.
                  Na pewno znasz panie, które nie skończyły studiów, ale są kulturalne, eleganckie
                  i dobrze wychowane, zawsze umieją się znaleźc i panie, które mają mnóstwo
                  dyplomów, a są zwyczajnymi prostaczkami. nadal uważam, ze przypadku Kuby problem
                  tkwił w domu.

                  Powiedz mi - jak zachowała się matka tego chłopca w przypadku konfrontacji (po
                  jakimś zdarzeniu)? Chodzi mi o to, jak zareagowałaa, jak zwróciła się do
                  własnego dziecka, jak zwracał się do Was czy do innych dzieci? Pamiętasz?
                  • ewa2000 Re: nic z tego... 03.07.05, 15:14
                    Pamiętam bardzo dobrze. Na początku wspólnej drogi uważaliśmy, że Kuba jest
                    żywy, ruchliwy, no bo taki jest. Dzieci się docierały. Z czasem jego zachowanie
                    zaczęło odbiegać od normy ( nie chcę się powtarzać, asortyment
                    jego "wystąpień " opisałam, a było tego naprawdę bardzo duzo).
                    Pierwszą naszą reakcją była rozmowa z wychowawczyną, a ta miała już za sobą
                    rozmowy z matką Kuby. Wychowawczyni miała szerszy obraz sytuacji, my relacje
                    dzieci. Matka Kuby atakowała nauczycielkę, winiła wszystkich dookoła, domagała
                    się tolerancji ( stąd dziwnie znajome są mi Wasze posty), żądała poświęcenia
                    Kubie więcej uwagi.
                    Gdy sytuacja stała się trudna do zaakceptowania ( liczne skargi dzieci,
                    zniszczone prace, stracone lekcje) zaproponowaliśmy rodzicom Kuby ( byli oboje
                    na zebraniu), aby wspólnie poszukać rozwiązania.
                    Ktoś proponował obecność matki na lekcji albo korytarzu, ktoś konsultacje
                    psychatryczną, ktos powiedział coś niemiłego. Matka Kuby ( ojciec robił
                    wrażenie bardziej opanowanego) oświadczyła w napastliwy i agresywny sposób, że
                    jej dziecko jest po prostu zywe, a sprawą szkoły jest tak prowadzić lekcje, aby
                    Kubuś się nie nudził.
                    Oczywiście wywiązała się pyskówka - na zachowania Kuby napadło ( dosłownie)
                    kilkadzisiąt osób. Chcieliśmy jednego - poskromienia Kuby, spowodowania, aby
                    jego osoba nie dezorganizowała życia w klasie, nauki, nie stwarzała zagrożenia.
                    Kolejne rozmowy- indywidualne, grupowe, w obecności psychologa, dyrektorki,
                    innych nauczycieli sprowadzały się do jednego- Kuba jest dobry, pozostali źli.
                    Prezentowano moralność Kalego. Jeśli Kuba np. podarł rysunek koleżance - to
                    oznaczało, zdaniem jego rodziców, że nic się nie stało, bo dzieci takie są.
                    Jeśli owa koleżanka broniąc się przed kolejnym atakiem Kuby uderzyła go - była
                    natychmiast okrzyknięta chuliganem.
                    Nauczyciel był dobry tylko wtedy, gdy zajmował sie Kubą, natomiast, gdy
                    zauważył, że są i inne dzieci był juz skończonym idiotą. Osobą niedouczona,
                    która powinna zmienić zawód ( vide niektóre posty w tym wątku).
                    Nie wiem co wymyśliło a czego nie wymyśliło samo dziecko. Tym nie mniej sam
                    fakt, że powtarza to i owo świadczy o jego zaburzeniach.
                    Mój syn wielokrotnie słyszał język, jakim posługują się chirurdzy, i wierz mi,
                    nie powtarzał tego wszem i wobec, bowiem wiedział co mozna robić na zewnątrz a
                    czego nie. Kuba takich oporów nie miał. Wszystko mu było wolno.
                    Zadałam sobie trochę trudu i zajrzałam do obowiązującego w czasie moich studiów
                    podręcznika psychatrii ( Podstawy psychatrii M. Jarosza i S Cwynara). Ani słowa
                    o ZA, ani zdania o ADHD. Większość lekarzy po ukończeniu studiów i zdaniu
                    egzaminu opracowywanego na podstawie tego podręcznika nie miała nic wspólnego z
                    psychatrią. Mamy prawo nie wiedzieć o ADHD dokładnie nic.
                    • moj_blog Re: nic z tego... 03.07.05, 16:33
                      Czyli od samego początku bałagan organizacyjny. Ale szkoła stała pośrodku.
                      szkoła zachowała się nie tak. Czy Kuba podlegał jakiejś terapii? Bo to jest
                      podstawowy zarzut przeciwko rodzicom. Moze i to dziecko miało ADHD (W co wątpię,
                      albo przy dodatkowych innych zaburzeniach), ale nie wystarczy stwierdzić. Coś
                      trzeba jeszcze dalej robić. Natomiast z Twojego Postu wynika, ze mama Kuby
                      przyjęła do wiadomości ADHD i nie zrobiła z tym dalej nic. I znowu - nie jest
                      winne dziecko. Podejrzewałam, że w tym domu jest coś nie tak. Pytając o reakcje
                      mamy Kuby byłam ciekawa jak zachowuje się w sytuacji trudnej. Czy np. zwraca
                      uwagę dziecku (innym dzieciom), jakimi słowami, w jaki sposób - to wszystko to
                      jest część terapii. Bo do dziecka z ZA czy z ADHD trzeba zwyczajnie umieć mówić,
                      żeby odniosło to skutek. I nie wolno pod żadnym pozorem wrzeszczec, bo skutek
                      jest odwrotny. Tego się można nauczyć i wszystko jest w porządku, tylko wymaga
                      opanowania mówiącego. Częśc terapii, tak jak napisałam.

                      Trudno mieć pretensje do dziecka, że nie podlega terapii, bo rodzice mu jej nie
                      zabezpieczyli. To tylko chore dziecko. Ono samo sobie tej terapii nie zabezpieczy.

                      Jeśli naotmiast chodzi o to, ze Wy-Lekarze możecie nie mieć pojęcia o ZA czy
                      ADHD - ależ ja się z tym zgadzam. Ginekolog-połoznik nie musi na bieżąco takich
                      problemów rozwiązywac. I dlatego mówię o "winie" szkoły. Sama napisałaś że to
                      pani psycholog "zdiagnozowała" ADHD. Czyli coś teoretycznie musiała wiedzieć.
                      Ale jak widać za mało, zeby poprowadzić dziecko właściwą drogą. Gdyby
                      nauczyciele mieli chociaż podstawy (znajomośc elementarnych objawów i dalszą
                      drogę, czyli dokąd skierować itd.) to by się nie działo tak, jak się dzieje.

                      I teraz konsekwentnie:
                      - jeśli psycholog "diagnozuje" to żadna diagnoza, z całym szacunkiem, od tego
                      jest lekarz psychiatra
                      - jesli rodzic upiera się, ze dziecku nic nie jest albo odmawia leczenia -
                      należy faktycznie usunac dziecko ze szkoły, na to są regulaminy i przepisy,
                      przecież sama wiesz - jeśli rodzic się upiera, ze dziecko jest zdrowe całkowicie
                      - dziecko podlega regulaminom dla dzieci zdrowych, czyli za pierwsze
                      przewinienie cośtam, za drugie cośtam, a za trzecie bez oznak zmiany czy poprawy
                      - usunięcie ze szkoły.

                      Dlaczego szkoła tego nie zrobiła, stawiając tym samym pod ścianą matkę, która
                      NIE CHCE współpracować (bo tak wynika z Twoich opisów)?

                      Nie można nikomu pomóc wbrew niemu samemu. Tak się nieszczęsliwie złożyło że w
                      takich przypadkach jak ten opisywany przez Ciebie - ofiarą jest dziecko, a
                      winnym rodzic. Pomóc nalezy dziecku, ale o formie tej pomocy decyduje rodzic. I
                      dlatego do początku uważałam, że to z rodzicami Kuby jest coś nie tak, ze
                      dziecko moze i miało ADHD ale oprócz tego były inne zaburzenia. A moze to
                      dziecko było bite w domu? A moze w domu było szykanowane? A może było
                      molestowane? tego nie wiemy i nie oczekujmy, ze rodzic się do tego przyzna.

                      Ale jakkolwiek nie było - to nie była wina dziecka, natomiast cała niechęc
                      otoczenia skrupiła się własnie na nim, nie na rodzicach. To na dziecku skupiała
                      się nienawiść, złość i agresja. Na dzieku, które mało ze musiało samo sobie
                      poradzić z problemami, które je znacznie przerastały to jeszcze dodatkowo
                      musiało zbierać za "nieswoje". Chodzi mi o mądre rozgraniczenie. Jesli ustalamy,
                      ze WZAJEMNIE dajemy sobie szansę (bo KAŻDY na tę szansę zasługuje) to nalezy
                      precyzyjnie przestrzegać tych ustaleń. Ale to dotyczy obu stron.

                      Gdyby założyć inaczej - należałoby wszystkich przestępców eksterminować,
                      wszystkich chorych też - a przecież nie o to chodzi.
                      • ewa2000 Re: nic z tego... 04.07.05, 15:21
                        Nie twierdzę, że dom Kuby był normalnym domem, podejrzewam - sądząc po jego
                        zachowaniu-, ze rodzice nie raz przyłozyli mu pasem, ale TO NIE MY JESTEŚMY
                        GRUPĄ TERAPEUTYCZNĄ DLA KUBY CZY JEGO RODZICÓW.
                        Szkola robiła naprawdę bardzo wiele, czy wszystko nie wiem, nie znam mozliwości
                        działania dyrektora szkoły w tym zakresie.
                        Trzeba wszakże pamiętać, że była to szkola publiczna, do której uczęszczało po
                        ok. 150 dzieci na kazdym poziomie ( w 6 klasach było ich ok. 850-900).
                        Czy dyrektor, jego zastępcy, psycholog, pedagog maja choćby fizyczna i
                        organizacyjna mozliwość zajęcia się wszystkimi problemami prawie tysiąca
                        młodych ludzi? ( nie zapominajmy, że w szkole trzeba równiez, a może przede
                        wszystkim, uczyć, że walczy sie o pieniądze, o etaty, że pisze się niezliczone
                        ilości sprawozdań, że są rady pedagogiczne, kursy i szkolenia).
                        Czy cały sztab ludzi ma porzucić swoje zajęcia, nie uczyć nie mieć prywatnego
                        życia ( zaznaczam, że większość zatrudnionych w szkole osób to kobiety mające
                        rodziny, dzieci, mężów) i zająć się terapią rodziny Kuby?
                        Zgadzam się, że dziecku trzeba pomóc w sposób , na który wyrażają zgodę jego
                        rodzice, ale gdy nie ma chęci współpracy to jaka masz receptę?
                        Prawda jest, niestety, taka, że i szkoła, i rodzice innych dzieci nie mają
                        żadnego ruchu.
                        Nie przeczę, że polska oświata- podobnie jak słuzba zdrowia czy wymiar
                        sprawiedliwości - wymaga zmian, reform. Tym nie mniej rodzice zwykłych
                        publicznych szkół nie mają wpływu na jakiekolwiek zmiany. Nauczyciele zaś
                        minimalny.
                        Być może gdyby klasy liczyły max 20 osób, szkoła zatrudniała, psychologa w
                        pełnym wymiarze godzin, pedagoga, pediatrę lub choćby pielęgniarkę, dostęp do
                        dziecięcego psychatry byłby w zasiegu ręki i na zawołanie ( telefon pediatry do
                        psychatry, który w ciagu 2 godzin pojawia się w szkole i bada dziecko), gdyby
                        oprócz nauczyciela na korytarzu dyżurował wychowawca, który zajmie się
                        dzieckiem sprawiającym trudność nikt nie stawiałby sprawy na końcu noża.
                        Niestety, takiego wizerunku polskiej szkoły szybko nie będzie. Trudno zatem,
                        aby w olbrzymiej szkole ktokolwiek traktował dziecko indywidualnie, nauczyciel
                        musi dostosować się do większości i być bezwzględnym.
                        A tak na marginesie - wyobraź sobie klasę, w której jest dziecko z ADHD, ZA,
                        dysgrafik, dyslektyk, dziecko z rodziny patologicznej ( ojciec alkoholik, matka
                        prostytutka zapraszająca na noce "wujków"), dziecko z rodziny skrajnie biednej
                        ( rodzice bezrobotni i bez prawa do zasiłku), które nie je sniadań i słabnie na
                        lekcjach z głodu, dziecko z problemami emocjonalnymi ( bo matka wyszła zamąż,
                        dziecko nie znosi ojczyma i ma się urodzić przyrodnia siostra), dziecko w
                        skrajnym stresie ( bo tata biznesmen został aresztowany) no i kilkanaścioro
                        dzieci z normalnymi problemami 10-12 latków. Komu ma w pierwszej kolejności
                        pomóc nauczyciel? Ile czasu może poświęcić każdej rodzinie? Które problemy są
                        ważniejsze, a które mozna zbagatelizować? No i nie zapomnijmy także, że trzeba
                        czasem i uczyć- wszak po VI klasie czeka dzieci sprawdzian.
                        • moj_blog Re: nic z tego... 04.07.05, 22:32
                          Wszystko to, co napisałas o polskiej oświacie to rpawda, tylko widzisz - to nie
                          jest wina dzieci. A ministerstwa wola wydać pieniąze na nową fontanne na
                          ryneczku niż na szkołę. Ale to też nie jest wina dzieci.

                          Co się zaś tyczy terapii dla ZA - ależ ona jest bardzo prosta. Na ZA nie wolno
                          krzyczeć, nie wolno go wyzywać od debili, nalezy go wysłuchać i nalezy mu
                          przypominac o pewnych rzeczach. Każdą nawet najdrobniejszą codzienną sytuację
                          można wykorzystac. Prosta, ale właściwie wypowiedziana uwaga potrafi zdziałać
                          cuda. To tak dużo? To zdaje się fundamenty pracy nauczyciela. I chyba nie ma w
                          tym nic odkrywczego. Czy to tak dużo nauczyć dzieci:
                          - nie bij
                          - nikogo nie wyszydzaj
                          - nie używaj przemocy
                          - bądź zwyczajnie po ludzku miły
                          - bądź uczciwy
                          i konsekwentnie tego wymagać.

                          To tak dużo? A dziecku z ZA w szkole to wystarczy. Ono nie potrzebuje niczego
                          więcej. Tym się różni od ADHD (na nieszczęście dla ADHD).

                          Gdyby w szkole uczyli normalni ludzie, o przyzwoitych zasadach (mówie o
                          statystycznej szkole), gdyby byli jednoznaczni i konsekwentni - problem ZA by
                          zwyczajnie nie istniał.

                          Jeśli natomiast chcesz wiedzieć jakie są NAPRAWDĘ dzieci z ZA - poczytaj trochę
                          o tym zaburzeniu. I się zdziwisz - bo tam nigdzie nie ma słowa na temat
                          złośliwości, wyrachowania, czy przemocy wobec innych. Wręcz przeciwnie -
                          wszędzie jest napisane, ze takie dziecko pada ofiarą. Zdrowych,
                          • roman.gawron Re: nic z tego... 04.07.05, 22:55
                            moj_blog napisała:

                            > Na ZA nie wolno krzyczeć, nie wolno go wyzywać od debili, nalezy go wysłuchać
                            > i nalezy mu przypominac o pewnych rzeczach.

                            E, z takim to spokojnie mogę pracować w grupie smile
                            • moj_blog Re: nic z tego... 05.07.05, 13:23
                              Oczywiście, że tak.
                              Ono może Ci zdezorganizować lekcję, to prawda, ale tylko wówczas, jeśli
                              zareagujesz nerwowo. Na przykład:
                              Młody został zawezwany do tablicy na matematyce.
                              Rozwiązał zadanie, ale popełnił błąd.
                              Nauczycielka zwraca mu uwagę, że w rozwiązaniu jest błąd.
                              Młody twierdzi stanowczo (i tu wychodzi ZA), że błędu nie ma.
                              Nauczycielka ponawia uwagę.
                              Młody odmawia poprawienia.
                              Nauczycielka się wścieka i mówi, ze Młody jest dziwadło i kto to widział
                              dyskutować z nauczycielem.
                              Młody się wścieka o nazwanie "dziwadłem"
                              Nauczycielka się wścieka, że Młody się wścieka.
                              Klasa ma ubaw po kokardy.

                              A wystarczyło po pierwszej odmowie powiedzieć krótko i stanowczo:
                              - Proszę usiąść i rozwiązać zadanie jeszcze raz na kartce. Po lekcji sprawdzę i
                              porozmawiamy.

                              Bo takie są ZA.
                              Zgadzam się, że trzeba o tym wiedzieć. Że ZA wymagają czasu na wytłumaczenie im
                              pewnych rzeczy i w sytuacji nieprzewidywalnej zwyczajnie się "gubią" i się
                              zachowują jak "nakręcone". W opisanej sytuacji Młody już w ogóle zapomniał o co
                              chodziło, że chodziło o rozwiązanie zadania, że w zaproponowanym rozwiązaniu
                              jest błąd - zapamiętał tylko słowo "dziwadło" i diabli go wzięli, że dorosły -
                              nauczyciel go "przezywa" na lekcji, przy klasie itede.

                              Ta kaurat sytuacja skończyła się tak, że Młody stwierdził (pod tablicą), ze to
                              nie w porządku, zeby nauczyciel używał takiego słownictwa w czasie lekcji, po
                              czym został usunięty z klasy i wyrzucony do wychowawcy. udał się do wychowawcy,
                              wściekły jak nieszczęście, wpadł jak bomba na jakąś lekcję i histerycznie zaczął:
                              - I widzi pani? I znowu ja... Dlaczego ciągle ja? Dlaczego ciągle ktoś mnie
                              wyzywa? I to nauczyciel?
                              Na co wychowawca (mądra osoba) stwierdziła krótko:
                              - A dlaczego ciągle ja? Ty już jesteś dzisiaj czwarty, który mi dezorganizuje
                              pracę, wpada w trakcie lekcji z inną klasą... (itd.)
                              Na co Młody (grzecznie i pokornie):
                              - Ojej, no faktycznie, ja panią STRASZNIE przepraszam, już wychodzę, proszę się
                              nie gniewać, to się więcej nie powtórzy...
                              Po czym dyskretnie spłynął i do dzwonka odczekał na korytarzu, bo się bał wrócić
                              na tę matematykę.
                              • ewa2000 Re: nic z tego... 05.07.05, 15:08
                                A ja mam jedno małe pytanko: Co maja robić inni uczniowie w klasie, gdy
                                nauczycielka dyskutuje z młodym? Cierpliwie czekać i z poważna mina
                                przysłuchiwać się wymianie zdań?
                                I jeszcze jedno - nauczycielowi płacą za konkretna pracę NA LEKCJACH - przerwy
                                ma po to, żeby odetchnąć, nabrać dystansu do uczniów- choćby po to, zeby nie
                                uzywać głosu. W szkole pracują ludzie a nie cyborgi z nieograniczoną
                                cierpliwością. Może na przerwie zamiast dyskutować o zadaniu - na to jest czas
                                na lekcji - nauczyciel chce zrobić siusiu?
                                Natomiast PO lekcjach nikt nie ma prawa angażować nauczyciela w ekstra zajęcia.
                                To jest już jego prywatny czas - ma prawo wyjść do swoich zajęć, swoich dzieci.
                                Tego typu dysputy , po lekcjach, na przerwach, później są możliwe własnie w
                                placówkach integracyjnych, gdzie jest jeszcze jeden nauczyciel, który ma na
                                rozmowy czas ( choćby po lekcjach), bo mu się za to placi. Może także inaczej
                                rozmawiać, bo i audytorium mniejsze i druga dorosła osoba w czasie zajęć.
                                Szkoły integracyjne nie są szkołami dla dzieci opóźnionych w rozwoju. Są to
                                placówki dla tych, które wymagają szczególnej troski, nawet gdy są super
                                inteligentne.
                                • moj_blog Re: nic z tego... 05.07.05, 17:12
                                  Ewo, zlituj się wink))

                                  Od początku dyskusji na tej stronie mówiłam, ze Młody jest w szkole
                                  integracyjnej. Bo jest. W dodatku płatnej.

                                  Dyskusja na lekcji była ewidentną winą nauczyciela - zaproponowałam właściwe
                                  rozwiązanie, które w ogóle by do tej dyskusji nie doprowadziło. Opisana sytuacja
                                  jest przykłądem jak neiwłaściwie może się zachować nauczyciel zarówno w stosunku
                                  do Młodego (bo niczego nie osiągnął, a zdezorganizował lekcję drugiemu
                                  nauczycielowi) jak i do reszty klasy.

                                  Ewo, Ty tego nie zrozumiałas?????
                                  • diagnosta7 Re: nic z tego... 05.07.05, 17:26
                                    Toz to o elastycznosc chodzi. Niemal kazdy zawod tego wymaga, a juz szczegolnie
                                    praca z "materialem ludzkim".Przeciez i Ty Ewo spotykasz roznych pacjentow i
                                    czasem(albo i czesto)trzeba sie dostosowac do sytuacji. Rozumiem,ze porod
                                    odbierzesz i od prostej kobieciny i od pracownika naukowego, od chama i
                                    chodzacej wrazliwosci. Ze nie wspomne o nietypowych przypadkach. Musisz wiec
                                    byc elastyczna i otwarta na nowosci, bo tego wymaga Twoja praca.I zawod
                                    nauczyciela takze.
                                    • ewa2000 Re: nic z tego... 05.07.05, 18:55
                                      Tak, poród odbiorę i od prostej kobiety i od pracownika naukowego, i od
                                      nosicielki wirusa HIV tylko...........zrobię wszystko, aby na jednej sali nie
                                      leżały wszystkie trzy panie, choć rodziły tego samego dnia i, teoretycznie,
                                      mogłabym nie dostrzegać pewnych różnic . A dlaczego Choćby dlatego, że te trzy
                                      panie tak bardzo różniące się od siebie będą stwarzały liczne konfliktowe
                                      sytuacje.
                                      Wielokrotnie interweniowałam, gdy dochodziło do awantur, bo jedna pani
                                      wycierała się ręcznikiem drugiej pani itp.
                                      Zdarzają sie sytuacje dramatyczne- urodzi się dziecko z wadą letalną lub wręcz
                                      martwe. Matka musi jeszcze kilka dni pozostać w szpitalu. Czy zatem można kłaść
                                      szczęśliwą matkę zdrowego dziecka i kobietę przeżywającą tragedię do jednej
                                      sali? Z punktu widzenia połózniczego nie ma przeciwwskazać- obie są po
                                      porodach, natomiast spoglądajac na to z innej strony byłoby to zbrodnią . I ja
                                      w ten sposób rozumiem elastyczność. Stosuję określoną selekcję, segregację-
                                      mozna to nazwać w różny sposób. Staram się rozmawiać z każdą z pacjentek
                                      zrozumiałym dla niej (!) językiem i dobieram słowa, które ona(!) potrafi
                                      zrozumieć, biorac pod uwagę i status społeczny i wykształcenie i kulturę
                                      osobistą. Nie mogłabym jednak tego zrobićw jakimś stopniu nie segregujac.
                                      • diagnosta7 Re: nic z tego... 05.07.05, 20:03
                                        ewa2000 napisała:
                                        >>Stosuję określoną selekcję, segregację-
                                        mozna to nazwać w różny sposób. Staram się rozmawiać z każdą z pacjentek
                                        zrozumiałym dla niej (!) językiem i dobieram słowa, które ona(!) potrafi
                                        zrozumieć, biorac pod uwagę i status społeczny i wykształcenie i kulturę
                                        osobistą. Nie mogłabym jednak tego zrobićw jakimś stopniu nie segregujac.

                                        I tu jest clue. Ty nie segregujesz tylko indywidualizujesz. Wykazujesz sie
                                        elastycznoscia i wrazliwoscia na rozne potrzeby. Masz do czynienia z roznymi
                                        ludzmi i przypadkami i tak tez je traktujesz.I to jak ulal pasuje do sytuacji
                                        szkolnej! Tam sa dzieci, ktore ucza sie latwiej badz trudniej, lepiej lub
                                        gorzej wychowane, przystosowane, o roznych temperamentach, osobowosciach,
                                        umiejetnosciach spolecznych. W tym wlasnie rzecz.
                                        • ewa2000 Re: nic z tego... 05.07.05, 21:46
                                          Nie chodzi tu o słowa- czy segreguję czy indywidualizuję czy też rozdzielam -
                                          mozna to nazwać różnie, tym nie mniej zdaję sobie sprawę- i tu się chyba
                                          zgadzamy -, że narkomanka na głodzie będzie przeszkadzała każdemu ( jednak
                                          urodzić gdzieś musi i też ma prawo do opieki) tym nie mniej szybciej znajdzie
                                          wspólny język(?) z naudużywającą alkoholu prostytutką niz np. z nauczycielką
                                          polskiego. I pełniąc obowiązki lekarza dyżurnego położę te dwie panie razem
                                          narażając je na wzajemne znoszenie swoich niedogodności zas oszczędzę
                                          nauczycielkę, pracownicę banku czy dentystkę.
                                          • diagnosta7 Re: nic z tego... 05.07.05, 22:16
                                            To raczej bajka, bo zazwyczaj chorego kladzie sie tam, gdzie jest
                                            miejsce.Dzieci rodzilam smile
                                            Ale nie o tym.Wlasnie praca nauczyciela polega na tym, aby umiejetnie dobierac
                                            formy pracy do potrzeb roznych uczniow.Po to, by wiedzial kogo np.dobrac do
                                            pracy w grupie, a kto na pewno w pewnej konfiguracji znalezc sie nie
                                            powinien.Jak zaaranzowac uklad klasy szkolnej, aby byc maksymalnie
                                            efektywnym.Szuka wiec dla dziecka odpowiedniego "miejsca",tak jak Ty szukasz
                                            dla pacjentek,uzywa roznych narzedzi, ale sie go z tej klasy nie pozbywa.
                                            I miedzy slowami segregacja i indywidualizacja istenieje zasadnicza roznica,
                                            chocby w konotacji, ktora niesie w obu przypadkach zupelnie inna wartosc.

                                  • ewa2000 Re: nic z tego... 05.07.05, 18:39
                                    Jesli dziecko jest w szkole integracyjnej ( w ferworze dyskusji mogłam tego
                                    jednego słóweńka nie doczytać- przepraszam), masz prawo mieć pretensje do
                                    nauczyciela.
                                    Ja natomiast piszę o dzieciach ze szkół nie integracyjnych, publicznych lub
                                    niepublicznych ( to nie ma znaczenia).
                                    • beata966 Re: nic z tego... 05.07.05, 21:34
                                      Czy sugerujesz, że w państwowej zwykłej szkole uczeń nie ma prawa na przerwie
                                      porozmawiać z nauczycielem? Nauczyciel nie poświęci mu choć 10 minut po
                                      lekcjach? Nie może zwrócić się o pomoc?
                • beata966 Re: nic z tego... 05.07.05, 18:48
                  Ewo, Ty chyba sobie ze mnie żartujesz. Ręce opadają, jak czyta się takie opinie
                  jak Twoja. Wiesz dlaczego krytykuję nauczyciela? Bo on ma wychowywać, ma
                  pomagać dzieciom w trudnych dla niego okresach, bo TO JEST DOROSŁY CZŁOWIEK.
                  Rozumiesz? A może nie? Bo podjął się takiego a nie innego zadania. Może 12 -
                  latek dla Ciebie jest już partnerem, któremu trzeba "odbić piłeczkę" jak
                  obraża? Dla mnie nie. Jesteśmy dorosłymi ludźmi, mamy wykształcony system
                  nerwowy, za nami wiele już doświadczeń życiowych. Dla wyjaśnienia Ewo, jestem
                  nauczycielem.
          • czlowiek13 Re: nic z tego... 29.06.05, 09:54
            aknee napisała:

            Nauczyciel nigdy nie będzie spełniał swojej roli, choćby nie wiem jak był
            wykształcony, jeśli nie będzie po prostu dobrym, mądrym człowiekiem.
            A to jest niezależne od wykształcenia.

            > Nauczyciel jest
            > czlowiekiem, po kilku dlugich latach studiow, marzen, planow zarabia 900zl

            I niska płaca zwalnia od bycia dobrym i mądrym? Też jestem po kilku latach
            studiów i dodatkowych szkoleń. To, czym teraz się zajmuję nie ma z nimi nic
            wspólnego. Wymaga ciągłego dokształcania się. Robię to na własną rękę. Nie
            czuję się z tego powodu bohaterem. Nie uważam, by moje problemy bytowe,
            sytuacja gospodarcza kraju czy inne czynniki upoważniały mnie do wyłączenia
            sumienia.


            > jest wyzywany od najgorszych; mam kolezanki pracujace, a raczej usilujace
            > pracowac z wielkim oddaniem i poswieceniem w szkole, do ktorej uczeszczaja
            > dzieci z porazeniem mozgowym, zespolem Downa, zanikiem miesni, rozmaitymi
            > deformacjami. Ja sama organizuje i prowadze teatr dla dzieci uposledzonych w
            > stopniu lekkim i umiarkowanym, mam w grupie dzieci na wozkach, mocno
            > doswiadczone przez los. Jestesmy pelni zaangazowania, kochamy swoja prace,
            ale

            A jak sądzisz dlaczego łatwiej Wam pracować z takimi dziećmi? Bo one wzbudzają
            litość. Łatwo się nad nimi litować, bo ich upośledzenie jest dobrze widoczne.
            Bo one nie są kontrowersyjne. Lituję się = ach jakim jestem dobrym
            człowiekiem...

            Dzieci z ZA, ADHD też są doświadczone przez los. Trudno dyskutować, które
            bardziej. Są doświadczone w inny sposób, w sposób który trudno zrozumieć. Mają
            pecha bo przy swoim "upośledzeniu" bardzo często są niezwykle inteligentne.
            Dlaczego w takim razie mają taki problem ze nauczeniem się właściwych (w naszym
            społecznym rozumieniu) zachowań??? Bo na tym w dużym uproszczeniu polegają te
            zaburzenia.

            Pozdrawiam

    • moj_blog Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 29.06.05, 10:27
      W Imieniu Matek Aspergerów bardzo proszę Wszystkich Przyjaciół ZA i ADHD o
      wyrażenie poparcia dla działań Rodziców Dzieci z ADHD.

      Nie ma przymusu - jeśli nie popierasz, jeśli nie zgadzasz się z naszym zdaniem -
      możesz nie klikać. Ale przynajmniej nie utrudniaj.

      DZIĘKUJEMY
      --------------------
      <a
      href="http://bezprzedawnienia.blox.pl/html/1310721,262146,13.html;jsessionid=86F4252B0131FF699B9B282976EDA787.tomcat3?370479">Niezwykłe
      Dziecko w zwykłym świecie</a> - kliknij, żeby przeczytac list otwarty na temat ADHD
      • moj_blog Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 29.06.05, 10:29
        Przepraszam Was, ale zepsuło mi odsyłacz sad

        www.bezprzedawnienia.blox.pl
        • hella100 Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 29.06.05, 10:36
          Droga Blog, podziwiam Cie, ze jeszcze chce Ci sie walczyc z wiatrakami...
          pozdrawiam
          • moj_blog Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 29.06.05, 11:12
            Ja zwyczajnie nie mam innego wyjścia. Czy mi się chce? No mnie się musi chcieć.
            Bo, widzisz - patrzę na Młodego...
            - Mamo, a co to za forum?
            - A to jest forum o dzieciach z ADHD...
            - A co to jest ADHD?
            Tu opowiedziałam skrótowo, w wersji dla czternastolatka co to jest ADHD.
            - Aha. - powiedział - No, to ja chyba mam odwrotność... Ale w sumie... Oni mają
            tak samo jak ja...

            Bo czasem sobie myślę - czy ZA, czy ADHD - Oni muszą WIEDZIEĆ, że jest ktoś, kto
            nie pozwoli Ich tak po prostu zepchnąć na margines, tylko dlatego, że mieli
            wątpliwe szczęście urodzić się z taką przypadłością. Chociaż jeden ktoś dla
            Takiego Jednego Dziecka.
    • jamajka79 Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 29.06.05, 11:27
      Boże jak słysze słowo " ADHD-owca " to aż mnie mdli mam wrażenie że pan
      RomanGawron chciałby wogóle wyeliminować z życia osoby które wjakis sposob
      odbiegają od normy tylko czym jest ta norma sama sie zastanawiam?
      • hella100 Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 29.06.05, 13:11
        Jamajko, mnie, jako matke dziecka z ADHD nie razi slowo ADHDowiec, duzo
        bardziej boli mnie okreslenie "potworek" i to z ust "lekarza...
        • diagnosta7 ewa-kolejny raz 01.07.05, 02:42

          >>Co bym zrobiła gdyby moje dziecko miało ADHD? POŚWIĘCIŁABYM SIĘ i robiła
          wszystko, aby było prawidłowo leczone i żeby przebywało w odpowiednim
          środowisku ( klasie integracyjnej). Gdyby sytuacja tego wymagała przestałabym
          pracować i zajęłabym się dzieckiem. Bez względu na moje ambicje zawodowe czy
          sprawy finansowe.

          Większość rodziców to właśnie robi. Odpowiednie środowisko nie znaczy w każdym
          przypadku klasa integracyjna, ponieważ niektóre dzieci nie nadają się do
          nauczania zbiorowego. Nie zawsze tez w klasie integracyjnej pracują odpowiednio
          przygotowani nauczyciele, wiec problemy mogą być te same co w klasie ogólnej.
          Terapia jest niezwykle kosztowna i zrezygnowanie z pracy jest często
          równoznaczne z rezygnacja z terapii.

          >> P.S. Córeczka mojej koleżanki ma dziecięce porażenie mózgowe. Matka -
          lekarka
          zrezygnowała z pracy i zajmuje się WYŁĄCZNIE dzieckiem. Rehabilitacja,
          ćwiczenia, indywidualne zajęcia. Też tak mozna, ale to trudniejsze niż
          zwalanie "terapii" na otoczenie.

          Rodzice, którzy rozumieją problem poddają dzieci leczeniu oraz terapii. Częścią
          terapii jest jednak uczestnictwo dzieci w „normalnym” świecie. Izolacja
          pogłębia problemy i nie przygotowuje do dorosłego życia.

          >>Od mojego pierwszego postu głoszę pogląd, że klasy integracyjne są
          odpowiednim
          miejscem dla dzieci z ADHD.

          Niekoniecznie są odpowiednim miejscem. Zależy od przygotowania kadry. Nie
          zauważyłam, by rodzice uciekali od takich rozwiązań, bo klasy integracyjne są
          mniej liczne i uwaga nauczycieli jest bardziej zindywidualizowana. Nawet
          rodzice „zdrowych „ dzieci chętnie zapisują je do klas integracyjnych z wyżej
          wymienionych powodów.

          >>To potwierdza tylko moja lansowaną od początku tezę- dzieci z ADHD nie
          powinny
          uczyć się w normalnej szkole, a jesli już rodzice muszą znaleźć czas,
          pieniądze, energię do tego, aby spowodować, by ich dziecko nie było uciążliwe
          dla otoczenia.

          Jednostkowe przypadki nie potwierdzają Twojej tezy, ponieważ nie opisują całej
          prawdy.
          Znów się musze powtórzyć.
          -nie wszystkie dzieci nadają się do szkol masowych
          -te, które się nadają musza mieć do czynienia z przeszkolona kadra
          -konieczna jest współpraca specjalistów, rodziców i szkoły -tylko to zapewni
          sukces
          -przepisy MENiS gwarantują możliwość umieszczania dzieci w placówkach masowych,
          nie gwarantują zaś odpowiedniego przygotowania nauczycieli, czyli- trzeba zmian!

          >>Uważam, że zdiagnozowane ADHD jest podstawą, aby ubiegać sie o naukę w
          klasach
          integracyjnych.

          Nie w każdym przypadku.

          >>.Ale warunkiem
          pozostania w szkole powinno być to, że na skutek dysfunkcji nie ucierpi
          naprawdę żadne(!) dziecko. I jeszcze jedno - dzieci wyczuwają "inność", prędzej
          czy później z nadpobudliwego i nieprzystosowanego dziecka robia klasowego
          błazna.

          Żadne dziecko nie powinno cierpieć w szkole z żadnego powodu. Znaleźć ofiarę
          łatwo, nie musi to być dziecko z zaburzeniami. W mojej szkole podstawowej był
          chłopiec, który stracił włosy w wyniku choroby. To nie dzieci z ADHD ściągały
          mu czapkę z głowy. Dzieci naznaczają kozla ofiarnego z byle powodu i rola
          dorosłych jest nie dopuszczać do tego, niezależnie kto i z jakiego powodu
          zachowuje się okrutnie.

          >>Pytacie jaki to był dom - normalny. Rodzice z wyższym wykształceniem ( ojciec
          chyba architekt, matka ekonomistka), nieco młodszy normalnie zachowujący się
          brat, który wstydził się za Kubę.

          Rodzice z wyższym wykształceniem nie gwarantują normalnego domu i sytuacja,
          która opisałaś pokazuje, ze prawdopodobnie rodzice byli winni zaniedbań. Winna
          tez była szkoła, ze dopuściła do tak dramatycznej sytuacji.

          >>Zgadzam się, że każda jednostka chorobowa wymaga innej terapii. Kuba miał
          zdiagnozowane przez szkolnego psychologa ADHD.
          Jak już wspomniałam nie jestem psychatrą, o ADHD- do momentu spotkania z Kubą-
          nie wiedziałam nic. Jego osoba sprawiła, że coś tam poczytałam. Są opinie, że
          ADHD jest rodzajem schizofrenii - o ile prawdziwe- nie mnie oceniać.

          Psycholog nie mógł zdiagnozować, tym bardziej, ze leczenie połączone bywa z
          farmakoterapia. Nie te uprawnienia.
          Nie słyszałam nigdy o ADHD jako odmianie schizofrenii. Skąd ten wynalazek?

          >>Piszesz, że bez względu na okoliczności nie była to wina dziecka. Tak lub
          nie,
          ale stań w skórze gnębionych dzieci. Czym one zawiniły? Chciałabym uzyskać
          odpowiedź!

          Już pisałam : to nie wina dziecka tylko dorosłych. Rodziców, którzy
          prawdopodobnie zaniedbali problem i szkoły, która nie umiała sobie z wyzwaniem
          poradzić i popełniła szereg błędów prowadzących do sytuacji ekstremalnej.

          >>P.S. Mój mąż czytając ten post stwierdził, ze nigdy nie przekonam do swoich
          racji rodzin dzieci z ADHD, ZA czy jakakolwiek chorobą psychiczną. Wszak nie od
          dziś wiadomo, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.........

          Dlaczego na podstawie jednego przypadku chcesz przekonać o izolowaniu dzieci z
          zaburzeniami? Możesz twierdzić, ze szkoły bardzo często nie są gotowe do
          nauczania rożnych dzieci. To prawda i czas to zmieniać. Nikt nie uważa, ze
          dziecko, które jest groźne dla otoczenia może w nim przebywać bez ograniczeń i
          wyłącznie na życzenie rodziców. Istnieją prawne uregulowania, które szkoła
          powinna znać. Natomiast Twoje twierdzenie, ze wszystkich chorych czy „innych”
          należy izolować jest po prostu niehumanitarne i nie przystoi lekarzowi.
          Świadczy niestety o nikłej wiedzy i schematycznym myśleniu.
          Chciałabym, aby to było jasne : nie uważam, ze w sytuacji, która opisałaś racje
          mieli rodzice chłopca. Dyskusja tutaj prowadzona jest dużo szersza i nie
          dotyczy wyłącznie dzieci z ADHD, o czym zdajesz się zapominać. Dotyczy
          natomiast rożnych sytuacji, przypadków, doświadczeń, które można potraktować
          odpowiednio opierając się na badaniach, nie subiektywnych odczuciach. Na
          podstawie złego doświadczenia nie można generalizować. Na podstawie jednego
          dobrego- również nie.Tak tez jest w naukach medycznych.Na jakiej wiec podstawie
          chcesz izolowac dzieci "inne"? Latwo taka kategorie "nie nadajacych sie"
          poszerzac. Mozna tu wsadzic dyslektykow, dysotografikow uznajac,ze opozniaja
          nauke innych, ze trzeba specjalnych regulacji dla tych dzieci(dluzszy czas na
          egzaminie np.)To juz nie jest norma, tylko odstepstwo od regul na rzecz jakiejs
          malej grupy. A dziecko chorobliwie niesmiale. Nie odzywa sie przy calej klasie-
          oddac do szkoly specjalnej, bo tu sie trzeba odzywac.Mozna mnozyc
          przyklady "innych". Gdzie postawisz granice, ktora nie pozwoli izolowac?

          A punkt widzenia nie zależy od punktu siedzenia wyłącznie. Nie mam dzieci
          zaburzonych, ale pewne sprawy są po prostu oczywiste. To chyba kwestia
          wychowania.


          • iwona962 Re: ewa-kolejny raz 02.07.05, 21:30
            Nie czytałam tego co było powyżej... ale wiem jedno. NIE pozwolę , aby moje
            dziecko, które jest grzeczne, uczy się bardzo dobrze... bo takie jest...bo tak
            je wychowaliśmy... miało cierpieć przez inne.
            Wiem, że jest taka choroba... ale to nie znaczy, że inni mają z jej powodu
            cierpić. Jak mam wytłumaczyć swojej 7-letniej córce, że jak ją bije bez powodu
            Grześ to jest OK? Jak jej mam wytłumaczyś, kiedy mówi, że nie zrozumiala nic z
            nowej lekcji bo pani musiała uspokajać Grzesia?
            Przepraszam.. ale moje dziecko jest równie ważne i nie widzę powodu by
            cierpiało bo inne jest nadpobudliwe.
            To WY się do nas PRZYSTOSUJCIE , aby nasze dzieci cierpiały..bądźcie
            TOLERANCYJNI.
            • diagnosta7 Re: ewa-kolejny raz 02.07.05, 22:07
              iwona962 napisała:

              > Nie czytałam tego co było powyżej... ale wiem jedno. NIE pozwolę , aby moje
              > dziecko, które jest grzeczne, uczy się bardzo dobrze... bo takie jest...bo
              tak
              > je wychowaliśmy... miało cierpieć przez inne.
              > Wiem, że jest taka choroba... ale to nie znaczy, że inni mają z jej powodu
              > cierpić. Jak mam wytłumaczyć swojej 7-letniej córce, że jak ją bije bez
              powodu
              > Grześ to jest OK? Jak jej mam wytłumaczyś, kiedy mówi, że nie zrozumiala nic
              z
              > nowej lekcji bo pani musiała uspokajać Grzesia?
              > Przepraszam.. ale moje dziecko jest równie ważne i nie widzę powodu by
              > cierpiało bo inne jest nadpobudliwe.
              > To WY się do nas PRZYSTOSUJCIE , aby nasze dzieci cierpiały..bądźcie
              > TOLERANCYJNI.


              Jesli nie czytalas tego co powyzej, to nie bardzo rozumiem w czym rzecz. Do
              czego odnosi sie Twoja wypowiedz? Kto to sa WY i do czego maja sie
              przystosowywac? Zadne dziecko nie powinno cierpiec, ani nikt nie moze byc w
              szkole bity - to raczej oczywiste, choc niestety trudno sie sprawdza w praktyce.
              Moje dzieci ucza sie doskonale i sa grzeczne. Zdarzylo im sie doswiadczyc
              przemocy fizycznej nie raz.Jaki z tego wniosek?
              • triss_merigold6 Re: ewa-kolejny raz 02.07.05, 22:12
                Interesująca dyskusja.
                Z tego co piszesz wynika, że dzieci z ZA to weredycy tj. osoby mówiące prawdę
                (logiczną) bez względu na okoliczności. Kłamstwa, fałszu, obłudy nawet
                wynikające z socjalizacji nie uznają (nie rozumieją) i sprostują to co ich
                zdaniem jest błędne lub oszukańcze.
                Uważasz to za przejaw geniuszu i potępiasz równieśników dzieci z ZA za tępienie
                ich, wyśmiewanie, dokuczanie.
                Ja się specjalnie nie dziwię dzieciom "normalnym" tj. rozumiejącym, że są
                sytuacje społeczne w których kłamstwo lub przemilczenie jest zachowaniem
                taktownym i opłacalnym.
                - "masz zły gust i paskudną fryzurę" - "jesteś gruby" - "św. Mikołaj nie
                istnieje" - "śmierdzisz" - "twoje wypracowanie było bez sensu" - "nie lubię
                cioci i dlatego nie chcę tam iść" (w obecności cioci)
                Parę takich tekstów i każdy byłby znienawidzony.
                Reguł współżycia społecznego nie zmienisz. Prawda nie zawsze jest wartością
                nadrzędną. Albo dziecko z ZA się uspołeczni tj. zrozumie albo będzie zwalczane.


                • diagnosta7 Re: ewa-kolejny raz 02.07.05, 23:54
                  Wlasnie po to sluzy dzieciom z ZA terapia i zycie w "normalnym" srodowisku, by
                  mogly sie uspolecznic i w sposob wartosciowy przezyc swoje zycie, nie bedac w
                  dodatku dla nikogo ciezarem. Rodzice tych dzieci pewnie powiedzieliby wiecej.
                  Przejaw geniuszu to raczej mozliwosc wystepowanie bardzo wysokiej inteligencji.

                  >>Albo dziecko z ZA się uspołeczni tj. zrozumie albo będzie zwalczane.

                  To tak jakbys sadzila,ze one nie chca zrozumiec i powinny byc za to ukarane. Po
                  prostu musza wlozyc gigantyczny wysilek w to, co innym przychodzi latwo.Chociaz
                  kiedy na swojej drodze spotykam chama, nie jestem pewna czy dla wszystkich to
                  takie proste.Do tego jak cham nachami, to sie przed ewentualnym atakiem obroni.
                  Czesto moze bezkarnie mowic "jestes gruby" albo" smierdzisz" i nie poniesie za
                  to zadnych konsekwencji.Dziecko z ZA bedzie zawsze ofiara, ale w
                  przeciwienstwie do chama nie dziala z premedytacja.
                  Mozna wiec oczekiwac od zdrowej wiekszosci zrozumienia, czy to za duzo?
                  Mechanizm kazdej klasy szkolnej jest taki: dzieci wybieraja na ofiare
                  slabszego, kogos kto nie umie sie bronic niezaleznie od tego czy jest chory
                  czy zdrowy.Dorosli sa od tego,zeby dopilnowac, by w szkole takie sytuacje nie
                  mialy miejsca.

                • diagnosta7 triss jeszcze 03.07.05, 00:27
                  triss_merigold6 napisała:
                  >>Reguł współżycia społecznego nie zmienisz. Prawda nie zawsze jest wartością
                  nadrzędną. Albo dziecko z ZA się uspołeczni tj. zrozumie albo będzie zwalczane.

                  Reguly wspolzycia spolecznego zmieniaja się nieustannie. Wspomne tylko stosy
                  dla „czarownic” , ruch emancypacji kobiet, zniesienie niewolnictwa, stosunek do
                  osob chorych psychicznie, prawa mniejszosci.
                  Jak pojac, ze sa dzieci, cale klasy, ktore "innych" nie zwalczaja(przeczytaj
                  chocby post beaty966). Pewnie zostaly odpowiednio wychowane i dorosli tlumacza
                  im swiat.

                  • moj_blog Re: triss jeszcze 03.07.05, 00:40
                    Dokładnie tak.
                • moj_blog Re: ewa-kolejny raz 03.07.05, 00:37
                  > Interesująca dyskusja.
                  > Z tego co piszesz wynika, że dzieci z ZA to weredycy tj. osoby mówiące prawdę
                  > (logiczną) bez względu na okoliczności. Kłamstwa, fałszu, obłudy nawet
                  > wynikające z socjalizacji nie uznają (nie rozumieją) i sprostują to co ich
                  > zdaniem jest błędne lub oszukańcze.
                  > Uważasz to za przejaw geniuszu i potępiasz równieśników dzieci z ZA za tępienie

                  Geniuszem nazywam zdolności dzieci z ZA. Chociaz faktycznie moze to Ty masz
                  rację - w dzisiejszym swiecie mówienie prawdy może zakrawać na geniusz. A co
                  najmniej na masochizm. Ale One takie sa. Szczerze mówiąc jakoś wolę prawdomówne
                  dziecko niż cwaniackie.

                  > ich, wyśmiewanie, dokuczanie.
                  > Ja się specjalnie nie dziwię dzieciom "normalnym" tj. rozumiejącym, że są
                  > sytuacje społeczne w których kłamstwo lub przemilczenie jest zachowaniem
                  > taktownym i opłacalnym.

                  No. Gratulacje. Kłamstwo jest opłacalne. Ciekawe czy napisałabyś to samo, gdybyś
                  to TY była okłamywana przez kogokolwiek i czy byłabyś wtedy dla kłamstwa taka
                  wyrozumiała...

                  > - "masz zły gust i paskudną fryzurę" - "jesteś gruby" - "św. Mikołaj nie
                  > istnieje" - "śmierdzisz" - "twoje wypracowanie było bez sensu" - "nie lubię
                  > cioci i dlatego nie chcę tam iść" (w obecności cioci)
                  > Parę takich tekstów i każdy byłby znienawidzony.

                  Aha. Ale Dziecku z ZA można powiedziec "spadaj stąd debilu"? I to jest ok? Ciekawe.

                  > Reguł współżycia społecznego nie zmienisz. Prawda nie zawsze jest wartością
                  > nadrzędną. Albo dziecko z ZA się uspołeczni tj. zrozumie albo będzie
                  > zwalczane.

                  Albo znajdzie takiego, kto będzie zwalczał tego, kto JE zwalcza.

                  Masz rację - reguł tego zakłamanego społeczeństwa nie zmienię. Ale to nie
                  znaczy, ze mam się dostosować, zaakceptować i uczyć fałszu mojego dzieciaka. I
                  nikt mnie nie przekona, ze powinnam. Tak naprawdę od początku wiedziałam, że
                  jedynym wyjściem dla Dziecka z ZA jest indywidualne nauczanie, jak trzeba to
                  nawet do matury. Bo potem to już samo sobie poradzi - a wiedza mu pomoże.

                  Swoją droga ja nie rozumiem dlaczego każdy MUSI mieć swoje miejsce w szeregu, a
                  jeśli mu nie odpowiada to jest tępiony. Bo co? Bo pod sznurek? Równo? Jednakowo?
                  Dziecko z ZA nie toleruje przezwisk na przykład. Wyzwisk jeszcze bardziej. Nigdy
                  wobec nikogo nie zastosuje takiego "nazewnictwa". Dlaczego zatem wymyśla się
                  temu dziecku? Bo ktoś się chce dowartościować? Bo przegrywa w inteligencji,
                  bystrości, logice i wiedzy? A nie można zwyczajnie zostawić w spokoju?...

                  Nie może. Bo takie są reguły tego społeczeństwa. sad(
                  • ewa2000 Re: P o d s u m o w a n i e 03.07.05, 08:46
                    Rodzice dzieci z ADHD (i podobnymi dysfunkcjami) uważają, że całe otoczenie
                    MUSI dostosować sie do ich synka, córeczki. A to, że on bije, wygłupia się,
                    obraża, uniemożliwia lub utrudnia prowadzenie lekcji, poniża czyli prezentuje
                    cały repertuar zachowań, które każdego mogą wyprowadzić z równowagi to
                    nieistotne. W ramach tolerancji i miłosci bliźniego cały świat ma się
                    dostosować- kosztem własnej nauki, spokoju, bezpieczeństwa, wszystkiego.
                    Rodzice dzieci normalnych domagają się normalności. Kiedy jest czas na naukię-
                    chcą, aby ich dzieci uczyły się, kiedy mozna się bawić- bawiły. Domagamy się
                    bezpieczeństwa, spokoju i wykorzystania czasu w szkole na naukę a nie terapię
                    chorych czy sprawnych inaczej.
                    Nie znajdziemy porozumienia. Rodzice dzieci z ADHD nie są wstanie
                    zrozumieć "normalnych", bo dla nich normą są odmienne zachowania. W związku z
                    tym wypisują opiwieści dziwnej treści - chocby te o pogotowiu psychatrycznym.
                    Jedyne co rodzice dzieci normalnych mogą uczynić, to być bezwzględnym w
                    stosunku do patologicznych zachowań ( bez względu na przyczynę). Domagać się
                    respektowania praw , bezpieczeństwa, spokoju.
                    I nie jest to zaszczucie ADHD-owców, jest to obrona naszych dzieci- mamy do
                    tego prawo.
                    Zwróćcie uwagę, że to Wy jesteście napastliwi - na każdego kto mysli inaczej,
                    kto nie kocha Waszych dzieci, kto nie toleruje nienormalności. Nauczycielom
                    chcącym normalnie uczyć i pracować proponujecie zmianę zawodu.
                    Dyskusja nie ma sensu. Już Kali kiedyś powiedzieć.............
                    • moj_blog Re: P o d s u m o w a n i e 03.07.05, 13:10
                      No faktycznie. To ja napiszę dużymi literami:

                      <b>WYPOWIADAM SIĘ W IMIENIU RODZICÓW DZIECI Z ZA. TO DZIECI Z ZESPOŁEM ASPERGERA
                      DOTYCZYŁ WPIS TRISS I MOJA ODPOWIEDŹ</B>

                      Zaczniesz wreszcie odpowiadać na temat, który poruszyli przedmówcy?
                      Czy będziesz bić tę pianę gdziekolwiek?
                      Chcę z Tobą rozmawiać, dyskutować, ale na litość boską - odnoś się do tekstu!!!
                  • triss_merigold6 RE:Mój Blog 03.07.05, 21:15
                    Odniosę się ogólnie: kłamstwo w tzw. dobrej wierze jest społecznie opłacalne.
                    Ładniejsza nazwa to takt i dobre wychowanie. Krótko mówiąc opłacalne jest
                    niemówienie niekiedy prawdy w imię niesprawiania przykrości innym. Inny cięża
                    gatunkowy ma kłamstwo typu "dobrze się bawiłam" (mimo, że było nudno jak flaki
                    z olejem) niz kłamstwo "szybę zbił Tomek" (a naprawdę ja to zrobiłem tylko
                    zwalam winę na kogoś).
                    Nie ma to nic wspólnego z cwaniactwem tylko z przyswojeniem zasady, że nie
                    należy mówić prawdy kiedy niczego to nie wniesie a kogoś zaboli.

                    Przypuszczam, że byłam wielokrotnie okłamywana w sposób bezbolesny: muszę wyjść
                    zamiast - nie chce mi się z tobą gadać; zdzwonimy się zamiast - dajmy sobie
                    spokój ze spotkaniem; wyglądasz ok. zamiast - ale jesteś blada. Wolę to niż
                    walenie cepem między oczy informacjami, które niczego nie dają.

                    Dzieci zawsze się przezywały, niekoniecznie złośliwie. Podwórkowe ksywy bywały
                    wręcz dowartościowujące.wink Co do wyzwisk - nie pochwalam ale bywa, że to forma
                    obrony.
                    Piszesz o zakłamaniu społeczeństwa... teraz wyobraź sobie, że każdy mówi prawdę
                    bez względu na okoliczności i ciężar tej prawdy. Potworna wizja.
                    Jesli dzieci (nie wiem, przypuszczam) traktują "mówienie prawdy logicznej"
                    przez dziecko z ZA jako ATAK, wyzwanie, złamanie reguł wychowania to
                    odpowiadają jak umieją - też atakiem, obelgami, izolacją.

                    Po maturze sobie poradzi. Z nauką tak, z pewnością. A w życiu społecznym? Ze
                    znajomymi, partnerem/ką, w pracy? Szefowi nie opłaca się powiedzieć, że jest
                    niedouczonym wieśniakiem nawet jeśli to prawda. Dziewczynie - że na imprezie
                    wyglądała najgorzej i była fatalnie ubrana, czy, że powiedziała coś głupiego...

                    Dlatego warto nauczyć dziecko z ZA, że czasem należy milczeć dla własnego i
                    cudzego dobra. Nie dla zysku czy z niskich pobudek tylko żeby nie robić
                    przykrości.
                    • moj_blog Re: RE:Mój Blog 03.07.05, 21:34
                      Uczyć warto i wręcz trzeba KAŻDEGO.
                      Ale ZA to nie jest fanaberia tylko schorzenie. Nie wiem, kiedy świat wreszcie
                      zrozumie, ze to jest, do licha, autyzm. Inaczej się nazywa, inaczej wygląda, ale
                      autyzm.

                      Czy wy wszyscy nie możecie pojąć, że pewnych rzeczy się NIE DA? Bo to instynkt,
                      i mimo nie wiem ilu tysięcy powtórek i wrażeń, że się udało - przyjdzie moment,
                      kiedy się wali. Więc co - czy nie lepiej zaakceptować bardzo wartościową
                      jednostkę, która po prostu moze czasem wystrzelić z prawdą między oczy? To tak
                      dużo? Lepiej odrzucić? Lepiej na margines? Założyć z góry - MUSI się dostosować
                      i koniec. Musi i tyle, bo jak nie to won...

                      Nie dogadamy się. Szkoda.
                      • triss_merigold6 Re: RE:Mój Blog 03.07.05, 21:57
                        Czekaj... ja chcę zrozumieć. Nigdy o ZA nie słyszałam, dopiero na tym forum.
                        Mogę tylko współczuć takiemu dziecku chociaż wątpię czy zrozumieją je
                        rówieśnicy. Rodzice mogą tłumaczyć, że "ono tak ma" co nie zmienia faktu, że
                        wystrzelony prawdziwy tekst nie w porę zaboli.
                        Jestem dorosła. Wśród znajomych może i bym kogoś takiego zaakceptowała, nie
                        wiem... nie wiem, czy nie funkcjonowałby w grupie jako błazen towarzyski - taka
                        osoba co to zawsze powiem czego inni się krępują.
                        Jako partnera życiowego nie zaakceptowałabym na 100%, za duże ryzyko.
                        Może więc w imię zapewnienia dziecku z ZA jakiejś społecznej przyszłości
                        (rodziny, kręgu znajomych) socjalizuj? Przyjęłaś postawę "niech inni
                        zrozumieją" tylko, że w życiu ocenia się często na podstawie pierwszego
                        wrażenia. Niekiedy błędnie, mylnie, niesprawiedliwie ale tak jest. Człowiek z
                        ZA może nie zdążyć "zapracować" na drugie, bardziej sprawiedliwe wrażenie, bo
                        zostanie na początku skreślony jako niemiły i nietaktowny.
                        • diagnosta7 Re: triss_merigold6 04.07.05, 03:58
                          Przepraszam,ze się mieszam, ale trudno zignorowac Twoje wypowiedzi.

                          >>Nie ma to nic wspólnego z cwaniactwem tylko z przyswojeniem zasady, że nie
                          należy mówić prawdy kiedy niczego to nie wniesie a kogoś zaboli.

                          Piszesz o białym kłamstwie, które jest oczywistością dla ludzi zdrowych i jako
                          tako wychowanych. Trudno dyskutować z ta wartością, bo umiejętności
                          dyplomatyczne w życiu się przydają. Do ludzi chorych przykłada się inne miary.
                          Często nie jest to łatwe dla otoczenia, ale przecież spośród innych stworzeń
                          wyróżnia nas nie tylko pionowa postawa.

                          >>Jesli dzieci (nie wiem, przypuszczam) traktują "mówienie prawdy logicznej"
                          przez dziecko z ZA jako ATAK, wyzwanie, złamanie reguł wychowania to
                          odpowiadają jak umieją - też atakiem, obelgami, izolacją.

                          Nie odpowiedziałaś na mój post w sprawie reguł współżycia społecznego. Zapytam
                          jeszcze raz : łobuz walący po oczach zazwyczaj nie jest izolowany ani
                          atakowany, natomiast w stosunku do dziecka chorego łatwo zachować się
                          obelżywie. Jak to wiec jest z tymi regułami? Można wytłumaczyć dzieciakowi, ze
                          to cham i nie ma się co zniżać do jego poziomu, choć wiemy, ze działa z wredną
                          premedytacją. Czy dużo trudniej wytłumaczyć, ze ktoś jest chory i nie ma
                          zamiaru nikogo skrzywdzić? Pisałam już o tym, ze w klasach i szkołach moich
                          dzieci byli uczniowie z rożnymi zaburzeniami. Nikt im nie dokuczał. Literalnie
                          nikt. Ktoś kiedyś był w stanie pewne rzeczy wytłumaczyć i jakimś cudem dotarło.
                          Czyżby to było możliwe?

                          >>Po maturze sobie poradzi. Z nauką tak, z pewnością. A w życiu społecznym? Ze
                          znajomymi, partnerem/ką, w pracy? Szefowi nie opłaca się powiedzieć, że jest
                          niedouczonym wieśniakiem nawet jeśli to prawda. Dziewczynie - że na imprezie
                          wyglądała najgorzej i była fatalnie ubrana, czy, że powiedziała coś głupiego...

                          Jest mnóstwo literatury na temat ludzi z ZA. Jako dorośli spełniają się w
                          pracy, maja rodziny, a nawet dzieci. Dochodzą do tego dzięki własnej, oraz ich
                          rodzin, katorżniczej pracy. Ale żeby mogli to osiągnąć, nie mogą być izolowani
                          i atakowani.

                          >>Dlatego warto nauczyć dziecko z ZA, że czasem należy milczeć dla własnego i
                          cudzego dobra. Nie dla zysku czy z niskich pobudek tylko żeby nie robić
                          przykrości.
                          Może więc w imię zapewnienia dziecku z ZA jakiejś społecznej przyszłości
                          (rodziny, kręgu znajomych) socjalizuj? Przyjęłaś postawę "niech inni
                          zrozumieją" tylko, że w życiu ocenia się często na podstawie pierwszego
                          wrażenia.

                          Tu mnie zastrzeliłaś. Czy to znaczy, ze myślisz , iż dzieci zaburzone nie
                          podlegają terapii i socjalizacji? Właśnie o tym jest mowa, ze konieczny jest
                          kontakt z „normalnym „ światem. Nie mam wiele do czynienia z chorymi dziećmi,
                          natomiast z ich rodzicami-owszem. Każdy dzień, ba!, każda godzina jest dla nich
                          wyzwaniem. Wychowanie takiego dziecka to jest nieustająca praca nad tym, by
                          jako dorosły mogło prawidłowo funkcjonować w społeczeństwie. Dla wielu to jest
                          droga przez mękę pełna upokorzeń, rozczarowań, wstydu, zniechęcenia, ale także
                          radości, kiedy dzieciak się wreszcie czegoś nauczy, pojmie i zastosuje. Nie
                          było tu żadnego rodzica na forum, który by twierdził, ze „mam dziecko jakie
                          mam, a teraz je zaakceptujcie”. Ciężko pracują na przyzwoite życie dla swoich
                          dzieci, ale nie tylko, bo prawdziwe zyski z ich walki będą miały dopiero te,
                          które się właśnie urodziły oraz te, które się dopiero urodzą.


                          • moj_blog Re: triss_merigold6 04.07.05, 11:33
                            Dziękuję.
                      • ewa2000 Re: RE:Mój Blog 04.07.05, 14:54
                        Apelujesz o tolerancję, o akceptowanie - w szerokim tego słowa znaczeniu -
                        inności.
                        Wyobraź sobie taką sytuację:
                        Do klasy chodzi chłopiec z ZA i dziewczynka - gruba, brzydka, w okularach. Ma
                        kompleksy, ale dzięki mądrej nauczycielce z trudem udaje jej się uwierzyć w
                        siebie. Jest świetna z matematyki, ale brzydko rysuje. Dzieci akceptują ją, bo
                        jest sympatyczna i daje odpisać na przerwie zadania.
                        Kolega z ZA ( chory, nie złośliwy, ale chory) z pełną szczerością oświadcza
                        jej, że jest gruba jak świnia, brzydka jak ropucha - nigdy przedtem nie widział
                        takiego brzydactwa, okulary są dopełnieniem jej obrzydliwego wyglądu, tak
                        wstrętnego, że na sam widok chce mu się rzygać, a do tego jej rysunki są na
                        pałę, już nawet jego 3 letni kuzynek ładniej rysuje.
                        Czy Twoim zdaniem tego typu zachowanie - bez względu na powody jest do
                        zaakceptowania?
                        Czy uważasz, że nawet najmądrzejsza nauczycielka, psycholog, pedagog, psychatra
                        będą wstanie wytłumaczyć dziewczynce, że tak nie jest- zwłaszcza, gdy
                        faktycznie nie grzeszy ona urodą?
                        Czy takie opinie nie mogą mieć kolosalnego wpływu na jej dalsze życie?
                        Czy nie obawiasz się, że mogą ugruntować przekonanie, że jest ona do niczego,a
                        w konsekwencji doprowadzić do zamknięcia się w sobie a nawet prób samobójczych?
                        Pięknie piszecie o tolerancji i miłości do wszystkich dzieci, ale jesli juz to
                        bądźmy konsekwentni i brońmy także praw opisanej przeze mnie dziewczynki.
                        Może być także ciąg dalszy tej opowieści. Brzydka dziewczynka może mieć
                        starszego brata, który trenuje walki wschodnie, i który nie zostanie obojętny
                        na poniżanie siostry i, nie wnikając w powody, przyłozy.
                        Kto wtedy będzie przez Was oskarżony? Chłopiec z ZA, dziewczynka, jej starszy
                        brat, a może nauczyciel, który nie pełnił dyżuru przy każdym dziecku z 30
                        osobowej klasy?
                        A może rodzice rodzeństwa?
                        • roseanne z ciekawosica czytam ewo 04.07.05, 17:40
                          jakie argumenty jeszcze wpiszesz...
                          widac, ze nie masz absolutnie pojecia o tym o czym piszemy
                          dziecko z ZA nie urzyje zwrotu - ze cos jest tak brzydkie ,ze mu sie rzygac chce
                          - bo to metafora . Dzieci te mowia konkretami, zadnych skrotow myslowych,
                          przenosni itd



                          wczytaj sie moze bardziej w tresc zanim popelnisz kolejne dzielo, o tym co te
                          nasze dzieci moglyby teoretycznie zrobic




                          a lekarze MAJA OBOWIAZEK sie doksztalcac
                          • ewa2000 Re: z ciekawosica czytam ewo 04.07.05, 18:20
                            Dokształcać muszę się ze SWOJEJ WŁASNEJ DZIEDZINY nie ze wszystkiego, bo
                            wówczas nie umiałabym nic.
                            Jeżeli dzieci z ADHD czy ZA są takie wspaniałe, nie uciąliwe dla otoczenia to
                            po co cała ta kampania, to pisanie o tolerancji. Chyba jednak nie jest tak do
                            końca skoro pojawiają się problemy.
                            Dlaczego dzieci o wspomnianych dysfunkcjach mają kłopoty z funkcjonowaniem w
                            środowisku i zdrowi nie do końca dobrze się z nimi czują? Dlatego, że ktoś
                            zdiagnozował ZA czy ADHD i tak napisał w historii choroby? A może dlatego, że
                            zachowuja się w sposób kontrowersyjny?
                            Rozumiem, że bronicie swoich dzieci, że domagacie się dla nich praw, ale my-
                            rodzice dzieci zdrowych będziemy równiez domagać się praw do nauki w spokoju i
                            bezpieczeństwa naszych dzieci.
                            Dziwne, że ustosunkowujecie się selektywnie do moich argumentów. To co jest nie
                            do obalenia jesteście uprzejmi przemilczeć.
                            • diagnosta7 I vice versa Ewo 04.07.05, 20:54
                              ewa2000 napisała:
                              > Dziwne, że ustosunkowujecie się selektywnie do moich argumentów. To co jest
                              nie
                              >
                              > do obalenia jesteście uprzejmi przemilczeć.

                              Nie ustosunkowalas sie do zadnego z moich argumentow.Wygodniej Ci przemilczec?



                              • ewa2000 Re: I vice versa Ewo 04.07.05, 21:51
                                W przeciwieństwie do Was staram się ustosunkowywać do zarzutów. Należę do
                                ludzi, którzy próbują rozwiązywać problemy a nie od nich uciekać. Mam swoje
                                zdanie i nie boję się go prezentować. Jednak jak dotąd nie uzyskałam odpowiedzi
                                na pytanie zasadnicze - kim ma zająć się nauczyciel w przepełnionej klasie , w
                                której 1/3 uczniów ma takie lub inne problemy.
                                Losować? Kierować się sympatią lub antypatią? Litością?
                                Wy - rodzice dzieci z ZA czy ADHD uważacie, że najważniejsze jest dobro Waszych
                                dzieci, inni mają prawo walczyć o interes swoich, które nie zakłócają
                                normalnego funkcjonowania grupy. No i mamy sprzeczność interesów.
                                Wyobraź sobie klasę, w której obok agresywnego ADHD-owca siada dziecko z
                                zespołem Downa - ufne i naiwne ( jego rodzice również negują konieczność nauki
                                w klasach zintegrowanych)- każde z tych dzieci ma specyficzne potrzeby,
                                wymagające indywidualnego podejścia. Nauczyciel musi poświęcić im więcej uwagi,
                                dostosować się do ich możliwości i stanu emocjonalnego. Czy jest czas i
                                mozliwość nauki innych dzieci? Czy mozna zapewnić im bezpieczeństwo? A może w
                                ramach miłości bliźniego i tolerancji należy połozyć krzyżyk na edukacji
                                pozostałych i wyjść z założenia, że jesli stanie im się krzywda ( także
                                fizyczna) to trudno. Bywa i tak.
                                Miejcie odwagę i jasno wyraźcie Wasz pogląd.
                                BO JA OD POCZĄTKU I KONSEKWENTNIE TWIERDZĘ, ŻE OSOBY Z DYSFUNKCJAMI ZAKŁÓCAJĄCE
                                FUNKCJONOWANIE GRUPY UZNANEJ ZA GRUPĘ NORMALNĄ, POWINNY ZNALEŹĆ SIĘ W
                                ŚRODOWISKU DLA SIEBIE ODPOWIEDNIM - W TYM PRZYPADKU KLASIE INTEGRACYJNEJ, W
                                KTÓREJ JEST NIEWIELU UCZNIÓW, PRACUJĄ NAUCZYCIELE ODPOWIEDNIO PRZYGOTOWANI,
                                JEST NA ZAWOŁANIE PSYCHOLOG I PEDAGOG.
                                • diagnosta7 Re: I vice versa Ewo 04.07.05, 22:21
                                  ewa2000 napisała:

                                  > W przeciwieństwie do Was staram się ustosunkowywać do zarzutów. Należę do
                                  > ludzi, którzy próbują rozwiązywać problemy a nie od nich uciekać. Mam swoje
                                  > zdanie i nie boję się go prezentować. Jednak jak dotąd nie uzyskałam
                                  odpowiedzi
                                  >
                                  > na pytanie zasadnicze - kim ma zająć się nauczyciel w przepełnionej klasie ,
                                  w
                                  > której 1/3 uczniów ma takie lub inne problemy.
                                  > Losować? Kierować się sympatią lub antypatią? Litością?
                                  > Wy - rodzice dzieci z ZA czy ADHD uważacie, że najważniejsze jest dobro
                                  Waszych
                                  >
                                  > dzieci, inni mają prawo walczyć o interes swoich, które nie zakłócają
                                  > normalnego funkcjonowania grupy. No i mamy sprzeczność interesów.
                                  > Wyobraź sobie klasę, w której obok agresywnego ADHD-owca siada dziecko z
                                  > zespołem Downa - ufne i naiwne ( jego rodzice również negują konieczność
                                  nauki
                                  > w klasach zintegrowanych)- każde z tych dzieci ma specyficzne potrzeby,
                                  > wymagające indywidualnego podejścia. Nauczyciel musi poświęcić im więcej
                                  uwagi,
                                  >
                                  > dostosować się do ich możliwości i stanu emocjonalnego. Czy jest czas i
                                  > mozliwość nauki innych dzieci? Czy mozna zapewnić im bezpieczeństwo? A może w
                                  > ramach miłości bliźniego i tolerancji należy połozyć krzyżyk na edukacji
                                  > pozostałych i wyjść z założenia, że jesli stanie im się krzywda ( także
                                  > fizyczna) to trudno. Bywa i tak.
                                  > Miejcie odwagę i jasno wyraźcie Wasz pogląd.
                                  > BO JA OD POCZĄTKU I KONSEKWENTNIE TWIERDZĘ, ŻE OSOBY Z DYSFUNKCJAMI
                                  ZAKŁÓCAJĄCE
                                  >
                                  > FUNKCJONOWANIE GRUPY UZNANEJ ZA GRUPĘ NORMALNĄ, POWINNY ZNALEŹĆ SIĘ W
                                  > ŚRODOWISKU DLA SIEBIE ODPOWIEDNIM - W TYM PRZYPADKU KLASIE INTEGRACYJNEJ, W
                                  > KTÓREJ JEST NIEWIELU UCZNIÓW, PRACUJĄ NAUCZYCIELE ODPOWIEDNIO PRZYGOTOWANI,
                                  > JEST NA ZAWOŁANIE PSYCHOLOG I PEDAGOG.



                                  Mam wrazenie, a nawet pewnosc,ze nie przeczytalas moich wpisow.Gdybys je
                                  przeczytala, to Twoja ostatnia odpowiedz nie mialaby zadnego sensu.Nie
                                  dyskutujesz z argumentami, tylko przedstawiasz po raz kolejny sztywne
                                  stanowisko, ktore jak juz pisalam, nijak sie nie ma do moich wypowiedzi.
                                  Ja staram sie odnosic do tego co piszesz, odpowiadac w miare mozliwosci na
                                  pytania i opisywac doswiadczenia. Nie jestem tez Wy.
                                  Najwazniejsze jest dobro wszystkich dzieci, niczyje nie jest wazniejsze.
                                  Natomist kompromis i szukanie optymalnych rozwiazan jest celem, ktory warto
                                  obrac.
                                • moj_blog Re: I vice versa Ewo 04.07.05, 22:22
                                  Poprawka:
                                  nie osoby z dysfunkcjami zakłócające sposkój, ale WSZYSTKIE zakłócające spokój,
                                  a więc wredne, złośliwe, podobno "zdrowe" również. Na przykład ten idiota, który
                                  połamał rękę mojemu dziecku, na przykład tych sześciu kretynów, którzy sobie z
                                  dużo mniejszego i mniej sprawnego dziecka zrobili piłeczkę do popychania. I
                                  wiesz co myślę - jakby tego typu wyrafinowanych, wyrachowanych cwaniaków
                                  odizolować to mozę nie trzeba by było izolować np. dzieci z ADHD. Bo nie miałby
                                  ich kto prowokować.

                                  Zatem okej - ZA i ADHD do placówek integracyjnych, czy jak tam sobie nazwiesz.
                                  Zdrowych, wrednych i złośliwych początkujących dewiantów do poprawczaków i
                                  ośrodków o podwyższonym rygorze.
                                  Jeśli tak by to miało wyglądać - jestem w stanie się zgodzić. Nawet dopłacę. I
                                  tak to robię, żeby uchronić moje dziecko przed kontaktem....z WAMI.

                                  Na marginesie - a kiedy się odniesiesz do moich argumentów? Tych wcześniejszych?
                                  • ewa2000 Re: I vice versa Ewo 05.07.05, 14:13
                                    Do których argumentów? Bo chyba niczego nie przeoczyłam.
                                    Jestem jak najbardziej za tym, aby dzieci złośliwe, złe , źle wychowane były
                                    karane - karane z cała surowością. Tym nie mniej łatwiej ukarać dziecko zdrowe
                                    niż z ADHD, bo zaraz zaczyna się nagonka , że wredny nauczyciel sekuje chore
                                    dziecko.
                          • moj_blog Re: z ciekawosica czytam ewo 04.07.05, 22:16
                            Ave Rose smile
                            Popatrz napisałam to samo, nie czytając Twojego wpisu smile)
                            Gapa ze mnie, bo się powtarzamy.
                        • moj_blog Re: RE:Mój Blog 04.07.05, 22:15
                          Mało wiesz o ZA.
                          Dziecko z ZA mówi prawdę tzw. obiektywną. Nigdy nie powie, ze ktoś jest "gruby
                          jak ropucha". Dziecko z ZA nie przezwie nikogo, bo samo nie znosi być
                          przezywane. Dziecko z ZA nigdy nie porówna, bo nie znosi być do nikogo
                          porównywane. Jeśli ktoś wyrobił w Tobie taki pogląd to Cię nieźle wykrzywił. I
                          paru innych pewnie przy okazji też. Tak, jak napisałaś powie zwykłe, "zdrowe" i
                          (sorry) wredne dziecko. Nie ZA.

                          Dziecko z ZA powie natomiast do nauczyciela:
                          - Proszę na mnie nie krzyczeć, bo to nie są metody wychowawcze.
                          TAKIE prawdy mówią bez ogródek dzieci z ZA. Nawet te w pierwszej klasie
                          podstawówki.
                          • roman.gawron Re: RE:Mój Blog 04.07.05, 22:59
                            moj_blog napisała:

                            > Dziecko z ZA powie natomiast do nauczyciela:
                            > - Proszę na mnie nie krzyczeć, bo to nie są metody wychowawcze.

                            Lubię takie rezolutne dzieci i wcale bym się nie obruszył. Może dlatego, że nie
                            mam w zwyczaju krzyczeć smile
                            • moj_blog Re: RE:Mój Blog 05.07.05, 17:24
                              Widzisz - tajemnica tkwi w tym, ze dziecko z ZA potrzebuje "mieć wrażenie" że je
                              traktujesz jak "równego", jak partnera do dyskusji. Ono Ci okaże szacunek (
                              wprawdzie w 'dorosłych' słowach i nieadekwatnie do wieku), ale czeka, że je
                              wysłuchasz. Na ogól chce pokazać ile wie. Taka obsesja. Zatem jeśli uczysz np.
                              chemii a dziecko interesuje się chemią - to będzie próbowało "wymusić" na Tobie
                              poświęcenie uwagi, bo Ono chce podyskutować. Z Kimś, kto w jego mniemaniu wie
                              więcej na temat i Ono może się od Ciebie po prostu dowiedzieć.

                              I teraz już tylko twoja mądrość - albo się w tym znajdziesz albo nie. Albo
                              bedziesz umiał to wykorzystać z jednej strony, a z drugiej pokazać takiemu
                              dziecku, ze nie zawsze i ciągle możesz mu uwagę poświęcać, ale to wcale nie
                              znaczy że go nie doceniasz - tylko tak jest świat urządzony, albo nie bedziesz
                              potrafił i wtedy dziecko Z ZA będzie dla Ciebie dopustem bożym, ponieważ jeśli
                              raz Cię zaklasyfikuje jako tego-który-we-więcej to masz przegwizdane smile))

                              Będzie się bowiem domagało wszelkimi sposobami Twojej Uwagi.
                              • beata966 Re: RE:Mój Blog 05.07.05, 21:38
                                Święte słowa smile
            • ewa2000 Re: ewa-kolejny raz 03.07.05, 09:39
              Nie wytłumaczysz, tak jak nikt z rodziców dzieci naszej klasy nie był wstanie
              racjonalnie wytłumaczyć zachowań Kuby.
              Co Wam pozostaje- albo zmasowana kampania mająca na celu usunięcie Grzesia ze
              szkoły, w imię oborny praw Waszych dzieci do nauki, bezpieczeństwa, albo zamień
              się w nauczyciela i przerabiaj program szkoły podstawowej, którego pani nie
              zrealizowała, bo musiała zjmować się Grzesiem i dbać o to, aby nie wyrządził
              krzywdy fizycznej sobie lub koledze ( odpowiada za to prawnie).
              Wybierając drugi wariant pogódź się z tym, że zamiast iść do ZOO będziecie
              uczyć się tabliczki mnożenia, a popołudnia spędzicie nad poznawaniem zasad
              ortografii, praw podzielności czy budowy liścia.
              Jeśli nie pamiętasz tego czy owego ze szkoły ( a możesz i nie świadczy to o
              Twoich brakach w edukacji) - zamiast gotować obiad cy oglądać serial w TV- kup
              dydaktyki i dokształć się! Pamiętaj, że Twoja córeczka będzie się buntowała, bo
              sąsiadka spod 6 pojechała na wycieczkę za miasto, a ona siedzi nad
              pozostałościami lodowca na ziemiach polskich.........
              Jeśli trafisz na wyjatkowo agresywną jednostkę z ADHD musisz nauczyć dziecko
              unikania cisów ( nie daj Boże jesli odda, bo wtedy będzie wrzask, że znęca się
              fizycznie nad c h o r y m ).
              Przygotuj także małą, że może mieć zniszczony rysunek, który z dużym nakładem
              pracy robiła pół wieczoru ( bo Grzesia roznosiła energia i miał ochotę tak
              uczynić), że długopis, który dostała do babci na imieniny zostanie rozkręcony (
              bo Grześ akurat nie mial co zrobić z rączkami, przeszedł się po klasie i zabrał
              to co mu się podobało i zrobił z nim to co podpowiadał mu wewnętrzny "gos"),
              musi także być przygotowana na oplute drugie śniadanie ( Grześ chce pluć),
              obcięte włosy ( Grześ postanowił zrobić użytek z nożyczek)
              czy ..........asortyment pomysłów Grzesia jest przeogromny. To oczywiście w
              sytuacjach ekstremalnych, bo Grześ może po prostu - i jest to wersja
              optymistyczna- być klasowym "wesołkiem " i tylko uniemozliwiać przeprowadzenie
              końcowego kwadransa lekcji. Jeśli macie to szczęście i dzięki Grzesiowi lekcja
              kurczy się tylko do 30 minut - mogę pogratulować. To nie sceptyczność to prawda.
    • moj_blog Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 04.07.05, 22:39
      Dziecko z ZA nie potrzebuje żądnej jakiejś szczególnej uwagi. Ono jest ciche i
      spokojne. I całe szczęsliwe, jeśli się je zostawi samemu sobie. Ono ma swój
      świat - książek, filmów... Ono nie chce nawet próbować rozumieć zakłamanego
      świata. Nie musi być pilnowane, zeby komuś krzywdy nie zrobiło - bo ono nie
      ptorafi zrobić krzywdy. jeśli walczy - to tylko w słowach, nigdy inaczej. I
      przeważnie wygrywa, w związku z czym pada ofiarą niedowartościowanych "zdrowych"
      rówieśników, którzy nie mają innego argumentu jak tylko przywalić. Bo na słowa
      przegrywają z kretesem. Zatem prawo pięści. Działa, bo dziecko z ZA jest dużo
      mniej sprawne fizycznie, taka uroda schorzenia. Wystarczy je lekko popchnąc i
      się przewraca na przykład.

      I w ten sposób nabawia się traumy. I odsuwa się od ludzi jeszcze bardziej. Każdy
      by się odsunął, jeśli rozmówca (vide: nasze tutaj forum) zamiast powalczyć na
      słowa, na argumenty - przywala zza rogu pięscią w nos. BO NICZEGO WIĘCEJ NIE
      POTRAFI.

      ZA wyzwalają złość w nie-ZA. Bo ZA czytają prawie od urodzenia, bo ZA są
      logiczne i bystre, potrafią rewelacyjnie kojarzyć, mają genialną pamięć. Nie
      wygrasz na słowa z ZA, albo musisz się naprawdę bardzo postarać.

      Dlatego padają ofiarą przemocy.
      • ewa2000 Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 05.07.05, 14:29
        Jeśli jest RZECZYWIŚCIE tak jak piszesz nie mam nic przeciwko dziecku z ZA w
        normalnej szkole. Ale pod warunkiem, że jest to prawda, że dziecko nie wymaga,
        aby nauczyciel jemu i tylko jemu poświęcał uwagę, odpowiadał tylko na jego
        pytania.
        Nie jest prawdą, że tzw. normalne dzieci są z zasady agresywne. Jeśli jest tak
        jak piszesz dzieci z ZA nie powinny mieć problemów z funkcjonowaniem w klasie,
        co najwyżej jesli w sposób zbyt szczery i nietaktowny ( nie wnikam z jakiego
        powodu) palną coś kolegom, to będą izolowane, inni nie będą chcieli z nimi
        obcować, ale raczej nie pobiją. Mogą nie chcieć siedzieć w jednej ławce, grać w
        tej samej drużynie i tyle.
        Problem może zacząć się wtedy, gdy dziecko usiłuje zmusić dorosłych ( rodziców,
        wychowawców, nauczycieli), aby ci wpłynęli na grupę. Może być źle, gdy dziecko
        skarży, donosi, podlizuje się do nauczycieli.
        Zastanówmy się zatem co to jest szeroko rozumiana norma psychiczna.
        A tak z ciekawości - pytałam kilkunastu znajomych lekarzy, którzy kończyli
        studia w ostanim ćwierćwieczu o ZA, sięgałam do moich podręczników z czasów
        studiów ( kończyłam je w 1982 roku). Nikt o ZA nic nie słyszał.
        • moj_blog Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 05.07.05, 17:01
          Ja się z zasady nie reklamuję, ale zrobię wyjątek.
          Zajrzyj w wolnej chwili na www.inside.blox.pl
          To jest mój blog.
          Wiele możesz pominąc, ale zechciej przeczytać Finding The Key oraz opowiadanie
          Młodego (pierwsze, jakie sam napisał). Może wtedy zrozumiesz jakie to są dzieci.

          jest racja Twoja następująca: ZA chce samo siedzieć w ławce (wydaje mi się, ze
          można to załatwić), ale nie dlatego, ze nie akceptuje drugiego. Ono boi się
          sytuacji nagłych, nieprzewidywalnych. Obecność kolegi w ławce wyzwala lęk, ze
          może się zdarzyć coś, z czym Ono nie będzie umiało sobie poradzić> Bo Jego
          reakcje są w większości wyuczone nie zas naturalne. takie schorzenie sad(( lat
          wymaga, zeby Go nauczyć. Zwyczajnie nauczyć. Myślę, ze mozna pójśc na kompromis
          w kwestii ławki.

          ZA generalnie jest niepozbierane. Zapomina ołówka, długowpisu i robi z tego
          STRASZNĄ tragedię, uważając w dodatku, że to wszyscy dookoła są temu stanowi
          winni. Bardzo mądrze trzeba do Niego mówić, żeby zrozumiało, ze to nie jest tak.
          I cierpliwie. I stanowczo. I ZAWSZE TAK SAMO. Po 10 powtórzeniach zapamięta, a
          jeśli nie - wystarczy mu poddać rozwiązanie: masz mieć zeszyt, w któym
          ZAPISUJESZ co należy przynieśc itede...

          Oj, rozpisałam się smile nie we właściwym miejscu.
          Ale zobacz - to nie są rzeczy nierealne do zrobienia w zwykłej szkole. Mnie
          wkurza, że ja mam rozwiązania, recepty, chcę je podać, są sprawdzone BO PRZECIEŻ
          JA NA CODZIEŃ Z TYM ŻYJĘ
          • moj_blog Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 05.07.05, 17:03
            A nauczyciele nie chcą słuchać.
            przeciez to nie są rzeczy które wymagałyby jakiegoś specjalnego przygotowania.
            Ja jak wół haruję 24 godziny na dobę, zeby coś zmienić, a nauczyciel mi to psuje
            w sekundę, bo na przykład pozwala, zeby ktoś do Małego powiedział ironicznie
            "debilu". Zdrowy ktoś podobno. O to mi chodzi.
            • ewa2000 Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 05.07.05, 18:24
              I dochodzimy do sedna sprawy. Robienie tragedii z zapomnianego ołówka nie jest,
              wybacz, reakcją normalną. A w normalnej szkole nauczyciel m u s i traktować
              wszystkich uczniów identycznie.
              Mały z ZA zapomina zeszytu, i nie jest karany, no bo ma ZA.
              Dziecko zdrowe nie przyniesie zeszytu i co......... jesli nie zostanie ukarane
              ( niekoniecznie nazwaniem go "debilem"- bo to wogóle nie jest metoda w stosunku
              do kogokolwiek) za chwilę cała klasa przestanie odrabiać lekcje i
              zacznie "olewać" nauczyciela i , co gorsza, obowiązki.
              Jeżeli dziecku z ZA będzie się wybaczało, odpuszczało, traktowało go w sposób
              szczególny - zaraz inne, zdrowe dzieci dojdą do wniosku, że je traktuje się
              gorzej, niesprawiedliwie. I nie wnikajac w przyczynę będą miały rację. A czy
              ktokolwiek jest wstanie wytłumaczyć 7-14 latkowi, że ten kolega jest chory.
              Zapewniam, ze nie!!!!!!!!!! Choroba czy niesprawność dla dzieci w tym wieku to
              coś jednoznacznego.
              Rozumiem, że wychowanie dziecka z jakakolwiek dysfunkcją, jest trudne, ale
              niestety, ciężar spoczywa na najbliższych.
              Stań w skórze rodziców dziecka zdrowego i spróbuj mu wytłumaczyć dlaczego Krzyś
              ( o którym wiesz, że ma ZA) za brak zeszytu nie poniósł konsekwencji, zas
              Maciuś dostał pałę?
              • moj_blog Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 05.07.05, 21:02
                No nie.
                nadinterpretowałaś jak ... no smile
                Po pierwsze : a kto powiedział że ZA nie jest karany za zapomnienie zeszytu?
                oczywiście że jest, ba mało - sama się tego domagam. Ale kara to kara. A pomoc
                to pomoc. Jeśli w regulaminie jest napisane "pała za brak zeszytu" to dostaje ją
                każde dziecko. Różnica polega na tym, ze dziecku z ZA trzykrotnie nalezy
                przypomnieć o przyniesieniu zeszytu albo nakazać zanotować. I już.
        • diagnosta7 Re: przemoc w szkole- Ewa 05.07.05, 17:03
          ewa2000 napisała:
          > A tak z ciekawości - pytałam kilkunastu znajomych lekarzy, którzy kończyli
          > studia w ostanim ćwierćwieczu o ZA, sięgałam do moich podręczników z czasów
          > studiów ( kończyłam je w 1982 roku). Nikt o ZA nic nie słyszał.

          Asperger zostal wpisany do DSM IV zdaje sie w 1994 roku.
          A czy lekarz, ktory nie uczyl sie na studiach,ze helicobacter wywoluje wrzody
          (swieza sprawa, czyz nie?), nie bedzie podawal chorym antybiotyku, bo za jego
          czasow o tym nie uczono? Albo test krwi na alergie na gluten. Tego kiedys nie
          bylo,swiezutkie zupelnie, to nie ma co stosowac? Istnieje niezliczona ilosc
          takich przykladow.
          Tak pisze sobie a muzom, bo na rzeczowe argumenty nie masz zwyczaju odpowiadacwink
          • ewa2000 Re: przemoc w szkole- Ewa 05.07.05, 18:35
            Mylisz się, mam zwyczaj odpowiadać.
            Żaden (sic) specjalista nie może śledzić nowinek we wszystkich dziedzinach!
            Dotyczy to nie tylko lekarzy, ale dokladnie wszystkich. Musi natomiast być na
            bieżąco w swojej specjalności.
            Ja z psychatrią nie miałam do czynienia od chwili ukończenia studiów ( nie
            licząc doraźnych interwencji u osób chorych psychicznie gdy dorabiałam dyżurami
            w pogotowiu). Jednak i wtedy moja rola ograniczała się do osoby eskortującej
            chorego w czasie transportu, nie uzurpowałam sobie praw do stawiania diagnozy i
            leczenia.
            To samo jest z przytoczonymi przez Ciebie przykładami .
            Okulista może nie wiedzieć o testach na tolerancję czy nietolerancję glutenu,
            bo nie ma z tym na co dzień do czynienia. Ortopeda może nie wiedzieć o tym jak
            leczyć wrzody żołądka wywołane przez HP ( tak na marginesie są juz doniesienia,
            że ta teoria nie jest tak do końca prawdziwa i niektórzy od niej odchodzą);
            laryngolog może nie mieć pojęcia o nowoczesnych metodach leczenia świeżego
            zawału ( np. stentowaniu).Itd, ttp, etc,
            Niuansów i nowinek z dziedziny psychatrii może nie znać , i prawdopodobnie nie
            zna, 99% lekarzy innych specjalności. Tym bardziej nie mają o nich pojęcia
            rodzice innych profesji - nie mozna tego od nich wymagać.
            • diagnosta7 Re: przemoc w szkole- Ewa 05.07.05, 20:52
              ewa2000 napisała:
              >>Mylisz się, mam zwyczaj odpowiadać.
              Żaden (sic) specjalista nie może śledzić nowinek we wszystkich dziedzinach!
              Dotyczy to nie tylko lekarzy, ale dokladnie wszystkich. Musi natomiast być na
              bieżąco w swojej specjalności.

              Jeśli pytałaś o zdanie lekarzy innych niż psychiatrów, to dlaczego oczekiwałaś,
              ze ktokolwiek może cos wiedzieć o ZA?

              >>Ja z psychatrią nie miałam do czynienia od chwili ukończenia studiów ( nie
              licząc doraźnych interwencji u osób chorych psychicznie gdy dorabiałam dyżurami
              w pogotowiu). Jednak i wtedy moja rola ograniczała się do osoby eskortującej
              chorego w czasie transportu, nie uzurpowałam sobie praw do stawiania diagnozy i
              leczenia.

              Jednak wypowiadasz się autorytatywnie na temat konieczności izolacji dzieci
              zaburzonych, choć nic nie wiesz o tych schorzeniach.

              >>To samo jest z przytoczonymi przez Ciebie przykładami .
              Okulista może nie wiedzieć o testach na tolerancję czy nietolerancję glutenu,
              bo nie ma z tym na co dzień do czynienia. Ortopeda może nie wiedzieć o tym jak
              leczyć wrzody żołądka wywołane przez HP ( tak na marginesie są juz doniesienia,
              że ta teoria nie jest tak do końca prawdziwa i niektórzy od niej odchodzą);
              laryngolog może nie mieć pojęcia o nowoczesnych metodach leczenia świeżego
              zawału ( np. stentowaniu).Itd, ttp, etc,


              Lekarz pierwszego kontaktu musi wiedzieć, ze cos się w wiedzy medycznej
              zmienia, bo w przeciwnym wypadku nie będzie w stanie skierować do odpowiedniego
              specjalisty lub zbagatelizuje objawy. Dość to chyba oczywiste, ze nie oczekuje,
              iż każdy specjalista posiądzie umiejętności innych specjalności. Lekarz ogólny
              musi jednak mieć wiedze na tyle szeroka, by orientować się w dolegliwościach i
              wiedzieć co z tym dalej począć, z kim się skonsultować. W moich przykładach
              chodziło mi o to, ze nauczyciel musi się doszkalać w takich dziedzinach, które
              są mu niezbędne do bycia profesjonalista. Prace z dziećmi, które kwalifikują
              się do szkoły masowej zaliczam właśnie do tej kategorii.
              Tak na marginesie o HP to na razie statystyki są bardzo obiecujące i w
              najnowocześniejszych ośrodkach światowych praktykuje się ten sposób leczenia
              tyle, ze przy okazji robi się dalsze badania i pojawiają się nowe, towarzyszące
              teorie. Jak to w medycynie, wszystko się szybko zmienia i wciąż nowe
              odkrywa...smile Zupełnie jak w edukacji. Kiedyś traktowano dyslektyków jak
              idiotów, często kończyli jako analfabeci, a dziś, proszę: programy, terapia,
              ćwiczenia, sposoby. I nauczyciele się doszkolili.

              >>Niuansów i nowinek z dziedziny psychatrii może nie znać , i prawdopodobnie
              nie
              zna, 99% lekarzy innych specjalności. Tym bardziej nie mają o nich pojęcia
              rodzice innych profesji - nie mozna tego od nich wymagać.

              Ależ nikt nie wymaga, żeby wszyscy wiedzieli wszystko. Chodzi o to, ze jak się
              czegoś nie wie, żeby z tego powodu nie zaszczuwać innych.




              • ewa2000 Re: przemoc w szkole- Ewa 05.07.05, 22:20
                Ja nie zaszczuwam innych! Ja usiłuje bronić prawa normalnych dzieci do
                normalnej nauki. Tylko tyle, a może aż tyle.
                Z niektórymi sprawami zgadzamy się, w niektorych nie jestesmy wstanie osiągnąć
                porozumienia.
                Ja twierdzę, że osoby , które z takich lub innych powodow zaburzają
                funkcjonowanie klasy, grupy w przedszkolu takiej czy innej społeczności powinny
                znależć się w miejscu dla siebie odpowiednim- tam gdzie bedą funkcjonować
                normalnie nie przeszkadzając inny.
                Rodzice dzieci zdrowych - zwłaszcza po takich doświadczeniach jakie 28 osób z
                klasy mojego syna przeszło z Kubą- ma prawo nie akceptować w swoim otoczeniu
                dzieci z zaburzeniami. I my nie musimy znać przyczyny tych zaburzeń, metod
                terapii itp.
                Być może, temu nie przeczę, że najlepszą terapią dla dzieci z ZA , ADHD czy
                innymi dysfunkcjami jest przebywanie w normalnej klasie, z normalnymi dziecmi,
                supercierpliwym nauczycielem. Jednak czy jest to najlepsze dla drugiej strony -
                mam juz pewne wątpliwości. Nauczyciel staje przed wyborem - zając się dzieckiem
                szczególnej troski czy pozostałą częścią klasy. Wybiera różnie - najczęściej
                albo pacyfikuje ( w różny sposób, być może kontrowersyjny ADHD-owca) po to aby
                sobie i innym nie zrobił krzywdy. Może też wdawać się w dysputy z dzieckiem z
                ZA, tłumaczyć mu w sposób delikatny i łagodny , na okrągło to co powinien
                powiedzieć w 5 sekund do dziecka normalnie odbierającego otaczający świat.
                Może także musieć wyjaśniać dlaczego stosuje 2 różne "sprawiedliwości". A czas
                biegnie i tracą wszyscy, a program leży nieprzerobiony.
                Jest jeszcze jeden aspekt. Jak ktoś gdzieś wspomniał dzieci z ZA są delikatne i
                bardzo wrażliwe, inaczej odbierają bodźce i sygnały wysyłane przez kolegów.
                A szkoła jest szkołą, nie muszą rządzić w niej prawa pięści, ale zdarza się, że
                ktoś komus coś powie, kogoś szturchnie, coś zrzuci z ławki. Jesli jest to w
                granicach przyzwoitości dzieci same załatwiają to między soba, natomiast dzieci
                takie jak ZA ( wiedzę czerpię z opisów w tym watku) potrafią reagować
                nieadekwatnie do sytuacji. Jak wytłumaczyć dziecku zdrowemu, że z kolegą trzeba
                obchodzić się jak z filiżanka z kruchej porcelany?
                Co w końcu może sie zdarzyć gdy w klasie znajdzie się ADHD-owiec ,młodzieniec z
                ZA i ponad 20 dzieci o różnych potrzebach i temperamencie?
                Czy nauczyciel nie będzie zajmował się wyłącznie dziećmi z dysfunkcjami?
                Jest tu rozbieżność interesów, a do tego polskie realia, na które mamy
                minimalny wpływ.
                Czy da się znaleźć konsensus - obawiam się, że nie. Ja- nie chcąc nikogo
                krzywdzić nie pozwolę, aby ktokolwiek z jakiegokolwiek powodu krztwdził moje
                dziecko. Każdy zostanie więc przy swoim .Kłaniam się i wyjeżdżam na urlop.
                • kkaasskkaa Re: przemoc w szkole- Ewa 05.07.05, 22:39
                  Popieram Cię.
                  Doszło do jakiejś paranoi, kiedy nienormalność zwycięża.
                  Powiem więcej... większość dzieci sprawiających kłopoty w szkole jest zupełnie
                  zdrowa.. to ich rodzice sa chorzy...najpierw szwedzkie wychowanie..a potem
                  narzekanie.
                  RODZICE wychowujcie swoje dzieci, a nie szukajcie chorób, które tłumacza waszą
                  indolencję.
                  Rodzice sa od wychowania potomstwa, a nie rozpuszczania ,a potem tłumaczenia
                  chorobą.. to wasza choroba, a nie dzieci!!!!
                  • moj_blog Re: przemoc w szkole- Ewa 05.07.05, 22:47
                    O - widzę że się na forum znalazł rodzic doskonały, który ma receptę na wszystko
                    i potrafi wskazać właściwą drogę. To ja uniżenie poprosze o radę jak mam zmusić
                    dziecko, które panicznie się boi wyjśc samo z domu - żeby z niego wyszło? Mam je
                    wystawić na wycieraczkę? (ono i tak na niej zostanie, ćwiczyłam) A może mam je
                    zbić? Albo mam na nie nakrzyczeć? No? Jak mam "wychować"? Jak mam je przekonać,
                    że rówieśnicy są w porządku, bo tłuką, wyzywają, spychają ze schodów, łamią ręce
                    - że to jest właśnie dobre i właściwe i on powinien się z nimi kumplować i
                    zasługiwać na ich sympatię? (może teczki im będzie nosił, albo może mam mu dać
                    pieniądze żeby ich przekupił, albo może lekcje będzie za nich odrabiał)?
                    Ha - WIEM. To nie Twój problem tylko mój, co nie? I nie będziesz mi niczego
                    radzić. No właśnie.
                    No to pa.
                  • diagnosta7 Re: przemoc w szkole- Ewa 06.07.05, 00:18
                    kkaasskkaa napisała:

                    > Popieram Cię.
                    > Doszło do jakiejś paranoi, kiedy nienormalność zwycięża.
                    > Powiem więcej... większość dzieci sprawiających kłopoty w szkole jest
                    zupełnie
                    > zdrowa.. to ich rodzice sa chorzy...najpierw szwedzkie wychowanie..a potem
                    > narzekanie.
                    > RODZICE wychowujcie swoje dzieci, a nie szukajcie chorób, które tłumacza waszą
                    >
                    > indolencję.
                    > Rodzice sa od wychowania potomstwa, a nie rozpuszczania ,a potem tłumaczenia
                    > chorobą.. to wasza choroba, a nie dzieci!!!!

                    A o cos konkretnie Ci chodzi, czy tylko o uzewnetrznienie pieniackiej natury?
                    Twoj wpis pasuje praktycznie do kazdego watku o dzieciach, wiec nie mam
                    pewnosci, czy przez przypadek tu sie nie wpisalas.
    • rycerzowa Kto tu jest normalny? 06.07.05, 14:30
      Zaiste, niewiele wiemy o schorzeniach typu ADHD, ZA etc. Poczytałam wiec trochę
      - i włos mi się zjeżył na głowie.
      Ludzie!!! Dlaczego to, co jest charakterystyczne dla "dziecięcości", czyli
      ogromną ruchliwość,lub lękliwość, bezwzględną szczerość, gadatliwość lub
      nieśmiałość , nazywać chorobą?!
      Dlaczego to co charakterystyczne dla kondycji ludzkiej, czyli rozmaitość typów,
      temperamentów i charakterów, coś co stanowi o bogactwie człowieka jako gatunku,
      nazywać nienormalnością?!!
      Które dziecko jest normalne? Czy to, które dobrze radzi sobie w osiedlowej
      podstawówce? Zajrzyjmy tam kiedyś, żaden naprawdę normalny człowiek nie czułby
      się dobrze w miejscu tłocznym, hałaśliwym. z koniecznością bezruchu przez 45
      minut, w atmosferze konkurencji, przymusu i nudy.

      Jeżeli niektóre naturalne i wartościowe c e c h y charakteru naszych dzieci
      zostały oficjalne uznane jako choroba i wpisane do rejestru WHO - ok, muszę to
      zaakceptować. Ale wobec tego jest tylko kwestią czasu wpisanie tam innych cech.
      W rezultacie każdy z nas zostanie jakoś zaszufladkowany i strach będzie
      spojrzeć w lustro, bo oprócz swej niewątpliwie sympatycznej twarzy zobaczysz
      jakiś z e s p ó ł.

      Przykre to, że aby nasze dzieci były traktowane odpowiednio do swych zdolności,
      charakteru , temperamentu, wrażliwości, należy uzyskać "papier", że jest chore.
      Niewiele przecież jest dzieci aż tak zaburzonych, że uniemożliwia im to
      funkcjonowanie w społeczeństwie, i nie o nich tu mowa. Mówimy o dzieciach z
      trudnościami, a wierzcie mi, z kazdym dzieckiem są jakieś kłopoty.
      Biblijna przestroga " W bólu rodzić będziesz" odnosi się, moim zdaniem, raczej
      do wychowania, nie do aktu narodzin, bo poród wszak nie musi boleć.
      Mamy ciągle rozwijającą się naukę, jaka jest pedagogika z tysiącami studentów,
      z rozwijająca się kadrą. I przypuszczam, że już na pierwszym wykładzie mówi się
      o tym, że każde dziecko jest inne,że każde wymaga innego traktowania.
      Co się potem dzieje z tą wiedzą?

      W końcu społeczeństwo jest "integracyjne", jest w nim miejsce dla rozmaitych
      typów ludzkich, zatem i szkoła, każda szkoła, powinna być integracyjna.
      Powinniśmy walczyć o taką szkołę, z małymi klasami, z dobrze przygotowaną
      kadrą,w której dzieci uczyłyby się, że inność jest faktem, z którym bedą
      musiały zawsze życ i radzić z nią sobie.

      Ewo, inność nie jest niebezpieczna, groźne jest zło, agresja, a do tej zdolne
      jest każde dziecko. Również twoje i moje. Dlatego potrzebuje wychowywania.

      Przykład z chustką, ściagnieta z głowy chorej dziewczynki jest troche
      niepoważny. Na pewno i bez chłopca z ADHD ktos tę chustke i tak by jej ściagnał.
      W moim, bardzo dobrym liceum był tez chłopiec bez włosów, noszący perukę. Nie
      było tygodnia, aby mu ją ktoś publicznie nie ściągnął z głowy.

      Czytałam wspomnienia matki niewidomego studenta. Wspominała, jak próbowała go w
      dzieciństwie umieścic w zwykłej klasie szkolnej. Słodkie dzieciaczki - cała
      II klasa - urządzały mu zgadywanki, kłuły go ołowkiem i pytały kto to.

      Pamiętacie ten film z Torunia o zęcaniu się uczniów nad nauczycielem ? Czy cała
      klasa to byli ADHD-owcy?

      Te przykłady obrazują, do czego zdolni są nasi milusińscy. Wszyscy.

      My jestesmy bardzo wrażliwi na agresje fizyczną. Gdy chłopiec popchnie kolegę,
      jest wielkie larum. Gdy spokojne dziewuszki plotkami i intrygami doprowadzą
      koleżankę do samobójstwa, może sie zdarzyć, że nikt tego nie zauważy.

      A tak w ogóle, najczęściej spotykaną chorobą naszych pociech jest zespół BRRR
      (bachor rozwydrzony, rozpuszczony, rozpieszczony).To jest właśnie przykład
      wspomnianego Kuby i jemu podobnych. Jako terapię starzy ludzie polecają
      smarowanie dębowym sadłem.
      • falka32 Re: Kto tu jest normalny? 08.07.05, 01:15
        Strasznie się cieszę, ze trafiłam na ten wątek. Mam 12 -letniego syna, który
        pomimo niewątpliwej inteligencji zawsze był "dziwny" i "nie wyrabiał się w
        rzeczywistości uzgodnionej". Sama jestem psychologiem, ale społecznym. Moi
        znajomi bardziej kliniczni tez nie bardzo umieli powiedzec, co konkretnie a
        małym jest nie tak, ale wszyscy byli zgodni, ze coś mu "nie styka na łącaczh
        społecznych i abstrakcyjnych". Ponieważ mały miał, oprócz epizodów zapadania
        się we własnym świecie także epizody hiperaktywności, pani psycholog z poradni
        międzyszkolnej wydała dla szkoły "opinię", ze to ADHD. Ani ja ani moi znajomi
        do konca nie wierzyli w to ADHD, bo zbyt widoczne były w tym wszystkim cechy
        autystyczne, ale było to wygodne! Bardzo wygodne. Odkąd przyniosłam do szkoły
        papier z tą opinią, udało mi się chociażby zmusić nauczycieli do sprawdzania,
        czy dziecko zapisało co jest zadane do domu!
        Ostanio jedna znajoma wróciła ze szkolenia i od razu zadzwoniła do mnie, ze
        jest coś takiego jak ZA i że na jej oko, to mój mały dokładnie, ale to
        dokładnie własnie to ma. Zapisałam go zatem do kolejki na Sobieskiego i mając
        przed sobą rok oczekiwania na wizytę smile)) zaczełam czytac, co piszą w
        internecie na ten temat. No i rzeczywiście - piszą jakby dokładnie o moim synu.

        Trochę spadł mi kamień z serca, bo przynajmniej to tłumaczy coś, co do tej pory
        uważałam za swoją główną wychowawczą porażke - to znaczy całkowity brak kumacji
        w sprawach towarzysko społecznych, nieumiejętnosć funkcjonowania w relacjach i
        oraz ich odczytywania. Choćby taki drobiazg, ze kiedy inne dzieci oglądając
        Króla Lwa wiedziały, ze jest to film o relacji ojca i syna, o żądzy władzy,
        umiały odczytać główne wątki filmu - tak mój syn po obejrzeniu filmu 300 razy
        nadal odbierał go jako szereg niepowiązanych ze sobą scen, które obserwował z
        niesłabnącą uwagą - mając 6 lat...

        Nie wspomnę o tym, że kiedy zainteresował się środkami komunikacji, doszedł
        nawet do uczenia się na pamięć tras warszawskich linii tramwajowych - pytany
        czy nie chętnie wymieniał wszystkie kolejne przystanki na trasie wybranego
        tramwaju oraz rysował kolejne stacje WKD, na każej tablica z nazwą itp. Potem z
        kolei wziął jakąś książkę do rozyjskiego i nauczył się ot tak sobie cyrylicy...
        no smiechu było duzo, ale niepokoju też. Chociaż był naprawdę dobrym dzieckiem,
        bez cienia agresji, garnącym się do innych, był też idealnym materiałem na
        klasowego błazna. Kiedy koledzy mówili "sciągnij majtki i pokaż tyłek" - on to
        robił i cieszył się, że wszyscy naokoło się cieszą - myslał, że zrobił coś
        fajnego. naiwnaczek, prostaczek boży, którego nikt nie lubił. Z czasem koledzy,
        ci "normalni i dostosowani", nauczyli go agresji. RAz przylał dziewczynce,
        która nabijając się z wzoru na jego majtkach na wf-ie doprowadziła do go stanu,
        kiedy krew go zalała i przestał mysleć. Była wielka afera, bo dziewczątko miało
        przez to siniaka na rączce tuż przed samą komunią... A on na swoją obrone miał
        tylko "prosiłem ją i prosiłam, zeby przestała, bo mnie to wkurza i jest mi
        przykro, a ona nie przestawała tylko się śmiała". Druga sytuacja, kiedy kolega
        po raz piętnasty skoczył mu na plecy - choć mały prosił go ileś tam razy,z eby
        tego nie robił. No to skoczek został ugryziony i to skutecznie oduczyło go
        skakania komuś na plecy. Ale to ja zostałam wezwana do szkoły, że mój syn
        gryzie kolegów...

        Co do ADHD - w jego klasie jest chłopak z prawdziwym, zdiagnozowanym i leczonym
        ADHD, dosyć ciężkim przypadkiem. Owszem, jest męczący i bywa agresywny. Ale to
        jest dziecko, którego mama jest ciepłą kluchą i to ona z nim chodzi na terapię
        a ojciec ma ciężką łapę i nie chce mieć w domu nienormalnego syna, więc mały
        jest regularnie wychowywany przy pomocy pasa. Mnie nie dziwi, że stał się
        agresywny. Z tego co pamiętam z uczelni, ADHD samo z siebie nie wiąże się z
        agresją, natomiast agresja jest często cechą WTÓRNĄ, spowodowaną niewłaściwym
        traktowaniem takiego dziecka i narastającymi u niego z tego powodu problemami
        emocjonalnymi, brakiem akceptacji itp. Nei wiem, skąd u Ewy pomysł, ze ADHD
        moze mieć coś wspólnego ze schizofrenią - prędzej z autyzmem bo jedno i drugie
        jest formą nadwrażliwości układu nerwowego. Schizofrenia jest zaburzeniem
        osobowości a ADHD zaburzeniem aktywności układu nerwowego. Ale moze niedługo
        Ewa przytoczy badania, z których będzie wynikało, że dzieci z ADHD pochodza
        głównie z żydowskich albo masońskich rodzin... smile))))
        • diagnosta7 Re: Kto tu jest normalny? 08.07.05, 02:04
          Falko, bardzo, bardzo Ci polecam blogi Mojego Bloga. Wyglada na to,ze
          przechodzilas droge podobna do innych, piszacych tam mam.Mysle, ze to
          wartosciowe miejsce dla rodzicow "po przejsciach".
          Pozdrawiam
        • moj_blog Re: Kto tu jest normalny? 08.07.05, 11:44
          Witaj.
          Diagnosta ponizej napisała praktycznie wszystko, co ja mogłabym napisać smile)
          Zapraszamy do klubu Matek Aspergerów. Na Rodziców (i) Małoletnich Przypadkach
          spotkasz Kilkanaście Takich-Jak-Ty czy ja...

          Strasznie podobne Twoje Dziecię do Małoletniego (14 lat)...

          www.pierwszakg.blox.pl
          www.bezprzedawnienia.blox.pl
          www.inside.blox.pl
          • falka32 Re: Kto tu jest normalny? 08.07.05, 12:55
            dzięki, to zaczynam przekopywać się przez blogi...

            Swoją drogą cieszę się (choć to głupio moze brzmi), że posługując się głównie
            intuicją chyba więcej "ugrałam" dla małego do tej pory niż gdybym słuchała
            wszelkich porad pt. "czego chcesz od dziecka, jest normalne, powinaś tylko
            surowiej go wychowywać" smile
            • moj_blog Re: Kto tu jest normalny? 08.07.05, 13:11
              A to dokładnie tak jak ja.
              W internecie znalazłam chorobe, diagnozę i pomoc...
              • falka32 Re: Kto tu jest normalny? 08.07.05, 13:55
                a własnie zadzwoniłam do ojca młodego (nie mieszkamy razem, ale panowie są w
                stałym kontakcie), zeby mu powiedziec o tym, co wyczytałam. Usłyszałam "Dla
                mnie to on jest normalny, tylko ty nie umiesz mu zapewnić stabilizacji". Już
                wiem, ze jakbym chciała pogadać z moją matką, to usłyszę "dla mnie to on jest
                normalny, tylko ty za dużo pracujesz i dziecko próbuje zwrócić na siebie uwagę".
                Tak naprawdę całe życie młodego tłumaczono mi, ze jestm złą matką, która
                niewystarczająco zajmuje się dzieckiem i to jest jedyne źródło kłopotów (dodam,
                że nikt z doradców nie zaoferował się jako sponsor mojego pobytu w domu z
                dzieckiem smile))). Jeżeli dodać do tego mój własny temperament, który jest z
                pogranicza ADHD (jako dziecko byłam prowadzana na smyczy, zebym przeżyła
                dzieciństwo) oraz neurotyzm i skłonność do depresji, zastanawiam się jakim
                cudem w ogóle moje dziecko zamiast się coraz bardziej w sobie zamykać, z każdym
                dniem otwiera się na świat coraz bardziej i nabywa nowe umiejętności społeczne,
                które dla mnie są tak samo przełomowymi wydarzeniami, jak pierwsze kroki
                niemowlęcia. W tym roku pierwszy raz miał kogo zaprosić na imprezkę urodzinową!
                No nic, idę czytac blogi smile
                • moj_blog Re: Kto tu jest normalny? 08.07.05, 14:02
                  No to może pomogę:
                  na www.pierwszakg.blox.pl są zapiski kilku Matek, dzieci w różnym wieku
                  na www.bezprzedawnienia.blox.pl - jak wyżej, ale specyficznie, w kwestii
                  niekompetencji placówek, przemocy itd.

                  A tutaj
                  inside.blox.pl/html/1310721,262146,21.html;jsessionid=5DA536EF8573C31111F285889B6D4242.ib3tom2?58491

                  jest moja kategoria, zupełnie prywatna, o Młodym i o naszym dzieciństwie...
    • rycerzowa czy geniusz jest chorobą? 09.07.05, 14:55
      Czytam twój blog i widzę, że masz fantastycznego potomka, nieprzecietnego,
      bardzo zdolnego i dobrego. Tacy zawsze mają kłopoty. Czytając życiorysy sławnych
      ludzi prawie zawsze napotykamy sie na fakt niezrozumienia przez otoczenie,
      nieumiejętności funkcjonowania w codzienności.
      Być moze geniusz to rzeczywiście aberracja psychiczna? Może natura tak własnie
      kreuje wybitne umysły, że obdarzając talentem jednocześnie zabiera podstawowe
      zdolności wspólżycia w przeciętnym środowisku? Może cel tego jest właśnie taki,
      aby taki ktoś nie rozpraszał się, ale poświęcił sie całkowicie swojej pasji?

      Po lekturze tego wątku zaczęłam sie zastanawiać, kto z moich znajomych jest
      normalny. Są to ludzie nauki (mąż pracuje na uczelni) oraz artyści muzycy.
      Ludzie niezwykli, z pewnościa ponadprzecietni, czasem ekscentryczni, dziwaczni,
      ale przecież wartościowi, dający dużo z siebie społeczeństwu. We wspomnieniach z
      dzieciństwa rzeczywiście zawsze prawie wystepują skargi na kolegów, na
      nauczycieli, nawet na rodziców. Wydawało mi się zawsze, że to z powodu
      wyrastania ponad przecietność. A okazuje się, że to zwykła choroba.

      Rzeczywiście, jeden z naszych przyjaciół zawsze bezpardonowo i głośno mówi, jak
      jest główna rola kobiety - że ma rodzić zdrowe dzieci; w ogóle zawsze dużo
      mówi, zawsze szczerze. Typowy Asperger, jak widzę. Jest profesorem o bogatym
      dorobku naukowym - i materialnym. My, kobiety,przywykłyśmy do jego tyrad i
      traktujemy je z humorem. Tym bardziej, że wiemy, że zabiega o etaty dla
      zdolnych doktorantek u siebie w katedrze.( Aby miały bezpieczeństwo socjalne i
      rodziły dzieci. I rodzą.)
      Postrach studentów, u niego trzeba umieć, aby zdać, odsyła po 10 razy, zupełnie
      odporny na korupcję. No, chory po prostu.

      Dlaczego nie uważamy za nienormalne te dzieciaki, które nie interesują się
      historią Pierwszych Piastów, albo systemem komunikacyjnym stolicy? Dlaczego nie
      uważamy ich za głupków, dlatego, że one nigdy tego nie pojmą?
      Podstawowych zachowań społecznych można dzieciaka nauczyć, wytresować je po
      prostu. Zainteresowań i zdolnośći nauczyć nie można.

      Dużo można na ten temat,przypomina mi się własnie historia z biografii sławnego
      fizyka Feynmanna, gdy dokuczanie kolegów na początku studiów, związane z
      obrzędami tzw. inicjacji, wziął zupełnie poważnie i myślał,żę chcą go naprawdę
      zabić. Poczucia sztubackiego humoru absolutnie nie miał, a poza tym wszelką
      głupotę i nielogiczność odrzucał. No, chory po prostu.
      Daj nam Boże więcej takich Aspergerów.
      • moj_blog Re: czy geniusz jest chorobą? 09.07.05, 21:43
        Bardzo, bardzo Ci dziękuję.
        Piękny tekst.
        • fg2002 Re: czy geniusz jest chorobą? 12.07.05, 09:27
          ale troche ten tekst jest niejasny - bo kogo dotyczy ten fragment: "A tak w
          ogóle, najczęściej spotykaną chorobą naszych pociech jest zespół BRRR
          (bachor rozwydrzony, rozpuszczony, rozpieszczony).To jest właśnie przykład
          wspomnianego Kuby i jemu podobnych. Jako terapię starzy ludzie polecają
          smarowanie dębowym sadłem." - Bo domyślam sie, że jednak nie aspergerowców, a
          oni też sprawiają wrażene BRRR. - Czyli oprócz wiedzy o tym, że każdy dzieciak
          jest inny, trzeba jakoś odróżniać tych, którym oprócz wychowywania, zgadzam
          sie, że surowego, trzeba pomóc - leczyć.
          • moj_blog Re: czy geniusz jest chorobą? 14.07.05, 01:12
            Ja odróżniam dośc osobliwie - mianowicie: Asperger nie ma nic naprzeciw surowemu
            wychowaniu i regulaminowi, pod warunkiem że jest SPRAWIEDLIWY i JEDNOZNACZNY.
            Asperger nie będzie cwaniaczył, nie będzie łgał, nie bedzie wymyślał - jedyne o
            co moŻe mieć pretensje to to, Że na przykład nie poinformowano go o
            konsekwencjach złamania regulaminu, a potem się te konsekwencje egzekwuje.

            BRRR natomiast będzie kombinował, usprawiedliwiał się, zwalał na innych i
            uważnie się przyglądał, czy JUŻ zadziałało czy trzeba wymyśleć coś nowego.

            Mój Syn jest Aspergerem smile)
    • nanai11 Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 12.07.05, 10:55
      Mój kolega z pracy na szkoleniu dla nauczycieli odnośnie ADHA skomentował to
      tak:"ja to bym wszystkich pasem po dupie". Jako matka dziecka z zaburzeniami
      usłyszałam jak peka mi serce. 4 razy wyrzucali nas ze sklepu. Kiedy syn pytał
      sie dlacvzego pani krzyczy zawsze móie że pani jest specjalnej troski i nie
      rozumie pewnych dla nas naturalnych rzeczy. Mój syn idzie do pierwszej klasy
      teraz a ja zabije każdego kto go tknie....
      • roman.gawron Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 12.07.05, 13:24
        nanai11 napisała:

        > 4 razy wyrzucali nas ze sklepu. Kiedy syn pytał sie dlacvzego pani krzyczy
        > zawsze móie że pani jest specjalnej troski i nie rozumie pewnych dla nas
        > naturalnych rzeczy.

        Jak dla mnie jest to oburzająca wypowiedź skierowana do dziecka. Pani ma swój
        sklep i ma prawo egzekwować obowiązujące tam zasady porządkowe. Powinnaś raczej
        do dziecka powiedzieć coś w stylu: nadal jesteś chory i twoje zachowanie z
        punktu widzenia wielu innych ludzi jest niewłaściwe. Musimy nadal nad tym
        _pracować_, syneczku. Musisz się zmieniać, bo będą cię wypraszać zewsząd.

        Na razie jesteś na najlepszej drodze, aby syn przyczyn takich reakcji ludzi
        szukał wszędzie, tylko nie w sobie. Dziecko z ADHD nie musi oznaczać dziecka
        rozpuszczonego.

        > Mój syn idzie do pierwszej klasy teraz, a ja zabije każdego kto go tknie....

        Pamiętaj, agresja rodzi agresję.
      • moj_blog Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 14.07.05, 01:24
        Prawda leży pośrodku. Nanai, tak też nie można bo możesz w ten sposób wyzwolić
        we WŁASNYM DZIECKU poczucie, że skoro chory na ADHD to mu naprawdę wszystko
        wolno i wcale nie musi się starać, nie musi próbować pracować nad sobą, nad
        małymi rzeczami. Bo przecież Ty Jesteś i cokolwiek się bedzie działo - Ty
        załatwisz. Roman coś podobnego napisał smile Przepraszam, że się powtarzam.
        Powinnas natomiast przygotować Wychowawczynię Małego na to, co może się Jej
        przydarzyć w pracy. przygotować do reagowania właściwego - czyli nie piętnujemy
        Dziecka, ale WYCHOWUJEMY. Dla Nich każdy dzień jest terapią, każda chwila miedzy
        ludźmi. Jeśli istnieje mądra współpraca to wszyscy mogą zyskać. A dziecko wcale
        nie musi się wykoleić.

        Zawsze staję w obronie Mojego Dziecka. Pod warunkiem, że nie zawiniło. Tak się
        składa, że Asperger jest spokojny i nawet prowokowany - nigdy nie dotknie. Co
        najwyżej wrzaśnie. Dużo czasu mi zajęło wytłumaczenie Mu, że wszystkie Jego
        problemy towarzyskie biorą się stąd, że tak naprawdę On (z racji ZA) stroni od
        ludzi, że miał tiki ("musisz się nauczyć nad sobą panować"), które wzbudzały
        drwiny, że ciągle by mówił i mówił ("są oprócz ciebie inni ludzie na świecie")i
        tak dalej, i tak dalej... Jestem radykalna, ale tylko wówczas, gdy mam
        stuprocentową pewność, że mogę sobie na to pozwolić. Zajęło mi to sześć lat, i
        jeszcze nie skończyłam, ale On już teraz wie, że wiele jest Jego zasługi w tym,
        że ma problemy z rówieśnikami i wie, co trzeba zrobić żeby to zmienić. Trochę
        zmienił. Ale faktycznie bardzo nam pomogła Szkoła. Która potrafiła zrozumieć,
        która potrafiła wyjaśnić istotę ZA pozostałym dzieciom w klasie. Dziś to chłopcy
        usiłują Go wciągać w różne klasowe rzeczy i jeśli się nie udaje to tylko
        dlatego, że On jeszcze nie do końca potrafi zapanować nad ZA. Może nie chce... I
        ucieka do swojego świata. Bez ludzi.

        No i fajnie. Tylko że tej Szkoły to ja szukałam... sześć lat.
      • diagnosta7 nanai11 18.07.05, 02:39
        Najwazniejsze to przygotowac dziecko i szkole do nowej sytuacji. Dla obu stron
        to bedzie wyzwanie.Za Twoje agresywne nastawienie(nawet jesli wynika z
        koniecznosci ochrony dziecka), zaplaci najbardziej Twoj syn.
        Sprobuj poszukac wsparcia i rad (chocby w internecie).Doswiadczeni rodzice moga
        sluzyc nieoceniona pomoca.
        Najlepszego w pierwszej klasiesmile
    • rycerzowa Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 12.07.05, 15:17
      Hej, ten pomysł z "espołem BRRR" to był oczywiście żart z mojej strony.
      Chciałam przez to powiedzieć, że do zła zdolne jest każde dziecko.
      Każde należy uczyć i wychowywać, każde odpowiednio do jego charakteru.

      Każde dziecko jest inne - to też jest pewne hasło. W praktyce tych dziecięcych
      typów jest określona ilość i nie powinno przekraczać inteligencji przecietnego
      rodzica i nauczyciela, aby je poznać, i dostosować do nich metody wychowawcze.
      Teoretycznie powinien wystarczyc zdrowy rozsądek i elementarna życzliwość w
      stosunku do dziecka.

      Stale na cenzurowanym jest dziecko z tzw. ADHD, po polsku mówiąc dziecko
      nadaktywne.Przecież logicznie biorąc wystarczy energię takiego małolata
      skierować na pożyeczne tory. Pamietam swoje szkolne lata, gdy kolega, mały
      wiercipięta był kilkakrotnie w ciagu lekcji posyłany zmoczyć ścierke do
      tablicy, przynieść kredę, itp. Potem nosił, zwijał i rozwijał mapy,w
      ostateczności podlewał kwiatki.
      Dziecko ruchliwe ma potrzebę działania. Nasz mały sąsiad - teraz widzę , że
      typowy ADHD-owiec - uratował zycie dwóm kolegom, m.in mojemu synkowi - kiedy
      się pod nimi załamał lód. Inne siedmiolatki zwyczajnie uciekły, ten wreszcie był
      w swoim żywiole, bo mógł coś robić i inni go słuchali.

      Gdy widzę w kolejowym przedziale matkę z podskakującym dzieckiem, nie wydziwiam,
      nie marudzę, nie domagam sie uspokojenia go, bo wiem , ze to niemożliwe. Staram
      się czymś go zająć, jakąś grą , zabawą, zdając sobie sprawę, że przemęczona
      matka nie poradzi sobie. Tym bardziej, że jest nastawiona na odpieranie ataków.

      Inny problem to AS i SPD. Jak wiekszość dyskutantów, pierwszy raz zetknęłam się
      z tym pojęciem, dopiero czytam w internecie blogi matek, opinie psychologiczne.

      Teraz uswiadamiam sobie, że niektóre dzieciaki, które podziwiamy, ludzie,
      których cenię, to cierpiący na zespół Aspergera. Czy naprawde cierpiący? Znamy
      receptę na szczęście? Może im jest dobrze w swoim świecie?

      Natura tu doda, tam ujmie. Podziwiamy wspaniałego prof. Bartoszewskiego i liczne
      jego talenty, i nie mamy pretensji, że był "kołkiem" z matmy. A ci świetni z
      matmy to nie mają prawa być "kołkami" w innych dziedzinach?








    • adhd1 Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 20.07.05, 23:08
      Proszę o kontakt rodziców dzieci cierpiacych na ADHD.
      Mój mail: adhd1@gazeta.pl
      Treść prośby jest umieszczona w poście z 20.07.2005 z godz.22.22, nosi
      tytuł "Prośba do rodziców..." To pilne! Proszę o maile.
    • adhd1 Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 22.07.05, 15:50
      Czekam na kontakty do rodziców dzieci z ADHD, mail: adhd1@gazeta.pl
    • falka32 Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 23.07.05, 13:17
      Tak nie na temat, natchnęło mnie pytanie, jakie zadał jednen z dyskutantów na
      forum przytoczonym przez romana.gawrona:

      " A jak wystawić ocenę z zachowania dziecku z ADHD ?"

      Pytanie rozszerzę może również na ZA i inne.
      Spotkaliście się tu z jakimiś standardami?
      Z tego co pamiętam, ocena z zachowania ma bardzo konkretne punkty, które dziecko
      musi spełnić a z których część jest niewykonalna dla dzieci z ADHD czy ZA.
      Czy jest możliwiość np. bycia "nieklasyfikowanym" z zachowania, tak jak czasem
      bywa z WF-u? smile))))
      Czy też należy postapić tak, jak przy dysleksji, czyli wymagać, aby na użytek
      konkretnego dziecka nie brano pod uwagę niektórych kategorii tej oceny?
      • roseanne Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 23.07.05, 14:27
        w naszym wypadku ani w Kanadzie ani tu, w New Jersey nie ma wystawiania ocen z
        zachowania, jest krotki komentarz prze kazdym z przedmiotowi potem opisowy
        calosci postawy dziecka z osiagnieciami i niedociagnieciami, co uwazam za dobre
        rozwiazanie

        co do ocen z WF to dopiero tutaj udalo mi sie dogadac z gronem by bylo to tylko
        zaliczenie

        zajrzyj Falko do naszego bloga z koncowki czerwca tam kilka mam opisywalo
        proces klasyfikacji zachowania ich dzieci


        pozdrawiam
      • moj_blog Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 23.07.05, 17:54
        A wiesz, ze spytam we wrześniu.
        Też byłam ciekawa - Młody ma bardzo dobrą. Ale wiem, że Oni mają jedną naczelną
        zasadę - oceniać zaangażowanie i wkład siły, pracy i chęci, nie zaś efekty. I
        dzięki temu dziecko z ZA moze mieć bardzo dobrą. I to jest logiczne.
        • falka32 Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 23.07.05, 20:35
          Ha, to widocznie w mojej szkole Oni smile nie przestrzegają tej zasady. Skoro
          dziecko zbiera uwagi, to znaczy, ze musi mieć obniżony stopień i tyle, bo
          inaczej inne dzieci i rodzice by się oburzyli.
          A dziecko zbiera uwagi, bo ma koszmarne problemy z koncentracją oraz z
          opanowaniem swoich uczuć i reakcji w sytuacjach trudnych, na co zresztą ma
          papier z poradni. Wspomniany przeze mnie epizod, kiedy młody ugryzł kolegę,
          którzy zabawiał się skacząc mu na plecy jest najlepszym przykładem, zwłaszcza,
          ze to młody dostał uwagę, ze gryzie kolegę i wzywano mnie na rozmowę a skoczek
          nie dostał nawet wpisu do dzienniczka, bo a/nikt nie widział jak skakał a
          wszyscy widzeli jak był gryziony i beczał b/ mlody nie miał nic na swoje
          usprawiedliwienie, bo się zapowietrzył, zestresował i powtarzał w kółko to samo,
          ze to nie on zaczął, w dodatku podniesionym głosem, czego teżnie kontroluje w
          takich chwilach.
          I takich epizodów zbiera się ileś i owocują oceną z zachowania. nie, zeby ta
          ocena była dla mnie jakos ważna, szczerze mówiąc właściwie mnie ona wali, ale
          chodzi mi o zasadę i o sprawiedliwość.
          • roseanne Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 23.07.05, 23:17
            niestety tak to wlasnie jest, ze w przypadku dzieci z ZA , to czesto widzi sie
            tylko agresywna reakcje obronna, nie sam atak powodujacy takei zachowanie

            my tez przez to przechodzilismy - bo Mlody krzyczal w autobusie - tylko nikt
            nie zauwazyl ze np mu jakis wesolek z boku zdjal buta i przeniosl do inne go rzedu
            bo Mlody zsuwal sie z siedzenia - ale nikt nie widzial oso stukajacych go po glowie

            wiekszosc dzieci jest sprytnych, potrafiacych ukryc jakos swoje ataki,
            przemilczec wlasne uwagi, a potem pozostaje tylko nieprzyjemne zdziwienia, jak
            nagle moj Aspie zaczyna uzywac jezyka prawie rynsztokowego, czego w domu nigdy
            nie slyszal...

            tez moze sie zapytam we wrzesnu czy cos takiego maja, bo teraz na koniec roku
            byly tylko dane statystyczne z podstawowych przedmiotow
            • verdana Trochę optymizmu? 23.07.05, 23:17
            • verdana Trochę optymizmu? 23.07.05, 23:29
              Za wcześnie kliknęłam.
              Przeczytałam całą dyskusję. Potem znalazłam "Zespół Aspergera" i przeczytałam
              niemal wszystko, co o tym jest. Razem ze mną czytał mąż.
              Piszę za jego zgodą. Po przeczytaniu bowiem jesteśmy niemal pewni, że cierpiał w
              dzieciństwie na lekką postać zespołu Aspergera.
              Krótka charakterystyka - zaczął płynnie czytać jako dziecko 3-letnie i od tego
              czasu nie interesuje go niemal żadna inna forma działalnosci. Ma pamięć
              absolutną - pamięta niemal każdy fakt, jaki przeczyta (choć nie to, by kupić
              ziemniaki, niestety). Mówił o sobie "ty". Miał tiki nerwowe. Odbierano go
              kolejno z dwóch przedszkoli, bo nie był w stanie wytrzymać z kolegami ( wjednym
              przedszkolu przez nie wychodził spod pianina przez cały dzień, póki nie
              zdecydowano sie go zabrać). Sporządzał listy absolutnie wszystkiego - miejsc w
              których był, książek, które przeczytał, filmów, które obejrzał, najwazniejszych
              osób w polityce - trudno wręcz wymienić. Jest niezborny w ruchach, zawsze
              najgorszy w klasie z w-f-u, w wojsku ukryty na czas defilady po przysiędze,
              ponieważ nie można go było nauczyć iść "w nogę".
              Nigdy nie miał bliższych przyjaciół. Ma do dziś kłopoty z prowadzeniem rozmowy -
              jego wkład do rozmowy polega na dzieleniu się informacjami z dziedziny polityki,
              historii itd. Ma kłopoty ze zrozumieniem motywów działania innych ludzi (za
              wyjątkiem dzieci, które rozumie bardzo dobrze). Mówi często obcym "prawdę w
              oczy" i nie bardzo rozumie, ze nie powinien, choć potem ma wyrzuty sumienia.
              Ale w miarę upływu czasu funkcjonuje coraz lepiej. Nie miał przyjaciół, ale ma
              znajomych. Ma dobrą pracę. Napisał i wydał dwa obszerne leksykony (oto jak
              twórczo można wykorzystać pamięć i tworzenie list).
              A przede wszystkim jest moim mężem - i to dobrym mężem - od 22 lat i dobrym
              ojcem trojga dzieci.
              Nienormalny? Moze trochę. Ale jeśli tacy są nienormalni, to proszę o wiecej takich.
              • roseanne Re: Trochę optymizmu? 24.07.05, 05:29
                na podstawie przeczytanych naprawde przeroznych materialow w dosc duzych
                ilosciach smiem twierdzic, ze jak juz Aspie dziecinstwo ma szczesliwie za soba
                to jego szanse sa naprawde spore, ba nieograniczone

                smile
              • 1iwona1 Re: Trochę optymizmu? 24.07.05, 07:44
                verdana napisała:

                > A przede wszystkim jest moim mężem - i to dobrym mężem - od 22 lat i dobrym
                > ojcem trojga dzieci.
                > Nienormalny? Moze trochę. Ale jeśli tacy są nienormalni, to proszę o wiecej
                tak
                > ich.

                Bo jeśli dziecko z zaburzeniem przebrnie przez dzieciństwo i nie zostanie po
                drodze zniszczone, ma duże szanse na osiągnięcie sukcesu. Niestety mało jest
                takich pedagogów jak Ty, którzy przyczyniają się do tych sukcesów. Piszę to z
                pozycji żony ADHD-owca (który ma dobrą pracę i sukcesy), matki ADHD-owca (z
                którym pracujemy, by ten sukces był możliwy) oraz byłego pedagoga...

                Pozdrawiam serdecznie
                Iwona

                P.S. Napisz verdano skąd jesteś (jeśli to nie tajemnica), a jeśli masz ochotę i
                znajdziesz chwilkę czasu - zajrzyj na portal portal.adhd.org.pl/phpbb/
              • moj_blog Re: Trochę optymizmu? 25.07.05, 11:52
                Przekaż Mężowi, że ma Bliźniaka, lat czternaście smile))
                Dzięki za ten wpis. Ogromne.

                Mms
                ----------
                www.pierwszakg.blox.pl
                www.inside.blox.pl
    • rycerzowa Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 28.07.05, 13:12
      Wczoraj rozmawiałam ze znajomą, która jest wykładowcą na Wydziale Pedagogiki.
      Zespół Aspergera? Nigdy nie słyszała. Jeśli zatem rodzice planuja jakąś akcję
      uświadamiajającą, dobrze byłoby zacząć od uniwersytetów.

      A ja wszystkim polecam lekturę biografii wspomnianego już fizyka noblisty,
      Richarda Feynmana, pod wdzięcznym tytułem "Pan raczy żartować, panie Feynman".
      Jest to niby autobiografia, ale opowiedziana uczniowi, który spisał to w formie
      anegdot. Czyta się świetnie, a przy okazji pozwala wczuć się w sposób
      rozumowania i odczuwania osoby z AS.
      Czytałam to kilka lat temu, ale wiele zapamietanych szczegółów wymownie
      świadczy, że - moim zdaniem - słynny fizyk to typowy przykład AS.
      Co najważniejsze - ta lektura może być pozyteczna, gdyż pokazuje,że z AS można
      nie tylko mądrze zyć, ale własnie dzięki cechom związanym z AS osiagnąć sukces.
      Jednym słowem - "wygrać" Aspergera.

      1. Feynman był doskonałym przykładem analfabety towarzyskiego.
      Jako student kursu podyplomowego na uniwersytecie w Princeton uczestniczył w
      przyjeciu, wydanym przez swego dziekana. Polecono mu, aby przywitał się z żoną
      gospodarza, która chce poznać wybitnego sudenta. No to nasz bohater po prostu
      podchodzi do niej i mówi, że skoro ona chce go widziec, to on własnie jest. Pani
      profesorowa proponuje mu drinka, a ten powtarza swoje. Takich gaf popełniał
      mnóstwo. A przecież nie był gimnazjalistą, ale dorosłym człowiekiem.
      Ale...
      Gdy juz zrozumiał,że pewne umiejętności społeczne są niezbędne, poprosił kolegów
      o dokładne instrukcję, jak się zachowywać, jak np. poderwać dziewczynę. I to
      działało.
      Skąd miał kolegów?
      Gdy się jest k i m ś, to inni zabiegają o naszą przyjażń.

      2. Feynmann zawsze myślał konkretnie. Tworząc naukowe teorie, lub śledząc tok
      czyjegoś rozumowania, zawsze wyobrażał sobie jakiś konkretny przedmiot i
      śledził, co się z nim dzieje po kolejnych przekształceniach danego wzoru. Czyli
      nie myślał abstrakcyjnie. ( Nie umiał?).
      Ale dzieki temu zawsze natychmiast dostrzegał błąd w obliczeniach, w myśleniu.
      Od razu widział bzdury w niektórych oderwanych od życia teoriach i nigdy nie dał
      się nabrać na szumnie brzmiące ale bezwartościowe intelektualnie ideologie.

      3. Swoje poglądy przedstawiał w sposób szczery , nie licząc się z autorytetami.
      Gdy do Los Alamos ( tam pracowano nad bombą atomową) przyjechał sławny Niels
      Bohr (laureat nagrody Nobla), Feynman był jeszcze nikomu nie znanym , szeregowym
      pracownikiem zespołu. Ale na spotkaniu z Bohrem to właśnie ten "młody chłopak z
      trzeciego rzędu" wiercił nobliście "dziurę w brzuchu", dopytując się o wszystko
      dokładnie, wykazując błędy w jego teorii, nazywając niektóre pomysły "idiotyzmami".
      Możemy sobie wyobrazić zgorszenie profesury.
      Ale to właśnie Feynmanowi Bohr zaproponował współpracę, gdyż jak sam stwierdził,
      był on jedynym, który się nie bał powiedziec wielkiemu uczonemu, że czasem "gada
      głupoty". Feynman był zawsze bardzo szczęśliwy, że posiada taką umiejetność.

      3. Zawsze uczciwy, wymagał też tego od innych. Do zespołu naukowców pracujących
      nad bombą atomową zgłosił się przedstawiciel biura patentowego. Chciał odkupić
      niektóre pomysły wykorzystania energii jadrowej,na rzecz rządu USA, za
      symbolicznego dolara. Feynman podpisał kilka umów, ale potem zażądał, aby mu
      tego dolara wypłacono. No bo skoro podpisał, że sprzedaje taki a taki pomysł
      za dolara, to z szacunku dla prawa ten dolar mu się należy.
      Ów prawnik miał sporo kłopotów, bo i inni naukowcy poszli w ślady Feynmana, a
      funduszu na wypłaty nie stworzono.
      Ale - czyż to nie jest doskonała lekcja odpowiedzialności za słowo?

      4. Feynman jako uczeń i student nie był orłem we wszystkich przedmiotach, jego
      pasją była tylko fizyka, przedmiot wówczas zupełnie egzotyczny (takie ówczesne
      "dinozaury"). Zajmował się tym dla czystej przyjemności. Juz jako wybitny
      absolwent otrzymał propozycje czystej pracy naukowej i - ku swemu
      zaskoczeniu - nie był zdolny nic wymysleć, nic stworzyć. Przypomniał sobie
      wtedy, że największe sukcesy odnosił, gdy b a w i ł się fizyką, gdy zajmował
      się nią jako hobby.
      Zatem postanowił zawsze widziec w fizyce zabawę, aby mieć radość z poznawania
      tajemnic przyrody.
      (Aby mieć z czego zyć postanowił po prostu dobrze uczyć studentów.)
      Udało się. Jak sam powtarzał, jego teoria elektromechaniki kwantowej miała
      swój poczatek na uczelnianej stołowce, gdy dla rozrywki zaczął się zastanawiać
      nad wzorem, opisującym ruch wirującego talerza.

      Książka kończy się wykładem o potrzebie uczciwości w badaniach naukowych.

      Feynman c i e s z y ł się, że jest jaki jest - niezależny, logiczny, odporny
      na głupotę. Był z tym szczęśliwy.
      Czego i ja wam zyczę.



      • moj_blog Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 29.07.05, 14:07
        Dzięki smile Ale nakład wyczerpany sad
        Jedyne co mogłam zrobić, to polecić Twók wpis tutaj: www,inside.blox.pl
        Moze ktoś wie, gdzie można jeszcze znaleźc tę książkę...

        Dzięki jeszcze raz
        Serdeczności
    • vanillacat Re: przemoc w szkole- ADHD, Asperger Syndrome, in 31.07.05, 10:23
      Witam W Poznaniu istnieje stowarzyszenie PONAD dla rodziców i dzieci z problemem ADHD.
    • a_weasley Proponuję leczenie przyczynowe 29.08.05, 23:11
      roseanne napisała:

      > my, rodzice dzieci z pogranicza autyzmu, dzieci z ADHD, z Zespolem Aspergera
      > chcemy walczyc z nieodpowiednim traktowaniem naszych dzieci, zarowno przez
      > rowiesnikow jak i tzw cialo pedagogiczne

      Proponuję walczyć z nieodpowiednim traktowaniem Waszych dzieci przez
      rówieśników w ten sposób, że będziecie walczyć ze skrajnie nieodpowiednim
      traktowaniem rówieśników przez Wasze dzieci.
      • falka32 Re: Proponuję leczenie przyczynowe 29.08.05, 23:15
        weasley, litości. Ty tu też?
        Może mi powiesz w jaki sposób dziecko z ZA traktuje rówieśników ze skrajną
        nieodpowiedzialnością?
        I jeszcze proponuję zapoznać się z jakimiś statystykami dotyczącymi agresji i
        ADHD, zebyś wiedział, o jakiej skali zjawiska się wypowiadasz.
        Nie wiem, czy wiesz, ale agresja NIE JEST jednym z objawów diagnostycznych ADHD.
        Pewnie nie wiesz.
        • gaika Re: Proponuję leczenie przyczynowe 30.08.05, 02:02

          >Proponuję walczyć z nieodpowiednim traktowaniem Waszych dzieci przez
          >rówieśników w ten sposób, że będziecie walczyć ze skrajnie nieodpowiednim
          >traktowaniem rówieśników przez Wasze dzieci.

          Agresja u dziecka z ADHD jest reakcja wtórną, powstającą na skutek
          doświadczania tejże w środowisku. W związku z tym, to co napisałeś należałoby
          odwrócić.

          Jeśli przyjrzysz się dziecku zdrowemu, które "robi" w klasie za kozła
          ofiarnego, to po jakimś czasie zauważysz, ze zaczyna ono kąsać. A potem pojawia
          się jakiś przejaw agresji- bądź skierowanej ku sobie, bądź ku innym.

          Roseanne założyła ten watek, by zwrócić uwagę na generalny problem : stosunek
          naszego społeczeństwa do zaburzeń. Nie jest to wiec watek o ADHD wyłącznie, ale
          o rożnych formach niedostosowania, w które agresja nie jest wpisana, a
          jednak "zdrowe" społeczeństwo reaguje szczuciem.


      • falka32 Re: Proponuję leczenie przyczynowe 30.08.05, 09:41
        taaa
        a tytuł "przemoc w szkole" dotyczy przemocy, której DOŚWIADCZAJĄ w SZKOLE dzieci
        z ADHD i ZA - jakbyś nie doczytał. Doświadczają ze strony tych zdrowych i
        dostosowanych. Doświadczają z powodu swojej odmienności a nie w rewanżu za
        przemoc własną, dodam, aby uprzedzić taki twój pomysł.
Pełna wersja