Klaps - to nie bicie?

07.07.05, 13:36
CZęsto będąc na placu zabaw ze znajomą widzę, jak ona daje klapsa swojemu
dziecku za złe zachowanie. Powiedziała, ze tylko klaps skutkuje, tłumaczenie,
proszenie - to nic nie daje, uspokaja sie tylko gdy dostanie w pupę.Gdy
powiedziałam do niej "nie bij jej" (jej - czytaj - córeczki), to ona
odrzekła:"przecież ja jej nie bije, daje jej tylko lekkiego klapsa"
Czy Wy tez uważacie, zę "klaps" to nie bicie i jest dopuszczalną metodą
wychowawczą?
    • aleksandrynka Re: Klaps - to nie bicie? 07.07.05, 13:38
      według mnie klaps to bicie i w żadnym razie nie można go nazwać "metodą".
      • margarettka Re: Klaps - to nie bicie? 07.07.05, 13:49
        klaps to jak najbardziej bicie i nie uwazam tego za madry pomysl... jest po
        prostu latwym sposobem egzekwowania posluszenstwa i wyrazem naszej slabosci i
        nie radzenia sobie z pewnymi sprawami. Moim zdaniem jest to bardzo nie fair w
        stosunku do dziecka, bo co to za sztuka bic slabszego? Wykorzystywac nasza
        przewage? Czasem trudno sobie poradzic z emocjami, bo wiadomo, ze dzieci
        swietnie wyprowadzaja z rownowagi, ale trzeba miec swiadomosc, ze klapsem
        pokazujemy nasza niemoc i slabosc, bo najlatwiej przylac i miec spokoj, tylko
        co to daje?
        • migotka2000 Re: Klaps - to nie bicie? 07.07.05, 14:09
          Na potwierdzenie tego,że klaps to bicie, wiadomość z pierwszej ręki - mój syn
          z byle powodu obrywa klapsy od pół roku od siebie starszej
          dziewczynki, "klapsowanej" ("bo przecież nie bitej, Broń Boże!"). Za każdym
          razem płacze,że "ona go pobiła". Tak odbierają kalpsy sami zainteresowani i dla
          mnie to wystarczający dowód na to,że klapsy to bicie.

          Dla tej małej to taka droga na skróty, coś jej sie nie podoba, ktoś weżmie jej
          zabawkę, nie chce dać swojej - buch go w tyłek albo w głowe, co tam jej podleci
          pod rękę. Tak została najwyraźniej nauczona rozwiązywać konflikty.
    • tunia78 Re: Klaps - to nie bicie? 07.07.05, 14:06
      Dyskusja na ten temat była już wielokkrotnie poruszana nie tylko na
      forum-również w telewizji, prasie itd i jak świat długi i szeroki nigdy nikomu
      nie udało sie dojśc do konsensusu. Ostatnio słuchałam wypowiedzi psychologa
      (tvn24) i ona absolutnie stwierdziła ,że klaps to nie jest bicie i przestżegała
      w popadanie w psychozę-dziecko czasami trzeba przywołać do "pionu" np jak
      wybiega na uliće czy bije psa... i klaps ma takie własnie zadanie. ale również
      wypowiedziałą sie inna psycholog czy socjolog że nawet lekki klaps to juz bicie
      i nie ma usprawiedliwienia na to. Co ciekawe pierwsza z nich wychowała juz 2
      synów (to była starsza babeczka) druga rozmówczyni nie miała jeszcze dziecismile)
      Pozdrawiem
      • migotka2000 Re:tunia 07.07.05, 14:16
        Nie wydaje mi się, żeby to była wyłącznie kwestia doświadczenia w posiadaniu
        dzieci. To kwestia zasad jakie ktoś wyznacza sobie w życiu. Albo idę na skróty
        i klapsem "przywracam do pionu", albo szukam innych, często dość
        skomplikowanych i nie tak spektakularnie skutecznych sposobów na grzeczne
        dziecko. Tylko potem niech się nikt nie dziwi,że klapsowane dzieci klapsują
        inne - patrz mój poprzedni post.

        Każde nasze zachowanie to wzorzec dla dziecka, czy to nam sie podoba czy nie. I
        zawsze mi się przypomina ten kawał / anegdota, jak ojciec wali w pupę
        dzieciaka, mówiąc przy tym "Tyle razy ci mówiłem,że nie wolno bić młodszych!"
        • r.kruger Re:klaps 07.07.05, 14:28
          dostalam jako dziewczynka klapsa od mamy kilka razy,za wybitne
          nieposluszenstwo.Pamietam kazdy raz,nie dlatego ze bolal ale dlatego ze bylo mi
          wstyd.Mysle wiec ze jako kara nienaduzywana moze byc skuteczna metoda
          wychowawcza.
          Kolezanka "z podwórka" kiedy synek-3 latka,jest niegrzeczny zamyka go w ciemnej
          toalecie...która kara jest gorsza dla psychiki dziecka???
          • migotka2000 Re:r.kruger 07.07.05, 15:28
            Chwileczke, dyskusja jest na temat "czy klaps to bicie" a nie, która kara jest
            bardziej dewastująca dla kształtujęcej się psychiki dziecka.
        • dagmama Re:tunia 07.07.05, 14:30
          W Szwecji uważają, że skoro nie ma kary bicia (kiedyś była chłosta), pobicie
          podlega karze, to tym samym bicie dzieci przez rodziców jest zabronione.

          Tłumaczenie: "przecież to tylko klaps" jest dla mnie niebezpiecznie bliskie:
          "och, raz mu wlałam" albo "czasem daję jej po łbie/w dupę"

          Czy klaps jest biciem? Dlaczego nie dajemy klapsów dorosłej osobie, jeśli robi
          coś, co nam się nie podoba? Szanujemy jej nietykalność osobistą, prawda?

          Klaps jest właśnie naruszeniem czyjejś nietykalności osobistej.

          • mara_76 Re: A wy nie dostałyście nigdy klapsa? 07.07.05, 15:36
            Ja dostawałam czasem. Nie uderzyłam swojej córki. Ale niejsetem
            zwolenniczką "bezstresowego" wychowania. Uważam że dziecko powinno znać
            granicę. Niektóre dzieci reagują na tłumaczenia inne traktują to "Ty mów - ja
            swoje". Często widzę matki tłumaczące swoim dzieciom co wolno co nie- po czym
            np. dostają od malucha w twarz lub sa kopniete. I zaczynają tłumaczenie od
            nowa.... Nie wiem czy moje dziecko nie dostanie kiedyś klapsa. I nie przeczę że
            będzie to jakaś porażka dla mnie.
            • dagmama Re: A wy nie dostałyście nigdy klapsa? 07.07.05, 15:41
              Klapsów nie pamiętam, ale bicie pasem pamiętam.
              Nie mam zamiaru dawac nawet klapsów. Ale poruszasz ciekawy problem: co robić,
              kiedy to dziecko bije?
              Nie pozwalać? Złapać za rękę, przytrzymać i tłumaczyć, że nie wolno?
              Jak dla mnie, rodzic nie ma prawa uderzyć, zwłaszcza, że robi to jako pierwszy i
              tym samym uczy.
            • agata_to_ja Re: A wy nie dostałyście nigdy klapsa? 09.07.05, 08:57
              Na drugim biegunie bezstresowego wychowania nie stoi bicie czy też dawanie
              klapsów. Są różne inne metody, aby nauczyć dziecko granic.
              Bardzo mnie denerwują takie uproszczenia. Albo bijemy albo wychowujemy
              bezstresowo. Nie ma nic pośrodku?
            • agata_to_ja Re: A wy nie dostały?cie nigdy klapsa? 09.07.05, 15:49
              Aha, ja też dostawałam, czę?ciej niż czasem i dalibóg, nie chciałabym, aby moje
              dziecko czuło do mnie to, co ja do mojej matki. Zarówno jako dziecko, jak i w
              pó?niejszym wieku.
    • isia_50 Re: Klaps - to nie bicie? 08.07.05, 09:43
      Dla mnie klaps to bicie. Sama dostawałam klapsy i wiem jakie uczucie we mnie to
      budziło "jeszcze mnie popamiętacie, poczekajcie, pokażę Wam". Nie biję mojej
      córy i wyobraźcie sobie jaki szok przeżyłam kiedy jakiś czas temu po powrocie z
      pracy moja córa przywitała mnie słowami "babcia mnie maltretowała". Okazało
      się, że ukochana babcia, nie wytrzymała i dała mojej 5-letniej córze klapsa w
      pupę. Oj była dzika awantura. Dla mnie agresja budzi agresję i klapsy są oznaką
      naszego braku opanowania. Potem przez 2 tygodnie nie odzywałyśmy się z babcią
      ze sobą...
      Poza tym wkurzają mnie sytuacje jakiej w zeszłym tygodniu byłam świadkiem:
      idzie mama i prowadzi wózek, obok idzie ok. 2 latka luzem od strony ulicy,
      nagle dziewczynka skręca na ulicę, akurat tym pasem nic nie jedzie, ja jadę z
      przeciwka. Mama wbiega na ulicę za dzieckiem i tłucze małą po tyłku...
      Zatrzymałam auto, odkręciłam szybę (ta dalej "daje klapsy") i opieprzyłam
      kobietę, że to jej się należy a nie dziecku... Była zaskoczona, ale przestała.
      • arras-k Re: isia_50 08.07.05, 15:16
        Miałaś racje ze bylaś zła na babcie, nie powinna bić twojej córy, ale wytłumacz
        małej, że babcia jej nie maltretowała,bo samo maltretowanie to bardzo mocne
        słowo i nie można go porównywać do klapsa. Później dziewczynka opowie innym
        dzieciom o tym, żę babcia ja maltretuje i jeszcze ktoś "obcy" gotów na babcie
        pod niebieska linię zadzwonić.
        • isia_50 Re: isia_50 09.07.05, 10:19
          Już opowiedziała, ale ze szczegółami. A określenia użyła prawdopodobnie po tym
          jak słyszała moją rozmowę z policją. Taka sytuacja: leniwe osiedle popołudniem.
          Jestem któryś dzień z rzędu w domu (zaległy urlop) i codziennie słyszę jak w
          bloku na przeciwko matka drze się po dziecku "ty kretynie, co robisz", inne
          epitety, wrzaski, płacz itd. Popołudniu gdy wraca mąż wszystko cichniem wzorowa
          rodzinnka wychodzi na spacery... Nie wytrzymałam, zadzwoniłam na policję. I
          wiecie co, chcieli mnie zbyć, opieprzyłam faceta, że zadzwonię za kilka godzin
          i jeśli nie będzie interwencji, to złożę skargę. Nie mam potem ochoty słuchać w
          TV, że matka czy ojciec katowali czy zabili dziecko, a sąsiedzi nie reagowali.
          Bo przecież każdy zajęty swoimi sprawami. Bo taka znieczulica. Do godziny
          przyjechał radiowóz. Od tego dnia wszystko ucichło. Moja córa powie, mogłam
          zareagować i mam nadzieję, że sytuacja się nie powtórzy, ale uwierz mi, że
          jeśli ktoś miałby bić moje dziecko (obojętnie opiekunka, moja mama, teściowa),
          a ja o tym bym nie wiedziała (bo małe, bo samo jeszcze nie powie), to byłabym
          wdzięczna gdyby ktoś interweniował i zadzwonił na policję, naprawdę nawet gdyby
          to była babcia mojego dziecka.
          Iza
          mama 5-latki wychowywanej bynajmniej nie niestresowo i 33 tygodniowej
          niespodzianki
    • mamamarka Re: Klaps - to nie bicie? 08.07.05, 18:41
      klaps to bicie i niektórzy stosują je jako metodę wychowawczą. Łącznie ze mną.
      Tylko jedno bicie różni się od innego bicia. Chyba bez sensu jest dyskusja o
      nazewnictwie smile
      • inia25 Re: Klaps - to nie bicie? 09.07.05, 12:35
        mamamarka napisała:

        > klaps to bicie i niektórzy stosują je jako metodę wychowawczą. Łącznie ze
        mną.
        > Tylko jedno bicie różni się od innego bicia. Chyba bez sensu jest dyskusja o
        > nazewnictwie smile
        >

        pozwol ze podpisze sie pod Twoja wypowiedziasmile
    • zebra12 Popatrzmy w przyszłość... 10.07.05, 08:44
      Ciekawa jestem jakie będą w przyszłości te dzieci wychowywane bezstresowo...
      Tymczasem możemy obserwować pokolenia wychowywane na klapsach i innych karach.
      Uważam, ze nie były najgorsze. Niestety młodzież i dzieci są coraz trudniejsze.
      Owszem do pewnego momentu trzeba mówic i daje to skutek, ale juz taka 15 latka
      wie, że tak naprawdę, to mozecie jej pogadać... Jak ją ukaracie, za to że nie
      wróci na noc? Każda kara jest przecież taka raniąca dla psychiki...A klaps dla
      15 latki, to kara bradzo niewłaściwa, bo spóźnina. To już w końcu młoda
      kobieta! Sama byłam karana klapsami i wogóle często laniem. Lanie uważam za
      przesadę, ale same klaspy były ok! Najgorszą karą dla mnie było... obiecywanie
      lania czy innej kary w domu. Cały dzień cierpiałam i uwierzcie, ze wolałam
      dostać trzy razy mocniej niż czekac do wieczora na karę, która nie wiedziałam
      jaka będzie...Teraz sama mam dzieci. Bardzo rzadko, ale dostają klapsa. I tylko
      ręką. Mój mąż uważa, że powinny nawet częściej, więc się o to kłócimy. Ale
      ponieważ to ja jestem z dziećmi przez 24 godziny na dobę więc on ma niewiele do
      gadania! Ogólnie moje córki są grzeczne, dobrze się uczą, nikogo nie biją i nie
      sprawiają trudności wychowawczych. Nie robią też histerii w sklepach czy na
      ulicy. Jakie będą w wieku lat xxxxx, nie wiem! Mama nadzieję, ze wyrosną na
      mądre kobiety, które będą umiały kierowac się w życiu właściwymi zasadami.
      Biblia mówi: "Nie zaniedbuj karcenia za młodu" - dalej jest mowa o rózdze.
      Rózgi nie używam, ale uważam, że karcenie jest niezbędnym elementem wychowania.
      I wiem, ze mozecie się na mój post burzyć, wysmiewać, wyklinać mnie, ale jak
      dzień ocenia się po zachodzie słońca, tak wychowanie dziecka w jego dorosłości!
      Dlatego tymaczasem obserwuję, co i Wam polecam, rózne metody wychowawcze i ich
      efekty... To bardzo ciekawe spostrzeżenia!
      • lola211 Re: Popatrzmy w przyszłość... 10.07.05, 09:13
        Ogólnie moje córki są grzeczne, dobrze się uczą, nikogo nie biją i nie
        >
        > sprawiają trudności wychowawczych.

        To samo moge napisac o mojej córce, ktora "zaliczyla" w swoim zyciu raptem 2
        klapsy - w skrajnych sytuacjach.Na codzien nie stosuje tej metody.Nie widze
        zadnych skutkow ubocznych wychowywania bez stosowania kar fizycznych.
        • dagmama Re: Popatrzmy w przyszłość... 10.07.05, 11:37
          Nie cierpię takiego pleplania, że ktoś tam dostawał klapsy, ale wyszedł na ludzi.

          Moja matka paliła w ciąży i przy niemowlęciu. Na tekst, że tak nie można,
          odpowiada: przecież ci nie zaszkodziło. Tak samo lanie, obrażanie, urządzanie
          imienin do późna w nocy i nie zrobienie dzieciom rano śniadania bo odsypia się
          kaca. Nic mi nie zaszkodziło.
          To jest ocenianie wiele lat po fakcie.

          Skupmy się na tym, co się dzieje z nami i dzieckiem teraz.
          Ja osobiście uważam, ze nie mam prawa uderzyć dziecka, niejako pokazać mu
          przemoc. Że jestem bezsilna, nie potrafię wytłumaczyć. Że ktoś większy ma
          przewagę. Że bicem można cokolwiek wymusić.

        • zebra12 Re: Popatrzmy w przyszłość... 10.07.05, 16:18
          > To samo moge napisac o mojej córce, ktora "zaliczyla" w swoim zyciu raptem 2
          > klapsy - w skrajnych sytuacjach.
          Ja własnie piszę o klapsach, jako karze w skrajnych przypadkach! Ile let ma
          córka? Moje "zaliczyły" niewiele więcej....A porównując je wiekowo to może
          wyjść bilans jeszzce inny!
          Na codzien nie stosuje tej metody.

          Ja też na codzień tej metody nie stosuję! Teraz już wogole nie stosuję, bo ma
          dzieci duże!
          • lola211 Re: Popatrzmy w przyszłość... 10.07.05, 18:10
            Ma 7 lat.
      • agata_to_ja Re: Popatrzmy w przyszłość... 10.07.05, 12:45
        Nie można przeciwstawiać wychowania za pomocą klapsów wychowaniu bezstresowemu.
        Wychowanie bezstresowe to dla mnie pozwalanie dziecku na wszystko, nieuczenie
        go granic, pozwalanie na rządzenie i robienie wszystkiego, co tylko chce
        niezależnie, czy jest to dobre, czy złe. Można dziecko nauczyć granic i
        wychować"niebezstresowo" nie używając bicia. Denerwuje mnie, jak zwolennicy
        bicia dzieci mówią, że ci,którzy dzieci nie bują wychowują je bezstresowo. To
        jest manipulacja i wielkie upraszczanie sprawy.
        • zebra12 Re: Popatrzmy w przyszłość... 10.07.05, 16:15
          Można dziecko nauczyć granic i
          > wychować"niebezstresowo" nie używając bicia.

          Po pierwsze ni jestem zwolennikkiem bicia i napisałam o tym jasno!

          Denerwuje mnie, jak zwolennicy
          > bicia dzieci mówią, że ci,którzy dzieci nie biją wychowują je bezstresowo. To
          > jest manipulacja i wielkie upraszczanie sprawy.

          Klaps jest naprawdę często najmniej bolesną karą...I powinien być używany tylko
          w sytuacjach ekstremalnych.
          I jeszcze raz zaznaczam, że nie jestem zwolenniczką bicia dzieci!
          A tok wogóle, to jakie kary stosujesz?

          • agata_to_ja Re: Popatrzmy w przyszłość... 10.07.05, 16:30
            Ja jestem zwolenniczką niestosowania kar, tylko pokazywania dziecku
            konsekwencji jego postępowania.
            Przemawia do mnie argumet, że dziecko karane będzie unikało złego postępowania
            z powodu lęku przed karą, dopóki będzie zagrożone karą, a nie dlatego, że
            rozumie koncekwencje swojego zachowania. Granica między karą a naturalną
            konsekwencją jest dość niewyraźna, dlatego niektórzy nazywają karaniem na
            przykład to, że dziecko które źle się zachowuje w piaskownicy zabiera się do
            domu. Dla mnie jest to pokazanie dziecku, że jeśli nie umie się bawić z
            dziećmi, nie może wśród nich przebywać. Jeśli syn używał zabawki do bicia
            siostry, po zwróceniu uwagi (bezskutecznym) zabierałam mu zabawkę.
            Metoda ta wymaga wieel kreatywności, czasem dość trudno jest znaleźć naturalne
            koncekwencje "czynu", ale moim zdaniem warto ją stosować.
            Dla mnie dodatkowym argumentem przeciwko biciu, czy nawet klapsom oprócz tego,
            że sama obrywałam i nienawidzę tego wspomnienia) jest to, że moje dzieci bardzo
            źle reagują na klapsy. Bo nie kryję, że zdarzyło mi się to, ale nie traktuję
            tego jako metodę, tylko jako moją porażkę, wyraz bezradności, a nie
            skuteczności. Mój syn (5 lat) zamyka się w sobie i mówi: zobaczysz, ja też będę
            cię bił ( i to jest bardzo słuszne podejście, dlaczego ja niby mogę, a on nie?
            co więcej badania wykazują, że właśnie bardzo często tak bywa w życiu, spirala
            się nakręca). Moja córka (3 lata)jest bardzo rozżalona i płacząc mówi: dlaczego
            mnie bijesz, tak nie wolno, nie wolno mnie bić! I ja jej przyznaję rację.
            Ale najbardziej poruszyło mnie takie wydarzenie: kiedyś córcia siedziała na
            kibelku, a syn zachowywał się nieznośnie. W końcu zdenerwował mnie do tego
            stopnia, że złapałam go za ramię krzycząc na niego. Moja córka z sedesu zaczęła
            krzyczeć z płaczem: nie rusz mojego brata, co ty robisz mojemu bratu?!
            To mnie zmroziło.
            Widzisz z mojej wypowiedzi, że i mnie zdarzyło się użyć ręki. Jestem chyba
            typowym przykładem bitego dziecka, które stara się jak może zatrzymać spiralę
            przemocy, ale coś głęboko we mnie stara się mnie zdominować. Nie dam się, a
            klapsy czy bicie dzieci uważam za wyraz rodzicielskiej niemocy i pójścia na
            łatwiznę, a nie za żadną metodę. Na szczęście na moje dzieci to nie działa,
            gdyby działało, pewnie byłoby mi trudniej z tego zrezygnować.
            Aha, dodam jeszcze, że z lania otrzymywanego od matki pamiętam tylko
            upokorzenie, strach i złość, a nie naukę, która niby miała z nich płynąć - nie
            rób tego czy tego, bo to nieładnie, bo to jest złe. Nie, ja pamiętam tylko
            siebie skrzywdzoną i poniżoną.

            • migotka2000 Re: Popatrzmy w przyszłość... 10.07.05, 17:56
              Tak trzymaj Agata!

              Ja co prawda klapów jako dziecko nie dostawałam, ale raz mnie matka dosłownie
              pobiła jak miałam 16 lat. Do dziś nie zapomnę tego upokorzenia, tym bardziej,żę
              matka racji nie miała, tylko poniosło ją. Potem mnie oczywiście przepraszała,
              incydent poszedłby pewnie w zapomnienie, ale to był mój pierwszy (i ostatni)raz
              kiedy oberwałam i choćby dlatego zawsze będe to pamiętać.

              Mój syn jest dla mnie największym skarbem, przu porodzie, gdyby nie szybka
              decyzja o cesarce mogło być różnie i choćby przez wzgląd na szacunek dla jego
              życia i Boga, który wtedy nad nami czuwał, nie podniosę na synka ręki.

              Jakoś nie trafia do mnie wspomniana biblijna rózga...
      • zebra12 Re: Popatrzmy w przyszłość... 10.07.05, 16:09
        No troszkę przesadzacie! Jest różnica między biciem, a klapsem!!!! Poza tym
        napisałam, ze kilka razy dostały klapsa, co zważywszy na ich wiek nie jest
        chyba nieustannym katowaniem! Co do balang czy imprez całonocnych, to też nas
        nie dotyczy, bo wogóle nie używamy alkoholu. Dlaczego od razu osoby, które dają
        klapsy to muszą byc jacyś menele? No kobitki! Przesadzacie! Kar wogóle nie
        porównuję, ale pisałam, że są kary, które bardziej bolą od klapsa i dlatego
        wolę ukarać dziecko klapem niż męczarnią psychiczną! Zresztą moje córki są już
        duże i teraz mogę im spokojnie wszystko wytłumaczyć. Świat nie jest czarno-
        biały a każda skrajność ma w sobie coś z fanatyzmu.....A więc piszę wyraxnie:
        bicie absolutnie nie! Lekki klaps i tylko ręką i tylko w pupę - tak! Oczywiscie
        kara w postaci klapsa to kara za naprawdę poważne przewinienie. Dlatego
        stosowałam ją może 5 może 6 razy w życiu moich dzieci.
        • dagmama Re: Popatrzmy w przyszłość... 10.07.05, 20:20
          Ja zgadzam sie z agatą. Lepiej pomóc dziecku zrozumiec konsekwencje swojego
          postępowania.
          Co do tego, ze klaps nie równa sie bicie. Może nie. Ale jest naruszeniem
          nietykalności osobistej. Dorosłej osobie nikt nie daje klapsów, prawda?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja