jestem beznadziejną matką

16.06.05, 22:25
Przez pierwsze 3 lata byliśmy cały czas razem. Siedziałam w domu jako kura
domowa i było mi coraz gorzej, tym bardziej, że gdy zaczęłam szukać pracy,
pojawiło się widmo, że zostanę bezrobotna. Frustracja i bunt, wylewane na
dziecko. Syn do przedszkola- ciągle chorował. Bieganie po lekarzach i bez
końca nerwy o jego zdrowie.Nie umiem tych nerwów przypisanych macieżyństwu
zaakceptować. Wreszcie poszłam do pracy. Myślałam, że to mi pomoże złapać
dystans do obsesyjnych myśli o zdrowiu synka, o jego rozwoju i prawidłowym
wychowaniu, ale jest gorzej, bo jestem potwornie zmęczona. Dziś zapomniałam o
długo oczekiwanej wizycie u logopedy!!bo wracając z pracy skupiłam się na
swoim bólu głowy. Małego zagarnęła wszechwładna, uwielbiana babcia, która
narzuca mi swój sposób myślenia: on MUSI być zaszczepiony na zapalenie opon,
on MUSI brać bioaron, on MUSI mieć takie tenisówki. Ale on ją kocha, bo ona
jest na każde zawołanie. Rozpacz, kiedy ja przychodzę do przedszkola, gdy
przychodzi ojciec- szkoda gadać- nieszczęście. Już nie wiem, kim jestem,
rozdwojona między obsesję bycia super matką-opiekunką a jakimś podświadomym
odpychaniem od siebie macieżyństwa
    • lolinka2 Re: jestem beznadziejną matką 17.06.05, 00:05
      Zamień babcię na opiekunkę, uzdrowią się wasze stosunki. A do zmęczenia masz
      pełne prawo jak każdy inny człowiek, to że jesteś matką nie oznacza ze masz
      dodatkowe doładowanie, bo rozładowanie owszem tak.
      • syrenka70 Re: jestem beznadziejną matką 17.06.05, 15:19
        MMój syn po pobycie u dziadkó, nawet klikugodzinnym jest gorszy a po dłuższym
        np wyjeździe z nimi muszzę mieć kilkanaście dni na to by doprowadzić go do
        normy. A ze jest cwany to potrafi grać na nas, donosic babci na ojca bo wie ze
        nie żyją w najlepszych relacjach. Uważaj babcie potrafią obniżyć poczucie
        Twojej wartosci do niemożebnych granic i widzieć to co chcą widzieć nie daj
        się, ogranicz wizyty u babci do tych które sa niezbędna, bo rozumiem że
        przemawia tu takze sfera finansowa.
    • mal.go.sia Re: jestem beznadziejną matką 17.06.05, 15:31
      Zgadzam sie z zamiana babci na opiekunke, ale tez uwazaj - jezeli masz niskie
      mniemanie o sobie jako matce, tez moze byc nie najlepiej - ja mam super
      opiekunke, zaangazowana, dobra, doswiadczona, no calkiem jak wlasna babcia, ale
      od samego poczatku robi mi z synka alergika... Olo troche alergikiem jest, ale
      w taki dzieciecy sposob - czasami cos mu na skorze wyskoczy, w zimie mial
      przewlekly katar, ktory zniknal, kiedy na dworze zrobilo sie cieplo. Ale ja co
      kilka dni wysluchuje, ze ma alergie i powinien brac Zyrtec. Albo ze te krostki
      (ukaszenia meszki, jak sie okazalo) to albo alergia albo ospa. Nie chce mi sie
      pisac, co przezylam kiedy zawyrokowala, ze to ospa...
      Ja wiem, ze to wynika z jej dobrej woli i troski, ale czasem wolalabym, zeby
      sie zamknela... A juz te komentarze po naszym powrocie od lekarza, ze "oni to
      sie w ogole nie znaja", bo lekarz stwierdzil co innego niz ona... Ech...

      Tak wiec opiekunka nie jest 100% rozwiazaniem problemu, musisz uwierzyc w
      siebie i twardo stac na stanowisku, ze to Ty masz racje, bo to Ty jestes matka.
      Nawet jak jestes zmeczona, i tak jestes najlepsza matka na swiecie dla swojego
      dziecka.
      Nie daj sie wpedzic w bledne kolo - widzialam to na przykladzie siosty, ktora
      tak wlasnie myslala o sobie "jestem beznadziejna matka". Jej coreczka tez
      opiekowala sie babcia. Im bardziej siostra starala sie wynagrodzic corce
      te "beznadziejnosc" (to, ze chodzila do pracy, ze byla zmeczona, ze nie dosc -
      w jej mniemaniu - troszczyla sie o zdrowie dziecka), tym bardziej coreczka ja
      wykorzystywala - w taki niewinny, dziecinny sposob. W rezultacie obie byly
      nieszczesliwe i zgorzkniale, chociaz otoczone pomoca i miloscia bliskich.
      Skonczylo sie w tym przypadku, kiedy maz siostry stracil prace i zostal w domu
      z dzieckiem, a babcia wrocila do siebie. Dalej jest najukochansza na swiecie,
      ale przynajmniej matka i corka potrafia sie lepiej dogadac i sa szczesliwsze...

      To banal, ale nie musimy byc najlepszymi mamami na swiecie, powinnysmy byc
      wystarczajaco dobre smile
    • simonka.aga Re: jestem beznadziejną matką 26.07.05, 23:59
      Ja też przez pierwsze trzy lata siedziałam w domu z synkiem. Miałam dosyć
      zabawek, placów zabaw, prania pieluch, robienia mleka i chodzenia po lekarzach,
      bo okazało się, że był alergikiem. Poszłam do pracy, mały do przedszkola, w
      którym ciągle płakał, chorował na astmę... ja w biegu między przedszkolem,
      swoimi zawodowym obowiązkami a pragnieniami bycia super mamą. Też podobne jak u
      ciebie nerwy i złość na dziadków, że robią wszystko nie tak jak bym chciała,
      opiekując się dzieckiem. Minęło już trochę lat, mały ma już prawie 10, nie
      mieszkamy już z moimi rodzicami, choć mamy do nich blisko i synek spędza dużo u
      nich na podwórku dużo czasu. Jest już na tyle duży, że widzi różnicę między mną
      a dziadkami i chociaż dalej go rozpieszczają najlepiej czuje sie przy mnie w
      naszym domu. Woli mój porządek i dyscyplinę, pogodził się z moimi nerwami, a ja
      staram się, by było ich jak najmniej. Pewnie, że są takie tygodnie kiedy mam
      nawał pracy i wtedy moi rodzice muszą być zaangażowani bardziej w opiekę nad
      wnukiem, a ja sie stresuję, że nie daję sobie rady jak matka, bo dziecko ma
      nieodrobione lekcje, lata po podwórku i widzimy sie tylko na kolacji i pewnie
      zjadło za duż słodyczy i chipsów... Ale niestety... nie ma na to rady, więc nie
      ma sensu sie stresować, bo jedno pociaga za soba drugie, i zaraz pojawia sie
      frustracja, a za nią następne nerwy, a potem depresja i niechęć do małego i
      złość, a potem poczucie winy - zupełnie niepotrzebnie... Po takim tygodniu tak
      planuję czas, by spędzić go już normalnie, z dzieckiem, jak na dobrą mamę
      przystało. I już.:]
    • joga250 Re: jestem beznadziejną matką 27.07.05, 17:19
      och kurcze ja tez tak o sobie mysle non stop sie zastanawiam czy dobrze
      wszystko robie czy moje dziecko dobrze je czy dobrze jej organizuje czas czy
      nie za duzo bajek oglada i czy duzo sie cieszy i czy to i czy tamto, ona
      jeszcze nie mowi dlaczego co robie zle moze to przez te bajki non stop sie
      martwie kurcze moze to minie jak ona zacznie mowic i sama mi powie co chce. ja
      chce tylko zeby jej bylo dobrze i zeby prawidlowo sie rozwijala zeby nie byla
      zamknieta w sobie itd czasem przesadzam ale coz taka rola chyba zycze
      powodzenia mamo supermenko smile
    • iziula1 Re: jestem beznadziejną matką 27.07.05, 18:55
      Myśle,że autorce postu nie chodzi GŁOWNIE o babcie ale ogólnie o "jej
      wywiązywanie się z macierzyństwa".
      Chyba każda z nas przechodzi kryzys bycia idealna matką dla swego dziecka.
      I dostrzega ogromna przepaść pomiędzy wyobrażeniem "tej idealanej mamy jaką
      POWINNO się być" a tym czym jesteśmy.
      Miałam podobne dylematy, najpierw pragnełam iśc do pracy potem poczucie żalu,że
      tyle czasu nie ma mnie przy dziecku.
      Kolejne postanowienia,że już dziś znajde czas by poczytać mu bajki i kolejny
      raz zmęczenie po pracy zwala mnie do łózka.A rano znów moralniak,że się nie
      spełniłam.
      Sądzę,że jesteś dostatecznie dobra mamą dla swego dziecka. Ideały nie istnieją
      więc nie warto sie zadreczać. Pozwól sobie na zmęczenie, znużenie, na to że
      twoje dziecko spędza więcej czasu z babcia. Z pewnością za jakiś czas odzyskasz
      równowage i zaczniesz gospodarować siłami i czasem w sposób który bedzie
      bardziej odpowiadał Tobie i dziecku.
      Nie zadreczaj się.
      Pozdrawiam.
      Iza
Pełna wersja